Dodaj do ulubionych

Jestem legendą ***

IP: 212.75.102.* 11.01.08, 12:05
Schrzania sprawę to GW wysyłając na typowo rozrywkowy film
recenzenta-malkontenta, udającego intelektualistę, który zamiast bawić się na
filmie szuka dziur w całym.
Obserwuj wątek
    • Gość: Wojtek Jestem legendą *** IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.08, 12:08
      Recenzja wygląda na skleconą na kolanie notatką z obejrzenia
      zwiastuna. Gdyby bohater podjął jakikolwiek wątek egzystencjalny to
      krytykant z GW narzekałby, że rozrywkowe kino jest przesiąknięte
      pseudofilozofią. Skoro takiego wątku nie podano w formie kawy na
      ławę, to trzeba skrytykować go za tej pseudofilozofii brak.
      Rozedrganie wewnętrzne Nevilla jest aż nadto widoczne, jego "schizy"
      z manekinami znakomicie oddają stan ducha. Nie wiem czego oczekiwał
      Pan Mossakowski. Że Will Smith na szczycie Statui Wolności będzie
      recytował Szekspira ?

      Jak to, na co polują wampiry? A mało to dzikich zwierząt w Nowym
      Jorku?
      Skąd lwy? A słyszał Pan kiedyś o ogrodach zoologicznych? To takie
      miejsca w wielkich miastach, gdzie trzymane są lwy, zebry, antylopy
      i inne takie...
      Jak to, po co odkrywać szczepionkę? Po to, że jest to szczepionka
      działająca zarówno "przed" jak i "po". Właśnie po to.

      Film ma kilka niedociągnięć, płaszczyzn i niekonsekwencji, ale
      akurat nie tam, gdzie Pan Krytyk ich szuka.
      • shachar Re: Jestem legendą * 11.01.08, 13:49
        najeżdżacie obaj na PM,bo macie jakies anse do GW chyba..a ta akurat
        recenzja dokladnie oddaje moja frustracje w 20 min po wyjsciu z
        kina.Will i te jego monologi sklepowe, albo drętwa scena kiedy
        powtarzal dialogi ze shreka....ojeny, oczy bolaly patrzec jak sie
        nateża i gdyby nie byl to nasz pupil ,kochany Will..
        i co Ty tam wojtek sugerujesz z tym Zoo? ze jak ludzie wygina a lwy
        zostana, to lwy sobie po prostu otworza klatke palcem..
        no ale to juz detale :)) tak samo jak woda w kranie i prąd
        bo scena finalowa, ta zenujaca filozujaca egzystencjalna pecyna dla
        redneckow przebija wszystko ( no chyba tylko Independence Day by
        dorownal, tez z Willem nota bene) no a potem pani sciskajac fiolke
        krwi w dloni jedzie przez pol swiatu do kolonii, gdzie za murkiem
        takim sobie niewysokim zyja ludzie calkiem fajnie..
        az dziw tylko ze w jej samochodzie nie przyczail sie zaden lysol,
        moglby byc sequel
        • Gość: ... Re: Jestem legendą * IP: *.acn.waw.pl 12.01.08, 04:25
          Kolejny spostrzegawczy ;)
          Widziales generatory w jego mieszkaniu?
          Zgadnij co produkowaly ;)
          • Gość: ToKu Re: Jestem legendą * IP: *.ols.vectranet.pl 15.01.08, 20:43
            Ciekaw jestem panowie, czy dzikie zwierzęta na ulicach u Kosturicy też was tak
            frapowały. Czy też może w tzw. ambitnych filmach dzikie zwierzęta na ulicach są
            naturalne.
        • surfen Re: Jestem legendą * 05.02.08, 01:21
          shachar napisała:
          > najeżdżacie obaj na PM,bo macie jakies anse do GW chyba..a ta akurat
          > recenzja dokladnie oddaje moja frustracje w 20 min po wyjsciu z
          > kina. (...) i co Ty tam wojtek sugerujesz z tym Zoo? ze jak ludzie wygina a lwy
          > zostana, to lwy sobie po prostu otworza klatke palcem..

          Pierwsza rzecz: pomylenie imienia głównego bohatera w recenzji mówi samo za
          siebie. Nie trzeba "najeżdżać".

          Po drugie analizujesz sceny w kinie rozrywkowym, do tego amerykańskim, w którym
          niemal podstawową zasadą jest POMIJANIE NIEISTOTNYCH WĄTKÓW (a zatem klatkę
          mogli otworzyć ludzie w stadium między zarażeniem a staniem się tym tzw.
          "wampirem", mógł to zrobić jakiś pracownik widząc, że zbliża sie zagrożenie itp.
          itd.)

          Po trzecie: jeśli ktoś idzie do kina z określonym nastawieniem, to takie często
          są konsekwencje. Pamiętam, że tak miałem np. z "Wojną Światów"... a tu po prostu
          trzeba wiedzieć z czym mamy z grubsza do czynienia.

          Sam trailer moim zdaniem świetnie oddawał istote filmu, czyli smutek, rozpacz,
          samotność (nagrania Willa do "pustki w eterze", scena w wannie, co było
          naciągane, żeby "ładnie wyglądało"). Nie ma w tym filmie wielkiej głębi, tak jak
          nie ma trzymającej w napięciu akcji.
      • Gość: Pio Fajny film a Mossakowski to malkontent :) IP: *.165.unknown.vectranet.pl 11.01.08, 16:34
        Obejrzałem film, jakieś dziesięć lat temu czytałem książkę - jedyna (ale za ta
        bardzo poważna rzecz, do której można by się przyczepić to brak zbieżności
        zakończeń). Poza tym Smith na przyzwoitym poziomie (podobnie owczarek i
        golumo-podobne stwory, które trochę przypominają braci bliźniaków tfu, tfu,
        tfu...), klimat skacze z agora- do klaustrofobicznego, rewelacyjny, opuszczony
        manhatan, prądu pewnie i wody nie miał kto odłączyć ale w książce to gość miał
        po prostu generator, z tego co pamiętam.

        P.M.: Antidotum było potrzebne do WYLECZENIA już zarażonych zombi, a o Manhattan
        ZOO toś chyba po prostu nie słyszał (ale 12 Małp i Madagaskar widziałeś?? :)) ).
      • Gość: kokfix Re: Jestem legendą *** IP: *.e-wro.net.pl 17.01.08, 16:50
        Brawo, lepiej bym tego nie ujął. Dla mnie ta recenzja również wydaje
        się rzenująca.
      • Gość: oglądacz Re: Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.08, 16:30
        brawo Wojtku, świetnie wychwyciłeś żenujący wręcz poziom recenzji
        Mossakowskiego tylko dlaczego krytyk z dużej litery, nie chce się
        wierzyć, że takiemu dyletantowi płacą za wypisywanie bzdur
    • Gość: marcinek Jestem legendą *** IP: 62.121.132.* 11.01.08, 15:06
      Pan recenzent nie oglądał filmu chyba. Prawda Panie Recenzencie ?
    • Gość: . Odpowiadam Mossakowskiemu-geniuszowi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.08, 15:59
      Dla kogo Neville chce znaleźć antidotum? Może pan nie zauważyłeś,
      ale są tam chorzy ludzie zamienieni w agresywne bestie - może dla
      nich?

      Czemu atakują, skoro i tak się nie najedzą? Bo mają instynkt agresji
      i nie atakują po to, żeby się najeść, podobnie jak niektórzy
      pacjenci zakładów psychiatrycznych.

      Skąd w Nowym Jorku lwy? Ano - uciekły z zoo.

      Jeszcze jakieś pytania?
      • Gość: stefan Re: Odpowiadam Mossakowskiemu-geniuszowi... IP: *.acn.waw.pl 11.01.08, 18:39
        dokładnie tak - z Zoo przy Central Parku.
        Nie wiem, czy aktualnie są tam lwy ale mogą być...

        Więc może lepiej zapytać, panie Autorze.
        Zamiast sie dziwić.
      • Gość: partyboi Wydaje się, że recenzent nie oglądał filmu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.08, 12:24
        Tylko wyrobił sobie opinię o nim na podstawie recenzji i opisów innych. Gdyby
        oglądał wiedziałby, że w jednej z ostatnich scen filmu okazuje się, że antidotum
        przygotowane przez Richarda zaczyna działać.
        Fatalna recenzja, daję jedną gwiazdkę!!
    • Gość: JA Jestem legendą *** IP: 81.15.192.* 11.01.08, 16:43
      RICHARD??? ROBERT!!!
      • Gość: ... Re: Jestem legendą *** IP: *.acn.waw.pl 12.01.08, 04:32
        Moze recenzent ogladal jakis inny film, z Richardem? To by sporo wyjasnialo ;P
      • Gość: widz Robert!! Nie Richard!! IP: 217.153.211.* 26.01.08, 01:39
        Rozumiem, że GW nie stać na korektę?? Przez te kilkanaście dni od
        opublikowania tej para-recenzji nikomu nie chciało się poprawić
        oczywistego błędu??
      • surfen Re: Jestem legendą *** 26.01.08, 17:06
        Gość portalu: JA napisał(a):
        > RICHARD??? ROBERT!!!

        Chociaż jedna osoba zwróciła na to uwagę... reszta w wątku odnosi się do czegoś,
        czego nie czytała? Bo jak czytali, to chyba niezbyt dokładnie. Oj GW...
        sięgasz... nie będę złośliwy.
    • Gość: JA Jestem legendą *** IP: 81.15.192.* 11.01.08, 17:08
      Hm.Jeśli ktoś oczekuje powtórki z "28 dni później" pod tytułem
      szarpane do znudzenia mięcho i ciągły bieg o złote laury w rytm
      głośnej muzyki (prawdopodobnie próba zbudowania napięcia),
      pozbawiony większego sensu, to niech rzeczywiście lepiej wypożyczy
      sequel ("28 tygodni później"). "I am legend" w zimnej skalkulowanej
      ocenie kinomaniaczki:
      - mistrzowsko od pierwszych sekund budowane napięcie (strach przed
      czymś, czego możemy sie tylko domyślać, a co zostaje zamkniete w
      formę znacznie poźniej i to formę całkiem znośną jak na częstą
      tendencje do przesady)
      - świetnie przedstawiony dramatyzm postaci na granicy szaleństwa -
      bez zbędnego i niestety częstego patosu
      - jednak w moim odczuciu dobra i przede wszystkim "ludzka" kreacja
      Willa Smitha - nie przerysowana a pełna i zbudowana od poczatku do
      końca

      To tak w skrócie, ale myślę, że wystarcza żeby nieco zbyt typowy jak
      dla amerykańskich produkcji (ale czy optymistyczny??? bo moim
      zdaniem jednak pozostawiający dość szerokie pole dla interpretacji)
      koniec oraz fakt posiadania prądu w opuszczonym mieście aż tak nie
      razil i został i został przez widza wybaczony.
      • braineater @ Ja 11.01.08, 18:09
        zobacz na zimno i kalkulując wersję poprzednią czyli Omega Men. W momencie, gdy cżłowiek sobie uświadamia, czego 40 lat temu trzeba było dokonać, żeby pokazać opustoszałe miasto (L.A. chyba), to wrażenie, które wynosi się po Jestem Legendą jest dużo słabsze.
        A co do Smitha, to jednak powinien był poprzestać na Facetach w Czerni.:)

        P:)
        • Gość: JA Re: @ Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 01:20
          Niestety rzeczywiście nie miałam okazji widzieć dwóch
          wcześniejszych, dzisiaj już podobno kultowych, wersji ale na pewno
          za czas jakiś sięgne z przyjemnością i chętnie odniosę się do
          klasyki gatunku. W tej chwili jednak będzie to trudne, jednak mimo
          to spróbuję bronić swoich racji.

          Pozostanę wierną wyznawczynią teorii, że film ma budować
          (ewentualnie pożądane) napięcie i wywoływać u widza określone emocje
          przede wszystkim operując obrazem. W filmach grozy jednak często
          jest ta zasada nadużywana.

          Jesteśmy więc zmuszani do śledzenia losów obflegmionych i
          zacharchanych mutantów, które bardziej budzą współczucie, niż lęk, a
          czerwonookie, podskakujące komputerowe hieny ("Egzorcysta -
          początek") mają wywoływać u widza niepokój identyczny, z tym
          towarzyszącym wkroczeniu do pokoju Regan MacNeil(w
          oryginale "Egzorcysty" wystarczyło jedno pomieszczenie i mała
          opętana dziewczynka, żeby wywołać strach!)

          Dlatego w dobie takich kiepskich produkcji trzeciego sortu, które
          zamiast czerpać od mistrzów gatunku, buntowniczo przeciwstawiają się
          podstawowym zasadom pisania scenariusza, 'Jestem Legendą' pozytywnie
          mnie zaskoczył oszczędnością środków. Może też dlatego, że
          zasiadając przed ekranem kompletnie nie wiedziałam co mnie czeka i,
          jako widz nie skalany żadną recenzją filmową, czy nawet domysłem
          codo opowiadanej historii, miałam okazję oceniać ten film bez
          uprzedzeń czy oczekiwań.

          Co do Smitha jeszcze, to będę go bronić, bo juz drugi raz po "W
          pogoni za szczęściem" udało mu się stworzyć postać dramatyczną. I
          tym samym zrobić kolejny krok oddalający go od lekkiego
          wspomnienia "Bad Boys" i przybliżający do prawdziwego, wielkiego
          aktorstwa.

          Pozdr.
          A:)
      • michal.kowalewski Re: Jestem legendą *** 05.02.08, 23:32
        Gość portalu: JA napisał(a):

        > dobra i przede wszystkim "ludzka" kreacja
        > Willa Smitha - nie przerysowana a pełna i zbudowana od poczatku do
        > końca

        Will Smith gra mniej wyraziście niż pieniek Kobiety z Pieńkiem w "Twin Peaks",
        gwoli ścisłości.
    • pariah Jestem legendą *** 11.01.08, 21:04
      Ale męczycie z tym prądem w NY... czy ktoś z narzekających zauważył jak w domu
      pracują generatory spalinowe określonej marki [piękny przykład pp btw ;)] a sam
      Will pompuje ręcznie paliwko na stacji do kanisterków?
      Co do lwów to rzecz otłumaczona; bardziej bym poczepiał się owej roślinności co
      to tak bujnie w 3 lata się rozwinęła ale to już czystej wody marudzenie.

      Film z założenia miał być rozrywką i jak ktoś zakładał co innego to sam sobie
      winien, że idiotą jest.
    • z.czaka Jestem legendą *** 11.01.08, 22:52
      Fanboye, fanboye...
    • mlody-inwestor Wole juz MadMax'a 11.01.08, 22:57
      Zawiodlem sie STRASZNIE. Mialem wielka nadzieje iz bedzie mi dane obejrzec postapokaliptyczna przygode zycia ostatniego czlowieka na ziemii. A obejrzalem kaszane z malo realistyczna fabula :(
      • Gość: gryf Re: Wole juz MadMax'a IP: *.icpnet.pl 12.01.08, 00:17
        Pytać nie będę, ale odpowiem. Po pierwsze - czy tylko wampiry są uczulone na
        światło? W filmie wołami stoi, że objawy tego wirusa są zbliżone do wścieklizny.
        Recenzent jednak zapewne poszedł wtedy siku. Wirus o objawach wścieklizny to
        pomysł akurat bardzo udany.
        Po drugie - na kogo polują te mossakowskie "wampiry"? Na kogo się da. W filmie
        wołami stoi, że w mieście są nie tylko Will Smith i pies. Są jelenie i inna
        zwierzyna. Ale recenzent był wtedy pewnie siku.
        Po trzecie - skąd lwy? Nawet autor tak słabej recenzji musiał na to wpaść. Z zoo
        - rzecz jasna, tudzież z cyrku. Każdy szanujący się film pokazujący zniszczone
        wojną miasta ma w sobie scenę ze szwędającymi się, uwolnionymi z zoo lwami.
        Po czwarte - podobieństwo do "28 dni później" jest bardzo mylące, bo
        powierzchowne. Sprowadza się bowiem tylko do powodu całej historii - wirusa.
        Reszta jest kompletnie inna.
        Z jednym się tylko mogę zgodzić - faktycznie efekty są kiepskie.
        To jednak oznacza, że recenzja Pawłą Mossakowskiego jest na jedną gwiazdkę.
        Kompletnie schrzaniona.
        • Gość: ax Re: Wole juz MadMax'a IP: *.chello.pl 12.01.08, 02:08
          polecam ,,last man on earth'' z vincentem price'm fim z lat 60-ych, duzo
          lepszy, aniżeli hollyjudzki produkcyjniak ze smithem...
    • Gość: hardcore Jestem legendą *** IP: *.chello.pl 12.01.08, 12:11
      recenzja trochę z dupy, ale generalnie odczucia mam podobne - sam Will, pies,
      opustoszały NY mają swój klimat dopóki nie pojawiają się te komputerowe
      potworki, no i zakończenie jest żenujące... a pan Mossakowski nieraz już dał
      "popis" w swoich recenzjach
    • Gość: Alek Re: Jestem legendą *** IP: *.acn.waw.pl 12.01.08, 14:22
      Moim zdaniem film beznadziejny, nawet nie ma go co porownywac z "28
      dni pozniej" (bo "28 tygodni pozniej" tez nie trzyma klasy),
      w "Jestem legenda" komputerowe stworki raczej smiesza niz strasza,
      manieryczna gra Smitha denerwuje, pies za to gra rewelacyjnie :)
      W "28 dni pozniej" bohaterem byl zwykly czlowiek, kurier, w "Jestem
      legenda" Pan Wielki Naukowiec, ktory w podziemiach domu ma
      laboratorium, "28 dni pozniej' mial klimat, klase, niższy budzet co
      akurat wyszlo mu na dobre.
      Zakonczenie "Jestem legenda" ponizej wszelkiej krytyki, patos,
      doslownosc, glupota.
    • Gość: samah Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 01:15
      Recenzja kompletnie schrzaniona.
      Przypomina mi wypracowanie 15latka o ksiazce, ktora przeczytal ze streszczenia.
      Totalny brak profesjonalizmu.

      Jesli zas chodzi o sam film... zgodze sie, ze efekty specjalne kiepskie. Mialam
      wrazenie, ze wszystkie "chupacabry" plasajace po Manhatanie maja wszystkie ta
      sama twarz.. ktos to zauwazyl :/? Ponadto ogladanie tego samego "golumowatego
      stwora" w coraz to nowszych filmach staje sie nuzace. Nie czytalam ksiazki ale
      wydaje mi sie, ze dalo sie tym razem rozwiazac problem potworow jakos inaczej.
      Smith stanal na wysokosci zadania jako aktor. Ale rezyser takze (dzieki Bogu nie
      bylo romansu pomiedzy nim a Anna).
      Szkoda, ze nie zostal bardziej dopracowany motyw nieprzystosowania glownej
      postaci zycia z ludzmi.
      • Gość: Mati Re: Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.08, 21:05
        > Jesli zas chodzi o sam film... zgodze sie, ze efekty specjalne kiepskie. Mialam
        > wrazenie, ze wszystkie "chupacabry" plasajace po Manhatanie maja wszystkie ta
        > sama twarz.. ktos to zauwazyl :/?

        Bo to przecież był wciąż jeden i ten sam mutant, który zapewne uwziął się na
        bohatera za porwanie jego towarzyszki.
    • Gość: Agata Re: Jestem legendą *** IP: *.brnt.cable.ntl.com 13.01.08, 14:44
      Film mi sie podobal - moze dlaczego, ze wielkiego kina nie oczekiwalam... Zrobil
      na mnie piorunujace wrazenie opuszczony i zarosniety NY, moze dlatego, ze jest
      mi to miasto bliskie - ogladanie miejsc, ulic w ktorych bylo sie wielokrotnie, a
      ktore normalnie tetnia zyciem jest wymowne.

      Z niescislosci mozna wymienic przede wszystkim:

      - w jaki sposob bohaterka z dzieckiem dostala sie na Manhattan (i go opuscila)
      skoro zniszczone sa wszystkie mosty? A co z tunelami, czyzby ich nie wysadzono?
      (w pierwszej scenie filmu widzimy, ze do jednego z tunelow uciekaja zwierzeta...
      czyzby uciekaly w slepa uliczke?)

      - po co ludzie uciekajacy z Manhattanu kieruja sie na wschod tj. na Long Island,
      skoro logiczniej byloby chyba uciekac w kierunku stalego ladu, czyli na zachod,
      czy polnoc?

      - skad Will wytrzasnal jablka, ktore widac przy scenie ze sniadaniem???

      - nie wspomne juz czystych flag na ulicach i niezakurzonego mieszkania, ktore
      Will odwiedza w jednej ze scen filmu...
    • Gość: Robert Tryka Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 20:37
      Z całym szacunkiem do pana Mossakowskiego, niech weźmie się do
      rzetelnej roboty, a nie tworzy tego rodzaju recenzji. Pisze on o
      niekonsekwencjach, i owszem, znalazłyby się, jednak wiekszą
      niekonsekwencją jest te kilka wersów tekstu. Czy autor w ogóle
      oglądał film, który opisuje? Nie wie on dla kogo bohater poszukuje
      szczepionki..? Przecież to oczywiste, rzecz jasna dla osób, które
      film widziały. Cały ten tekst jest nieprofesjonalny do tego stopnia,
      że nie da się pozostać wobec niego obojetnym, tym bardziej, że jest
      to doslownie kilka zdań. Co by było gdyby recenzja była kikakrotnie
      dłuższa...?
      Moja prośba do autora, aby przed napisaniem kolejnej opini,
      dokladnie obejrzał film. Pozwoli mu to na uniknięcie ewidentnych
      błedów, co do treści, które przekazuje.
    • Gość: szrawa Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.08, 22:10
      Dlaczego recenzję filmu w tak wielkiej gazecie pisze ktoś, kto filmu
      nie zrozumiał. Przecież w sposób jasny było pokazane, że lekarstwo
      ma służyć mutantom, by ich wyleczyć. Przecież w tym celu porwał tę
      kobietę. "Co jest grane" w wielu przypadkach odpowiada na pytanie,
      czy dany film warto oglądać, dlatego dziennikarze powinni wiedzieć,
      co piszą. To takna przyszłość. A co do lwów - w Nowym Jorku nie ma
      ZOO?
    • Gość: Adam Re: Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.08, 18:30
      Zgadzam się z misiem, byłem na premierze i film był dobry. Nie
      trzeba się tam doszukiwać jakiegoś przekazu egzystencjalnego tylko
      poprostu docenić porządnie zrobiony film i dobrze się bawić.
      Wybaczcie ale recenzje tego filmu pisał, może i krytyk, z którego
      zdaniem nie warto się liczyć(bo facet nie zna się na sprawie,
      czytając jego recenzje chciało mi się śmiać) tylko pójść na ten film
      i ocenić go samemu...jak dla mnie to się nie zawiedziecie.
      P.S Lwy człowieku mogły się wziąć z zoo, krytyk powinien być na tyle
      inteligentny aby się tego domyślić. Prosze GW o bardziej
      konsekwentny dobór recenzentów.
    • ponury_drwiacy_szyderca Scena z zamykaniem miasta jak z Resident Evil 17.01.08, 12:52
      film TRAGICZNY + tania grafika
      • Gość: bastian Re: Scena z zamykaniem miasta jak z Resident Evil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 13:24
        nie widziałem filmu ale po przeczytaniu tego co o ni piszecie i tej
        marnej recenzji widzę że film jest wyglada jaktrylogia Resident
        Evil tam tez grasuja zombi maista są wymarłe a Alice walczy o
        ocalenie ludzkości tak więc moim zdaniem film Jestem Legendą wygląda
        jak kopia Resident Evil ot co
      • surfen Re: Scena z zamykaniem miasta jak z Resident Evil 05.02.08, 01:28
        ponury_drwiacy_szyderca napisała:

        > film TRAGICZNY + tania grafika

        Toś sie wypowiedział :))
    • Gość: Nomad Jestem legendą *** IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.08, 23:32
      "...albo siedzi w swoim domowym laboratorium, starając się wynaleźć antidotum na
      owego zabójczego wirusa (ale dla kogo, skoro ma być jedynym, który przeżył, nie
      pytajcie)..." - dla zarażonych, żeby przywrócić ich do "normalnego" stanu
      Nie wiem kto pisał ten artykuł, ale dziecko w szóstej klasie zrozumiałoby z
      niego więcej i napisałoby lepszą recenzje
    • Gość: recenzent Oczywiście, że film jest beznadziejny IP: *.icpnet.pl 23.01.08, 08:31
      Ale jeszcze bardziej beznadziejne są reakcje zachwyconych widzów, zapewne w wieku 10-12 lat. I o to chodziło producentom, którzy z zainwestowanych 150 mln dolarów zarobili ok. 0,5 mld.
    • Gość: MEDALIK Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 16:30
      ARCYDZIELO NAJLEPSZY FILM JAKI W ZYCIU WIDZALEM BYLEM DWA RAZY!!!
    • Gość: Feleo Jestem legendą *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 13:59
      Ten recenzent chyba nie oglądał tego filmu a posiłił się jakąś ulotką. Nie
      jestem entuzjastą horrorów, mówiąc szczerze nie znosze ich bo zwykle są dla mnie
      za naiwne... Ten jest pierwszym od lat który nie tylko mnie wystraszył ale i
      zaskoczył genialnym scenariuszem, który łączy w sobie elementy filmu
      psychologicznego. Genialny film gorąco polecam.
    • Gość: Adam A jak sie te lwy tam uchowaly przy takiej masie IP: *.iFiber.telenet-ops.be 29.01.08, 14:36
      tych darkseekers, czy inne sarenki.

      Dalej skoro te stwory byly na tyle madre zeby na niego zalozyc
      pulapke to dlaczego nie wpadly na powysl ze moga chodzic w
      plaszczach, tak jak on je lapal?

      Ta mala filigranowa pani mogla go uratowac jakims cudownym sposobem
      gdy byli otoczeniu w samym centrum miasta i sam szef sie do niego
      dobieral a pozniej juz nie miala takich mozliwosci?

      Na koniec, gosc ginie bezsensownie. Rownie dobrze mogl ten granat
      zostawic przed ta szyba a sam wejsc do schowka, rezultat bylby taki
      sam.

      Aha i na ktorej myjni ona sobie ten samochod tak ladnie wypolerowala
      (ten ktorym dojechala do tej koloni) bo nie wierze, ze w takiej
      sytuacji poswiecilaby 3 godziny jasnego dnia na samodzielne mycie i
      polerowanie auta.

    • alinka_li Re: Jestem legendą *** 30.01.08, 12:51
      Podobało mi się ok.2/3 filmu- do pojawienia się kobiety. Reszta filmu niestety
      typowo "amerykańska", na szczęście romansu nam oszczędzono. Ale przede wszystkim
      jestem bardzo rozczarowana tym, że film zupełnie ma inne przesłanie niż książka,
      która była w pewnym sensie zaskakująca. Sens tego, że bohater "był legendą"
      został całkowicie zmieniony, z fajnego na obrzydliwy kicz, i nie mogę się z tym
      pogodzić.
    • stoks Re: Jestem legendą *** 15.02.08, 10:54
      A ja dla odmiany film widziałem, ale recenzji nie czytałem :-)
      Film słaby. Kudy mu do "Człowieka Omega" i tych zakapturzonych, wiecznie knujących albinosów z byłym prezenterem na czele.
      1. Słabe efekty - tzn. te "wampiry", bo reszta może być, może nieco ciut za szybko drzewa rosną (jest scena w której widac jak drzewo wyrosło na wylot przez maskę samochodu, w trzy lata?)
      2. Pies (a raczej psica, bo to ona) gra o niebo lepiej niż cała reszta aktorów razem wzięta, jest boska! A scena kiedy zdycha jest najsmutniejsza (co jest o tyle łatwiejsze że to jedyna smutna scena w filmie). Tylko że... skoro udało się temu Willu uzdrowić świnkę, to nie mógł eksperymentalnie wstrzyknąć tego psu? No ale rozumiem, to był przyjaciel a on tak nie robi z przyjaciółmi.
      3. Zakończenie. O mój Boże, jest tyle rzeczy ktore mógły pójść źle w tej pozbawionej jakiejkolwiek kontroli z zewnątrz osadzie:
      a) pani przyjeżdża a tu banda zwyrodnialców traktuje resztę jak niewolników albo i gorzej, takie małe piekło rodem z Piły CCVIX.
      b)pani przyjeżdża a tu wszyscy bardziej katoliccy od Jezusa ;-) i generalnie nie chcą słyszeć o lekarstwie bo ta choroba to kara za grzechy itp (moim zdaniem najbardziej prawdopodobny scenariusz)
      c) pani przyjeżdża, wręcza próbkę z krwią a mieszkańcy "a co to?". Pani mówi co to, a mieszkańcy drapiąc się po głowach tłumaczą, że tutaj sami drwale i rolnicy a najmądrzejszy to jest Jim bo kiedyś widział szkołę na zdjęciu.
      d) i wiele, wiele innych

      P.S. Obejrzałem sobie w ramach relaksu "Zieloną pożywkę" (niezły klimacik) i "Człowieka Omega" i zauważyłem jedną rzecz - Charlton Heston i Arnold Schwarzenegger mają identyczna gębę patrząc od nosa w dół :-)
    • stoks Re: Jestem legendą *** 15.02.08, 11:11
      O, przeczytałem recenzję i mam kilka uwag:
      1. Robert, nie Richard
      2. jak ktoś słusznie zauważył, lekarstwo miało cofać skutki działania wirusa a
      nie im zapobiegać, zapobieganie nic by nie dało bo albo było się martwy, zombie
      albo odpornym
      3. To że zombiaki by się Willem nie najadły wcale jedzonemu Willowi nie
      poprawiłoby humoru. Pewnie dlatego się barykadował żeby po prostu nie zginąć -
      czemu to panu Mossakowskiemu nie wystarczy, nie pytajcie
      Abstrahując od schrzanionego filmu, schrzaniona recenzja. No.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka