Dodaj do ulubionych

i twoją matkę też

IP: *.mini.pw.edu.pl 09.04.03, 16:12
polecam! film jest naprawde niezly!
Obserwuj wątek
    • Gość: le.lo do miśka IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.04.03, 12:02
      Misiek a co Ci się podobało?
    • roody102 Re: i twoją matkę też 27.04.03, 13:16
      Porazajaca glebia tej recenzji po prostu sama wyciaga ludzi do kina ;-)))
      Moze cos wiecej?

      Roody
      ___________

      "Oddychasz warszawskim powietrzem
      To zupelnie tak jak ja"
      Partia.
      • Gość: stoper Re: i twoją matkę też IP: *.acn.waw.pl 04.05.03, 12:51
        Eee tam.W "Co jest grane" nazwisko dziennikarza starcza za recenzję:)Na forum i
        nick starczy.Misiek górą!
    • Gość: Frytka FILM ZA DOBRY ZEBY GO PORÓWNAĆ DO JAKIEGOŚ INNEGO IP: *.acn.waw.pl 27.04.03, 15:22
      Bardzo mi się podobało.Mimo że zawstydzały mnie,dość ostre jak
      na moje doświadczenie kinowe,sceny sexu.Wszystkie celowe i
      nakręcone stosownie do tego co miały znaczyć,ale może jestem już
      ramolem,albo odebrałem mazowiecko pruderyjne wychowanie.Zrobiło
      na mnie wrażenie zilustrowanie tezy o prawie do zycia
      beztroskiego:wypełnionego mysleniem o i uprawianiem
      seksu,pierdzeniem sobie nawzajem, upalaniem się trawą,słuchaniem
      muzyki,nierobieniem nic.I ze postawa siostry bohatera ganiającej
      na demonstracje,wożacej zaopatrzenie powstańcom jest równie (nie)
      efektywna i równie uprawniona.Nie trawię takiego stosunku do
      życia w realu.Ten film to dobry argument przeciw mojemu
      sposobowi myślenia.
      Podoba mi się historia o egoistycznej potrzebie bliskości z
      innymi śmiertelnie chorej bohaterki.Potrzebie bliskości z dwoma
      chłopakami których najwiekszym/jedynym atutem jest czysta radość
      zycia.Akurat tacy się napatoczyli.I to że ta bliskość,której
      oczekuje bohaterka, w niedalekiej przyszłości zabierze im tę
      beztroskę/radość życia.Przeciwstawienie egoizmu chłopaków którzy
      chca tylko przelecieć bohaterkę z egoizmem,nie chcącej umierać w
      samotności,tej ostatniej.
      Zrobił wrażenie pomysł na komentarze z offu(wyłaczające zupełnie
      dźwiek filmu),które robią cały element "społeczno-polityczny"
      filmu.Ta cholerna potrzeba objasniania- narrator objaśnia czemu
      bohaterowie stoją w korku(wypadek w którym zginał jakis podany z
      imienia i nazwiska pieszy-zupełnie bez znaczenia dla akcji
      filmu).Co nie znaczy że bohaterowie odbierają świat tak jak
      opisuje go narrator.Ten opis w zasadzie tylko muska bohaterów.
      Gdybym ja to robił zostałbym tylko przy zdradzie męża bohaterki
      jako przyczynie jej wyjazdu/przygody z chłopakami, nie
      wprowadzłbym choroby i smierci,bojąc sie patosu.Ale byłoby
      trudniej bo w takiej sytuacji Luisa musiałaby w końcu coś ze
      soba zrobić,dokądś pojść,powlec się co duzo trudniejsze, a tak
      to "poddała się fali".Może z tą smiercią,choróbskiem było
      moocniejsze,cały film lepiej się składał? Teraz odkrywam że
      wszystkie postaci filmu surfują,poddaja się fali,nie walczą i
      moze to jest najważnejsze.
      Cały film zresztą tak płynie:w prowincjonalnej knajpce nasza
      trójka coś pije ,gada.Do knajpki wchodzi starsza
      kobieta.Nieduża,z wysoko uniesiona głową,zawinięta w czarny
      robiony szydełkiem szal.Kamera zostawia bohaterów,w tej chwili
      sa nieistotni -idziemy za kobietą.Ona wchodzi na zaplecze
      knajpki i nic tam się nie dzieje.Nic dla postępu akcji-jakaś
      staruszka tańczy,ktoś zmywa.Nic.Ale ta kobieta,nagle przykuwa
      naszą uwagę, a jesli tak to dlaczego by za nią nie
      podążyć?Poddać się fali.Ekstra.
      Rewelacyjnie wymyślone,zagrane,nakręcone.I jeszcze, w dodatku,
      nie jest to film o niczym.Ale gdybym miał pójść z dzieckiem w
      wieku 15(od tylu jest film),tobym sie obawiał że trafią do niego
      tylko klimaty typu"jak TO się robi w Meksyku".
      • Gość: syl Re: FILM ZA DOBRY ZEBY GO PORÓWNAĆ DO JAKIEGOŚ IN IP: *.vox.pl 28.04.03, 08:22

        Tak sobie czytam te przemyślenia pofilmowe i widzę jak różnie można odebrać ten
        sam film... popolemizuję z Tobą ciut :)
        Npisałeś:
        > Podoba mi się historia o egoistycznej potrzebie bliskości z
        > innymi śmiertelnie chorej bohaterki.
        hmmm... egoistyczna? potrzeba bliskośći jest naturalną potrzebą... a w
        przypadku tej kobiety, którą zdradzana przez męża tak naprawdę była sama i
        bliskość którą jej dawali ci chłopcy też była tylko namiastką tej którrej
        potrzebowała... wiedziała że może od nich dostać radość, entuzjazm, ciekawość,
        wiedziała że patrzą na nią inaczej niż jej mąż, że ją pragną... Egoistką nie
        była... dała im dużo - jechali w tą podróż będąc chłpcami a wracali jako
        mężczyźni...

        Napisałeś :"Akurat tacy się napatoczyli".
        Ja wierzę że nic sie nie dzieje przez przypadek.. To oni staneli na jej drodze
        a nie nikt inny... wszystko sie dzieje po coś....
        jak również "wypadek w którym zginał jakis podany z
        > imienia i nazwiska pieszy-zupełnie bez znaczenia dla akcji
        > filmu" - bez znaczenia? to element jeden z wielu w tym filmie świadczący o
        tym ze film sie dzieje w rzczywistości - konkretnej, że oprócz historii
        głównych bohaterów w tle miga kilkanaście innych...
        Piszesz: "Co nie znaczy że bohaterowie odbierają świat tak jak
        > opisuje go narrator.Ten opis w zasadzie tylko muska bohaterów.
        > Gdybym ja to robił zostałbym tylko przy zdradzie męża bohaterki
        > jako przyczynie jej wyjazdu/przygody z chłopakami, nie
        > wprowadzłbym choroby i smierci,bojąc sie patosu." Śmierć i choroba to
        patos???? brrrr... to temat za który może jest trudny dla reżysera, ale który
        można rozwinąć tak jak na to zasługuje i są tacy dla których jest to do
        zrobienia..
        Napisałeś: "Ale byłoby
        > trudniej bo w takiej sytuacji Luisa musiałaby w końcu coś ze
        > soba zrobić,dokądś pojść,powlec się co duzo trudniejsze, a tak
        > to "poddała się fali"." zrobiła! odeszła od męża (duzó ja to kosztowało)...
        odnalazła miejsce gdzie "oddychała"...

        piszesz: "Teraz odkrywam że
        > wszystkie postaci filmu surfują,poddaja się fali,nie walczą i
        > moze to jest najważnejsze" a dla mnie to walka! wszyscy w tym filmie
        walczą....
        Napisałeś: "Rewelacyjnie wymyślone,zagrane,nakręcone.I jeszcze, w dodatku,
        > nie jest to film o niczym" i pod tym sie podpsuję!.
        I na koniec - uwierz w dojrzałość piętnastolatka! :))))>
        pozdrawiam syl
        • Gość: Frytka Re: FILM ZA DOBRY ZEBY GO PORÓWNAĆ DO JAKIEGOŚ IN IP: *.acn.waw.pl 28.04.03, 11:27
          Wiesz,wydaje mi sie że widzieliśmy dwa rózne filmy.Nieskromnie powiem ze mój
          był lepszy.Bardziej wywazał racje wszystkich stron.Uczciwiej manipulował.
          Poniżej moje uwagi do twoich uwag;

          1.Inaczej zareagujemy na prośbe o podanie kawy do łózka ze strony smarkacza
          który wysypia się do 10, a inaczej ze strony tego samego dziecka o którym wiemy
          że to są to jego ostatnie godziny.Gdyby nie wiedzieć ze proszący umiera to
          naturalna byłaby odpowiedź "spadaj".Ale gdybyś się po tym "spadaj" dowiedział
          że ten któremu tak powiedziałeś umarł nastepnego dnia czułbyś jakąś pretensję
          do siebie.Nieuzasadniona bo nie wiedzałeś kto cie prosi.Luisa nie dała
          chlopakom wyboru,mimo ze wiedziała jakie są jej rokowania i własnie to jest jej
          egoizmem.Gdyby wiedzieli ze jest chora terminalnie pewnie by z nią nie
          pojechali.Ona na ich plecach pożegnała sie z życiem.Wykorzystała ich.
          Tekst "jechali chłopcami,wrócili mężczyznami" wydaje mi się niczym nie
          uzasadniony.Moze jedynie tym co napisałem powyżej.Ktoś sobie zakpił,wykorzystał
          ich witalność.Ten ktoś to Luisa.

          2.Teza o poddawaniu sie fali jest wyłozona expressis verbis przez Luisę gdy
          żegna się z chłopcami i rzuca się (popływać) w morze.Juz bardziej ostentacyjnie
          nie mozna.To samo z narratorem-coś się dzieje obok,moze być fundamentalne dla
          stosunków społecznych,polityki ale tak na prawde nie wpływa to na bohaterów.I
          to dla mnie jest w tym filmie mistrzostwem.

          3.Choroba,śmierć.Tu miały one sens,uzasadnienie.Pasowały.Bez patosu.Pisałem na
          gorąco stąd te dywagacje.

          4.Luisa poddała sie fali.Skorzystała z okazji, jaką nastreczali chłopcy.W
          każdej z rozmów z Jano(?)żegnała sie z zyciem a nie z męzem.Ona nie odeszła od
          męża- stwierdziła ze musi sobie dac radę z umieraniem sama bo od niego wsparcia
          już nie dostanie,czy moze nie chce dostać.Odeszła umrzeć a nie od męża.Zdrada
          była tu kwestią wtórną wobec kwestii radzenia sobie zchorobą,smiercią.A to jest
          róznica.

          5.Jeszcze raz powtórzę- jedyny który tam walczył to mechanik z zepsutym
          samochodem(z sukcesem).Reszta poddaje sie fali, reaguje na to co przyniesie
          chwila.Jesli mozna czegoś nie zrobić to sie tego nie robi(patrz sprzatanie
          liści z basenu).I to jest super to jest nowe,odkrywcze.Przynajmniej dla
          mnie.Każdemu kto udowodni coś przeciwnego obiecuję bezpłatny dostęp do forum GW
          i obywatelstwo Unii Europejskiej :)

          6.Filmy od 18 mają za małą widownię aby ich dystrybucja była opłacalna.Nawet
          gdy z ekranu leją się wiadra krwi,bluzgi lecą non stop,a elementem fabuły jest
          gwałt(może być kameralny, nie zbiorowy), to dystrybutor stanie na głowie aby
          film był od 15.Bo KASA sie nie zwróci.Za mało znam 15 latków(Lepper?Bush?),
          ale wydaje mi się nadal ze to nie jest film dla nich.

          7.Ciesze się ze i tobie się podobało,choć widzieliśmy, jak mniemam, zupełnie
          inne filmy.

          pozdrawiam

          M
          • Gość: syl Re: FILM ZA DOBRY ZEBY GO PORÓWNAĆ DO JAKIEGOŚ IN IP: *.vox.pl 29.04.03, 10:39
            na początek słowa samego reżysera : "Jest to film o tożsamości, o dwóch
            nastolatkach, którzy szukają swojego miejsca wśród dorosłych, o dziewczynie,
            która szuka swojego miejsca jako wyzwolona kobieta, i o kraju, który jest
            krajem "nastoletnim" i szuka swojego miejsca jako dorosły"
            1. Nie przekonaleś mnie co do egoizmu Lusiy. chciala zostać ze swoją choroba
            sama... to był jej wybór. miała prawo do tego... ja w takiej sytuacji (będąc na
            miejscu chłopaków) nie czułabym sie wykorzystana, daję każdej osobie z którą
            przebywam prawo do bycia soba, do tego żeby była odrębną istotą, żeby sie
            odróżniała... oni pomogli jej w szukaniu miejsca... nic nie stracili, zyskali
            według mnie wiele...
            2. Mój tekst "jechali chłpocami wrócili mężczyznami" jest jak najbardziej
            uzasadniony. Ta historia uczyniła z nich śwadomych swojego ciała i siebie, ale
            nie tylko o seksualność tu chodzi... To było doświadczenie, które zbliżyło ich
            do rzeczywistości, pokazłao że trwać obok nie można ( i tu przychylam sie do
            Twojego zdania że poddawali sie fali, ale cała historia ich od takiego
            odbierania świata odwiodła) To był dla nich początek drogi (bo film drogi to
            był:)) do dojrzałości, zrobili już na tej drodze dzieki temu co doświadczyli
            kila kroków...
            3. To że Luiza rzuciła sie w fale morza to dla mnie było wyzwolenie o którym
            pisze sam reżyser.
            4. Zgadzam sie ze nie odeszła od męża a odeszła umrzeć...
            5. Nie zgadzam sie z twym że nie było w tym filmie żadnej walki. Była... W
            róznej formie.. To ze odeszła umrzeć bez bliskich to dla mnie walka... walczyła
            z myslami o śmierci, cierpiała... A chłopcy? Walka z niedojrzałością,
            naiwnością. .. przeformułowanie znaczenia przyjaźni, lojalności - walka, walka,
            alka - z myslami, przekonaniami, rzeczywistoscią
            6. Pracuowałam przez 5 lat z nastolatkami i 15 latkowie często zadziwiali mnie
            swoją dojrzałością, dlatego ufam że potafli by odberać ten film własciwie.
            7. To dobrze świadczy o filmie, że można prowadzić takie dyskusje, tym bardziej
            że dwie osoby wychodza z założenia że film im się podobał.
            pozdrawiam syl
            • Gość: Frytka Hablar,hasta la muerte! IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 12:20
              1.Unikam eksplikacji twórców bardziej nawet niż twórczości "Ich troje".Oni
              zawsze mówia nie o tym co zrobili, ale o tym co chcieli zrobić. Czasami to
              pierwsze jest nawet lepsze od drugiego.Coś jednak mówić musza bo tego wymaga
              promocja filmu.

              2.Co do egoizmu.Znając intencje chłopców i ich cel wyprawy, czy wyobrażasz
              sobie ze,decyduja się na podróż, ze zachowają się tak jak sie zachowują,
              wiedzac że Luisa jest umierająca? Czy nadal bedą jej pożądać?A to pożadanie
              było tak istotne dla Luisy.
              Czy w wyobrażeniu dalszych losów chłopaków nie ma/nie nalezałoby sobie
              wyobrazić poczucia niesmaku w związku z ich zachowaniami wobec obiektywnie
              umierajacej osoby?Również poczucia bycia wykorzystanym.
              To coś takiego jak bycie zaproszonym na piknik i pojawienie sie tam w
              hawajskich koszulach podczas gdy wszyscy inni,łacznie z gospodarzami wystepują
              w strojach wieczorowych.Nikt,przecież nie uprzedził....

              3."Jechali chłopcam..." Jedzie mi tu banałem.Zbyt podobał mi się ten filmik
              zeby w ten sposób mysleć.Nie czuję zupełnie dorastania,nie rozumiem zblizenia
              do rzeczywistości.Czy jest nim pojście Enocha, stosownie do oczekiwań ojca,na
              tamtejszy SGPiS?
              W filmie drogi zawsze jest poczatek drogi, i droga, i bilety do skasowania, ale
              opowiadanie tego filmu szablonem kina drogi nie przybliza ani troche opisania
              tego co jest w nim szczególne.

              4.Luisa rzuciła sie w toń czy poddała się fali?Dla mnie nawet forma(rzucenie
              sie na plecy, a nie ruchy do kraula czy chociażby "pieska") opisuja pasywność
              poddania się fali.Może i tu autorzy chcieli pokazać co innego, ale aktorka
              akurat nie potrafiła pieskiem....

              5.Bardzo mi sie podoba twoje pojęcie walki.Jest takie romantyczne jak zwrot
              "bić się z myślami".Z jaką rzeczywistościa walczyli bohaterowie?Polityczną
              (domem rodzinnym Enocha)? Chorobą(extra kuracja u znajomych Castanedy)? Biedą
              (pourboire dla rodziny rybaka)?Przedwczesną ejakulacją,by nie powiedzieć
              wytryskiem?Ja niczego takiego w filmie nie widziałem.Czy przeformułowanie
              znaczenia lojalności oznacza ze teraz będą/nie będą pieprzyć nawzajem swoich
              matek?

              6.Jesliby przeprowadzić test na populacji warszawskich 15-17 latków chodzacych
              do kina to stawiam dolary przeciwko bonom pewexu że odbiór przez lwia ich
              część byłby blizszy "jak TO się robi w Mexyku" niźli szukaniu innych
              znaczeń.Badań nie zrobię więc zostaje mi tylko przeswiadczenie. Nie wiem co to
              jest "własciwe" odebranie filmu?Dla mnie każde jest właściwe, tylko jedni biorą
              z tego wiecej a inni mniej więcej.Ważne jest aby sami brali a nie korzystali z
              bryków mówiacych co jest a co nie jest OK.

              7.Nadal upieram sie że byłem na innym,dalszym od schematów filmie niż ty.
              Choć,miła i na twój pewnie też bym poszedł...

              pozdrawiam

              m
              • Gość: syl Re: Hablar,hasta la muerte! IP: *.vox.pl 29.04.03, 13:17
                1.Sztuka to dla mnie komunikat, a skuteczna komunikacja według definicji
                zachodzi wówczas, kiedy odbiorca rozumie tak jak chciał nadawca..... ale może
                według Ciebie nie o to chodzi... Ja tworząc cokolwiek jestem zadowolona kiedy
                ktoś rozumie mój wytwór zgodnie z moimi intencjami..
                2.Nie odniosłeś się do mojego argumentu o daniu komuś możliwości wyboru i
                odróżniania się, o tym, że ktoś może zachować coś dla siebie.. .ze oni nie
                stracili nic przez to ze ona ukrywała swoja chorobę... że według mnie
                zyskali... Rozumiem, że Ty w takiej sytuacji czułbyś się wykorzystany.
                3.Nie czujesz dorastania? To widać choćby po ich twarzach, na których oprócz
                uśmiechu (często głupkowatego po maryśce) zaczęły być widoczne inne emocje...
                Zaczęli wyrażać też złość, niepokój, lęk....Zatrzymali się na chwile żeby
                przyjrzeć się miłości, przyjaźni...
                4.Upieram się przy tym Luisa w morzu to symbol wyzwolenia :)
                jeszcze nie skończyłam, ale praca wzywa ....
                pozdrawiam :)
                syl
                • Gość: Frytka chyba powinenem zmienic zawód i zostać filmojadem IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 14:06
                  Gość portalu: syl napisał(a):

                  > 1.Sztuka to dla mnie komunikat, a skuteczna komunikacja według definicji
                  > zachodzi wówczas, kiedy odbiorca rozumie tak jak chciał nadawca..... ale może
                  > według Ciebie nie o to chodzi... Ja tworząc cokolwiek jestem zadowolona kiedy
                  > ktoś rozumie mój wytwór zgodnie z moimi intencjami..
                  Masz racje film(po co zaraz "sztuka"?) to komunikat, ale złozony.Komunikatem
                  jednoznacznym jest znak drogowy (przy drodze) czy klepsydra pani Janin.Bardziej
                  złozone komunikaty(jak ten filmik) najczęsciej tłumaczą sie wieloznacznie.
                  Moze sam autor zirytowany na obowiazki zwiazane z promocją chciał wprowadzić
                  trochę zamieszania swoimi wypowiedziami?BRW
                  > 2.Nie odniosłeś się do mojego argumentu o daniu komuś możliwości wyboru i
                  > odróżniania się, o tym, że ktoś może zachować coś dla siebie.. .ze oni nie
                  > stracili nic przez to ze ona ukrywała swoja chorobę... że według mnie
                  > zyskali... Rozumiem, że Ty w takiej sytuacji czułbyś się wykorzystany.
                  Chłopcom taki wybór o którym piszesz nie był dany.Pamietasz scene pod drzewem
                  kiedy L przeprasza Tenocha za to ze sprowokowała ich do sexu?Głebsze znaczenie
                  tych przeprosin wychodzi dopiero kiedy widz dowiaduje sie o smierci L.Moja
                  interpretacja robi ten obraz bardziej wywazajacym racje stron.Zwykle to jest
                  zaletą.Tak,ja czułbym sie wykorzystany niczym żywy wibrator.
                  > 3.Nie czujesz dorastania? To widać choćby po ich twarzach, na których oprócz
                  > uśmiechu (często głupkowatego po maryśce) zaczęły być widoczne inne emocje...
                  > Zaczęli wyrażać też złość, niepokój, lęk....Zatrzymali się na chwile żeby
                  > przyjrzeć się miłości, przyjaźni...
                  Najlepsze,najsilniejsze emocje pokazane są przy dzieciecej ich artykulacji
                  ("uklęknij i przeproś!").Z resztą nie ma napiecia bo ze wszystkich emocji
                  chłopców zaraz uchodzi powietrze a oni "poddają się fali"(np.przerywają
                  fundamentalny dla swej przyjaźni spór aby dogonić L).Przypomnij mi,proszę gdzie
                  w tym filmie jest miłość?
                  > 4.Upieram się przy tym Luisa w morzu to symbol wyzwolenia :)
                  Nie wiem czy zachwycać sie twoim uporem czy ci podokuczać? :)
                  > jeszcze nie skończyłam, ale praca wzywa ....
                  Osiągnąłem własnie mistrzostwo Okregowego Przedsiebiorstwa Dystrybucji Filmów w
                  Warszawie(odeszło wkrótce po odejściu cenzury)w pozytkowaniu czasu pracy na
                  dyskusje o filmie zamiast czczenia czynem produkcjnym Majowego Święta.Do
                  roboty!
                  > pozdrawiam :)
                  > syl
                  pozdrawiam kwaśno m
                  • Gość: syl Re: chyba powinenem zmienic zawód i zostać filmoj IP: *.vox.pl 29.04.03, 14:22
                    kawśno? hmmm
                    • Gość: Frytka Re: chyba powinenem zmienic zawód i zostać filmoj IP: *.acn.waw.pl 29.04.03, 15:02
                      Gość portalu: syl napisał(a):

                      > kawśno? hmmm
                      Kwaśno bo cały jestem kwaśny.Myslałem że to widać i czytać.
                      • Gość: syl do kwaśnego dyskutanta :) IP: *.vox.pl 30.04.03, 13:46
                        widzę ze każdy z nas ma swoje racje :) jak dobrze, że nie jesteśmy wszyscy tacy
                        sami... male pytanko na koniec. Czy jakiś mój argument zmienił Twoje patrzenie
                        na ten film? Czy też Twój obraz tego filmu pozostał niezmącony?
                        Przyznaję, że Twoje argumenty pozwoliły mi spojrzeć na tą hisorię z innej
                        perpsektywy... nie powiem też ciekawie :)
                        pozdrawiam
                        życze pozytecznego czasu wolnego majowego!
                        syl
                        • Gość: Frytka dziekuję! IP: *.acn.waw.pl 30.04.03, 15:18
                          Dziekuję za życzenia majowe,dziekuję za rozmowę o filmie,

                          1.Wiesz, wydaje mi się że najciekawsze kompozycje wynikaja z tego co w głowie z
                          tym co się ogladało.Tak pisałem.Nie o tym co tam było,ale co tam widzałem.

                          2.Rozmawianie na forum o filmie(o czymkolwiek) to dla mnie zupełnie nowe
                          doświadczenie.Zwykle, jeśli nie byłem w kinie sam, to było kilka zdań rozmowy,
                          trochę wiecej niż binarne: fajny/niefajny.Tak, z resztą, również wygląda
                          wiekszość wpisów na tym forum.Dzięki tobie zaczałem dłubac w pamięci próbując
                          spasować to co miałem w głowie z fabułą filmu.Podkręciłaś mój czterdziestoletni
                          procesor.Dziekuję.

                          3.Dzięki tobie zdałem sobie sprawę ze tak na prawdę każda interpretacja jest
                          równie uprawniona: twoja,moja, wreszcie mitycznego 15-latka który zobaczy tam
                          głównie sex,trawkę, Meksyk itp. klimaty.I nie ma tej "właściwej".Bo bierzesz z
                          filmu to co tobie jest potrzebne a nie co autorzy chcieli przekazać.Jak nie
                          pasuje, to usuwasz z pamięci.Tak np.zrobiłem z "Godzinami".

                          4.Wreszcie zdałem sobie sprawę z własnego zapatrzenia w samego siebie.Na forum,
                          jest to dopuszczalne, bo ten ktogo się zamęcza zawsze moze się rozłaczyć,albo
                          jasno odburknąć ze ma dość.Ale w realu.....Zgroza!

                          4.Za to wszystko dziękuję bardzo, życząc ci bardzo tanich biletów na bardzo
                          dobre filmy.

                          Uff, laurkę (z grubsza szczerą) napisałem.Juz nie pamiętam tobie czy sobie?
                          pozdrawiam
                          m
                          PS.Napisałem niedawno treatment do filmu.Będzie to pierwsze dzieło kina
                          materialnego niepokoju.Chętnie usłyszałbym twoja opinię na jego temat.
                          m
                          • Gość: syl Re: dziekuję! IP: *.vox.pl 05.05.03, 07:48
                            :))))
                            no proszę jaki miły poranek poniedziałkowy!
                            dziękuję za dziekuję!
                            bardzo chetnie wyraziłabym opinię na temat tego co stworzyłeś :)
                            pozdrawiam
                            syl
                            • Gość: Frytka Re: dziekuję! IP: *.acn.waw.pl 05.05.03, 08:03
                              Wysłać tu czy na adres mailowy?
                              • Gość: syl Re: dziekuję! IP: *.vox.pl 05.05.03, 08:09
                                na adres! tylko nie chciałabym go na forum pisać... masz gadugadu? mój numer
                                340315
                                • Gość: KIEL Re: dziekuję! IP: *.ula7.1000lecie.pl 07.06.03, 00:05
                                  ALEŚCIE SE POGADALI.....
                                  • Gość: Frytka-emerytka prosze bardzo! IP: *.acn.waw.pl 07.06.03, 07:07
                                    Gość portalu: KIEL napisał(a):

                                    > ALEŚCIE SE POGADALI.....

                                    Eee tam,to bylo tak dawno, ze od tamtego czasu to zdazylismy sobie juz nawet
                                    wirtualne wnuki zrobic.Same rude.Ale film xtra.Jak na twoje tysiacletnie
                                    osiedle dojdzie to zobacz,prosze konieczne.
                                    pozdroovka
                                    m.
      • Gość: hh Re: FILM ZA DOBRY ZEBY GO PORÓWNAĆ DO JAKIEGOŚ IN IP: *.chello.pl 20.09.03, 01:04
        Ten film byl w polskich kinach od lat 12...
    • Gość: Typer super IP: *.acn.waw.pl 09.05.03, 16:29
      Moj typ na film roku.
    • Gość: qla Re: i twoją matkę też IP: *.acn.waw.pl 13.05.03, 21:33
      R E W E L K A!!!
      Fantastyczny film,z pozoru plytki,ale niesie ze soba wiele prawd
      zyciowych.Dodatkowo swietna zabawa,bo humor tez kapitalny.
      Polecam wszystkim.
      PS Czemu bylo tak pusto w kinie?I dlaczego jest puszczany o 13 i
      15?
      • Gość: Ciekawy Re: i twoją matkę też IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 20:17
        Gość portalu: qla napisał(a):

        > R E W E L K A!!!
        > Fantastyczny film,z pozoru plytki,ale niesie ze soba wiele prawd
        > zyciowych.

        JAKICH???

        Dodatkowo swietna zabawa,

        ZABAWA???

        >bo humor tez kapitalny.

        CZYŻBY???


        > Polecam wszystkim.

        A JA NIKOMU


        > PS Czemu bylo tak pusto w kinie?

        NIE DZIWIĘ SIĘ


        Film żenujący , przeładowany seksem i wulgarnością , płytki . Zaznaczam , że
        nie jestem świętoszkiem , ale cała treść tego filmu była dla mnie po prostu
        niestrawna. Jedną z podstawaowych zalet każdego filmu jest możliwość
        utożsamienia się z którymś z jego bohaterów . W przypadku tego filmu było to
        dla mnie niemożliwe . Bo z kim ? Z zupełnie niedojrzałymi , rozbrykanymi
        nastolatkami Tenochem i Julio ? A może z kobietą , która szuka zapomnienia o
        śmiertelnej chorobie w zwyczajnym - za przeproszeniem - szlajaniu się ?
        • Gość: NEOfrytka No pasaran! IP: *.acn.waw.pl 04.06.03, 10:06

          > Film żenujący , przeładowany seksem i wulgarnością , płytki .
          Naladowany seksem-oki.wulgarnoscia-daj choc jeden przyklad to sie dowiem jak
          oryginalnie rozumiesz pojecie wulgarnosci.Płytki-powyzej masz Pieknej Syl i
          moje argumenty czemu to co piszesz jest prawda inaczej i czemu to taki
          odkrywczy film.

          Zaznaczam , że
          > nie jestem świętoszkiem , ale cała treść tego filmu była dla mnie po prostu
          > niestrawna.
          Ja tez jestem bardziej swietoszkim niz swintuchem ale CALY film zrobil na mnie
          takie mocne wrazenie nawet ze scena onanii na basenie bardzej mnie zachwycila
          jako immanentny element filmu niz zawstydzila.
          Jedną z podstawaowych zalet każdego filmu jest możliwość
          > utożsamienia się z którymś z jego bohaterów . W przypadku tego filmu było to
          > dla mnie niemożliwe .
          Metoda jaka przyjales do oceny filmów ma pewna wade.Nadaje sie do oceny filmow
          typu "4 pancerni i pies".
          Sprobuj,prosze ja zastosowac do Flipa i Flapa.Z ktorym sie utozsamiasz: z
          Olivierem czy z Hardym?
          Ktory z braci Marx kreci cie najbardziej?A moze ogladajac nie utozsamiasz sie z
          zadnm z braci tylko np. z kaczą zupą?

          Dawniej film był prosty np: Był sobie aniol i był mały Kazio.Mama dala kaziowi
          pieniazki aby w sklepiku kupil jakies mięsko na bulion.Kazio w drodze do sklepu
          zobaczyl anioła.Odrabał mu siekiera skrzydła i zaniosl je mamusi.Zupa była
          boska, a kazio oszczedzonie pieniazki wydał na bilety na Matrixa.

          Czarny i biały charakter.Jasne motywacje.W tym wypadku zwycieza zło ale moze
          byc i tak ze anioł ukreca kaziowi łepek aby zanim ten zbruka swa
          duszyczke,zdazył sie jeszcze dostac do nieba.

          Dzis bohaterami filmow sa postacie duzo bardzxiej zniuansowane,pawdziwsze.
          I nie musisz utoszsamac sie z Forrestem Gumpem, Murphym z "Lotu nad
          kukułczym.." czy bohaterem "Lsnienia",ptakami z Makrokosmosu czy wreszcie
          Lassie abys uznał film za dobry.

          Bo z kim ? Z zupełnie niedojrzałymi , rozbrykanymi
          > nastolatkami Tenochem i Julio ? A może z kobietą , która szuka zapomnienia o
          > śmiertelnej chorobie w zwyczajnym - za przeproszeniem - szlajaniu się ?

          Argumenty za wazkoscia tego konkretnego filmu, za rewelacyjnoscia jego tez, za
          krwistoscia ról pisalismy z syl powyzej.Chcesz to przeczytasz.
          A tak na marginesie:na kanwie tego obrazka zastanawiałem sie jak ja bym przezył
          moj ostatni miesiac zycia.Jesli to nie zbyt duzy wjazd w twa prywatnosc to
          napisz,prosze jak by wygladał twoj?
          pozdr
          m.
          • Gość: roma do Frytki i Syl IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.08.03, 13:37
            Frytka i Syl, jesteście niezwykle interesujący; przyznam, że Wasza wirtualna
            pogawędka wciągnęła mnie i zachwyciła; mam teraz wielką ochotę zobaczyć ten
            film!
            • Gość: NEOspasmin od (NEO)Frytki IP: *.acn.waw.pl 12.08.03, 23:21
              Gość portalu: roma napisał(a):

              > Frytka i Syl, jesteście niezwykle interesujący; przyznam, że Wasza wirtualna
              > pogawędka wciągnęła mnie i zachwyciła; mam teraz wielką ochotę zobaczyć ten
              > film!

              Dziekuje w imieniu przebrzmialej rozmowy.
              Male sprostwanie: to Syl byla interesujaca,ja bylem tylko interesowny.
              Syl pewnie dalej jest interesujaca.Przestala pisac na tym forum wiec dlatego
              tylko"pewnie".
              Na film prosze pojsc koniecznie,choc po tej naszej wiwisekcji pewnie nie bedzie
              az tak smaczny jak dla mnie, na przyklad.Ale kto ,zanim pojdzie do kina, czyta
              cudze recenzje ten sam sobie szkodzi!
              pozdro
              m
              • Gość: maniek Re: od (NEO)Frytki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.03, 03:08
                bla, bla, pogadali i tyle.
                Zaden z Was nie zauwazyl, ze I twoja matke tez to pod przykrywka fabuly
                przecudowny dokument ukazujacy Meksyk takim jakim jest i jakim raczej
                przecietny Europejczyk nie zobaczy tego kraju.Coz, prawda jest wspaniala, lecz
                trudno do niej dotrzec - Wam tez sie nie udalo...Zycze wiekszej uwagi w kinie...
                • Gość: NEOspasmin quero visitar mexico,TAMBIEN IP: *.acn.waw.pl 13.08.03, 08:06
                  Gość portalu: maniek napisał(a):

                  > bla, bla, pogadali i tyle.
                  > Zaden z Was nie zauwazyl, ze I twoja matke tez to pod przykrywka fabuly
                  > przecudowny dokument ukazujacy Meksyk takim jakim jest i jakim raczej
                  > przecietny Europejczyk nie zobaczy tego kraju.Coz, prawda jest wspaniala,
                  lecz
                  > trudno do niej dotrzec - Wam tez sie nie udalo...Zycze wiekszej uwagi w
                  kinie..
                  > .

                  Jesli tu fabula jest przykrywka dla dokumentu o Meksyku to rzeczywiscie niczego
                  nie nie zrozumialem.To tak jakby powiedziec ze "Pluton" zaprasza do zwiedzania
                  Viet namu,Hamlet jest przewodnikiem po przyszlym Legolandzie, a "Terminator po
                  Kalafonii.
                  Ja tam wole fabule od paradokumentu.Tez uniwersalnosc fabuly,mozlowosc
                  wspolodczuwania.Ale najbardziej lubie fabule osadzona w jakichs konkretach
                  miejsca i czasie.Wolna reka ale w trybach.Klimaty meksykanskie mi sie tu bardzo
                  podobaly.Moze dlatego ze chcialbym kiedys tam pojechac.Podobal mi sie rowniez
                  dystans,gra autorow z tymi klimatami.
                  pozdro
                  m
                  • Gość: maniek Re: quero visitar mexico,TAMBIEN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.03, 14:34
                    Dokument to prezent od rezysera, ktory obdarza nim uwaznych.Oczywiscie fabula
                    takze zasluguje na uznanie, lecz nie ma co ukrywac, ze gdyby nie wspaniale
                    kreacje aktorskie i taka a nie inna forma jaka przybral obraz nie mielibysmy do
                    czynienia z filmem wybitnym.
                    A co do Meksyku, to ja rowniez chcialbym odwiedzic ten kraj, po to by walczyc w
                    szeregach Zapatystow z potomkami Corteza i jego holoty.
                    • Gość: NEOspasmin tu cie boli! IP: *.acn.waw.pl 13.08.03, 23:12
                      Gość portalu: maniek napisał(a):

                      > Dokument to prezent od rezysera, ktory obdarza nim uwaznych.Oczywiscie fabula
                      > takze zasluguje na uznanie, lecz nie ma co ukrywac, ze gdyby nie wspaniale
                      > kreacje aktorskie i taka a nie inna forma jaka przybral obraz nie mielibysmy
                      do
                      >
                      > czynienia z filmem wybitnym.

                      Przepraszam, ale zupelnie nie rozumiem co chciales powiedziec.

                      > A co do Meksyku, to ja rowniez chcialbym odwiedzic ten kraj, po to by walczyc
                      w
                      >
                      > szeregach Zapatystow z potomkami Corteza i jego holoty.

                      Walczyc=zabijac?
                      Zabiles juz w zyciu kogos?
                      m.
                      • Gość: ru486 Re: tu cie boli! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.03, 00:31
                        Kolego, troszke wyobrazni!Walka nie oznacza zabijania, lecz dazenie do
                        ustanawiania sila - w tym wypadku jest to dazenie do samostanowienia.Walka moze
                        byc prowadzona zbrojnie, lecz moze przybieraz postac pokojowa co udowodnil
                        Gandhi.W meksykanskim stanie Chiapas powstaja wlasnie autonomiczne Rady, ktore
                        kolektywnie beda zarzadzaly spolecznoscia indianska bez uwzgledniania rzadu
                        meksykanskiego - i to jest walka, zauwaz, pomimo tego ze nikt nie ginie.Troszke
                        wyobrazni...
                        • Gość: NEOspasmin Re: tu cie boli! IP: *.acn.waw.pl 14.08.03, 06:20
                          Gość portalu: ru486 napisał(a):

                          > Kolego, troszke wyobrazni!Walka nie oznacza zabijania, lecz dazenie do
                          > ustanawiania sila - w tym wypadku jest to dazenie do samostanowienia.Walka
                          moze
                          >
                          > byc prowadzona zbrojnie, lecz moze przybieraz postac pokojowa co udowodnil
                          > Gandhi.W meksykanskim stanie Chiapas powstaja wlasnie autonomiczne Rady,
                          ktore
                          > kolektywnie beda zarzadzaly spolecznoscia indianska bez uwzgledniania rzadu
                          > meksykanskiego - i to jest walka, zauwaz, pomimo tego ze nikt nie
                          ginie.Troszke
                          >
                          > wyobrazni...

                          chcialbym tak pokojowo("nikt nie ginie") myslec o Meksyku i rozwiazywaniu jego
                          problemow.Nie pamietac o ludziach z zaslonietymi chustami twarzami i z
                          karabinami w dloniach czy o rzadowych karnych ekspedycjach. Ale moze teraz jest
                          inaczej to znaczy spokojniej? W gazetach jest teraz mniej o tym kraju, a to
                          dobry znak bo dziennikarze do swiezej krwi zlatuja sie niczym sepy.Wiec moze
                          wszystko idzie ku lepszemu.
                          pozdro
                          m.

                          PS dziekuje za zyczenia pozytywnej wyobrazni.
                          m
              • Gość: roma Re: od (NEO)Frytki IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.08.03, 20:39
                Gość portalu: NEOspasmin napisał(a):

                > Dziekuje w imieniu przebrzmialej rozmowy.
                > Male sprostwanie: to Syl byla interesujaca,ja bylem tylko interesowny.

                nie bądź taki skromny
                oboje popisaliście się niezwykłą wrażliwością na szczegół
                wnikliwością i czym tam jeszcze

                > Syl pewnie dalej jest interesujaca.Przestala pisac na tym forum wiec dlatego
                > tylko"pewnie".
                > Na film prosze pojsc koniecznie,choc po tej naszej wiwisekcji pewnie nie
                bedzie
                >
                > az tak smaczny jak dla mnie, na przyklad.

                Film juz widziałam
                i jestem pod wielkim wrażeniem
                od początku znałam, niestety, motywacje bohaterki (dzięki Wam)
                szkoda bardzo, że nie wiem, jak bym ją osądziła, gdybym tej wiedzy nie posiadała

                ani przez moment nie przyszło mi do głowy, że Luisa postępuje egoistycznie
                wręcz przeciwnie,
                nikogo nie obarczyła swoją śmiercią (nikogo bliskiego, nikogo odpowiedzialnego
                za nią)
                bo i nikogo, oprócz męża-dupka, nie miała

                największe wrażenie zrobiła na mnie scena rozmowy telefonicznej
                Luisa - widoczna w jednym "okienku" drzwi budki telefonicznej
                żegna się z mężem,
                przeżywa tam prawdziwy dramat,
                cierpi w ciszy
                tłamsi swoje uczucia
                powoli żegna się z życiem

                a obok - przy głosnej muzyce
                w drugiej szybie odbija sie uosobienie beztroski, zabawy, witalnosci
                ale trochę płytkie to życie

                a wszystkie zdarzenia, które rzekomo nie miały wpływu na bohaterów,
                ani też nie wnosiły (pozornie) niczego do zasadniczej akcji
                były bardzo ważne,

                bo zapowiadały śmierć...

                to był poniekąd film o umieraniu,
                choć to umieranie jedynie się przewijało

                przechodzień - ofiara wypadku, dziecko i matka przy drodze (znaki krzyża na
                skałach), wnuczka o imieniu Luisa, wspomnienie chłopca bohaterki -
                siedemnastoletniego kochanka i ciotki, kondukt pogrzebowy mijany przy drodze i
                córeczka rybaka, krórą Luisa uczyła pływać - żywa, ale

                dlaczego L. kazała jej udawać martwą?

                fala poniesie ciało, które się podda bez oporu...
                tak jak potem poddała się Luisa

                poddała się fali, ale nie poddała się śmierci
                żyła pełnią do końca swych dni (tak przypuszczam)
                otoczona obcymi ludźmi, którzy byli jej bliżsi niż mąż-skurczybyk

                dzielną kobietą była Luisa
                tak sądzę


                Ale kto ,zanim pojdzie do kina, czyta
                > cudze recenzje ten sam sobie szkodzi!


                szkodzi?
                gdyby nie Wasze recenzje - może nie wybrałabym sie na film...

                pozdrawiam
                • Gość: NEOspasmin zadziwiony IP: *.acn.waw.pl 15.08.03, 13:37

                  Wiesz, wydawalo mi sie ze obejzalem ten film uwaznie ale po tym co tu napisalas
                  otwieraja sie nowe znaczenia ktorych wczesniej nie dostrzeglem.
                  Wiec pisze.Nie tylko o tym.

                  > ani przez moment nie przyszło mi do głowy, że Luisa postępuje egoistycznie
                  > wręcz przeciwnie,
                  > nikogo nie obarczyła swoją śmiercią (nikogo bliskiego, nikogo
                  odpowiedzialnego
                  > za nią)
                  EGIOZMEM NAZWALEM WYKORZYSTANIE CHLOPCOW przez Luise.
                  TO ICH OBARCZYLA SWOJA SMIERCIA.Z RESZTA SAMA SIE PONIEKAD Z TEGO TLUMACZY.
                  CZY W TWOIM POJECIU "OBARCZENIA" CHODZI O FIZJOLOGIE UMIERANIA?
                  SIEDZENIE PRZY LOZKU?
                  > bo i nikogo, oprócz męża-dupka, nie miała

                  WIESZ W MOIM WYOBRAZENIU MECHANIKI SCHODZENIA SIE LUDZI JEST TO ZE LUDZIE
                  DOSTAJA NAJCZESCIEJ PARTNEROW NA ZYCIE PODOBNYCH DO SIEBIE.SA WZAJEM SIEBIE
                  WARCI.NAJCZESCIEJ. I MOZE DLATEGO JESLI TY OCENIASZ MEZA JAKO DUPKA TO
                  OPOWIADAJAC TE HISTORIE JESZCZE RAZ DOCIEPLILBYM TE POSTAC ABY NIE BYLA TAK
                  JEDNOZNACZNIE NEGATYWNIE POSTRZEGANA.NIE JEST DLA MNIE DUPKIEM,RACZEJ TLEM DO
                  HISTORII.PRAWIE TAK OBOJETNYM JAK AWARIA SAMOCHODU.

                  >
                  > największe wrażenie zrobiła na mnie scena rozmowy telefonicznej
                  > Luisa - widoczna w jednym "okienku" drzwi budki telefonicznej
                  > żegna się z mężem,
                  > przeżywa tam prawdziwy dramat,
                  > cierpi w ciszy
                  > tłamsi swoje uczucia
                  > powoli żegna się z życiem
                  >
                  > a obok - przy głosnej muzyce
                  > w drugiej szybie odbija sie uosobienie beztroski, zabawy, witalnosci
                  > ale trochę płytkie to życie

                  MNIE TEZ TA SCENA BARDZO PORUSZYLA.WCZESNIEJ Z SYL PISALEM O NIESTOPNIOWALNOSCI
                  ZYCIA .UNIKANIU PODZIALOW NA PLYTKIE I MNIEJ PLYTKIE.
                  ZAUWAZ Z RESZTA ZE LUISA WLASNIE TEJ PLYTKOSCI,BEZTROSKI SZUKALA W
                  CHLOPCACH.KIEDY W AUCIE ZACZELI SIE KLOCIC POWIEDZIALA ZE ODCHODZI.
                  MIMO ZE TA KLOTNIA BYLA WAZNA DLA OBU, ONA UZNALA ZE TO NIE TEMAT.
                  NIE DALA IM SZANS NA UPORANIE SIE ZE SOBA WZAJEM.

                  >

                  > a wszystkie zdarzenia, które rzekomo nie miały wpływu na bohaterów,
                  > ani też nie wnosiły (pozornie) niczego do zasadniczej akcji
                  > były bardzo ważne,
                  >
                  > bo zapowiadały śmierć...

                  PO TYM CO PISZESZ ODKRYWAM CZESTY MOTYW SMIERCI JAKO OCZYWISTOSC KTOREJ
                  WCZESNIEJ NIE DOSTRZEGLEM.ZASTANAWIAM SIE Z CZEGO TO WYNIKA?
                  CZY RELACJE WZAJEMNE TROJKI BOHATEROW TAK SILNIE PRZYKULY MOJA UWAGE ZE JUZ NIC
                  WIECEJ NIE WIDZIALEM?
                  CZY MOZE TE ZAPOWIEDZI SMIERCI TO TYLKO OZDOBNIKI BEZ KTORYCH FILM BY BYL
                  ROWNIE ZROZUMIALY

                  >
                  > to był poniekąd film o umieraniu,
                  > choć to umieranie jedynie się przewijało
                  >
                  > przechodzień - ofiara wypadku, dziecko i matka przy drodze (znaki krzyża na
                  > skałach), wnuczka o imieniu Luisa, wspomnienie chłopca bohaterki -
                  > siedemnastoletniego kochanka i ciotki, kondukt pogrzebowy mijany przy drodze
                  i
                  > córeczka rybaka, krórą Luisa uczyła pływać - żywa, ale
                  >
                  > dlaczego L. kazała jej udawać martwą?
                  >
                  > fala poniesie ciało, które się podda bez oporu...
                  > tak jak potem poddała się Luisa

                  TO JESZCZE WAZNIEJSZE W MOIM OGLADZIE FILMU BO POKAZUJE NA KLINICZNYM
                  POLTORAGODZINNYM PRZYKLADZIE JAK LATWO MOZNA NIE ODBIERAC NAWET BARDZO WAZNYCH
                  KOMUNIKATOW JAKIE LUDZIE SOBIE WZAJEM PRZEKAZUJA.NIE ODBIERALI TEGO CHLOPCY,MAZ
                  LUISY( TO OCZYWISCIE POSTACI WYMYSLONE),NIE ODEBRALEM TEZ TEGO JA JAKO WIDZ(A
                  TO WLASNIE MIARA WRAZLIWOSCI O JAKIEJ PISALAS W SWOJEJ LAURCE DLA SYL I MNIE)


                  >

                  > poddała się fali, ale nie poddała się śmierci

                  CO TO ZNACZY ZE NIE PODDALA SIE SMIERCI?W MOJEJ OPINII PODDALA SIE WSZYSTKIEMU
                  CO JA SPOTYKALO.NIE WYKONALA ANI RUCHU SPRZECIWU.ZADNEJ WALKI CZYSTE PODDANIE
                  SIE

                  > żyła pełnią do końca swych dni (tak przypuszczam)

                  CO TO ZNACZY ZYC PELNIA ZYCIA?NIE BRAC MORFINY JAK BOLI?
                  STRASZNIE JA IDEALIZUJESZ.NIC Z TEGO DOBERGO NIE BEDZIE.LEPSZE SA FILMY O
                  NORMALNYCH LUDZIACH NIZ O SWIETYCH.

                  > otoczona obcymi ludźmi, którzy byli jej bliżsi niż mąż-skurczybyk

                  ZNOW TEN MAZ-CZARNY CHARAKTER.AZ MNIE SWIEZBI ZEBY ZAPYTAC....SORRY.NIE BEDE.
                  >
                  > dzielną kobietą była Luisa
                  > tak sądzę
                  CZEMU DZIELNA?PRZECIEZ ONA NICZEGO NIE ZROBILA ,PODDAWALA SIE TYLKO FALI,OKAZJI.
                  ZADNEJ DECYZJI.
                  >
                  > Ale kto ,zanim pojdzie do kina, czyta
                  > > cudze recenzje ten sam sobie szkodzi!
                  >
                  >
                  > szkodzi?
                  > gdyby nie Wasze recenzje - może nie wybrałabym sie na film...

                  ALE KIEDY JUZ SIE WYBRALAS TO OGLAD BYL ZUPELNIE INNY PRZEZ TA WIEDZE Z NASZYCH
                  POSTOW.DLA MNIE TO DOBRZE BO W TWOIM PISANIU ZOBACZYLEM I INNE ASPEKT FILMU-
                  POWSZECHNOSC MOTYWU SMIERCI I MIJANIA SIE W TYM CO MA SIE DO POWIEDZENIA.
                  A MAJAC W KINIE DO WYBORU ARNOLDA JAKO "VIBRATORA 3' CZY "Y TU MAMA..." PEWNIE
                  I TAK WYBRALABYS TO DRUGIE.BO TO DOBRY FILM.
                  POZDRAWIAM
                  m

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka