piszczykowa
13.04.12, 13:12
Napisałam do niego, ze chcę się spotkac w majówkę, że będe blisko (w mieście 90 km). Odpowiedzial, że cały weekend majowy będzie remontował mieszkanie. No i super, pomyślałam, nie chce mnie to i lepiej, powiem mu co mam powiedziec i mi przejdzie w końcu, i poprosilam o adres mailowy. Całą noc nie spałam zrozpaczona bla, bla, bla. Od rana smsy, że mam powiedziec zaraz o co mi chodzi. Piszę, że nic, że chcę sie tylko spotkać. To on wypisuje, ze jak tylko się ogarnie to chętnie się spotka i w ogóle obiecuje, że się ogarnie do końca maja i obiecuje, ze się spotkamy. Już wczoraj wiedziałam na czym stoję, a dziś po h..... wypisuje. Niech ktoś coś mądrego powie.