IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 16:12
Jak zachowywały się kobiety porzucone przez Was panowie?
Czy szantażowały Was, nachodziły w domu, pracy, śledziły, nękały telefonami,
smsami, emilami, straszyły powiadomieniem żon, dziewczyn ?
Jak z tym poradziliście sobie?
Czy to była tzw.bonanza?
Obserwuj wątek
    • Gość: prion Re: Porzucone IP: *.acn.waw.pl 12.03.04, 23:06
      > Jak z tym poradziliście sobie?

      Psami szczulem bura suke!

      > Czy to była tzw.bonanza?

      Bonanza? To bylo raczej polowanie z nagonka :-)
      Pomykala przez drut kolczasty jak komandos specnazu.
      • brytan Re: Porzucone 13.03.04, 07:50
        to by bylo nawet latwiej zniesc. Ale jak placzem i odchodza bez slowa, to
        zostaje to cholerne poczucie winy.
    • Gość: vox Re: Porzucone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 14:06
      było to wszystko naraz- koszmar, zgroza
    • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 14:49
      Wiesz, mnie zostawił facet. Po prostu stwierdził pewnego dnia, że nie ma już
      takich uczuć...? Nic nie powiedziałam, tylko ten płacz - nie można się
      powstrzymać. Więc i on płakał. Ale później było gorzej, bo on chciał być
      przyjacielem, a ja nie.
      Jedno jest pewne - jak dobrze by było mieć amnezję i wymazać to z pamięci.
    • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 14:58
      Ona mnie rzucila bo jej sie z dnia na dzien cos pop..., wydalem 250 na
      wyslanie kwiatkow bo w sumie to rok i nie chcialem przekreslac bo mi zalezalo
      ale mama ze wsi nie nauczyla ze trzeba chociaz podziekowac wiec olalem i
      zaczela mi jakies smsy z wyrzutami slac i ze to cyt. "koniec !!!" (znow mnie
      rzucila :)) bo nie wiem czy sama za mna lazila czy ktos znajomy mnie widzial
      wtedy bo kumpel mnie na pocieszenie na laski zabral i jej chyba dupa zmiekla i
      tak mnie dzgala potem kilka razy. Potem po 2 miesiacach sie odezwala "ze ona to
      nie chce ale jak ja ostatecznie tak bardzo blagam to moze ona ostatecznie" to
      olalem i duzo gluchych telefonow bylo do domu i "gluchych" na komorke przez
      kilka miesiecy (bo jej dla jaj z kumplem po tym jak sie odezwala ze chce wrocic
      puscilismy kiedys zeby miala o czym myslec). Ogolnie mam wrazenie ze lazila za
      mna bo z tych smsow wynikalo co robilem np niedawno a znajomych wspolnych nie
      mielismy, kiedys ja pod domem u siebie widzialem raz.
    • milkasex Re: Porzucone 14.03.04, 15:05
      wszystkie porzucone dziewczyny powinny zachować odrobinę godności i nie
      naprzykrzać sie bylemu. to przykre, że są kobiety potrafiące nękać swoich
      ex.nigdy w zyciu bym czegoś takiego nie zrobila. nie potrafię zrozumieć takich
      kobiet, a męzczyznom cierpiącym z tego powodu współczuję...
      z drugiej strony myślę, że są także faceci którzy nękają dziewczyny, które ich
      porzucił. nie potrafią sie pogodzic z tym że to koniec i łażą za tobą i nie
      dają ci spokoju....
      • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 16:58
        Rok temu myślałam dokładnie tak samo. Ale jeśli się kogoś bardzo kocha to nic
        nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego mężczyzna odchodzi. Myślę, że nie byłaś
        nigdy w takiej sytuacji. Gdybym mogła cofnąć czas to tez bym nic nie zrobiła...
        (bo się po prostu tego wstydzę), ale teraz jest za późno.
        • milkasex Re: Porzucone 14.03.04, 17:07
          gosiu mylisz sie. bylam w takiej sytuacji. to było jakies 6 lat temu. zostawil
          mnie chłopak ktory znaczył dla mnie bardzo wiele tuz przed moją osiemnastką.
          organizowałam imprezę wspolnie z moja kumpelą i jak ze mna zerwal to chciałam
          sie wycofac z tej imprezy. nie mialam ochote na zabawe. ale kolezanka mnie
          uprosila, więc się zgodzilam. zadzwonilam do bylego i poprosiłam go zeby
          przyszedl. bez wahania przyjal moja propozycję.łudzilam sie ze na tej imprezie
          moze powie że popełnil błąd. ale nie łazilam za nim i go nie nękalam. po roku
          dowiedzialam się od mojej kumpeli ze wypytywał o mnie i o to czy kogoś mam. ja
          juz bylam zajęta wiec nie zainteresowana. tak musialo być. niczego nie żaluje i
          ciesze się ze zachowalam twarz i nie ponizalam sie przed nim. pozdrawiam
          • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 17:14
            1. ja mam 27 lat a nie 18
            2. przeprowadziłam się dla niego do Warszawy (i zmieniłam pracę)
            3. zabrał mnie do Anglii do swoich rodziców (więc miałam powody, żeby mysleć o
            tym poważnie)
            ... i wiele innych, więc do licha nie wiem czy to podobna sytuacja.
            • milkasex Re: Porzucone 14.03.04, 17:40
              masz rację sytuacja nie była podobna
              pozdrawiam
            • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 18:06
              Chciałabym po prostu umrzec. Juz dosyc mam życia. Wiem, że z miłosci (albo
              jej braku) nikt nie umarł, ale ja juz nie potrafię tak żyć. Chłopak mnie
              zostawił w listopadzie. Dla niego sie przeprowadziłam do Warszawy. Jestem tu
              sama, praca nie jest taka jaką myslałam, że będzie. Nie mam tu znajomych ani
              rodziny. On chciał byc przyjacielem, ale ja nie potrafie. Teraz to juz nawet
              on nie chce sie ze mną spotykać, twierdząc, że to mnie rani. Nie moge spać,
              płaczę na zawołanie, on mi się ciagle sni, nic mi nie smakuje... I tak długo
              by wyliczać.
              Nie chce mi sie żyć. bo chociaz mam 27 lat to żadnego światła nie widzę. G

              to Ty ?
              • Gość: alicja Re: Porzucone IP: 80.55.37.* 14.03.04, 18:12
                wkleiłeś to skądś?
                bo jesli tak, to baaaardzo mądry ruch
                • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 18:21
                  Wkleilem z innego forum bo jakos tak skojarzylkem ze gdzies juz cos takiego
                  przeczytalem kiedys. Zapytalem tylko, co w tym niby straaaaasznego ?
                  • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 19:09
                    Tak, bo nie chcę mi się żyć... Staram się, ale nie wychodzi. G
                    P.s. Ciekawe, jak Ty byś się czuł?
                    • Gość: Tytus Re: Porzucone IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.04, 19:35
                      Kilka lat temu zostawiła mnie Kamila z Nowej Rudy.
                      Głupia cipa Policje mi nasyłała nie mogła zrozumieć czemu przyjąłem to jak
                      zbawienie !!!
                      Facet który płacze za kobietą nie jest mężczyzną !!!
                      Po kilku latach powiedziała ze głupia była.
                      A ja z uśmiechem na twarzy mówię: Zawsze masz rację hahahaha
                      Kobiety to same problemy wiecznie czegoś chcą...
                    • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 22:37
                      Ja tak sie czulem, skad wiesz ze tak nie mialem ?, tez to musialem przerobic
                      przynajmniej ze daw razy i latwo nie bylo.
                      To sie nie "staraj" tylko samo ci przejdzie i sie smiac bedziesz kiedys, np. ja
                      teraz potrafie sie smiac jaki kiedys glupi bylem ze takie pierdoly mnie
                      obchodzily i ciekawe jak bym teraz wygladal jak z nimi nadal bym byl :).
                      Leeee... nie przejmuj sie, potem sie juz nawet nie pamieta zabardzo ich
                      twarzy :). Ciesz sie gupia chorero ;) ze teraz a nie za 10 lat, plany bys miala
                      jeszcze wieksze a tu dupa, albo by sie chujem dopiero po tym czasie okazal jak
                      byscie mieli rodzine i co wtedy. Tak cie w chuja zaladowal to sie powinnas
                      cieszyc ze z takim typem nie jestes a nie plakac za gosciem co cie jak szmate
                      potraktowal. Minie troche czasu, samo przejdzie, znajdziesz sobie takiego co
                      cie nie zaladuje i z 30 cm kutasem ;) czego ci zycze :). Pzdr
          • Gość: ja Re: Porzucone IP: *.go.net.pl / *.net.pl 14.03.04, 19:37
            hyh, mnie zostawil po 2 latach, miesiac o tym jak sie oswiadczyl. i co?
            plakalam, dzwonilam, rozpaczalam na calego,liczylam ze wroci, ale teraz wiem,
            że moje blagania tylko go przekonywaly zeby nie wracac- takze nie ma co sie
            ponizac, bo i tak bezdie co ma byc.
            • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 22:41
              Masz absolutna racje, zgadzam sie, to "ich" tylko dowartosciowuje jeszcze. Ja
              tez i kwiatki wyslalem i zadzwonilem raz i chcialem jak dorosly pogadac chociaz
              jej do glowy nasralo ale potraktowala tak a nie inaczej. Za 2 miesiace jej sie
              zatesknilo bo widocznie taki okropny nie jestem jak uwazala, jak by inaczej sie
              zachowala to moze bym inaczej potraktowal ale ze nie to kopa zasunalem az sie
              zlozyla i jeszcze 5 miesiecy skomlala a mnie co najgorsze to bawilo i jeszcze
              sie cieszylem ale co zrobic hehe :). Nie ma co "po dobroci" z takimi.
              • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 22:55
                Wiesz co Kuba, nigdy w zyciu nie chciałabym spotkac takiego faceta jak Ty... Bo
                obojętnie co sie wydarzyło to miło wspominam czas z nim i chce zeby tak
                pozostało. Czego sobie i wszystkim porzuconym życzę.
                • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 22:58
                  To wspominaj sobie dalej i wpedzaj sie w "stan" ale w takim razie nie jecz tu
                  ludziom na kilku forach jak to z toba zle i jaka ty biedna skoro widac sama
                  gloryfikujesz bo to najwyrazniej lubisz. Staralem sie cos ci ulozyc w glowie
                  ale "jak mnie nie chcesz spotkac" to ok.
                  • Gość: gosia Re: Porzucone IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 14.03.04, 23:02
                    A co niby masz mi ułożyć w głowie? Tak naprawdę pomóc musze sobie sama. A to,
                    że czuję sie źle bo facet mnie zostawił to chyba nic dziwnego, co? Nie znaczy
                    to jednak, że mam go obrzucać błotem. To chyba nie o to chodzi...?
    • kasiika Re: Porzucone 14.03.04, 23:02
      a czy wogole chlopaki macie wyrzuty sumienia jak rzucicie?
      • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 23:07
        A co Ty chcvesz miec za wyrzuty sumienia ?, rzucam bo najwyrazniej juz mam
        kogos na tyle dosyc ze nie mam ochoty go wiecej ogladac bo juz wszystko
        zawiodlo i mnie drazni i irytuje to co mam miec jeszcze za wyrzuty ?. Pozbywam
        sie bo nie trawie to dziwne zebym jeszcze mial rozterke :).
        • Gość: asmen Re: Porzucone IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.04, 23:50
          kubuś jesteś bardzo wulgarny
          to nieprzystoi facetowi
          może w tobie jakieś tryby popierdolily się?
          • kasiika Re: Porzucone 15.03.04, 03:43
            jezeli jestes z dziewczyna dlugo, potem zakochujesz sie w innej.
            Ta pierwsza byla dobra. NIe czujesz wyrzutow ze ja ranisz?
            • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.acn.waw.pl 15.03.04, 10:22
              Kasiiko jesli byla dobra to bym jej nie zostawil, nie robie takich rzeczy dla
              jaj tylko wtedy gdy juz zwatpie i nic wczesniej nie pomoglo, nie mozna byc z
              kims kto juz nas drazni, irytuje a na pamiec tego co nam zrobil chce nam sie
              zygac. Nie czuje zadnych wyrzutow nawet jak taka osoba po jakims czasie szuka
              kontaktu i chce wrocic, miala swoje "5 min" i mogla dla mnie byc wtedy dobra i
              by sie nie sp... a im rozum do glowy przychodzi dopiero po kilku tygodniach i
              wtedy chca naprawiac a jak z nimi jestes to to w nosie maja co sie dzieje. Nie
              moze byc zal, bo cyt. "dobrej" bym ot tak nie zostawil napewno bo taki nie
              jestem a jak chce miec juz cos "za soba" to dziwne zebym zalowal.
          • Gość: KUBA Re: Porzucone IP: *.acn.waw.pl 15.03.04, 10:17
            Moze ale szczery przynajmniej.
    • Gość: blackmail A mnie szantażuje... IP: 195.20.110.* 15.03.04, 17:32
      ... kobieta, która MNIE porzuciła. To w bardzo dużym skrócie było tak:
      Związek kilkuletni, pozamałżeński. Ja - żonaty, ona - wolna. Długi czas
      niezobowiązujące spotkania, potem stopniowo pojawiło się zaangażowanie. Jej
      taki związek nie wystarczał, mnie też przestało to wystarczać, ale... rodzina.
      I tak to się ciągnęło. Pojawiły się żale, pretensje, wręcz awantury. Kilka
      rozstań i kilka powrotów. Chciałem jakoś to zmienić, poprosiłem o "czas" -
      wyznaczyłem konretny termin na jakieś rozwiązanie. Zgodziła się, ale w końcu
      odeszła przed tym terminem (dużo). Na koniec obrzuciła mnie obelgami, obraziła.
      Nic to - wysłałem jej kwiaty, z przeprosinami. Odesłała je do mojej żony!!!
      Czułem się... Lepiej zresztą nie mówić. Niedawno odezwałem się do niej,
      chciałem się dowiedzieć co słychać itd. Znów obrzuciła mnie błotem - że
      zmarnowane życie, że ją wykorzystywałem, że jestem taki owaki itd. Na koniec
      dodała, że wyliczła sobie, że na spotkania ze mną (przyjeżdżała parę razy do
      innego miasta) wydała jakąś kwotę (ja oczywiście - znacznie więcej). I teraz
      chce, żebym jej przelał na konto tę kwotę albo "pójdzie z tym do mojej żony".

      Strasznie mi jej żal, rozumiem, że jest rozgoryczona itd. ale... bez przesady!

      No i mam problem.

      • milkasex Re: A mnie szantażuje... 15.03.04, 18:01
        kto mieczem wojuje od miecza ginie...
        troche mi cię żal, ale tylko trochę.pzdr
        • Gość: blackmail Mnie też... IP: 195.20.110.* 15.03.04, 18:11
          ... siebie żal tylko trochę - wiem, że sam sobie nagrzebałem. Wszystko przez
          tę "waleczność" mieczem ;)

          Znacznie bardziej żal mi tej byłej "przyjaciółki". No i żony, oczywiście. Ale
          to zupełnie inna historia.
      • chloee Re: A mnie szantażuje... 15.03.04, 18:14
        Od poczatku wiedziala, ze masz zone?
        Od poczatku do konca wiedziala, ze sie z zona i rodzina nie rozstaniesz?

        Jesli tak - wyslij Jej te pieniadze razem z jakims waglikiem i niech spier...

        -
        • Gość: blackmail Wiedziala, wiedziala... IP: 195.20.110.* 15.03.04, 18:24
          ... że mam żonę (i dziecko). Od samego początku. Co do rozstania - nigdy nie
          kłamałem, jak z tym jest. A w naszym małżeństwie było kiepsko. Niemniej - tak
          wziąć i odejść nie umiałem. Dlatego wyznaczyłem termin na jakieś rozwiązanie.

          A pieniądze... nie da się wysłać wąglika przelewm :)) Zresztą - nie mam
          zamiaru. Chciałbym, żeby była szczęśliwa. Dla niej ten związak musiał być jedną
          wielką pomyłką. Ale szantaż - to przesada.
          • chloee Re: Wiedziala, wiedziala... 15.03.04, 18:35
            Oczywiscie z waglikiem to byl joke ;-) ale draznia mnie takie kobietki. No
            kurcze, wie jak wyglada sytuacja a zyje zludzeniami. OK, do czasu, kiedy to sa
            TYLKO JEJ zludzenia spoko, ale jesli angazuje w to inne osoby, lekko unfair. I
            warto byloby sie obudzic. Nie potrafiles sprowadzic Jej na ziemie? hmm, w
            sumie - zrobiles to. Tyle, ze Ona zyla nadzieja, nie zyla wcale tym co bylo
            miedzy Wami na dzis dzien, Ona czekala czekala czekala... I jak sie nie
            doczekala, to Jej swiat runal, bo marzenia spotkaly sie z rzeczywistoscia, a w
            niej Ona juz sie nie potrafi odnalesc... Jej jest zle, to dlaczego niby Tobie,
            zonie i Twojej Rodzinie ma byc dobrze... Niedobra z Niej Kobieta i tyle...

            Trzymaj sie MOCNO jak na faceta przystalo! :-) i nie daj sie! :-)
          • milkasex Re: Wiedziala, wiedziala... 15.03.04, 18:38
            dla zdesperowanej kobiety, a taką na pewno jest teraz twoja kochanica, szantaz
            to z całą pewnością nie przesada. to raczej początek. po kobiecie, która zadaję
            się z żonatym można się było tego spodziewać. zreszta mozna spodziewać się dużo
            więcej. dlatego miej sie na baczności... pzdr
            • Gość: baba zona Re: Wiedziala, wiedziala... IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.04, 19:26
              Jasne, ze uwaga nie zawadzi, ale wiem, ze one zwykle sa okropnie tchorzliwe.
              Uwiesc cudzego meza - bardzo chetnie, ale pozniej stac je tylko na nic nie
              mowiace wulgarne gesty. To takie sa wlasnie panieny...
          • Gość: blackmail Taaaaaaaak... IP: *.plusgsm.pl 15.03.04, 21:27
            Będę uważał, na ile się da. Qr.. - gdzie ja miałem rozum! No tak - Szanowne
            Panie pewnie wiedzą gdzie ;) Bardzo dziękuję za te posty i (w sumie) wsparcie
            dla drania, jakim się okazałem :(

            Liczę na to, że rzeczywiście nie będzie jej stać na "molestowanie" mojej żony.
            Żona wie, że kogoś miałem (bo sam się przyznałem), ale kontakt z tą osobą,
            jakieś żądania pieniędzy, opowieści o mnie (a nie daj Boże np. moje listy-
            maile) itp. byłyby dla niej szokiem.

            A dla wszystkich Panów, którzy aktualnie cieszą się urokami związków
            pozamałżeńskich, niech ta historia będzie ostrzeżeniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka