skleptelefony
11.09.12, 09:33
Pobraliśmy się z żoną 3 lata temu. Mamy dwójkę dzieci (2 i 1 rok). Moja żona ma bardzo duży temperament jeśli chodzi o seks, lubi eksperymentować i lubi często się kochać. Problem w tym, że nie lubi prezerwatyw. Ja jednak na niej to wymuszam bo nie chcę na razie dzieci (problemy finansowe, małe mieszkanie itd)...Ostatnio powiedziała, że spóźnia jej się okres i ma takie same objawy jak na początku ciąży z poprzednimi dzieciakami. Świat mi się zawalił. Jak będzie w ciąży, to nie wiem co zrobię...Jestem wkurzony na maksa. Mam ochotę wyrzucić ją za drzwi. Przychodzą mi takie egoistyczne myśli, że przez nią zmarnowałem sobie życie. Miałem dobrą pracę z której zrezygnowałem gdy się ozenilłem z nią (za dużo pracowałem a ona chciała bym był w domu wiecej wiec zmieniłem pracę na spokojniejsza), potem nie miałem pracy w ogóle, wszystkie oszczędności wydała, wymusza na mnie że chce mieć szybko większe mieszkanie bo w tych naszych 38 metrach to się dusi itd. ja teraz pracuje w trzehc miejscach ale nie zarabiam kokosow a jej sie wydaje ze ja mega duzo kasy zarabiam. jesli w sumie zarabiam jakies 5000-6000 zlotych to po odliczeniu raty krdytu na mieszkanie (2000) zostaje 3 000 na zycie, co dla czteroosobowej rodziny to nic. A ona chce zebym z tego jeszcze nazbierał na nowe mieszkanie. Chce ja wyrzucic z domu, niech idzie sobie w cholerę...
Najgorsze jest to ze ona uwaza ze i tak powinnismy stosowac naturalne metody planowania rodziny bo tak jej podpowiada jej światopogląd... co robić? Nie ma tak naprawde mozliwosci ciazy, uwazam ogromnie, stosuje prezerwatywe, zreszta malo sie kochalismy ostatnio...jak sie okaze ze jest w ciazy, bedzie masakra