Dodaj do ulubionych

Placenie za dziewczyne...

    • Gość: JUSTA Re: Placenie za dziewczyne... IP: gateway.d* / *.mofnet.gov.pl 24.09.04, 07:25
      to widze ze masz nie zlego skapca mi nigdy sie nie zdarzylo zebym placila
      zawsze facet placi nawet za najdrobniejsza rzecz wspolczuje ci naprawde
      pozdrawiam
    • Gość: Duśka Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 07:30
      Czy zastanawiałaś się czy go stać na sponspring Ciebie? Czy to o to chodzi w
      związku żeby facet płacił za dzieczynę. Może chodźcie narazie na spacery dopuki
      nie bedziecie umieli ze sobą rozmawiać ( równiez o tym )
      • Gość: LCF Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 08:35
        A co to komuś przeszkadza ze się nie ma kasy za wiele!!!! Jak nie mam to z
        pustego nie naleje!!!! Zrozumta to Wy puste dziewczyny (przy czym nie wszystkie
        są małodomyślne - ale niestety wiekszosć tu piszący niestety tak) - żle to o
        was swiadczy!!!!
    • karmi Re: Placenie za dziewczyne...PART..... 24.09.04, 08:40
      Osobiście uważam, że gdy mowa jest o stałej parze, to partnerzy powinni dzielić
      się kosztami. Fajnie jest , gdy chłopak na początku za ciebie płaci, ale nie
      chodzi mi tu o jakieś horendalne kwoty, bez przesady dziewczyna też powinna
      umieć sie zachować i nie może bezgranicznie wykorzystywać faktu, ze to chłopak
      płaci. Ja mam takich wspaniałych kolegów-dżentelmenów, którzy pomimo tego że
      np. mają swoje dziewczyny płacą ze mnie. Jest to barzdo miłe. Wiem też jest to
      dla mniech sprawa honoru, zresztą bardzo dobrze ich zam na co dzień i wiem ze
      to bardzo dobrze ułożeni mężczyzni.
      • Gość: kementari Re: Placenie za dziewczyne...PART..... IP: *.net.external.hp.com 24.09.04, 10:41
        Wedlug mnie to zalezy. Bo jak ja moge wymagac od chlopaka, ktory jest studentem
        i nie ma pracy, ze mi cos fundowal? Oczywiscie to milo, ale nie przesadzajmy,
        aby za kazda kolacje, picie on placil. Dlatego, sadze, ze powinnismy placic
        kazdy za siebie, na poczatku. Potem to jak ustalimy. U mnie sie zdarza, ze
        czasem ja mam pieniadze, a moj chlopak nie no to ja place. Nie ma sprawy. A
        potem on mnie zaprasza, gdzie tu problem? Wedlug mnie problem pojawia sie wtedy
        kiedy on juz w ogole nie placi i non stop ja place. I kiedy nie kwapi sie
        kupowanie "kwiatkow", dla oslody raz na jakis czas. Lub nie wysyla sms na
        oslode dnia. Adoracja dziewczyny nie konczy sie na fundowaniu "kolacji".
    • Gość: Beti Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.u.mcnet.pl 24.09.04, 09:12
      To zależy od tego czy np.oboje studiują,czy np.on/ona pracuje.Z moim ex bylo
      tak,ze to zalezalo od tego kto zapraszal(placil ten kto zapraszal),czy byl to
      moze wypad spontaniczny(po polowie),czy obchodzilismy jakas rocznice(po
      polowie),czy swietowalismy np.moje zdanie prawka(ja),albo jak ktos byl przy
      kasie,a druga osoba nie to placil ten kto mial.Teraz mam nowego faceta i
      problem.On tejs starszy i duzo lepiej ode mnie sytuowany.Z jednej strony mam
      kase na moje wydatki(dorabiam)ale juz np na coweekendowe szalenstwa w modnych
      knajpach juz nie bardzo i czuje sie lekko niezrecznie gdy to on placi,jednak
      staram sie zawsze zaproponowac,ze to ja zaplace a jak nie mam to mowie jeszcze
      zanim wyjdziemy,ze jestem pustawa i wtedy wspolnie planujemy czy idziemy,czy
      odpuszczamy,czy zmieniamy knajpe na tansza,czy tez on placi(a tak jest z
      regoly :-))Inna sprawa jest to,ze on teraz zaczyna przac,a posadke ma niewąską
      (wziety informatyk).Jeszcze nie wiem,co zrobir,gdy przyjdzie nam omawiac
      wspolne plany wakacyjne(oboje chcemy poplywac jachtem po cieplych
      morzach,tyle,ze dla mnie to moze byc spore obciazenie finansowe,a nie wyobrażam
      sobie zeby pojechal beze mnie)Podsumowujac-jesli facet jest inteligentny,dobrze
      wychowany i ma takt,to zawsze da sie z nim wspolnie znalezc jakies wyjscie.
    • martini_82 Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 09:46
      a ja sobie postanowiłam ze nigdy wiecej zaden facet nie bedzie za mnie
      płacił... jakas feministyczna połowa sie we mnie odezwała...ciekawe na jak
      długo ;-))

      buziaki
    • Gość: Lyman Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.eranet.pl 24.09.04, 09:48
      facet, któremu zależy na Tobie nie będzie patrzył na spotkanie przez pryzmat
      kosztów, dla niego liczy się coś więcej i jest gotów wiele poświęcić; ponadto,
      jeśli traktuje Cię poważnie, sprawi, że nie będziesz czuć się zobowiązana -
      jak? to jest coś w rodzaju know-how, albo się umie albo nie; jeśli po spotkaniu
      czujesz się zobowiązana, może to być oznaka delikatnej próby związania Cię;
      chłopak z klasą będzie starac się zaimponować Ci, pozostawiając Ci swobodę
      wyboru, a nie związywać w jakikolwiek sposób; jeśli nie będziesz chcieć
      kontynuować, zrozumie, nie będzie mieć żalu, ani pretensji; nie będize też
      żałować poniesionych wydatków, bo zależało mu na Tobie i rzeczą naturalną było,
      że próbował zdobyć Twoją sympatię i zaufanie, a to wymaga czasu i najczęściej
      jakichś pieniędzy na różne wyjścia i drobne gesty; mówię oczywiście o
      chłopakach, którzy zarabiają i stać ich na zwykłe rzeczy; jeżeli Twój chłopak
      za dużo kalkuluje, bądź ostrożna, to zawsze zły znak i zważywszy, że na
      początku wady są raczej skrupulatnie skrywane, później może być jeszcze gorzej;
      z pewnością są faceci, którzy płacą za dziewczynę tylko dlatego, że czegoś
      oczekują w zamian (i nie jest to wspomniany przez kogoś buziak na dobranoc...);
      takich prymitywnych gości po prostu musisz ignorować, o ile nie chcesz być ich
      zdobyczą, którą z czasem pewnie porzucą dla następnej zdobyczy
      powodzenia i pozdrawiam
      • Gość: mkopek Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.ericsson.net 25.09.04, 14:32
        Popieram, z tym, ze jesli dziewczyna za duzo kalkuluje to tez radze ostroznie.
        Ogolnie uwazam, ze w naszej kulturze utarlo sie ze to facet placi, bo to zawsze
        faceci byli lepiej sytuowani lub wrecz tylko oni zarabiali kase. Teraz sie to
        zmienia. Zmieniaja sie tez obyczje co do placeni i tak musi byc.
        Jest jeszcze drugi aspekt tej sprawy. Podobno kobieta podswiadomie szuka w
        zwiazku polepszenia swojej sytaucji zyciowej (nie koniecznie tu musi chodzic o
        wielkie wzbogacenie sie, ale np o dzielenie kosztow mieszkania, obowiazkow,
        wspieranie w trudnych chwilach, ogolnie wymaga zeby w zwiazku bylo jej lepiej
        niz samej). Dlatego kobiety zwracaja uwage na to, ze mezczyzna placi za nia,
        oznacza to zazwyczaj, ze jest dobrze sytuowany. Ta sama przyczyna powoduje np
        ze mezczyznom na wsi trudno zanlezc sobie zone, bo kobiety ze wsi szukaja mezow
        z miasta (np jada na studia zeby znalezc sobie meza i zamieszkac w miescie),
        kobiety mieszkajace w miescie szukaja sobie lepiej sytuwoanych od siebie, a tym,
        ktorym najlepiej sie powodzi trudno jest znalezc godnego siebie meza, uwazaja
        facetow za byle co lub, ze sa im calkowicie nie potrzebni i angazuja cala swoja
        energie w kariere. Do tego badania wykazuja, ze kobiety maja wiekszy pociag do
        inteligentniejszych facetow. Czesto inteligencja decyduje o dobrej pozycji w
        spoleczenstwie, dlatego kobiety szukaja dobrze sytuowanych mezczyzn. To powoduje
        ze lubia one jak facet za nie placi. Zreszta slabosc kobiet do inteligentnych
        mezczyzn powoduje, ze ewolucja czlowieka poszla wlasnie w kierunku rozwoju
        centralnego ukladu nerwowego, gdyz Ci inteligentniejsi mieli wieksze szanse na
        przekazanie swoich genow nastepnym pokoleniom. Dla ludzkosci chyba niestety
        dzisiejsze mniej inteligentne, lub gorzej sytuowane kobiety zadowalaja sie tymi
        mniej inteligentnymi facetami. Ale moze to lepiej dla czlowieczenstwa.
        Pozdrawiam
        mkopek
        • nom73 Re: Placenie za dziewczyne... 25.09.04, 23:24
          Gość portalu: mkopek napisał(a):

          > ze lubia one jak facet za nie placi. Zreszta slabosc kobiet do inteligentnych
          > mezczyzn powoduje, ze ewolucja czlowieka poszla wlasnie w kierunku rozwoju
          > centralnego ukladu nerwowego, gdyz Ci inteligentniejsi mieli wieksze szanse na
          > przekazanie swoich genow nastepnym pokoleniom.

          Czy mam przez to rozumiec, ze inteligentny czlowiek ma wieksze szanse na
          potomka? To dlaczego wiekszosc rodzin wielodzietnych to rodziny patologiczne?


    • Gość: seksi [...] IP: *.polpx.pl / 81.15.170.* 24.09.04, 09:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: mart [...] IP: *.eranet.pl 24.09.04, 10:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: jan [...] IP: *.cement.cz 24.09.04, 10:10
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: kowerer Zapraszam- płace IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 10:33
          Dla mnie sprawa jest bardzo prosta. Na początku zanjomości to ja dzwonie do
          dziewczyny i ją ZAPRASZAM na randke. Skoro kogoś sie zaprasza to sie płaci!! To
          chyba proste. Po pewnym czasie znajomości po prostu podejmujemy decyzje że
          gdzieś RAZEM idziemy i wtedy mozna jakoś dzielić koszty. Choc ni wyobrażam
          sobie żebym nie postawił dziewczynie np. drinka. A do wszystkiego potrzebny
          jest takt i wyczucie. Fajne dziewczyny źle sie czują "gdy robią wszystko dla
          kasy"
          • Gość: Simon Re: Zapraszam- płace IP: 193.111.25.* 24.09.04, 10:45
            Zgadzam sie w 100% i pewnie Panie tez sie zgodzicie. Na poczatku znajomosci
            jesli On zaprasza to On placi. I nie chodzi tutaj o wyjscia do ekskluzywnych
            restauracji. Mozna isc na dobrą herbate, kawe, sok czy lody. Wszystko zalezy od
            tego jaki sie ma budzet. Kobieta lubi gdy sie o niej mysli. Wiec np. idac do
            kina wystarczy zabrac np. 3 kokosowe Rafaello i Jej w trakcie seansu wsunac do
            reki. Chodzi o sam gest. Na spotkanie mozna Jej przyniesc zerwany z drzewa
            kwiat lub ladny lisc jesienia. To nie kosztuje a jest swiadectwem tego ze jest
            dla faceta kims waznym. Dalej gdy sie znajomosc rozwija to przed wyjsciem out
            zwykle sie rozmawia dokad chce sie isc i na co nas stac. Jesli ktos jest
            splukany a ta druga polowka ma wiecej kasy i zdecydujecie sie wyjsc out to
            oczywiste jest ze ta druga osoba placi. Trzeba znac umiar w kazdej sytuacji. I
            nawet jesli On zaprasza do eleganckiej restauracji to wybiera sie z karty dania
            w przecietnej cenie. Nie mozna zamawiac tych najdrozszych ani najtanszych bo
            gdy On zaprasza do eleganckiej restauracji to na pewno wie co robi i go na to
            stac a gdy Ona zamawia w tej restauracji tylko przystawke to jemu moze sie
            zrobic przykro ze uwaza go za biednego.... Rozmawiajcie wspolnie i badzcie
            taktowni. Pozdrawiam z Londynu.
            • marialudwika Re: Zapraszam- płace do Simona 27.09.04, 18:16
              To taki post nie na temat!
              Simonie,kiedy pojawisz sie na nowym forum P.-H.?
              Podrawiam
              ml

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23421
          • szamanica Re: Zapraszam- płace 24.09.04, 10:48
            Fajne dziewczyny źle sie czują "gdy robią wszystko dla
            kasy"
            Ha ha ... fajna dziewczyna?
            • Gość: kowerer Re: Zapraszam- płace IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 11:15
              szamanica napisała:

              > Fajne dziewczyny źle sie czują "gdy robią wszystko dla
              > kasy"
              > Ha ha ... fajna dziewczyna?

              Sugerujesz że nie ma fajnych dziewczyn czy nie rozumiesz określenia fajna
              dziewczyna??
              A może stosujesz zasade nie ważne z kim ważne jak, pasują ci weekendy w drogich
              hotelach kolacje w drogich knajpach, przejażdzki bmw z przyciemnianymi szybami
              z bardzo miłym kokso-dreso-ziomalem??
              • szamanica Re: Zapraszam- płace 24.09.04, 11:21
                Moze inaczej, nie rozumiem co fajnosc ma do finansow...

                A co do wyjazdow, hotelow, bmw i dresow mowie kategorycznie nie... NIe ten
                poziom facetow z ktorymi sie umawiam...
                • Gość: kowerer Re: Zapraszam- płace IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 11:28
                  szamanica napisała:

                  > Moze inaczej, nie rozumiem co fajnosc ma do finansow...
                  Pewnie tyle samo co fajność do poczucia humoru, fajność do sposobu wypowiadania
                  sie,fajność do ubioru, fajność do fryzury, fajność do traktowania swojego
                  faceta.
                  Drugą osobę oceniamy po wszystkim także po stosunku do kasy swojego partnera.
                  A wszystko razem składa się na tą naszą "fajność".
                  • szamanica Re: Zapraszam- płace 24.09.04, 11:47
                    widocznie nie jestem fajna :(
          • bjorkki Re: Zapraszam- płace 27.09.04, 12:49
            święte słowa! popieram! Oby jak najwievej takich facetow jak ty!
            bjork
    • Gość: x Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.geod.agh.edu.pl 24.09.04, 10:39
      Dawno, bardzo dawno temu obowiazywala prosta zasada: jezeli chlopak jest
      inicjatorem spotkania, randki, kina, kolacji, pojscia do teatru (kiedys sie tam
      chodzilo), na impreze - placi on, jesli dziewczyna - kazde placi za siebie.
      Facet oczekujacy, ze za jego pomysly bedzie placila dziewczyna po prostu dawal
      dowod swojej niedojrzalosci - i byl odsylany do mamusi. Polecam!
      • biedronka24 Nie tak dawno 24.09.04, 16:25
        trzydziestki - szczesliwie zamezne (poki co)- pamietaja :)
        Jak widac nie dla wszystkich ona taka prosta. Ech, co to sie porobilo...
        Kiedys dziewczeta w Bulgarii mowily o przyjezdnych ´nowoczesnych´ Niemkach na
        wakacjach ze sie puszczaja i ze sa ´tanie´.
        Bo tak bywalo za czasow gdy bylam mala dziewczynka i spedzalam wakacje z
        rodzina, ze rzeczywiscie przyjezdzaly dziewczeta w poszukiwaniu czarnookich
        chlopakow, lezaly nago bezpruderyjnie demonstrujac swoje ´dolnosci´ na plazy
        (bron Boze plywac :)) a za kebabczeta i kole placily same.
        Tak to powstalo grono o dzwiecznej nazwie Gigolo....
        Jak widac amatorek takiego zycia damskiego jest wiecej.
        Czy naprawde wszyscy Panowie to lubia? I mam jeszcze pytanie- gdzie jeszcze poza
        plaza?
    • Gość: bunny jesli chlopak nie zarabia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 12:00
      jesli chlopak zarabia, to od czasu do czasu moze za cos zaplacic, ale bez
      przesady. JA wole placic za siebie, czuje wtedy mniejsze "zoobowiazanie" ;) Mam
      dwoch braci i wiem ze zawsze bylo im trudno sie nie zrunjowac...
      • szamanica Re: jesli chlopak nie zarabia 24.09.04, 12:10
        A jeśli chłopak zarabia, ale spotykamy sie u mnie bo:

        1 mieszkasz sama i masz zawsze porządek i mamy swięty spokoj
        2 ja (facet) pracuje i nie mam czasu na sprzątanie u siebie i robienie zakupów
        3 do kina knajpy itd nie bo patrz pkt 1

        zgadnijcie kto ponosił wszelkie koszty??? miałam dosyć już go nie ma
        Może i jestem materialistką ale teraz przynajmniej nie muszę wietrzyć domu po
        jego wizycie bo wszędzie czuć dym papierosów :)
        • Gość: Za Re: jesli chlopak nie zarabia IP: 195.117.30.* 30.09.04, 17:48
          A jeśli chłopak zarabia, ale spotykamy sie u mnie bo:
          >
          > 1 mieszkasz sama i masz zawsze porządek i mamy swięty spokoj
          > 2 ja (facet) pracuje i nie mam czasu na sprzątanie u siebie i robienie
          zakupów
          > 3 do kina knajpy itd nie bo patrz pkt 1
          >
          > zgadnijcie kto ponosił wszelkie koszty??? miałam dosyć już go nie ma
          > Może i jestem materialistką ale teraz przynajmniej nie muszę wietrzyć domu po
          > jego wizycie bo wszędzie czuć dym papierosów :)

          Patrzę na nicka i oczom nie wierzę!!! To nie ja to napisałam???? :-))
    • Gość: lill :) Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.238.84.69.adsl.inetia.pl 24.09.04, 12:07
      jestem z chłopakiem od 8 miesięcy od samego początku płaciliśmy za siebie
      osobno. Jeśli ja nie mam pieniędzy a mamy ochotę gdzieś wyjść, mówię mu to i
      wtedy on płaci za mnie, bez cienia wymówki. Jeżeli ja mam pieniądze a on nie,
      nie czuję się płacąc za niego, jak partnerka niemęskiego utrzymanka. Kiedy mamy
      oboje każdy płaci za swoje zachcianki. Albo dla zabawy ja reguluję jego
      rachunek lub on mój. Ten system działa bez zarzutu... nie rozliczamy sobie kto
      w tym miesiącu wydał więcej i kto to musi odpracować w przyszlym :)))))) A
      jesteśmy tylko studentami dziennymi. Absorbująca praca niosąca za sobą większe
      zarobki jeszcze odpada :)
    • tirasu Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 12:33
      a co sadzicie o takiej sytuacji:
      jedziecie razem na wakacje / wyjazd weekendowy, jego samochodem. potem ona
      placi polowe za benzyne. suma nie jest zawrotna, bo wyjazd nie tak bardzo
      daleko. uwazacie, ze to OK, czy ze jednak przesada?
      • Gość: lill :) Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.238.84.69.adsl.inetia.pl 24.09.04, 12:38
        dla mnie ok. sama miałam teraz taki wypad nad morze.pojechaliśmy na wakacje.
        tylko że wyglądało to w ten sposób, że ja zapłaciłam za całą benzynę i na
        wakacjach miałam przywilej życia na jego koszt i nie wyciągania ani grosza ze
        swojego portfela:) POdział boski :) Ja czułam się jak wiecznie zapraszana
        krolowa a podział kosztów na cały ten krótki wypadzik wyszedł mniej więcej po
        równo :)
        • szamanica Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 12:47
          zgadzam się :) zdecydowanie OK
          • aqar Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 14:24
            Masz kaskę masz laskę , nie masz kaski nie masz laski...
            Cytat z piosenki hip-hopowej...

            Czy tak naprawde nic sie dla was kobiet innego nie liczy ?
            Zdaje sobie sprawe ze nie wszystkie jestescie materialistkami, ale prawda jest
            taka, ze facet z mniej zasobnym portwelem schodzi na dalszy plan...
            Przykre, ale prawdziwe...

            A moze to wlasnie my, faceci nakrecamy to wszystko bo tak naprawde to chwalimy
            sie: forsa, samochodem, wypasmym mieszkaniem, a tak naprawde nie majac sie czym
            innym?


            • Gość: benita Re: Placenie za dziewczyne... IP: 217.11.136.* 24.09.04, 14:42
              aqar napisał:

              > Masz kaskę masz laskę , nie masz kaski nie masz laski...
              > Cytat z piosenki hip-hopowej...
              >
              > Czy tak naprawde nic sie dla was kobiet innego nie liczy ?
              > Zdaje sobie sprawe ze nie wszystkie jestescie materialistkami, ale prawda
              jest
              > taka, ze facet z mniej zasobnym portwelem schodzi na dalszy plan...
              > Przykre, ale prawdziwe...
              >
              > A moze to wlasnie my, faceci nakrecamy to wszystko bo tak naprawde to
              chwalimy
              > sie: forsa, samochodem, wypasmym mieszkaniem, a tak naprawde nie majac sie
              czym
              >
              > innym?
              >

              Coś w tym jest :P

              Widzisz, to taki atawizm: dla faceta brzydka kobieta jest be (bo urodzi chore
              dzieci), dla kobiety biedny facet jest be (bo pewnie życiowy niedorajda i
              rzeczonych dzieci nie utrzyma).

              Więc kasa się liczy, ale na pewno nie jest "najważniejsza", ważniejsza jest
              odpowiedzialnośc, uczciwość, dobroć etc.

              Mój facet często za mnie płaci, bo ja nie zarabiam, on tak.
              Postaram sie to zmienic kiedy pójdę do pracy.
              Sytuacja 50/50 jest dla mnie ok, natomiast nie ukrywam, że zarabianie na siebie
              i płacenie za niepracującego faceta byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

              No chyba, że w dłuższym związku on CHWILOWO byłby "na kuroniówce".
              • Gość: Ostap(Moskwa) Re: Placenie za dziewczyne... IP: 195.128.95.* 24.09.04, 15:06
                Jedyna rozsodna kobieta na tym forum
              • Gość: mkopek Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.ericsson.net 25.09.04, 14:49
                Nie uwazasz, ze to nie jest partnerskie podejscie. Teraz ty nie zarabiasz i on
                placi za Ciebie to jest OK. Ale kiedy Ty mialabys placic za niego bo on nie
                zarabia to juz nie przejdzie? Nieco wyzej napisalem dlaczego tak jest i ze
                kobiety maja to w podswiadomosci. Ja to rozumiem i nic do tego nie mam, jednak
                chcialbym tez, zeby kobiety czasem rozumialy odmienne do swojego podejscie
                facetow do innych spraw (np do nie zauwazania przez faceta, ze jakas czesc
                garderoby faceta nie pasuje do innej czesci- np guziki marynarki nie pasuja do
                sznurowek butow).
                pozdrawiam
                mkopek
      • Gość: benita Re: Placenie za dziewczyne... IP: 217.11.136.* 24.09.04, 14:34
        Co do przykładu z benzyną: Jak najbardziej OK.
        Tylko lepiej umówić się wcześniej, potem może byc trochę niezręcznie, zwł. że
        nie posiadająca samochodu dziewczyna (tak jak ja) po prostu może nie pomyśleć o
        kosztach benzyny.

        W ogóle to wszystko zależy od sytuacji finansowej. Jak będę zarabiać to będę
        dużo częściej za siebie płacić. Ale nawet wtedy nie wyobrażam sobie, żeby mnie
        W OGÓLE przestał zapraszać do kawiarni czy do dobrej knajpy z jakiejś tam
        okazji.
        Natomiast nie czułabym się dobrze, gdyby facet płacił za moje ubrania,
        kosmetyki etc.
        • Gość: scoolina Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.dip.t-dialin.net 24.09.04, 17:25
          hm...to juz tak daleko zaszlo z dzieleniem kosztow...
          kiedy jeszcze nie mialam samochodu, to zawsze poczuwalam sie do zwrotu kosztow
          podrozy, natomiast mnie samej jakos sie nie trafilo. Myslalam, ze tu chodzi o
          koszty tzw. wyjscia...kiedys istniala instytucja utrzymanki, teraz jest
          sponsoring, ale to juz zupelnie inny temat.
          Mysle, ze jasno sie wyrazilam na forum: obowiazuja przede wszystkim zasady
          dobrego wychowania i wzajemna kurtuazja.to bardzo umila nasza egzystencje.
    • Gość: ONA Mi to wszystko jedno w sumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 14:47
      czy placi on czy razem, ja jako bezrobotna (na zrazie) nie mialabym z czego
      zaplacic, ale mam kolezanke ktora od razu skresla faceta kiedy ten nie placi
      (nawet jak to jest wypad z przyjacielem do knajpki), narzeka itp, ale faceci
      lubia jej stawiac, bo - mimo ze nie jest jakas sex bomba, to lubi uwodzić.
      Mysle ze to kwestia wychowania w domu - jesli pochodzi z domu o tzw.
      tradycyjnym podziale rol (małe miasteczka i wieś), to bedzie oczekiwała że
      zapłacisz, ale w zamian będzie ci sprzątac i gotować. Ja mam nieco inne
      podejście, ale nie uważam ze jej styl jest zły. Po prostu co kto lubi.
      • Gość: hydro Re: Mi to wszystko jedno w sumie IP: *.miloszyce.sdi.tpnet.pl 24.09.04, 15:10
        To nieprawda.
        Kiedy umawiam się z Dziewczyną, zawsze sam reguluje rachunki, bo uważam, że tak
        powinno być. Nigdy mi nawet przez myśl nie przszło żeby za cos takiego
        oczekiwać "prania i sprzątania".
      • aqar Re: Mi to wszystko jedno w sumie 24.09.04, 15:22
        Powiem na moim przykladzie.

        Bylem w zwiazku dwa i pol roku.
        Mam prace, ale jest ciezko. Mam na utrzymaniu mieszkanie, a nie moge liczyc na
        jakakolwiek pomoc - jestem sierota. Gdyby nie Pomoc Spoleczna mialbym problemy
        aby powiazac koniec z koncem.

        Co z tego ze pracuje od poniedzialku do niedzieli, kiedy z ledwoscia starcza na
        zycie. Pracujac, zarabiajac pieniadze chcialem "wynagrodzic" swoja nieobecnosc
        przy dziewczynie materialnie. Wiem jednak ze nie da sie kupic uczuc.
        Po naszym rozstaniu, z bardzo blachego powodu Ona trafila w rece innego.
        Z tym ze on nie pracuje, zbija baki, ma samochod, kieszonkowe wielkosci mojej
        wyplaty...

        Stracilem wiare.

        Nie stac mnie na "utrzymanie" kobiety, moge jej pomoc, ale przez to biore
        nadgodziny, co prowadzi do mojej nieobecnosci w domu... i kolo sie zamyka.

        Jezeli teraz pragne spedzic mile wieczor to robie jakis wypad do innego miasta,
        kwateruje sie w hotelu, wczesniej sie umawiam... jest przyjemnie i wiekszosc
        wie, ze oczekuje cos w zamian, jednak niekoniecznie - wystarczy poczuc cieplo -
        ale chyba nie o to chodzi !

        Nie uwazam, ze wszystkie kobiety jestescie materilistkami, ale nie majac grosza
        przy tylku nie ma co w ogole myslec o trwalszej znajomosci. A majac pieniadze
        nie mam czasu...

        Pozostaje niezawodna prawica przed snem i odkladanie pieniedzy... moze jakies
        lokaty, papiery ? Problem w tym ze czuje sie samotny i oszukany... nie chce
        placic za sam seks...

        Co z tego ze pozniej kobieta nie potrafi pojac ze mnie nie stac na wiele rzeczy?

        Poznalem kiedys dziewczyne, ktora wiedzac ze czekaja mnie wydatki i mam
        oszczednosci celowo ciagnela mnie po centrach handlowych przytulajac sie,
        calujac, prowokujac. Kiedy sie jej nie udalo, mimo moich tlumaczen do dzis sie
        nie odzywa, a na moj widok przechodzi na druga strone ulicy...

        Przykre
        • Gość: W. Re: Mi to wszystko jedno w sumie IP: *.e7even.com 24.09.04, 19:54
          Rozumiem cie aqar.

          Czytajac przygniatajaca wiekszosc damskich postow na tym forum mozna sie
          zalamac i pomyslec ze masz racje. Jesli meszczyzna nie placi za babe to brak
          kultury, jesli kobieta nie gotuje facetowi to wyzwolona.

          Ale nie trac wiary i nadzieji. Kiedy kilka lat temu poznalem moja zone, nie
          mialem grosza przy duszy i szukalem pracy jako sprzatacz. A kobieta uwierzyla
          we mnie i pomogla mi, podzielila sie ta drobina pieniedzy ktore wtedy miala od
          swoich rodzicow i razem jakos przebrnelismy ciezkie czasy, zakochani i
          szczesliwi. Dzieki niej odzyskalem pewnosc siebie i poradzilem sobie z
          przeciwnosciami losu.

          Teraz niczego nam juz nie brakuje, stac nas na ladny dom i samochod i inne
          duperele. I ja sie postaram zeby mojej zonie nigdy niczego nie brakowalo, a jak
          jej sie cos podoba to zeby to miala.

          Takze glowa do gory, sa jeszce na tym swiecie porzadne kobiety - nie tylko
          sepy. Dobra kobieta moze byc najlepsza motywacja. Ale strzez sie suk - szkoda
          pieniedzy...
    • Gość: qwerty Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.pl 24.09.04, 15:43
      Jak mam pieniądze, to nigdy nie ma problemu - ja płacę, ale bywają takie dni w
      miesiącu, że gotówki nie ma, więc wtedy mówię wprost - nie mam kasy - zwykle
      jest tak, że wtedy dziewczyna zapłaci. Ale zawsze staram się (to jest dla mnie
      sprawą honoru) aby wartość rachunków z takich wyjść zdecydowanie przeważała na
      moją stronę (faceci to rzadko zauważają, ale dziewczyna ma dość dużo wydatków,
      aby stać się 'piękną' dla faceta).
    • ewkamu Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 16:02
      Miło jest, gdy chłopak z który się gdzieś wybieram płaci za mnie i za siebie.
      Ale nie oznacza to, że ja nie proponuję partycypacji w kosztach wyjścia.
      Przyznaję, że nie jest źle, gdy odmówi, ale jeśli tego nie zrobi, to nie jest
      równoznaczne z tym, że zachowuje się nietaktownie czy też jest mniej "męski".
      Świat jest trochę inny. Kobiety zachowują się inaczej, bardziej swobodnie. Mówi
      się dużo o równouprawnieniu. Jeśli któraś ma ochotę zapłacić za siebie, to to
      zrobi. A jak mężczyzna się na to zapatruje - jest to tak różne, jak różni są
      mężczyźni. I dobrze. Nudno by było, gdyby wszyscy byli tacy sami :)
      • Gość: janek mi est zawsze niezręcznie,kiedy płacę, aż łzy lecą IP: *.chello.pl 24.09.04, 16:12
        • biedronka24 Nie placz kochanie :) 24.09.04, 16:27
          lepiej byc golym z gestem niz gi- golakiem :)
    • Gość: kpaxx Re: Placenie za dziewczyne... IP: 217.17.46.* 24.09.04, 16:43
      Hmm ja przez długi czas nie płaciłem za moją dziewczynę bo się zapierała rękami
      i nogami że będzie sama za siebie płacić i koniec : ) W końcu doszła do wniosku
      że nie ma w tym nic złego i teraz mamy fajny układ bo zazwyczaj ja płace za
      grubsze sprawy np obiad w restauracji a ona płaci np za lody i już wtedy nie
      protestuję : ) Aha panowie nie bierzcie zawsze dosłownie zapewnień waszych
      kobiet że zapłacą tym razem za siebie, myślę że warto twardo postawić na swoim
      i mimo wszytsko zapłacić w takiej sytuacji :)
    • Gość: re Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.kom / *.kom-net.pl 24.09.04, 16:51
      Z życia wzięte: ;) Mój pierwszy facet był niezłym skąpcem. Ja byłam na studiach
      a on prowadził własną firmę - nie jakoś świetnie prosperującą ale jednak. Jak
      nocowałam u niego, on narzekał że zbyt szybko zużywa mu się płyn do soczewek
      (przyznaję, nie chciało mi się nosić ze sobą włsnego płynu). Niedługo przed
      naszym rozstaniem umówiliśmy się do kina - ja go zaprosiłam. Spytał czy
      spotkamy się wcześniej żeby coś zjeść razem na mieście. Nie miałam wtedy dużo
      pieniędzy więc powiedziałam że na mieście nie bardzo mogę, ponieważ mnie nie
      stać. Nie zaproponował że mnie zaprosi ani też że mi pożyczy pieniądze na
      obiad. Powiedział natomiast; "moglibyśmy zjeść u mnie, ale tobie nie smakuje
      jak ja gotuje" (co nie było prawdą). Spotkaliśmy się więc w kinie (które ja
      stawiałam). Po filmie czekaliśmy na przystanku, tramwaj długo nie przyjeżdżał
      więc zaporponował że wezmiemy taksówkę. Wściekła, odmówiłam. Nie mógł mnie więc
      zaprosić na obiad, a mógł wydać na taksówkę bo nie chciało mu się czekać 10 min
      na tramwaj!! Niedługo potem z nim zerwałam bo miałam go dość nie tylko z powodu
      skąpstwa. Ale pamiętam ten wieczór do dziś i wiem jakich facetów się
      wystrzegać ;) pozdrawiam
    • Gość: trellemorrelee trellemorrelee IP: *.net.icm.edu.pl 24.09.04, 17:17
      trellemorrelee
    • Gość: Justyna Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.adsl.wanadoo.nl 24.09.04, 18:21
      Ludzie, o czym wy wlasciwie dyskutujecie? W prawdziwm zwiazku dwojga ludzi
      placenie to sprawa uboczna, chodzi przeciez o wzajemne zrozumienie sie. A
      jezeli dwoje ludzi sie rozumie, to znajda wspolnie na to placenie odpowiednie
      rozwiazanie.
      • Gość: Lukasz Re: Placenie za dziewczyne..to ja juz nic nie wiem IP: .1.* / 198.252.245.* 24.09.04, 20:14
        Nie wiedzialem ze pieniadze sa najwazniejszym motywem w zwiazkach
        miedzyludzkich Troche jestem zaskoczony wypowiedziami niektorych pan. Widocznie
        jestem jeszcze bardzo mlody nie duzo wiem o zyciu. Ale dzieki takiemu forum
        moge sie roznych ciekawych rzeczy dowiedziec. Dziekuje wam ludzie (w zasadzie
        dziekuje kobietom za lekcje;)

        A tak na marginesie wlasnie koncze wakacje w USA Spotkalem tu mnostwo ludzi
        glownie kobiety. I zauwazylem ze one maja za pkt honoru nie danie zaplacic za
        siebie. Calkiem inaczej niz w polsce. Zawsze sie bronie ze to ja bede placil
        ale one nie daja za wygrana. Moze za malo stanowczy jestem;) Po ktoryms
        spotkaniu zaczelem sie pytac. Dlaczego wy amerykanskie kobiety nie chcecie aby
        za was placono. A one wszystkie mowia, ze chca czuc sie niezalezne i nie lubia
        jak facet za nie placi.

        A to juz na marginesie marginesu;) (troche mi wstyd teraz) One wszystkie
        placile za mnie. Nie pozwalaly mi placic i mowily: "Ty jestes gosciem w naszym
        kraju My chcemy Ci pokazac jak amerykanie sa dobrzy;-) I mi pokazywaly. Ja
        oczywiscie protestowalem zapieralem sie rekoma i nogami ale nic nie wskuralem:(
        Jestem chyba za miekki
        Tak wlasnie przezylem 6 tygodni Szkoda ze sie konczy. Wprawdzie czulem sie (jak
        to ktos napisal wczesnie) jak "gi - gollak" (chyba tak to napisal) ale trzeba
        przyznac ze to bardzo przyjemne uczucie;) W Polsce nigdy sie tak nie czulem

        Takze pozdrawiam drogie panie z polski (te ktore zrywaly ze skapcami w
        szczegolnosci) i chyba przyjdzie mi sie zakochac w jakiejs sympatycznej nie
        liczacej sie z kasa amerykance a nie w szukajacej sponsora pieknej polce:(
      • nom73 Re: Placenie za dziewczyne... 24.09.04, 20:27
        Gość portalu: Justyna napisał(a):

        > Ludzie, o czym wy wlasciwie dyskutujecie? W prawdziwm zwiazku dwojga ludzi

        Związek to zupełnie inna sprawa, tutaj raczej chodzi o pierwsze spotkania, a
        więc kiedy ludzie się poznają, no bo chyba nie są od razu w związku? ;-)
    • Gość: miś Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 21:08
      A ja ostatnio jak poznałem dziewczynę, to wydałem na same telefony do niej 1000
      zł w pierwszym miesiącu, a potem po 600 zł w następnych. Aż się żona
      zorientowała, że za wysokie rachunki są.
    • Gość: KRYZYss Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.udn.pl 24.09.04, 21:25
      heheh no to masz slaba opcje kobieto! ja jezeli zapraszam gdzies kobiete to
      place za nia zawsze...i nie wyobrazam sobie jak mogloby byc inaczej!!! koniec
      tematu...poszukaj sobei moze innego faceta...
      • Gość: magda Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 22:08
        ja miałam przyjemność z takim, że nawet w taksówce, zawsze ja i ja...
        • Gość: rozciapanyglon Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.chello.pl 24.09.04, 22:12
          ja też. przez cały okres znajomości nie dał mi nawet kwiatka, a jak zmywał to
          tylko szklaneczkę po sobie.
    • Gość: rozciapanyglon a ja mam pytanie do facetów IP: *.chello.pl 24.09.04, 22:11
      mianowicie, kobiety mają dni płodne, w których są bardziej napalone niż w
      innych dniach. Czy taki stan napalenia to jest stan ciągły u facetów,takiego
      napięcia i poddenerwowania?
    • Gość: kami Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 22:36
      za kazdym razem, gdy na pierwszej randce proponowalam, ze za siebie zaplace, to
      drugiej nigdy nie bylo. Moim zdaniem zaplacenie za siebie to najlepszy sposob,
      zeby faceta splawic, sprawdza sie w 100%!
      • Gość: Kasia Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.09.04, 23:22
        Powiem wam tak. Jeszcze jakiś czas temu najczęściej płacił chłopak, ale gdy on
        stracił pracę, ja bez żadnego oporu zaczęłam płacić. W moim obecnym związku
        płacimy czasami ja czasami on i uważam, ze jest to zdrowy układ...
      • nom73 Re: Placenie za dziewczyne... 25.09.04, 23:29
        Gość portalu: kami napisał(a):

        > za kazdym razem, gdy na pierwszej randce proponowalam, ze za siebie zaplace,
        to
        >
        > drugiej nigdy nie bylo. Moim zdaniem zaplacenie za siebie to najlepszy
        sposob,
        > zeby faceta splawic, sprawdza sie w 100%!

        No coz, kazde wytlumaczenie jest dobre dlaczego nie bylo drugiej randki. ;-)

    • Gość: sprawiedliwy Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.04, 23:28
      Nie przeczytałem wszystkiego, ale z tego co się naczytałem (ok 40% wypowiedzi)
      to jest niezły materiał na pracę doktorską!

      pozdrawaim
    • Gość: k. Re: Placenie za dziewczyne... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.09.04, 23:43
      A się dziwię wszystkim roszczeniowo nastawionym panom, ja tam lubię za
      dziewczynę zapłacić jak się umawiam, sprawia mi to przyjemność. I nie chodzi o
      to, że staram się popisać, że mam kasę, bo wcale jej dużo nie mam.
      Wręcz mnie denerwują koleżanki, które za cholerę nie dają sobie choćby kawy
      postawić. :-) To takie trochę niekobiece zachowanie moim zdaniem.
    • Gość: Rybinka Re: To jakiś żart? Kto dziś płaci za dziewczynę? IP: *.acn.waw.pl 25.09.04, 05:12
      Ok, jak sie kogoś zaprasza na lunch czy kolację to można postawić posiłek czy coś, ale to się dzieje niezależnie od tego kto za kogo płaci. Dziś ja stawiam piwo kumplowi, jutro on płaci za piwo, róznie bywa, ja zapraszam czasem koleżanke, kilka razy to kolażanka mnie zaprasza, ot tak sobie..

      Ale być z kobietą (w sensie randki, związek czy coś podobnego) i za nią płacić? To jakaś psychiczna choroba, obyczaj z czasów gdy kobiety nie pracowały i siłą rzeczy głową związku (wówczas najczęściej rodziny) był facet.
      Dziś jest inaczej, kobiety pracują, są niezależne, mają własne pieniądze, no to też płacą same.

      Odnoszę wrażenie, że autorka tematu pochodzi z jakiejś wsi. Na wsiach chłopaki jak se przygruchaja wieśniareczkę z innej wsi, to mają gest, że ho ho... bo i na wsi dawne zwyczaje dłużej trwają.
      No chyba, że wieśniaki sprowadzą się do miasta, co np. w Warszawie nie jest niczym dziwnym, bo sporo nam tu wsiunów się nazjeżdżało, wtedy takie stare zwyczaje panują również a mieście, ale to jest nadal wieśniactwo...

      Aha, drugi przypadek to pizdeczki przygruchane przez dres albo gogusiów z żelkami na głowie - u nich to podobno taki szyk, sypnąć kasą przed plastikową dziewczyną, ale to tylko inna odmiana wieśniactwa.
      • Gość: clodi Re: To jakiś żart? Kto dziś płaci za dziewczynę? IP: *.238.92.39.adsl.inetia.pl 25.09.04, 09:50
        za to autorka postu to chodząca wysoka kultura... echhhh więcej takich opinii a
        warszawka rzeczywiście zapracuje na swoją opinię chamstwa i gburowatości... (
        nie wspominam tu o snobiźmie gdyż akurat tu nie wypłynął:)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka