Dodaj do ulubionych

Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posunąć

01.05.11, 22:55
Moje doświadczenie wskazuje, że z różnych względów nie uda mi się spędzić życia z jednym mężczyzną. Jednak bardzo chcę mieć dziecko, kiedyś też chciałam, ale czekałam na tzw. odpowiedni moment, który z powodu zewnętrznych czynników, naprawdę wielu dziwnych, niezależnych ode mnie sytuacji, nie nadszedł.
Czas mija, mój czas na urodzenie dziecka również. Bardzo chcę, jestem gotowa, itd.
Zaczęłam się z kimś spotykać. Czy jeśli okłamię go w sprawie antykoncepcji, mówiąc, że biorę tabletki i zobaczymy, co się stanie - czy to bardzo nie fair, czy będzie to za mną chodziło, będę o tym yśleć, za każdym razem patrząc na ewentualne dziecko? :)
Z różnych przyczyn nie mam już skrupułów, chcę po prostu urodzić dziecko, stać mnie na bycie samotną matką, wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni...
Nie ukrywam jednak, że to odważne podejście i momentami trochę się boję, że po czasie wyrzuty sumienia się pojawią.
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • leziox Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 01.05.11, 22:59
      Mysle ze facet nie poinformowany na czas bedzie tak ucieszony twoim zajsciem w ciaze,ze bedzie rozwazal wiele mozliwosci sadystycznego zamordowania ciebie,z radosci oczywiscie.
      • timetotime Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 01.05.11, 23:23
        leziox napisał:

        > Mysle ze facet nie poinformowany na czas bedzie tak ucieszony twoim zajsciem w
        > ciaze,[...]


        Przecież dziewczyna pisze, że od gościa nic nie chce, informowac go o ciąży również nie zamierza.

        • leziox Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 01.05.11, 23:27
          Wiesz,to sie tak na poczatku zawsze wydaje.
          A potem sprawy o ustalenie ojcostwa,alimenty,etc.
          Zeby te sprawy byly takie proste to ludzie musieliby rozmnazac sie przez páczkowanie.
          Pomijam pozniejsze pytania dziecka o to kto jest ojcem.
          • rikol Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:57
            Jak facet nie chce byc ojcem, to po prostu uzywa prezerwatyw. Kazda inna opcja oznacza zgode na placenie alimentow. Trzeba byc odpowiedzialnym.
            • mol_chemiczny Prezerwatywa zamiast tabletek to tylko... 11.05.11, 14:42
              > Jak facet nie chce byc ojcem, to po prostu uzywa prezerwatyw. Kazda inna opcja
              > oznacza zgode na placenie alimentow. Trzeba byc odpowiedzialnym.

              Prezerwatywa zamiast tabletek to tylko zwiększone ryzyko, nawet przy najbardziej prawidłowym użyciu. No chyba że mówimy o tabletkach plus prezerwatywie, ale przecież większość kobiet bierze tabletki po to, aby nie trzeba było używać gumek, bo ani one, ani oni ich nie cierpią. I jeśli facet zacznie używać gumek, to pewnie większość zrezygnuje z tabletek.

              I chyba mamy inną definicję zgody. Jeśli facet decyduje się na seks pod warunkiem, że partnerka bierze tabletki, to nie wyraża na nic zgody.
            • pyzz Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:03
              > Jak facet nie chce byc ojcem, to po prostu uzywa prezerwatyw. Kazda inna opcja
              > oznacza zgode na placenie alimentow.
              To tak, jakby powiedzieć, że jak panienka nie chce uprawiać seksu to zakłada pas cnoty, a każda inna opcja oznacza zgodę.
            • hagi_no żałosne, współczuję facetowi 11.05.11, 19:51
              jemu chodzi tylko o seks a ta chce go "ubrać" w dzieciaka
        • neotehuana Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 13:45
          Tak ? To po co pisze -wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni...
        • strikemaster Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:17
          Pisze też, ze nie chce być samotną matką, czyli chce kogoś na siłe dzieciakiem uszczęśliwić. Inaczej mówiąc, pachnie mi to prowokacją, bo gdyby rzeczywiście miala taki plan, nie pytałaby o to na forum.
          • homerowka Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:31
            skorzystaj z banku spermy. Nie rob komus piekla na ziemi. To obrzydliwe zrobic sobie dziecko,a potem co? Co bedzie czul ten facet? Postaw sie w jego sytuacji. Ktos ma Twoje dziecko i nie zamierza Ci go pokazywac. Nigdy. Jak sie czujesz z ta swiadomoscia?
            Ktos zabiera Ci dziecko.... Pomysl choc troche.
          • wj_2000 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 15:37
            strikemaster napisał:

            > Pisze też, ze nie chce być samotną matką,

            A ja czytam w jej poście:

            "stać mnie na bycie samotną matką,"
      • frezjer Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 20.04.14, 13:14
        Zostałem właśnie w taki sposób oszukany przez kobietę i o mało nie odebrałem sobie życia, a teraz leczę się z depresji. Nie wiem czy podołam temu co się ze mną dzieje.
        Poznałem kiedyś policjantkę, dziewczynę która wie czego chce. Zawsze mówiła,że chce mieć rodzinę i roztaczała wielkie plany z tym związane. Ja chciałem mieć kogoś z kim założę rodzinę i uznałem, ze to jest właściwa kobieta. Zaczęliśmy się spotykać, związek był dość burzliwy, ale ja bardzo kochałem te kobietę i w dalszym ciągu kocham. Ona często robiła mi dziwne awantury, ale ja miałem klapki na oczach bo bardzo ja pokochałem. Kiedy zaszła w ciąże cieszyłem się jak dziecko, zacząłem szykować mieszkanie i myślałem, że wreszcie będę miał rodzinę. Już w pierwszym miesiącu ciąży zostałem uderzony pięścią w głowę przez moja kochaną. Wyciągnęła mnie z pewnej uroczystości by zrobić awanturę tak naprawdę po dzis dzień nie wiem o co jej wtedy chodziło i uderzyła mnie niemal na oczach zgromadzonych. Byłem zaskoczony tym co zrobiła, nie wiedziałem o co chodzi.Rozstaliśmy się po tym na pewien czas, ale ona do mnie wróciła, zaczęła przepraszać i mówiła,że kocha mnie i tylko ze mna chce być, zwaliła to na burzę hormonalna jaka rzekomo ma kobieta w ciaży. Potem po urodzeniu dziecka, kiedy wprowadziłem moją kochaną i synka do naszego domu, stale robiła mi awantury. Wreszcie któregoś dnia dosłownie rzuciła się na mnie z pięściami. Broniąc się też ją uderzyłem, bardziej odepchnąłem. Zostałem za to pobity pięściami i skopany, ale pomyślałem, ze wyżyje się dziewczyna i będzie dobrze.Wtedy usłyszałem od niej w złości "jesteś skończony nareszcie jesteś załatwiony" zadzwoniła na policję. Policjanci widząc, że ja jestem bardziej pobity od niej, nie chcieli nic z tym robić, ale ona zażyczyła sobie karetkę i kiedy ja zostałem z dzieckiem ona pojechała zrobić obdukcję. Tego dnia znowu się wyprowadziła do rodziców. Jak sie później okazało jeszcze tego samego miesiąca zrobiła mi sprawę o znęcanie, alimentacyjną i o kontakty z synem. Wpadłem w depresje i chciałem po tym wszystkim skończyć ze sobą. nie wiedziałem jak z nią walczyć tym bardziej, ze ja kochałem. Po kilku miesiącach zacząłem jeździć z ciężkim sercem do syna, bałem się, że zrobi mi kolejna sprawę o cokolwiek.Zacząłem z nią rozmawiać i udało mi sie nakłonić ja do powrotu choć jej rodzice byli temu przeciwni. Ciekawe jest to, ze prawa alimentacyjna wyszła w czasie gdy wróciliśmy do siebie, a ona z alimentów nie zrezygnowała. Poczułem wtedy, jaka jest wyrachowana, ale zgodziłem się w sadzie na te alimenty. Zaczęliśmy znowu mieszkać ze sobą. Początkowo było normalnie, w zasadzie sama radość. Jednak problemy jakie moja kochana miała w pracy, przekładały się na dom i z czasem kłóciła się o wszystko i wciąż mnie o wszystko podejrzewała. Pewnego dnia po prostu się wyprowadziła nie mówiąc mi o tym wcześniej. Oświadczyła, ze nie będzie mi robiąc problemów z dzieckiem i mogę go zabierać do domu kiedy chce i widywać się z nim również kiedy mi pasuje. Pomyślałem, ze ma kogoś po prostu, ale nie nikogo niema. Postanowiła, ze będzie mieszkać z rodzicami, dyz jak się później okazało, taki miała plan od zawsze. Początkowo miałem kontakt z synem, ale w pewnym momencie, moja kochana, zaczęła mi go ograniczać, a o obiecanym zabieraniu go do domu mogłem zapomnieć. Okazało się, ze oszkalowała mnie na sprawie sadowej o kontakty z dzieckiem jako człowieka który bił ja i dziecko, a może i molestował. Kontakty mogłem mieć jedynie takie na jakie ona mi zezwalała. Czyli jednym słowem zabrała mi syna, bo takie kontakty to dla mnie ryzyko utraty pracy, ona zawsze straszy mnie wtedy policja i kilka razy już wzywała. Sąd zawsze stoi po stronie matki choćby nawet była chora psychicznie. Teraz płace alimenty, całkiem niemałe i nie widuje swojego syna. Ostatnio dowiedziałem się od jej kolegów z pracy, ze ona głośno w przeszłości mówił, że chce mieć jedynie dziecko, a facet jej nie interesuje. Zawsze była oschła i brutalna do ludzi, ale do mnie taka nie była gdy ją poznałem i to mnie zwiodło. Wciąż bardzo ja kocham i tęsknie za synem, ale ona mnie jedynie obraża, jeśli chce z nią o tym porozwijać. Nie wiem czy wyjdę z depresji po tym co przeżyłem, boję się, że stracę pracę bo wtedy całkiem nie dam rady. Zastanów się co robisz, ona też nie wzięła tabletek i powiedziała mi o dziecku jakby to był przypadek.
        • mirabelll Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.06.14, 15:46
          biedactwo
    • e-no-kolego Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 01.05.11, 23:26
      Jak nie będiesz od niego "niego" wymagać (np alimenty) to ok. Przecież zawsze można zaliczyć wpadkę, prawda?
      Trochę jednak nie wierzę w taką "czystą" postawę ze strony kobiety - zawsze mówią coś innego, niż chcą... ;))
    • seth.destructor Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 01.05.11, 23:29
      To, co chcesz zrobić jest podłe i egoistyczne. Zamierzasz dotkliwie, z premedytacją zranić dwie osoby - mężczyznę i dziecko. Jego chcesz oszukać, dziecko chcesz pozbawić ojca. Bo dzidzia chce laleczkę do zabawy i już.
      • karol_zmj Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:00
        nic dodać, nic ująć - właśnie tak panienka zamierza postapić
    • moonogamistka Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 09:02
      Bardzo nie fair jesli robisz to z premedytacja nieswiadomemu facetowi- skazujac go na duze obciazenia finansowe przez polowe jego zycia przynajmniej, nie mowiac juz o emocjonalnych. Ale nie wszystko w zyciu jest fair, prawda?;)
      Nie da rady w normalny cywilizowany sposob ? Moze obniz kryteria wyboru partnera ?:)

    • kosc_ksiezyca Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 09:45
      Myślimy, że jesteś egoistką.
      • atela Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 10:56
        Napisałaś "stać mnie na bycie samotną matką".
        Czy na pewno jesteś zorientowana, jaki jest koszt utrzymania dziecka oraz ile Twojego czasu
        i energii zajmie?
    • masher Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 11:09
      a nie mozna zwyczajnie z chlopem porozmawiac? :] wybacz ale nie rozumiem twojego problemu, cale to utajnienie jest dziecinada. takie baby ktore cos spiskuja sa lekko mowiac same nieodpowiedzialne i wybacz ale najlepiej od nich spieprzac :]
    • poprioniony Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 20:48
      > bycie samotną matką, wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni...

      Po co? Przeciez stac Cie na dziecko i wychowywanie samej?
    • nie.do.zdobycia Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 02.05.11, 21:28
      Traktujesz mężczyzn jak reproduktorów? Idź do banku spermy.
    • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 12:12
      aka9090 napisała:

      > Moje doświadczenie wskazuje, że z różnych względów nie uda mi się spędzić życia
      > z jednym mężczyzną. Jednak bardzo chcę mieć dziecko, kiedyś też chciałam, ale
      > czekałam na tzw. odpowiedni moment, który z powodu zewnętrznych czynników, napr
      > awdę wielu dziwnych, niezależnych ode mnie sytuacji, nie nadszedł.
      > Czas mija, mój czas na urodzenie dziecka również. Bardzo chcę, jestem gotowa, i
      > td.
      > Zaczęłam się z kimś spotykać. Czy jeśli okłamię go w sprawie antykoncepcji, mów
      > iąc, że biorę tabletki i zobaczymy, co się stanie - czy to bardzo nie fair, czy
      > będzie to za mną chodziło, będę o tym yśleć, za każdym razem patrząc na ewentu
      > alne dziecko? :)
      > Z różnych przyczyn nie mam już skrupułów, chcę po prostu urodzić dziecko, stać
      > mnie na bycie samotną matką, wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni...

      Jestes dorosla kobieta i tylko ty bedziesz ponosila konsekwencje swoich czynow. Instynkt macierzynski jest niewatpliwie niezmiernie silna potrzeba. Dyskutowanie o moralnosci -jak niektorzy to robia w odpowiedzi na twoj post - wg mnie mija sie tu z celem i jest po prostu smieszne. Piszesz, ze stac cie finansowo na bycie samotna matka. Wydaje mi sie z tego co piszesz, ze masz silny charakter, wiec prawdopodobnie dasz sobie rade z samotnym macierzynstwem. Wiadomo tez, ze pod wzgledem rozrodczosci to zegar biologiczny kobiet tyka szybciej. Ja w przeciwienstwie do innych wcale nie oceniam zle tej decyzji, bo samo macierzynstwo jest piekna rzecza. Oczywiscie zaplanowane macierzynstwo. Nie bylabys tez ani pierwsza ani ostatna kobieta na swiecie, ktora w ten sposob ulozyla sobie zycie. Na swiecie jest pelno samotnych matek z wyboru - przynajmniej w Niemczech znam pare takich kobiet. Lepiej to niz byc nieszczesliwa zona. Jeslibys nie wymagala od mezczyzny alimentow to tak naprawde to twoja sprawa. Dodam, ze mezczyzna decydujacy sie na seks z kobieta bez zabezpieczenia powinien wiedziec, ze moze dojsc do zaplodnienia (podobno nawet tabletki anty sa bezpieczne tylko w 99 %). Wiec skoro ten mezczyzna spi bez zabezpieczenia z toba, to poniekad nie powinien miec pretensji.
      Jedno mnie tylko w twojej wypowiedzi zaniepokoilo: pod koniec napisalas "wybieram mężczyzn, którzy są odpowiedzialni" - dlaczego mimo wszystko nie wyobrazasz sobie zwiazku z takim mezczyzna? Nie chodzi od razu o malzenstwo, ale o zwiazek? Planujesz tuz po stwierdzeniu, ze zaszlas w ciaze od razu zerwac z nim, zeby sie nie zorientowal, ze on zostal tatusiem? A co bedzie jesli on po kilku miesiacach zobaczy cie na ulicy z brzuchem? Jesli jest on rzeczywiscie odpowiedzialny jak napisalas i umie liczyc do 9 (miesiecy) to moze i tak sie domyslic, ze jest ojcem (ze wszystkimi tego konsekwencjami, takze dla ciebie). Ale mnie bardziej niepokoi to, ze jakby przekreslilas WSZYSTKICH facetow w swoim zyciu, ze nie dajesz im szansy.
      Reasumujac nie uwazam samego pomyslu za niemoralny, zly itp. Nie krytykuje cie, bo rozumiem sile instynktu macierzynskiego. Jesli sobie to naprawde dobrze przemyslalas to rob jak uwazasz. Tak naprawde to ty siebie znasz najlepiej i wiesz czy jestes w stanie poniesc konsekwencje swojej decyzji.
      • poprioniony Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 23:17
        > Jestes dorosla kobieta i tylko ty bedziesz ponosila konsekwencje swoich czynow.

        Nie, po pierwsze prawo jest tak skonstruowane, ze konsekwencje ponosic moze
        ojciec. A po drugie, konsekwencje bedzie przede wszystkim ponosic dziecko.
      • jamesonwhiskey Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 19:28
        > Dodam, ze mezczyzna decydujacy sie na seks z kobieta bez zabezpieczenia powinien wiedziec, ze
        > moze dojsc do zaplodnienia (podobno nawet tabletki anty sa bezpieczne tylko w 99 %).


        poniekad rozpierdziela mnie takie cos
        jak bez zabezpieczenia? przeciez ona "bierze" tabletki co daje prawie 99% zabezpieczenia

        > Wiec skoro ten mezczyzna spi bez zabezpieczenia z toba, to poniekad nie powinien miec
        > pretensji.

        poniekad to moze sie tak zdenerwowac ze jej urabie leb siekiera za klamstwo
        za co w zasadzie ona nie powinna miec pretensji




    • mijo81 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 16:00
      No właśnie, idź się sztucznie zapłodnij i już .... bo jak narazie z twojego kombinowania wynika, że jednak szukasz nieświadomego jelenia który jakby co na dzieciaka będzie płacił
      • aka9090 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:08
        oczywiscie, ze zamierzam poinformawac potencjalnego ojca o tym, ze zaszlam w ciaze i wtedy zobaczymy - bedzie chcial, zostanie ze mna, nie bedzie chcial - to nie; bedzie chcial uczestniczyc w wychowaniu dziecka i placic - ok, nie - tez ok.
        Z doswiadczenia wiem, ze moge nie dotrwac w zyciu do momentu, w ktorym podejmieme z kimkolwiek decyzje "Teraz robimy dziecko", chce miec dziecko, mam tak zorganizowane zycie, ze dam sobie rade, bez wzgledu na to, co sie wydarzy z ojcem.
        Wybieram mezczyzn odpowiezianych, zeby dziecko mialo porzadnego, madrego ojca i odziedziczylo dobre geny ;)
        • mijo81 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 20:01
          Ty to go poinformuj przed planowanym faktem, że chciałabyś zajść z nim w ciążę a nie po. Jak narazie to mi tu zajeżdżasz hipokryzją, bo wynika jasno, że ty jednak chcesz mieć w zanadrzu chłopa, który jakby co to będzie płacił na to dziecko
        • ikcort Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 12:47
          > Wybieram mezczyzn odpowiezianych, zeby dziecko mialo porzadnego, madrego ojca i
          > odziedziczylo dobre geny ;)

          Ciekawe, od kiedy porządność, mądrość i odpowiedzialność są dane w DNA.
        • marz12ka Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 07.05.14, 14:20
          podoba mi sie to podejscie: jesli facet będzie chciał być ojcem dla waszego dziecka to ok, a jesli nie to dasz mu wolną droge i po sądach nie bedziesz ciągać obys dotrzymała postanowienia i staraj sie o dzidziusia jesli masz taką potrzebe bo zegar biologiczny tyka a po latach zostanie zal ze taką decyzje odkładało sie na później ............
    • pepsikola Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 16:45
      wazniejszy problem widze w tym to co odpowiedziec dziecku na pyt.:gdzie jest tatus?
      • ichi51e Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:28
        to proste: jest kosmonauta.
    • facettt daleko 03.05.11, 17:56
      aka9090 napisała:
      Co myślicie?

      myslimy, ze jak oficjalnie zrezygnujesz z alimentow i zostawisz Panu
      wolna reke (bedzie placil alimenty i spotykal sie z dzieckiem - lub nie bedzie placil i zero kontaktu)
      to na taka opcje 80 % Panow pojdzie.
      • aka9090 Re: daleko 03.05.11, 18:52
        Tak, właśnie tak zrobię - nie mogę przecież niczego oczekiwać i nie będę
        • mali_kali Re: daleko 11.05.11, 15:39
          Ale dlaczego nie bank spermy po prostu?

          Ja bym tam nie zaufal zadnym zapewnieniom. Obowiazek alimentacyjny grozilby pozniej przez kilkadziesiat nastepnych lat... brrr! Nadzieja, ze dotrzymasz slowa i Ty i narodzone dziecko? To za malo. Zawsze dotrzymywalas slowa? Czy mozesz gwarantowac za dziecko?
      • madame_c Re: daleko 03.05.11, 19:06
        myslimy, ze jak oficjalnie zrezygnujesz z alimentow i zostawisz Panu
        > wolna reke (bedzie placil alimenty i spotykal sie z dzieckiem - lub nie bedzie
        > placil i zero kontaktu)
        > to na taka opcje 80 % Panow pojdzie.

        Nie ma takiej opcji. Z alimentów na rzecz dziecka nie można oficjalnie zrezygnować
        Każda taka umowa jest prawnie nieważna, a uprawniony do nich zawsze może o nie się zwrócić.

        Swoja drogą, naiwność facetów poraża:)
        pozdr.
        M.
        • lupus76 Re: daleko 03.05.11, 19:09
          Można nie wnosić o alimenty i chyba o to przedmówcy chodziło :)
          • madame_c Re: daleko 03.05.11, 19:29
            :)
            Nadal podziwiam Przedmówcę:)
            Zrobi to po latach ów potomek. Bo będzie studiował. A rodzice mają obowiązek utrzymania go, dopóki ten nie usamodzielni się finansowo. Czyli minimum do 25 roku życia, choć może to trwać dłużej.
            Nie będzie wiedział, gdzie i kogo szukać? Jasne.

            Warto też wziąć pod uwagę to, że może urodzić się dziecko niepełnosprawne, wymagąjace wielkich nakładów finansowych na leczenie, rehabilitację. Czy wtedy, kiedy zamiast cudnego bobaska do kochania Założycielka wątku stanie się uczestniczką takiego dramatu, wystarczy jej honoru by nie żądać alimentów?
            pozdr.
            M.
        • facettt viemy o tym :) 03.05.11, 19:14
          madame_c napisała:

          > Nie ma takiej opcji. Z alimentów na rzecz dziecka nie można oficjalnie zrezy
          > gnować

          > Każda taka umowa jest prawnie nieważna, a uprawniony do nich zawsze może o nie
          > się zwrócić.
          >
          > Swoja drogą, naiwność facetów poraża:)
          > pozdr.
          > M.

          viemy o tym, droga M.
          jednak jest jeszcze odpowiedzialnosc moralna.
          i cele zyciowe
          i to mialem na mysli.

          • madame_c Re: viemy o tym :) 03.05.11, 19:35
            Nasze posty minęły się, ale może podsumuję.
            każdy musi i powinien płacić swoje własne rachunki i to jest ok. Ale Autorka wątku zamierza zażądać tego jeszcze od osoby trzeciej - czyli ewentualnego dziecka.
            uważam, że nie ma do tego prawa. I to stanowisko podziela prawodawca polski, ustalając zasadę że nie można notarialnie zrzec się alimentów na jego rzecz.
            Piszesz o moralności.
            Niemoralne jest tworzenie tego typu sytuacji.
            pozdr.
            M.
            • facettt Relatywizm Moralny 04.05.11, 11:26
              lnymadame_c napisała:
              > Niemoralne jest tworzenie tego typu sytuacji.
              > pozdr.
              > M.

              Ta uwaga, Moja Droga M., potwierdzasz fakt istnienia Relatywizmu Moralnego, ktorej to wizji wiele lat bronilem na FPsy.

              Otoz jak najbardziej MORALNE to jest (moim zdaniem), gdy chce sie miec dziecko ,
              a nie ma sie stalego partnera - przedstawienie prosby o zrobienie (jej) dzidiusia. i uczciwe przedstawienie warunkow:
              - nic od Ciebie wiecej nie chce.
              - ale jezeli spodoba Ci sie ten dzidzius i poczujesz sie jego ojcem
              to jak normalny ojciec - przynajmniej plac alimenty.
              • madame_c Re: Relatywizm Moralny 04.05.11, 11:44
                Zdaje się, że się nie rozumiemy.
                Dla mnie, sprecyzuję to, niemoralne jest stawianie tego typu propozycji głupawemu facetowi nieznającemu prawa:)

                Inaczej to wygląda, kiedy chodzi o mężczyznę w pełni świadomego, czym może się przyjęcie tej propozycji skończyć.
                Ale - Twój post, ten pierwszy, na który odpisałam, pokazuje że wielu Panów jest szalenie, delikatnie to ujmę, niefrasobliwych...
                pozdr.
                M.
                • facettt Re: Relatywizm Moralny 04.05.11, 11:49
                  -madame_c napisała:

                  > Zdaje się, że się nie rozumiemy.

                  - zdecydowanie :)


                  > Dla mnie, sprecyzuję to, niemoralne jest stawianie tego typu propozycji głupawe
                  > mu facetowi nieznającemu prawa:)

                  - nie bylo mowy o jakiego faceta tu chodzi. :)
                  >
                  > Inaczej to wygląda, kiedy chodzi o mężczyznę w pełni świadomego, czym może się
                  > przyjęcie tej propozycji skończyć.

                  - to wiadomo. powatarzam jednak, jezeli kobieta jest moralnie uczciwa to tak propozycja na warunkach ktore podalem - JEST MORALNA.

                  > Ale - Twój post, ten pierwszy, na który odpisałam, pokazuje że wielu Panów jest
                  > szalenie, delikatnie to ujmę, niefrasobliwych...
                  > pozdr.
                  > M.

                  - zgoda,

                  znam to z autopsji :)

                  tylko ze ja nie o tym, Droga M.
      • kamelia04.08.2007 Re: daleko 11.05.11, 17:33
        facettt napisał:

        > aka9090 napisała:
        > Co myślicie?
        >
        > myslimy, ze jak oficjalnie zrezygnujesz z alimentow i zostawisz Panu
        > wolna reke (bedzie placil alimenty i spotykal sie z dzieckiem - lub nie bedzie
        > placil i zero kontaktu)
        > to na taka opcje 80 % Panow pojdzie.


        po pierwsze alimenty nie sa dla niej, tylko dla dziecka, ona wystepuje w imieniu dziecka o te alimenty.
        dzieco jak bedzie miało zdolnosc do czynnosci prawnych moze samo wystapic o alimenty od ojca biologicznego (tez o alimenty zaległe).

        Po drugie, nie ma czegos takiego jak oficjalne, półoficjalne czy cwiercoficjalne rezygnowanie. takie umowy nie maja zadnej wartosci prawnej
    • skwargosia Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 18:47
      to po prostu egoizm w najczystszej formie!
      • gocha033 [...] 03.05.11, 19:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nom73 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:56
        skwargosia napisała:

        > to po prostu egoizm w najczystszej formie!

        Wszyscy jesteśmy egoistami, ale mało kto się do tego przyznaje. :-)

    • lupus76 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:08
      Dlaczego chcesz komuś spieprzyć życie?
      Czy nie łatwiej skorzystać z banku spermy?
      • aka9090 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:15
        Myslalam o tym, ale chcę jednak dać sobie szansę na związek a dziecku na to, żeby znało ojca.
        • mijo81 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 20:05
          Głupiutka jesteś .... od zapłodnienia chcesz zacząć związek
        • lupus76 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 08:57
          Czyli jednak chcesz wzorcowo spieprzyć życie jakiemuś facetowi, a co za tym idzie - sobie i potomkowi. Gratulacje.
    • rach.ell Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 19:21
      nie lepiej skorzystac z oferty banku spermy? tak byloby najprosciej skoro i tak pewnie zostaniesz z dzieckiem sama...z tym ze w takiej sytuacji nie bedziesz mogla liczyc na alimentacje...
      • mijo81 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 03.05.11, 20:03
        Problem w tym, że ona (niezależnie od tego co tu pisze) nie chce zostać sama i chce mieć w zanadrzu kogoś kto potencjalnie mógłby alimenty płacić
    • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 10:44
      1) Do osob, ktore pisza o banku spermy: w Polsce by z niego skorzystac trzeba byc mezatka i do tego maz musi zgodzic sie na inseminacje. Kliniki leczenia nieplodnosci, ktore maja czy wspolpracuja z bankami spermy wymagaja tego. Taka jest procedura, za ktora powinnismy podziekowac lobby koscielnemu. Kraza oczywiscie legendy, ze jakies samotnej kobiecie sie udalo, tym niemniej ja takiej nie znam. Znam natomiast kobiety zyjace w konkubinacie, ktore poszly do kilku bankow spermy i klinik w Polsce (m.in. Warszawa, Poznan) i ktore mi z placzem opowiadaly, ze zostaly wywalone ze slowami, ze tylko mezatki moga korzystac, bo takie jest prawo w Polsce. Jak napisalam: dziekujemy lobby koscielnemu.
      2) Do autorki postu: widze, ze sobie wszystko przemyslalas. Dla mnie to nie jest najgorszy pomysl, tym bardziej ze wybierasz sobie "wartosciowych" mezczyzn. Do dzis w Polsce jest praktykowane lapanie meza na ciaze. Ty w przeciwienstwie do takich kobiet jestes swiadoma tego, ze on moze odejsc i jestes tez zabezpieczona finansowo. Na pewno twoj sposob ulozenia sobie zycia, choc dalece nieidealny, jest o wiele lepszy od takiego by zlapac sobie szybko bylejakiego meza, byle tylko miec obraczke. Dziecko wychowywane przez samotna matke wcale nie musi byc nieszczesliwe. Zreszta ojciec biologiczny dziecka byc moze zaangazuje sie w wychowywanie.
      3) Od siebie dodam: Slyszalam od wielu starszych doswiadczonych kobiet czesto takie zdanie: ze gdyby one w ktoryms momencie nie zadecydowaly, ze zachodza w ciaze i gdyby te decyzje uzaleznily od zgody mezczyzny, to by prawdopodobnie nigdy nie urodzily. Duzo mezczyzn jest egoistami i nie chca dzieci. Wiekszosc mezczyzn utozsamia dzieci z obowiazkiem lozenia pieniedzy na nie. Zreszta wystarczy popatrzyc jaki krzyk podniesli wlasnie mezczyzni w reakcji na twoj post. Na koniec dodam, ze to wlasnie dzieki takim desperatkom jak autorka postu rodzi sie wiele dzieci. Niektorzy z tych krzyczacych mezczyzn sa byc moze owocem takiej decyzji swoich matek. :-)
      • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 10:49
        4) Jeszcze na temat zarzutu wobec autorki postu, ze jest egoistyczna. Ha, ha, ha! O kto z nas nie jest egoista? Mezczyzni, ktorzy nie chca dzieci, bo nie chca obciazenia finansowego tez sa przeciez egoistami.
        • urko70 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 13:47
          calineczka_777 napisała:

          > 4) Jeszcze na temat zarzutu wobec autorki postu, ze jest egoistyczna. Ha, ha, h
          > a! O kto z nas nie jest egoista? Mezczyzni, ktorzy nie chca dzieci, bo nie chca
          > obciazenia finansowego tez sa przeciez egoistami.

          Maja prawo do niemania dziecka.
          Ona nie ma prawa do wkopania mężczyznę w dziecko, nie ma prawa do pozbawiania dziecka ojca już na samym wstepnie.

          Dziewczynka się obudziłą w ręką w nockniku i nagle zachciało się jej dzidziusia.
        • skwargosia Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 18:13
          tak to egoizm w czystej formie i nie ma żadnego wytłumaczenia. a już najgłupszy jest argument , że wszyscy są egoistami! nie wszyscy !! rozejrzyj się dookoła , myślisz jak niedorobiona dziecina!
      • htoft Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 11:13
        calineczka_777 napisała:
        > Na koniec dodam, ze to wlasnie dzieki takim desperatkom jak autorka postu rodzi sie
        > wiele dzieci. Niektorzy z tych krzyczacych mezczyzn sa byc moze owocem takiej
        > decyzji swoich matek. :-)

        Argument z d...y. Ja np. się nie prosiłem na ten świat. Gdyby mnie nie było, nic bym nie stracił, bo by mnie nie było przecież.

        Co do egoizmu, moim zdaniem egoizm kobiet jest bardziej szkodliwy, bo powoduje produkcję kolejnych ludzi (jakby ich było jeszcze mało). Poczytaj sobie vhemt.org.
        • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 12:54
          htoft napisał:

          > Argument z d...y. Ja np. się nie prosiłem na ten świat. Gdyby mnie nie było, ni
          > c bym nie stracił, bo by mnie nie było przecież.

          Jesli jestes niezadowolony z decyzji mamusi zawsze mozesz dokonac korekty i np. rzucic sie pod samochod.


          > Co do egoizmu, moim zdaniem egoizm kobiet jest bardziej szkodliwy, bo powoduje produkcję kolejnych ludzi (jakby ich było jeszcze mało). Poczytaj sobie vhemt.org.

          Nie wiem dlaczego oburzasz sie, ze rzekomo egoistyczna decyzja kobiet powoduje powstanie nowych ludzi, ktorych wg ciebie jest za duzo. Ta produkcja jest jak najbardziej naturalna. Kazdy gatunek na tej planecie jest stworzony po to by sie rozmnazac. Rozmnozenie sie jest najwazniejszym celem roslin, zwierzat. To jest instynkt. U ludzi jest on szczegolnie wyksztalcony u kobiet, bo to kobiety nosza 9 miesiecy plod w sobie, wiec natura zadbala o to, by taka samica chciala zajsc i chciala bronic swoje dziecko i to nawet wtedy kiedy sama sobie szkodzi albo wtedy, kiedy na tej planecie jest rzekomo za duzo ludzi (jak napisales). Nature nie obchodzi, ze jest za duzo jakiegos gatunku, ewentualnie przyjdzie jakas epidemia czy wojna i sie sprawa skoryguje. Na pewnym etapie rozwoju czlowieczenstwa czlowiek stworzyl pewne ideologie (rozne religie, ideologie feministyczne, polityczne itp. itd.), ze rozmnazanie jest zle i ze czlowiek zostal stworzony do "czegos wyzszego". Ale nawet wielkie ideologie nie zabijaja tego instynktu u czlowieka. One moga go przytlumic ale czasami ta chec rozmnozenia sie, posiadania dziecka wybucha nagle z wielka sila, co widac na przykladzie autorki postu.Ja bym nie deprecjonowala znaczenia tego instynktu takze dla czlowieka. To tak jakby oburzac sie, ze czlowiek nie umie latac a swinia spiewac. Ten instynkt posiadania potomstwa poprostu jest (szczegolnie u kobiet) i czasami jest silniejszy niz wszelkie normy moralne, religijne a nawet silniejszy niz zdrowy rozsadek. Jesli nie akceptujesz swiata jaki jest to masz maly problem, bo nie sadze, zebys wygral z natura. Lepsi od ciebie probowali wygrac z roznymi naturalnymi instynktami czlowieka (chocby Kosciol itp.) i czesto w koncu przegrywali.
          • htoft Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 13:17
            calineczka_777 napisała:

            > Jesli jestes niezadowolony z decyzji mamusi zawsze mozesz dokonac korekty i np.
            > rzucic sie pod samochod.

            Planowałem, ale wyleczyłem się z tych myśli (nie sam). Poza tym radziłbym uważać, co piszesz (już pal licho mnie, ale na różnych ludzi możesz trafić; poza tym to może być karalne).

            > (...)

            Oburzam się, bo człowiek wymknął się spod kontroli (tak jak króliki zawleczone do Australii) i od dawna nic go nie ogranicza poza nim samym. Ludzie są jak szczury, które mnożą się bez opamiętania, kiedy tylko mają taką możliwość. Powstanie człowieka nie przyniosło ziemi/ przyrodzie nic dobrego. Ludzie twierdzą, że są czymś lepszym albo przynajmniej innym od zwierząt, więc również i w kwestii rozmnażania się powinni się pohamować, tak jak hamują się w kwestii używania broni atomowej.
            • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 14:15
              htoft napisał:


              > Planowałem, ale wyleczyłem się z tych myśli (nie sam). Poza tym radziłbym uważa
              > ć, co piszesz (już pal licho mnie, ale na różnych ludzi możesz trafić; poza tym
              > to może być karalne).

              Nie znasz sie na prawie. Nie napisalam niczego karalnego.

              > Oburzam się, bo człowiek wymknął się spod kontroli (tak jak króliki zawleczone
              > do Australii) i od dawna nic go nie ogranicza poza nim samym. Ludzie są jak szc
              > zury, które mnożą się bez opamiętania, kiedy tylko mają taką możliwość. Powstan
              > ie człowieka nie przyniosło ziemi/ przyrodzie nic dobrego. Ludzie twierdzą, że
              > są czymś lepszym albo przynajmniej innym od zwierząt, więc również i w kwestii
              > rozmnażania się powinni się pohamować, tak jak hamują się w kwestii używania br
              > oni atomowej.

              Masz manie kontroli. Nie wszystko da sie kontrolowac. Musisz byc bardzo mlody, ze jeszcze tego w zyciu nie zauwazyles ale naprawde nie wszystko i nie wszystkich da sie kontrolowac. Chocby ci zylka pekla to sa rzeczy i ludzie, ktorych nie obejmuje zadna kontrola. Jesli nie jestes bardzo mlody to prawdopodobnie to taki rys twojej osobowosci:-( Cos jak Jaroslaw K. :-(
              • htoft Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 14:37
                calineczka_777 napisała:

                > Nie znasz sie na prawie. Nie napisalam niczego karalnego.

                Art. 151. kodeksu karnego. Oczywiście przesadzam w tym momencie, ale wiem, że takie słowa mogą być różnie interpretowane.

                > Masz manie kontroli. Nie wszystko da sie kontrolowac. Musisz byc bardzo mlody,
                > ze jeszcze tego w zyciu nie zauwazyles ale naprawde nie wszystko i nie wszystki
                > ch da sie kontrolowac. Chocby ci zylka pekla to sa rzeczy i ludzie, ktorych nie
                > obejmuje zadna kontrola. Jesli nie jestes bardzo mlody to prawdopodobnie to ta
                > ki rys twojej osobowosci:-( Cos jak Jaroslaw K. :-(

                Nie jestem już taki młody. Nadinterpretowujesz
                • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 16:25
                  htoft napisał:

                  > Art. 151. kodeksu karnego. Oczywiście przesadzam w tym momencie, ale wiem, że t
                  > akie słowa mogą być różnie interpretowane.

                  Atykul 151 KK brzmi: "Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie,podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.". Nie, te slowa nie moga byc jak napisales "roznie interpretowane", bo prawo jest wbrew opinii osob ktore sie nie znaja bardzo scisla dyscyplina. W mojej wypowiedzi nie ma ani namowy, ani udzielenia pomocy. Masz jakis problem i wszedzie widzisz zagrozenia: a to podobno namawiam cie do samobojstwa, a to uwazasz, ze jest za duzo ludzi na swiecie i ze to calej ludzkosci i planecie zagraza.


                  > Nie jestem już taki młody. Nadinterpretowujesz
                  • htoft Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 16:56
                    calineczka_777 napisała:

                    > W mojej wypowiedzi nie ma ani namowy, ani udzielenia pomocy.

                    "Jesli jestes niezadowolony z decyzji mamusi zawsze mozesz dokonac korekty i np. rzucic sie pod samochod. "
                    • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.11, 00:43
                      htoft napisał:

                      takie słowa mogą być gwoździem do trumny dla cz
                      > łowieka w zaawansowanej fazie depresji albo manii samobójczej. Ale kończę temat
                      > , bo widzę, że po kobiecemu empatię zachowujesz tylko dla innych kobiet.

                      Jesli ktos jest az tak niezrownowazony emocjonalnie, to popelni samobojstwo widzac wzrastajace z dnia na dzien ceny benzyny czy cukru:-)


                      > ,,Wbrew prawom natury"
      • 4v Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:22
        > y nie urodzily. Duzo mezczyzn jest egoistami i nie chca dzieci. Wiekszosc mezcz
        > yzn utozsamia dzieci z obowiazkiem lozenia pieniedzy na nie. Zreszta wystarczy
        > popatrzyc jaki krzyk podniesli wlasnie mezczyzni w reakcji na twoj post. Na kon
        > iec dodam, ze to wlasnie dzieki takim desperatkom jak autorka postu rodzi sie w
        > iele dzieci. Niektorzy z tych krzyczacych mezczyzn sa byc moze owocem takiej de
        > cyzji swoich matek. :-)


        Niesamowite, jak dostrzegasz egoizm u trzeźwo myślących ludzi, a nie widzisz egoizmu u pozbawionej empatii baby, która chce zniszczyć dziecku życie.

        Druga sprawa: to oczywiste, że gdyby ludzie podchodzili w mądry sposób do prokreacji, dzieci rodziłoby się znacznie mniej. ale byłyby to mądre dzieci, wychowane w dobrych rodzinach, umiejące o siebie zadbać. na świecie byłoby 700mln ludzi, ale jakościowo lepiej, niż jest teraz. to byłby wspaniały piękny świat, którego niestety ciasne umysły Tobie podobnych nie pojmą. lepiej jest jak milion dzieci z żulerskich domów, albo od egoistycznych samotnych mamusiek idzie w świat i robi rozpierduchę ;/

    • urko70 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 13:52
      Ja myślę, że to za mało, zdecydowanie za mało to że Ty jesteś gotowa.
      Dziecko to nie zabawka ze sklepu, sklepu do którego idziesz wtedy kiedy masz chęć, i bierzesz sobie. Dziecko ma prawo do posiadania obojga rodziców.

      Tak, to widać, że nie masz skrupułów - można mieć tylko nadzieję, że zmądrzejesz lub, że ktoś lub coś uniemożliwi Ci oszustwa o których piszesz.

      Nie, nie stać Cię na dziecko. Po tym co piszesz widać, że jesteś biedna. Od razu podpowiem: pieniądze to nie wszystko co potrzeba.
    • grosz-ek Aż jestem ciekaw 04.05.11, 14:29
      > Moje doświadczenie wskazuje, że z różnych względów nie uda mi się spędzić życia
      > z jednym mężczyzną.

      z jakich względów nie uda Ci się tego dokonać? Czyżby to było za trudne dla Ciebie?
    • leserka0 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 14:37
      Jesteś gotowa, bo co? Bo koleżanka ma, byłaś u niej i dałaś radę godzinę się z dzieckiem pobawić? Opiekowałaś się dzieckiem, jak byłaś w lo? Tak naprawdę nikt nie jest na to gotowy i każdy, kto z takim przekonaniem o tym pisze, prędzej czy później się rozczaruje. Dziecko zmienia życie całkowicie.

      Stać Cie na bycie samotną matką, bo masz na wózek, ubrania, jedzenie, nianię, przedszkole? To Twoje dziecko będzie musiało żyć z łatką dziecka matki puszczalskiej, która nawet nie wie z kim je ma (bo przecież nie chcesz powiedzieć ojcu, prawda?). Zastanowiłaś się czy je będzie na to stać?

      A sumienie, jeśli je w ogóle masz, pojawi się, jak tylko dziecko zacznie mówić i zapyta "kto to jest tata", dzień taty w przedszkolu też będzie na pewno radosny dla niego, a potem będzie już tylko gorzej.

      Jeśli nie stać Cię na to, żeby z kimś się ułożyć, co jest przyznaję często trudne, nie stać Cię na dziecko. To też będzie człowiek z własnym charakterem i indywidualnymi potrzebami. Będzie trzeba i temu sprostać.

      Ja mam wrażenie jednak, że chcesz zbadać grunt. Chcesz się dowiedzieć, co będzie, jak wrobisz faceta w dzieciaka. A będzie bardzo różnie, zależy od tego, jacy to są ci odpowiedzialni...

      To nie jest żadne odważne podejście, to jest egoizm.
    • mariuszg2 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 15:09
      posunąć się możesz a nawert powinnaś jak najgłębiej ze względu na skrócenie drogi nasienia do jaja, najlepiej w środku cyklu lub tuż po owulacji, ...sprzyja temu pozycja żółnierska lub generalska albo zwana czasami na sierżanta...

      dobrze aby partner był w abstynencji prze aktem kilka dni co podnosi ilość i jakść jego nasienia, koniecznie musi być trzeźwy....Ty możesz a nawet powinnas byc pijana....

      no i .... nie nie może być w prezerwatywie...

      Zważywszy, że masz bogate życie seksualne nie wróże Ci sukcesu a Twój instynkt maciwerzyński jest rozpaczliwym krzykiem resztek człowieczeństwa w twej wyuzdanej i zdeprawowanej kobiecej naturze...

      PS... dasz mi namiary do siebie ;)?
      • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 16:36
        mariuszg2 napisał:

        > posunąć się możesz a nawert powinnaś jak najgłębiej ze względu na skrócenie dro
        > gi nasienia do jaja, najlepiej w środku cyklu lub tuż po owulacji, ...sprzyja t
        > emu pozycja żółnierska lub generalska albo zwana czasami na sierżanta...

        Korekta: owulacja nie zawsze wystepuje w srodku cyklu a stosunek po owulacji to najczesciej za pozno. Najlepiej jest wspolzyc 1-2 dni przed owulacja badz ewentualnie w dniu owulacji. Najlepiej niech autorka postu zajrzy na gazetowe forum NPR to tam sie wiecej dowie.

        > dobrze aby partner był w abstynencji prze aktem kilka dni co podnosi ilość i ja
        > kść jego nasienia, koniecznie musi być trzeźwy....Ty możesz a nawet powinnas b
        > yc pijana....

        Tu tez sa zdania podzielone.

        > no i .... nie nie może być w prezerwatywie..

        To oczywista oczywistosc:-)

        > Zważywszy, że masz bogate życie seksualne nie wróże Ci sukcesu a Twój instynkt
        > maciwerzyński jest rozpaczliwym krzykiem resztek człowieczeństwa w twej wyuzdan
        > ej i zdeprawowanej kobiecej naturze...

        Bogate zycie seksualne to dostep do wiekszej ilosci mezczyzn (spermy) niz przecietna kobieta. Wiec to wrozy szybki sukces w formie zaplodnienia. Kobieta, ktora jest "wyuzdana" moze byc calkiem dobra matka; zreszta ludzie sie zmieniaja. Ten fragment o "rozpaczliwym krzyku resztek spoleczenstwa w twej wyuzdanej i zdeprawowanej kobiecej naturze" bardzo mi sie spodobal ... pod wzgledem stylistycznym. Istnieje mozliwosc, ze autorka postu po przeczytaniu twoich slow posypie glowe popiolem i i na kleczkach pojdzie do Czestochowy:-)

        >
        > PS... dasz mi namiary do siebie ;)?

        A to egoizm w czystej postaci:-) Krytykujesz autorke postu, ze jest egoistka a sam chcesz wykorzystac ja do swoich niecnych zamiarow:-) A moze poczules chec zostania ojcem? :-)
        • mariuszg2 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 04.05.11, 18:22
          calineczka_777 napisała:

          > en fragment o "rozpaczliwym krzyku resztek spoleczenstwa w twej wyuzdanej i zde
          > prawowanej kobiecej naturze" bardzo mi sie spodobal ... pod wzgledem stylistycz
          > nym. Istnieje mozliwosc, ze autorka postu po przeczytaniu twoich slow posypie g
          > lowe popiolem i i na kleczkach pojdzie do Czestochowy:-)

          Dziękuję Pani profesor w imieniu swoim oraz tegorocznych maturzystów za uwagę co do stylu...

          Myślisz, że w Częstochowie znajdzie ojca dla swojego dziecka? Poul mu będzie na imię...

          > A to egoizm w czystej postaci:-) Krytykujesz autorke postu, ze jest egoistka a
          > sam chcesz wykorzystac ja do swoich niecnych zamiarow:-) A moze poczules chec z
          > ostania ojcem? :-)

          kocham siebie i swój egoizm...chciałbym przekazać swojemu potomkowi ten dar w najczystrzej postaci genetycznej.... i nie ma znaczenia kto będzie matka byle była szatynką

          • calineczka_777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.11, 00:49
            mariuszg2 napisał:

            > Myślisz, że w Częstochowie znajdzie ojca dla swojego dziecka? Poul mu będzie na
            > imię...

            Slyszalam, ze na niektorych pielgrzymkach to sie niezle dzieje.. Sama znam osobiscie ksiedza katolickiego, ktory ma dziecko z siostra mojej kolezanki a jest do dzis ksiedzem. W niedziele kazanie a potem w samochod i jedzie do "rodziny" (mieszkaja w innym miescie niz jego miejsce pracy). Byc moze ktos sie w Czestochowie zlituje i z dobroci serca pomoze kobiecie...


            >
            > kocham siebie i swój egoizm...chciałbym przekazać swojemu potomkowi ten dar w n
            > ajczystrzej postaci genetycznej.... i nie ma znaczenia kto będzie matka byle by
            > ła szatynką

            Dlaczego szatynka???????????????????????????????????????????????????????????????
            • mariuszg2 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.11, 07:50
              > Dlaczego szatynka??????????????????????????????????????????????????????????????
              > ?

              Po prostu uwielbiam ten typ kobiecej urody...czarne włosy,niebieskie oczy, te dwa elementy w połączeniu zmniękczają mnie
              • katriel Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 16:36
                Ale szatynka:
                1) nie ma czarnych wlosow, tylko ciemnobrazowe;
                2) nie musi miec niebieskich oczu.
                Sprawdz sobie w slowniku, co znacza slowa, ktorych uzywasz.
    • bombalska Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 05.05.11, 14:51
      Wiem, ze instynkt macierzynski potrafi kobiecie przewrocic w glowie i zaburzyc logiczne myslenie, tak jak facetowi, ktory miesiac nie bzykal, a strasznie mu sie chce. No, to wlasnie nasza zwierzeca strona.

      Powiem Ci tak: to co Ty chcesz i czujesz to jedno, a to co bedzie chcialo i czulo Twoje przyszle dziecko to drugie. Samotne macierzynstwo to niezmiernie przykra i ciezka sprawa. Teraz myslisz tylko o tym, ze fajnie bybylo pojsc z maluszkiem na spacer, prac malutkie ubranka i patrzec jak slodko zasypia. Ale macierzynstwo ma jeszcze druga twarz: najpierw ciaza, ktora w pojedynke cieszy w polowie. Porod i zaraz po - cholernie trudny okres, praktycznie nie do przejscia samodzielnie (samotnym kobietom pomoagaja wowczas ich matki). Zal, ze facet, ktory powinien wspierac, cieszyc sie i martwic o byt potomka, jest zupelnie gdzie indziej. Potem nieprzespane noce, brak sil i czasu zeby sie wysikac - facet sie przydaje, wierz mi. I na koncu, gdy dzieciatko zaczyna mowic "TATO", a Ty jestes sama z niewinnym malenstwem, ktore juz na wejsciu jest pokrzywdzone. To "TATO" zmiazdzy Ci serce, chocbys byla nie wiem jak twarda. Bo nic tak kobiety nie boli jak patrzenie na smutek swojego dziecka.

      Mysle, ze nie powinnas w ogole brac pod uwage samotnego macierzynstwa. Dziecko potrzebuje ojca na co dzien. Moze po prostu zwiaz sie z facetem, ktory nie bedzie macho, ale bedzie odpowiedzialny. I taki, ktoremu pozwolilabys wychowac swoje dziecko. Gdy zobaczysz, jak dba o dziecko, to stwierdzisz, ze jestes podwojna szczesciara.

      A jesli nie uda sie z nikim takim zwiazac, to moze zaprzyjaznij sie z jakims samotnym dzieckiem z domu dziecka...?
    • a_a_r Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 12:17
      uderza mnie hasło "chcę mieć".
      A dziecko powinno mieć ojca, własnie dlatego nie jesteśmy zdolne do partenogenezy. A może dawca chciałby być / nie chcialby być ojcem?
      to za poważna sprawa, zwłaszcza że z dzieckiem to "one way ticket", nie można oddać, zabić, rozmyślić się, "odechcieć".
    • ziuta111 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 12:40
      Aka9090 jesteś nieodpowiedzialną, nieuczciwą i niemoralną kobietą, skoro takie pomysły w ogóle przychodzą ci do głowy! Nie wystarczy chcieć czegoś, trzeba jeszcze mieć możliwości i warunki, żeby to coś sobie sprawić i o to dbać, nie raniąc przy tym nikogo i nie wykorzystując nikogo bez jego zgody. Jest to tak jasne i oczywiste, że czuję pewne zażenowanie, że muszę ci to tłumaczyć, zważywszy, że - jak sama piszesz - jesteś już w dość poważnym wieku.
      Nie wolno zachodzić w ciążę z mężczyzną, który nie zna twoich planów i nie wyraża na to zgody! Wbij to sobie to pustej głowy!
      Nie musisz mieć dziecka. Nie wystarczy chcieć! A jeśli nadal masz z tym jakiś problem to idź na psychoterapię!
    • tonik777 Re: Chcę mieć dziecko, jak daleko mogę się posuną 11.05.11, 13:04
      Jeśli faktycznie zależy Ci tylko na dziecku, a nie wyciągnięciu kasy od faceta (alimenty) to po prostu mu powiedz, że chcesz dziecko, ale on nie będzie musiał być z Tobą na zawsze. Po co kłamać skoro można powiedzieć wprost?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka