Dodaj do ulubionych

Zasadzka na *wacka*

10.03.13, 02:09
Przyłapałam niechcący swojego wieloletniego partnera na romansowaniu w necie z koleżanką z podstawówki.
Rozmowa była bardzo intymna.
Nie wiem co zrobić.
------------
Na razie zalogowałam się na paru portalach randkowych i mam już propozycje.
Problem jednak jest w tym iż zostałam zaskoczona i nie jestem gotowa na romansowe rozmowy z innym gostkiem.
Jestem w głębokiej rozterce bo nie lubię zmian, a wybaczyć niestety nie mogę bo jak ktoś raz tak zrobi, to może i zrobić raz następny.
Nie potrafię polubić innego faceta w tym sensie.

To jest okropne.

Mam zamiar rozstać się ta nielojalną ś.......
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Zasadzka na *wacka* 10.03.13, 07:16
      Powiedz mu co czujesz z tego powodu, jakiego rodzaju obawy wywoluje to w Tobie, dlaczego chcesz, zeby tego zaniechal i czemu jest to dla Ciebie wazne. Jesli uda Ci sie to wyrazic bez obwiniania jego i ponizania siebie, to wygrasz te sytuacje i odzyskacie inymnosc. Jesli nie, to moze sie to stac zrodlem waszych ciezkich przezyc i frustracji.
    • facettt rozstan sie 10.03.13, 07:46
      voxave napisała:
      > Mam zamiar rozstać się z ta nielojalną ś.......

      - gdyz z durnymi, chciwymi babami, kontakt jest niewiele wart.
      • voxave Re: rozstan sie 10.03.13, 08:48
        Oczywiście bagatelizuje sprawę,szybko ukrył dialogi i czołga się ze strachu że go porzucę.
        Jeśli nie miał zamiaru finalizować znajomości to po co zaczyna.Tamta kobieta będzie rozczarowana.
        Boi sie że mnie straci,nadskakuje,ale ja juz nie mam do niego serca.
        Też miałam możliwości jak każdy,nawiązywać takie kontakty,ale lojalność jest u mnie na pierwszym miejscu.
        Powiedziałam mu,że zamykamy rozpoczęte wspólnie sprawy,sprzedajemy mieszkanie i kupujemy dwa osobne.
        Nie widzę przyszłości z człowiekiem któremu nie można ufać.
        • to.niemozliwe Re: rozstan sie 10.03.13, 12:03
          Po co nas pytasz o zdanie, skoro juz zdecydowalas i zadzialalas?
          • voxave Re: rozstan sie 10.03.13, 13:08
            Napisałam na forum *Mężczyzna* ku przestrodze panom.
            Masz ciekawa kobietę, którą kochasz pilnuj się bo będziesz płakał.
            • nie.mam.20 dosyc pryncypialna jestes, zastanow sie, jaka 10.03.13, 13:32
              cene TY placisz?
              Moze juz wczesniej sie sypalo, a teraz znalazlac pretekst?
            • volupte Re: rozstan sie 10.03.13, 15:00
              Ale moze on na tym wyjdzie lepiej od ciebie? Chata , kasa , wolność od szpiegujacej baby.Te internetowe romanse moze były powodowane potrzeba dowartościowania. Twoja krótka wypowiedź okresla cię nieciekawie. Twarda , zimna , apodyktyczna?
              • voxave Re: rozstan sie 10.03.13, 16:13
                Jestem zwięzła w wymowie,jasno stawiam problem w dodatku bardzo cierpię czytając taki tekst.
                Przechodząc obok pokoju mena zobaczyłam na pionowym, starego typu monitorze dialog,myślałam,że to syn o czymś z ojcem rozmawia,bo często przesyła nam na jego komputer informacje dla nas obojga przeznaczone.
                Ze ścierka w ręku,bo naczynie jakieś wycierałam zaczęłam czytać i zaniemówiłam na dwa dni ze zdumienia.Mąż zaraz wrócił i spod reki wyłączył mi ekran.Gdyby było niewinnie tak by nie postąpił.
                Tekst nie był obleśny,erotyczny a miłosny,ciepły i to mnie tak zabolało.
                Mąż zaraz po mnie do pokoju przybiegł i przedstawił mi inny tekst/żart od innej znajomej a ja już wiedziałam,że ukrył to co przed chwila czytałam.
                Na drugi dzień dalej szedł w zaparte,że taki jest zwyczaj i ludzie tak ze sobą rozmawiają--taki kit mi wciskał.
                Teraz ja mam koszmary bo nie mogę spać,ciagle o tym myślę.
                Już więcej nie domagałam sie udostępnienia tekstu bo doszłam do wniosku,że nikt nikogo nie upilnuje w necie gdzie stół ze smakołykami bogato jest zastawiony.
                Ja mam swój laptop dla męża dostępny,nie mam niczego do ukrycia zna moje hasła często wpisuje mi zdjęcia z komórki.
                Na takiej zasadzie otwartej i szczerej powinni uważam, egzystować ludzie którzy twierdzą ,że sie kochają.
                Jeśli jest inaczej pora sie rozstać.
                • to.niemozliwe Re: rozstan sie 10.03.13, 17:00
                  Moim zdaniem, to pora porozmawiac, a nie rozstawac sie. Na to zawsze jest czas, natomiast rozmowa jest potrzebna tu i teraz.
                • pollarek Re: rozstan sie 10.03.13, 17:06
                  Ja Cię rozumiem. Szczerze współczuję.

                  Poczekaj jeszcze chwilę z podejmowaniem ostatecznych decyzji. Wyjedź gdzieś (chociażby na weekend), nabierz dystansu, porozmawiaj z kimś o tym. Bo nie tylko On straci, ale Ty również. Chęć ukarania go jest jak najbardziej na miejscu, ale definitywnie kończąc Waszą relację uderzysz także w siebie, boleśnie bardzo. A zaufanie można odbudować, trust me:>
                  Co nie zmienia faktu, że IMO będzie musiał ponieść bolesne konsekwencje, żeby mu się raz na zawsze utarło, że takie akcje są 'be':>
                • volupte Re: rozstan sie 11.03.13, 10:55
                  Gdybyśmy za słowa, fantazje czy mysli ,,nieuczesane" sie rozstawali , to zadnego związku by nie było.
                  • pollarek Re: rozstan sie 11.03.13, 12:56
                    volupte napisał:

                    > Gdybyśmy za słowa, fantazje czy mysli ,,nieuczesane" sie rozstawali , to zadneg
                    > o związku by nie było.

                    Prawda. Niech pierwszy rzuci kamieniem, co nie fantazjował nigdy:> Ale tu sytuacja zaczęła się dziać już poza głową...
                    • nie.mam.20 to wina poety! 11.03.13, 13:17
                      niech jezyk gietki... a glowa za duzo myslala o d.... ;)
                      naczytal sie w szkole i tak jakos samo poszlo... :(
                      • pollarek Re: to wina poety! 11.03.13, 13:22
                        nie.mam.20 napisał:

                        > niech jezyk gietki... a glowa za duzo myslala o d.... ;)

                        Oj tak. I ta d... właśnie przyczyną wszelakich klęsk, od dziejów zarania...


                        > naczytal sie w szkole i tak jakos samo poszlo... :(

                        Utarło się, powiadasz?:>
                        www.youtube.com/watch?v=fvPpAPIIZyo
                        • nie.mam.20 Re: to wina poety! 11.03.13, 14:07
                          > Oj tak. I ta d... właśnie przyczyną wszelakich klęsk, od dziejów zarania...

                          oj, nie, nie, nie ....
                          ona zbliza i prowadzi do zwyciestw.... zadnych klesk, no chyba, ze urodzaju :P

                          ta muzyczka mi lekcji udzielilas? Ha?
                          No dark sarcasm in the classroom.

                          eeee, takie tam :-{)
                          • pollarek Re: to wina poety! 11.03.13, 14:28
                            nie.mam.20 napisał:

                            > oj, nie, nie, nie ....
                            > ona zbliza i prowadzi do zwyciestw.... zadnych klesk, no chyba, ze urodzaju :P

                            Acha... nadmiar może zabić. Miej to na uwadze, serdeńko:)))


                            > ta muzyczka mi lekcji udzielilas? Ha?
                            > No dark sarcasm in the classroom.
                            >
                            > eeee, takie tam :-{)

                            No wiesz? Podejrzewać mnie o jakie zapędy edukacyjno-chrystianizacyjne?? Tfu!
                            :D
                            Ja to chciałam Ci tylko dobrze zrobić, ot i tyle:>
                            • nie.mam.20 Re: to wina poety! 11.03.13, 21:29
                              > Ja to chciałam Ci tylko dobrze zrobić, ot i tyle:>

                              tylko mi nie pisz, ze przestalas, plz. To mnie trzyma przy zyciu, poddam sie jak niemowle :P

                              Ty tej muzyczki to nie powinnas znac, to moje pokolenie. Byl hicior :)
                              • facettt nie wierz kobiecie... 11.03.13, 22:56
                                nie.mam.20 napisał:

                                > > Ja to chciałam Ci tylko dobrze zrobić, ot i tyle:>
                                >
                                > tylko mi nie pisz, ze przestalas, plz. To mnie trzyma przy zyciu, poddam sie ja
                                > k niemowle :P

                                nie wierz kobiecie...
                                no wlasnej zonie czasem mozna - ale tesz do granic...
                                • nie.mam.20 Re: nie wierz kobiecie... 12.03.13, 00:44
                                  no, przyjaciel tez mi radzil - xxxx, opieraj sie na kobietach, ale niezbyt perwersyjnie. ;)
        • facettt [...] 10.03.13, 19:40
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • gyubal_wahazar Re: rozstan sie 10.03.13, 17:46
        Jeszcze mniej wart jest z prymitywami bez kręgosłupa
    • gyubal_wahazar Re: Zasadzka na *wacka* 10.03.13, 17:19
      Szacunek. Bardzo rzadko się zdarza, by ktoś miał tyle charakteru w podbramkowej sytuacji. Nie obwiniasz tej 3-ciej, nie smarkasz w rękaw na swój parszywy los, nie wyrzekasz na misia,
      tylko zbierasz się do kupy i tniesz wrzoda.

      Po mojemu, gdyby więcej ludzi miało takie (wybacz śmiałość metafory) jaja, mniej byłoby zdrad
      • lolcia-olcia Re: Zasadzka na *wacka* 15.03.13, 15:45
        Bo takie sprawy powinno załatwiać się sprawnie, kara musi być, a zaufania nie da się całkiem odbudować.
    • rach.ell Re: Zasadzka na *wacka* 10.03.13, 18:22
      voxave napisała:

      > Przyłapałam niechcący swojego wieloletniego partnera na romansowaniu w necie z
      > koleżanką z podstawówki.
      Zerwij z nim, dran jeden! zeby to jeszcze byla kolezanka z liceum ale z podstawowki?!! nastepnym razem to bedzie z piaskownicy! i co wtedy zrobisz?!!! dajcie spokuj..
      • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 01:53
        Dzięki za wypowiedzi,czasami mnie rozbawiliście czego bardzo mi teraz potrzeba.
        Czas łagodzi doznanie i spodziewam sie bardziej racjonalnego działania z mojej strony.
        Nie jest to łatwo ,bo coś umarło i trzeba to przerobić.

        Zacznę sobie przypominać jak to jest z kontaktami z innymi mężczyznami bo nie wszyscy maja pstro w głowie i poważnie traktują związki damsko-męskie.

        Jedno pamiętajcie--każdego z was może to spotkać,bądźcie na to przygotowani psychicznie.
    • gyubal_wahazar Re: dotarlo, hloopcze ? 10.03.13, 21:42
      Oo, coś dziabnęło wymianę czułości.

      Wracając do adremu. Nie lękaj się aniołku, nikt cię stąd nie chce wypłoszyć. Chodzi tylko o to, byś po - jak sam stwierdziłeś - 10 latach na forumie, opanował kilka zasad kultury. Osobliwie w stosunku do kobiet. Nie będzie lekko, ale jest szansa, bo drzemie w tobie wielki potencjał

      A jeśli, jak w każdym dziarskim zuchu, wzbiera w tobie czasem chęć pochojrakowania, to upatrz sobie faceta (np nie przymierzając mnie). I nie na żadnym privie, jak płocha sarenka, tylko publicznie.

      A teraz, ponieważ już grubo po uszatku, a jutro zdaje się bieżysz do szkoły, nie zatrzymuję cię dłużej
      • facettt wykluczone, hloopcze :) 10.03.13, 23:19
        zadady kultury na tym foro okreslam ja :)
        i to na dlugo przed tym , gdy sie tu pojawiles.

        admina znam :)

        a co do reszty: zasady kultury polegaja na tym - by nie pchac na sile innym swoich wzorcow moralnych.
        z wyjatkiem tych, zasiedzialych na foro :)

        • gyubal_wahazar Re: wykluczone, hloopcze :) 10.03.13, 23:43
          > admina znam :)

          Rozczulasz mnie, aniołku. Wyznaj jeszcze proszę, że wasze mamy się dobrze znają, a od niego samego dostałeś zegarek z kukułką, na 1-szą komunię

          > by nie pchac na sile innym swoich wzorcow moralnych. z wyjatkiem tych, zasiedzialych na foro :)

          Pozwól, że odświeżę ci pamięć. Dziś Voxave, zwierzyła się nam z bardzo trudnej sytuacji osobistej. Jednej z zapewne najtrudniejszych w Jej życiu. Mimo bólu a pewnie i łez, opisała cały swój dramat w sposób spokojny i bardzo wyważony.

          Pamiętasz jak zareagowałeś ? Niczym nie sprowokowany, dwukrotnie określiłeś Ją obrażliwym 'durna baba'.

          Pozwól, że ci coś wyjaśnię. Nie ma najmniejszego znaczenia, ile czasu tu jesteś, ani kogo znasz, bo to nie twój grajdołek, tylko publiczne forum. A tu nie ma mesjaszy i szarej gawiedzi. Tu liczy się tylko podział, na ludzi na poziomie i prymitywów

          A mężczyzna dwukrotnie obrażający roztrzęsioną, nieszczęśliwą kobietę zgadnij do której grupy się zalicza.
          • facettt Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 00:01
            gyubal_wahazar napisał:

            > Rozczulasz mnie, aniołku.

            - to mnie szczerze wzrusza :)

            > Pamiętasz jak zareagowałeś ? Niczym nie sprowokowany, dwukrotnie określiłeś Ją
            > obrażliwym 'durna baba'.

            - to okreslenie uwazam za komplement. mam inne w reservie.

            Pozwól, że ci coś wyjaśnię.

            - niepotrzebnie. to ja tu jestem od wyjasnien.

            - dotarlo ?
            • gyubal_wahazar Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 00:13
              > obrażliwym 'durna baba'.
              >> to okreslenie uwazam za komplement. mam inne w reservie.

              Ty to jesteś. No pokaż jaki jesteś nieustraszony, odważny i męski, zza swojego monitorka. Nie daj się prosić
              • facettt Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 15:26
                gyubal_wahazar napisał:
                Ty to jesteś. No pokaż jaki jesteś nieustraszony, odważny i męski, zza swojego
                > monitorka. Nie daj się prosić

                istotnie.
                i na dodatek mam ku temu powody i dowody :)
                • gyubal_wahazar Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 15:45
                  To jak rasowy ostatni husarz, podciągnij podkolanówki, popraw ogrodniczki, nastrosz piórko w kapelutku i wal, mój ty podniebny herosie :

                  www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=67rc96joOz8#t=25s
                  A jak się już wyhasasz, to nie zapomnij spakować piórnik na jutro, bo mama znów neta odłączy
                  • facettt Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 16:22
                    no. wiedzialem, ze jak cie podochocic, hloopcze, to jak to w harcerstwie potrafisz sie wykazac.

                    a teraz - miast tu smecic - doradz autorce wontku - jak najlepiej sledzic chlopa.
                    • gyubal_wahazar Re: wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 16:29
                      > no. wiedzialem, ze jak cie podochocic, hloopcze, to jak to w harcerstwie potrafisz sie wykazac.

                      To teraz już wiesz. Częściej bądź chamski dla kobiet, to nie będę ci skąpił czułości

                      > a teraz - miast tu smecic - doradz autorce wontku - jak najlepiej sledzic chlopa.

                      Mięknie rurka ? Zabolało ? I prawidłowo, bo miało zaboleć. Teraz czujesz to, co kobiety, które obrażasz. Na drugi raz, nim zaczniesz strugać kowboja się zastanowisz. No chyba, że cię przeceniam
                      • facettt i dalej wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 16:45
                        gyubal_wahazar napisał:
                        > To teraz już wiesz. Częściej bądź chamski dla kobiet, to nie będę ci skąpił czu
                        > łości

                        >- nie mam sklonnosci gejowskich, wiecte czulosci lataja mi i powiewaja.
                        a teraz powiedz, hloopcze, podoba ci sie sledzenie partnera ?

                        jesli tak, to doradz autorce jak robic to madrzej, by nastepnym razem sie nie wydalo
                        i z tajemnica mozna bylo pojsc do grobu, bo inaczej bedzie ciagle bedzie zmuszona zmieniac jedna "swinie" na druga :)

                        no a teraz, cobys mi w rekaw za bardzo nie plakal nad ciezkim losem skrzywdzonej przez los inwigilatorki
                        masz tu cos za zdrowie dam:
                        savvima.com/wp-content/uploads/2010/10/Matis-Lchaim-Vodka.jpg
                        • gyubal_wahazar Re: i dalej wykluczone, hloopcze :) 11.03.13, 16:57
                          >- nie mam sklonnosci gejowskich,

                          Spokojnie facuchna, spokojnie. Umiem dochować tajemnicy. Tylko sam się jak dziecko nie odkrywaj, bez powodu atakując kobiety, bo wtedy żaden mechanizm wyparcia ci nie pomoże i nawet czytelnicy na twoim poziomie się połapią

                          www.youtube.com/watch?v=CS9OO0S5w2k
    • derff Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 11:47
      Po co taki szum?? Ja jestem zadowolony jak moja żona ma adoratorów bo wtedy mniej czepia sie wszystkiego i łatwiej z nią wytrzymać. Nie da się przezyć życia będąc świętym. Zawsze coś człowieka zauroczy. Dlatego świat jest piękny.
      • volupte Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 11:55
        Nie niszcz marzeń o .....smyczy:-)
      • pollarek Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 12:58
        derff napisał:

        > Po co taki szum?? Ja jestem zadowolony jak moja żona ma adoratorów bo wtedy mni
        > ej czepia sie wszystkiego i łatwiej z nią wytrzymać.

        Mój słodki W., to ja już wiem, jaką Ty masz strategię. Ty masz strategię "na przeżycie":DDD


        Nie da się przezyć życia b
        > ędąc świętym. Zawsze coś człowieka zauroczy. Dlatego świat jest piękny.

        I jeszcze z paru innych powodów...:>
        • derff Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 15:07
          Jest piękny z wielu powodów a nie ma żadnego aby bgo sobie obrzydzać. Zauważyłem ,że duzo łatwiej być miłym dla obcych niż bliskich. Czy nie za bardzo sie zgadzamy????
          • pollarek Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 15:11
            derff napisał:

            > Jest piękny z wielu powodów a nie ma żadnego aby bgo sobie obrzydzać.

            O, racjonalnego to pewnie nie, ale... jak to wygląda w rzeczywistości, to raczej wszyscy wiemy.

            Zauważyłe
            > m ,że duzo łatwiej być miłym dla obcych niż bliskich. Czy nie za bardzo sie zga
            > dzamy????

            Hahah, dobrze jest, nie trza psuć:>
    • wyszeptany-o-zmroku Re: Zasadzka na *wacka* 11.03.13, 15:28
      Założę się,że wybaczysz,zapomnisz i będzie jak dawniej..:)
      • voxave by Facett 12.03.13, 06:17
        Zamienić świnię, na inną świnie.......trzeba to przemyśleć.
        • volupte Re: by Facett 12.03.13, 12:23
          Wreszcie refleksja:-) To tak jak zmienic kobietę na inna kobiete . ale to i tak ...niczego nie zmenia:-)
    • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 09:54
      voxave napisała:

      > Przyłapałam niechcący swojego wieloletniego partnera na romansowaniu w necie z
      > koleżanką z podstawówki.
      > Rozmowa była bardzo intymna.
      > Nie wiem co zrobić.

      W innych wypowiedziach piszesz, ze wiesz co robić, a to nie wygląda jak przestroga.

      > Na razie zalogowałam ....
      > Nie potrafię polubić innego faceta w tym sensie.

      No właśnie, nie każdy potrafi polepszyć sobie humor robiąc to samo. Zostaw te portale.

      > Mam zamiar rozstać się ta nielojalną ś.......

      Zrobisz tak jak uważasz, ważne aby decyzja była przemyślana, żeby nie była
      lekkomyślna, pod wpływem chwilowych emocji.

      Powiadają, ze przysłowia mądrością narodu...:
      "nie ważne gdzie nabiera apetytu, ważne że stołuje się w domu"

      Moim zdaniem zdrada psychiczna jest boleśniejsza od fizycznej, kwestia czy to
      co u Was zaszło to faktycznie zdrada, a nie jakaś chwilowa fascynacja, zabawa,
      flirt... coś przelotnego.

      Jak ktoś daje nam "w pysk" to w pierwszym odruchu chcemy zrobić to samo,
      ale po chwili zastanawiamy się czy aby on/a nie miał/a racji, czy aby nie miał/a
      powodu i wtedy możemy inaczej ocenić sytuację.
      Ja oczywiście nie wiem jak było u Was ale wiem, że nie ma dymu bez ognia.
      • jeriomina Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 10:35
        Jasne, racjonalizacja zdrady, świetny doprawdy pomysł. Jesteście w tym najlepsi.
        • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 11:06
          jeriomina napisała:

          > Jasne, racjonalizacja zdrady, świetny doprawdy pomysł. Jesteście w tym najlepsi
          > .

          Umiejętność spojrzenia na swój związek z boku, a nie tylko swoimi oczami
          nie jest łatwa ale warto spróbować bo można zobaczyć więcej.
          Każdy/a sam wybiera czy woli spróbować zrozumieć i być może naprawić
          czy tylko tupnąć nogą, trzasnąć drzwiami.
          • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 13:15
            Nie jest łatwo przebaczyć,trzeba by mieć jakąś rekompensatę za ten ból.
            Poza tym nie wierzę ,że skończył ten romans za bardzo był gorący,nie upilnujesz chłopa w necie.
            Zdrada mentalna jest jak tortura.
            A czy ja wiem czy tylko taka zdrada to była----sprawdziłam od kiedy była pierwsza *zaczepka* od 2009 roku.
            Teraz już jest cisza na ten temat,chłopina skacze koło mnie,a ja mam to......w.....
            Nie wiem co z tego będzie,trzeba czasu.
            • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 14:25
              voxave napisała:

              > Nie jest łatwo przebaczyć,trzeba by mieć jakąś rekompensatę za ten ból.

              Nie trzeba. :)

              > Poza tym nie wierzę ,że skończył ten romans za bardzo był gorący,nie upilnujesz
              > chłopa w necie.

              Siądźcie i porozumcie się.
              Idiotyzmem jest myślenie, ze się kogoś upilnuje, najlepsze pilnowanie to takie
              zachowanie, żeby żadne pilnowanie nie było potrzebne bo partner/ka sam/a
              będzie się pilnował/a.

              > Nie wiem co z tego będzie,trzeba czasu.

              A i owszem, czasu trzeba ale nie tylko czasu.

              Pamiętaj tylko, że po pewnych zachowaniach można wrócić, a po innych bardzo ciężko wrócić.
          • rudenko Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 13:22
            no ale ten facet juz tupną nogą. Przypominam, że to on zaczął tupać

            Jeśli było mu źle, w tym związku, powinien próbowac to przedyskutowac ze swoją partnerką, oboje powinni popracowac nad zmianami - a on zaczął naprawę sytuacji od flirtowaniać z jakimś babiszonem, ja na miejscu autorki watku, czułabym się urażona, upokorzona, upodlona. Brzydziłabym się facetem, który robi coś takiego za moimi plecami.
            • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 14:35
              rudenko napisała:

              > no ale ten facet juz tupną nogą. Przypominam, że to on zaczął tupać
              >
              > Jeśli było mu źle, w tym związku, powinien próbowac to przedyskutowac ze swoją
              > partnerką, oboje powinni popracowac nad zmianami - a on zaczął naprawę sytuacji
              > od flirtowaniać z jakimś babiszonem,

              Może Ty wiesz jak było u voxave, ja nie wiem, może jej facet próbował,
              może tamta to nie żaden babiszon tylko miła, ciepła, atrakcyjna kobieta,
              może z voxave mieli jakiś kryzys, może to czy tamto, może nie umiał,
              może bał się... nie wiem. Wiemy tylko tyle, ze teraz piłeczka jest po stronie
              autorki wątki i od tego co zrobi może dużo zależeć.

              > ja na miejscu autorki watku, czułabym się urażona, upokorzona, upodlona.
              > Brzydziłabym się facetem, który robi coś takiego za moimi plecami.

              Każdy ma prawo do swoich odczuć. Pytanie co dalej, co z tym zrobić, oraz
              z czego to wynikało ... tak wiem wiem nie każdy chce, nie każdemu w ogóle
              przyszło by do głowy szukać przyczyny, a nóż by się okazało.....
              • gyubal_wahazar Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 18:14
                Cześć Urko :)

                Pamiętam naszą długą wymianę piłek na zbliżony temat i miło ją wspominam, bo nie taję, że zasiałeś ziarno wątpliwości. Co do obecnej sytuacji, może warto byłoby zacząć od 2 dość oczywistych, niemniej istotnych stwierdzeń, co do których obaj się chyba zgodzimy :

                1) nie ma uniwersalnej recepty
                2) wiemy tyle, ile autorka nam powiedziała

                1) To że nie ma uniwersalnej recepty, nie zmienia faktu, że każdy z nas ma własną intuicję, na statystyczną przewagę któregoś wariantu (rozmawiać vs rozchodzić się).

                Co do mnie, myślę, że gdyby utrwalonym standardem zachowań było rozchodzenie się, zdrad byłoby mniej, bo wtedy potencjalny zdrajca, wiedziałby, że ma tylko 1 szansę : że zdrada się nie wyda.

                Teraz ma dwie : że się nie wyda i - jeśli ta zawiedzie - że uda mu się ugłaskać zdradzonego. Intuicyjnie zrozumiałe jest, że w obliczu większego ryzyka, decyzję podejmuje się rozważniej, co doprowadziłoby do zaniechania iluś zdrad.

                2) Piszesz, że nie wiesz czy tamta pani była babiszonem, czy była miła, jak się układało w związku Voxave itd. Jasne że nie wiemy i zdecydowanej większości tych faktów nie poznamy, bo taka jest specyfika ad-hoc'owej twórczości forumowej. Nawet zresztą gdybyś dostał wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania, zrodzić by się mogło kolejne : na ile są one obiektywne.

                Dlatego - i Voxave na pewno jest tego świadoma - nasze spekulacje obarczone są z definicji błędem wynikającym z bardzo fragmentarycznych danych wyjściowych. Niemniej, nawet rady wynikające z tak powierzchownych siłą rzeczy analiz, mogą mieć dla Niej jakąś wartość i myślę, że dlatego właśnie zdecydowała się napisać.

                Podsumowując, nie forsuję swojego rozwiązania (arrivederci, amore), lecz nadal widzę jego wyższość nad wariantem ugłaskaniowym
                • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 09:08
                  gyubal_wahazar napisał:

                  > Cześć Urko :)

                  Cześć :).

                  > Pamiętam naszą długą wymianę piłek na zbliżony temat i miło ją wspominam, bo ni
                  > e taję, że zasiałeś ziarno wątpliwości. Co do obecnej sytuacji, może warto było
                  > by zacząć od 2 dość oczywistych, niemniej istotnych stwierdzeń, co do których o
                  > baj się chyba zgodzimy :
                  >
                  > 1) nie ma uniwersalnej recepty
                  > 2) wiemy tyle, ile autorka nam powiedziała

                  Nie pamiętam wymiany o której piszesz, a co do ww dwóch punktów
                  to ciężko się z tym nie zgodzić.


                  > 1) To że nie ma uniwersalnej recepty, nie zmienia faktu, że każdy z nas ma włas
                  > ną intuicję, na statystyczną przewagę któregoś wariantu (rozmawiać vs rozchodzi
                  > ć się).

                  Intuicja kojarzy mi się z jakimś... kolejnym zmysłem, który podpowiada co będzie lepsze. A tu to raczej mamy sytuację w której ktoś działa emocjonalnie i niekoniecznie to przyniesie dobry skutek. Bardzo możliwe, że potem ta osoba będzie żałowała swojej decyzji.


                  > Co do mnie, myślę, że gdyby utrwalonym standardem zachowań było rozchodzenie si
                  > ę, zdrad byłoby mniej, bo wtedy potencjalny zdrajca, wiedziałby, że ma tylko 1
                  > szansę : że zdrada się nie wyda.

                  Skutkiem byłoby też to że ludzie rozchodzili by się z byle powodu. I tak jak mamy doczynienia ze związkiem bez dzieci to jest to ich problem (nie umieją się dogadać to ponoszą konsekwencje) ale jak w grę wchodzą inni ludzie to już trudniejsza sprawa.

                  Zdrad byłoby mniej również, a moim zdaniem przede wszystkim wtedy, kiedy obie strony w związku zapewniałyby, starały by się zapewnić realizację potrzeb partnera/ki. Moim zdaniem brak zapewnionych pewnych (różnych) potrzeb "popycha" do wiązania się z kimś innym.


                  > 2) Piszesz, że nie wiesz czy tamta pani była babiszonem, czy była miła, jak się
                  > układało w związku Voxave itd. Jasne że nie wiemy i zdecydowanej większości ty
                  > ch faktów nie poznamy, bo taka jest specyfika ad-hoc'owej twórczości forumowej.
                  > Nawet zresztą gdybyś dostał wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania
                  > , zrodzić by się mogło kolejne : na ile są one obiektywne.

                  I dlatego, że nie wiemy, to nie powinniśmy pisać o nieznanej postaci "babiszon".

                  > Dlatego - i Voxave na pewno jest tego świadoma - nasze spekulacje obarczone są
                  > z definicji błędem wynikającym z bardzo fragmentarycznych danych wyjściowych. N
                  > iemniej, nawet rady wynikające z tak powierzchownych siłą rzeczy analiz, mogą m
                  > ieć dla Niej jakąś wartość i myślę, że dlatego właśnie zdecydowała się napisać.

                  Moim zdaniem jesli ktoś pisze o problemie to po to aby zobaczyć reakcje innych ludzi. Oczywistym jest to, że te reakcje będą różne. Ważne aby spojrzeć na swój problem różnymi oczami bo byc może coś się pomija, czegoś się nie zauważa, coś warto zauważyć.

                  > Podsumowując, nie forsuję swojego rozwiązania (arrivederci, amore), lecz nadal
                  > widzę jego wyższość nad wariantem ugłaskaniowym

                  Mam inne zdanie, obniżenie granic po przekroczeniu których ludzie rozstają się spowodowałoby rozluźnienei więzi społecznych. Zaczęło by ise od tego, że ludzie rozchodziliby się z powodu zdrady fizycznej, potem jakiegoś flirtu, po jakim czasie wystarczającym byłby powód pojścia z kimś na kawę..... - a czemu po takim problemie nie usiaść i nie przegadać tego co się stało, nie zidentyfikowac powodów, czemu nie popracować nad związkiem?
                  Jak się nei uda, jak się okaże że ludzie różnią się tak bardzo że nie ma sensu dalej być razem to się rozstają ale to, moim zdaniem, powinno być poprzedzone tą rozmową/pracą....
            • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 15:55
              Rudenko---tak właśnie sie czuję.
            • volupte Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 19:58
              Za plecami? To powinien cebie o pozwolenie prosić?
              • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 01:25
                Volupte--jeśli sie upiera,że znajomość jest tylko przyjacielska i nic więcej to dlaczego ją ukrył?
                Ja nic nie ukrywam,poznaje go z nowymi kolegami np.z chóru bo nie mam nic do ukrycia.
                • volupte Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 01:47
                  Z tego co pisałaś nie wynika , aby była ,,konsumpcja". Ten twój mężczyzna jest raczej ,,miekki", wnoszę to z tego jak sie teraz zachowuje ( łasi sie itp.) , głupio mu i nie ma odwagi szczerze ale zdecydowanie porzmawiać. On chyba trochę sie ciebie boi:-) Jesli tak jest to wcale mnie nie dziwi jego zachowanie i ukrywanie tego pozal sie boze romansu.
                  • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 01:55
                    Volupe--muszę założyć nowy wątek,bo nie chciała mi *maszyna* pozwolić wpisać nowych wiadomości.
                    Na razie jest w domu zimna wojna--wszystko sie toczy po staremu ale pod spodem wrze.
                    • nie.mam.20 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 07:55
                      a co wojna chcesz osiagnac?
                      sobie psujesz krew, Ciebie to gnebi, a jak bedzie za dlugo, to sie pan uodporni :P
                      pracuj nad poprawa, nie nad zemsta. Jak staniesz sie jedza, to bedzie mial argument, ze warto bylo dowartosciowac sie na boku....
                      Powiedz mu, ze go kochasz, to bedzie mial moralniaka. Teraz dzieci w szkole sie wylacznie nagradza. Taki trynd.
                      • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 10:21
                        Nie.mam--tu zawarczę wrrrrrr--nie jestem dzieckiem i nie nadstawie żadnego z policzków.
                        • nie.mam.20 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 11:19
                          wlasnie o to chodzi, zebys za bardzo nie nadstawiala, bo mozesz zalowac.
                          Skorom Ci zalezy, zeby go ukarac i zakonczyc znajomosc, to zrob to jednym cieciem i wyrzuc go z serca i glowy.
                          Poki co, widze marny melodramat.
                • nie.mam.20 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 07:51
                  > Ja nic nie ukrywam,poznaje go z nowymi kolegami np.z chóru bo nie mam nic do uk
                  > rycia.

                  zapewne poznajesz go z tymi, co cienko spiewaja, wiec nie ma sie czego bac. Z basami moze byc inaczej :(
                  Moja standardowa rada - daj sobie wiecej czasu i nie histeryzuj. Co do zmiany - pozyskanie nowego klienta jest 5-10 razy drozsze, niz utrzymanie starego.

                  Dwa - czy wiesz, jaki jest koszt pozyskania pracownika w miejsce zwolnionego?
                  Powaznie, u nas na wsi to przynajmniej 40-50 tysiecy (dolarow). Dlatego taniej jest dac podwyzke, niz stracic doswiadczonego pracownika,

                  A rzucic sie w wir flirtow - jesli Ci to pomoze, czemu nie. Tylko pamietaj, znaj granice.

                  ps - powiedzialas swojemu, ze chetnie poznasz pania? :P
                  • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 10:25
                    Niemam.---poprawiasz mi humor.

                    Jak tak sobie pogadam na forum to jest mi lżej.
                    Oczywiście nie chce stracić mojego mena bo jestem do niego przywiązana.

                    Ale muszę trochę poszaleć aby mi przeszło.
                • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 09:13
                  voxave napisała:

                  > Volupte--jeśli sie upiera,że znajomość jest tylko przyjacielska i nic więcej to
                  > dlaczego ją ukrył?
                  > Ja nic nie ukrywam,poznaje go z nowymi kolegami np.z chóru bo nie mam nic do uk
                  > rycia.

                  Różne mogą być tego przyczyny, może jest słabszy od Ciebie, może boi się że źle zrozumiesz, może wie że jesteś zazdrosna i nie chcicałby Ci zrobić przykrości ale może byc i tak jak Ty to widzisz, że to prawdziwy romans. Jeśli to romans i to długotrwały to powstaje pytanie czy jednak nie wolałby być tamtą osobą.
                  • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 10:29
                    Urko--i tu trafiasz w sedno--może ma plany bycia z nowa kobietą i cicho siedzi aby sobie coś uporządkować.

                    Jak mi to powie to nic nie zrobię, bo każdy ma prawo do szczęścia.

                    Ale nie chce zostać sama i juz buduję sobie zaplecze bo jestem osobom przewidującą.:)

                    Do boju dziewczyny,a nie smarkać w poduszki albo na forach.
                    • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 13:48
                      voxave napisała:

                      > Urko--i tu trafiasz w sedno--może ma plany bycia z nowa kobietą i cicho siedzi
                      > aby sobie coś uporządkować.
                      >
                      > Jak mi to powie to nic nie zrobię, bo każdy ma prawo do szczęścia.
                      >
                      > Ale nie chce zostać sama i juz buduję sobie zaplecze bo jestem osobom przewiduj
                      > ącą.:)

                      A jeśli mylisz się i w tych jego pisaninach to nic poważnego nie ma to Ty
                      zaczniesz robić coś na boku, zaangażujesz się i wtedy okaże się że on tak
                      naprawdę nie zdradził... - to co wtedy?
                      • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 13.03.13, 14:01
                        Urko--powiem ci w tajemnicy--ja nie zdradzę bo nie mam ochoty.....:)Mogę pogadać pośmiać sie i to wszystko.

                        Ale cały czas emituję zagrożenie :)
                        • kalllka Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 15:27
                          czesc Maryjko,
                          mysle, ze cokolwiek nie zrobisz to nie mozesz zwatpic w swoje uczcucia- oddajac je probie zmyslow

                          zamknij oczy, pomysl, rozwaz, czy nie dotknal Cie raczej, wyciekajacy przez palce czas

                          • kalllka Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 15:29
                            (wroc kajka!)
                            Maryjek,
                            cokolwiek zamierzysz, nie poddawaj tego probie 'oczu'
                          • voxave Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 15:29
                            Kajka----ba,jeszcze jak dotknął.....
                            • kalllka Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 15:43
                              no wlasnie, i mam wrazenie, ze nadal 'cholernym palcem' wierci dziure w pamieci

                              badzzesz uczciwa ( jak zwykle z reszta) i dowiedz u zrodel (pipkojedna) dlaczego akurat wybral twoja kolezke przedszkolna
                              • voxave Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 16:21
                                Kajka-----był czas zakładania profilów na naszej klasie i wszyscy co żyją rzucili sie szukać znajomych.
                                Mój men poprzez innych znalazł trochę kolegów i koleżanek z podstawówki.
                                Wszystkie nieliczne panie zmieniły sie koszmarnie,a ta jedna wygląda dobrze-----panowie sie na nią rzucili i widać mój men wygrał przedbiegi.
                                Ja tej dziewczyny osobiście nie znałam, to jego koleżanka szkolna.
                                Fakt mój men był najładniejszym chłopakiem w szkole.Wszystkie dziewczyny sie w nim kochały a ja dostałam go za męża.

                                Teraz widzisz jakie to zagmatwane.

                                Moja kuzynka w tamtym roku odzyskała dawnego chłopaka z podstawówki--rozwalili dwa małżeństwa i są teraz razem.

                                Niebezpieczeństwo wisi nad nami.

                                • maly.jasio dostalas ? 13.03.13, 16:52
                                  voxave napisała:
                                  .Wszystkie dziewczyny sie w nim kochały a ja dostałam go za męża.

                                  Dostalas ?
                                  Kto Ci go dal ?
                                  Jego tatus, czy mamusia ?
                                  • voxave Re: dostalas ? 13.03.13, 21:38
                                    Mały--tak sie mówi--wasza up.ierdliwość:)
                                    • maly.jasio Re: dostalas ? 13.03.13, 21:57
                                      voxave napisała:
                                      > Mały--tak sie mówi--wasza up.ierdliwość:)


                                      U nasz na Mazowszu to sie mowilo: "dostalam okres".

                                      A w jakich to stronach tak "godoja" ?
                                      • voxave Re: dostalas ? 13.03.13, 22:24
                                        U nas też.
                                • kalllka Re: Zasadzka na przedszkolaka 13.03.13, 16:56
                                  uhym, pamietam te czasy 'naszej klasy' :| ale najbardziej przedszkolanstwa,ktore nauczylo mnie z musu pewnie -byc lidka, a nie marusia.
                                  wiesz, zawsze sie balam konfrontacji, agresji, nigdy nie gralam w 'dwa ognie' ni tez inne gry zespolowe:..."gaski, gaski do domu(...)" itp
                                  az do czasu, gdy odkrywszy koszykowke, zagralam na pozycji obrona (zbierajaca spod kosza)
                                  od tamtego momentu wiem, raz nauczona fair play (w partnerskiej grze) ze nie ma takiego wspolnego 'smiecia', ktorego nie daloby sie z pozytkiem zrecyklingowac.


                        • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 14.03.13, 10:08
                          voxave napisała:

                          > Urko--powiem ci w tajemnicy--ja nie zdradzę bo nie mam ochoty.....:)Mogę pogada
                          > ć pośmiać sie i to wszystko.

                          Ja tez powiem Ci coś w tajemnicy... :) jesteśmy tylko ludźmi i w pewnych warunkach nawet jak wczesniej nie mielismy ochoty to ulegamy. Bywa naprawdę różnie.
                          Ale pogadanie, pokokietowanie. poflirtowanie jest zdrowe.

                          > Ale cały czas emituję zagrożenie :)

                          :)
                          • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 14.03.13, 11:16
                            Urko----he,he:)
                            • urko70 Re: Zasadzka na *wacka* 15.03.13, 11:54
                              voxave napisała:

                              > Urko----he,he:)

                              voxave -
    • yuyia Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 18:15
      kim jest Wacek? To jakaś męska szowinistyczna świnia jakaś. Ktos jak agent J23 albo Bond - James Bond.
      • volupte Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 20:02
        Takie niby ,,miekkie" nazewnictwo fallusa :-)
        • yuyia Re: Zasadzka na *wacka* 12.03.13, 22:30
          Fallus! Cudowne imię dla faceta! Zupełnie jak jakiś heros mityczy! co najmniej wódz legionu rzymskiego w pełnym rynsztunku - w zbroi ślniącej w słońcu itali. Rozmarzyłam się. Jakby jeszcze manewr żółwia zrobił ze swoimi legionistami!
    • grassant Re: Zasadzka na *wacka* 17.03.13, 20:11
      Rozmowa była bardzo intymna.

      A konkretnie?
      • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 18.03.13, 01:16
        Nie rozumiesz słowa*intymna*?
        • to.niemozliwe Re: Zasadzka na *wacka* 18.03.13, 01:30
          Ale intymna moze byc jako sprosna, pikantna, na zasadzie "co ci zrobie, jak cie zlapie", albo wspomnieniowa "co robilismy jak bylismy razem", albo romantyczne gledzenie w stylu "kocham, tesknie, umieram...klikajac tu sobie z toba".
          Wszystkie moga byc uznane za intymne. :-)
          • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 18.03.13, 02:37
            Przeczytałam te ostatnią ,co było przedtem nie śmiem dociekać, aby serca sobie bardziej nie ranić.
            Teraz wypieram ze świadomości--idzie mi dobrze nawet treści dobrze nie pamiętam.

            Pozostało paskudne samopoczucie.
    • man_sapiens Re: Zasadzka na *wacka* 20.03.13, 15:58
      Zorganizuj imprezę we troje - nie koniecznie łóżkową, może być rozmowa przy piwie. To może być bardzo fajne.
      • voxave Re: Zasadzka na *wacka* 21.03.13, 01:43
        Nie chce mi się,mam deprechę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka