kohinor
10.02.04, 00:26
Viagra to syf - dla kogos kto nie ma specjalnych klopotow w „te klocki”, nie
ma jakis kompleksow i prowadzi normalne zycie seksualne.
Ja nie mam problemow, ale jako czlowiek z natury ciekawy postanowilem
tego „cudownego srodka” sprobowac. Tym bardziej, ze slyszalem na temat
specyfiku cala kupe mitow.
No i wzialem. Dwa razy. No i faktycznie - wystarczy sie przytulic i juz
wszystko gra na 100 proc. No i fajnie. Konczysz, chwilka odpoczynku, troszke
przytulenia i znow mozesz. No i tak pare razy. Tylko........ po co, skoro od
mniej wiecej polowy drugiego razu nie sprawia ci to zadnej przyjemnosci. Masz
czym dzialac, masz z kim dzialac, ale nie masz w tym specjalnej radosci.
Ruszasz obolalym, zdrewnianym kawalkiem miesa i marzysz tylko zeby sie to
wreszcie skonczylo.
Na pewno viagra jest dobra dla ludzi z problemami z potencja. Na pewno dobra
na impreze, gdzie robi sie „to” bardziej dla jaj, niz dla przyjemnosci albo
jak ktos zamierza uprawiac seks grupowy. Moze to pomoze jakims
niedowartosciowanym, zakompleksionym facecikom, zeby poczuli sie „macho”.
Moze skorzysta z tego czlowiek, ktory prowadzi nieregularne zycie seksualne i
majac wreszcie jakas kobitke w rece chce sie „nachapac” na przyszlosc. Moze
przyda sie na podroz z zona z okazji 15 lecie slubu, zeby ja czyms mile
zadziwic.
Ale dla normalnego, zdrowego czlowieka ten cudowny „niebieski” srodek jest
niepotrzebny. I zajebiscie drogi.
Przelicz sobie - ile to piw, albo to butelka whisky, albo 20 litrow paliwa,
albo... tu wpisz sobie sam :)
Pozdrawiam i ... polecam. W wyzej wymienionych przypadkach. Ja przynajmniej
tego juz nie chce. Wole raz, ale porzadnie, naturalnie i... z uczuciem.
Moze dlatego, ze nie lubie czuc sie jak przedmiot. Jak maszynka do pieprzenia.
:)