Dodaj do ulubionych

stare kino europejskie - co polecicie?

31.07.07, 07:14
Aktualnie jestem pod wielkim wrazeniem filmu "Barbarella, krolowa galaktyki".
Wiem ze to klasyka kiczu i tandety, ale sam fakt jak ten film jest zrobiony a jest zrobiony cudownie,
sklania mnie do siegniecia po jakies inne dziela z tego okresu.
Tak wlasnie lata 60. 70. i kino europejskie.
pamietam jak bylem maly i moim ulubionym filmem byla seria o fantomasie:D
w kazdym razie mysle sobie ze warto byloby by powrocic do tego czasu i zobaczyc co dobrego
ogladano na starym kontynencie te 40-50 lat temu.
problem tkwi w tym ze jestem stosunkowo mlodym czlowiekiem i nie wiem po prostu cos jest
dobrego, bo jakos tak - szczerze mowiac - nie intereseowalem sie nigdy tym rodzajem kina.
dlatego tez prosba moja brzmi - poleccie mi jakies interesujace, acz moze na sam poczatek nie
bardzo ciezkie/przytlaczajace/problemowe obrazy. jasne ze na takie tez przyjdzie czas ale na sam
poczatek, cos lekkiego, cos co sie latwo oglada ale tez cos czym mozna sie zachwycic, cos o czym
mozna pomyslec ze jest to urocze, tak jak ogladajac Barbarelle bylem urzeczony scenografia,
krzyczaca "kicz! kicz!", ale jednoczesnie bedaca tak fantastyczna.
I bardzo prosze o nie najezdzanie na mnie ze zaczalem od filmu tak... hmmm przyziemnego....
postaram sie zebynasteony byl cos niecos bardziej ambitny!:P
moge liczyc na ukulturalniajace porady?
Dzieki z gory!
Obserwuj wątek
    • alexanderson (1) 31.07.07, 11:50
      Z lżejszego repertuaru mógłbyś np. zacząć od kapitalnych francuskich i włoskich
      kryminałów i filmów sensacyjnych z Alainem Delonem i Jeanem Gabinem, w
      rodzaju "Klan Sycylijczyków" (1969), "Samuraj" (1967), "W kręgu zła"
      (1970), "Borsalino" (1970), "Flic Story" (1975), "Narkotyk" (1970), "Rok
      święty" (). Obok kina amerykańskiego te właśnie filmy o zupełnie innej poetyce
      wyznaczyły kanon gatunku.
      Druga grupa to włoskie komedie i filmy obyczajowe, przede wszystkim w reżyserii
      Vittoria De Siki, a zwłaszcza z aktorskim duetem Marcello Mastroianni - Sophia
      Loren: "Wczoraj, dziś, jutro" (1963), "Małżeństwo po włosku"
      (1964), "Słoneczniki" (1969).
      Natomiast kino ambitne, a przy tym do dziś żywe i fascynujące, będące
      fundamentem wkładu Europy do światowej kinematografii, to:

      1) francuska Nowa Fala i okolice (Truffaut, Malle, Godard): "400 batów"
      (1959), "Do utraty tchu" (1960), "Jules i Jim" (1961), "Pogarda" (1963), "Windą
      na szafot" (1958), "Błędny ognik" (1963).

      2) włoski neorealizm (De Sica, wczesny Visconti, Rossellini): "Złodzieje
      rowerów" (1948), "Dzieci ulicy" (1946), "Rzym - miasto otwarte" (1945), "Paisa"
      (1946), "Opętanie" (1943), "Ziemia drży" (1948), "Cud w Mediolanie"
      (1951), "Umberto D." (1952).

      3) brytyjscy Młodzi Gniewni (Richardson, Schlesinger, Anderson): "Samotność
      długodystansowca" (1962), "Billy kłamca" (1963), "Sportowe życie" (1963).

      4) niemiecki ekspresjonizm (Murnau, Lang, Wiene): "Nosferatu - symfonia grozy"
      (1922), "Doktor Mabuse" (1922), "M - morderca" (1931), "Metropolis"
      (1927), "Gabinet doktora Caligari" (1920), "Portier z hotelu Atlantic" (1924).

      5) radzieckie kino rewolucyjne i propagandowe (Eisenstein, Pudowkin,
      Dowżenko): "Pancernik Potiomkin" (1925), "Matka" (1926), "Ziemia"
      (1930), "Koniec Sankt-Petersburga" (1927), "Burza nad Azją" (1928), "Aleksander
      Newski" (1938), "Iwan Groźny" (I. 1944, II. 1946).

      6) francuski realizm poetycki (Renoir, Duvivier, Carne): "Ludzie za mgłą"
      (1938), "U schyłku dnia" (1938), "Towarzysze broni" (1937), "Brzask"
      (1939), "Hotel Du Nord" (1938), "Sztandar" (1935), "Pepe le Moko" (1937), i ich
      powojenny spadkobierca "Komedianci" (1945).
      • alexanderson (2) 31.07.07, 12:14
        Oprócz tego Europa wydała największe indywidualności kina, których najlepsze
        filmy należą zarazem do największych osiągnięć kina światowego:

        1) Federico Fellini - "Biały szejk" (1952), "Wałkonie" (1953), "La Strada"
        (1954), "Niebieski ptak" (1955), "Noce Cabirii" (1957), "Słodkie życie"
        (1960), "Osiem i pół" (1963), "Satyricon" (1969), "Rzym" (1972), "Amarcord"
        (1973), "Casanova" (1976), "Miasto kobiet" (1980), "A statek płynie"
        (1983), "Ginger i Fred" (1986).

        2) Luchino Visconti - oprócz już przywołanych filmów neorealistycznych ich
        dziedzic "Rocco i jego bracia" (1960), oraz "Zmysły" (1954), "Lampart"
        (1963), "Zmierzch bogów" (1969), "Śmierć w Wenecji" (1971), "Ludwig"
        (1972), "Portret rodzinny we wnętrzu" (1974), "Niewinne" (1976).

        3) Michelangelo Antonioni - "Przygoda" (1960), "Noc" (1961), "Zaćmienie"
        (1962), "Czerwona pustynia" (1964), "Powiększenie" (1966), "Zawód - reporter"
        (1975), "Po tamtej stronie chmur" (1995).

        4) Ingmar Bergman - "Letni sen" (1951), "Wakacje z Moniką" (1953), "Siódma
        pieczęć" (1957), "Tam, gdzie rosną poziomki" (1957), "Twarz" (1958), "Źródło"
        (1960), "Jak w zwierciadle" (1961), "Goście Wieczerzy Pańskiej"
        (1962), "Milczenie" (1963), "Persona" (1966), "Godzina wilków" (1968), "Rytuał"
        (1969), "Szepty i krzyki" (1972), "Sceny z życia małżeńskiego"
        (1973), "Jesienna sonata" (1978), "Jajo węża" (1977), "Fanny i Aleksander"
        (1982).

        5) Andriej Tarkowski - "Dziecko wojny" (1962), "Andriej Rublow"
        (1969), "Solaris" (1972), "Zwierciadło" (1975), "Stalker" (1979), "Nostalgia"
        (1983), "Ofiarowanie" (1986).

        Do tego dochodzą Hitchcock, De Sica, Bunuel, Saura, Wenders, Herzog, Wajda,
        Kieślowski, Schlondorff, Greenaway...
        • Gość: As Re: (2) IP: *.65.rev.vline.pl 31.07.07, 15:15
          A co powiesz o filmie włoskiego reżysera (zapomniałem nazwiska) "Dom śmiejących
          się okien" ? Przepraszam jeśli być może przekręciłem tytuł. Czytałem gdzieś
          że to zapomniane arcydzieło kina europejskiego. Prawda to czy nie. Pozdrawiam
        • tajemnicazywnosci wow:p 31.07.07, 15:30
          ojojoj....
          duzo tego...
          pozwolisz jednak ze zaczne od tych pierwszych, moze i nizej mierzacych, ale to tak na poczatek...
          hmmm... moze dokonam najpierw wyboru faktycznie z komedii wloskich, to brzmi niezle calkiem... nie
          ukrywam ze po Barbarelli mam wlasnie apetyt na filmy lekkie a nawet wlasnie takie troszke
          suurealistyczne:D co nie zmienia faktu ze na pewno poeksperymentuje z reszta przez Ciebie podanych.
          w kazdym razie widze ze bardzo powazna i wyczerpujaca odpowiedz - bardzo dziekuje!!!
        • chihiro2 Re: (2) 31.07.07, 15:45
          Trzeba tu jeszcze dodac Bunuela, zwlaszcza, ze autor watku ma ochote na lekko
          surrealistyczne dziela. Zdecydowanie polecam "Mroczny przedmiot
          pozadania", "Widmo wolnosci", "Dyskretny urok burzuazji", a takze "Dziennik
          panny sluzacej", "Pieknosc dnia", "Droge mleczna" i "Viridiane". Jego
          meksykanskie filmy sa podobno slabsze.

          No i z polskiego kina zawsze zachwalam i polecam Kieslowskiego - "Dekalog" to
          10 perel, ale "Trzy kolory" i "Podwojne zycie Weroniki" nie sa gorsze.
          • ratyzbona Re: (2) 31.07.07, 16:28
            To ciekawe jak ktoś pyta o kino europejskie to wszyscy od razu z grubej rury
            każą mu oglądać największe dzieła największych reżyserów. Przecież w każdej
            epoce kręcono mnóstwo lekkich komedyjek które służyły li tylko rozrywce. Tak
            więc polecam zacząć od włoskich komedii tak jak proponował któryś przedmówca.
            Jeśli fascynacja pozostanie wtedy dopiero przejść do dań cięższych
            • chihiro2 Re: (2) 31.07.07, 16:46
              Alez to wcale nie sa ciezkie filmy!!! To jakis mit, ze gdy film traktuje o
              wierze czy melancholii od razu zaliczany musi byc do ciezkich. Ja sie np.
              znakomicie relaksuje przy "wielkich mistrzach", a lekkie komedyjki strasznie
              mnie mecza. Jakos to nie moj typ rozrywki.
              • tajemnicazywnosci Re: (2) 31.07.07, 16:54
                O...
                Ratyzbona masz racje....
                Wieeeeeeelka racje...
                Wlasnie kilka lekkich dziel chcialbym zobaczyc, cos jak fantomas na przyklad, oooch, pamietam z
                dziecinstwa ze fascynowaly mnie te filmy jak byly wyswietlane w telewizji:D
                Ale przez google czy wikipedie czy cokolwiek, to trudno znalezc kategorie "mile lekkie filmy z lat
                60tych czy 70tych, takze zapytalem tutaj:D co nie zmienia faktu ze odpowiedz wyzej ejst szalenie
                wyczerpujaca... mam nadzieje ze uda mi sie przebrnac przez te wszystkie dziela...
                sa moze jakies inne komedyjki czy fantastyczne filmy oprocz wloskich?:P
                • chihiro2 Re: (2) 31.07.07, 17:27
                  Bunuel jest naprawde lekki, mimo ze mozna go interpretowac bardzo powaznie -
                  ale oglada sie bardzo milo i przyjemnie, zwlaszcza "Dyskretny urok burzuazji".
                  Lekkie sa komedie francuskie, wybitnie lekkie szczegolnie filmy z Louisem de
                  Funes.
                  Raczej z tych "ciezkich" (jak juz trzymamy sie tego podzialu) jest kino
                  niemieckie i skandynawskie - tam komedyjek nie uswiadczysz za bardzo.
              • alexanderson Re: 31.07.07, 17:54
                Ja też uważam, że nie ma "lekkich" i "ciężkich" filmów, są tylko "dobre"
                i "złe". "Siódmą pieczęć" czy "Obywatela Kane'a" pierwszy raz widziałem jako
                małe dziecko, i choć niewiele wtedy zrozumiałem, zapamiętałem szereg scen i
                wielkie wrażenie, jakie na mnie wywarły. To mnie nauczyło kina na całe życie. I
                już nie traciłem czasu na głupoty. Taki Louis de Funes bawi w wieku nastu lat -
                oglądany dziś składa się z pojedynczych śmiesznych scen, rozdzielonych nudą lub
                żenadą.
                • tajemnicazywnosci Re: 31.07.07, 18:12
                  hmmmmm
                  możem prosty i głupiutki ale...
                  Mnie osobiście szalenie bawi talent komediowy Louisa de Funes....
                  Nie uważam tego ani za nudę ani za żenadę, a wręcz przeciwnie. Dobra komedia i całkiem inteligentnie
                  zrobiona. A sam de Funes, no dla mnie nadaje ton i rytm całości, jest znakiem firmowym tych filmów....
                  Ale zgadzam się, że gusta są różne.
                  Pojedyncze śmieszne sceny... mi osobiście zawsze się wydawało, że właśnie jest odwrotnie, akcja jest
                  wartka i ma styl. No i ten klimat lat 70tych.
                  A tak się składa, że obejrzałem niedawno, tak dla przypomnienia, i mimo, że choć młodym, to naście
                  lat już minęło, a mnie to nieodmiennie bawi.
                  No cóż, dla mnie to jest dobre kino...
                  Ale tak jak mówię, możem prostaczek kinowy...
                  • Gość: jaija Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.07.07, 23:01
                    Ta, nie ma to jak snobowanie się i kręcenie nosem na de Funesa, a prawda jest
                    taka, że w latach 60-tych i 70-tych w Europie powstało, prócz wybitnych dzieł,
                    mnóstwo filmów rozrywkowych na naprawdę wysokim (w porównaniu z dzisiejszym
                    chłamem z tej półki) poziomie, pomimo nierzadko nieskich budżetów - komedii,
                    przygodówek, horrorów - w tych dwóch ostatnich kategoriach wykazali się
                    Brytyjczycy z wytwórnią Hammer, a włoskie i francuskie komedie, jak choćby te z
                    de Funesem, są autentycznie zabawne, lekkie i wybitnie rozrywkowe.
                    Z romansowych i kiczowatych, ale dobrze się oglądających można zobaczyć serię
                    filmów o markizie Angelice - uciśnionej piękności, na której cnotę dybie pół
                    świata, a ona kocha męża :D Dobre są też filmy płaszcza i szpady z amantem
                    Maraisem.
                    • tajemnicazywnosci Hmmm...oki, to drobna korekta 01.08.07, 12:57
                      po przeczytaniu tej krotkiej dyskusji stwierdzam ze w sumie powinienem byl poprosic o ranking lekkiego
                      kina europejskiego:D z zasady:D
    • zettrzy Re: stare kino europejskie - co polecicie? 01.08.07, 01:27
      zobacz Milionerke z Sophia Loren, swietnie wyglada w gorsecie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka