Gość: nietolerancyjny
IP: *.acn.waw.pl
08.01.04, 14:18
Otóż mam uciążliwego sąsiada-emeryta,którego ulubionym zajęciem jest a w
zasadzie było stukanie młotkiem od rana,zarówno w dni powszednie jak i w
weekendy.Nie ważne,że niektórzy pracują w nocy a w dzień odsypiają,ktoś się
uczy do egzaminów a ktoś inny leży chory w łóżku.Zapytany co on
takiego "rzeźbi" wyraźnie znudzony życiem zgred odpowiadał,że takie
tam.Miewał już nocne i dzwonienie domofonem od życzliwych.Może i trochę
pomagało.
Ostatnio spotkałem owego starego pryka z ręką obandażowaną(chyba nie w
gipsie).Zgadnijcie co sobie dupek zrobił:)Nie ukrywam ogromnej
Schadenfreude,w końcu bozia pokarała pieprzonego egoistę.
Teraz w bloku jest cisza,okazało się,że satry pierdziel jednak potrafi się
obejść bez rannego napieprzania młotkiem.Uważam,że jak ktoś koniecznie musi
walić bez sensu młotkiem lepiej niech puknie się mocno w pusty łeb-większy
będzie z tego pożytek.