Dodaj do ulubionych

PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!!

18.04.05, 11:52
opiszę wam pewną sytuację i chciałabym żebyście faceci powiedzieli co o ty
sądzicie? jak to oceniacie? co ja powinnam zrobić? jak do niego dotrzeć?
zawsze był zamknięty w sobie i mało rozmowny podczas nieporozumień wiem że ma
dużo problemów naprawdę staram się go wspierać ale po takich jazdach myślę
czasem : a po co mi to wszystko...może mi coś podpowiecie bo ja już nie wiem
co w tych waszych męskich głowach siedzi....
w sobotnie popołudnie dość spontanicznie ja mój mąż i nasz 14 syn
postanowiliśmy pojechać do knajpy coś zjeść. po drodze już prawie u celu...
ktoś jadący na pasie obok zjechał zbyt mocno w naszą stronę czym zmusił go do
asekuracyjnego zwolnienia by nie doszło do kolizji. mój mąż zatrąbił na
gościa ..ale to mu nie wystarczyło wściekł się i za chwilę dodał gazu
wyprzedził go demonstracyjnie obrzucając go piorunującym spojrzeniem. podczas
tych manewrów skomentował że to pacan i jak nie umie jeździć to ma siedzieć w
domu albo na pieszo chodzić i takie tam jak to wku..ony facet.. nastąpiła
również wymiana zdań między nami ja zapytałam co wyprawia, że ten ktoś to
może nawet nie wiedział co zrobił może jest początkującym i że mi się też
kiedyś coś takiego przytrafiło i nie mie ma powodu do takiego wściekania się
i takiego hamskiego bądź co bądź zachowania...na co mój mąż upierając sie
przy swoim stwierdził że z oburzeniem że ja powinnam trzymać jego stronę anie
jakiegoś dupka ,po czym padło "poznaj mnie ze swoim mężem bo ja nim napewno
nie jestem" ...mnie zamurowało próbowałam mu jeszcze coś wyklarować ale on
wściekł się jeszcze bardziej no i cóż obiad w knajpie zjedliśmy w grobowej
ciszy zaciskając szczęki a ja myślałam że się rozryczę......kiedy wróciliśmy
do domu nastąpiła jeszcze wymiana zdań której on stwierdził że wszystkiemu
winna jestem ja bo powinnam nie kontynuować tematu..powiedzmy już w
samochodzie. nie przyjął argumentu że gdyby nie jego zachowanie to przecież
moich uwag niebyłoby....padło jeszcze parę stwierdzeń z jego strony w stylu
że może mam jakiś plan "b" że może złoże papiery o rozwód i w tej sytuacji
będzie z orzeczeniem o jego winie i takie tam nie potrzebne słowa....
powiedziałam mu że jest jednym wielkim kłębkiem nerwów( dwie prace hroniczny
brak czasu i dużo problemów)ale nie może wyładowywać ich na mnie bo to nas
daleko nie zaprowadzi czuję się obrażona tą sytuacją powiedziałam żeby się
zastanowił co chce z tym zrobić...i ze sobą ..
oczekuję że mnie przeprosi!! on jednak powiedział że tego nie zrobi
Obserwuj wątek
    • morlok.rap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:01
      terapia! terapia! i jeszcze raz terapia - ewidentnie nie radzi sobie facet ze
      stresem i sobą - dobry terapeuta, grupa wsparcia. lecz niestety musi sam
      zauwazyć, że coś z nim nie tak!
      • morlok.rap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:04
        niestety ale klasyczne przerzucanie odpowiedzialności za swoje złe zachowanie,
        za agresję na ofiarę - pogadaj z nim naprawdę potrzebuje terapii - tylko że
        pewnie skończy się kolejną "jazdą" :(
    • lkish21 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:03
      echhhhh,zle zrobilas...facet ma swoje rejony, w ktore nie mozna kobiecie
      wkraczac...samochod to jedno z nich, podwazylas jego autorytet i w tym momencie
      sobie przesralas sprawe...to tak jakby on ci powiedzial: jak ty wygladasz, czy
      ty naprawde nie potrafisz kupic sobie i uzywac dobrych kosmetykow?? albo: chyba
      jestes glupia ze uzywasz podpasek, tampony sa lepsze... wiem ze przyklady
      troche z ksiezyca, ale chyba rozumiesz...
      ja kiedys swojej ex powiedzialem delikatnie i w zartach ze moim zdaniem za malo
      dba o zeby, tydzien spalem na podlodze...
      • plathess Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:54
        lkish21 napisał
        > ja kiedys swojej ex powiedzialem delikatnie i w zartach ze moim zdaniem za malo
        >
        > dba o zeby, tydzien spalem na podlodze...





        Każdy śpi tak, jak sobie pościeli.
        Dosłownie i w przenośni.
      • gomory Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 13:12
        No bracie ale jej pojechales, nie gorzej od Tamary ;)
        • lkish21 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 13:17
          wiem,ale ja wtedy mialem 20 lat, a tamara ma 14-letnie dziecko i meza...
          • boston5 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 20.04.05, 11:59
            > wiem,ale ja wtedy mialem 20 lat, a tamara ma 14-letnie dziecko i meza...

            Dziecko nie miało 14 lat.. cyt. "ja mój mąż i nasz 14 syn". Nieuważnie
            czytasz :)))
            • morlok.rap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 20.04.05, 12:01
              racja! a swoją drogą czternastu synów fiu!fiu! ma kobieta zdrowie :DDDD
              • tamara8 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 20.04.05, 12:27
                ...;o)) miało być 14-letni rzecz jasna ;o))
      • grecz Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 15:14
        "facet ma swoje rejony, w ktore nie mozna kobiecie wkraczac" i dlatego od arzu
        mowie o palnie "b" autorki (papiery rozwodowe)..no naprawde..to calkowicie
        normalne..calkowicie...to co?autorka ma w ogole nie wypowiadac swego zdania bo
        to meskie rejony?to czemu faceci mowia ze np obiad nie jest dobry?pzreciez to
        nie jego rejony? (juz nie mowiac o wspolczesnym podziale oboiazkow)
    • szybki_wytrysk Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:03
      Reakcja twojego męża byla jak najbardziej prawidłowa, choć bardzo stonowana.
      Ja bym strzelił tego gościa w ryja.
      W takich sytuacjach lepiej ,swoją męską połowę nie denerwować. To twoja wina .
      Po co jeszcze gderałaś .
      • morlok.rap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 12:05
        Szybki! - a po namyśle nie chce mi się :D
        • grecz Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 15:15
          bo szybki znaczy kiepski?
          • szybki_wytrysk Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 10:47
            SZYBKI WYTRYSK ZNACZY ATOMOWY - TAKI ŻE ROZRYWA FACETOM DUPSKA.
    • oxycort Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 13:55
      Świadomość, że oto dzięki nam nikomu nic się nie stało, jest dla większości
      facetów marną pociechą w danym momencie.
      W takiej sytuacji facet wybiega myślami naprzód, analizując do czego mogłoby
      dojść, gdyby nie jego refleks (rozbity wóz, ciężko przestraszona kobieta,
      zestresowane dziecię).
      Zrozumienie tego mechanizmu jest kluczowe, bowiem wobec braku jakichkolwiek
      form satysfakcji dla bohatera (gest przeproszenia ze strony winowajcy, hołd
      małżonki), ów będzie usiłował poszukać jej na własną rękę, najczęściej
      poniżając sprawcę incydentu (dochodzą tu do głosu prymitywne męskie atawizmy,
      włącza się agresja, stąd dostaje się mimowolnym sprzymierzeńcom nieszczęśnika).

      Zatem to, co dla zewnętrznego obserwatora płci żeńskiej bywa niezrozumiałe,
      jest logiczne, jedynie słuszne i sprawiedliwe dla "poszkodowanego" nie tyle
      fizycznie czy materialnie, co ambicjonalnie.

      A potem, jak rozumiem, to już poszło... Widać zbyt długo nabzdyczony mocno
      chodził.
      ~~
      ox
      • yvona73pol Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 15:04
        Oxycort, niesamowite rzeczy prawisz... nie sadzilam, ze az takie procesy
        myslowe (gdybanie) zachodza w tak szybkim czasie u zonkosia ;))) powaznie...
        kurcze, jednak fora ksztalca ;)
        • oxycort Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 15:45
          Jaki proces? To odruch bezwarunkowy jest.
          Zamach na własność faceta (samochód, kobieta (kolejność nieprzypadkowa)), ba,
          nawet niewinny zamysł bez szns na realizację jest wystarczającym powodem do
          gwałtownego reagowania, a co dopiero sytuacja, do której doszłoby z pewnością,
          gdyby nie zdecydowane, energiczne przeciwdziałanie właściciela.
          ~~
          ox
      • kr_kap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 16:18
        Są faceci i faceci. Faceci, którzy sobie radzą i faceci, którzy sobie nie radzą
        z kontrolą agresji. (Co dotyczy również kobiet, oczywiście, ale mowa ma być o
        facetach.) Faceci, którzy sobie radzą, biorą minutkę, wysiadają z wozu i
        czekają, aż im adrenalinka osiądzie :) Mogą wtedy dodatkowo doczekać się słów
        uznania ze strony połowicy. Ewentualnie wybierają sposoby nie niszczące
        odreagowania śródsamochodowego. Faceci, którzy sobie nie radzą, rzucają mięsem,
        wyprzedzają, wyszarpują blokadę kierownicy spod fotela, zajeżdżają drogę i
        wymachują tą blokadą, ewentualnie grzmocą w zęby. Byłoby bardzo śmieszne, gdyby
        nie takie straszne. Znam obydwa modele. Z modelem, który robił taki cyrk
        kierownicą się nie dzieliłam, woził sam swoje cztery, ja jeżdziłam z dzieckiem.
        (To delikatna sprawa, ale sekret "dobrego jeżdżenia" z pasażerami polega na
        tym, żeby pasażerowie czuli się - z nami przy kierownicy - bezpieczni.
        Proponuję poćwiczyć z dzieckiem, które ma autofobię. Od razu jeden z drugim się
        nauczy jak reagować w sytuacji stresowej...)

        W ogóle na Twoim miejscu zastanowiłabym się, komu powierzam swoje życie.
        Człowiekowi, nad którym do tego stopnia panują emocje? Przy kierownicy? Toż to
        samobójstwo.

        Szczególnie, jeśli jechało z Wami dziecko, bo wyprawianie takich sztuk w
        obecności dziecka, dla którego nasze zachowania są modelujące, jest NIEWYBACZALNE.

        ------------------

        Reakcja kobiety to reakcja na męża SPOSÓB odreagowania; nie jest wsparciem dla
        nikogo przeciwko temu mężowi. Ten inny kierowca i jej życiu zagroził, czyż nie?
        Skąd to doszukiwanie się złej woli u własnej żony?

        Nie trzeba wyjaśniać, że opisane zachowanie męża było po szczeniacku
        nieodpowiedzialne: dawanie posłuchu "ambicji" i "męskim atawizmom" wybacz, ale
        tego nie tłumaczy. Ciekawe, że takich samych argumentów używają mężowie bijący
        żony...

        > poniżając sprawcę incydentu (dochodzą tu do głosu prymitywne męskie atawizmy,
        > włącza się agresja, stąd dostaje się mimowolnym sprzymierzeńcom
        > nieszczęśnika).

        więc tego "mimowolnego" walimy przez łeb, ot, tak mimochodem, bo się podwinął po
        prostu. (Dla wolniejszych typów: "walenie przez łeb" może mieć też formę
        zachowań werbalnych. To była taka przenośnia.)

        > Zatem to, co dla zewnętrznego obserwatora płci żeńskiej

        acha! bo ta żona, to ona biegła ZA wózkiem, prawda? (Dla wolniejszych typów:
        dlatego była tylko obserwatorem zewnętrznym, niezaangażowanym i złośliwie
        nierozumiejącym kwestii narażania życia rodziny przez kierowcę-męża dla
        zaspokojenia - ruchem manipulacyjnym dłoni i stopy - jego "męskich ambicji").

        Ciekawe, że o męskości i o ambicji mowa w kontekście umiejętności tak banalnych
        jak prowadzenie samochodu...



        • oxycort Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 17:50
          > Reakcja kobiety to reakcja na męża SPOSÓB odreagowania; nie jest wsparciem dla
          > nikogo przeciwko temu mężowi. Ten inny kierowca i jej życiu zagroził, czyż
          nie?
          > Skąd to doszukiwanie się złej woli u własnej żony?

          Skąd pomysł racjonalizowania instynktownych samczych zachowań?

          > Nie trzeba wyjaśniać, że opisane zachowanie męża było po szczeniacku
          > nieodpowiedzialne: dawanie posłuchu "ambicji" i "męskim atawizmom" wybacz, ale
          > tego nie tłumaczy. Ciekawe, że takich samych argumentów używają mężowie bijący
          > żony...

          A fee, co za paskudna nadinterpretacja...
          Założę się, że ten sam trąbiący, krewki prymityw gdy okazuje się, że oto
          sprawcą zamieszania jest kobieta bynajmniej nie kontynuuje natarcia, lecz
          przywołuje na wykrzywione złością oblicze mniej lub bardziej szczery uśmiech
          pobłażania.
          Ale owszem, takie np. wojny to nasza sprawka :)

          > więc tego "mimowolnego" walimy przez łeb, ot, tak mimochodem, bo się podwinął
          p
          > o
          > prostu. (Dla wolniejszych typów: "walenie przez łeb" może mieć też formę
          > zachowań werbalnych. To była taka przenośnia.)

          Każdy facet w swoim mniemaniu jest doskonałym kierowcą, toteż spotkanie dwóch
          najlepszych oznacza obowiązek wykazania sobie wzajemnej niekompetencji, w
          bardziej czy mniej kulturalny sposób.
          Zwłaszcza, jeśli ktoś dał w głupi sposób przyłapać się na błędzie. To
          znakomicie poprawia własne samopoczucie. :)

          > acha! bo ta żona, to ona biegła ZA wózkiem, prawda? (Dla wolniejszych typów:
          > dlatego była tylko obserwatorem zewnętrznym, niezaangażowanym i złośliwie
          > nierozumiejącym kwestii narażania życia rodziny przez kierowcę-męża dla
          > zaspokojenia - ruchem manipulacyjnym dłoni i stopy - jego "męskich ambicji").

          A tu już się koleżanka normalnie niepotrzebnie rozemocjonowała :)

          > Ciekawe, że o męskości i o ambicji mowa w kontekście umiejętności tak
          banalnych
          > jak prowadzenie samochodu...

          Nie trywializowałbym. Niestety, prowadzenie samochodu to nie jedyna płaszczyzna
          odwiecznej samczej rywalizacji, acz najbardziej chyba sugestywna.
          ~~
          ox
          • kr_kap Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 23:07
            > > Reakcja kobiety to reakcja na męża SPOSÓB odreagowania; nie jest wsparcie
            > m dla
            > > nikogo przeciwko temu mężowi. Ten inny kierowca i jej życiu zagroził, czy
            > ż
            > nie?
            > > Skąd to doszukiwanie się złej woli u własnej żony?
            >
            > Skąd pomysł racjonalizowania instynktownych samczych zachowań?

            autorka wątku napisała:
            >nastąpiła
            >również wymiana zdań między nami ja zapytałam co wyprawia, że ten ktoś to
            >może nawet nie wiedział co zrobił może jest początkującym i że mi się też
            >kiedyś coś takiego przytrafiło i nie mie ma powodu do takiego wściekania się
            >i takiego hamskiego bądź co bądź zachowania...na co mój mąż upierając sie
            >przy swoim stwierdził że z oburzeniem że ja powinnam trzymać jego stronę anie
            >jakiegoś dupka ,po czym padło "poznaj mnie ze swoim mężem bo ja nim napewno
            >nie jestem"

            O instynktownym gadaniu nic nie wiem. Może chodziło Ci o automatyczne? ;)
            Ale zgoda, taka reakcja bliskiej osoby każdego wkurza, bo wygląda, że niby
            bliski a trzyma z wrogiem naszym.
            Ale mowa o dwóch różnych rzeczach. Tu (niechcący, ale jednak) nielojalność, tu
            brak kultury współżycia.

            > Ciekawe, że takich samych argumentów używają mężowie bijący
            > > żony...
            >
            > A fee, co za paskudna nadinterpretacja...

            Samo życie, niestety.

            > Każdy facet w swoim mniemaniu jest doskonałym kierowcą, toteż spotkanie dwóch
            > najlepszych oznacza obowiązek wykazania sobie wzajemnej niekompetencji, w
            > bardziej czy mniej kulturalny sposób.
            > Zwłaszcza, jeśli ktoś dał w głupi sposób przyłapać się na błędzie. To
            > znakomicie poprawia własne samopoczucie. :)

            Zrozumiałe :) Nie tylko zresztą faceci to mają, bo rzecz zależy głównie od
            chemikaliów.

            > A tu już się koleżanka normalnie niepotrzebnie rozemocjonowała :)

            Przenigdy się nie emocjonuję :)

    • tony82 Pisz mniej, a treściwiej:P 18.04.05, 16:35

    • marty_mcfly Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 18.04.05, 20:56
      Jest podobno taki syndrom szalonego kierowcy. w Anglii są nad tym specjalne
      studia. Po prostu człowiek za kółkiem zamienia się w furiata (poczucie
      anonimowości, świadomość mocy temu sprzyjają). Pare raze zauwazyłem to u siebie
      i zacząłem sie kontrolować. Moze Twóh mąż nie ogladał tego programu na Discovery :)
      W kazdym razie uświadomoij mu to zanim obudzi się z amoku w celi oskarżony o
      tzw. przestępstwo drogowe.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 10:52
      tamara - TO JEST BANALNE - dla faceta fura jest przedłużeniem penisa, symbolem
      pozycji i dominacji [ mam lepsza furę - lepiej sobie w życiu radzę, na więcej
      mnie stać ] poza tym, to jeden z samczych elementów rywalizacji. Jazda
      samochodem to prawie jak sprawdzian seksualny - JA jeżdzę najlepiej [ który
      powie, że jest kepiski w łózku? ] ja się najlepiej znam etc. Poza tym, nic nie
      poprawia samopoczucia, jak dokopanie innemu, ośmieszenie go, sprowadzenie do
      posadzki.

      a teraz, drodzy koledzy po nasieniowodach, możecie się zapierać, że to bzdury.

      pozdrawiam :D
    • armia5 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 11:42
      Tamaro piszesz o jednym przypadku, wydaje mi się , ze akurat tu nie ma sensu
      analizowanie kogo reakcja była słuszna. Myslę , ze problem jest o wiele
      bardziej skomplikowany i cięższy , prawda ??
      • tamara8 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 12:30
        chyba masz rację.......zdarza się to co jakiś czas (2-3 miesiące) z takiego czy
        innego powodu.... taki typ(każdy ma wady ..on akurat taką)....nie bardzo umie
        spokojnie porozmawiać, przyjąć argumenty drugiej strony....mam nadzieję że coś
        czasem dotrze do niego mimo wszystko...w sumie da się z tym i z nim żyć ale
        czasem sam się człowiek zbuntuje i potrzebuje :o) porady ...
    • charlie_x Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 12:25
      ..co w tych naszych męskich głowach siedzi, to żadna przed Tobą
      też nie wiedziała i były nawet szczęśliwe.Dwa, facet jest jednak bardziej
      subtelną maszynką niż kobietom się wydaje.Trzy, prawo do ekspresyjnego
      okazywania napięcia, czy uczuć jest niezbywalnym prawem każdego
      człowieka.Zwłaszcza,że tak jak piszesz - to ten obcy jednak stworzył zagrożenie
      / bardzo realne/ dla waszego bezpieczeństwa.Cztery, pozwól ,że tak bezpośrednio
      - czy Ty kochasz swojego męża?.pozdr. ..8)
      • tamara8 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 12:43
        ...tak......ale w sumie co to znaczy kochać?? po prawie 20 latach bycia razem
        kochanie odrobinę się zmieniło??
        • charlie_x Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 12:54
          tamara8 napisała:

          > ...tak......ale w sumie co to znaczy kochać?? po prawie 20 latach bycia razem
          > kochanie odrobinę się zmieniło??
          ____
          ..a nie powinno nic,a nic.Moja zona już od dawna wie,że pewne
          dzidziny naszego życia są jej domeną i ja to szanuję..nawet wówczas gdy mam
          odmienne zdanie,to nawet nie próbuję tego artykułować głośno,ale i ja mam swoje
          enklawy do których nie wkracza moja połowica.Kompromis to jest sposób na zdrowe
          stosunki w rodzinie,a wszelkie próby zdominowania jednej strony przez drugą
          kończą sie właśnie tak jak .. w czasie tej nieszczęsnej waszej kłótni.Wyobraź
          sobie przez chwilę jak inaczej wyglądała ta scena gdybyś wówczas tylko
          pochwaliła męża za wykazany refleks...8) Jestem żonaty ponad dwadzieścia lat z
          dwójką dzieci jako nasz dorobek...8)
          • tamara8 Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 14:50
            .... miałam na myśli tylko to że to kochanie jest napewno inne niż jak byliśmy
            młodzi( właściwie wciąż jesteśmy młodzi;o))...:o)(to nie było w kontekście
            sprawy)
            ja też wyznaję zasadę tolerancji i kompromisów i tak żyję ale czasem niestety
            bywa jak wyżej
            może i racja że powinnam pochwalić go za refleks ale nie karz mi pochwalać jego
            późniejszej agresywnej i chamskiej reakcji
            ..wahałam się czy umieścić wątek tutaj ale nie żałuję dużo mi dały wasze
            wypowiedzi DZIĘKI!!
            • charlie_x Re: PROSZĘ O MĘSKĄ PORADĘ!! 19.04.05, 15:35
              ..śpiesze się do pracy, więc krótko..nie chwal tego czego sama nie
              uznajesz.Czasami po prostu przemilcz,a w duchu możesz mu nawtykać ile wlezie.tak
              jest znacznie łatwiej żyć zwłaszcza w związkach wieloletnich...8)
    • j_76 Twój mąż jest kiepskim kierowcą... 19.04.05, 16:44
      skoro drobny incydent wzbudza w nim aż taką agresję. A z nią sobie już w ogóle
      nie radzi. Wzmianka o rozwodzie sugeruje zaś, że źródłem jego stresów jest Wasze
      małżeństwo, w którym nie czuje się zbyt pewnie jako mężczyzna.
      • tamara8 Re: Twój mąż jest kiepskim kierowcą... 20.04.05, 12:38
        ...nie ulega wątpliwości że mój mąż ma problemy z nagromadzoną agresją ale
        gwarantuję że kierowcą jest bardzo dobrym.
        • oxycort Re: Twój mąż jest kiepskim kierowcą... 20.04.05, 12:46
          > ale gwarantuję że kierowcą jest bardzo dobrym.

          Mało bardzo dobrym... Najlepszym! (naturalnie zaraz po mnie). :)
          I nie pozwól, aby inna powiedziała mu to przed Tobą. :)
          ~~
          ox

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka