Dodaj do ulubionych

Katyń ****

IP: *.zamosc.mm.pl 21.09.07, 13:40
wróciliśmy z premiery. cudowny film. w swym stonowaniu. w
roznorodnosci postaw i sytuacji pokazujacych skomplikowanie sprawy
katyńskiej. piekna "twarda" ale powsciagliwa muzyka
pendereckiego.Panie Andrzeju, najpiekniej wykonane dzielo - bez
komercji (scena na moscie bez ukazania wojsk, nie pojawia sie postac
Stalina składającego podpis...- z pewnoscia nie po amerykansku),
dzieki temu film i rezyser sa najprawdziwsi, przekonujacy... dzieki
za to dzielo. niech ono otworzy wrota filmom stworzonym ku pamieci
narodowej!
Obserwuj wątek
    • Gość: aarekk Katyń **** IP: 195.117.122.* 21.09.07, 15:18
      ciekawie położony akcent ostatniego akapitu recenzji. daje do
      myślenia.
    • lukasz_h0 Katyń **** 21.09.07, 20:05
      Podniecasz sie tak jakbys conajmniej 1 raz byl w kinie!!hehe
      zalosne!!poprostu film dobry i tyle!!strasznie zes sie podniecil!!
      buuu
      • Gość: Lolek Re: Katyń **** IP: *.171.64.83.crowley.pl 21.09.07, 23:35
        Do szkoły smarkaczu. Biegiem!
    • xavier.xenos Re: Katyń **** 22.09.07, 02:32
      Aż w taki zachwyt bym nie wpadał, choć spodziewałem się, że film
      będzie dużo gorszy. Sam pomysł na film - ukazanie dramatu rodzin
      oficerów - budził najgorsze obawy, nastawiałem się już na
      przytłaczający ładunek wyświechtanego sentymentalizmu i ckliwości
      ocierającej się o tandetę. I fakt, trochę tego było, ale nie aż tak
      dramatycznie, jak to sobie wyobrażałem. Początek filmu jest fatalny -
      sztucznie grające dziecko, schematyczne sceny pożegnań, ale potem
      było lepiej.
      Bardzo przekonująca była scena rozmowy matki (Komorowskiej) z synową
      (Ostaszewską) na ławce. Jeszcze kilka takich bym wymienił.
      Zupełnie natomiast bez sensu wprowadzony wątek chłopaka "z lasu".
      Ostatnie kilkanaście minut filmu bardzo mocne i sugestywne.
      Schemat scenariusza to taki patchwork z zaburzoną chronologią,
      licznymi przeskokami czasowymi - ale to nie novum u Wajdy, "Człowiek
      z żelaza" był podobnie kręcony.
      Drażniła mnie ta rewia gwiazd, na miejscu Wajdy przynajmniej
      częściowo postawiłbym na mniej znanych aktorów.
    • Gość: Andrzej Kistelski RIP IP: *.acn.waw.pl 23.09.07, 20:06
      Byłem na filmie z Żoną w piątek, przez dobrą chwilę nie byłem w
      stanie ruszyć się z miejsca, nie wstytdząc się łez. Myślałem co
      wtedy czuł i co myślał mój Stryj - por. Bolesław Kistelski, który
      też jak Andrzej mógł się z tego, jak to mówi dzisiejsza
      młodzież, "wyślizgać". A mimo wszystko został...
      Ja ten Katyń nosiłem w sercu od lat, w szkole zadając "dziwne
      pytania pani od historii... Wreszcie w piątek mogłem zobaczyć co
      myślą o Katyniu inni.
      I nie zawiodłem się. Ta przejmująca cisza po seansie, Ci ludzie w
      hallu kina przytulający się do siebie, jak my nie wstydząc się łez.
      To fakt, że film trochę przegadany, ale końcowe sceny...
      Rozumiem Wajdę, którego fanem nigdy nie byłem, bo wiele razy uciekał
      w komercję. Rozumiem bo tak jak ja stracił Kogoś bliskiego. On znał
      swego Ojca, ja swojego Stryja nigdy nie poznałem, urodziłem się w 18
      lat po Jego śmierci, dwa lata po tym jak mojego Tatę wypuścili z
      Rakowieckiej.
      Dziękuję p.Andrzejowi za ten film, film, który każdy Polak powinien,
      musi, obejrzeć. Tylko jedna myśl kołacze się po mojej, pewnie
      głupiej głowie. Dlaczego film ten nakręcono dopiero po 18 latach
      podobno wolnej Polski? Czy alkoholik kwaśniewski słaniający się w
      Charkowie był przeciw? Czy może pożal się Boże wałęsający się
      Prezydent bał się prawdy, że nie chciał wziąć tego co dawał mu
      Jelcyn? Polacy, zgadzam się z tym, że nie można żyć przeszłością, że
      trzeba patrzeć w przyszłość. Ale tak jak powiedział Jan Paweł II -
      prawda wyzwala. Aby myśleć o przyszłości należy najpierw rozliczyć
      przeszłość, usłyszeć wreszcie PRZEPRASZAM...
      • Gość: gosc Re: RIP IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 18:09
        film nie jest dobry, niestety...
        jest szkolny...
        albo nawet nie szkolny;
        Englert, krotka rola z gatunku rol zyciowych;
        tez uwazam, ze watek chlopaka z lasu to pomylka;
        zbyt to wszystko oczywiste - od poczatku domyslalem sie, ze Jerzy
        sie zastrzeli;
        o slabosci filmu mowi reakcja gimnazjalistow, ktorzy na moje
        nieszczescie, byli na tym samym seansie - scena rozstrzeliwania
        oficerow, zacina sie rewolwer - na sali salwa smiechu, bynajmniej
        nie nerwowego...
        i co tu dalej...?
        ten film ilustruje, ale nie przekonuje...
        i ten pomysl z Oskarem - Wajde juz tam znaja, ale to nie jest
        realizacja do Oskara - tam wygrywaja filmy komercyjne;
        to nie jest doby film, raczej ilustracja do podrecznika historii...
        i znow nie za bardzo;
        wspolczesne podreczniki niczego nie ucza,
        taki zlepek przypadkowych tresci...
        zobaczyc warto, zobaczyc mozna, ale niejest to lektura obowiazkowa
    • Gość: pawel Katyń **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 19:56
      Spodziewałem się „polskiej Listy Schindlera” a dostałem pełnometrażową wersję „M
      jak Miłość”.

      Film miał poruszać, pokazać zbrodnię oczami matek, córek i żon oficerów. Zamiast
      tego otrzymaliśmy kolejny „polski film historyczny”, czyli nudny, zupełnie
      niepotrzebny obraz, który nie pokazuje niczego ponad to, czego nauczyliśmy się
      na lekcjach historii. Powiem więcej, bardziej poruszony czułem się w czasach,
      kiedy wrażliwość na ludzką krzywdę miałem porównywalną do wrażliwości nogi od
      stołu, czyli w czasach podstawówki, a o zbrodni Katyńskiej opowiadał mi
      nauczyciel historii. Wtedy miałem łzy w oczach i zastanawiałem się jak możnabyło
      popełnić tak straszliwy czyn a teraz najzwyczajnej w świecie przysypiałem na fotelu.
      Tak koszmarnie przereklamowanego filmu dawno nie widziałem. Spodziewałem się
      „polskiej Listy Schindlera”, czyli filmu który pokaże znaną wszystkim historię w
      sposób wyjątkowy, wzruszający, wstrząsający. Zamiast tego otrzymałem
      pełnometrażową wersję „M jak Miłość”, nudną, pełną patosu i tak samo poruszającą
      jak w.w. serial.
      Porównanie do „Listy” nie jest tutaj bezcelowe. Oba filmy mają z założenia
      pokazywać całą okropność zbrodni jaką popełnili sowieci i hitlerowcy. I
      pokazują. Z tą różnicą, że oglądając „Listę Schindlera” przenosimy się w klimat
      II Wojny Światowej, czujemy każdy wybuch, każdą kulę, każde pragnienie i każdy
      strach, oglądając „Katyń”jedyne co czujemy to nuda i ogromną chęć wyjścia z
      kina. Obraz Spielberga oglądałem kilka razy, za każdym razem rycząc jak bóbr,
      przeżywałem każdą klatkę filmu. Pamiętam jak tam była pokazana egzekucja – łzy
      same napływały do oczu. „Katynia” za żadne skarby nie chcę oglądać jeszcze raz,
      przykładowe egzekucje były mniej wstrząsające niż w „Psach” Pasikowskiego, no bo
      ile można oglądać to samo.Umierają z modlitwą na ustach jeden po drugim, jeden
      po drugim, z takim samym wyrazem twarzy (pełnym bólu i oddania za ojczyznę - w
      zamyśle; pełnym patosu - w efekcie końcowym) – żenada.
      I nawet te kolory biły straszliwie XXI wiekiem.

      Jedynym plusem tego filmu jest postać grana przez Andrzeja Chyrę – szczególnie
      ostatnia scena w knajpie i strzał w głowę. Jedyny moment, który dał do myślenia,
      który był wymowny. JEDNYNY MOMENT NA CAŁE 2 GODZINY FILMU.

      Taka refleksja mnie nachodzi na koniec – filmów historycznych już nie róbmy. A
      jeśli jednak bardzo chcemy to w koprodukcji. Bo z takim budżetem to nic z tego
      nie wyjdzie. I błagam, zamiast Pendereckiego do muzyki zatrudnijmy Kaczmarka. Bo
      w takim filmie muzyka ma ogromne znaczenie, buduje napięcie, tworzy nastrój. A
      podczas projekcji „Katynia” czułem się jakby muzyki w ogóle nie było.
      • Gość: belfer nie podobał mi się ten film IP: *.chello.pl 27.09.07, 09:32
        za dużo gwiazd i tego teatralnego dramatyzmu. Film, nie jest dla
        młodzieży gimnazjalnej, ale pokolenia wojennego. Ktoś musi jednak
        robić frekwencję. Cieszę się ,ze nie przyszło mi żyć w tamtych
        czasach. Współczuje rodzinom tej tragedii, ale jakoś nie mogę, nie
        umię, łączyć sie w bólu po stracie najbliższych , ogladając ten
        film. To dziwne, bo beczę na każdym filmie gdzie dzieje sie
        jakakolwiek krzywda ludziom czy zwierzętom.
        • Gość: chris30 Re: nie podobał mi się ten film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 22:34
          Chyba jednak współczuję Twoim uczniom, "belfrze", jeśli naprawdę nie umiałeś
          łączyć się z bohaterami w bólu po stracie najbliższych. Mam 63 lata, moja
          rodzina jakimś cudem przeżyła wojnę bez strat, a nie umiałem wstrzymać łez
          patrząc na role Stenki i Komorowskiej.
          • Gość: nan Re: nie podobał mi się ten film IP: *.chello.pl 20.10.07, 00:47
            och Boże! wspolczuj, wspolczuj! To, ze czlowiek sie nie wzruszyl,
            juz jest be, tak? Twoja wypowiedz potwierdza tylko opinie belfra, ze
            film jest wlasciwie dla takich jak ty. Niestety, czasami trzeba zyc
            dalej, nie rozpamietywac, lecz najzwyczajniej pamietac.
        • rita75 Re: nie podobał mi się ten film 20.10.07, 10:44
          Współczuje rodzinom tej tragedii, ale jakoś nie mogę, nie
          > umię, łączyć sie w bólu po stracie najbliższych , ogladając ten
          > film.

          No to tylko wspólczuć, ze nie "umię"sz współczuc "belfrze".
      • Gość: Joanna Re: Katyń **** IP: *.chello.pl 29.09.07, 16:06
        Mam dokładnie takie same odczucia.
      • Gość: polak Re: Katyń **** IP: *.adsl.inetia.pl 03.10.07, 23:44
        twoich "rzygocin" nawet nie warto czytać i komentować, dletego załóż
        sobie jarmułkę i spadaj oglądać szmirowatą "Listę..."
      • Gość: zonk Re: Katyń **** IP: *.tkdami.net 13.10.07, 19:39
        jest wrecz odwrotnie - Lista tandetna i amerykanska, i przenigdy nie
        obejrze tego filmu drugi raz. Katyn jak najbardziej - chocby ze
        wzgledu na zdjecia i muzyke jesli juz komus nie podoba sie wyraz
        twarzy rozstrzeliwanych. Ciekawe jaka Ty bys mial mine stojac nad
        dolem w Katyniu z pistoletem przy glowie. I co mialbys na ustach jak
        nie modlitwe. Zastanow sie nad tym...
    • Gość: gimnazjalistka Katyń **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.07, 19:08
      przeczytałam wiele opinii że film nie nadaje się dla gimnazjalistów.
      otóż ja jestem gimnazjalistką i film mną wstrząsnął. szłam do kina
      ze świadomością, że nie powinnam spodziewać się czegoś
      zaskakującego, oryginalnego, bo i Wajda jest reżyserem z takim
      stażem, że nie musi (nie powinien?) zaskakiwać i budzić
      kontrowersji, ani historia Katynia nie jest tematem do oryginalnych
      wariacji. i rzeczywiście nic zaskakującego. z pozoru sztampowe
      postaci - wiele zyskują dzięki doskonałemu aktorstwu. Obsada zbyt
      popularna, ograna? rzeczywiście, ale może to nie film na
      eksperymenty, a może po prostu warto się skupić na ich świetnych
      rolach (Andrzej Chyra i ta dwuznaczność jego postaci,
      przewidywalność samobójstwa? nieuzasadniony zarzut, nie śmierć
      Jerzego była tu najważniejsza, ale jego wątpliwosci).
      przede wszystkim jednak, nie zgodzę sie z tym że film jest szkolny.
      nie skupia się na faktach i suchych informacjach, nie zostaliśmy
      poczęstowani krótką notką informacyjną przed napisami końcowymi, tak
      częstą dla filmów historycznych. Wajda skupił się na emocjach. Być
      może dla niektórych emocje są banalne, sztampowe, być może Katyń to
      dla niektórych kolejny odcinek "M jak miłosć". Ale pewne rzeczy nie
      muszą być skomplikowane i złożone żeby poruszać. Rozpacz rodzin po
      stracie mężów, ojców, synów to nie materiał do wnikliwej analizy
      psychologicznej. To materiał do przeżycia - prosty, mocny i
      wstrząsający. Ludzki. Gimnazjaliści wyszli z kina w milczeniu. Nie
      oceniając banałów. Nie narzekając na obsadę. Wyszliśmy autentcznie
      wstrząśnięci mając przed oczami egzekucję oficerów. Czy zyskalibyśmy
      to ślęcząc nad książką do historii?
      • muniek23b Re: Katyń **** 28.09.07, 16:56
        Może być coś ciekawego!! pozdrowienia!!
    • Gość: Basia Katyń **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.07, 15:29
      Byłam wczoraj.I o dziwo nie było młodzieży .A za to osoby w przedziale +50 moze trochę mniej.Bardzo przeżyłam.Łez się nie wstydziłam zresztą nie tylko ja.I w tym momencie chciałabym spojrzeć w twarz mojemu nauczycielowi historii ze szkoły średniej który chciał mnie wyrzucić ze szkoły gdy przyniosłam książkę o Katyniu z czasów wojny którą dostałam od mojego dziadka.Były to lata 60 ub.wieku.
    • Gość: ann Katyń **** IP: 192.193.245.* 03.10.07, 13:00
      Nie jest arcydzieło narodowe ale film wart obejżenia. Napewno nie
      będzie to strata czasu
      • Gość: ewa Re: Katyń **** IP: *.icpnet.pl 08.10.07, 22:29
        Stratą czasu nie jest też nauka ortografii. (Przepraszam za off
        topic.)
    • Gość: megi Re: Katyń **** IP: *.aster.pl 24.10.07, 21:58
      niestety jeszcze nie widziałam ale chyba w takim razie musze obowiązkowo obejżec..
      naluzie.blox.pl/html
    • oluss.1 Re: Katyń **** 26.10.07, 10:23
      Byłam widziałam
    • klip-klap muzyka psuje film 27.10.07, 23:41
      Strasznie mnie irytyowala, jedyny moment gdy ta muzyka pasuje, to koncowka.
      • Gość: dzonko Wajda skopał pomysł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.07, 21:54
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17&w=71171222&wv.x=1&a=71175602
    • niedo-wiarek Re: Katyń **** 30.10.07, 10:11
      Takie sobie. Kilka dobrych scen. Jako całość mocno przeciętne
      (szczególnie na tle produkcji zagranicznych).
    • Gość: szary obywatel Chodzi o film 1612 bardzo ważny dla Rosjan !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 19:27
      Czy to prawda, że o Żebrowskim, który zagrał w tym filmie ważną
      rolę, na mieście mówią, że "to chxj" i "zdrajca Polski". Słyszałem
      też w warszawskim metrze, od jakiejś nieznajomej osoby,
      że "Żebrowski wziął dużą kasę za to ześwinienie się i nigdy nie
      zazna spokoju, a jego nieżyjący już przodkowie sprawią, że zczeźnie
      w piekle". Czy to wszystko prawda ?? Ja się tylko pytam
      zorientowanych kinomanów.
    • jirzik "Katyń" - koniec Wajdy... 06.11.07, 01:15
      Obejrzałem wreszcie "Katyń" Andrzeja Wajdy i, niestety, potwierdziło się moje
      smutne przypuszczenie, że nasz (obok Romana Polańskiego) najbardziej znany
      reżyser, dożył już swych artystycznych dni. Teraz może jedynie odcinać kupony od
      swej niegdysiejszej twórczości. Innymi słowy, przestał być twórczym artystą, a
      stał się reżyserskim dinozaurem.
      Podstawowym grzechem Wajdowego "Katynia" jest, wedle mego odczucia, jego
      bezemocjonalność - nie chodzi tu, bynajmniej o ascetyzm środków wyrazu, dzięki
      któremu niejednokrotnie można osiągnąć stany wręcz hiperemocjonalne, a zatem nie
      o ascetyzm środków, ale właśnie
      o nieumiejętność wywołania emocji u widza tu chodzi, pomimo tematu,
      wydawałoby się, o nieskończonym potencjale emocji. Tak, zresztą było i z
      "Zemstą" Fredry, którą Wajda totalnie zepsuł, marnując zresztą
      i tekst komedii, odwieczny teatralny samograj, i komiczny potencjał takich
      chociażby aktorów jak Janusz Gajos czy Roman Polański.
      Na "Zemstę" zresztą machnąłem ręką, uważając, że Wajda popełnił ją był jedynie
      "dla kasy", celując w szkolne wycieczki do kin,
      i - nie miałem żadnych nadziei, że ponury i wypłukany ze śladowych nawet cząstek
      poczucia humoru, reżyser jest w stanie nakręcić przyzwoitą chociażby komedię.
      Inna sprawa była w przypadku "Katynia". Sam Wajda wielokrotnie
      powtarzał, jak ważny to dla niego film, jak osobisty i jak przejmująco
      dotykający jego intymnej wrażliwości. Po takich
      wypowiedziach miałem prawo spodziewać się, że ponurak Wajda
      w zetknięciu się z tak tragiczną tematyką, jak zbrodnia katyńska, będzie w
      stanie zrobić dobry film. Myliłem się. Tematyka Mistrza przerosła. Wyszedł mu
      film "bezciarkowy" i "nieprzewiercający",
      a to są, jak mniemam, największe zarzuty, jakie można tego rodzaju kinu
      postawić. Jeśli na seansie siedzi się obojętnie i żadna ze scen nie wgniata w
      fotel, i nie przyprawia o ciarki na plecach, to można mówić o całkowitej porażce
      reżyserskiego zamysłu.
      Nieszczęście filmu "Katyń" zaczyna się już na poziomie scenariusza. Wszystkie
      postaci są jedynie schematycznie naszkicowane i to dość toporną kreską.
      Pojawiają się i znikają, niejednokrotnie tak szybko, że widz nie jest w stanie
      przywiązać się do postaci na tyle, by był
      w stanie przejąć się jej losem. Klasycznym przykładem jest pojawienie się, chyba
      nie na więcej niż kwadrans, Antka, młodego akowca, którego Wajda wprowadza chyba
      jedynie po to, by zacytować samego siebie
      (w końcu klasykowi uchodzi), parafrazując motyw tragicznej ucieczki Maćka
      Chełmickiego w "Popiele i diamencie". Antoni ginie zanim tak naprawdę
      zaakceptowaliśmy jego obecność w filmie. Tak w ogóle to młodzież akowska
      zachowuje się w "Katyniu", jak gdyby właśnie niespodziewanie spadła z księżyca i
      nie miała najzieleńszego pojęcia, kto obecnie rządzi w Polsce i jakie ów ktoś ma
      obyczaje. Młody człowiek, tracący życie przez bezsensowny i całkowicie
      bezużyteczny gest zrywania komunistycznego plakatu, czy Agnieszka, równie
      bezsensownie wioząca na cmentarz tablicę nagrobną, o której wie -
      po pierwsze - że nikt jej na cmentarzu nie zobaczy, a - po wtóre - że owa
      tablica sprowadzi na nią długoletnie więzienie czy nawet śmierć. Tak się
      oczywiście dzieje, no bo jakże inaczej…
      Jakże odlegli od takiego bolesnego, idiotycznie-patetycznego pustogeścia są np.
      bohaterowie "Kolumbów" Janusza Morgensterna - zuchowaci, zuchwali, dzielni,
      żyjący w okrutnej, okupacyjnej rzeczywistości pełnią swego młodego życia, ale
      przecież jakże odlegli od wspomnianej, Wajdowskiej idiotycznie-patetycznej
      histerii. Zygmunt, Kolumb, Jerzy, Malutki, Czarny Olo są, w przeciwieństwie do
      plakatowego Antka z "Katynia", pełni życia, pełni prawdy i autentyzmu. Walczą,
      kombinują, żeby przeżyć w hitlerowskiej
      rzeczywistości, przed codziennością bronią się wisielczym nieraz humorem. Są,
      istnieją naprawdę.
      Niestety, żeby ożywić papierowe postaci z "Katynia", trzeba czegoś znacznie
      więcej niźli li tylko stwierdzenia, że Andrzej Wajda wielkim reżyserem jest…
      Postaci w obrazie Mistrza (z chwalebnym wyjątkiem Mai Komorowskiej i Andrzeja
      Chyry) nie mówią, lecz nieustannie przemawiają. Posługują się językiem sztucznym
      i nadętym, wypranym z jakiejkolwiek prywatności, tak jak gdyby prywatność
      wypowiedzi miała
      umniejszać heroizm bohatera, walczącego z sowieckim zakłamaniem. Stosowany przez
      nich styl wypowiedzi odczłowiecza bohaterów, "papieryzuje" ich, a przez to -
      uniemożliwia odbiorcy właściwe przeżycie ich tragedii. Owszem, jako dziecko,
      przejmowałem się bardzo losem Andersenowej papierowej tancerki, która spłonęła w
      piecu, ale, jak sądzę, "Katyń" filmem dla młodszych dzieci raczej nie jest…?
      Cała, tzw. "sekwencja krakowska" czyli, de facto - fragment serialu "Matki, żony
      i kochanki", ni z gruszki, ni z pietruszki, wrzucony
      w akcję filmu o ofiarach Katynia, jest zdecydowanie najsłabszą częścią obrazu
      Wajdy. Wszystko jest tu powierzchowne, niechlujne, opowiedziane "po łebkach".
      Nic nie trzyma się kupy, zachowania bohaterów są psychologicznie bardzo słabo
      umotywowane, raczej podlegają reżyserskiej tezie, iż Polacy, by być tragicznymi,
      musieli być sztywni, nadęci i do porzygania patetyczni.
      Wszystko to powoduje, że "Katyń" na kilometr tchnie nijakością,
      że ogląda się go (przynajmniej ja) bez jakiegokolwiek zaangażowania
      emocjonalnego. Złapałem się na stwierdzeniu, że znacznie bardziej porusza mnie
      scena egzekucji, w końcu odrażającego bandyty,
      w "Krótkim filmie o zabijaniu" Kieślowskiego niż hekatomba ofiar polskich
      patriotów u Wajdy. Niepomiernie bardziej porusza mnie cierpienie Antoniny
      Dziwisz u Bugajskiego niż tragiczniejszy w końcu los Adama, rotmistrza VIII
      Pułku Ułanów w Krakowie.
      Cóż, cierpienie i zabijanie też trzeba umieć sugestywnie pokazać. Wajda w
      "Katyniu" nie umiał.

      Film trochę broni się dobrymi zdjęciami Pawła Edelmana i jeszcze ciut, ciut
      scenografią. Ciut, ciut, gdyż i pod względem scenograficznym film nie ustrzegł
      się kilku realizacyjnych "brudów". Najgorszym z nich jest scena, po raz pierwszy
      pokazująca, wziętych do sowieckiej niewoli polskich oficerów. Jest siedemnasty
      dzień wojny, załamało się wszystko, nie ma dowództwa, nie ma naczelnego wodza,
      rozbite polskie oddziały w ogniu walk, przez ponad dwa
      tygodnie, cofają się, tak długo, aż staną pod sowiecką "ścianą". Oficerowie
      zatem powinni być zmizerowani, brudni, wymiętoleni i zakurzeni. Powinni być u
      kresu sił. Tymczasem wyglądają, jak gdyby sowieci napadli na nich znienacka
      podczas obchodów święta pułkowego - wszyscy mają, jak spod igły, czyściutkie
      mundury, Andrzej Chyra i Artur Żmijewski paradują w śnieżnobiałych kołnierzykach
      (czyżby herosowi-patriocie nie wypadałoby się na wojnie ufajdolić?) Podejrzewam,
      że gdyby Wajda dziś nakręcił remake "Kanału",
      powstańcy wychodziliby z warszawskiej kanalizacji równie czyściutcy, jak polscy
      oficerowie w "Katyniu".
      Mniejszą (ale jednak u Mistrza naganną) usterką scenograficzną jest też scena, w
      której rotmistrz Andrzej w wagonie kolejowym pisze dziennik i, na zbliżeniu,
      wyraźnie widać, iż czyni to długopisem. Otóż, problem leży w tym, że długopisy
      pojawiły się dopiero w 1944 roku i to początkowo wyłącznie na wyposażeniu
      nawigatorów alianckich bombowców, którym na dużych wysokościach wyciekał
      atrament z wiecznych piór. Skąd polski rotmistrz w 1940 roku miałby wziąć
      długopis, tego, doprawdy nie wiem. Nie mówiąc już o tym, że ruscy szybko by go
      tej zabawki (podobnie jak i zegarka) pozbawili.

      Muzyka Pendereckiego jest dla mnie równie monotonna i nużąca, jak reżyseria
      Wajdy. Może się komuś podobać, ale mnie, bynajmniej nie pomagała, a podobnie,
      jak z Wajdą, tak i z Pendereckim - fakt, że ów "wielkim kompozytorem jest" nie
      oznacza jeszcze, że wszystko, co skomponuje, zachwyca (skoro nie zachwyca)…
      • jirzik Re: "Katyń" - koniec Wajdy... 06.11.07, 01:18
        Co prawda, muzyka w "Katyniu" była zestawiona z fragmentów
        istniejących już utworów Pendereckiego, bez kompozytorskiego zamysłu ilustracji
        filmowych scen. Fragmenty wybierał zapewne reżyser, więc już sie nie dziwię moim
        doznaniom...

        Jako podsumowanie tych krótkich rozważań, na temat przydługiego filmu Andrzeja
        Wajdy, powiem tylko, że we mnie nieporównanie więcej emocji niż Wajdowe
        niezborne, filmowe gadulstwo budzi krótka, ledwie ponad czterominutowa "Kolęda
        katyńska" Skonecznego i Preisnera.


        Betlejem polskie (kolęda katyńska)

        Dolina zwierząt ciemna tak, że giną drzewa,
        a cisza jest jak okna dalekiego blask,
        czai się w niej zagłady ognista ulewa,
        księżyc dzwoni za chmurą, jak nad grobem kask…
        Gubi się tu milczenie po omacku rąk,
        oddychać ustom trzeba, żeby nie umarły,
        ta noc jest jak zamknięty szczelnie grochu strąk,
        do którego promienie słońca nie dotarły…

        I śpiewają w ten mroźny kolędowy czas,
        a rzeka stoi w miejscu groźna, w lód zakuta
        i niesie się nią biała, wigilijna nuta
        przez doły ciała pełne, w którym oddech zgasł…

        Każe mi me milczenie nie dobywać słowa
        z płuc moich z gardła mego z niespokojnych snów
        i toczy się tak ziemia, jak odcięta głowa,
        a nad nią słychać szelest żerujących słów…
        Nauczeni przyzywać Boga po imieniu,
        zapomnieli swego, gdy naszła ich śmierć,
        wśród śnieżycy dreptają w niepewnym płomieniu
        betlejemskiej gwiazdy, nadzianej na żerdź…

        I śpiewają w ten mroźny kolędowy czas,
        a rzeka stoi w miejscu groźna, w lód zakuta
        i niesie się nią biała, wigilijna nuta
        przez doły ciała pełne, w którym oddech zgasł…
        • Gość: kajasia Re: "Katyń" - koniec Wajdy... IP: *.nwrknj.east.verizon.net 11.12.07, 05:44
          To w 100% moje odczucia odnosnie "Katynia". Wszystko w bialych rekawiczkach,
          oficerowie piekni jak z obrazka, w mundurach spod igly, zony/siostry polskie
          antygony niby a charakterem, uporem a jednak bez wyrazu. Przekroj postaci taki
          ze boli glowa, pojawiaja sie i znikaja, dochodza nowi, watki, postaci. Mnie
          podobala sie Agnieszka Glinska, w scenie w szkole. No i Chyra, ktory moim
          skromnym zdaniem jest swietnym, doskonalym aktorem. I jeszcze Maja Komorowska.
          Zwlascza gdy powiedziala: on ma jakis tytul? ten miller? szczotkujac marynarke.
          I niestety tyle :( Ach, a zapowiadalo sie tak pieknie! Nawet recenzje zachecaly,
          a tu niedosyt, zla muzyka, nie w taki sposob, nie tak!!!
    • Gość: veneda bezdyskusyjne arcydzielo IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 10.12.07, 20:03
      Bylem, widzialem, nie ma co gadac, panie Pawle Felis, tylko na
      kolana. Po co sie Pan patronizujac wymadrza? To jest zbyt wielkie
      arcydzielo, jak na panskie mozliwosci. Gada Pan tak jak najety
      student pierwszego roku Polonistyki.
    • Gość: Gosik79 Krótko: wielkie rozczarowanie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 15:33
      Czekamy aż ktoś inny zajmie się tym ważnym dla Polaków tematem.

      Andrzej Wajda wielkim reżyserem BYŁ.
    • lunatica Katyń nominowany do Oscara! nt. 22.01.08, 18:55

      • edgar20 Re: Katyń nominowany do Oscara! nt. 23.01.08, 13:29
        Będę bronił tego filmu do upadłego
    • Gość: homosovieticus Katyń **** IP: *.gdynia.mm.pl 23.01.08, 14:11
      Cieszy fakt, że wsród krytryków filmowych znaleźli się odważni i
      myślacy ludzie, tacy jak np.krytyk z Poznania ( którzy nie
      dołączyli do chóru dyżurnych, medialnych ignorantów ( Żakowski,
      Olejnik, Morozowski, Lis. Wołek i im podobni "znawcy"), którzy
      wychwalając bezmyślnie film Wajdy ukrywają przed Polakami nie tylko
      artystyczną niemoc, ale także tchórzostwo intelektualne sławnego
      reżysera i co znacznie ważniejsze, główną PRZYCZYNĘ zbrodni
      katyńskiej. Przyczyną tą była KOMUNISTYCZNA IDEOLOGIA, w
      myśl zasad , której zabicie wrogów komunizmu było czynem moralnie
      usprawiedliwionym. To właśnie ta moralność pozwalała mordować
      przeciwników politycznych nie tylko w lasach katyńskich ale również
      w peerelowskich więzieniach i to nie tylko w pierwszych latach PRL-
      u. Wszyscy, dorośli, doskonale pamiętamy niewyjaśnione zbrodnie w
      latach osiemdziesiatych i dziewięćdziesiątych. To własnie ta pamięć
      oraz pamięć o przesłaniu innego, słynnego filmu Wajdy pt. "Popiół
      i diament" upoważnia, moim zdaniem, do postawienia starzejacemu się
      przecież reżyserowi zarzutu o intelektualne tchórzostwo i
      artystyczną niemoc.


    • Gość: Chlopka Wzruszenie i bluzgi. IP: 164.36.38.* 23.01.08, 17:52
      Wiecie co, tak se tu czytam te rozne fora na Wyborczej, i jednak nie
      da sie nie zauwazyc, ze nawet przy temacie takiego kalibru jak Katyn
      niektorzy nie moga sie powstrzymac od bluzgow, bo jeden sie
      wzruszyl, a drugi nie, ten co sie nie wzruszyl glupi, ten co napisal
      recenzje 'nawiedzony'... Co z Was za narod polpsychiczny, ze nawet
      sztuki nie pozwolicie innemu odebrac indywidualnie! Ludzie sie
      dziela wrazeniami, i ich prawo, po cholere tak oceniacie odczucia
      innych - jest jakis przepis w Polsce na jedynie sluszne ODCZUCIA?!
      Tak jakby emocje dalo sie zaprogramowac i koniecznie tak, jak tego
      chce sasiadka. Doprawdy, bluzgac komus za to, ze inaczej odebral
      film to jest rzeczywiscie super kultura! I jeszcze koniecznie
      trzeba komus z sarkazmem wytknac, ze powinien sie ortografii
      uczyc... Jest po temu miejsce, ale jak Ci ktos opowiada w
      przejeciu, ze plakal na filmie jak male dziecko, to moze nie jest to
      odpowiedni moment, zeby mu wytknac blad ortograficzny!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka