Dodaj do ulubionych

Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego!!!

IP: 193.0.68.* 24.02.03, 10:58
Witam!
Zapraszam czytelników forum na pokaz filmu A.Tarkowskiego "Solaris", który
odbędzie się 28.II.2003 w Domu Sztuki na Wiolinowej 14 (metro Ursynów) (w
Warszawie oczywiście ;)) o godzinie 19.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego!!! IP: *.vic.bigpond.net.au 27.02.03, 06:16
      Nudny romans w kosmosie - Recenzja filmu “Solaris” Steven’a Soderbergh’a i
      James’a Cameron’a
      Idąc 27 lutego roku 2003 na australijską premierę hollywoodzkiej wersji
      “Solaris” starałem się jak mogłem, aby nie przynieść ze sobą na salę kinową
      żadnych uprzedzeń. Wynikało to z faktu, iż nie tylko znałem wcześniejsze
      recenzje tego fimu, ale też znam dość dobrze twórczość tych obu filmowców.
      Reżyser Steven Soderbergh jest znany głównie z “Sex, Lies, and Videotape”,
      filmu, powiedzmy sobie to szczerze, nudnawego i pretensjonalnego. Jednakże
      największy zawód sprawił mi producent “Solaris”, James Cameron (trzeba
      pamiętać, że w USA to producent, a nie reżyser, jest prawnie autorem filmu).
      Cameron jest znany z takich produkcji jak “The Terminator”, “Terminator 2”,
      “Aliens” (“Obcy”), “The Abyss” (“Głębia”) czy wreszcie “Titanic”. Sądząc po tym
      ostanim filmie, można było się spodziewać, iż “Solaris” zostanie sprowadzone de
      facto do wątku miłosnego (dość ważnego w powieści Lema, choć zdecydowanie w
      niej drugoplanowego). Niestety, “Solaris” Steven’a Soderbergh’a i James’a
      Cameron’a to coś znacznie gorszego niż “love story in space” (“romans w
      przestrzeni kosmicznej”), to jest po prostu nudne, rozwlekłe i pretensjonalne
      pseudo-romansidło, grane w sztucznym, teatralnym stylu przez marnych aktorów:
      George’a Clooney’a (Krisa Kelvina) i Nataszę McElhone (Rhey’ę, właściwie Harey,
      o czym będzie mowa później),i na dodatek źle wyreżyserowany i nienajlepiej
      zmontowany (liczne dłużyzny, nic nie wnoszące nawet do nastroju filmu).

      Według Soderbergh’a “Solaris” to `a combination of “2001” and “Last Tango In
      Paris"’ (`kombinacja “2001” i “Ostatniego tanga w Paryżu”’). Dla mnie to zaś
      raczej marne naśladownictwo arcydzieła Kubrick’a, w stylu owego, jakże
      przereklamowanego, a tak naprawdę, to równie nudnego jak “Solaris”, “Ostaniego
      tanga”. W filmie “Solaris” właściwie nic się nie dzieje. George Clooney
      pokazuje w nim conajmniej dwa razy swoją pupę, co bynajmniej nie ratuje filmu.
      Sceny miłosne są zbyt odważne, aby film był bez ograniczeń wiekowych, ale zbyt
      mało odważne, aby zaciekawić właściwie kogokolwiek. Z filozoficznego przesłania
      powieści Lema właściwie nic nie ocalało: kiedy zaczyna się ciekawa dyskusja na
      temat Boga, i nawet wspomniana jest opinia papieża, fonia zostaje natychmiast
      wyciszona, aby - broń Boże - nie zmusić widzów do myślenia… Jednym z powodów,
      iż filozoficzna głębia powieści została zgubiona przez Soderbergh’a i Cameron’a
      jest fakt, iż scenariusz został napisany przez Soderbergh’a na podstawie
      marnego tłumaczenia tej powieści na angielski (Joanna Kilmartin i Steve Cox
      przetłumaczyli “Solaris”, na dodatek dość niechlujnie, nie z polskiego, a z
      francuskiego tłumaczenia, stąd owe, jedyne dotąd, angielskie tłumaczenie
      powieści Lema, zawiera mnóstwo błędów i przeinaczeń, w tym nawet nazwisk
      bohaterów).

      Jak już wspomniałem, dwójka głownych bohaterów gra w sztucznym, teatralnym
      stylu. Zamiast dialogów mamy deklamacje, zamiast gry aktorskiej jeno jej nędzne
      namiastki (przykładowo. scena “rezurekcji” Rhei-Harey, jest niezamierzonie
      komiczna z powodu fatalnego aktorstwa Nataszy McElhone). Voila Davis jest
      niezła w roli czarnoskórej uczonej, doktora Gordona – sęk w tym, iż jest to
      postać nieistniejąca w powieści Lema. Została ona wyraźnie wprowadzona “na
      siłę” przez Soderbergh’a , aby film był politycznie poprawny (o ile dobrze
      pamiętam, to w powieści Lema występuje murzynka, ale jest ona tworem planety
      “Solaris”, i nie jest naukowcem, a prześladowcą jednego z wyraźnie bialych
      uczonych z załogi stacji). Ulrich Tukur jest również dośc dobry w roli
      Gibariana, a własciwie jego “ducha” (Gibarian popełnia samobójstwo tuż przed
      przylotem Kelvina), ale jest to rola wyraźnie drugo-, jak nie trzecio-planowa.
      Jeremy Davis jako Snow (Snaut) jest nieco lepszy niż Clooney czy McElhone, ale
      to przenież nie jest żaden powód do dumy…

      Od aktorstwa Clooney’a i McElhone chyba jeszcze gorsza jest reżyseria
      Soderbergh’a. Film po prostu się rozłazi, brak mu tempa, napięcia a przede
      wszystkim owego nastroju tajemniczej grozy, która uderza praktycznie z każdej
      strony powieści Lema czy też jest wyraźnie obecna w pamiętnej ekranizacji
      Tarkowskiego z roku 1972. Soderbergh starał sie naśladować Kubrick’a, stąd
      początek i zakończenie “Solaris” jest marną kopią “2001”. Brak funduszy na
      efekty specjalne rozłożył zaś ten film do końca. Wnętrze stacji i urządzenia
      znajdujące się w niej są na poziomie końca XX wieku i początku XXI, zaś
      techologia podróży kosmicznych o jakieś conajmniej 100 lat w przyszłość.
      Nieszczęściem Soderberg’a jest to, iż jego film ukazał sie po takich filmach
      jak “Minority Report” (“Raport mniejszości) Spielberg’a (według opowiadania
      Philip’a K. Dick’a), czy też niedawnych adaptacjach dzieł H.G. Wells’a (jego
      “Niewidzialnegp człowieka” i “Maszyny czasu”). Stąd oczekiwania publiczności są
      obecnie wysokie, i nikogo już nie sa w stanie zadowolić efekty specjalne na
      pozoomie “Milczącej gwiazdy” (“Astronauci’) Maetzig’a (1960) czy też “Testu
      pilota Pirxa” Piestraka (1979), a znacznie gorsze (szczególnie, jeśli wziąć pod
      uwagę upływ ponad 30 lat), niż w radzieckiej ekranizacji “Solaris’ z roku 1972.

      Miłośnikom science fiction czy też historii miłosnych zdecydowanie odradzam
      “Solaris” Soderbergh’a, chyba, iż chcą się zanudzić na śmierć - na senasie w
      kinie “Southland Village Cinema” na przedmieściu Melbourne, który zaczął się 27
      lutego 2003 roku 2003 o godzinie 10:35 rano, tylko ja i osoba mi towarzysząca
      (ta ostania przez grzeczność) wytwaliśmy do końca… Polecam natomiast ten film
      studentom sztuki filmowej (aby zobaczyli, jak się się nie powinno kręcić
      filmów), oraz miłośnikom zdecydowanie złych, szmirowatych filmów, szczególnie z
      gatunku “science fiction i fantasy”, do którego to, niewiadomo czemu,
      zakwalifikowano ten zdecydowanie nieudany romans Soderbergh’a i Cameron’a,
      marny romans, który nie tylko nie dorasta do pięt klasie powieści Lema, ale
      jest o kilka klas gorszy niż klasyczna ekranizacja Tarkowskiego z roku 1972.
      Jako iż Lem był wyraźnie niezadowolony z wersji Tarkowskiego, jestem
      niezmiernie ciekawy, co sądzi on o “dziele” Soderbergh’a i Cameron’a. Obawiam
      się tylko, iż milionowe honorarium, które dostał on za prawa do sfilmowania
      “Solaris” zostało wypłacone nie tylko pod warunkiem, iż nie bedzie się on
      wtrącał do filmowania tej powieści, ale tez, iż nie będzie on publicznie
      wyrażać negatywnych opinii o fiasku “dzieła” Soderbergh’a i Cameron’a…
    • Gość: lammanski Re: Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego i Soderbergha IP: *.wesola.sdi.tpnet.pl 01.03.03, 03:40
      bylem, dzieki.

      oj, 30 lat minelo jak zdecydowanie nie jeden dzien...

      ogladalem ten film jako chlopaczek kiedys dawno temu i zawiodlem sie okrutnie,
      oczekujac swistu rakiet i gadajacych robotow.
      zawiodlem sie i teraz, majac nadzieje na zanurzenie w glebi przestworu
      solaryjskiego psychooceanu.

      lemowskie "Wy durak!" to moze lekka przesada, ale pogubil sie tarkowski
      okrutnie. matkaciotkaojcieckonpiesichybacorka wprowadzeni na 60 minut filmu po
      to, aby zawoalowac wyslanie kelvina do nieba? moze takie czasy byly, ale
      flmowi to nie pomaga. usilne proby zahipnotyzowania (?) migajacymi swiatlami
      tokio (tokio?) wdzieczne ale jakos bezsilne. i wciskamy ten ocean miedzy usta
      kochankow, ale jakos ci kochankowie ciekawsi niz breja niedopoznana... i
      wschody blekitne myla sie z czerwonymi, bo scenopis niedokladny...

      idzcie na soderberga (tylko wyjdzie przed snowa przemiana, o ile europejski
      cut nie powstanie)

      • Gość: Kagan Re: Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego i Soderbergha IP: *.vic.bigpond.net.au 01.03.03, 08:29
        Gość portalu: lammanski napisał(a): bylem, dzieki.
        oj, 30 lat minelo jak zdecydowanie nie jeden dzien...
        ogladalem ten film jako chlopaczek kiedys dawno temu i zawiodlem sie okrutnie,
        oczekujac swistu rakiet i gadajacych robotow.
        zawiodlem sie i teraz, majac nadzieje na zanurzenie w glebi przestworu
        solaryjskiego psychooceanu.
        lemowskie "Wy durak!" to moze lekka przesada, ale pogubil sie tarkowski
        okrutnie. matkaciotkaojcieckonpiesichybacorka wprowadzeni na 60 minut filmu po
        to, aby zawoalowac wyslanie kelvina do nieba? moze takie czasy byly, ale
        flmowi to nie pomaga. usilne proby zahipnotyzowania (?) migajacymi swiatlami
        tokio (tokio?) wdzieczne ale jakos bezsilne. i wciskamy ten ocean miedzy usta
        kochankow, ale jakos ci kochankowie ciekawsi niz breja niedopoznana... i
        wschody blekitne myla sie z czerwonymi, bo scenopis niedokladny...
        idzcie na soderberga (tylko wyjdzie przed snowa przemiana, o ile europejski
        cut nie powstanie)
        K: Solaris Trakowskiego mial swe dluzyzny, ale ta jazda przez Tokio czy inne
        japonskie miasto mi sie podobala (cos podobnego w nastroju do zakonczenia
        "2001"). Przede wszystkim Tarkowski mial dobrych aktorow. A Clooney,
        no coz; ktos napisal na tym forum, ze gra on doopa...
        Udawal na poczatku Conery'ego, ale to mu nie wychodzilo. Straszny film to
        najnowsze "Solaris" - aktorzy widac ze graja (scena "rezurekcji Rhei,
        wl. Harey, byla wrecz komiczna, a miala byc dramatyczna).
        Zdecydowanie odradzam, jak chcecie koniecznie zobaczyc Solaris na ekranie,
        to zobaczcie raczej wersje Tarkovskiego...
        • Gość: Kagan Re: Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego i Soderbergha IP: *.vic.bigpond.net.au 03.03.03, 06:22
          Wczoraj wieczor (niedziela 2 marca 2003) widzialem w TV kolejna wersje "Psa
          Baskervillow" ("The Hound of the Baskervilles"), tym razem zrobiona przez BBC
          (dwoch Australijczykow w rolach glownych: Richard Roxburgh jako Holmes i Matt
          Day jako mlody sir Henry Baskerville, oraz Ian Hart jako Watson. Mimo iz
          widzialem juz conajmniej kilka wersji tego opowiadania Arthura
          Conan Doylea, to ogladalem te n-ta wersje z ciekawoscia i z wielka
          przyjemnoscia. A przeciez Brytyjczycy niedawno nakrecili tez doskonala wersje
          "Psa Baskervillow" (1983 r. z Ianem Richardsonem jako Holmesem). Moze gdyby
          rezyser tego filmu, ktory wlasnie widzialem w ABC TV, David Attwood nakrecil
          "Solaris", to zamiast nudnawego i zle granego romansu, mielibysmy pasjonujaca
          historie proby rozgryzienia tejemnicy Solaris, jak to ma miejsce w klasycznej
          juz powiesci Lema. Bowiem nie powinno sie robic eksperymentow z klasyka (do
          ktorej nalezy juz, niewatpliwie, "Solaris" Lema), jak sie nie ma nadzwyczajnego
          talentu, a jest sie tylko hollywoodzkim wyrobnikiem z pretensjami, jak
          Soderbergh... Wstyd, panie Soderberg, wstyd. Zostaje nam tylko nadzieja, ze
          skoro Holmesa gralo od roku 1922 (niemy film) conajmniej 20 aktorow, w tym
          Basil Rathbone (najbardziej znany Holmes), Peter Cushing (specjalista od
          horroru), Larry Hagman (Dallas), Roger Moore (007), Tom Baker (Dr. Who), Edward
          Woodward (Breaker Morant), Ian Richardson, Michael Caine, Christopher Lee,
          Jeremy Brett i nawet Buster Keaton... Tak wiec, jest wciaz nadzieja, ze Krisa
          Kelvina zagra znow prawdziwy aktor (jak to bylo u Tarkowskiego - Kelvina gral
          tam Donatas Banionis, chyba Litwin albo Lotysz), a nie nedzny trzeciorzedny
          amerykanski aktorzyna Clooney, co potrafi tylko pokazywac swa niezbyt dla
          normalnych mezczyzn ciekawa doope, i to na dodatek dwa razy w tym samym
          filmie... :(
          Kagan
    • zsolarowana Re: Obejrzyj SOLARIS Tarkowskiego!!! 01.03.03, 10:06
      Nie bylam , bo w Poznaniu mieszkam, przykro mi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka