Dodaj do ulubionych

Śmierć nadejdzie jutro ****

20.11.02, 22:36
Niby marne, niby nudne, ale damy cztery gwiazdki no bo dlaczego
by nie. Jeszce by sie dystrybutor obrazil. Ech, panowie
recenzenci, wiecej konsekwencji prosze!
Obserwuj wątek
    • Gość: WoRaS Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 13:29
      elpooho napisał:

      > Niby marne, niby nudne, ale damy cztery gwiazdki no bo
      dlaczego
      > by nie. Jeszce by sie dystrybutor obrazil. Ech, panowie
      > recenzenci, wiecej konsekwencji prosze!

      Wyjąłeś mi to z ust, Stary!!! :)
      • Gość: Kiel Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.acn.pl / 10.70.2.* 22.11.02, 09:26
        Panowie!!! Pan recenzent twierdzi, że jest fanem Bonda, a
        jednak nie dostrzegł w najnowszym filmie serii tego co było w
        im najważniejsze - jako 20-ty Bond na 40-lecie serii cały film
        był skarbnicą świetnych cytatów z poprzednich filmów serii.
        Każda scena odnosiła się do jednego z poprzednich Bondów i
        miała być podsumowaniem ostatnich 40 lat cyklu. Jako
        takie "zestawienie" film broni się świetnie, jasne, że nie
        dzieją się tam rzeczy prawdopodobne, ale idąc na taki film
        trzeba rozumieć kontekst gatunku i trzeba sie przygotować na
        takie,a nie inne potraktowanie tematu. Bond ma w sobie wiele
        wdzięku, który wynika z autoironii i lekkiego potraktowania
        tematu. Jest to świetna rozrywka i nikt nie udaje, że chodzi tu
        o głębsze przeżycia. Jeśli ktoś twierdzi, że film ten jest
        słaby, konwencja mu nie odpowiada, temat jest durny, a fabuła
        zbyt płytka zapraszam na przegląd fimów Kurosawy lub Bergmana.
        Będzie znacząco, smutno i refleksyjnie. Jeśli jednak ktoś uważa
        się za fana serii z Bondem powinien oddać sprawiedliwość temu
        filmowi jako doskonałej rozrywce i podsumowaniu wszystkich
        dotychcczasowych Bondów. Na marginesie po wyjściu z kina po
        obejżeniu Bonda czy Kurosawy człowiek inteligentny jest w
        stanie dostrzec zawsze elementy stymulujące i ciekawe
        (oczywiście nie te same:)), ale to temat na inna dyskusję.

        Pozdrawiam
        • Gość: ko Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.waw.cdp.pl / *.crowley.pl 22.11.02, 16:16
          Najlepszy jest moment, w którym Q mówi do Bonda: "Oto twój kolejny zegarek. To
          już dwudziesty. Tym razem zrób wyjątek i przynieś go z powrotem". A tak poza
          tym jest to taki typowy Bond - gadżety, panienki i tocząca się w zawrotnym
          tempie akcja. Jedyną metodą na takie filmy jest przymróżenie oka i
          delektowanie się smaczkami. Ja obejrzałem ten film z prawdziwą
          przyjemnością... Autentycznie relaksuje.
        • Gość: Arrec Do recenzenta Wyborczej i do Kiel`a IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 22.11.02, 22:40
          Do recenzenta Wyborczej i do Kiel`a.

          Filmu nie widziałem - ale chciałem wzbudzić dyskusje o samej idei przydzielania
          gwiazdek - pierwsze pytanie do czego to sluży? moim zdaniem do tego, że jeżeli
          mam ochote pojsc na film - to mogę zweryfikowac swoj wybor i uruchonic sie
          przed pojsciem na gniota. W takim myśleniu gniot to "Straszny film" "e=mc2"
          itd. i teraz jezeli kogos to relaksuje to też moze to zweryfikowac na odwrót,
          film jest lekki, nie trzeba myslec ma 1,2 gwiazdki - ide. Jeszcze pare lat temu
          to sie sprawdzało ale ostatnio jest coraz gorzej - i to w obie strony filmy
          ciekawe, ambitne maja mniej gwiazdek a gnioty więcej (zamiast gniotów niech
          bedzie - "filmy leciutkie", żeby się niektórzy nie buntowali).
          I teraz np. nowy Bond (****)to "film leciutki", czy ma jakieś wyższe ambicje -
          jeszcze pare lat temu oznaczało by że ma - a teraz nie wiadomo - na Bonda i tak
          nie pójdę - jest kilka znacznie ciekawszych pozycji w kolejce - ale wkurzające
          jest to, że "gazeta" z niewiadomych przyczyn leci w strone "super expresu".
          • Gość: Eliza Bond komediowy IP: *.lan.bialystok.pl 27.12.02, 20:41
            Hmmm... zasadniczo rzecz ujmując - Jamsiego wielbię od wielu
            lat, ale w sensie ściśle komediowym. Stare Bondy są zabawne z
            założenia - lata 60-te, ach...!!! ten klimat. Roger Moore -
            wiadomo - pajac dyplomowany. Z Brosnanem różnie bywało, ale
            właśnie w "Śmierci..." nieco się wyrobił i podchwycił klimat -
            może już nie angielski, ale najnowszy Bond jest jednocześnie
            własną autoparodią ( swoją drogą - niektóre efekty specjalne
            wciskały w fotel ). Przed poważnymi fanami 007 chylę czoła... i
            integruję się w uwielbieniu. Oh, James...
            ps. A tak na marginesie - chodziło mi w zasadzie o to, że po
            serii wzlotów i upadków, James znowu szczytuje...
    • Gość: Tomek Kto pozwala tej miernocie PMOSSowi pisac recencje ? IP: *.int.ccp.pl / 191.254.3.* 22.11.02, 10:00
      Człowieku, nie wiem kto i dlaczego pozwala Ci pisac recenzje na
      portalu Gazety, ale prosze Cie: daj sobie spokoj. Nie chce mi
      sie nawet pisac dlaczego powinines zajac sie czyms innym.
      Po prostu daj szanse innym, zdolniejszym i wiedzacym co to jest
      recenzja.
    • Gość: mr.bond Dla mnie bomba IP: *.riz.pl 22.11.02, 12:32
      Ale jako ze jestem zagorzalym fanem Bondow, to nie jest to
      opinia obiektywna.
      • Gość: hejira Re: Dla mnie bomba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.02, 12:41
        Film jest naprawde dobry - w swojej konwencji - kupa smiechu i duuuuuzo akcji
        i duuuuuzo atrakcyjnej Hale Berry - jak dla mnie pan moss ma slabiutki gust
        nazywajac ja niezaciekawa ale to tym sie nie dyskutuje - mozna jedynie go
        zalowac...
    • oyey Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 22.11.02, 19:14
      Oj tam, Bond to Bond, to jest od dawna bardzo dobra marka, której nie wypada
      omijać i trzeba zobaczyć.
      Ten Bond to nie aż taki błąd, można zobaczyć, aczkolwiek film jest niespójny,
      sceny nierówne, w jednych Bond ma ludzką twarz i coś przeżywa, a zaraz potem
      jest postacią o płytkiej psychice, jakby bez emocji. No ale twórcy całej
      bondowskiej serii nigdy nie udawali, że tworzą jakieś arcydzieła, czy że ich
      bohater na serio ratuje świat, zawsze te wątki były dość absurdalne i
      surrealne, wszystko było dość ironiczne i przez to zabawne.
      Kino się zmienia, więc kolejne Bondy też nieco powinny. Te pościgi są zbyt
      długie, fabuła coraz mniej wyraźna. A całość sprawia wrażenie niezbyt dobrze
      połączonych elementów, jednak realizacja nie była tak sprawna jak np. w
      przypadku "Tożsamości Bourne'a", "Ocean's eleven" czy nawet "XXX". Ale Bond to
      Bond, w dodatku dla H.Berry warto, i dla humoru też warto, no i dla muzyki też.
      • Gość: Ku Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.bedzin.sdi.tpnet.pl 22.11.02, 20:34
        Jestem fanem Bonda, obejrzałem wszystkie filmy z tej serii i muszę z
        przykrością przyznać, że "Die Another Day" nie trochę rozczarował.

        Po bardzo dobrym "The World Is Not Enough" spodziewałem się, że "Die Another
        Day" mu dorówna, ale - niestety - tak się nie stało. Rosamunda Pike w roli "bad
        girl" nieprzekonująca. Poprzednie "brosnanowskie" złe dziewczyny były o wiele
        lepsze, jak choćby Sophie Marceau i Famke Janssen. Nie rozumiem po co
        powierzono epizod Madonnie. Nie wystarczyła jej piosenka?

        Na szczęście była Halle Berry, która nie zawiodła i wydaje się, że to jedna z
        najlepszych w historii kreacja Bond-Girl.
        • Gość: Q Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.acn.pl 22.11.02, 23:25
          Gość portalu: Ku napisał:

          > Jestem fanem Bonda, obejrzałem wszystkie filmy z tej serii i muszę z
          > przykrością przyznać, że "Die Another Day" nie trochę rozczarował.
          >
          > Po bardzo dobrym "The World Is Not Enough" spodziewałem się, że "Die Another
          > Day" mu dorówna, ale - niestety - tak się nie stało. Rosamunda Pike w
          roli "bad
          >
          > girl" nieprzekonująca. Poprzednie "brosnanowskie" złe dziewczyny były o wiele
          > lepsze, jak choćby Sophie Marceau i Famke Janssen. Nie rozumiem po co
          > powierzono epizod Madonnie. Nie wystarczyła jej piosenka?
          >
          > Na szczęście była Halle Berry, która nie zawiodła i wydaje się, że to jedna z
          > najlepszych w historii kreacja Bond-Girl.


          Niby piszesz, że film Cię rozczarował, ale nie podajesz właściwie żadnych
          argumentów. Bo te o epizodzie Madonny (która jest przecież na ekranie z 15
          sekund) i Rosamundzie Pike (tu akurat się zgadzam), to nie są argumenty, po
          których można by ocenić ten film jako kiepski (oczywiście w kategorii Bondów).
          • Gość: Ku Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.bedzin.sdi.tpnet.pl 23.11.02, 00:41
            Gość portalu: Q napisał:

            > Niby piszesz, że film Cię rozczarował, ale nie podajesz właściwie żadnych
            > argumentów. Bo te o epizodzie Madonny (która jest przecież na ekranie z 15
            > sekund) i Rosamundzie Pike (tu akurat się zgadzam), to nie są argumenty, po
            > których można by ocenić ten film jako kiepski (oczywiście w kategorii Bondów).

            Nie podobało mi się zbytnie efekciarstwo - przeładowanie filmu zbyt wieloma
            scenami mającymi uchodzić za wielce efektowne: pościgi poduszkowcami czy też
            rajd po pałacu lodowym (to już zresztą zauważyli inni piszący na forum).

            Nie twierdzę bynajmniej, że "D.A.D" jest słabym filmem, tylko stoję na
            stanowisku, że można było zrobić nieco lepszy obraz.

            Powiem jeszcze o tym, co mi się podobało, a mianowicie o wielu odniesieniach do
            poprzednich 19 filmów, zarówno jeśli chodzi o cytaty, jak i o gadżety czy sceny
            (czyż wynurzająca się z wody Halle Berry nie budziła skojarzeń z Ursulą
            Andress, którą w podobny sposób poznał Sean Connery?). Niektórzy mogą zarzucić,
            że jest to zjadanie własnego ogona i kopiowanie poprzednich reżyserów, ja
            jednak uważam, że to bardzo zręczny zabieg.
    • Gość: P Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.02, 18:01
      1. Film jak na kino akcji jest naprawdę bardzo dobry, mamy jak
      zawsze u Bonda wspaniałe gadżety, fajne dziewczyny (jedną złą i
      chłodną, drugą dobrą i cieplutką), w sumie OK
      2.John Cleese ("Q") godnie zastąpił Desmonda Llewelyna (duże
      brawa)
      3.Tłumaczka p. Elżbieta Salomon nie mogła godnie zastąpić
      Tomasza Beksińskiego. Są widać ludzie niezastąpieni.
    • Gość: Kaligari DAD Moje zdanie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.02, 01:48
      To nie zły film. Fakt, że słabszy od Świat to za mało, ale się
      broni. Świetna sekwncja w płonącym samolocie, walka pomiędzy
      laserami i Bond w starym,różowym bolidzie - rewelacja. Mniej
      efektownie lub też za mało efekciarsko wypadł teaser. Kompletną
      pomyłkją było dopuszczenie do tego projektu Madonny. Na litość
      boską, ta piosenka jest po prostu nie strawna i przez to
      zapaskudziła czołówkę (Co za pomysł, żeby pokazywac
      torturowanego Bonda?!!). Nie rozumiem też czemu Bond zwraca się
      do Clease'a per Q. Przeciez on nazywa się R - zastępca komandora
      Q. Szkoda, ze na 40-ą rocznice taka wpadka. Desmond Llewelyn
      przewraca sie w grobie pewnie. Ogólnie jednak jest OK. Nawet te
      przyspieszone zdjęcia nie zbyt raziły. No i świetna scena z
      Moneypenny i okularami - majstersztyk. Cztery gwiazdki
      zasłużenie, jak dla bondomaniaków.
      • Gość: dekris odnosnie Madonny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 20:42
        czy ona musi sie wszedzie wpie....?

        na szczescie maila krociotki epizod.

        piosenka do d....

        teeaser ...rpzczarowanie - to zawsze byla podstawa, sztuka ktora razila
        pomyslami.
    • Gość: Kobe Re: Śmierć nadejdzie jutro *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.02, 19:25
      Porażka!!!!!! Jak można było tak spartaczyć jubileuszowego
      Bonda? Film tylko do połowy trzymał klasę, jednak od momentu
      akcji na Islandii film obrał kierunek wręcz groteskowy. Nawet
      wyśmienite dialogi między Q a 007 nie ratują filmu- dla mnie
      wielkie rozczarowanie
    • desjudash Umarł Bond, niech zyje Bond 25.11.02, 00:32
      22 listopada James Bond umarł. żeby nie brzmiało to zbyt katastroficznie
      dopowiem - narodził się nowy James Bond. inny, efektowniejszy,
      nowocześniejszy. i jednocześnie mniej romantyczny, mniej 'bondowaty'. "Day
      Another Day" jest bliżej do XXX niż do wcześniejszych filmów serii, choć Bondy
      lat 90. niechybnie śmierć Bondowi przepowiadały... Ja cholernie lubię 007 za
      tradycję, za prostotę, za niewymuszony romantyzm. Za to, że ten bohater nie
      należy do naszych czasów, nie będzie niegdy Xanderem Cage... Jednakże po
      wyjściu z seansu już nei ejstem tego pewien czy w następnym odcinku nie
      zobaczymy Bonda z efektownymi dziarami na ramieniu, a w tle muzykę będącą
      obecnie na topie /MTV/. Sama czołówka jest inna [jednak piękna], inne gadżety
      [baaardzo nowoczesne], inne miejsca [czyli Korea Północna - czyżby zastąpiono
      tradycyjnego wroga Hollywood, ZSRR, na Koreę?]. I sama akcja, a raczej AKCJA -
      wciąż coś się dzieje, coś wybucha, ktoś strzela, nowy pojazd, nowa broń...
      Praktycznie brak czasu na wzięcie głębszego oddechu, Bond co rusz przemieszcza
      się z jednego miejsca na drugie mając za sobą szereg wrogów uzbrojonych w
      fantastyczne karabiny, pojazdy czy inne śmiercionośne cudeńka... W tym
      szalenie efektownym natłoku WSZYSTKIEGO gubi się coś istotnego,
      najważniejszego - James Bond. Bohater nie naszych czasów gdzieś zaginął, na
      jego miejsce wpadł z goła inny agent 007 stanowiący mało istotny dodatek do
      akcji. Narodził się nowy James Bond. XXI wiek rządzi się własnymi prawami, a
      ci tęsknący za prawdziwą "bondowatością" niech sięgną
      do "Goldfingera", "Ośmiorniczki", "Człowieka ze złotym pistoletem"... "Śmierć
      nadejdzie jutro" to jeden z najlepszych filmów sensacyjnych ostatnich lat, ale
      nie za to Jamesa Bonda zawsze ceniłem... Pa, Bond...
    • lord8 Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 25.11.02, 11:44
      James Bond jak James Bond ale moim zdaniem już przesadzają z tymi gadżetami i
      efektami specjalnymi.Ciekaw jestem czy to pomoże odnieśc sukces.
      • monikate Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 25.11.02, 12:44
        Zgadzam się i nie zgadzam z powyższymi postami! A co tam, pierogi i naleśniki
        też nie zawsze wyjdą tak samo dobre, ale zawszeć pozostaną ulubioną potrawą. A
        James Bond nie umiera nigdy! (Dzięki Bogu). Świetnie się bawię na bondowskich
        filmach. Niestety, jak dla mnie za mało było widać cudnego aston martina, to
        jest cymes wóz!
    • heti Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 25.11.02, 14:39
      Całkiem fajny filmik do zrelaksowania się. Szczególnie podobały mi sie
      dziewczyny Bonda, zwłaszcza Hally Berry, ma sporo uroku. Natomiast sam Bond,
      wedlug mnie juz nie ma tego wdzieku, czas robi swoje.podobal mi takze nadajacy
      wyrazistosci filomowi diaboliczny Zao.
    • Gość: Xionc Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: proxy / 213.77.7.* 25.11.02, 14:54
      Bond 20 to klasyka gatunku. Jest tu wszystko czego fan serii o 007 oczekuje:
      pościgi, dziewczyny (ach ta Rosamund Pike), genialne dialogi ("kosztowny
      trądzik") i gadżety, których nie znajdziejecie nigdzie indziej... Szkoda, że
      rolę Jinx powierzono "kobiecie na skraju załamania nerwowego" czyli
      mierniutkiej Halle Berry...

      A jeśli ktoś nie jest fanem Bonda? No cóż jeśli potrafi się wyluzować to będzie
      świetnie się bawił... Jeśli nie to niech idzie na kolejnego von Triera, Allena
      czy Bergmanna. a potem niech stanie na głowie i udaje kij od szczotki...

      P.S. nie mam nic przeciw wymienionym reżyerom!!!!!!!!!! chodzi mi o ich fanów!!!
      • desjudash Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 25.11.02, 16:30
        a co ma do Bonda von Trier czy Allen? uwielbiam Bonda i nie przeszkadza mi to
        uwielbienie doceniać Bergmana czy Kurosawe...

        Bond nr 20 to jak dla mnie Bond zupełnie inny, jak nie ten Bond. przednie
        widowisko sensacyjne [a la 'xXx'], ale Bond z niego marniutki. kilka
        powiedzonek i superlaski w tle to za mało, żeby pwoiedzeć że 007 z roku 2002
        ma tę samą klase co 'Goldfinger'... Bond powinien być archaiczny kompletnie, a
        tu widze alter ego Xandera Cage tyle, ze bez dziar i bez pluszowego kożucha...
    • Gość: dekris w sumie ok IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 20:40
      od razu powiem ze lubie stare bondy: z Connerym i Moorem.
      Brosnan mi jakos nie pasuje.

      Ale smierc w sumie mnie mile zaskoczyla. Miejscami bylo to Agentka CIA Jinx.
      Sam fabula ze James musi sie odkuc i udowodnic ze jest nie winny jest
      poszarpana, niekompletna i bez sensu. W ogole Bond lat 90-ych to filozofia
      myslenie...

      w bondach z brosnanem bohater za duzo mysli, podczas gdy formula byla prosta:
      gadzety, kobiety, akcja.

      postac m po raz kolejny nie bardzo mnie przekonuje. john cleese zdecydowanie za
      krotko na ekranie

      pan GG torche naiwny. za duzo wrogow z drugiej strony Mr Kil, Zao, GG, panna
      Frost.

      Wiele nawiazan do Dr No i Diamonds Are Forever. (plaza plus projekt "Ikar")

      Szkoda mi tylko panny Frost...

      a najlepszy byl symulator wirtualny (moneypenny)
    • Gość: przemo_c Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.11.02, 11:00
      Kochani, gdyby nie to, że taką samą recenzję czytałem na stronach (nie pamiętam
      już, ale chyba New York Times, albo Herald Tribune) to bym się przejął.
      Zastanawiam się, kto pierwszy pisał, czyżby amerykanie nie potrafili już sami
      pisać i musieli ściągać z GW??
    • Gość: Bondova Dziewczyna Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.speed.planet.nl 27.11.02, 11:04
      Bond to typowe kino gatunku, zatem gadzety, kolejne sceny, czy
      nawet postacie sa, ze tak sie wyraze, "skazone" powtarzalnoscia.
      Bond is forever!
    • Gość: sewa Bardzo dobry film z... IP: *.coe.int 27.11.02, 12:09
      najlepsza scena poscigu samochodowego jaka widzialem.
    • oyey Re: Śmierć nadejdzie jutro **** 27.11.02, 17:19
      Narzekania narzekaniami, ale po co wydziwiać, że coś jest nie tak ? Film jest
      dobrze zrealizowany, bo to kolejny odcinek w tym gatunku, i trudno wydziwiac,
      żeby coś nas mogło zaskoczyć. Owszem, troche nadwyrężono sztywne ramy tego
      gatunku, ale nie przesadzajmy. Poza tym filmy Bonda nigdy nie były wielkimi
      dziełami artystycznymi, i pewne niedoróbki są nawet wskazane.
    • Gość: Edyta Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 04.12.02, 08:49
      Film nie rewelacja , oprócz Ikara nie było niczego co by bardzo
      zaskoczyło jako wyprzedzające nasze czasy a przecież na tym
      bazuje Bond- o krok wyprzedza aktualne możliwości techniczne
      ludzkości Niewidzialny samochód, - to już dawno było

      Hally Berry - słodka, James - no już trochę za stary jak na
      ciągłe zachowania podlotka, no i ten fryz perfekcyjnie ułożony
      do góry - James takimi pierdołami by się nie zajmował

      Filmowi daję 2 gwiazdki, szczególnie za dłużyzny na które
      prawdziwy James by sobie nie pozwolił, przecież wartka akcja i
      szybka zmiana miejsc to sukces i główny wyróżnik Jamesa nad
      innymi agentami.

      James wczoraj się skompromitował, a wcześniej na Jamesie nigdy
      się nie śmiałam bo mnie zaskakiwał tym razem nie.
    • Gość: Miserykordian Zmierzch Martini IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.02, 22:26
      Tracimy konwencję. Robienie dobrego filmu o Bondzie nie polega
      na naładowaniu jak największej ilości efektów specjalnych.
      Trzeba umieć wyczuć pewien swoisty styl, który został
      ukształtowany już w pierwzych produkcjach z Connerym. Obawiam
      się, że reżyser ostatniej części nie przyłożył do tego zbyt
      wielkiej wagi. A tak przy okazji, czy ktoś mi może powiedzieć
      dlaczego Bond pije jakiegoś badziewnego szampana zamiast swojego
      ulubionego Don Perrignon?
    • Gość: Muniek Re: Śmierć nadejdzie jutro **** IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 25.01.03, 18:03
      Katastrofa, wiem że na Bonda treba patrzeć jak na bajeczkę, z
      pobłażaniem, ale "Śmierć nadejdzie jutro" dogina na totala.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka