Dodaj do ulubionych

Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu.

02.02.05, 03:29
Tak naprawdę to nie wiem, jak opisać to wymowniej.
Mój mąż - lat 30, przystojny, lekarz, bardzo intresujący, oczytany, mądry
facet.
Nie mamy dzieci.
Ja jestem bardzo atrakcyjną kobietą. Zadbaną, wysportowaną, dobrze ubraną.
Piszę to, aby uniknąć porad typu: "zrób się na bóstwo kochanie, na pewno
zwróci na ciebie uwagę".
Mam swoją firmę, więc i dużo wolnego czasu, który poświecam na gotowanie
obiadków, pranie i prasowanie koszul itp. Nie mam w zasadzie żadnych wielkich
problemów, którymi mogłabym go obciążać - staram się być w miarę pogodna -
wiadomo, nie ma ideałów...
Genaralnie my w ogóle mamy bardzo udane życie.
Jest tylko taki DROBIAZG, który powoduje u mnie bezsenność.
Jakiś czas temu, jesienią mój mąż pojechał na szkolenie, tak przypuszczałam,
że tam kogoś poznał.Wyczułam to. Zrobił się smutny, warczący, wybuchowy. Mówi
że nie podoba mu się nasz związek, że ktoś mu podpowiada, że to wszystko co
miedzy nami nie wróży dobrze.
Zorientowałam się, że nie ma go zbyt długo w domu, przyłapywałam na drobnych
kłamstewkach i tak dalej. Nagle dowiedziałam się, że spotyka się z kimś. W
sumie za rękę go nie złapałam, ale moi znajomi go widywali na miescie z jakąś
starszą o kilka lat kobietą. Oceniali ją tak na 35 lat. Wiem już jak się
nazywa, wiem, że to z nią się spotyka i mnie okłamuje.Codziennie ok. 23.00
wymieniają się serią smsów. Ona namawia go do rozwodu. Nie mam do niej żalu,
pewnie gdzieś popełniłam błąd tylko nie zdaję sobie sprawy, jaki i kiedy.
Najgorsze jest to, że kiedy kocham się z nim ON CIERPI, i nie kończy się to
tak, jak kiedyś... Chyba dzisiaj był to już ostatni raz zainicjowany z mojej
strony. Nie bedę sadystką.
Seks jest dla mnie tak bardzo ważny, że nie wyobrażacie sobie nawet, jak
bardzo jest mi przykro teraz (drżą mi dłonie, nie mogę jeść i spać, czuję się
beznadziejnie, że woli starszą). Zawsze miałam świadomość bycia cudowną
kochanką a teraz czuję się jak wielki znak zapytania :( KIM JESTEM W TAKIM
RAZIE?
Zastanawiam się, co robić:
1. Przeczekać (ale nie bedę już umiała cieszyć się seksem z nim).
2. Odejść z wielkim hukiem i mieszkać byle gdzie (ale czy jako rozwódka
poznam faceta, który mnie pokocha?)
3. Poczekać az kogoś poznam (?) i wtedy kupić mieszkanie i wyprowadzić się ...

Z drugiej strony lubię dawać dużo ciepła i nie wyobrażam sobie samotnych
wieczorów. Nie wyobrażam sobie związku bez seksu.
Powiedzcie, czy to zawsze tak się kończy?
Obserwuj wątek
    • julita4 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 02.02.05, 04:23
      Kurcze blade!, jest już "dość późno"(hmm) - ale i tak spać nie mogę. Mój Boże,
      znowu cholerna zdrada na tym forum. Baby i faceci pogłupieli, cyco? Już nie
      ma "świętości" małżeństwo nawet się nie liczy. Tak szczerze-nie wiem co mam Ci
      radzić. Sytuacja jest conajmniej kłopotliwa, jesteście zalewdwie rok tak
      naprawdę RAZEM a już seks też nie udany. a BABY SĄ podłe(z małymi wyjątkami} bo
      gdyby nie one, nigdy nie bybłybyśmy ZDRADZONE(faktem jest że facet myśli czasem
      FIUTEM!}. Myślę, że musisz wziąć 'NA SPOKÓJ'-trudno! będzie ciężko, ale jeśli
      Ci zależy i tak -gdyby co, nie masz wiele do stracenia, ale walcz o WAS.TwóJ
      mążBYĆ MOŻE- zda sobie sprawę z tego, co straci. Może przyzna wkrótce, że to
      było chwilowe zauroczenie. Przeszłam przez to,,,, po 25 latach naprawdę
      wspaniałego małżeństwa I pomyslał FIUTEM - NIESTETY na wieki wieków...3maj się{:
    • Gość: `QVQ Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.mo-stlouis0.sa.earthlink.net 02.02.05, 06:42
      emu27 napisała
      > Genaralnie my w ogóle mamy bardzo udane życie

      naprawde?

      > Mam swoją firmę, więc i dużo wolnego czasu, który poświecam na gotowanie
      > obiadków, pranie i prasowanie koszul itp

      ja tez tylko ja nie mam tyle czasu co ty

      Zawsze miałam świadomość bycia cudowną
      > kochanką

      no,no,no



      > Z drugiej strony lubię dawać dużo ciepła i nie wyobrażam sobie samotnych
      > wieczorów. Nie wyobrażam sobie związku bez seksu.
      > Powiedzcie, czy to zawsze tak się kończy?
      TAK,z taka babom jak ty to im wczesniej tym lepiej
      • Gość: laurka Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.kghm.pl / *.lubin.dialog.net.pl 02.02.05, 08:02
        gó.. prawda, to wcale tak nie musi się skończyć , ja na Twoim miejscu bym
        walczyła o męża, przeczekała kryzys i tyle trzeba poczekac, o zadnym rozwodzie
        nie ma mowy, ja tak zrobiłam i załuje ale trudno człowiek uczy się na błędach,
        poczekaj, może to naprawde chwilowe zauroczenie i minie po czasie jeżeli ci
        naprawde na nim zależy i kochasz go całym sercem to poczekaj , nawet nie wiem
        czy rozmowa pomoże co ma zrobić to zrobi i tak, bądz dobrej nadziei pomodl się
        to pomaga to musi minąc przeciez on na pewno cię kocha a ta szmata jest
        zauroczony a takie babska to bym powyszczelała głupie suki niech pozdychają
        • samotnawsieci Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 08.02.05, 11:08
          podpisuję się pod twoim postem (bez doswiadczeń ale za to na rozdrożu)
      • emu27 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 02.02.05, 09:56
        Twoje komentarze są dla mnie niezwykle cenne. Najbardziej jednak schlebia mi
        fakt, że potrafię dobrze gospodarować czasem - nigdy nie sądziłam, że to może
        wywyłać aż taką zawiść. Wiesz, piszę tu bo potrzebuję wsparcia, nie
        złośliowści. Jak masz ochotę się jakoś wyładować to prosze cię idź na siłownię.
        • samotnawsieci Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 08.02.05, 11:13
          olej to nie czytaj takich postów i nie odnoś się do nich, jeśli chodzi o
          wsparcie to prosze posłuchaj: WALCZ, to jest twoje życie WALCZ po to żwby potem
          sobie nie zarzucić że coś sobie odpuściałaś ALE!!! jeśli on bedzie szedł w
          zaparte :daj mu odejść może nie rozwód od razu może separacja, masz firmę więc
          poradzisz sobie bez niego NIECH TO ZOBACZY I POCZUJE a :
          1) albo wróci i nagle zachce mu sie dzidziusia (będzie chciał coś zmienić w
          Waszym związku i przywiązać ciebie do seibie)
          2) albo zostanie na 2 - 3 lata z tamtą po to by potem zrozumieć jakim bvbył
          idiotą
          3) albo zostanie z tamtą na zawsze ALE CIEBIE TO JUŻ NIE BĘDZIE grzało bo
          bedziesz z faceetem godnym siebie!!!

          Jak się skończy sama zobaczysz, ale na razie WALCZ, mówię przez pryzmat
          doświadczeń a jestem nieco starsza i większym bagażem
          pozdrawiam i życzę Jak najlepiej...
    • sagis Szybko znalazł sobie inną. To nie Ty jesteś winna. 02.02.05, 08:33
      Lubisz dawać, to odejdź i odbierz jemu to, co dajesz. Niech poczuje tego brak,
      to może jak będziesz jeszcze chciała, pozwolisz jemu wrócić.
      Jeśli wiesz, że on ma inną, to jest to jedyne wyjście. Chyba, że pozwolisz, aby
      on Ciebie tak traktował. Powinnaś mieć swoją godność. To nie Ty jesteś
      sadystką, to on jest egoistą i nie liczy się z Tobą.
      Znajdziesz kogoś innego, kto da Ci miłość. Teraz tylko Ty ją dajesz.
    • Gość: maciek Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 09:45
      porozmawiaj z nim.a potem podejmij decyzje nie wiem czy zdrade mozna zapomniec
      chyba nigdy ale jesli sie kochacie mozecie sprobowac.jesli on kocha ja tak
      naprawde niech odejdzie...nie mozecie sie meczyc w zwiazku w ktoeym juz dawno
      nie ma milosci
      Z włąsnego doswiadczenia powiem Ci ze warto zaczynac od nowa jestes jeszcze
      bardzo młoda ja zaczalem 15 lat pozniej inie zaluje i mam 2 dzieci...
      pozdrowka
    • Gość: Greg Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: 5.5R6D* / *.pg.com 02.02.05, 09:52
      Kolejny post świadczący o tym że niestety faceci w pewnym momencie życia
      głupieją. Niektórzy stosunkowo wczesnie (30 lat) inni nieco później.
      Smutne jest to że meżczyzna w takim amoku (erotycznej fascynacji) nie potrafi
      myśleć rozsądnie. Po pewnym czasie to oczywiście przechodzi - wypala się.
      problem polega na tym że przy okazji rani swoją kochającą żonę , traci jej
      zaufanie itp. Zdarza się to zarowno w małżeństwach bezdzietnych jak i
      małżeństwach z dziećmi (co jeszcze bardziej komplikuje sytuację).
      Praktycznie w chwili obecnej twój mąż jest odporny na racjonalne argumenty.
      Musi się nacieszyć nową zabawką kótra mu się oczywiście znudzi po pewnym czasie.
      W chwili obecnej ma bardzo komfortową sytuację - niezobowiązująca kochanka i
      ciepła, troskliwa żona która dba o codzienną wygodę jego życia.
      Być może odebranie mu tego poczucia komfortu zmusiłoby go do zastanowienia.
      faceci są w gruncie rzeczy małoskomplikowani- muszą ciągle za czymś ganiać,
      polować zdobywać. Dla niego jesteś kims kogo już zdobył , dostał wszystko co
      chciał. Zacznij więcej czasi poświęcac sobie, spraw aby poczuł niepokój, aby
      musiał znowu starać się o twoje względy itp. Oczywiście jeżeli ci na nim
      zależy. Dobrym rozwiązaniem jest również jasne przedstawienie sytuacji i
      ultimatum - ty albo ona.
      Chciałem zaznaczyć że nie są to teoretyczne rozważania - przerabiałem to na
      sobie. Też kiedyś zwariowałem ale na szczęście doznałem w porę oświecenia i z
      upadłego anioła wróciłem na ziemię. jestembardzo szczęsliwy z moją żoną.
      • sagis Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 02.02.05, 10:23
        Jeśli kocha się kogoś, to w takiej sprawie można raz postawić ultimatum. Serce
        samo podpowiada, co zrobić.
        W innym wypadku po prostu kończy się.
        Jeśli on kocha ją, to zrobi wszystko, aby być z nią.
        Jeśli ją szanuje, to nigdy więcej tego nie powtórzy.
        • Gość: Greg Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: 5.5R6D* / *.pg.com 02.02.05, 12:18
          Sagi ,niestety życie jest bardziej skomplikowane niż proste reguły które
          nakreśliłaś powyżej.
          • Gość: gosia do Greg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 12:45
            Sagi ma rację

            Jesli jest milość tojeat tak jak napisała, jesli nie ma miłości zaczyna sie
            kombinować rózne chore układy
            • Gość: Greg Re: do Greg IP: 5.5R6D* / *.pg.com 02.02.05, 12:56
              Erotyczna fascynacja męża inną kobietą nie ma nic wspólnego z dojrzałą miłością.
              Niestety ta fascynacja w danym momencie jest silniejsza niż uczucie do własnej
              żony. Fascynacja po pewnym czasie mija ale niestety zanim minie wyrządza wiele
              strat w sferze uczuć najbliższych osób (żony, dzieci itp).
              Mężczyzna jest samcem i działa jak typowy samiec - to przykre jednakże
              prawdziwe- zawsze istnieje ryzyko że ulegnie hormonom (popęd seksualny).
              • Gość: Gosia Re: do Greg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 13:23
                Nie każdy facet mysli tylko fiutem to chyba zbyt duże uogólnienie. Nie
                wierzysz, że mozna prawdziwie pokochać inną będąc w małżeństwie. Ja tak.

                Ile twała Twoja Fascynacja po której poczułeś że kochasz żonę ? Fascynacja a
                miłośc to dwa różne światy. Nie wolno ich zbyt pochopnie mieszać.

                Rozumując według Ciebie facet to samiec myślący fi.. a kobieta samica mysląca
                ci..
                Każdy układa swój swiat według siebie.
                • Gość: Greg Re: do Greg IP: 5.5R6D* / *.pg.com 02.02.05, 13:41
                  Wkładasz w moje usta słowa których nie napisałem. Nie dyskutuję z osobami które
                  używaja wulgaryzmów. Oczywiście ty wiesz najlepiej co myślą faceci- powodzenia.
                • Gość: Anna Re: do Greg IP: *.elisa-laajakaista.fi 02.02.05, 19:40
                  I jeszcze cos. On ma juz 30lat, jaest lekarzem, wiec jak domyslam sie-
                  inteligentny. Malzonkiem jest od roku. Czy nikomu nie przyszlo na mysl,ze byc
                  moze ozenil sie, bo w tym wieku juz wypada , z "fajna" dziewczyna... i dopiero
                  teraz pokochal... inna.
                  Nie raz slyszalam o takich historiach.
                  Moim zdaniem ciesz sie kobieto, ze spotkalo cie to teraz, a nie za lat dwadziescia.
                  I ciesz sie, ze nie masz dzieci. W twojej sytuacji mozesz latwo wszystko
                  "odkrecic" i zaczac szukac na nowo...
      • samotnawsieci Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 08.02.05, 11:16
        twoja wypowiedź zrobiła na mnie wrażenie... zrozumiałam twoją mądrość życiową
        dopiero jak napisałeś że piszesz przez pryzmat własnych doświadczeń(błędów)...
        ale miło że są mężczyźni którzy maja taką świadomość i dojrzałość, mam nadzieję
        że mój mąż napisałby podobnie...
    • qttaz Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 02.02.05, 19:05
      u mnie sie to zaczelo po kilku dniach.
      • emu27 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 02.02.05, 20:23
        qttaz napisał:

        > u mnie sie to zaczelo po kilku dniach.


        I jak sobie z tym radzisz?
        • Gość: Dulcynea Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:45
          "Mój mąż - lat 30, przystojny, lekarz, bardzo intresujący..."
          ach, ci lekarze :(((
          druga sprawa to rzeczywiscie dziwne juz po roku malzenstwa. jesli raz to zrobil
          (i robi nadal) to nie zakonczy sie na jednym razie prawdopodobnie. oznacza ze
          facet nie ma krzty szacunku do Ciebie.
          a co do glupienia facetow w pewnym wieku, to mnie sie zdaje ze on nawet nie
          nawet nie zmadrzal. na marginesie, podobno chemiczne zakochanie (i silne
          wzajemne przyciaganie fizyczne dwoch osob) mija (opada) po dwoch, trzech latach?
          grunt to nie tracic ducha, ale ja bym go do lózka nie wpuszczala, i sam niech
          sobie gotuje i pierze brudne skarpety. ty, zeby przemyslec wszytko wyjedz
          najpierw na Mauritiusa, Maledivy, Jamajke, najlepiej sama albo z kolezanka i
          sie mu nie spowiadaj.

    • Gość: dzingis Re: niezla sciema IP: *.adsl.hansenet.de 03.02.05, 15:20


      dwie rzeczy mnie zaiteresowaly w tym watku, ktory troche wyglada na podpuche.
      1) facet ja zdradza z inna, a wydaje sie, jakby jej najwiekszym problemem bylo
      to, ze on teraz mniej sie z nia kocha, i nie ma ochoty na seks. gdyby mial
      wszystko byloby ok?
      2)kolezanka nie wie co robic. rozwiesc sie, ale nie wiadomo czy znajdzie sie
      ktos inny, kto ja pokocha? na tej samej zasadzie ciagna zwiazki kobiety bite
      przez swoich mezow. kto wie, jak odejdzie do innego, to moze trafi jeszcze
      gorzej? coz za fatalna postawa zyciowa. albo kolejna propozycja. mieszkac z nim
      dalej, i odejsc, jak juz sobie znajdzie kogos innego? nie znosze takich kobiet.
      dzisiaj seksik, za raczke, a jednoczesnie panienka oglada sie za innym, zas jej
      dotychczasowy partner to ktos na zasadzie "lepsze niz nic". poza tym serialnie
      jestes taka atrakcyjna, elegancka, kulturalna, skoro tyle w tobie obaw o
      znalezienie sobie nowego faceta? majac 27 lat. ten watek to dla mnie sciema,
      nie trzyma sie kupy.
      • emu27 Re: niezla sciema 04.02.05, 11:00
        Po pierwsze: nie mam 27 lat tylko 30 (nick to tylko nick).
        Po drugie: syty nie zrozumie głodnego. Czy sądzisz, że chciałoby mi się o 3 nad
        ranem pisać tyle literek po to tylko, żeby ci coś naściemniac? Absurd. Mam
        problem i szukam pomocy.
        Po trzecie: ja kocham mojego męża, więc pragnę go również. Ale kiedy widzę, że
        facet cierpi to nie mam wyjścia - muszę zaczynać widzieć swoje życie bez niego.
        Po czwarte: małżeństwo to nie spotykanie się z dziewczyną i jak coś się nie
        podoba to end. Tu jest już większa odpowiedzailność, każdą kwestię trzeba
        rozważyć, to nie miejsce na fochy.
    • joanna135 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 03.02.05, 16:28
      Zastanawiam się jak w ogóle można doprowadzic do takiej sytuacji w jakiej
      znalazłaś się wraz z mężem? Podstawą udanego związku powinna być ROZMOWA,
      oczywiście szczera. Większość kobiet krzyczy na swoich mężów jak się wykręcają
      od zdrady itd. a powinno się to załatwiać w spokoju, bez zbędnych emocji.
      Zawsze trzeba rozmawiać o tym co się jednej ze stron nie podoba. Może znudził
      go sex z Tobą? Może nie potrafi Ci tego powiedzieć? Powinnaś spokojnie z nim
      porozmawiać (nie tylko o seksie ale o całym waszym związku)i wspólnie się
      zastanowić jak to poprawić. Ale jeśli z jednej ze stron nie ma chęci do
      zmieniania Waszego związku to nie ma sensu się zmuszać, bo i tak nic z tego nie
      wyjdzie. A może On Cię już nie kocha????
      • puniao11 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 03.02.05, 16:43
        emu jedno pytanko..z jakiego jestes miasta?
        • emu27 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 04.02.05, 11:11
          Zasugeruj mi z jakiego jestem miasta? Ja chyba nie powinnam napisać.
      • emu27 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 04.02.05, 11:09
        Pytałam, rozmawiałam kiedy tylko coś podejrzanego zaczęło się dziać. Twierdzi,
        że z nikim się nie spotyka, że mnie bardzo kocha, chce mieć ze mną dzieci,
        wszystko jest jak dawniej. Ba nawet w ciągu dnia do mnie dzwoni i opowiada mi,
        co mnie czeka wieczorem, lecz nic się nie dzieje.
        Tymczasem znalazłam w jego walizce po szkoleniu (sam się nie rozpakował, nie
        miał czasu a potrzebował ubrań czystych) puzderko po bardzo ekskluzywnej
        damskiej bransoletce. Takie wyściełane zielonym aksamitem.
        Porozmawiałam z nim o tym.
        Wyszło na to,że czepiam się :D
        Twierdzi, że koleżanka poprosiła go przed szkoleniem żeby jej naprawił to u
        jubilera, ponieważ chciałaby ją włożyć na bankiet. No i on zaniósł to naprawy,
        potem zabrał na szkolenie... a samo puzderko mu zostało. Przecież oddał jej bez
        opakowania. Buahaha .I co wy na to?

        Ja powiem tylko tyle, że jeśli jakas kobieta tak bardzo ceni swoją biżuterię,
        że przekazuje ją w wyściełanym puzderku to chce to puzderko dostać z powrotem.
        • jsolt Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 04.02.05, 12:27
          widzę, że sama sobie odpowiadasza na pytania, nawet te jeszcze nie zadane...
          czytając to, to tak jakbym widziała siebie jakieś 3 lata temu - on nie chce się
          kochać, bo zestresowany i zmęczony itp... seksu to on chciał, tylko nie ze mną,
          a kobiety, jak to kobiety, do wszystkiego dorobią własną ideologię, żeby tylko
          wyszło na nasze.
          Emu,jeśli nie wiesz o co chodzi, to pomyśl "po męsku" - wez to, co wydaje się
          najprostsze.
          Dzisiaj jestem o parę lat starsza i o milion lat mądrzejsza - uważam, że jeśli
          dwoje ludzi jest razem, zależy im na sobie i chcą dalej razem iść przez życie
          to nie ma takiego przepracowania, stresu, bólu głowy, problemu, który
          przeszkadzałby im przez dłuższy czas kochać się (i fizycznie, i psychicznie),
          po prostu w to nie wierzę.
          Zresztą pamiętam siebie sprzed kolejnych kilku lat - zaczęłam czuć wręcz
          obrzydzenie na myśl o kochaniu się z moim ówczesnym facetem, byliśy bardzo
          młodzi i sama nie rozumiałam moich reakcji, akurat w moim przypadku wtedy nie
          było nikogo innego; potem zrozumiałam że po prostu zaczynało się kończyć to, co
          było między nami, i tak to się właśnie często objawia.
          Może u was jest inaczej, oby! Ale z tego co piszesz, to raczej niekoniecznie.
    • tony82 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 03.02.05, 16:46
      Nie przemuj się. Mnie też nie podniecasz:)
    • Gość: kiss Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 11:02
      jakaś cienka podpucha z cosmo
    • ed261 Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 04.02.05, 12:07
      Decyzję o odejściu musisz tak naprawdę podjąć sama."ROZWÓDKA" nie jest
      rownoznaczne z "GORSZA" jeśli jest Ci źle, to zrób tak zebys mogła byc
      szczęśliwa,jeśli nie od razu to może za jakis czas.Sam od roku jestem związny z
      tzw. rozwódką i jestem szczęśliwy-ona też, mamy cudowną córeczkę i nie myślimy
      o tym co było.Pewnie nie da sie wszystkiego wyrzucić z pamięcie, ale nie jest
      to nasza obsesja.Uważam że życie jest zbyt piękne i zbyt krótkie, więc bez
      sensu je marnować.
      Skoro piszesz że masz firmę,zajmujesz sie domem jesteś zadbana,dobrze ubrana i
      nie możesz żyć bez seksu;) to niejeden facet weźmie Cię za istotę idealną:))
      Ideały ponoć nie istnieją, ale jesli istniejesz zrób ze swoim zyciem
      porządek.Myślę że powinnaś powiedzieć mężowi że o wszystkim wiesz i z szacunku
      do siebie dziękujesz za współpracę.Ale wybór należy do Ciebie.Pozdrawiam i
      trzymam kciuki
    • leksheygyatso opinia w sprawie 04.02.05, 12:23
      witam,
      uważam że dokładnie logicznie i "na zimno" przedstawiła Pani całą sprawę.
      Choć to być może tylko jedna strona medalu.
      Co mozna zrobic?
      Odradzam gwałtowne ruchy,stawianie wszystkiego na ostrzu noża,emocjonalny
      szantaz i zemstę zdrady.
      Lepiej spokojnie wszystko razy 100 przemyśleć niż pózniej żałowac waszego
      małżeństwa.
      po pierwsze - polecam szczerą rozmowe z partnerem, nie o "dowodach" ale o Pani
      uczuciu,obawie,odczuciu zmiany w jego zachowaniu.
      po drugie- zastanowieniu sie nad podjęciem wspólnie pracy nad waszym związkiem
      z psychologiem-przypomnijcie sobie co was tak na serio połaczyło- dlaczego
      zdecydowaliscie dzielic wspólnie swoje zycie-te pierwsze
      randki,spotkania,marzenia et. i zapytajvcie czy to jest dla was jescze
      wartościa czy nie?
      jesli to DLA WAS RAZEM ma sens to polecam koniecznie podjęcie spotkań z
      psychologiem rodzinnym i ratowanie związku.
      Uważam że mąz miota się w tym wszystki i ma skrupuły.Wszystko można jescze
      naprawic.W zadnym wypadku nie jest to Pani wina.Jestrście dorosłymi ludzmi i
      jeśli cos w związku nie wychodzi to należy o tym szczerze mówic i pracować nad
      zmianą.
      pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey
      • emu27 Re: opinia w sprawie 04.02.05, 15:58
        Dziekuję bardzo za ciepłą opinię. Myślałam bardzo dużo o tej terapii juz kilka
        tygodni temu, niestety to niemożliwe, ponieważ mąż jest z branży, jego kochanka
        też z branży a ja nie chcę mu zaszkodzić. Właściwie to już chyba włączyłam
        sobie tryb ewakuacji :)
        Nauka z tej całej małżenskiej historii - nie warto mieć zobowiązań nawet wobec
        współmałżonka...
        • Gość: re Re: opinia w sprawie z zdrady. IP: *.biol.uw.edu.pl 08.02.05, 11:50
          1. Walcz
          2. Zdecyduj sie na dziecko, ale tak zeby maz sie dowiedzial po fakcie
          3. Wszystko sie ulozy, tylko gorzej z zapomnieniem u ciebie
    • Gość: Kot Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 17:38
      albo poprostu Cie nie kochal nigdy, albo ta baba jest z jakiejs sekty
    • justynn Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. 06.02.05, 19:12
      Masz ochtę pogadać kliknij.
    • Gość: hpesse Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 20:09
      Cholera, jedyna co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu Twojego posta, jest
      to, że facet musi być świnią i nie zasługuje na Ciebie!! Mając w domu
      [ugogólniając] fajną, sexowną, kochającą kobietę, a [PO ROKU
      MAŁŻEŃSTWA!!!!!!!!] szuka sobie innej, to nie może być moim skromnym zdaniem
      porządnym facetem z tak zwanymi zasadami!!
      To na pewno trudne, ale moim zdaniem powinnaś sobie odpuścić, na pewno
      znajdziesz faceta, który będzie wobec Ciebie fair. Nie będziesz miała ku temu
      lepszej sposobności, na razie nie ma dzieci, więc tak naprawdę nie ma
      zobowiązań. Jeszcze wszystko możesz sobie ułożyć od nowa.
      A co do Twojego zapytania, czy jakiś facet pokocha rozwódkę... A dlaczego by
      nie?? Ja spotkałam mężczyznę mojego życia własnie po rozwodzie, to nie jest
      żaden wielki problem.
      Trzymaj się ciepło i pisz jak się sytuacja będzie rozwijała
      • Gość: kiss Re: Nie podniecam mojego męża. Po roku od ślubu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 20:46
        hpesse co się jątrzysz i denerwujesz, przecież to może być podpucha
      • emu27 do hpesse 06.02.05, 22:21
        Hm... Sytuacja rozwija sę troche głupio - generalnie na razie przestałam być
        gospodynią lekarza :)i szukam mieszkania.
        Robię to ukradkiem.
        Ale kiedy "coś" robię jest lepiej.
    • obserwator55 była możliwość uniknięcia tej sytuacji przed ślube 06.02.05, 23:49
      dziesięć lat temu stworzyłem teorie , która jest uniwersalna i również pasuje
      w tej możliwej klęsce .znając ją można uniknąć problemów zagrażających w
      przyszłym małżeństwie . oczywiście nie na sto procent . np : jeżeli od
      zawsze wolał starsze od niego kobiety , a związał się z rówieśniczką lub
      młodszą ; to jest duże prawdopodobieństwo , że pewna prawdziwie dojrzała
      kobieta stanie na jego drodze i rozedrze jego wnętrze na pół stojąc przed
      nieuniknionym wyborem , powodując klęskę żony . umysł jest skomplikowany . w
      niedalekiej przyszłości będą maszyny , które pomogą wybrać partnera na całe
      życie . Maszyna wykryje negatywne tendencje w perspektywie , również
      homoseksualizm i inne . czyli wiemy co mamy i kogo bierzemy . i nie będzie :
      facet to świnia .. < małżeństwo to dwa zbiory , które muszą mieć część
      wspólną > . i bardzo ważne : część wspólna musi być większa od reszty . czyli
      energia pozytywna większa od tej dołującej . coś podpowiem . tolerancyjność w
      małżeństwie czyni cuda . zazdrość zabija .
      w takich problemach technika nie jest zacofana , to starożytność . pozdrawiam .
      • yvona73pol Re: była możliwość uniknięcia tej sytuacji przed 07.02.05, 00:36
        obserwatorze, niezla analiza matematyczna malzenstwa, az sobie zanotowalam ;)))
        • obserwator55 Re: była możliwość uniknięcia tej sytuacji przed 07.02.05, 00:52
          to tylko fragment . zapomniałem dopisać , że nie mam żony . męża też nie .ha
          • kadka4 Re: była możliwość uniknięcia tej sytuacji przed 08.02.05, 09:14
            sluchajcie - facet jest zauroczony kobieta - KROPKA
            to ze jest troche starsza (troche!!) nie swiadczy ze woli starsze kobiety.
            poprostu akurat TA kobieta na niego podzialala.
      • Gość: MaBiWy Re: była możliwość uniknięcia tej sytuacji przed IP: *.crowley.pl 08.02.05, 10:18
        ale jak być w związku bez zaufania, szacunku ,że wzajemnego poszanowania
        godnosci nie wspomnę. Miłość w sensie namiętności trwa przez jakiś czas, ale
        jeśli w związku brak intymnej współzależności i przyjaźni, to rokowania co do
        jego trwałości nie są dobre.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka