Gość: :-)
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
19.06.02, 14:28
cztery wspólne lata, duzo trosk, pieszczot, MIŁOŚĆ (co ona dzis znaczy),
wyjazdy, wspólne wakacje, sex na rozgrzanym piasku i tysiace innych wspomnień.
Tylko tyle(a może aż tyle) zostało mi po wczorajszej rozmowie. Niechce być ze
mną. Męcze Go, denerwuje, jestem agresywna - to jego stanowisko. A ja głupiutka
dziewczynka, naiwna choć mam mu wiele za złe nie umiem bez niego żyć. Jest
jedyną miłościa jaka miałam w zyciu, jedynym mężczyzną któremu zaufałam. Nie
umiem sobie poradzic choć wiem że na 100% jest to koniec. Co mam robić? Kocham
GO bezgranicznie i nie wierze że można przestac kochac w ciągu kilku dni...