emu27
02.02.05, 03:29
Tak naprawdę to nie wiem, jak opisać to wymowniej.
Mój mąż - lat 30, przystojny, lekarz, bardzo intresujący, oczytany, mądry
facet.
Nie mamy dzieci.
Ja jestem bardzo atrakcyjną kobietą. Zadbaną, wysportowaną, dobrze ubraną.
Piszę to, aby uniknąć porad typu: "zrób się na bóstwo kochanie, na pewno
zwróci na ciebie uwagę".
Mam swoją firmę, więc i dużo wolnego czasu, który poświecam na gotowanie
obiadków, pranie i prasowanie koszul itp. Nie mam w zasadzie żadnych wielkich
problemów, którymi mogłabym go obciążać - staram się być w miarę pogodna -
wiadomo, nie ma ideałów...
Genaralnie my w ogóle mamy bardzo udane życie.
Jest tylko taki DROBIAZG, który powoduje u mnie bezsenność.
Jakiś czas temu, jesienią mój mąż pojechał na szkolenie, tak przypuszczałam,
że tam kogoś poznał.Wyczułam to. Zrobił się smutny, warczący, wybuchowy. Mówi
że nie podoba mu się nasz związek, że ktoś mu podpowiada, że to wszystko co
miedzy nami nie wróży dobrze.
Zorientowałam się, że nie ma go zbyt długo w domu, przyłapywałam na drobnych
kłamstewkach i tak dalej. Nagle dowiedziałam się, że spotyka się z kimś. W
sumie za rękę go nie złapałam, ale moi znajomi go widywali na miescie z jakąś
starszą o kilka lat kobietą. Oceniali ją tak na 35 lat. Wiem już jak się
nazywa, wiem, że to z nią się spotyka i mnie okłamuje.Codziennie ok. 23.00
wymieniają się serią smsów. Ona namawia go do rozwodu. Nie mam do niej żalu,
pewnie gdzieś popełniłam błąd tylko nie zdaję sobie sprawy, jaki i kiedy.
Najgorsze jest to, że kiedy kocham się z nim ON CIERPI, i nie kończy się to
tak, jak kiedyś... Chyba dzisiaj był to już ostatni raz zainicjowany z mojej
strony. Nie bedę sadystką.
Seks jest dla mnie tak bardzo ważny, że nie wyobrażacie sobie nawet, jak
bardzo jest mi przykro teraz (drżą mi dłonie, nie mogę jeść i spać, czuję się
beznadziejnie, że woli starszą). Zawsze miałam świadomość bycia cudowną
kochanką a teraz czuję się jak wielki znak zapytania :( KIM JESTEM W TAKIM
RAZIE?
Zastanawiam się, co robić:
1. Przeczekać (ale nie bedę już umiała cieszyć się seksem z nim).
2. Odejść z wielkim hukiem i mieszkać byle gdzie (ale czy jako rozwódka
poznam faceta, który mnie pokocha?)
3. Poczekać az kogoś poznam (?) i wtedy kupić mieszkanie i wyprowadzić się ...
Z drugiej strony lubię dawać dużo ciepła i nie wyobrażam sobie samotnych
wieczorów. Nie wyobrażam sobie związku bez seksu.
Powiedzcie, czy to zawsze tak się kończy?