Gość: tomi
IP: *.acn.waw.pl
06.01.08, 21:47
Jest rzeczą oczywistą, że ocena filmu to sprawa subiektywna.
Recenzje mają prawo punktować ułomności, wytykać niedoróbki, złościć
się banałem. Tm razem wydaje się jednak, że recenzent nie zrozumiał
filmu..Na szczęście, wybierając się do kina na projekcję "Karmelu",
nie czytałem jeszcze recenzji. Do tej pory recenzja i ilość gwiazdek
przyznawana w "Co jest grane" piątkowej GW była dla mnie pomocną
wskazówką. Tym razem z braku czasu prędzej zobaczyłem niż
przeczytałem. I tak będę robił także w przyszłości.. Filmom stawiam
wysokie wymagania i dobieram je bardzo starannie. Ciekaw byłem
czy "Karmel" przemówi do mojej wrażliwości, estetyki, czy nie będę
żałował czasu, który przesiedziałem w kinowym fotelu. Tymczasem na
koniec, nie miałem ochoty z niego wstawać.I wiem, że wrócę.
Zobaczyłem film ciepły i naturalny, zabawny ale i głęboko
przejmujący. Film, w którym muzyka w mistrzowski sposób wydobywa to
co do wydobycia trudne. Zabawne sceny tego filmu to tylko pierwsza
warstwa, sprawiająca, że film ogląda się przyjemnie. Warstwa druga,
znacznie głębsza, jest misternie i subtelnie utkana przez reżyserkę.
Wydaje mi się, że pan Mossakowski nie dostrzegł dramatyzmu sytuacji
kobiet w tym filmie, w kulturze, w której tylko pozornie są
wyzwolone (jak wiadomo, Liban jest bodaj najbardziej liberalnym
krajem islamu). Wręcz zabawne wydaje się poszukiwanie przez
recenzenta egzotyki, "nieeuropejskości". Poszukiwania takie byłyby
może uzasadnione gdyby rzecz dotyczyła Pakistanu czy
Malezji.Libanowi pod wieloma względami bywa bliżej do Europy niż do
Azji. Nie jest to kraj (przynajmniej na razie) wojującego szariatu,
orientalność tego kraju jest stonowana śródziemnomorzem i
wielowiekowymi kontaktami handlowymi i kulturalnymi z Europą. To
kraj wielokulturowy (widać to w filmie) i- jak na standardy krajów
muzułmańskich- otwarty i tolerancyjny.
Ciekaw jestem jak odbierają "Karmel" kobiety. W przypadku tego
filmu, myślę (i wypowiadam te słowa świadomie jako mężczyzna), że
powinny zostać opublikowane recenzje obu płci (zresztą w "Wysokich
Obcasach" czuć inną atmosferę dotyczącą tego obrazu). Jak głosi
ulotka filmu, fragment recenzji "L'Express", "od czasu najlepszych
dokonań Almodovara nie było tak pięknego filmu o kobietach...".
Takie są i moje odczucia.Polecam. Tomek