Dodaj do ulubionych

Wymienie Cie na lepszy model

29.08.11, 21:57
Tak mnie natchnelo,poruszylo dzisiaj,co prawda prawda stara jak swiat ale moze dlatego ze jestem kobieta.otoz:
Spotkalam dzisiaj przypadkiem znajomego,prezes duzej firmy,majacy duzo kontaktow e srodowisku biznesowym.zwykla rozmowa przy kawie,ktora zeszla na tematy damsko-meskie i mowi cos w stylu: "ostatnio spotkalem znajomego, patrze prowadzi wozek z dzieckiem,a facet przed 50 mysle sobie powiem :ooo zostales dziadkiem bo przeciez ma 2synow,ale zaraz mysle przeciez w tym srodowisku wiekszosc moich znajomych ma nowe zony,20 lat mlodsze i nowe dzieci wiec pytam:to Twoje? Na co on tak,tylko ze wciaz z ta sama kobieta.
Po czym moj znajomy nie kryl zdziwienia. I tak sobie cholera mysle,mam co prawda dwadziescia kilka lat,jestem atrakcyjna kobieta za ktora ogladaja sie mezczyzni i generalnie gdybym chciala to moglabym wybierac jak w przyslowiowych ulegalkach ale za 20 lat juz tak nie bedzie. I co do cholery sie dzieje z tymi facetami,czy naprawde nie macie przyzwoitosci zeby zostawiac swoje zony,ktore oddaly Wam pol zycia zeby brac za zony mlode panny ktore wybieraja Was bo sa zbyt leniwe aby pracowac i wola faceta ktory da im bezpieczenstwo finansowe ale i siwe wlosy i starcze marudzenie w pakiecie.czy tak cholera trudno z jedna kobieta przejsc przez zycie?bo bedzie miala zmarszczki i obwisly tylek.czy to naprawde jest najwazniejsze w zyciu?moze cholera jestem idealistka ale brzydze sie takim konsumpcjonizmem zycia i paskudnym wygodnictem.
Mam nadzieje,ze po apokalipsie to Wy mezczyzni bedziecie marionetkami w rekach kobiet:)
Ps.nie jestem zajadla feministka,mam cudownego faceta ktory poki co mnie ubostwia i mam nadzieje ze za 20 lat nadal bedzie slubowal mi ciepla kawe o poranku i parasol w deszczu.amen
Obserwuj wątek
    • policzdo3 Re: Wymienie Cie na lepszy model 29.08.11, 22:00
      Ps.brak polskich znakow nie wynika z lenistwa tylko z braku polskej klawiatury w dniu dzisiejszym,a dosc pogmatwana skladnia z mysli szybko przelanych na forum.
      • nom73 Re: Wymienie Cie na lepszy model 29.08.11, 22:26
        policzdo3 napisała:

        > Ps.brak polskich znakow nie wynika z lenistwa tylko z braku polskej klawiatury
        > w dniu dzisiejszym
        Ps do Ps.: nie żebym się czepiał, ale ja nie mam polskiej klawiatury a polskie litery ogonkowe mogę pisać. :-)
      • maly.jasio to dalas pary w komin 30.08.11, 15:02
        policzdo3 napisała:
        ,a dosc pogmatwana skladnia z mysli szybko przelanych na forum.

        ze az mi w uszach gwizdze.
    • zajonc.o.poranku Re: Wymienie Cie na lepszy model 29.08.11, 22:28
      policzdo3 napisała:

      > mi,czy naprawde nie macie przyzwoitosci zeby zostawiac swoje zony,ktore oddaly
      > Wam pol zycia zeby brac za zony mlode panny ktore wybieraja Was bo sa zbyt leni

      Dokładnie co do sekundy tyle samo oddali ci faceci swoim żonom. I co niby ma z tego wynikać?
    • corgan1 3/4 pozwów rozwodowych wnoszą kobiety 30.08.11, 00:23
      Wiem, że panie mają większe problemy z analizą i interpretacją zjawisk statystycznych ale może bez przesady....

      > I co do cholery sie dzieje z tymi facetami,czy naprawde nie macie przyzwoitosci zeby
      > zostawiac swoje zony,

      Jak to mówią "facet odchodząc od żony rozbija rodzinę, kobieta odchodząc od męża kończy związek bez perspektyw".

      Wizja biednych umordowanych życiem myszek zamienianych masowo na młodsze egzemplarze jakoś do mnie nie trafia.

      > ktore oddaly Wam pol zycia zeby brac za zony mlode panny ktore wybieraja Was bo sa zbyt
      > leniwe aby pracowac i wola faceta ktory da im bezpieczenstwo finansowe.

      Oczywiście nie mają żadnego znaczenia kiedy mężowie oddają swoim żonom pół życia po których ona odchodzi od niego zabierając swoje dzieci (bo przecież nie jego) bo on jej się znudził albo on chce znowu poczuć się młoda...
      • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 08:24
        ... no podaj korki te powody.;)
        • podejrzany-o-spisek Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 09:16
          Standardowy pan, ze zwykłą pensją, raczej nie wzbudza zainteresowania młodszymi paniami.
          Problem pojawia się tylko w tedy gdy On ma, a Ona nie. Żeby panienka nie chciała, to straszy pan by nie wziął.
        • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 09:34
          Po rozwodzie dzieli sie niekiedy majatek. To jest dla tych poszkodowanych przez mezczyzn kobiet szalenie wazny powod do zlozenia rozwodu. W tym momencie romantyzm zarysowany przez autorke tego watku, powstaly w wyniku rozmyslan nad kolega kolegi z pracy przy wozku dzieciecym, prysnal jak banka mydlana. ot co!
          • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 09:48
            W sensie kobiety wnoszące o rozwód kierują się wzrostem dochodów? Innymi słowy wychodzą za mąż, by się rozwieść i dorobić?
            A sądziłam, ze zostają z mężami łobuzami, by nie pogarszać sytuacji materialnej a tu takie dziwne buty. A rozwodzą się te, które dają radę się utrzymać same. Trzeba zrewidować wiadomości. Korki jesteś nieoceniony.
            • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 10:34
              Ech, wspominasz tylko margines. Kobiety sa bardziej wyrachowane, niz sadzisz.

              Moj kumpel z pracy cieszyl sie na sanatorium. Udal sie tam uradowany, ba sadzil, ze tam od nas odpocznie. Zapoznal sie tam lasencja, pobzykali sie, zostal tatusiem... Jego coreczka ma rodzenstwo- ich tatus jest za kazdym razem z innym sponsorem, ktory placi alimenty, odszkodowania za szkody psychiczne i Bog wie za co jeszcze. Dzis wlasnie wypelnia stytystyki tych lobuzow, o ktorych raczysz laskawie wspomniec. Z tego tytulu tez pusta kieszen. Ech, proza zycia!
              • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 10:40
                Lepian, ale wy panowie na pewno wiecie skąd się dzieci biorą? Bo to skarżenie się jak to jeden z drugim w dzieci zostali wrobieni śmieszne jest. Gumki wszędzie można kupić.;)
                A o łobuzach to było pod adresem uzależnionych, przemocowców i innej maści z tego worka.
                • ronald.tusk Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 12:05
                  wersja_robocza napisała:

                  > Lepian, ale wy panowie na pewno wiecie skąd się dzieci biorą? Bo to skarżenie s
                  > ię jak to jeden z drugim w dzieci zostali wrobieni śmieszne jest. Gumki wszędzi
                  > e można kupić.;)
                  > A o łobuzach to było pod adresem uzależnionych, przemocowców i innej maści z te
                  > go worka.

                  Znałem jedną taką co palcami sobie spermę do waginy wpychała właśnie korzystając z wykorzystanej gumki. Po co to robiła? "Bo ja chciałam mieć z tobą dzidziusia, nie musisz go wychowywać, tylko zrób mi dziecko"...Chory gatunek...
                  • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 12:12
                    Ale ile jest takich chorych egzemplarzy? Z iloma takimi miałeś do czynienia, a ilu panów po prostu radośnie nie zakłada gumki, a potem dziwi się 'wpadce'?
                    • ronald.tusk Przyznaje. Tak zdesperowana trafiła się jedna... 30.08.11, 12:14
                      miałem dużo szczęścia, bo zostałbym podwójnym bankomatem...
                      • wersja_robocza Re: Przyznaje. Tak zdesperowana trafiła się jedna 30.08.11, 12:23
                        I szczęśliwym tatą.;)
                        • ronald.tusk Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:24
                          pokrętne myślenie mojej byłej dzieci nie mają pełnej rodziny. No cóż...musiała się realizować...
                          • wersja_robocza Re: Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:31
                            Znaczy co? Poszła do pracy czy wyjechała na biegun i opiekujesz się dziećmi? Bo nie wiem na co się skarżysz.
                            • ronald.tusk Ja się nie skarżę, skarży się mój młodszy syn. 30.08.11, 12:36
                              Jestem w trakcie sprawy o przejęcie opieki nad dziećmi i wszystko wskazuje na to, że znajdę się w gronie 3% facetów, którzy wygrywają z solidarnością jajników w polskich sądach.
                              • wersja_robocza Re: Ja się nie skarżę, skarży się mój młodszy syn 30.08.11, 12:37
                                W takim razie trzymam kciuki. Naprawdę.:)
                            • ronald.tusk Re: Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:41
                              wersja_robocza napisała:

                              > Znaczy co? Poszła do pracy czy wyjechała na biegun i opiekujesz się dziećmi? Bo
                              > nie wiem na co się skarżysz.

                              Owszem, poszła do pracy, którą ja jej załatwiłem nie mogąc już znieść ton "cefałek" wysyłanych do firm, gdzie praca za minimalną pensję i na trzy zmiany. Niestety koleżanki rozwódki kazały jej się realizować a mąż frajer jeszcze to ułatwił. Na szczęście się obudziłem...jeszcze pięć minut dłużej w tym związku a bym skończył jako alkoholik, bankrut i życiowo złamany człowiek.
                              • wersja_robocza Re: Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:45
                                > Niestety koleżanki rozwódki kazały jej się realizować a mąż frajer jeszcze to ułatw
                                > ił. Na szczęście się obudziłem...jeszcze pięć minut dłużej w tym związku a bym
                                > skończył jako alkoholik, bankrut i życiowo złamany człowiek.

                                Ale masa kobiet pracuje i to nie kończy się alkoholizmem ich partnerów. Co wydarzyło się jeszcze, że było tak xle?
                                • ronald.tusk Re: Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:47
                                  wersja_robocza napisała:


                                  > Ale masa kobiet pracuje i to nie kończy się alkoholizmem ich partnerów. Co wyda
                                  > rzyło się jeszcze, że było tak xle?

                                  Kochanek w postaci instruktora nauki jazdy? Banalne?
                                  • wersja_robocza Re: Szczęśliwym tatą już jestem. Szkoda, że przez 30.08.11, 12:51
                                    To mów od razu a nie owijasz w bawełnę pisząc jak to się chciała rozwijać.
                                    I teraz wszystkie baby są niedobre? A oburzacie się kiedy przychodzi laska na forum po nieudanym związku i klepie bzdury jak to wszyscy faceci to świnie. Kali jest?;)
                                    • ronald.tusk Kochanek był następstwem pójścia do pracy. Tacy 30.08.11, 19:30
                                      ludzie mają dużo czasu, więc mogą przesiadywać u kogoś w pracy i bajerować. Kochanek był elementem rozwoju mojej byłej i zdania nie zmienię. Teraz trzeba być trendy, jazzy czy jak tam się jeszcze mówi. Spokojna, normalna kobieta mająca dom i rodzinę jest KURĄ DOMOWĄ i to jest w środowisku pewnej części pań wstyd.
                                      • wersja_robocza Re: Kochanek był następstwem pójścia do pracy. Ta 30.08.11, 20:31
                                        Na szczęście jesteś wolny, co prawda poobijany, ale wolny. I znów mówię bez cienia złośliwości.;P)
                    • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 12:18
                      Akcent lezy na radosnie! To chyba wszystko tlumaczy.
                      • ronald.tusk Dodam jeszcze, że nie znam panów, którzy czy to 30.08.11, 12:20
                        radośnie czy smutno nie wkładają świadomie gumki natomiast WIELOKROTNIR zdarzyło mi się błaganie w trakcie - wejdź we mnie bez gumki...tylko na chwilę...będziemy uważać.
                        • wersja_robocza Re: Dodam jeszcze, że nie znam panów, którzy czy 30.08.11, 12:23
                          Czyli jednak nie wiedzą skąd sie biorą dzieci.;)
                  • ursyda Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 13:03
                    Ale zadawałaś się z tym chorym gatunkiem
                    • ronald.tusk I nadal się zadaję. Nie jestem homoseksualistą, 30.08.11, 21:28
                      chociaż czasem żałuję. Z facetem zawsze rozmawia się konkretnie ;-)
                      • wersja_robocza Re: I nadal się zadaję. Nie jestem homoseksualist 30.08.11, 21:31
                        Zawsze? Śmiem wątpić.;)
                • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 12:21
                  Boris Becker chcial kiedys kupic buty. Szczesliwa sprzedawczyni wylizala mu radosnie na powitanie penisa, swych majtek nawet nie zdjela a w ciaze zaszla!. Od tamtej pory juz nie wiem skad biara sie dzieci?
                  • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 12:24
                    Przykład BB będziecie wałkować do końca świata? Raz już dostałam odpowiedź na pytanie z iloma takimi egzemplarzami miałeś do czynienia? Bo BB to na pewno nie jesteś.;)
                    • ronald.tusk Mam wrażenie, że kończą Ci się argumenty 30.08.11, 12:27
                      i zaczynasz obracać wszystko w żart. Boże, dlaczego WY jesteście takie przewidywalne? No dlaczego? :-(
                      • wersja_robocza Re: Mam wrażenie, że kończą Ci się argumenty 30.08.11, 12:29
                        Nie zaczynam, bo robię to cały czas.;)
                        Swoja drogą chłopaki musicie mieć naprawdę niezłe geny.;)
                        • udany_prototyp Re: Mam wrażenie, że kończą Ci się argumenty 30.08.11, 12:32
                          nowy rodzaj komplemetu- masz niezłe geny ;P
                          • wersja_robocza Re: Mam wrażenie, że kończą Ci się argumenty 30.08.11, 12:34
                            Ty też?:P
                          • ronald.tusk Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 12:34
                            B/T
                            • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 12:39
                              Dlaczego manipulacji? Czujecie się osaczeni przez kobiety , które chcą się z wami rozmnażać. Stad wnioskuję, ze musicie mieć dobre geny. Jaka manipulacja.;)
                              • ronald.tusk Wytrąciłaś mi wszystkie argumenty z rąk... 30.08.11, 12:42
                                ...muszę zając się czymś pożytecznym, bo walę banią w ścianę. Jak zwykle zresztą w relacjach z kobietami.
                                • wersja_robocza Re: Wytrąciłaś mi wszystkie argumenty z rąk... 30.08.11, 12:44
                                  Łetam.
                              • udany_prototyp Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 12:51
                                generalizujesz- ja na przykład sie nie czuję ;) ;) ;) a przyznam szczerze, że bym się nie obraził za takie osaczenie.

                                poza tym to chodzi też o środki na wychowanie potomstwa- niekoniecznie dawcy środków ;)

                                np silikonowa 19- ka bierze ślub z 90 letnim milionerem oddychajacym z butli dzięki temu zyskuje dostep do środków, ktore umozliwiaja jej zajście w ciąże, z muskularnym czyścicielem basenów.


                                Ja np zdaje sobie sprawę, ze jestem postrzegany wyłącznie jako ewentualny dostarczyciel środków- i z tego powodu w realu na pewnym etapie relacji- dokładnei wtedy kiedy mam zamiar ją zakończyć roztaczam wizje obciążeń finasowych, które na mnie ciążą- dwójka dzieci, wysokie alimenty, kredyty z poprzedniego związku i takie tam- jakoś po tym nigdy nie słyszę namiętnych wyznań ;)
                                • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 12:57
                                  Nie trzeba mieć 19 lat i wielkich cyków, by zdradzić, ani 90 lat i pełnej kasy by być zdradzonym. Prawda?

                                  A Ty... załóż odwrotną sytuację. Spotykasz kobietę, którą postrzegałbyś jako swoją przyszłą. I ona ma kredyty i wysokie alimenty. Liczyć potrafisz, więc wiesz, że oprócz czasu jaki będzie poświęcać swoim dzieciom, spora część jej dochodów będzie przeznaczona na pokrycie tych wydatków, a nie do Waszej wspólnej kasy.
                                  Wcale nie chcę nikogo tłumaczyć, ale mam wrażenie, że z racji swoich niefajnych doświadczeń z kobietami oceniacie kobiety bardzo płasko i jednostronnie.;)
                                  • udany_prototyp Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 13:17
                                    myślę ,że 99% facetów nie widziałoby problemu z póściem z nią do łóżka ;P co więcej sąze, że większośc facetów związałaby się z taka kobieta co najwyżej dystansując się do jej zobowiązań. znam przynajmniej trzy związki, w których facet wszedł w taki związek w każdym wypadku w jakims stopniu pomagał kobiecie finasowo- w jej powstałych w przeszłości zobowiązaniach ( nieudane działalności gospodarcze z byłym partnerem- kredyty mieszkaniowe, czy zadłużenie przez poprzedniego partnera)- nie znam natomiast przykładu tak dizałających kobiet ;)

                                    ... sama dałaś przykład askrawo ilustrujący, ze jednak obie płcie maja inne podejście do tych spraw


                                    ...i nie lubie być oceniany niesprawiedliwie- bardzo mało widziałem dotąd postów, które w tak pogłębiony sposób analizowały związki jak moje posty. nazwanie mojego podejścia płaskim i jednostronnym jest kompletnym niewypałem.

                                    dlaczego tez zakładasz, że uważam swoje doświadczenia za niefajne? Dla mnie to jest bardzo cenne doświadczenie, dzięki niemu rozumiem w jakimś stopniu dlaczego relacje związkowe wyglądają w okreslony sposób
                                    nie czuję się nieszczęśliwy- a wręćz przeciwnie mam poczucie więskzego ( na pewno nie pełnego) zrozumienia dlaczego jest jak jest.

                                    to troche tak jakbyście poznali zasade działania akwizytora i kiedy próbuje wam cos wcisnąc smiejecie się w duchu i świetnie bawicie całą sytuacją wiedząc, ze na koniec zostawicie go zdziwionego na lodzie ;)

                                    dzięki takiemu podejściu z relacji z kobietami czerpię to co jest najbardziej mi potrzebne nie dając się wykorzystywać- (ok możecie powiedzieć nie dając nic w zamian- ale ja nikomu nic nie obiecuję.)
                                    śmiem twierdzić, że mam bardzo fajne doświadczenia ;)

                                    • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 13:21
                                      Do łóżka? To akurat żadne zdziwienie i zaskoczenie. Ale wiązać się? Nawet na tym forum w odpowiedzi na posty: jakie szanse na związek ma matka z dziećmi większość panów odpisze żadne, bliskie zeru itp. Bo panom nie kalkuluje się inwestowanie w nieswoje geny.To co nazywasz większością jest chyba jakimiś wyjątkami.;)
                                      Nikt nie lubi być oceniany niesprawiedliwie. Kobiety również.;)
                                      • lepian4 Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 14:40
                                        Wiekszosc panow nawet nie wie, ze wychowuje nie swoje plemniki. Nie sadze, by ta oficjalna wersja az tak wielu odstraszala! To sa jakies feministyczne bzdury potrzebne do pokrzepienia dusz samotnnie wychowujacych matek!
                                        • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 14:52
                                          Szacunkowe dane w zależności od szerokości geograficznej mówią o kilku do kilkunastu % dzieci wychowywanych nie przez swoich ojców biologicznych. Nie wiem czy brano pod uwagę fakt, że dzisiaj mamy mnóstwo związków patchworkowych. Lepian, jeśli zwiążesz się z kobietą wychowująca dziecko to też będzie wychowywał nieswoje.
                                          • udany_prototyp Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:27
                                            te "szacunkowe dane" to jesli dobrze pamiętam dane z lat 50 tych z wielkiej Brytanii. badania zaś wykonano w oparciu o badanie grup krwi dzieci i oficjalnych ojców

                                            nalezy wziąc pod uwagę trzy kwestie-
                                            1)w 50 latach GB była bardziej purytańska niz dzisiejsza Polska- a stąd można zakładać, ze dziś ten odsetek byłby wiekszy;

                                            2) badanie na podstawie grup krwi w oczywisty sposób nie wykrywało gdy dawca i formalny ojciec mieli tę samą grupę krwi

                                            3) badanie nie uwzgledniało sytuacji, gdy przed badaniem wydało się, że dziecko nie jest "tatusia"- sześciomiesięczna ciąże, albo dziecko uderzająco podobne do sąsiada, wreszcie przyznanie mamusi

                                            wniosek: liczba faktycznych dzieci innych ojców niż oficjalni musiała być ówczas duzo wyższa niż wskazywana badaniem
                                            Myslę, że obecnie odsetek ten byłby znacznie wyższy

                                            a przy okazji pozbawianie człowieka zdolności płodzenia jest przestepstwem karanym więzieniem- jak zatem potraktowac sytuację, gdy kobieta w małzeństwie wrabia faceta w dziecko- nie chce mieć nastepnych i facet traci szanse na posiadania własnego potomstwa?
                                            • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:47
                                              I o ile pamiętam badania zainteresowały naukowców i nie zostawili tego tak na poziomie lat 50.

                                              Przestępstwem jest pozbawianie płodności a nie wybór co do liczby posiadanego potomstwa. Piszesz o sobie w superlatywach i idziesz na takie prowokacje?;)

                                              No ale pobawmy się. Facet chciał mieć dziecko czy? Bo skoro chce znaczy nie był wrobiony prawda? Umawiali się na jedno czy na ile? Bo w trakcie mogli zmienić zdanie albo zwyczajnie oszukać. I jeśli nie idzie się dogadać w tej kwestii... ;)
                                      • user0001 Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:19
                                        Sprawy genów to jedno, ale są inne problemy.

                                        1. Zwykle widzi się wtedy już nie kobietę definiującą się przez to kim jest, ale na matkę dziecka, dla której ta rola określa jej osobę; nie wartościuję tego od strony moralnej, ale oceniam atrakcyjność takiej osoby.
                                        2. Nawet jeśli dzieciak będzie wychowywany przez przybranego ojca od czasu gdy ma roczek, to w wieku lat nastu wyjdą problemy typu: nie będziesz mną kierował, nie jesteś moim ojcem. To przećwiczone przez starszego brata.
                                        3. Dzieciak jeśli będzie sprytny, to będzie wyciągał więcej kasy/ciuchów od przybranego rodzica (grając na poczuciu winy itp).

                                        Do tego może dochodzić cały cyrk związany z kontaktami dziecka z exem partnerki.
                                        • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:25
                                          User, ale to samo dotyczy też kolegi, który tu napisał, że jak kobieta usłyszy o jego obciążeniach to się wycofuje. A potem zdaje się porównał kobiety do natrętnych inkwizytorów, którzy próbują mu wciskać ciemnotę (i jakoś mi to średnio przystaje do rzeczonych dobrych doświadczeń).
                                          Wiążąc się z kimś z obciążeniami ponosimy większe ryzyko. Ostatnio kilka razy byłam na forum macochy. Kawał ciężkiej lektury.
                                          • udany_prototyp Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:50
                                            akwi...akwizytorów

                                            nie jest tak żle, jeszcze nie obawiam sie jak von trier, ze chcecie obciąć mi penisa i spalić na stosie ;P ;P
                                            • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:55
                                              Nie pochlebiaj sobie. Na razie twój penis mnie nie interesuje. :P
                                              • udany_prototyp Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 15:59
                                                W tym "na razie" jest obietnica ;)
                                                • wersja_robocza Re: Czyli manipulacji ciąg dalszy... 30.08.11, 17:37
                                                  No jak zasłużysz to ciap i po ptakach.;)
                                      • ronald.tusk Kompletne bzdura w moim odczuciu. A co maja dzieci 30.08.11, 19:34
                                        partnera z poprzedniego związku do rzeczy jeżeli z ich matką jest mi dobrze. Obciążenia finansowe kobiety? Jakiś problem jest, bo z tego powodu może być częsty ból głowy, fochy itp. ale nie jest to sprawa, która powstrzymałaby mnie od związania się z taką kobietą. W drugą stronę za to działa to zupełnie inaczej ;-)
                                        • wersja_robocza Re: Kompletne bzdura w moim odczuciu. A co maja d 30.08.11, 19:51
                                          Mają, mają.;)
                    • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 30.08.11, 16:01
                      Tak bedziemy walkowac to do konca swiata. Musze wlasnie kupic nowe buty, a zakonczylem juz planowanie rodziny!
                      Kurna boje sie i juz!
                • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 09:31
                  W rzekomo normalnych rodzinach mezczyzni wychowuja kukulcze dzieci i ty domagasz sie, bysmy radosnie zamkneli buzie?! Gumka wystarczy? Dobry zart! Kurde, zupa byla za slona?
                  • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 13:16
                    Lepian, pamiętaj że możesz sprawdzić czy twój ojciec to twój ojciec. No i dzieci też. Na co ci kukułcze.;)
                    • lepian4 Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 13:44
                      Doskonale o tym wiem, ale jesli by sie okazalo, ze ojciec nie jest moim ojcem, to matka jego oszukala, nie mnie. To jest tak, jakbys chciala powiedziec topielcowi, by nie skakal wiecej do wody!
                      Po co wprowadzasz zamieszanie zbednymi aspektami? Cos to zmienia w istocie rzeczy?
                      • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 13:50
                        W którym aspekcie? Bo forum to nie równanie proste i temat zawsze się rozbudowuje.
                      • udany_prototyp Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 14:10
                        jeszcze uzupełnię, ze chyba nie chciałbym tak dla czystej formy wiedziec, czy moje dzieci sa naprawdę moje- choc ich matka jest klamczuchą-recydywistką to co by mi z tego przyszło po tym jak już są na swiecie i są najfajniejszymi ludmi jakich znam?
                        -jedyny argument to możliwośc zdecydowania isę nak olejne- własne- ale czy na pewno udane?

                        a co do własnego ojca- mój jest takim palantem, że naprawdę uznałbym matkę za równą babke gdyby okazało si, ze nie jestem jego ;)
                        • wersja_robocza Re: 3/4 pozwów wnoszą kobiety z powodów 31.08.11, 14:14
                          Moze jak twoi rodzice się dobierali to byli fajni, lubili się, dbali o siebie i planowali razem się zestarzeć. W szczęściu.;)
    • showmessage To że Cię to ruszyło 30.08.11, 10:11
      dowodzi jedynie Twojego wyrachowania. :) Nieistotne dla Ciebie są zupełnie uczucia, skoro powiedzmy za te 20 lat chciałabyś żeby twój facet był z Tobą z innych pobudek niż to że Cię kocha. Ja nie widzę sensu w związku z kimś kto do mnie nic nie czuje, ale jest bo tak trzeba. Wolałbym to zakończyć niż ciągnąć taką farsę.
      Ludzie się zmieniają całe życie. Kochasz kogoś dlatego że jest taki a nie inny. Posiada zbiór cech które odpowiadają zbiorowi cech pożądanych zakodowanych wewnątrz Ciebie. Za 20 lat może się zdarzyć, że albo ulegnie zmianie ten zbiór wewnątrz Ciebie, albo tamta osoba nabędzie cech które się w nim nie mieszczą. Wot i koniec uczucia. ;) Nie licz na wieczność bo wieczność to zmiany wiecznie następujące. Nie zatrzymasz jednego kadru, ale możesz jednak utrzymać uczucie o ile będziesz go świadoma. Przede wszystkim w kwestii co mogę zrobić z sobą aby być bardziej kochaną. O ile Twój partner będzie myślał podobnie istnieje spore prawdopodobieństwo, że Wasze tablice cech będą się replikowały.
      • udany_prototyp Re: To że Cię to ruszyło 30.08.11, 11:12
        Mylisz się Show- kochamy swoje wyobrażenie o kimś.

        sporą role odgrywa w tym tzw efekt aureoli- jesli ktoś jest atrakcyjny lub budzi nasz podziw w jakiejś dziedzinie z góry zakładamy, że posiada inne pozytywne cechy.

        Np mamy skłonnośc sądzić, że nasz ulubiony muzyk jest w ogóle fajnym facetem i świetnie by nas rozumiał- choć tak naprawde nic racjonalnie na to nie wskazuje ( gośc np spędza dnie i noce wyłączenie na grze na gitarze i przelatywniu grupies i nie ma czasu ani intelektu znać się na czymkolwiek innym)

        tak więc kochasz, tak naprawde swój wymysł, ktory ma bardzo luźny związek z rzeczywistością

        jedyną konkretną rzeczą w przypadku tzw zakochania jest genom drugiej osoby- tak naprawde podobają nam sie okreslone geny, które wyrażaja się poprzez poziom hormonów a te z kolei przez wygląd, ruch, zachowanie.

        Jesli nam odpowiadają mamy skłonność "naniesienia" na ten zbiór genów własnych wyobrażeń na temat idealnej osoby.

        w dalszej kolejności działa mechanizm kojarzący przyjemność i wdziecznośc za tę przyjemnośc z danym obiektem ( osobą)


        po jakimś czasie nasz system nerwowy zaczyna obojętnieć na bodziec- tak jak u narkomana- gdzie dla wywołania tego samego efektu co na poczatku konieczna jest większa dawka narkotyku.

        i zakochanie mija. Natura nie przewidziała długiego zakochania- bo wystarczy kilka tygodni miesięcy, żeby doszło do tego co dla natury najwazniejsze- powstania potomstwa.

        Wobec tego ,że potomstwo to z kolei genetyczna loteria i nawet najlepszy genetyczny dawca nie gwarantuje, że będzie udane i dożyje samo czasu wydania zdrowego potomstwa- element przywiązania pary i przyjaźni ma drugorzedne znaczenie.


        Z punktu widzenia natury najskuteczniejsza dla obu płci jest metoda posiadania licznego potomstwa z róznymi partnerami. To dlatego facetów zawsze ciągnie do innych lasek nawet jak rygory społeczne lub brak odwagi każą im zostać z "ta jedyną"

        i dlatego kobietom zmniejsza się ochota na seks z ojcami ich dzieci


        możemy narzekać i wymyślać rózne rzeczy ale tak naprawde tkwimy w nierozwiazywalnej mieszance popędów biologicznych i systemu zakazów społecznych, które też na swój sposób są naturalne
        ( tak jak w wilczej watasze parzy się tylko para alfa a pozostałe wilki sa potrzebne tylko jako robotnice i skład genów, gdy któryś z alfa zgnie albo podupadnie na zdrowiu)

        Juz w przypadku szympansów z uagi na inteligencje i umiejętność oszukiwania ten mechanizm kontroli nie chce działać
        tym bardziej u ludzi ;) - okazało sie, ze najskuteczniejszy jest system pozornej monogami- gdzie pozornie większość ma stałego partnera w okresie rozrodczym a pod płaszczykiem tego jednostki obydwu płci alfa, beta itak dalej w granicach posiadanej przedsiębiorczości rozsiewaja swoje geny na zasadzie kukułki :)

        pomyślcie- gdyby kobiety od dziś zaczęły sypiac naprawdę z tymi, którzy je pociągają- 80-90% facetów zostałoby bez seksu zaś kobiety toczyłyby permanentną wojne o dostęp do tej wąskiej grupki wybrańców- byliby to faceci o wysokiej pozycji społecznej i/lub strasznie przystojni.

        raj, prawda drogie panie? :)
        Dośc szybko spowodowałoby to jednak, że te 80% wykluczonych metodą gwałtu i przemocy starałoby się o dostep do seksu, zaś same panie zajmowałyby się skrytobójcża walką niczym w XVI wiecznych haremach sułtanów tureckich.



        powyższy opis jest drastycznym uproszczeniem - przecież nia napisze tu doktoratu ;)




        • ronald.tusk Skopiowałem sobie ten tekst... 30.08.11, 11:51
          Dzięki, fajne przemyślenia.
        • showmessage Re: To że Cię to ruszyło 30.08.11, 21:32
          > Mylisz się Show- kochamy swoje wyobrażenie o kimś.

          Racja, nie raz o tym pisałem. Rzecz w tym, że wyobrażenie im bardziej się rozmija z matrycą oczekiwań tym szybciej znika. Czasem wystarczy tylko pominięcie jednego ale kluczowego punktu, aby wyobrażenie się rozwiało. Jednak im dłuższa relacja tym mniejsza rola owego wyobrażenia, bo tym więcej potwierdzonych przypadków określonych zachowań. Krótko mówiąc wyobrażenie zostaje zastąpione przez rzeczywistość. Jeśli wybraliśmy mądrze, lub mieliśmy dużo szczęścia to wyobrażenie nie różni się znacząco od rzeczywistości. W dużym uproszczeniu mądry wybór to taki w którym zamiast naciągać wyobrażenie dokonaliśmy porównania, które zresztą będzie nam towarzyszyło przez resztę trwania związku czy się to podoba czy nie.

          > sporą role odgrywa w tym tzw efekt aureoli- jesli ktoś jest atrakcyjny lub budz
          > i nasz podziw w jakiejś dziedzinie z góry zakładamy, że posiada inne pozytywne
          > cechy.

          Tego akurat nie przeceniajmy bo działa marginalnie przy normalnie działającym systemie wartości. Przy zaniżonej samoocenie owszem ma większe znaczenie. Im wyższa samoocena tym większy krytycyzm innych. Czym większy krytycyzm tym mniejszy ów efekt.

          > Np mamy skłonnośc sądzić, że nasz ulubiony muzyk jest w ogóle fajnym facetem i
          > świetnie by nas rozumiał- choć tak naprawde nic racjonalnie na to nie wskazuje
          > ( gośc np spędza dnie i noce wyłączenie na grze na gitarze i przelatywniu grupi
          > es i nie ma czasu ani intelektu znać się na czymkolwiek innym)

          Wiem o co chodzi ale to jest akurat nie najlepszy przykład. Znacznie większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia cech których się spodziewamy u ludzi piszących utwory które lubimy ze względu za podobną percepcję świata.

          > tak więc kochasz, tak naprawde swój wymysł, ktory ma bardzo luźny związek z rze
          > czywistością
          >
          > jedyną konkretną rzeczą w przypadku tzw zakochania jest genom drugiej osoby- ta
          > k naprawde podobają nam sie okreslone geny, które wyrażaja się poprzez poziom h
          > ormonów a te z kolei przez wygląd, ruch, zachowanie.

          Racja. Jednak tutaj są dwie strony medalu i może wprowadźmy pewien trochę sztuczny podział. Na proces zakochania mają wpływ jednocześnie omówione wcześniej elementy psychiczne i z drugiej strony fizyczne. Pierwsze podlegają zafałszowaniu, które można próbować zminimalizować drugie czyli fizyczne od początku są jasne. Dlatego reagujemy pozytywniej na ludzi ładnych. Z góry wiemy, że częściowo są zgodni z naszą matrycą. Nie będę tu wchodził w detale czemu kto i komu się podoba, bo to rozprawka o atawizmach i kolejnych doświadczeniach. Oczywiście jak najbardziej poziomy hormonów są ważne bo one praktycznie potrafią całkowicie przeszacować sposób postrzegania nie tylko innego człowieka, ale świata. Stąd różowe okulary. ;) Oraz komunikacja o naszym stanie przez manifestację zachowania, o którym pisałeś.

          > Jesli nam odpowiadają mamy skłonność "naniesienia" na ten zbiór genów własnych
          > wyobrażeń na temat idealnej osoby.

          Skłonność nie oznacza jednak świadomego wyboru, gdyż zdając sobie sprawę ze skłonności (analizując swoje zachowanie) jesteśmy w stanie oddzielić to co jest fikcją. Nie jesteśmy bezwolnymi jednostkami, zaś wpływ czynników zewnętrznych nie powoduje zawsze przewidywalnej reakcji. Nie jesteśmy automatami. ;)

          Dlatego najlepiej zakochując się jest zweryfikować znane cechy, nie idąc na kompromis, a pozostałe nieznane nie wypełniać urojonymi wynikami, tylko czekać na te prawdziwe, które z pewnością się pojawią, a wtedy je zweryfikować. Pewne ryzyko którego nie da się uniknąć. Może dlatego nie jest nudno. ;)

          > w dalszej kolejności działa mechanizm kojarzący przyjemność i wdziecznośc za tę
          > przyjemnośc z danym obiektem ( osobą)

          Owszem działa, o ile wszystko funkcjonuje jak należy.

          > po jakimś czasie nasz system nerwowy zaczyna obojętnieć na bodziec- tak jak u n
          > arkomana- gdzie dla wywołania tego samego efektu co na poczatku konieczna jest
          > większa dawka narkotyku.
          >
          > i zakochanie mija. Natura nie przewidziała długiego zakochania- bo wystarczy ki
          > lka tygodni miesięcy, żeby doszło do tego co dla natury najwazniejsze- powstani
          > a potomstwa.

          Tak to się właśnie dzieje, co nie znaczy oczywiście, że się nie da temu przeciwdziałać.
          Stoję na stanowisku, że uczucie można zatrzymać na pierwszym etapie o ile spełni się kilka podstawowych warunków.
          Jak sam widzisz wewnątrz nas są mechanizmy, które reagują różnie w różnych warunkach. Zależności między nimi są na tyle skomplikowane, że gdybyśmy je poznali to sami moglibyśmy tworzyć życie. Nie znaczy to jednak, że nie można nimi trochę pograć. ;)
          Piszesz o zwiększeniu dawki i masz rację. Zwiększenie dawki faktycznie podtrzyma stan zakochania. Powiedzmy, że to jest jeden instrument, który możemy wykorzystać utrzymując stopniową intensyfikację. Drugim będzie oczywiście rotacja bodźców. Powstanie nudy jest mechanizmem obronnym mającym wywołać efekt rotacji partnerów, czyli wymiany genów. Oczywiście mechanizm ten funkcjonuje tylko wyzwolony w określony sposób. Wyzwalaczem w tym wypadku jest ilość wykonanych testów zgodności matrycy cech. I tutaj jest pewien bonus. Im więcej odpowiedzi pozytywnych tym bardziej czas się wydłuża. W skrócie im bardziej partner bliższy ideału tym bardziej go kochamy i tym mniejsze prawdopodobieństwo nudy czyli terminatora czasowego. Przez ideał nie należy oczywiście rozumieć prostego ogólnego zestawienia cech, konkretne jedyne w swoim rodzaju dla każdego człowieka. (Co już jest uproszczeniem, bo owo zestawienie może być zmienne dla różnych okoliczności na temat których nie będę się rozwodził.) To jest z kolei mechanizm, którego zadaniem jest wyłonienie najlepszej kombinacji genów. Tak jak w wypadku wilków o których piszesz. Na ich przykładzie wyraźnie widać właśnie powstanie swoistej więzi. Wilki to nie ludzie ale ten mechanizm u nas się objawia tak jak opisałem i wyzwolenie go spowoduje blokadę uczucia w pozycji zakochanie. :)
          Właśnie dlatego, że nie jesteśmy szympansami możemy z niego skorzystać. U wilków działa w sposób czysto prymitywny, a u szympansów nie działa dlatego że mają dość inteligencji by go oszukać jak piszesz. Człowiek jednak nie jednak nie musi iść do tego stopnia na skróty i może uzyskać lepszy efekt niż chwilowe zauroczenie a przy tym znacznie poprawić. Może wybrać czy lepiej jest udoskonalić siebie, stać się alfą czy też pozostać w prymitywnym peletonie. Wystarczy tylko przyjąć odwrotne założenia.
          W początkowej fazie uczucia zdobywasz, walczysz o to by być kochanym. Potem następuje faza stagnacji i wreszcie stopniowe wygaszenie aż do poziomu tej nudy, przyzwyczajenia czy co tam. Właśnie ten pierwszy etap jest tym, który warto utrzymać gdyż daje najwięcej satysfakcji. To co trzeba zrobić to jedynie utrzymać status alfy dla osoby, którą kochamy. Tak aby nie wyprowadzić jej z tej pierwszej fazy. Wymaga to odrobiny świadomości swoich reakcji, panowania nad nimi przy zachowaniu dystansu koniecznego do tego aby każda z jednostek była suwerenna. W ten sposób pozostaje pewien margines, gdyż nikt nikogo nie ma całkowicie. Matryca cech nigdy się nie wypełni do końca, pozostanie niedosyt. Kluczem jest podejście nie że kochasz mnie i jest fajnie tylko co jeszcze mogę zrobić aby być bardziej kochanym. To jest przeciwieństwo fazy wygaszania w której też jest niedosyt jednak bieże się on z niedoborów a nie zwiększenia potrzeb tak jak to miało miejsce w pierwszej fazie. Dopóki obie jednostki trzymają się tej samej filozofii to pozostaną dla siebie atrakcyjne, co więcej ten poziom atrakcyjności będzie wzrastał. To jest odbicie tego co się dzieje u wilków. Po prostu stajesz się alfą dla drugiej osoby. Masz pewność że nie będziesz zdradzony, bo jesteś numerem jeden. Wygaszenie może nastąpić tylko jeśli nie utrzymasz pozycji lidera, ale im dłużej to trwa tym bardziej dystansujesz resztę i tym bardziej zbliżasz się do
          • showmessage Re: To że Cię to ruszyło 30.08.11, 22:08
            Ważne punkty to: utrzymanie strefy prywatnej, całkowity brak jakichkolwiek wymagań w stosunku do drugiej osoby, wolność osobista, świadomość tego że utrata pozycji lidera jest ostateczna.... Jeśli wszystko działa po obu stronach okazuje się że: więcej dbacie o siebie, dajecie sobie więcej wsparcia, jesteście całkowicie tolerancyjni, nie miewacie sytuacji konfliktowych, wszystkie sprawy załatwiacie po partnersku, pomimo braku wymagań stale otrzymujecie od siebie więcej niż się spodziewacie, macie do siebie całkowite zaufanie... A wystarczy tylko przyjąć odwrotne założenie, nie co mogę otrzymać a co mogę dać.... To jest właśnie to czego nie potrafią szympansy, a wilki mają zakodowane do doskonalenia cech gatunku. :)

            >pomyślcie- gdyby kobiety od dziś zaczęły sypiac naprawdę z tymi, którzy je pociągają- >80-90% facetów zostałoby bez seksu zaś kobiety toczyłyby permanentną wojne o dostęp >do tej wąskiej grupki wybrańców- byliby to faceci o wysokiej pozycji społecznej i/lub >strasznie przystojni.

            >Dośc szybko spowodowałoby to jednak, że te 80% wykluczonych metodą gwałtu i >przemocy starałoby się o dostep do seksu, zaś same panie zajmowałyby się skrytobójcża >walką niczym w XVI wiecznych haremach sułtanów tureckich.

            Z tym się nie zgodzę. Widzisz, prawdziwą alfę pociąga tylko inna alfa. W rezultacie tak naprawdę nikły procent populacji. Reszta może spać spokojnie. ;) Co do walki o względy alf to właściwie tak to działa. Z tym że aby być alfą nie wystarczy mieć pozycję czy być przystojnym. Alfa to zestaw wielu cech dających przewagę nad innymi, których jedynie objawem jest to o czym piszesz.

    • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 10:37
      kuuuurcze aż założyłem konto po przeczytaniu Twojego topicu

      zastanawaiam sie czy to prowokacja, bo odpowiedzi - "dlaczego tak jest"- udzieliłaś sam w pierwszym poście ;)

      widzisz, ty teraz mozesz wybierać jak w ulęgałkach- oczywiście co lepsze ulęgałki. Kiedyś przestaniesz móc wybierać- jak sama napisałaś

      Faceci w twoim wieku w 90 % nie moga przebierać- to twarda logika selekscji genetycznej i reguł zachowania gatunku. Z tego co napisałaś możan odczytać, że czujesz, że więskzość facetów nie zasługuje na ciebie i stać cię na lepszych niż jacyś przeciętniacy- i uważasz, ze takie podejście jest oczywiste, prawda? to ma być niby idealizm?
      Tymczasem wraz z czasem role ulegną zamianie - co lepsze "ulęgałki" mają szanse wraz z wiekiem polepszyć swój status i teraz to ci mężczyźni będą mogli przebierać jak w ulęgałkach w was ;) przy czym starsza kobieta, ktora straciła "swój" kapitał jest w oczywisty sposób na gorszej pozycji

      nawet z moralnego punktu widzenia uderza mnie dwulicowość twojego rozumowania- kiedy kobieta ma w ręku wszystkie atuty to nie ma dla ciebie problemu zeby przebierała w tych, których obdarzasz zaszczytnym i jakże instrumentalnie trafnym okresleniem ulęgałek. Przeiceż kiedy jesteście młode bez skrepowania szukacie najlepszego modelu

      ale kiedy to facet ma w ręku atuty dające mu atrakcyjność ( czytaj, kasa, władza, pozycja) to nagle to jest dla ciebie beee?!


      zrozum koleżanko- 20 letnia piekność i 55 letni Prezes spółki giełdowej - to adekwatna wymiana dóbr.
      a co ma do zaoferowania takiemu gościowi jego rówiesniczka?- kompletnie nic

      dla czego w tym momencie nie uważasz, za oczywiste, że facet moze myśleć, że stac go na kogos lepszego niz sypiąca się rówiesniczka?

      mam to na swoim przykładzie- własnie wkraczam w smugę cienia ( choć do 50- ki jeszcze mi daaaaleko). Jestem cholernie inteligentnym facetem- i jednoczesnie więksozść z was posikałaby sie ze smiechu gdyby ktos uzył wobec mnie okreslenia "przystojny". Jako nastolatek i dwudziestoparolatek bylem totalnie ignorowany przez kobiety i spławiany. A jezeli z jakimiś byłem to tylko dlatego, że nie miały dość wiary w siebie i uważały ,że robią mi wielką łaskę.

      i wcale tego nie żąłuję- dzięki temu patrze na życie bez zbędnych sentymentów i mam fantastycznie szczęśliwe życie bez nierealnych oczekiwań.

      w tej chwili jestem w trzecim progu podatkowym i bywam zaczepiany przez kobiety, które inicjują bliższą znajomość ze mną-czyżbym nagle zamienił sie w pięknego łabędzia? ;) Nie sądzę.

      Dlaczegóz mam nie korzystać z mojego "wzrostu atrakcyjności" ? a moze oczekujesz, ze będę dla zasady wierny jakiejś starzejącej się zakompleksionej niedoszłej księzniczce, która nigdy nie uważała mnie za atrakcyjnego i byłem dla niej tylko "samochodem zastępczym" w oczekiwaniu na lepszy model? Rozumiem, ze stan mojego konta ma jej wynagrodzić zawód, że mimo lat oczekiwań nie nadjechał książę na białym rumaku? ;)

      teraz sam z satysfakcją testuję różne sportowe modele i jest bajecznie! jesli traktujesz to jako niezobowiązującą przyjemność :P bez złudzęn, ze ktoś cie kocha, komuś się podobasz lub coś w tym rodzaju ;)

      A faceci nie są kompletnei nic winni tracącym atrakcyjnośc partnerkom, ta jak kobiety nie mają obowiązku być z mało atrkacyjnymi facetami- proste
      • allerune Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 10:59
        w ogóle się zgodzę, sam 10 lat temu dostawałem kosza od wielu panien, na które dzisiaj nawet bym nie spojrzał. I bardzo się cieszę, że czasem można dać takiej prztyczek w nos, ale...

        > księzniczce, która nigdy nie uważała mnie za atrakcyjnego i byłem dla niej ty
        > lko "samochodem zastępczym" w oczekiwaniu na lepszy model?

        to już jest gruba przesada, jeśli laska była z facetem XX lat i urodziła mu dzieci, to jest duża szansa, że nie był dla niej "samochodem zastępczym"
        • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 11:14
          allerune napisał:

          > w ogóle się zgodzę, sam 10 lat temu dostawałem kosza od wielu panien, na które
          > dzisiaj nawet bym nie spojrzał. I bardzo się cieszę, że czasem można dać takiej
          > prztyczek w nos, ale...
          >
          > > księzniczce, która nigdy nie uważała mnie za atrakcyjnego i byłem dla nie
          > j ty
          > > lko "samochodem zastępczym" w oczekiwaniu na lepszy model?
          >
          > to już jest gruba przesada, jeśli laska była z facetem XX lat i urodziła mu dzi
          > eci, to jest duża szansa, że nie był dla niej "samochodem zastępczym"


          pewna drobna szansa istnieje...niemniej polecam mój kolejny post
      • korelacja_1 Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 11:25
        > Dlaczegóz mam nie korzystać z mojego "wzrostu atrakcyjności" ? a moze oczekujes
        > z, ze będę dla zasady wierny jakiejś starzejącej się zakompleksionej niedoszłej
        > księzniczce, która nigdy nie uważała mnie za atrakcyjnego i byłem dla niej ty
        > lko "samochodem zastępczym" w oczekiwaniu na lepszy model

        Zwolnij...autorka nigdzie nie pisze o kapryśnych prawie księżniczkach, swoją drogą, myślę, że nie tu jest hund begraben, temat krąży raczej wokół bliżej niezidentyfikowanych, ogólnie pojętych partnerek długoterminowych, których cechą charaktersytyczną wcale nie musi być podły, roszczeniowy charakter. Nikt też niczego od Ciebie nie oczekuje, chodzi o ty by uczciwie podejść do sprawy, powiesz pannie na starcie, sorry mała umowa jest prosta - coś Ci obwiśnie idziesz w odstawkę, panna się godzi i jest ok.

        > A faceci nie są kompletnei nic winni tracącym atrakcyjnośc partnerkom, ta jak k
        > obiety nie mają obowiązku być z mało atrkacyjnymi facetami- proste
        Nikt nikomu nie jest nic winien, wszystko jest kwestią "zawartej umowy", zależy na co się godzisz i co akceptujesz. Wystarczy tylko odpowiednio się dobrać.
        • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 11:43
          Faktycznie trochę ekstrapolowałem wypowiedż autorki.
          zrobiłem tak ponieważ uznałem ,że wytyczyla pewien zamknięty schemat rozumowania. i chcąc ścisle trzymać się wątku kręcilibysmy się wokól własnego ogona

          Zauważ, że większośc osób zażucajacych autorce mentalnośc kalego postapiła bardzo podobnie

          Z tą umową to ciekawy pomysł ;)
          jednak żeby być konsekwentnym należałoby tej samej szczerości oczekiwac od kobiety "będę z toba az spotkam kogoś lepszego"
          która kobieta na początku związku tak mówi?

          mówię z własnego doświadczenia i z obserwacji "koleżanek"- które w wieku nastu, czy dwudziestu lat byly z jednym, chyłkiem wymykały się z drugim, po drodze byl ten trzeci etc. jeszcze paru innych , z ktorymi bawiły się podpuszczaniem
          zeby nie bylo wątpliwości- nie potępiam: ich wybór- ich sprawa. po prostu cieszyły się tym, ze się podobają, ze maja taki wpływ na facetów.

          Jest jednak coś dwulicowego w tym kiedy teraz gdy głównie z powodu wieku juz tak na facetów nie działają i jednoczęśnie wołają w głos "zdrada" kiedy ten sam starszy o naście lat facet ma babkę na boku.

          Proponowana przez ciebie umowa jest troche utopijna, ale ok postarajmy się sobie to wyobrazić:
          22 letnia miss wybrzeża zamiasst robic karierę na salonach i salonowych leżankach mówi swojemu Czasławowi, z ktorym chodza razem od czasu sptkania na Oazie: "wiesz Czesiu, ze mogę mieć każdego faceta- nie tylko u nas we wsi- bo to tylko 40- ści numerw, nie tylko w całem powiecie- ale rownież proponował mi słodkie tete-a-tete ten kamerzysta z lokalnej telewizji. Ty Czesiu nie masz tego potencjału i mozliwości...o przystjności nie wspominając. Kierując się jednakirracjonalnym odruchme serca kocham cie i nigdy cię nie opuszcze pomimo licznych pokus i możliwości. Musisz mi jednak obiecać Czesławie, że gdy ząb czasu nadgryzie mą urodę a ty tymczasem osiagniesz stanowisko starosty, a byc moze nawet stołek posła Samoobrony, docenisz moje poświecenie i będziesz mnie kochał irracjonalnie równie mocno pomimo swoich przyszłych mozliwości i samochodu służbowego" :P

          o to mniej więcej chodzi ;)

          • korelacja_1 Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:01
            Historyjka o Czesiu przednia :) Ale własnie tu jest miejsce na dobranie. W tym momencie Czesiu może powiedzieć - mam w dupie Twoją misskowatość, wolę zostać sam i znaleźć sobie młodą łanię jak już będę starostą, o! Oczywiście od samego początku założyłam obustronność takich układów. Oczywiscie, zaproponowana przeze mnie "umowa" jest mocno przerysowana, chodzi mi o zasadę, uczciwość, żeby nikt się potem zbyt mocno nie zderzył z rzeczywistością na jaką nie był przygotowany.

            Zgadzam się z dwulicowością kobiecych głosów o których mówisz, nie mniej jednak, panienek mających naście i wczesne dzieścia lat nie brałabym na poważnie...to często jeszcze nieukształtowane istoty, mające mleko (?) pod nosem, to samo tyczy się części chłopców w tym wieku. Chociaż nie znam statystyk ani badań na ten temat, jak na poszczególne płcie rozkłada się takie zachowanie.

            Moje doświadczenie mówi mi, że są ludzie obiektywnie piękni, nie starający się sobie i całemu światu udowadniać i prezentować swojej atrakcyjności poprzez zaliczanie kolejnych modeli i zdobywanie punktów w coraz to nowszych podbojach, są i tacy, (żeńskie odpowiedniki spotkałeś na swojej drodze), którzy dbają tylko o swoje dobre samopoczucie jakie daje im ich powodzenie u płci przeciwnej, nie zważając na uczucia aktualnego partnera/ki.
      • organza26 Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:14
        < A jezeli z jakimiś byłem to tylko dlatego, że nie miały dość wiary w siebie i uważały ,że robią mi wielką łaskę.

        < bez złudzęn, ze ktoś cie kocha, komuś się podobasz lub coś w tym rodzaju ;)

        OJP, bardzo, bardzo Ci współczuję... Nie z powodu doświadczeń tylko chorego sposobu myślenia...
        • ronald.tusk Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:18
          organza26 napisała:


          > OJP, bardzo, bardzo Ci współczuję... Nie z powodu doświadczeń tylko chorego spo
          > sobu myślenia...

          Jeszcze mu napisz, że nie ma jaj. Boże, jakie to wszystko jest przewidywalne...Facet ma dużo racji w tym co pisze. Podzielam prawie w całości jego punkt widzenia. Do tego niestety trzeba porzucić stereotypy i spojrzeć na wszystko chłodno i bez emocji. Kobiety bardzo rzadko to potrafią (swoją drogą chciałbym spotkać taką, która to umie).
          • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:27
            :P na pewno na forum nie będę udowadniał to czy mam jaja ;)
            kazdy ma prawo do własnego zdania prosze tylko o argumenty a nie atak personalny


        • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:25
          a dlaczego chorego- jakiś konkret do tej diagnozy ?
          bęę naprawdę wdzieczny jesli podasz mi racjonalne powody , dla których uważasz, że moje obserwacjenie odpowiadaja prawdzie - zaznaczam, że romantyczne komedie z hugh grantem nie są naukowym źródłem w oparciu, o ktory można ustalać fakty :)

          • potworski Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 12:48
            udany_prototyp napisał:

            zaznaczam, że romantyczne komedie z hugh grantem nie są naukowym źródłem w oparciu, o ktory można ustalać fakty:)


            Zdaje się, że tym zdaniem wytrąciłeś wszystkie argumenty z rąk adwersarza/adwersarki.
          • organza26 Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:21
            Widzę, że umiejętność czytania ze zrozumieniem u tak niesamowicie inteligentnego faceta (jak sam o sobie piszesz) najwyraźniej szwankuje...

            Zwróć łaskawie uwagę, że w pierwszym poście cytuję dwie konkretne części z Twojej wypowiedzi. Mój komentarz tyczył się tylko i wyłącznie tych wycinków.

            Twierdzisz z całym przekonaniem, że nie podobałeś się wszystkim dziewczynom, z którymi byłeś (zanim doszedłeś do kasy) a one były z Tobą z braku laku. To jest naprawdę smutne i chore. Co mnie uderzyło, to Twoje o tym przekonanie, które świadczy o jakimś zarozumialstwie (wiesz lepiej od tych dziewczyn, co one wtedy czuły) albo goryczy, albo kompleksach (albo wszystkim na raz). Normalne to na pewno nie jest...

            Poza tym, wspominasz, że umawiasz się z jakimiś dziewczynami 'bez złudzęn, ze ktoś cie kocha, komuś się podobasz lub coś w tym rodzaju'. Rozumiem wątpliwości co do szczerej miłości aż po grób, ale Ty na litość boską zakładasz, że nie podobasz się ani jednej dziewczynie, z którą się spotykasz - tak, to jest chore!

            Co do reszty Twojego wywodu - są to same podwaliny socjobiologii - czytałam już o tym tysiąc razy i dziwi mnie tylko, że dla kogoś jest to nowość. Wypowiadać się na takie tematy będę jak skończę minimum 50 lat:D
            • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:47
              no tak jak facet nie zgrywa macho co to twierdzi, że zerżńął pół miasteczka to znaczy, że jest chory i zakompleksiony...ale zarozumiały jednoczesnie, eeech

              oczywiscie, że to sa podwaliny socjobiologii! powiem, ze jeszcze uproszczone


              i co z tego, ze czytałaś je setki razy skoro nie potrafisz przyjąc do wiadomości wypływającego z tego prostego wniosku- ludzie nie są równi, są ludzie z definicji mniej lub bardziej atrakcyjni i wbrew romantycznym opowiesciom o kopciuszku, brzydkim kaczątku, czy żabie zakletej w królewnę ( cos pomieszałem...) niewiele mozna z tym zrobić.


              romzantyczna miłość to wymysl popkultury- coś co po prostu dobrze się sprzedaje- jak krem na zmarszczki dla 20 latek
              jeżeli temat powaznie cie interesuje polecam poczytanie powaznej literatury na temat dynamiki związku z obiektem a nie trociny w rodzaju "jedz, módl się i kochaj"

              hmmm i kto tu jest zarozumiały? z góry zakładasz, że będąc z kimś i znając kogoś na pewno nie bylem w stanie ocenić, rodzaju i stopnia uczuć tej osoby do mnie? wreszcie skad wiesz, czy te osoby nie powiedziały mi wprost o swoim stosunku do mnie, albo ,że nie widziałem ich stosunku do faktycznie atrakcyjnych mężczyzn.

              Sama nie znasz ani jednego przypadku, gdy jest się z kimś z braku laku? rozejrzyj się?

              to nie jest chore- takie są fakty. Odwzajemniona miłóść to zjawisko krótkie i rzadkie dodatkowo co do zasady przeznaczone dla ludzi ponadprzecietnie atrakcyjnych i z reguły mlodych. wyjatki zdarzaja się rzadko i niektóre z nich tak naprawde trącą zboczeniem lub inna patologią

              zgodze się, że jest w tym światopoglądzie jakiś rodzaj rozczarowania ale jak napisałem wynagradza mi to satysfakcja z załapania reguł gry.

              uważam, ze to co napisałem dotyczy bardzo wielu ludzi- tylko duża część znich się do tego przed samymi soba nie przyznaje. Sam byłem nieco załamany kiedy to wszystko zaczęło do mnie docierać ;)






              • wersja_robocza Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:50
                No i to szczęście jednak od Ciebie bije na kilometr. Oślepnąć idzie.;)
                • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:53
                  szczęście to sprawa wewnętrzna ;)

                  poza tym jestem zarozumialcem i lubie bawić się w pseudonaukowca ;) dociekającego "prawdziwej istoty bytu"
                  • wersja_robocza Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:56
                    Pseudonaukowcowi to się nie uda. Co najwyżej dotrze do pseudoprawdy zwanej goowno prawdą;)
                    • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 16:02
                      pseudonaukowa jest tylko metoda przedstawienia- w oczywisty sposób upraszczam rzeczy podbudowane naukową argumentacją.

                      jak zaznaczylem na wstępie - to nie jest Lancet a ja nie pisze doktoratu
                      natomiast przedstawiam własny punkt widzenia i logiczny wywód wiążący przyczyny i skutki.

                      ale oczywiście mozemy pobawić się w docinki i osobiste wycieczki
                      • wersja_robocza Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 17:43
                        Nie. W żadnym razie.;)
              • organza26 Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 17:44
                > no tak jak facet nie zgrywa macho co to twierdzi, że zerżńął pół miasteczka to
                > znaczy, że jest chory i zakompleksiony...ale zarozumiały jednoczesnie, eeech

                Wiesz, to jest nawet zabawne... W mojej wypowiedzi nie było nic o maczo ani rżnięciu połowy lasek z miasteczka a Ty tak to właśnie odebrałeś... Widzę, że coraz to inne kompleksy wyłażą...

                ludzie nie są równi, są ludzie z defi
                > nicji mniej lub bardziej atrakcyjni i wbrew romantycznym opowiesciom o kopciusz
                > ku, brzydkim kaczątku, czy żabie zakletej w królewnę ( cos pomieszałem...) niew
                > iele mozna z tym zrobić.

                No tak, są ludzie mniej i bardziej atrakcyjni i rzeczywiście niewiele można z tym zrobić - powiedziałabym, że to nie jest żadna socjobiologia ale prawda ogólna, ale... co z tego???

                > romzantyczna miłość to wymysl popkultury- coś co po prostu dobrze się sprzedaje
                > - jak krem na zmarszczki dla 20 latek
                > jeżeli temat powaznie cie interesuje polecam poczytanie powaznej literatury na
                > temat dynamiki związku z obiektem a nie trociny w rodzaju "jedz, módl się i ko
                > chaj"

                No właśnie, romantyczna miłość, poczytaj może Fromma 'O sztuce miłośći' to dowiesz się, że romantyczna miłość to nie jedyna miłość pomiędzy mężczyzną a kobietą.

                > to nie jest chore- takie są fakty. Odwzajemniona miłóść to zjawisko krótkie i r
                > zadkie dodatkowo co do zasady przeznaczone dla ludzi ponadprzecietnie atrakcyjn
                > ych i z reguły mlodych. wyjatki zdarzaja się rzadko i niektóre z nich tak napra
                > wde trącą zboczeniem lub inna patologią

                Wiesz pomiędzy tymi młodymi, starymi, ponadprzeciętnie i przeciętnie atrakcyjnymi osobami pałętają się osobniki, dla kórych jeszcze liczy się szacunek, przywiązanie, podziw, bliskość i zwykłe lubienie się z partnerem. Te uczucia mają dużo więcej do czynienia z fajnym charakterem niż wyglądem. Jak dla mnie to jest właśnie bardziej prawdziwa miłość niż miłość romantyczna, o której mówisz.

                wreszcie skad wiesz, czy te osoby nie powiedziały mi wprost o swoim stosunku
                > do mnie

                Wszystkie Twoje ex tak Ci powiedziały? Sorry, ale nie wierzę, tak samo jak nie wierzę, że każda jedna tak myślała. W jedną czy dwie jeszcze bym uwierzyła, ale nie we wszystkie.

                > zgodze się, że jest w tym światopoglądzie jakiś rodzaj rozczarowania ale jak na
                > pisałem wynagradza mi to satysfakcja z załapania reguł gry.

                Facet, wg którego wszystkie kobiety prędzej czy później zdradzą albo zawsze lecą na kasę też uważa, że załapał reguły gry...

                Już wczesniej zauważyłam, że im większe pieniądze, tym większy cynizm, bezduszność i odczłowieczenie, Ty tylko potwierdzasz moją teorię...
                • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 31.08.11, 13:49
                  ale skąd ta agresja?- naprawdę masz- widze problem z ogarnieciem kontekstu moich wypowiedzi i chaotycznie czepiasz się wyrwanych fragmetów.

                  • organza26 Re: Wymienie Cie na lepszy model 31.08.11, 14:32
                    Widzisz, ja Ci zwróciłam uwagę na pewne aspekty Twoich wypowiedzi, które bardzo marnie świadczą o Twoim poczuciu własnej wartości. Tak naprawdę tylko i wyłąćznie o to mi chodziło (może za bardzo się rozpisałam).

                    Dla mnie największą zaletą forum jest to, że swoją opinię można wyrazić szczerze i bez owijania w bawełnę, nie martwiąc się, że 'jak powiem Ziutkowi co naprawdę myślę to on przestanie ze mną gadać'.

                    Możesz się zastanowić nad tym co powiedziałam (rzeczywiście może i w nieprzyjemny sposób), albo się obrazić - Twój wybór.
                • udany_prototyp Re: Wymienie Cie na lepszy model 31.08.11, 13:49
                  ale skąd ta agresja?- naprawdę masz- widze problem z ogarnieciem kontekstu moich wypowiedzi i chaotycznie czepiasz się wyrwanych fragmetów.
                  masz chyba jakiś problem z umiejętnością wczucia sie w sytuacje innej osoby niz ty sama?

              • ronald.tusk Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 21:31
                udany_prototyp napisał:

                > Sam byłem nieco załamany kiedy to w
                > szystko zaczęło do mnie docierać ;)

                Cholera....ty też?
    • wielki_czarownik Hmm... 30.08.11, 11:10
      55 letni ustawiony facet przebierający w kobietach - cham, męska świnia, bydlę etc.
      25 letnia dziewczyna przebierająca w facetach - szuka prawdziwej miłości, czuła, kochająca, wrażliwa.

      Jakoś mi to dziwnie pachnie moralnością Kalego. Jeżeli Ty wykorzystujesz Swoje wdzięki celem upolowania fajnego (czyli m.in. ustawionego) faceta, to jest to OK. Jeżeli facet w analogiczny sposób wykorzystuje swój portfel, to jest draniem.
      Uczciwe to?
      • udany_prototyp Re: Hmm... 30.08.11, 11:15
        ;P...miałem jeszcze napisac o moralności kalego- ale dzięki za wyręczenie ;)
      • lepian4 Re: Hmm... 30.08.11, 11:17
        A ja ciagle wierze, ze ten ksiaze z bajki z milosci, a nie zwyrachowania poslubil spiaca krolewne, ktora byla od niego starsza o cale 100 lat'!
        • n.wataha To działa w obie strony 30.08.11, 11:29
          Ten schemat działa w obie strony.

          Widzisz, ja byłem tym "modelem, którego była żona wymieniła na młodszy".
          Żeby było bardziej pikantnie to wymieniła nie wtedy gdy nam się nie wiodło, lecz właśnie wtedy gdy finansowo żyliśmy jak pączki w maśle. Widać gdy jest zbyt dobrze to czasami kobietom palma odbija. A na kogo wymieniła? Ano na gościa 12 lat młodszego, którego zatrudniałem w swojej firmie. Przy okazji zabrali ze sobą cały dorobek życia (a sporo tego było, bo nawet dom sobie była żona kupiła, a i na wojaże zagraniczne stać ich było). Ale pieniążki się szybko skończyły, facet okazał się pijakiem i nierobem, którego wszelka praca męczy, wiec teraz to moja była zapierdziela na półtora etatu by wykarmić kochanka i siebie.

          A ja po 5 latach (wcale nie życia w celibacie, o nie) znalazłem sobie nową partnerkę na resztę życia i ani z charakteru, ani z wyglądu nie przypomina tej poprzedniej. Jedyne co mi pozostało to wstręt do ciułania za wszelką cenę pieniędzy. Innymi słowy - wole pracować u kogoś jako pracownik, niźli poświęcać życie na robienie pieniedzy na własny rachunek. To ma swoje dobre strony - wychodzisz z pracy i zostawiasz wszelkie związane z nią tematy ad.acta. Zero rozmów o pracy w domu.
      • korelacja_1 Re: Hmm... 30.08.11, 11:36
        Absolutnie nie jest to uczciwe, należy dodać, że panowie w wieku 25 lat także przebierają w lasencjach a panie 55+ szaleją w sanatoriach może tylko skala wygląda inaczej i nie jest to tajemnicą i niczym złym również.

        Do Twojego opisu zabrakło kilku wyrazów - 55 letni ustawiony - żonaty, posiadający dzieci? - bo chyba o to tu chodzi - facet przebierający w kobietach - cham, męska świnia, bydlę
        > etc. Nie wnikam w jakość takiego małżeństwa, dyskusja na inny wątek.
        • udany_prototyp Re: Hmm... 30.08.11, 11:53
          spróbuj złapać odrobinę dystansu do schematów, ktorymi cie karmiono.
          Moimy o tym, co się dzieje rzeczywiście a nie jak powinno być w idealnym świecie.
          zareczam ci, ze młode mamusie dopóki są fizycznie atrakcyjne i takimi się czują bardzo czesto miewają kochanków , wystawiają mężów za drzwi dla lepszego modelu
          tak więc zniesmacza mnie schemat- żonaty, dzieciaty- to świnia i prostak. a jesli żona mu np nie daje bo jej się znudził, albo nie dba o siebie- to ma spędzac czas na wędkarstwie i przegladzie sprtowym ;P- bo tak wypada?

          polecam takze czytanie ze zrozumieniem- 25 letni faceci, którzy przebieraja w laskach to około 10-20 % populacji facetów w tym wieku. i tak duza częśc z tego to przechwałki i pozerstwo. i to mimo społecznej aprobaty dla takich działań facetów- łodość faceta nie jest sama w sobie tak atrakcyjna
          Tymczasem kobiety, które sa poddawane ostrzejszemu ostracyzmowi z powodu zmian partnerów w wieku 25 lat częsciej gęściej przebieraja w facetach ( co zabawne badanie dowodzą, że najostrzej ą potepiane włąsnie przez inne panie, ktore cichcem robią to samo albo bardzo bychciały ale się boją)


          • korelacja_1 Re: Hmm... 30.08.11, 12:08
            Nie czuję się tuczona żadnymi schematami, po prostu nie lubie dokładać historyjek tam, gdzie nie są potrzebne. Nie znam żadnej młodej mamusi z kochankiem, jeśli takowe są, przykro mi ogromnie i także je potępiam.

            > tak więc zniesmacza mnie schemat- żonaty, dzieciaty- to świnia i prostak. a je
            > sli żona mu np nie daje bo jej się znudził, albo nie dba o siebie- to ma spędza
            > c czas na wędkarstwie i przegladzie sprtowym ;P- bo tak wypada?
            Nigdzie nie napisałam, że "niedającej" matronie wolno więcej, za to podkreśliłam, że nie wchodzę w jakość opisywanego związku. I nie nawidzę wyrażenia "bo tak wypada" i nie stosuję go w życiu swoim amen.

            Moje czytanie ze zrozumieniem ma się całkiem dobrze, jednak osobiście znam więcej facetów, którzy za młodu przebierali niż takich samych dziewczyn. Akurat znalazłam się w takim a nie innym środowisku.

            Biczuję się bo nie mam za sobą badań i statystyk, jestem za obustronną uczciwością i to jedyne co mam na swoją obronę. Amen po raz 2.
            • udany_prototyp Re: Hmm... 30.08.11, 12:20
              nie zgadzam sie z toba ale oddam życie za to abyś mogła mieć sowje zdanie- tak więc miej swoje zdanie ;)
              masz bardzo dobre intencje. Twierdze po prostu, że w życiu związkowym" nie chodzi o uczciwośc tylko o status ( to takze zapewnienie środków i opieki) a przede wszystkim o przekazanie swoich genów.

              Ja w ogóle nie wchodze w rozwazania komu wolno- a komu nie wolno- bo to kwestia sztucznej i formalnej moralności- rodzaj umowy społecznej pozwalającej na stereotypowe szufladkowania zjawisk- niekoniecznie zgodnie z faktami ( jak się umówimy ,że ziemia jest płaska to sie od tego taka nie zrobi

              prawdę mówiąc bardzo bym chciał aby świat wyglądał tak jak chcesz go widzieć- ale niestety moje obserwacje nie pozwalają mi na taka wiarę.



              • korelacja_1 Re: Hmm... 30.08.11, 12:31
                Twierdze po prostu, że w życiu związkowym" nie cho
                > dzi o uczciwośc tylko o status ( to takze zapewnienie środków i opieki) a prze
                > de wszystkim o przekazanie swoich genów.
                Nie mogę odmówić Ci racji, jeśli chodzi o biologiczne, ewolucyjne podstawy związków, z faktami i naukowcami ciężko dyskutować, ale jestem głęboko przekonana, że na tym sprawa absolutnie się nie kończy.

                > prawdę mówiąc bardzo bym chciał aby świat wyglądał tak jak chcesz go widzieć- a
                > le niestety moje obserwacje nie pozwalają mi na taka wiarę.
                Mam nadzieję, że się na tym za daleko nie przejadę :) też bym chciała, ale nie będę toczyć wojen o to. Wystarczy mi, jeśli moje życie będzie bliskie tej wizji i do tego dążę.



                • udany_prototyp Re: Hmm... 30.08.11, 12:35
                  Wystarczy mi, jeśli moje życie będzie bliskie tej wizji
                  > i do tego dążę.
                  nie wiem jak to napisać abyś nie odebrałatego ironicznie- żcze powodzenia- a jeśli jesteś młoda ładna i mądra to masz znacznie większe szanse na realizację tego celu- pod warunkiem, że nie zmarnujesz czasu z jakimś niewartym tego gnojem ;)
    • ronald.tusk Każda tak mówi o sobie. Skąd to się bierze...? 30.08.11, 11:48
      policzdo3 napisała:

      > I tak sobie cholera mysle,mam co prawd
      > a dwadziescia kilka lat,jestem atrakcyjna kobieta za ktora ogladaja sie mezczyz
      > ni i generalnie gdybym chciala to moglabym wybierac jak w przyslowiowych ulegal
      > kach

      "Rysiek się o mnie starał, a ja wybrałam ciebie i zmarnowałam sobie życie". Rysiek owszem się starał ale o dostęp do waginy a ten kretyn mało, że się ożenił to jeszcze utrzymywał przez pól życia po to, aby usłyszeć jakim zerem jest. Historia życia wzięta jakich wiele...
      • udany_prototyp Re: Każda tak mówi o sobie. Skąd to się bierze... 30.08.11, 11:59
        ronald- to zabrzmi jak chęć rewańżu- ale tak nie jest :P
        przykład z Ryśkiem genialnie wykazuje nielogiczność pretensji autorki wątku.

        przy tym ,samemu zdarzyło mi się słyszęć westchnienia o "ryśku" ;) tak więc przykład z zycia wzięty...od kilku lat odpowiadam - bardzo, żałuje, że dokonałas tak głupiego i nietrafnego wyboru- ale to wyłącznie twoja wina ;)

        dzięki ;)
      • maly.jasio ronald ? 30.08.11, 15:04
        ronald.tusk napisał:

        > "Rysiek się o mnie starał, a ja wybrałam ciebie i zmarnowałam sobie życie". Rys
        > iek owszem się starał ale o dostęp do waginy a ten kretyn mało, że się ożenił t
        > o jeszcze utrzymywał przez pól życia po to, aby usłyszeć jakim zerem jest. Hist
        > oria życia wzięta jakich wiele...

        ty bys sie wstydzil tego tuska.
    • frywoletka Re: Wymienie Cie na lepszy model 30.08.11, 15:41
      :)
    • policzdo3 Udany prototyp 30.08.11, 23:06
      Dopiero teraz zalogowalam sie na gazecie i o wielu sprawach zdazyles tutaj wspomniec i choc to nie do zakwestionowania, ze jestes inteligentny to jednak z wieloma kwestiami nie moge sie z Toba zgodzic. Moze kilka na poczatek:
      1. To, ze wg. Ciebie uwazam,ze wielu facetow nie zasluguje na mnie i stac mnie na lepszych.
      Mysle,ze Pan z budki z piwem nie bylby dla mnie osoba z ktora bylabym w stanie wejsc w glebsza relacje.I to nie kwestia zaslugiwania na kogos bo w moich zylach niebieska krew nie plynie ale kazdy wybiera sobie partnera,ktory bedzie dla niego odpowiednim kompanem do rozmowy,seksu,dzielenia pasji.To,ze jestem swiadoma swojej atrakxyjnosci nie oznacz ze musze ja wykorzystywac,poprostu spotkalam w swoim zyciu mezczyzne,jakiego sobie wymarzylam,ktory mnie inspiruje.nie potrzebuje nieustannego potwierdzania swojej atrakcyjnosci w oczach innych mezczyzn,te jedne w zupelnosci mi wystarczaja.A jezeli ktos wychodzi z zalozenia ze zawsze moze spotkac kogos lepszego,nigdy nie stworzy normalnego zwiazku bo ciagle bedzie szukal.Pojecie "przecietniaka" w Twoich "ustach"to rowniez dla mnie truizm,bo kto to jest przecietniak?
      2.i najwazniejsze-chodzilo mi o to,ze w swojej pracy mam do czynienia ze starszymi mezczyznami.spotykam czasem ich zony,wyliftingowane,patrzace ze strachem na mlode dziewczyny,chcace za wszelka cena podobac sie swojemu mezczyznie,ktory i tak po jakims czasie wybierze sie na pole golfowe z 20-latka aby pokazac ja swoim kolegom.i wlasnie to mnie wkurza-ze tak latwo poddajecie sie prostym instynktom,chuci(nie wiem jakie h a pisze z tel i nie chce mi sie sprawdzac) ktora moze i bylaby dla mnie zrozumiala gdyby ta next nie byla tylko ladnym,swiezym cialem ale i rownym sobie kompanem na zycie.dlatego tak sobie pomyslalam,ze te porzucone zony doznaja upkorzenia ze ich mezowie chodza na dyskoteki z dziewczynami w wieku ich corek,ubieraja sie jak nastolatkowie i staja sie wrecz smieszni.
      3.jezeli ktos byl z Toba z laski-przykre. Ja bylam w zwiazku z mezczyzna,ktory nie byl przystojny(wg.otoczenia) ale mial takie poczucie humoru i spotkania z nim byly dla mnie jak komunia dusz,ze zakochalam sie i to porzadnie.i co ?moze tez powinnam myslec,ze jestem z nim z laski albo ze to z mojej strony nowy przejaw altruizmu?bzdura.ostatnio na imprezie przypadkowo poznany znajomy tego chlopaka gdy sie dowiedzial,ze z nim bylam nie mogl uwierzyc "ze takie ferrari bylo z kims takim" dla mnie to bylo przykre,ze ludzie potrafia byc tak plytcy w swoich osadach.
      4.jestes inteligentny,fakt.ale dla mnie zauwazasz tylko zle aspekty tego zycia. Z gory zakladasz,ze kazdy musi miec jakis interes,i zazwyczaj chodzi tutaj o pirniadze. To,ze testujesz sportowe modele jak to napisales swiadczy tylko o tym, ze nie jestes zdOlny do glebszego uczucia.kolekcjonujesz tylko efemerycxne chwile ktore nie sa nic warte.pewnie seks jest fajny,ale kosmiczny moze byc tylko z kims kogo sie kocha.
      • ronald.tusk Re: Udany prototyp 31.08.11, 00:06
        policzdo3 napisała:

        > ostatnio na imprezie przypadkowo poznany znajomy tego chlop
        > aka gdy sie dowiedzial,ze z nim bylam nie mogl uwierzyc "ze takie ferrari bylo
        > z kims takim" dla mnie to bylo przykre,ze ludzie potrafia byc tak plytcy w swoi
        > ch osadach.

        Przepraszam, że się ładuję między wódkę a zakąskę, ale to stwierdzenie zdemaskowało Cie całkowicie. Jestem ciekaw co napisze udany_prototyp ;-)
        Pozdrawiam.
        • udany_prototyp Re: Udany prototyp 31.08.11, 12:45
          a co moze napisać? ;) po prostu niespójny ten cały wywód autorki

          niby ma dowodzić, że atrakcyjnośc fizyczna faceta się nie liczy, po czym jednak się okazuje, ze sie liczy skoro sama autorka uważała faceta za niezbyt przystojnego ;) i w trakcei związku miała tego świadomość.

          bylem kiedyś zabujany w jednej lasce i uważałwem ją za najpiekniejszą i najzgrabniejsza na swiecie. Moi dwaj znajomi kompletnie nie rozumieli co ja w niej widze . W życiu nie napisałbym ,ze byłem zakochany w nieładnej lasce, czy nieatrakcyjnej lasce-jak autorka- bo ktos tak o niej powiedział.

          niby nie rozumiesz szacowania atrakcyjnosci partnera a wyszło, że sama ją szacujesz :P

          a poza tym od wczoraj pojawiło się tyle ciekawych wypowiedzi- a tu praca wzywa- moja atrakcyjnośc duuuzo kosztuje ;)

          • policzdo3 Re: Udany prototyp 31.08.11, 13:03
            Udany prototypie widze,ze jak wiwkszosc maturzystow masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.w swoim poscie-W NAWIASIE napisalam ze to otoczenie uwazalo ta osoba za nieatrakcyjna,to ze mi sie podobala bylo chyba oczyste skoro weszlam w ten zwiazek.Ale widze,ze Ty czytasz i dorabiasz do tego wlasna ideologie.A wspomnialam o tym tylko dlatego, bo napisales ze Twoje partnerki byly z Toba z laski, i chcialam Ci pokazac ze w zyciu nie wszystko jest biale i czarne.Pewnie jestes zakompleksiona osoba,ktora mierzy swoja atrakcyjnosc tylko przez pryzmat portfela.
            Zreszta nie zalozylam tego watku po to aby ktos analizowal moja osobe lecz aby opowiedziec o swoich wrazeniach odnosnie zwiazkow z dlugim stazem,ktore koncza sie z w/w powodow.
            Pozdrawiam
            • udany_prototyp Re: Udany prototyp 31.08.11, 13:44
              nie czuj się atakowana.
              w ogóle to proponuję zejście z analizowania moich doświadczeń i tego czy jestem zakompleksiony czy nie- bo to jest kompletnie nieistotne dla tematu- twojego tematu

              odpowiem krótko- moge zaakceptowac ,że mam kompleksy. Fakty pozostają jednak faktami do 29 roku życia miałem jedną partnerkę, i to mimo, ze nie byłem niesmiały i byłem osobą bardzo towarzyską i lubianą takze przez kobiety dopóki nie okazywałem, ze interesuje mnie coś więćej niz kumpelstwo.
              po 29 roku życia moje kontakty towarzyskie sa zdecydowanie uboższe a mimo to od tego czasu specjalnie o to nie zabiegając byłem co najmniej w kilkunastu sytuacjach hmmm...intymnych- przy czym dotyczy to kobiet w wieku 24 +, czyli czesciowo tej samej do, której uderzałem wczesniej.

              Dla twojego wątku ma to takie znaczenie, w wieku 20 lat kobieta ma znacznie większe szanse , że partner znajdzie się jej bez specjalnego szukania, niż to, że 20 letni aktywnie inicjujący kontakty facet znajdzie partnerkę

              dlatego przeciętna kobieta ma podstawy sądzić, że decydując sie na okreslonego faceta "obdarza go zaszczytem". Ma podstawy mieć poczucie pewnej przewagi nad facetem- "Nie ty Czesiu to byłby Ryszard". Mówiąc językiem praktyki przecietna kobieta może czuć, że w tym wieku jej atrakcyjnośc jest mocniejszą walutą niż atrakcyjnośc przecietnego 20 letniego mężczyzny

              i jest duzo kobiet, które z tego korzystają


              mija lat dwadziescia, dwadzieścia pięć i ta relacja się zmienia- teraz faceci w tym wieku czują, że znalezienie miłej, chetnej i może jszcze młodej partnerki jest duzo łatwiejsze niz kiedyś i czuja jednoczesnie, ze ich atrakcyjność jest mocniejsza niż aktualna atrakcyjnośc tych, które ćwierć wieku temu były i uważały się za ferrari ;)

              dlatego ciezko sie dziwić facetom, ze nagle korzystają zezdobytej atrakcyjności, zwłaszcza, gdy w domu mają zeński odpowiednik faceta spod budki z piwem
              a to wcale nierzadka sytuacja, bo masa pięknych kobiet poza uroda i pewnością siebie z niej wynikającą nie ma żadnych innych atutów- czyli w wieku 55 lat są tymi "facetami spod budki z piwem"

              jesli dobrze się domyślam znaczenia pojęcia "ferrari" to własnie takie ferrari przede wszystkim sa zagrożone takim rozwojem sytuacji- facet 25 lat temu kupił ferrari a po 25 latach spod lakieru wyszedł moskwicz ;), niec dziwnego ,ze chciałby to zmienić choc na fiata punto ;P

              • ap_u Re: Udany prototyp 31.08.11, 19:27
                > jesli dobrze się domyślam znaczenia pojęcia "ferrari" to własnie takie ferrari
                > przede wszystkim sa zagrożone takim rozwojem sytuacji- facet 25 lat temu kupił
                > ferrari a po 25 latach spod lakieru wyszedł moskwicz ;), niec dziwnego ,ze chci
                > ałby to zmienić choc na fiata punto ;P


                a więc to taka sprawiedliwość dziejowa? i jak, lepiej ci dzięki temu? ;)
    • corgan1 instrukcja jak na inny model wymieniają kobiety :) 31.08.11, 01:43
      Mój ulubiony artykuł z ulubionego tygodnika który kiedyś czytałem:
      www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/1503444,1,slaba-plec.read
      Przyjaciółka Hanny Bakuły rzuca właśnie potwornie bogatego człowieka. Cham i pije. Wszyscy znajomi się cieszą: nareszcie. Dlaczego rzuca? A co? – Jest jak tysiące kobiet – ładna, zadbana, wykształcona. Takie są nawet 40-letnie i w górę. A typowy czterdziestolatek? Łysy, brzuchaty wór, który musi brać viagrę – mówi Bakuła.

      50-letnia też tryska energią, ma tysiąc planów i wielki apetyt na życie. Wychowała już dzieci. I któregoś dnia dochodzi do wniosku, że siedzenie do końca życia z mało sprawnym i w istocie obojętnym jej dziadem wcale nie jest konieczne. I tak jest. Dużo rozwodów wnoszą kobiety 50-letnie.


      Sama widzisz - skoro kobietom już wolno porzucić "łysego, brzuchatego, mało sprawnego dziada" no to facetom też wolno prawda?

      – Mężczyźni – mówi Zuzanna Celmer, terapeutka – byli niegdyś rozliczani z dwóch funkcji: miał taki przynosić pieniądze i zachowywać się w sposób, który domownicy mogli znieść. Teraz rozliczani są z wiązki ról. Przynosi pieniądze, ale uwala się po pracy na kanapie z gazetą i milczy. Jest dobrym ojcem, ale kochankiem do niczego, bez krzty wyobraźni seksualnej. Umie to i owo naprawić w domu, ale, pomijając młotek i gwoździe, jest nudny, płaski i nieciekawy do obrzydzenia.

      Co prawda nie wiem z ilu funkcji kobiety były rozliczane kiedyś i czy teraz w ogóle można je rozliczać, ale skoro mężczyźni są rozliczani z "wiązki ról" to kobiety też jednak można rozliczać z "wiązki ról" i w związku z tym można spokojnie zostawić żonę która choć umie gotować i jest dobrą matką ale jest nudna, płaska i nieciekawa do obrzydzenia, prawda?

      No chyba że uznasz że ww. art. jest do bólu chamski i mizoandryczny, wtedy można się zastanowić czy wnioski jakie z niego wypływają są prawidłowe?
      • wersja_robocza Re: instrukcja jak na inny model wymieniają kobie 31.08.11, 09:35
        Interesujący artykuł, a ty go przedstawiłeś baaardzo wybiórczo.
    • spawacz.drewna Re: Wymienie Cie na lepszy model 31.08.11, 09:26
      mam cudownego faceta ktory poki co mnie ubostwia i mam nadzieje ze za 20 lat nadal bedzie slubowal mi ciepla kawe o poranku i parasol w deszczu

      zobaczymy za 20 lat
    • piorex12 Wymienie Cie na lepszy model 31.08.11, 21:04
      Dla mnie to nie nowośc bo ja szczególnie od tych mało atrakcyjnych i konkurencyjnych kobiet słyszałem takie teksty. I zawsze konczyło się to rozstaniem. Powody były bardzo błahe wręcz smieszne i mało powazne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka