Dodaj do ulubionych

"Les Invasions barbares", Denys Arcand

IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 25.09.03, 22:28
No tak. Czlowiek czeka i czeka na film w tytule wymienion, idzie do kina, i
panie aktorki go osobiscie wyzywaja...
Moze nieco przesazam, ale rzecz w tym, ze odbywa sie w filmie spotkanie przy
lozu smierci penego bylego buntownika z pokolenia Maja 1968. Oprocz
rewelacyjnych komentarzy na temat naiwnosci tamtej epoki, film na to do
siebie, ze nazywa rzeczy po imieniu. Ale nie o tym chcialam.
Bo rzecz dla mnie wesola ostatnio, to to, ze w kinie co chwile znajduje
wszedzie zadizwiajaca ilosc polskich akcentow. Tu mowiono o papiezu,
wysmiewano idee istnienia Boga wobec istnienia Shoah (nie musze dodawac, ze
niezwykle slusznym od zawsze wydawal mi sie ten argument), by potem
powiedziec, glosem dwu pan, ze "nieszczescia, ktore spotkaly Polske w ciaglu
jej dlugiej historii sa dowodem ewidentnym na istnienie Boga"... sami sobie
zarcik interpretujcie;-P
Inna rzecz, to bohater mowiacy, ze woli sie smazyc w piekle, niz siedizec na
chmurce miedzy Albanka (nie pamietam jak ja okreslil), a zlowrogim Polakiem,
bo, still acc. to the man, kazdy Polak jest zlowrogi.
Panie dziejku.
Jakze sie ciesze, ze nikogo z Panstwa szanownego nie bylo ze mna w kinie,
hehe (no, oprocz pana na K., ale z nim generalnie lubie chodzic do kina;-)

(zakoncze cytatem z "JEux d'enfants", widziany przedwczoraj : Sale Polacque
(czy jak to sie pisze), tete a claques!)

pa, milusinscy. film Arcanda mnie dzis cyniczna uczynil.
Obserwuj wątek
    • Gość: dvibes Re: "Les Invasions barbares", Denys Arcand IP: *.chello.pl 12.10.03, 14:27
      Gdyby rezyserem tego filmu, byl Mel Brooks uznalbym go za najgenialniejsza
      czarna komedie jaka dotychczas widzialem. W zasadzie kazda scena male
      arcydzielko.

      Nalezy smiac sie ze wszystkiego w tym filmie. Postaci sa tak przerysowane a ich
      dzialania tak niedorzeczne, ze czasami ma sie wazenie, ze oglada sie
      ekranizacje jakiegos komiksu - glowny bohater w terminalnej fazie choroby
      nowotworowej ma zgolona glowe (po chemioterapii?), wspaniali przyjaciele sa w
      stanie porzucic wszystko, zeby byc przy swoim dawnym kompanie, mlody, rozwazny
      i stateczny czlowiek sukcesu zakochuje sie w heroinistce. Dialogi to kwestie
      wyjete zywcem z brazylijskich telenowel polewane pseudoeintelektualnym belkotem
      i zenujacym humorem rodem z amerykanskich komedii dla nastolatkow. Scenariusz
      to pasmo zdarzen, ktore pojawiaja sie i znikaja bez zadnego zwiazku z
      rzeczywistoscia - watek corki bohatera jest chyba tylko po to, zeby pokazac jak
      wspanialy jest Internet, zwiazek zawodowy w szpitalu dziala jak rasowa mafia,
      pacjenci przyjmuja komunie swieta z rak pielegniarki w lozkach na korytarzu,
      policjanci z wydzialu antynarktoykowego - postaci z Tekken - pomagaja zdobyc
      heroine, ktora natychmiast uzalenia bohatera, methadon mozna kupic w aptece "po
      konsultacji z farmaceuta" a finalowe sceny pozegnania przed zabiegiem
      eutanazji, o ktorym dowiadujemy sie w ostatniej chwili (kiedy byla decyzja o
      tym zabiegu, bo chyba cos przeoczylem?) przyprawiaja o mdlosci. Ta wyliczanka
      nie ma konca.

      Film jest bzdura do kwadratu. Pozycja Ed Wooda w rankingach najgorszych
      rezyserow zostala zachwiana.
      • filmmix Re: 'Les Invasions barbares', Denys Arcand 12.10.03, 20:08
        cóż, mnie się film bardzo podobał...
        widziałam na festiwalu 20 filmów i ten na pewno znalazłby się w pierwszej
        trójce...
        może banalny,czasem nie da się mówić niebanalnie...
        ale dla mnie o czymś ważnym - o milości do życia; o cieszeniu się każdą
        chwilą; o ulotności smaków, zapachów i uczuć...
        • Gość: Ton Re: 'Les Invasions barbares', Denys Arcand IP: 81.210.22.* 13.10.03, 10:17
          Ja tez uwazam, ze to bardzo dobry film.
          Choc moj znajomy narzekal na gre aktorska (szczegolnie syna), to mnie ona jakos
          bardzo nie doskwierala. No i kilka smiesznych dowcipow, a do tego dosc ciepla
          opowiesc, a ja takie bardzo lubie.
          Osobiscie polecam.
      • Gość: Ptyś z kremem Re: "Les Invasions barbares", Denys Arcand IP: *.citicorp.com 23.10.03, 17:20
        CHyba byliśmy na innych "Inwazjach barbarzyńców" bo dla mnie film nie jest
        czarną komedią a działania bahaterów są tylko pretekstem do pokazania zupełnie
        innych rozważań. Dla mnie jest to film o zyciu w umieraniu. Jak powiedziała
        Agnieszka Osiecka, będąc już w końcowej fazie choroby - "Wszystko jest dla
        ludzi. Nawet umieranie". Jest to taki sam okres życia jak każdy inny. I nie ma
        powodów, aby się tego wstydzić. Trzeba umierać z tymi, z którymi się żyło. A
        kultura masowa wmawia nam coś innego. Tak na marginesie przypomniało mi się jak
        TVP nadawała film Dom Dusz. Zdumiało mnie użycie ostrzegawczych znaków z dole
        ekranu. Otóż żaden znaczek nie pokazał się w scenie brutalnego przesłuchania, a
        za to jako drastyczną oznaczono scenę, w któej spokojnie, w swoim własnym łóżku
        umiera Ferula. Takie czasy, że spokojne umieranie jest sceną drastyczną!

        Dla mnie ciekawe było zestawenie dwóch pokoleń - ojca i syna. POkolenie ojca
        zawsze miało jakiś "-izm" z którym się identyfikowało, albo przeciw któremu
        walczyło. Syn zna tylko jeden -izm - fiskal-izm. Wogóle nie nawiązuje dialogu z
        ludźmi z pokolenia ojca. Nie potrafi podjąć dyskusji ani o filozofii, ani o
        historii, ani o polityce. On tylko załatwia sprawy. Oczywiście, można
        powiedzieć, że te rozmowy są płytkie, ale on nawet nie potrafi dyskutować nawet
        na takim pobieżnym i humorystycznym poziomie. A może to tacy jak oni sa
        tytułowymi barbarzyńcami. Ja gorąco polecam ten film, wkrótce na ekranach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka