Gość: nikita
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
08.03.04, 08:24
2 miesiące temu zostawił mnie facet po 2,5 roku, wyprowadził się po kłótni.
Przychodził sukcesywnie po swoje rzeczy i przy okazji robił nadzieje, że
jeszcze wróci. Parę razy w tym czasie nawet prszespaliśmy się...
Ja prosiłam go, ż ejeśli mówi :"może" to niech sie wreszcie zdecyduje, czy
wróci, czy nie. Prosiłam, płakałam, zatrzymywałam siłą. A on mnie odpychał,
wychodził i wracał po paru dniach, na chwilę, żeby coś zabrać. I znów stawał
sie na chwilę miły. I znów robił nadzieję a potem odchodził. Wreszcie mi
powiedział że mu nie zależy na tym żebym na niego czekała.
Wtedy postanowiłam go zdradzić. Nie wiem czemu. Może z ciekawości, czy mogę
być atrakcyjna dla kogoś innego...A czy to w ogóle była zdrada? CZy my w
ogóle bylismy razem? Przyszedł następnego dnia. Zajrzał do mojej torebki i
znalazł paczkę prezerwatyw.Powiedziałam mu prawdę.Zrobił mi dziką awanturę,
zwyzywał od dziwek( powiedział nawet że jest przekonany że jestem prostytutką
i poszłam do agencji) i zapowiedział że będę miała problemy.
Przecieżmnie nie chciał. Czy teraz ma prawo tak sie zachowywać?