gavlino
12.04.08, 01:15
Pretensjonalny i naiwny do bólu, mit wędrówki przedstawiony tak, jak go
amerykanie w swoich małych rozumkach mogli zrozumieć. Tytułowy supertramp jest
irytującym gnojkiem, o gładkiej, wypielęgnowanej skórze, i zmierzwionych
włoskach, który pali pieniądze, cytuje klasyków oraz sypie własnymi frazesami,
najeżonymi słowami takimi jak wiara, wolność, gniew, bunt, wszechświat.
Oczywiście jak na wieszcza przystało, najczęściej robi to na szczycie skały, z
tomikiem poezji w ręku. Mdło się robi po 15 minutach. Aby w swym powrocie do
natury był jeszcze bardziej naturalny reżyser kazał mu się poruszać w małpich
podskokach i co jakiś czas wyć. Piękne krajobrazy? Cliches rodem z reklam
Marlboro (konie na tle zachodzącego słońca) lub szamponu Palmolive (skok do
wody pod wodospadem). No i najlepsze: dziki świat przyrody sprowadzony do
terytorium USA... Sean Penn nakręcił landrynę, film o buncie dla amerykańskich
nastolatek. Jeśli oglądać, to tylko przed filmem Crossroads z Britney Spears.
ŻAŁOSNE!