Gość: KINOMAN
IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl
23.11.02, 15:53
Bond umarł. Dociągnął do dwudziestki i skonał na ołtarzu komercji.
Na zawsze pozostanie w mojej pamięci,jego urok, wdzięk, ironia,
dystans,nienaganne maniery i klimat świata w którym się poruszał,godni,
wyraziści przeciwnicy, naprawdę piękne i inteligetne kobiety, brak blue boxu
w co drugim ujęciu, no i oczywiście jego twarz. Twarz Rogera Moora. Liczne
klony i pierwowzory nigdy nie były i na pewno już nie będa wstanie go
podrobić. Pije twoje zdrowie, wstrzaśnięty i zmieszany po stypie w
warszawskim kinie, którą ktoś prawie trafnie zatytułował:"Śmierć nadejdzie
jutro" Mała poprawka. To stało się już dziś.
Z wyrazami szacunku i wspólczucia dla wiernych fanów jedynego prawdziwego
Bonda.
Kinoman