Dodaj do ulubionych

Ciśnienie

31.07.03, 04:57
Pusta łódź podwodna.
***

To nie przypadek, że łódź podwodna tak często jest miejscem akcji filmów o
trudnych relacjach między ludźmi. Zamknięcie w stalowej maszynie, głęboko pod
wodą, w świecie dziwnych dźwięków, bez możliwości wyjścia na wolną przestrzeń
to swoisty poligon doświadczalny, gdzie ludzkie słabości są wystawiane na
trudną próbę. Ograniczenie scenerii do jednej, zamkniętej przestrzeni pozwala
skupić się na budowaniu złożonych portretów psychologicznych a ekstremalne
warunki, wojskowa hierarchia i wojna tocząca się na powierzchni to czytelne
ramy w których toczy się akcja. Niestety, „Ciśnienie” nie korzysta w pełni z
tej szansy.

Kanon filmów o łodziach podwodnych wyznaczony został w 1981 roku przez
niemiecki „Okręt” – klasyk cinema verite. W sposób naturalistyczny pokazał
wojnę z perspektywy człowieka zatrzaśniętego w klaustrofobicznym wnętrzu.
W „Polowaniu na Czerwony Październik” atomowe łodzie podwodne były narzędziem
rozgrywki dwóch mocarstw i tłem dla pojedynku dwóch silnych
osobowości. „Ciśnienie” pokazuje ludzi, którzy nie zdają egzaminu jakim jest
misja okrętu podwodnego.

Jest rok 1943. USS Tiger Shark wraca do bazy w Connecticut z misji na
Atlantyku. Po drodze zabiera na pokład trójkę rozbitków z brytyjskiego statku
szpitalnego. Wśród nich jest kobieta, pielęgniarka Claire (Olivia Williams).
Jej pojawienie się budzi niepokój przesądnych i zmęczonych wojną marynarzy.

Okręt zanurza się by uniknąć ataku i od tej chwili na pokładzie zaczyna się
dziać dziwne rzeczy. Uszkodzony w bitwie nie może się wynurzyć, dopóki nie
zgubi pościgu. Tymczasem Claire orientuje się, że załoga ukrywa jakąś
tajemnicę. Porucznik Brice (Bruce Greenwood) przejął dowodzenie po
niewyjaśnionej śmierci kapitana Wintera. Atmosfera gęstnieje od podejrzeń a
szereg dziwnych wydarzeń i awarii każe przesądnej załodze wierzyć, że statek
jest nawiedzony przez ducha poprzedniego dowódcy. Klaustrofobiczne wnętrze
łodzi, brak tlenu, halucynacje powodowane wysokim stężeniem wodoru, wreszcie
coraz większy strach – wszystko to prowadzi do zatarcia granicy między tym,
co rzeczywiste a złudzeniami powodowanymi przez nawoływania wielorybów, głosy
morza, silnika, trzeszczącą konstrukcję, sonary i echosondy. Załoga musi
radzić sobie z kolejnymi problemami a Claire, wspierana przez młodego
oficera, O’Della (Matthew Davis), próbuje poznać historię okrętu. Ale oni też
się boją i sami nie są pewni co się dokładnie dzieje. Tym bardziej, że w
niewyjaśnionych okolicznościach zaczynają ginąć ludzie. Czy to tylko zbieg
okoliczności, że okręt traci sterowność i zmuszony jest wrócić w miejsce
gdzie podjął rozbitków?

Reżyser filmu chciał pokazać ciasne wnętrze łodzi podwodnej w sposób inny niż
dotąd. W „Okręcie”, kręconym w prawdziwym U-Bocie, mieliśmy ujęcia z ręki,
kamerę poruszającą się tak, jak mógłby się poruszać jeden z marynarzy. Na
potrzeby „Ciśnienia” zbudowano studio będące bardzo dokładną kopią
prawdziwego okrętu – USS Silversides. Niestety, powiększono go przy tym o 25%
aby w środku zmieściła się ekipa filmowa. Pozwoliło to wzbogacić pracę kamery
ale zmniejszyło poczucie zamknięcia w ciasnym wnętrzu. Atmosferę miał
stworzyć dźwięk ale efekt jest daleko niewystarczający. Przy dzisiejszych
możliwościach wszystkie odgłosy dochodzące z zewnątrz łodzi powinny otaczać
widzów tak, jakby to oni byli w jej wnętrzu. Dobry efekt udaje się osiągnąć
tylko raz – gdy płynący nad USS Tiger Shark niemiecki okręt zrzuca ładunki
wybuchowe. Eksplozje wstrząsają łodzią a potem nagle zapada cisza i widzimy
jak ostatnia mina powoli opada na pokład, odbija się od niego raz, drugi,
trzeci, zatrzymuje się na relingu i... Nie, nie zdradzę co się dzieje. W tym
czasie kamera „śledzi” uderzenia beczki o pokład przez kolejne sekcje wnętrza
łodzi, a bezradny strach załogi staje się nieomal wyczuwalny. Niestety, jest
to jedyny taki moment w tym filmie.

Wszystkie sceny, w których okręt widać z zewnątrz, pod wodą, były realizowane
cyfrowo, bez użycia modeli. Pozwoliło to stworzyć efektowne ujęcia w których
kamera naturalnym ruchem opływa kadłub. Dzięki pracy kamery i dynamicznemu
montażowi bardzo sugestywnie pokazano też halucynacje bohaterów. Do końca nie
wiadomo co jest tylko grą świateł, co działaniem otumanionej wyobraźni a co
dzieje się naprawdę.

Okręt jest jednak tylko tłem dla dramatu, w którym bierze udział załoga. Mimo
oszczędnej gry, postacie są zarysowane wyraźnie, choć nie jednoznacznie.
Sprzyja temu brak wielkich gwiazd. Widz kilka razy jest zwodzony i musi od
nowa domyślać się kto jest „tym złym”. Tak naprawdę każdy z bohaterów
popełnia błędy i okazuje słabości. Postacią tragiczną jest ambitny porucznik
Brice. W decydującym momencie paraliżuje go strach i poczucie winy. Ale w
łodzi uwięzionej pod wodą nikt nie może być pewny, że da sobie radę. Nawet
zastępca porucznika, Loomis (Holt MacCallany), twardy, doświadczony
żołnierz, traci w końcu nerwy i ginie podczas desperackiej próby ucieczki z
okrętu.

Nie jestem fanem filmów o duchach, dlatego miło zaskoczyło mnie,
że „Ciśnienie” nie przekracza granic zdrowego rozsądku. Wysokie stężenie
wodoru w powietrzu może działać podobnie jak LSD – powodować przerażające
omamy. Reszta mogła być po prostu zbiegiem okoliczności. Nie trzeba więc
mrużyć oka, by „kupić” tą historię. Co z tego, skoro poważnie potraktowany,
film okazuje się być pusty. O ludzkim strachu mówi niewiele. O ambicjach i
zawiści jeszcze mniej. O potwornościach wojny właściwie wcale. Próżno szukać
w nim czegoś więcej, niż tylko sekwencji tragicznych wydarzeń i opisu
ciężkiej misji, której nie podołali zmęczeni marynarze. Słabość, zmęczenie,
strach – wszystko to rozpływa się w zimnym oceanie.

Ciśnienie
Below, USA 2002
Reż.: David Twohy

PS: Nie dajcie się złapać na hasło film Darrena Aronofsky’ego – on tylko
współtworzył scenariusz.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka