Dodaj do ulubionych

Męska duma powodem rozstania?

24.01.15, 10:47
Cześć :)
Kwestia jest taka - rozstałam się z facetem. Poszło generalnie o to, że po raz kolejny zlekceważył moją prośbę, że zamiast mnie wybrał kolegów. Nie byliśmy parą, która sobie czegoś zakazywała - ja spotykałam się z koleżankami, on z kolegami. Tylko, że mieszkaliśmy razem, więc sądziłam, że na pierwszym miejscu będę ja plus obowiązki.
On wcześniej mieszkał w akademiku z tymi chłopcami. Kiedy zamieszkaliśmy razem, a minęły wakacje i oni znów się zjechali, widział się z nim przed zajęciami, w przerwach w trakcie zajęć i po zajęciach. Ja byłam w pracy, on, jeśli akurat nie był na zajęciach, to widział się z nimi. Żeby coś od siebie zrobić w domu chociaż... Musiałam mówić, jak miało być zrobione. Dodatkowo w ostatnich tygodniach przed rozstaniem koledzy często u nas bywali, dzięki niemu stali się też moimi znajomymi.
Generalnie nasza rozstaniowa kłótnia zaczęła się parę dni wcześniej - zaprosił kolegów na walkę bokserską, powiedziałam, że ok, ale ja idę sobie na miasto, na kawę, bo nie interesuje mnie ich meski wieczór. Mój były strzelił focha, że jak przychodzą goście, to się nie wychodzi. Odpuściłam, zostałam, poszłam spać w sypialni, oni sobie siedzieli i oglądali walkę.
Parę dni później do mnie przyszły koleżanki, on powiedział, że idzie do kolegów. Mogłabym powiedzieć to samo, ale nie taka ze mnie kobieta ;) Poszedł, ale POPROSIŁAM, by wrócił do domu po piwie.
Wkurzyłam się, bo oczywiście polazł na imprezę. Nie powiedziałby mi o tym najpewniej, gdybym nie napisała smsa, że już może wracać. Niby to nie było nic wielkiego, ale zdenerwowało mnie to, bo to nie był pierwszy: raz umówił się ze mną do kina, i polazł ze znajomymi na miasto, raz miał wrócić po dwóch godzinach, a wrócił po nocy zjarany. I nigdy jakoś nie robiłam awantur, to nie w moim stylu. Rozmawiałam, jasne, mówiłam, że mi się to nie podoba, ale nie wrzeszczałam. No ale ile można, znów zignorował moją prośbę? Zresztą nie wiem, może się mylę, ale mógł mi zaproponować wspólną imprezę - kiedyś imprezowaliśmy razem.
Poszło o to, że ja się ubrałam, powiedziałam sobie, że pierwszy raz się nie skulę, i też wylazłam na miasto. Wiedział, że jestem sama, napisał mi, że jest w jakimś klubie, o którym nie miałam pojęcia gdzie się znajduje. Powiedziałam, że nie wiem, gdzie jest, że nie będę chodzić i go szukać - byłam pewna, że powie chociaż, że po mnie wyjdzie, albo że spotkamy się w jakimś miejscu - przecież ponoć byłam dla niego najważniejsza.
Nie zrobił tego, mało - rano następnego dnia musiałam go zbudzić, wstał obrażony, próbowałam gadać: chciałam mu powiedzieć, że poczułam się zignorowana raz kolejny, chciałam wyrazić swoje uczucia. On się uniósł, powiedział, że nie wie, co ja chciałam osiągnąć tym wyjściem, że nie wyszedł po mnie bo mi ufał (ale mi nie chodziło o zaufanie, tylko zainteresowanie) i że nie wmówię mu, iż pisząc do niego smsa, ktoś akurat gwałcił mnie na środku rynku, a nawet jeśli to i tak nie zdążyłby dobiec.
Po tych słowach odechciało mi się gadać, on się ubrał i powiedział, że idzie się przejść. Ja zostałam w domu, przychodził gość od internetu - oczywiście, jego to specjalnie nie obeszło, ja musiałam zostać. Rozumiem, przejść się, ochłonąć, wrócić... Kilka godzin nie dawał znaku życia. Napisałam smsa, nic. Zadzwoniłam, a on zimno, lekceważąco odpowiedział, że jest u kolegów i jak będzie to wróci.
Wierzcie mi, mam ciężki charakter, a przy nim zawsze się hamowałam, nie krzyczałam, mówiłam. Ale tym razem nie wytrzymałam. Ubrałam się, pojechałam do mojej znajomej, która mieszkała w tym samym akademiku, w którym jego koledzy poprosić ją o rozmowę z nim. Powiedział jej, że nie jest w stanie gadać. Zagotowało się we mnie - znalazłam go w jakimś pokoju, w otoczeniu swoich cudownych znajomych, pijanego, zjaranego, cholera go wie. Dla mnie ucieczka od problemów w alkohol jest niedopuszczalna, wiedział o tym - miałam mamę alkoholiczkę. Wtedy przekroczył moją granicę: zdjęłam z palca srebrny pierścionek, prezent od niego na urodziny i oddałam mu ze słowem "proszę", usłyszałam "dziękuję".
Wiem, że nie powinnam była tego robić przy znajomych - ale jego słowa, jego ucieczka, zimne, lekceważące traktowanie... Poniosły mnie emocje.
Wrócił do domu po trzech dniach po rzeczy - nie rozmawiał ze mną po prostu podjął decyzję. Przepraszałam go kilkakrotnie za ten pierścionek, prosiłam , by został - nic. Powiedział, że mnie kocha, ale mu nie zależy, chce spokoju.
On nie przeprosił mnie za nic - to człowiek, który nie popełnia błędów. W trakcie związku przeprosił mnie może z dwa razy, raczej na odwal się.
Ja też mam ciężki charakter, jestem uparta, często najpierw robię, a potem myślę - ale takie coś nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej. Do tego potrafię przeprosić, jeśli wiem, ze zrobiłam coś źle.
Prosiłam go o szansę kilka razy - nic.
Temat, czy kochał czy nie zostawmy na boku. Wiem, że kochał.
Czy faktycznie pierścionek mógł go tak walnąć, ze jak powiedział "coś w nim pękło"? Uraziłam jego czy jego dumę?
Dodam, że trzy tygodnie wcześniej, kiedy wróciłam do domu i był syf i kiedy powiedziałam, że co on sobie wyobraża, że ja będę pracować, sprzątać, gotować, a on mi nawet nie pomoże, obraził się i pojechał z torbami do siostry -_-
Obserwuj wątek
    • sundry Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 13:40
      Czytam i oczom nie wierzę. Koleś traktuje cię jak piąte koło u wozu, olewa, jest dla ciebie kulą u nogi, a ty jeszcze się przed nim plaszczysz i prosisz o szansę? Masochistka jesteś? I jeszcze te bajki o miłości, ciekawa jestem w czym się przejawiala, bo kochanej osoby tak się nie traktuje. Zapomnij o nim jak najszybciej, nieważne co sobie myśli.
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 14:52
        No tak,ja znam opinie na temat całej tej otoczki,tego,ze sie zachował tak a nie inaczej-tylko na tyle go znam,ze nie zrobił tego z wyrachowania,po prostu taki typ.Mysle,ze jakbym mu wprost powiedziała ze mi sie to nie podoba,to on by postąpił inaczej.Mojej winy tez troche w tym,mogłam powiedziec wprost.
        Z drugiej- ja nie jestem jego mama,zeby go wszystkiego uczyc,nie wiem,zakochany facet chyba sam z siebie wie,ze kobieta jest najważniejsza.A moze wcale mnie tak nie kochał jak mi sie wydawało?
        Kwestia raczej pytania na przyszłość.I pytanie,czy rzeczywiście to mogło doprowadzić so rozstania.Po tej akcji pojechał do siostry,jak stwierdził-doszedł do wniosku,ze nie chce go widzieć w domu,i tam siedział cały weekend.Myslal.Moze stwierdził,ze mimo tego,ze mnie kocha,nie da ze mna rady.Ze jak zrobiłam cos takiego raz,to zrobie drugi.Cos w nim pękło.
        • sundry Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 15:58
          Jestem załamana, ze kobiety dają się tak źle traktować i jeszcze biorą winę na siebie. Coś w nim pękło? Bo go ciągle po główce nie glaskalas? Koleś najwyraźniej nie dojrzał do związku.
    • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 15:13
      Totalnie niedojrzaly dzieciak, w dodatku pasozyt i Ty go jeszcze blagalas? O matko. skladam to na karb Twojego wieku, przypuszczalnie masz 20+ lat i jeszcze nie znasz facetow, zycia, oraz co najwazniejsze WLASNYCH OCZEKIWAN. W Twoim wieku tez nie znalam, bylam glupia, wystarczylo mi do bycia z facetem to ze mi sie podoba, ja jemu i nam sie fajnie gada, a jednak trzeba czegos wiecej, chociazby tego zebys miala pewnosc, ze mozesz liczyc na jego wsparcie, pomoc (oczywiscie jesli sama tez mu to dajesz). Otrzasnij sie i pogodz z tym, ze trzeba miec swoja dume i godnosc, na tym dzieciaku postaw krzyzyk i dojdz sama ze soba do ladu i z emocjami, ustal oczekiwania i nie schodz ponizej nich. To, co Cie teraz boli to glownie efekt uzaleznienia od niego, ale to przejdzie. Naucz sie na tej historii i nie popelnij wiecej tego bledu.
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 15:23
        Mamy po 23 lata ;) Z tym, że ja jestem bardziej dojrzała, miałam nieciekawą sytuację w domu rodzinnym, miałam więcej na głowie.
        A on żył w akademiku, rodzice dawali pieniądze, generalnie miał na głowie studia i imprezy. A potem jak zamieszkał ze mną i na początku z moim tatą (zanim nam zostawił mieszkanie), to nigdy nawet nie spytał czy w czymś pomóc, czy coś zrobić. Generalnie tata ogarniał wszystko, bo nie pracuje już, a my nie mieliśmy za dużo na głowie. Zaczęło się źle dziać, jak zamieszkaliśmy całkiem sami.
        • kobza16 Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 19:20
          Szczerze - daj sobie spokój, bo to co masz teraz z nim, będzie całe zycie. Bedziesz jego matką, a nie partnerką, będziesz się użerała z "dorosłym nastolatkiem". Za bardzo kochasz, za bardzo wchodzisz w tyłek, zależy Ci za bardzo.... pamiętaj, za kazde dobre uczynki bedziesz surowo ukarana ;). Dla pewnej równowagi w związku, to facetowi powinno bardziej zależeć, nie na odwrót, inaczej facet Cie zdepta i bedziesz przez niego przepłakiwała noce. Mu tak naprawde na tobie nie zależy, coś tam może i czuje, ale nie jesteś tą jedyną dla niego. Nawet po Ciebie nie wyszedł, koledzy ważniejsi. Odpuść sobie tego kolesia, bierz pod uwagę siebie na pierwszym miejscu.
          • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 19:25
            Dokladnie. Lepiej jest jak fcetowi zalezy bardziej.
            • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 20:02
              Tak, ja wiem, ze jak jemu zależy bardziej...
              Ale są dwie sprawy: ja się bardzo ciężko zakochuję, potrzebuję dużo więcej czasu, ale jak już się zakocham, to całym sercem - Lwy chyba tak mają ;)
              I nie wiem, jak to opisać, ale wydaje mu się, że to nie jest tak, że mu nie zależało. Nawet na początku znajomości, kiedy się starał, biegał, a ja byłam nieprzekonana, potrafił powiedzieć, że mnie nie odprowadzi na przystanek, bo coś tam, coś tam - wtedy ja stawałam okoniem, wkurzałam się, i potem już ze mną łaził. Chodzi mi o to, że to taki człowiek, który dużo rzeczy nie robi świadomie, czy z wyrachowania.
              Poza tym jest mocno podatny na wpływy - np kolegów namawiających na jaranie czy wyciągających na imprezę. To nie tak, że "sorry kotku, tak wyszło, spadam na miasto". On po prostu jeszcze nie do końca dorósł do tego, by ustalić sobie pewne priorytety.
              I mam też pewne przekonanie, że duży wpływ na jego decyzję miała ukochana siostra - mają świetną więź, mój były był tam przez weekend po naszej kłótni. Jasne, nikt za niego decyzji nie pomógł, ale na pewno mu doradzono. Wiem to przez jego zachowanie, smsy, nawet to, co mówił on sam.
              • kobza16 Re: Męska duma powodem rozstania? 24.01.15, 23:29
                do czego zmierzasz? czy jak ktoś cie kopnie świadomie i z wyrachowaniem, lub kopnie dlatego, ze taki jest i nie zdawal sobie z tego sprawy, to robi ci to jakąś roznice? wszak jesteś kopnięta, boli, noga spuchnięta.

                sugerujesz, ze go sobie jeszcze zdązysz wychować? ze teraz faktycznie - mlody, glupi - ale za kilka lat po odpowiedniej tresurze bedzie partnerem idealnym? jasne, czemu nie, jesli lubisz byc matką wiecznego nastolatka, to ok. kazdy ma w zyciu to na co sobie zapracuje. moze i nie ma zlych intencji, ale co, skoro nie przeszkadza ci ze zachowuje sie jak gnojek rozkapryszony tylko dlatego, ze taka jest jego natura, to spoko.

                i blagam, nie wyjezdzaj z jakimiś glupkowatymi znakami zodiaktów, nie rob z sibie idiotki
                • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 10:55
                  Oj nie wyjeżdżam ze znakami zodiaku! Po prostu taka jestem, kocham całą sobą.

                  Nikt nigdy nie będzie partnerem idealnym. I po ślubie, zaręczynach, czy za kilka lat się nie zmieni, bo charakter człowieka się nie zmienia.

                  Chodzi mi o to, ze każdy popełnia błędy, każdemu puszczają emocje i każdy ma prawo do potknięć. Byłam z nim rok, niecały, i wiem, że ma wspaniałe cechy, jest szczery, prawdomówny, wierny, pomocny, po prostu jest dobry. Tak - ma swoje za uszami, ale ja też. Ja nie potrafię rozmawiać, też zdarzy mi się walnąć focha w sumie bez powodu, jestem wrażliwa na krytykę, częściej najpierw robię, potem myślę.
                  I nie będę mówić, że on dobry, ja słodka, bo tak nie jest. Ja też mogłam zmienić coś w swoim postępowaniu, powiedzieć wprost, a nie aranżować akcje z wyjściami na miasto. Nie spadłaby mi korona z głowy, gdybym tego wieczoru ugryzła się w język, a porozmawiała z nim rano.
                  Sobie też mam do zarzucenia. Problem tkwi w tym, że zgubiła nas obydwoje niedojrzałość. I tyle. Jak dla mnie, spotkaliśmy się parę lat za wcześnie.
                  • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 11:04
                    Dziecko, przestan juz tyle pisac o tym, ze kazdy ma wady. Ja sie moim toksycznym expartnerom tez dawalam nabijac w butelke,jak mialam tyle lat co ty albo niewiele wiecej, ze jestem bezkompromisowa, ze mi puszczaja nerwy albo inne niestworzone historie. A majac lat 30 spotkalam kogos, kto mi to wkutecznie wybil z glowy i jeszcze zauwazyl, ze cholernie latwo mnie wbic w nieuzasadnione poczucie winy. I wiedzac o tym, nie wykorzystuje tego :-) czasem trzeba sie na facetach po prostu nauczyc czegos o sobie i isc do przodu. Zycze Ci, zebys nie musiala czekac do 30 ;)
                    • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:13
                      No tak,jeszcze pare lat nauki przede mna :) młoda jestem :)

                      Tylko ja zapytałam o konkretna sytuacje,o pierscionek,a tu sie dyskusja wywiązuje :D
                      • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:23
                        Zrozum, ze nie da sie rozpatrywac konkretnej sytuacji w oderwaniu od calosci.
                      • sundry Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:26
                        Mam wrażenie, że wszyscy odpowiadający spojrzeli na to pod kątem całości okoliczności, jak nie pierścionek to inny, równie błahy powód by się znalazł, żeby strzelić focha i jeszcze winą obciążyć ciebie.
                        • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:33
                          No ale to trzeba dojrzec zeby to zrozumiec, i panna blackcostam kiedys to zrozumie.
                          Ja tez sie dalam wrobic kiedys w idiotyczna sytuacje, w ktorej z powodu nagromadzenia emocji nie potrafilam zobaczyc, ze facet jest chamem i kretynem, a potrafil tak wymanewrowac przy rozstaniu, ze dlugo sie o nie obwinialam.
                          Rozumiem autorke watku, co nie zmienia faktu, ze zycze jej otrzasniecia sie.
                          • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:41
                            No właśnie. Nie mam doświadczenia, pierwszy poważny facet, pierwsze wspólne mieszkanie - tak trudno zrozumieć, że przeżywam?
                            • sundry Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:48
                              Nie zauważyłam, by ktoś tu ci wytykal, że przezywasz, raczej to, że próbujesz rozgrzeszac takiego, sorry, buraka, zamiast się cieszyć, że więcej życia z frajerem nie zmarnowalas. Naprawdę nie masz nad czym płakać. Znajdź sobie kogoś, kto cię będzie szanować.
                              • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 12:53
                                Otoz to.
                                • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 13:26
                                  Pewnie jak juz sie całkiem odkocham i całkiem i przejdzie to wlasnie tak bedzie :)
                • taki-sobie-nick Ech... 25.01.15, 18:47
                  czy jak ktoś cie kopnie świadomie i z wyrachowaniem, lub kopnie dlatego, ze taki jest i nie zdawal sobie z tego sprawy, to robi ci to jakąś roznice?

                  Nie wiem jak autorce, ale jeśli o mnie chodzi, widzę zasadniczą różnicę. W intencjach kopiącego.

                  Nie zmienia to faktu, że z jakiegokolwiek powodu by nie kopał - won z nim.
                  • blackjackrose Re: Ech... 25.01.15, 19:54
                    No właśnie ja też widzę różnicę ;)
                    • taki-sobie-nick Re: Ech... 25.01.15, 21:24
                      blackjackrose napisał(a):

                      > No właśnie ja też widzę różnicę ;)

                      Tak, tylko że ty i tak go nie rzucisz, bo jak się właśnie okazało, on jest cacy (i z pewnością kocha!), a my be i czepiamy się nie wiadomo czego.

                      A ja bym rzuciła, i to szybko.

                      No bo ty przecież tylko napisałaś jeden z najdłuższych postów w historii forum, który okazał się następnie... tylko pytaniem o pierścionek! :-PPPP
                      • blackjackrose Re: Ech... 25.01.15, 21:46
                        I on, i ja, mamy sporo za uszami, naprawdę. Ja też nie jestem święta - potrafię pieprznąć focha jak księżna, zamiast powiedzieć wprost, co mi się nie podoba, trzymam to w sobie, a potem wybucham. Bywam histeryczna i najpierw robię, a potem myślę.
                        Tak, bo wydaje mi się jednak, że ten cholerny pierścionek był kluczowy... Nic nie zapowiadało nam rozstania, mieliśmy plany na święta, sylwestra, szykował dla mnie świąteczny prezent. Nie chciał odejść. Kiedy wpadłam do tego pokoju, w którym siedział ze znajomymi, oddałam mu nasz symbol, musiał się poczuć niefajnie, upokorzony, zraniony, wściekły. Próbuję wczuć się w męskie emocje by nie popełnić kiedyś podobnego błędu.
                        I za to, co zrobiłam, zganiło mnie kilka osób - nie pokroju jego kolegów, ale ludzi dojrzalszych.
                        • kobza16 Re: Ech... 25.01.15, 23:35
                          wygląda na to ze sama nie wiesz czego chcesz, szybciej dzialsz niż myslisz. najpeirw zrywasz, a potem błagasz aby wrócił i wybaczył. po cholere polazłaś za nim do tego akademika? teraz zalujesz, a on wie ze jest gorą - ma cie w szachu. jeszcze te "dojrzale osoby" wspierają jego, nie ciebie. lol. masz goscia ktorego jedynym zabiciem czasu wolnego jest zabawa z kolegami przy trawce, chlanie, mecze.
                          • blackjackrose Re: Ech... 26.01.15, 06:55
                            Nie wiem, po co tam lazłam i po co to zrobiłam, może dlatego, że zachowal się wtedy w stosunku do mnie tak, jak się zachował.
                            Już go nie błagam, nie odzywam się do niego, mamy bardzo sporadyczny kontakt.
                            • straszny.upal Re: Ech... 26.01.15, 09:36

                              I dobrze. Zachowaj godnosc.
                              Kobieta nie moze sie bardziej ponizyc, niz blagajac mezczyzne o cokolwiek.
                              I oni tez tego nie lubia.
                              • blackjackrose Re: Ech... 26.01.15, 11:05
                                Tak, wiem. Nie powiem, miałam chwile załamania, że prosiłam - szczególnie jak przyjechał po rzeczy. Potem poprosiłam go jeszcze raz, znów poleciały łzy.
                                Ale cóż, dotarło do mnie. Nagadałam mu to, co mi się nie podobało, powiedziałam, że nie docenił tego, co ma - i od tego czasu już nawet nie namawiam na rozmowę.
                                • blackjackrose Re: Ech... 26.01.15, 11:06
                                  A swoją drogą - co to za mężczyzna, który kobiecie pozwala się poniżać. Kochający rzekomo.
                                  • kobza16 Re: Ech... 26.01.15, 17:30
                                    kopnij go w dupę tyle warto ten chłopiec
                            • jacek226315 Re: Ech... 26.02.15, 20:17
                              blackjackrose napisał(a):

                              > Nie wiem, po co tam lazłam i po co to zrobiłam, może dlatego, że zachowal się w
                              > tedy w stosunku do mnie tak, jak się zachował.
                              > Już go nie błagam, nie odzywam się do niego, mamy bardzo sporadyczny kontakt.
                              Acha ,juz go nie blagam,. Czy to jakis zart ? Czym Ty w ogole myslisz,czy Ty w ogole myslisz?
    • potworski No i proszę= 25.01.15, 12:20
      O kolejna ze złamanym sercem. Znając życie teraz będzie błądzić tu po forum szukając potwierdzenia, że typas, który butuje ją każdego dnia mentalnie tak naprawdę jest przyjazny niczym Kubuś Puchatek, ale w dość oryginalny sposób okazuje miłość. A jak nikt tutaj tego nie potwierdzi to pójdzie na inne forum po czym i tak wróci do swojego mamlasa, bo przecież "ciężko się zakochuje" i lepiej mieć faceta-jełopa niż podjąć decyzję o rozstaniu i poszukać sobie konkretniejszego modelu. Wszak 23 lata to koniec życia niemalże.
      • straszny.upal Re: No i proszę= 25.01.15, 12:23
        10/10
      • blackjackrose Re: No i proszę= 25.01.15, 12:25
        O matko! Ja już wszystko wiem!
        Zadałam jedno konkretne pytanie, O PIERŚCIONEK, a dostaję rady, jeszcze ktoś mnie pojeżdża - proszę, jeśli nie macie nic ciekawego do powiedzenia w pytaniu, które zadałam, to nie wypowiadajcie się :)
        • sundry Re: No i proszę= 25.01.15, 12:29
          Poza motywem pierścionka opisałaś szereg historii od stworzenia świata, więc się nie dziw, że wszystko przeczytalismy i się odnieslismy. Pierścionek to imho sprawa najmniej ważna w całym poście, w świetle opisanych zdarzeń.
        • potworski Re: No i proszę= 25.01.15, 12:32
          Masz 23 lata, umiesz pisać, więc stawiam roboczą teorię, że potrafisz ruszyć głową i czasem uruchomić szare komórki.
          To teraz powiem tak i dobrze się nad tym zastanów: jak kur#wa obca osoba na forum ma skumać i przewidzieć co myślał w danej sytuacji twój fagas i jakie mam motywy chu#jowego traktowania ciebie? To tak jakbym ci powiedział, że słyszę stukanie piętro wyżej i teraz drogie forum - czy to sąsiadka tłucze mięso na schaboszczaka, czy też sąsiad wali w łeb żonę tłuczkiem? Będzie tyle odpowiedzi ilu forumowiczów i co mi to da? I co tobie to da, że jeden powie tak a drugi inaczej?
          • blackjackrose Re: No i proszę= 25.01.15, 12:39
            Jako inżynier chemik, znający kilka języków potrafię myśleć, więc proszę Cię, żebyś uważał, jakich słów używasz od moim adresem.
            Jestem młoda, nie mam doświadczenia, proszę o rady na przyszłość - a nie na obrażanie. Pytałam mężczyzn o opinie, czy takie coś mogłoby być powodem ich odejścia. I tyle.
            Więc jeśli już masz mi do powiedzenia cokolwiek na temat szarych komórek, to daruj sobie - ja bym musiała powiedzieć cokolwiek na temat Twojej kultury.
            • potworski Re: No i proszę= 25.01.15, 13:57
              blackjackrose napisał(a):

              > Jako inżynier chemik, znający kilka języków potrafię myśleć, więc proszę Cię, ż
              > ebyś uważał, jakich słów używasz od moim adresem.


              Aż sprawdziłem drugi raz=napisałem wyraźnie, że zakładam, że potrafisz myśleć, a ty odpowiadasz, żebym uważał na słowa. To co? Źle założyłem?
              Na temat mojej kultury wypowiadać się nie musisz=forum to nie Muzeum Sztuki Współczesnej ani Filharmonia, a potworski to nie Herbert von Karajan. Bywa nazywany forumowym trollem lub hejterem, co tak naprawdę częściowo się zgadza, czym kompletnie się nie przejmuję i nie o tym tu chcę kminić.
          • kobza16 Re: No i proszę= 25.01.15, 13:37
            Potworski nie masz racji. Kazda opinia jest interesujaca, na tym plega rożnorodność. Zresztą w przypadku ch...owego traktowania można doradzic tylko jedno - spie...c o takiego goscia daleko i daleko. W motywy takiego gówna niech się już zagłębiają specjalisci.

            Co do stukania u sąsiadów, przykład jest nieanalogiczny.
            • potworski Re: No i proszę= 25.01.15, 14:11
              Różnorodność opinii to przydaje się podczas kupna czytnika ebooków na allegro. Dlaczego? Dlatego, że czytam oceny tego samego produktu, który mam kupić i mam pewność, że jeśli ktoś pisze, że czytnik nie mieści się w tylnej kieszeni spodni bo ma wymiar taki i taki, to mój też się nie zmieści.
              A co da zebranie opinii w tym przypadku? Każdy człowiek jest inny i inaczej zachowuje się w danej sytuacji. Jeśli 7 osób napisze, że oddanie pierścionka może być znaczące, a 7 osób napisze, że nie to co? Remis? Dogrywka? Koniec końców i tak trzeba to wyciągnąć od bohatera całej opowieści i pytanie obcych ludzi na forum nie ma tu najmniejszego sensu. To raz. Dwa=wietrzę tutaj typ, który przez fora bardzo często się przewija. I choć z biedą można przyjąć twoje założenie, że może ktoś szukać opinii, to w tym przypadku niemal pewne jest, że autorka trzyma się swojej wersji zdarzeń i tylko szuka jej potwierdzenia aby mieć nadzieję, że to ona popełniła błąd, a skoro go popełniła to też jest w stanie go naprawić.
              • kobza16 Re: No i proszę= 25.01.15, 15:44
                zapewne masz racje ze wiekszość ludzi nie szuka - ze to tak pompatycznie ujmę - prawdy, ale wlasnie szuka słodzicieli, włazodupów, ktorzy potwirdzą jej opienie, zgadza się. Jest tez czesc ludzi, w tym ja - ktorzy zainteresowani są roznymi sposobami myslenia, czasmi mało standardowymi, choc nawet i tutaj sie to zdarza. lubie czytac ludzi inteligentnych, i tacy tez tu są, choc przewazają zwykli idioci, ktorzy w zasadzie mogliby sie nie wypowiadac, ale z jakiegos powodu, tacy miewają największą potrzebe swojej ekspresji.

                Rozne opinie od zarania dziejów popychały cywilizacje od przodu, a ty to strywializowales do kupienia jakiegos sprzętu na allegro. ok, twoj punkt widzenia, ale łatwy do sfalsyfikowania. sorry i czółko ;)
        • taki-sobie-nick 5187 znaków to było jedno pytanie? 25.01.15, 18:51
          Strach pomyśleć, jak by wyglądało, gdybyś zadała dwa...
    • facettt I nie mozna by na tym zakonczyc ? 25.01.15, 12:47
      blackjackrose napisał(a):
      > Cześć :)


      I nie mozna by na tym jednym slowie zakonczyc ?

      PS,. tesz jestem chemik, i tesz znam kilka jezykow, to chuc ze mna dziewcze na zaplecze
      i porozmawiamy doglebniej (jezykowo, naturalnie)
      • blackjackrose Re: I nie mozna by na tym zakonczyc ? 25.01.15, 13:25
        Widać Twoj poziom inżynierze :) nie bede sie do Ciebie zniżać,bo to by było żałosne z mojej strony :)
        • facettt czegus zapomnialas. 25.01.15, 13:31
          blackjackrose napisał(a):
          > Widać Twoj poziom inżynierze :)

          czegus zapomnialas.
          tak mnie (jak i hiba) sobie:

          skrotu mgr. (przed tym inzynierem).
          • blackjackrose Re: czegus zapomnialas. 25.01.15, 16:32
            Jak już mgr, to bez kropki na końcu :D
            • facettt nadal czegus zapomnialas. 08.03.15, 22:16
              blackjackrose napisał(a):
              > Jak już mgr, to bez kropki na końcu :D

              kropka podkresla donioslosc twojego wyksztalcenia.
        • kobza16 Re: I nie mozna by na tym zakonczyc ? 25.01.15, 13:33
          Droga 23-latnia Pani inżynier. Otóż akcja z pierścionkiem to błahostka, otóż gdyby mu zależało, to i nawet fakt, że wręczyłaś mu pierścionek przy jego znajomych, nie miał by tu nic do rzeczy. Jest to tylko jego pretekst, aby wywołać w Tobie poczucie winy. On właśnie odwraca kota ogonem i próbuje zrzucić na Ciebie odpowiedzialność za decyzje którą podjął. Nie zależy mu na Tobie, gdyż Tobą manipuluje i myśli tylko o sobie, nie bierze pod uwagę Twojej osoby w swoich planach. Uwierz mi, że gdyby naprawdę Cie kochał, to na kolanach by wrócił po tej akcji z pierścionkiem. Znajomych i kolegów by olał. Nie upokorzyłaś go, jeśli on tak twierdzi, to tylko dlatego, abyś się męczyła w poczuciu, że wszystko jest Twoją winą! Życie i mężczyzni nie są wcale tacy czuli i wrazliwi jak ci się wydaje. On tez potrafi przepraszać, tylko, ze nie musi, bo Ty to robisz, Ty doszukujesz się winy w sobie. Zle siebie traktujesz i on to wykorzytuje. Nasrał Ci na glowe juz dawno. On wie ze jestes bardzo wrazliwa i ze wiele zniesiesz. Moze zacznij od usprawiedliwiania tak samo siebie, jak robisz to w jego przypadku.
          • blackjackrose Re: I nie mozna by na tym zakonczyc ? 25.01.15, 16:35
            Ja zawsze się doszukuję winy w sobie :( ale droga Kobza, masz rację, ja zawsze obwiniam tylko siebie, jestem dla siebie surowa i bezkrytyczna. Nigdy nie potrafię usprawiedliwić siebie tak, jak usprawiedliwiam innych. Zawsze sądzę, że wszystko jest moją winą, że mogłam tak, że powinnam zrobić inaczej... Ale to nie o to chodzi, jak mówisz
    • six_a Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 18:07
      męska guma to jeszcze, ale duma?
      nie znam.
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 25.01.15, 19:55
        To ponoć takie coś, co bywa bardzo silne :D
      • facettt Męska guma powodem zasstania 25.01.15, 22:00
        six_a napisała:
        > męska guma to jeszcze, ale duma?
        > nie znam.


        Eh...
        przy Tobie, to czlekowi wsio mieknie...
        nie tylko serduszko...
        • blackjackrose Re: Męska guma powodem zasstania 26.01.15, 06:53
          Tak słyszałam ;)
    • kachaa17 Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 12:50
      Jestem kobietą, ale jak dla mnie to ten powód z pierścionkiem jest wydumany. Nie masz co sobie wyrzucać, że gdybyś tego nie zrobiła to on by nie odszedł. Odszedł by przy innej okazji. Więc się tak nie obwiniaj.
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 13:26
        Dla mnie też...Tzn ok, mogłam zachować się inaczej.
        Powiedziano mi, że do tego momentu on się zastanawiał, czy ze mną być, potem już raczej nie miał wątpliwości...
        Czyli chyba jednak dla niego to było decydujące.
        Plus pewnie jeszcze coś mu przeszkadzało w moim zachowaniu, o czym mi nie mówił, i w końcu uznał, że coś pękło, że miarka się przebrała. Ale on mi o niczym nie mówił, nie dawał żadnych ostrzeżeń...
        Z drugiej strony wiem, że rozstania nie planował. Mieliśmy plany na święta, na sylwestra, szykował mi prezent świąteczny.
        Jego znajomy powiedział po tej akcji, że mojego byłego mam sobie odpuścić, niepoważnie się zachowałam.
        • kachaa17 Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 18:54
          on chyba też niezbyt poważnie się zachowuje skoro tyle pije i jara. Serio chciałabyś się związać z kimś kto dość często jara trawę? Fakt, że chłopak jest jeszcze młody ale to, że masz matkę alkoholiczkę w jakiś sposób cię ukształtowało i pamiętaj, że w związku z tym możesz mieć ciągoty do uzeleżnionych facetów.
          • pinokio1000 [...] 28.01.15, 19:49
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • kachaa17 Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 20:03
              Słuchaj, mój ojciec jest alkoholikiem i ja jak byłam nastolatką to sobie postanowiłam: już w moim życiu nie będzie więcej żadnego alkoholika. To już mi wystarczy, mój mąż nie może pić. Bardzo na to zwracałam uwagę. Mój mąż nie jest alkoholikiem. I to co sobie obiecałam to się stało jak na razie. Ale dopiero po latach zobaczyłam, że to oprócz alkoholizmu są jeszcze inne nałogi, o których w ogóle nie wiedziałam i nie brałam pod uwagę. Mnie osobiście to nie dotyczy ale np. mój szwagier jest pracoholikiem i narkomanem. Chodzi mi o to, że trzeba mieć oczy otwarte na różne patologie. I myślę, że w moim przypadku to była tylko kwestia szczęścia. Równie dobrze mogłabym trafić na jakiegoś hazardzistę czy innego nałogowca bo niestety mam do tego predyspozycje. Mój związek się nie udał bo nie zdawałam sobie sprawy z wielu problemów, które miałam.
              • kobza16 Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 21:27
                Znajomi jego ci powiedzili ze masz go sobie odpuscic bo niepowaznie sie zachowałaś? A co im do tego? Dlaczego się wtrącają? Podejrzewam, że Twój były ze szystkiego spowiadał sie znajomym, zwierzał im się, opowiadał o Tobie. Kolejny argument, abys takiego durnia wywaliła na stałe ze swojego zycia. Pierscionek to był pretekst. Nie wtedy, to przy innej okazi by cie zostawił.
                • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 21:41
                  Tak, jego kolega, z którym gadałam po rozstaniu - w sumie nasz już potem - powiedział, żebym M. sobie lepiej odpuściła, bo niepoważnie się zachowałam... Wku...łam się, bo co im do tego, ale cóż.
                  Oczywiście usłyszałam też, że on już o mnie w ogóle nie myśli - czytają mu w myślach i jeszcze kilka innych rzeczy.
                  Nie wiem na ile to jest prawdą, ale ponoć, jak coś mu się nie podobało w moim zachowaniu, to mówił o tym kolegom. To się wymsknęło naszemu znajomemu: "wielokrotnie M. miał w****a i mowił o tym".
                  A mi nie mówił niczego.
                  Dlatego tak jak powiedziałam - coś w nim musiało rosnąć, od dawna coś mu się nie podobało. Kochał mnie, ale zaczęło go denerwować coś w moim zachowaniu. Tylko zamiast powiedzieć, gadał kolegom, a potem kłótnia, pierścionek i bach. Coś rzeczywiście w nim pękło.
                  Jak określił, szukałam problemów tam, gdzie ich nie było. Bo raz wkurzyłam się o bałagan. Bo denerwowało mnie, że o coś proszę i jest zwłoka - dla siostry było natychmiast. Bo mówiłam, a on słyszał, ale nie słuchał.
                  Rosło we mnie, rosło i rosło. Nie mówiłam, on myślał, że jest ok. W nim też coś rosło, też nie mówił, i też wybuchło.
                  Chyba obydwoje jesteśmy siebie warci ;)
                  • miau.weglowy Re: Męska duma powodem rozstania? 28.01.15, 21:59
                    pranie mozgu niezle przeszlas widze
                    a tymczasem fakt, ze jakis idiota cie rzucil, nie oznacza, ze jestes do kitu
                    i to nalezaloby zapamietac ;)
                    • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 29.01.15, 07:10
                      Ja wiem, że to nie oznacza, że jestem zła i niedobra :)
                      To raczej ja zerwałam... Choć dla mnie to zerwania nie oznaczało, on to tak potraktował - przejechałam się na jego uczuciach ;)
                      • kobza16 Re: Męska duma powodem rozstania? 31.01.15, 01:30
                        przestań już narzekać i użalac się nad sobą. Ciesz się ze taki trafjer juz nie bedzie ci więcej tylka zawracać. Choc ja mam wrazenie, ze on jeszcze bedzie probował powrotu - daj mu wtedy kopa z pół obrotu, serio .... ten gość cie nie szanował, obmawiał cie przed znajomymi. cholera wie co na twoj temat wypowiadał. swinia!
                        • straszny.upal Re: Męska duma powodem rozstania? 31.01.15, 09:21
                          No sory ale tej laski nie ma co traktowac powaznie
                          To jakas zmyslona historia ona sobie pod nickiem pinokio napisala tu watek niby jako facet, ale watek wylecial
                      • miau.weglowy Re: Męska duma powodem rozstania? 01.02.15, 20:07
                        zerwalas ale nie zerwalas? hm, mentalne przedszkole? ;P
                        • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 03.02.15, 09:25
                          Nie zerwałam z nim. Ten pierścionek wcześniej ode mnie dostał tylko raz: kiedy miał iść do pracy, nie poszedł, spotkał się z kolegami i zamiast po południu, wrócił w nocy zjarany. Wtedy na drugi dzień rano go ode mnie dostał - razem z całym dniem na przemyślenie.
                          Kiedy to robiłam, chciałam mu pokazać, że zjebał. I on to wiedział, świadczy o tym jego zachowanie po całej sytuacji.
                          Tylko uniósł się dumą.
                          • lorelailee Re: Męska duma powodem rozstania? 05.03.15, 23:15
                            Ten pierścionek wcześniej ode mnie dostał tylko raz: kiedy miał iść do pracy, nie poszedł, spotkał się z kolegami i zamiast po południu, wrócił w nocy zjarany. Wtedy na drugi dzień rano go ode mnie dostał - razem z całym dniem na przemyślenie.


                            ja pieerdziele, co za typ... ja bym sie na twoim miejscu cieszyla ze pozbylam sie niedojrzalego pasozyta. Ale wolisz sie bawic w matke terese i wymyslac ze kolo ma meska dume... pewnie go wku...alo ze mu za matke robisz, do pracy ma isc a nie z kumplami balowac i jarac jointy.. no to sie wyprowadzi i ma problem z glowy. Znajdzie se taka panne jak on i bedzie wreszcie szczesliwy.
                            • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 06.03.15, 14:43
                              No tak, tak było ;)
                              Na szczęście teraz poznałam kogoś innego i mam porównanie, iż w wieku 20 plus lat jedynym sposobem na życie nie musi być joint, impreza i codziennie koledzy :)
                              • co.rude.to.falszywe Re: Męska duma powodem rozstania? 08.03.15, 15:02
                                Tak, tak, bo na początku każdego związku nie ma ochów i achów, nie ma tzw motyli w brzuchu. Ty już wiesz, że ten nowy, to ideał : ))))
                                • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 08.03.15, 15:03
                                  Ten nowy to nie tylko ideał,ale kandydat na męża :D
                                  • taki-sobie-nick Re: Męska duma powodem rozstania? 08.03.15, 22:22
                                    blackjackrose napisał(a):

                                    > Ten nowy to nie tylko ideał,ale kandydat na męża :D

                                    A on już o tym wie?

                                    "mam porównanie, iż w wieku 20 plus lat jedynym sposobem na życie nie musi być joint, impreza i codziennie koledzy :)"

                                    Masz porównanie? Ja to wiedziałam z góry.
    • fredoo Re: Męska duma powodem rozstania? 02.02.15, 12:01
      Każdy sam uczy się na własnych błędach. On podjął jakieś decyzje, Ty pojełaś jakieś decyzje ale czy to dobrze czy żle ???? Bez wódki nie razbieriosz........?Chyba w zyciu najważniejsze jest aby partner nie był nudny.
      Moja jest autentyczna zołzą i dopiekła mi nie raz tak że chciałem wyjść i nigdy nie wrócić ale jak patrzę na inne to czasem myślę że moja nie jest najgorsza. Pażiwjosz , uwidisz.....?
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 03.02.15, 09:28
        Nie wiem, dlaczego jest taką zołzą, ale powiem Ci, jakbyś miał u mnie: gdybyś się np spił, to albo bym Cię zatargała do domu, przykryła w łóżku kocem i czekała, aż zaśniesz, a gdybyś spił się w domu, to zrobiłabym to samo, tylko bez targania do domu.
        Jeszcze bym przy Tobie posiedziała, trzymając Cię za łapkę.
        Gdybym się wkurzyła na Ciebie, bo obiecasz, że wrócisz, a nie wracasz, albo cokolwiek, to bym poszła spać, a pogadała z Tobą następnego dnia.
        Nie zabroniłabym spotkań z kolegami, wręcz przeciwnie - gdybyś zaprosił ich do domu, spytałabym, co Wam przygotować do jedzenia.
        No ale jak widać, nie pomogło.
    • piszczykowa dziecko drogie 03.02.15, 11:57
      Trzymałaś na swojej łasce jakiegoś rockendrollowego pasożyta, któy kompromitował Cię przed rodziną (tatą), który przesiadywał bo było mu dobrze, a jak zaczęło się gadanie i zmuszanie do wzajemności w zobowiązaniach to wywinął się kiedy tylko dostarczyłas mu porządnego pretekstu. Dziewczyno (przynajmniej z tego co piszesz) nie masz sobie nic do zarzucenia. Niedługo zrozumiesz, ze jest cała masa ludzi, którzy siedzą innym na głowie dla własnej korzyści sprawiając pozory emocjonalnego przywiązania. Naprawdę miałaś szczęście, że zdecydował się Cię zostawić (bo tak nazywam sytuacje, kiedy laska rzuca a on nie protestuje). Teraz szybciutko odkop głęboko zakopaną godność, przyjmij do siebie, że to Ty jesteś wygrana i zabieraj się za uwodzenie innych i zapominanie. Pół światu tego kwiatu i nei ma powodu, żeby młoda wykształcona laska z mieszkaniem wzdychała do byle kogo. Słyszysz????
      • blackjackrose Re: dziecko drogie 03.02.15, 12:08
        Nooo, ja zaczynam to rozumieć :D
        To już nawet nie chodzi o niego - ale o towarzystwo w jakim się obraca. Nie chcę go w żaden sposób usprawiedliwiać, ale kiedy mieszkał ze mną w wakacje, to inny człowiek. Zorganizowany, pracowity, wstawał przed pracą, żeby zrobić mi śniadanie, dbał o mnie, interesował się mną. Do tego nie jarał, spędzaliśmy razem czas, zaraziłam go pasją do koni.
        A potem, cóż... Towarzystwo. Ludzie młodsi od niego, imprezowi, namawiali na trawę, na imprezy, a ten czubek się dawał. Jak mógł od nich odstawać? A jest naprawdę inny niż oni, wszyscy to mówią - jest wartościowy, uczynny, pomocny, zawsze z każdym porozmawia, pomoże, zaopiekuje się. Ale wiadomo, przed kolegami nie można pokazać, że się jest pantoflem, że się nie napije czy wróci do domu, bo czeka dziewczyna.
        Cóż, nie mam szans w starciu z bandą gó...arzy, szczególnie z jednym, który jest guru dla mojego byłego - cynik nieszanujący kobiet, nawet własnej siostry, niepracujący trawkowicz, nie reprezentujący żadnego powalającego poziomu inteligencji.
        Ten bałwan musi zrozumieć, w jakim towarzystwie się obraca. Ale na razie nie ma na to szans.
        • piszczykowa Re: dziecko drogie 03.02.15, 12:42
          ale rozumiesz, że to już nie z Tobą?? Rozumiesz??
          Bo zapewniam Cię i wspomnisz te słowa, że koleś przypełźnie prędzej niż później! I tak się będzie powtarzać, aż zostaniesz samotną matką.
          • pinokio1000 [...] 03.02.15, 12:54
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • blackjackrose Re: dziecko drogie 03.02.15, 12:56
              Mam nadzieję
              • straszny.upal Re: dziecko drogie 03.02.15, 13:37
                Szybko sie przelogowalas, dwie minuty Ci zajelo
                • kachaa17 Re: dziecko drogie 03.02.15, 13:55
                  no właśnie, o co chodzi z tym podwójnym loginem? może to schizofrenia?
              • piszczykowa Re: dziecko drogie 03.02.15, 14:48
                Chyba żart. To nie duma nim kieruje. Jak to skumasz to wygrałas ;))
                • blackjackrose Re: dziecko drogie 03.02.15, 20:29
                  Może powinnam powiedzieć niedojrzałość emocjonalna i zdziecinnienie ;)
                  • piszczykowa Re: dziecko drogie 04.02.15, 09:55
                    Uwaga będę teraz obcesowa: po pierwsze zapewniasz mu cykliczność bzykania. Nie musi latac po mieście i się starać. Po drugie jest zupełnie niewychowanym egoistą.
                    Prawdopodobnie niedługo usłyszysz o jakiejś zastępczyni, która albo też go pogoni albo jeśli nie będzie mu zrzędziła na temat scenariusza na życie posiedzi z nim dłużej.
                    Oczywiśćie można uznać, że każdy przypadek jest indywidualny bla, bla, bla i wszystko znamy tylko z Twojego opisu, ale życie moja droga pokazuje, ze jesteśmy zadziwiająco podobni.
                    • blackjackrose Re: dziecko drogie 04.02.15, 10:20
                      Ale ja mu niczego już nie zapewniam :)
                      Ech, ja już po prostu dałam sobie spokój, żyję sobie. Na dzień dzisiejszy on nie przystaje do mnie, nie te wizje świata.
                      Co nie znaczy, że nie łączyło nas nic fajnego, że nie mieliśmy planów. I kto wie, co będzie
                • blackjackrose Re: dziecko drogie 26.02.15, 21:05
                  Jesli nie duma to co...?
    • zajonc.o.poranku Re: Męska duma powodem rozstania? 09.02.15, 13:23
      Ziew.

      Z ciekawości: ciągle marnujesz z nim swój czas?
      • blackjackrose Re: Męska duma powodem rozstania? 09.02.15, 13:33
        Nie. Ale nie nazwałabym poświęconych mi miesięcy marnowaniem czasu...
        • zajonc.o.poranku Re: Męska duma powodem rozstania? 24.02.15, 13:58
          Miałem na myśli Twój czas.
    • drogikocie Re: Męska duma powodem rozstania? 16.02.15, 20:55
      a skąd wiesz?
      bo ci o tym powiedział?

      "Wiem, że kochał. "

    • co.rude.to.falszywe Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 08.03.15, 14:53
      Wieczne fochy, przeciąganie liny, próby wzbudzenia zazdrości itp wojenki podjazdowe. Skąd ja to znam? Z życia znajomych, często dużo starszych od autorki tematu. Niby coś do siebie czują, jednak ciągle udają, że im nie zależy. Dlaczego? Bo rzekomo ten, który okaże uczucia, stoi w związku na straconej pozycji. Nie szkoda wam życia na taką dziecinadę?
      • blackjackrose Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 08.03.15, 15:01
        Ale ja okazywalam uczucia! Mi wlasnie zalezalo bardziej,dlatego przegrałam.
        Przeciągania liny tez nie było,bo ja zawsze ustepowalam...
        • facettt Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 08.03.15, 22:18
          blackjackrose napisał(a):
          > Ale ja okazywalam uczucia! Mi wlasnie zalezalo bardziej,dlatego przegrałam.
          > Przeciągania liny tez nie było,bo ja zawsze ustepowalam...

          piszemy: "MNIE wlasnie zalezalo bardziej..." - jezeli juz rozmawiamy o standardach jezykowych.
        • dziala_nawalony Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 14.03.15, 15:21
          blackjackrose napisał(a):

          > Ale ja okazywalam uczucia! Mi wlasnie zalezalo bardziej,dlatego przegrałam.
          > Przeciągania liny tez nie było,bo ja zawsze ustepowalam...

          czytam cie z uwaga od poczatku, i wiesz,tak zastanawiam sie jak i ile razy musi mu odwalic, zebys dala sobie w koncu spokoj z tym meskim pustostanem, co? jak ma byc byle jaki, to moze lepiej zaden,co?,.. czy nie? w mysl zasady nie wazne jaki, byleby jakies portki byly w chalupie,tak mawialy nasze babki..he..he..
          • blackjackrose Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 14.03.15, 15:24
            Nie, to nie tak. Po prostu go kochałam. Niestety, miłość i rozum często nie idą w parze.
            • dziala_nawalony Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 14.03.15, 15:26
              blackjackrose napisał(a):

              > Nie, to nie tak. Po prostu go kochałam. Niestety, miłość i rozum często nie idą
              > w parze.

              a to przepraszam, na to nie ma recepty, milosc jest gorsza od sraczki,bo nawet ja idzie powstrzymac. zakochanej kobiety nic nie zatrzyma.amen.
        • babciajadzienka Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 15.03.15, 10:56
          moje kochane cacko z dziurka. Dobrze ze jestes. Dlugo tak bedziesz trwal? Kiedy nic nie wiadomo, kiedy tak bardzo boli serducho. Tak i to moze zrozumiec kobieta, mama. Kiedy z dzieckiem dzieje se zle.
          • dziala_nawalony Re: Niby dorośli ludzie, a taka dziecinada 15.03.15, 17:17
            babciajadzienka napisał(a):

            > moje kochane cacko z dziurka. Dobrze ze jestes. Dlugo tak bedziesz trwal? Kiedy
            > nic nie wiadomo, kiedy tak bardzo boli serducho. Tak i to moze zrozumiec kobie
            > ta, mama. Kiedy z dzieckiem dzieje se zle.


            a coz nam pozostalo poza trwaniem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka