czy ja mam romans???

20.05.05, 11:23
Właśnie sobie uświadomiłam, ze chyba mam romans... Od miesiąca. Jest to
troche dziwne i skomplikowane, ale wszystko na to wskazuje. Od siedmiu lat
jestem w stałym związku, wydawałoby sie udanym.Od pieciu lat mam ponadto
wspaniałego przyjaciela,na którego ZAWSZE mogę liczyc.On ma dziewczyne od 3
lat i mieszka z nia. Nasze relacje zawsze były jasne,czysto
kumplowskie.Widujemy sie raz czesciej,raz rzadziej, w zaleznosci od wolnego
czasu.Ostatnio prawie wcale.Miesiac temu okropnie pokłóciłam sie ze swoim
facetem. Dokładnie w momencie,kiedy ryczalam jak bóbr ze złości 9 powód był
mało istotny,typowa kłótnia od słowa do słowa) moj kumpel przysłał mi smsa"co
slychac?". ja na to, ze wszystko mi sie cghrzani i ogólnie do bani. No i on,
ze jemu tak samo. I tak sobie pisaliśmy przez pare godzin, jakie to zycie
jest podłe, on ma problemy osobiste, bo ta jego dziewczyna to nie to ( ja to
wiedziałam od poczatku )i tak dalej. Humor mi sie poprawił, nawet pogodziłam
sie z własnym facetem.Zdziwienie nastapiło nastepnego dnia, kiedey co chwile
zerkałam na telefon, czekajac na wiadomośc od przyjaciela.Jeszcze wieksze ,
kiedy napisał( zwykle nie piszemy do siebie codziennie, tylko powiedzmy raz
na 2 tygodnie ). A od tamtej pory każdego dnia wysyłamy mase wiadomosci. o
rana, i na dobranoc. I nie wiem kiedy te smsy zrobiły sie coraz bardziej
osobiste, erotyczne nawet!Od tej pory boimy sie ze soba nawet spotkac, tak na
wszelki wypadek. Nie wiem co to ma znaczyc, wprawdzie to on zaczał zmieniac
konwencje, ale w koncu ja sie specjalnie nie broniłam. nie wiem czy to tylko
maj czy co??? Niewiele już wiem, czekam tylko aż napisze. Co teraz bedzie???
    • drak62 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:26
      Twój post jet kolejnym dowodem na to że przyjaźń damsko męska bez podtekstów
      erotycznych nie istnieje. nawet jeżeli początkowo tak bywa to tylko kwestia
      czasu jest nieuchronna zmiana jakosciowa.
      Natomiast co do meritum sprawy - nie wiem czy to romans czy nie i wogóle czy to
      jest takie ważne.
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:27
        Dla mnie jest to bardzo wazne!!! Jestem kompletnie roztrzesiona.
      • dalila81 a jednak! 20.05.05, 12:58
        miałam rację,...nie istnieje taka przyjazn!
    • 00730654t O la boga :-) 20.05.05, 11:28
      pewne rzeczy w pewnym wieku nalezy wiedzieć .To tak jak z majtkami -Trzeba być
      pewną czy mam włożyć majtki czy zdjąć? :-) :-) :-) wybór nalezy do Ciebie
    • tonya4 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:28
      Masz.Jesli Ci zbyt na nim zalezy to uciekaj.No, chyba, ze swojego faceta skreslasz-wtedy droga wolna.W innym przypadku-UWAZAJ.Serio.
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:39
        To jest duzo bardziej skomplikowane. Z moim facetem jest mi dobrze, chociaz nie
        jest to doskonały zwiazek, ale takich nie ma. Było kilka sytuacji, kiedy
        podejrzewałam go o skok w bok, ale na goracym uczynku nigdy nie złapalam. mamy
        wspólne plany na przyszłośc. Z kolei z moim przyjacielem to co innego. Nie moge
        go stracic, jest mi cholernie potrzebny, jako przyjaciel. Tylko te nasze
        relacje sie zmienily nagle. Ciagnie mnie jak diabli, jego tez. Rozmawiamy o tym
        na bieżąco, o wszystkim, o tym co sie dzieje i co moze sie dziać. i ze na pewno
        minie tak samo szybko jak sie pojawiło...
    • drak62 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:48
      Natury nie oszukasz , przekroczyliście pewną granicę psychiczną i raczej trudno
      będzie wrócić do poprzednich relacji. czeka cię miły romans - powodzenia:)
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:51
        tylko ze on jest dla mnie zbyt ważny, zeby to był " miły romans". napisał
        któregos razu, ze cokolwiek by sie nie działo, to on zawsze bedzie mnie kochał,
        bo jest moim przyjacielem.
        • drak62 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:17
          closer3 napisała:

          > tylko ze on jest dla mnie zbyt ważny, zeby to był " miły romans". napisał
          > któregos razu, ze cokolwiek by sie nie działo, to on zawsze bedzie mnie
          kochał,
          >
          > bo jest moim przyjacielem.

          Jeżeli tak napisał to dla mnie jest wszystko jasne. Śmiem podejrzewać że twój
          przyjaciel jest twoim skrytym wielbicielem - pawdopodobnie podkochuje się w
          tobie już od jakiegoś czasu. Mężczyzna , który nie jest zaangażowany
          emocjonalnie nie używa takich słów. Meżczyźni wogóle bardzo rzadko używaja
          słowa kocham . Dlatego śmiem twierdzić ze coś jest na rzeczy.
          Zakochany facet może nawet wspólnie ze swoją partnerką chodzić na zakupy do
          sklepów z damską konfekcją czy butami - dla mnie osobiście jest to jeden z
          wyższych stopni poświęcenia i zaangażoiwnia emocjonalnego -zdarzyło mi sie pare
          razy w życiu:)
          • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:22
            fakt, poświecac dla mnie to on sie potrafi :-) jak sobie przypomne, to on
            zawsze był, czy mi sie kran zepsuł, skonczył tusz w drukarce, cokolwiek.
            zawsze, natychmiast.a dzisiaj jeszcze nie napisał :-( martwi mnie to, ze sie
            tym martwie.
            • drak62 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:28
              closer3 napisała:

              > fakt, poświecac dla mnie to on sie potrafi :-) jak sobie przypomne, to on
              > zawsze był, czy mi sie kran zepsuł, skonczył tusz w drukarce, cokolwiek.
              > zawsze, natychmiast.a dzisiaj jeszcze nie napisał :-( martwi mnie to, ze sie
              > tym martwie.

              No tak, wszystko jasne i proste. Kocha się w tobie od dłuzszego czasu. Obawiał
              się wyznać wprost swoje uczucia, wolał raczej naprawiać krany (w dowód miłości
              oczywiście). Moment kiedy oczekiwałaś wsparcia (po kłótni z chłopakiem) był
              doskonałym pretekstem aby się do ciebie zbliżyć (psychicznie).
              W chwili obecnej on także nie jest ci obojętny w związku z czym warto się
              zastanowić być może to własnie on jest tym z którym powinnas planować
              przyszłość. Kto wie:))
    • jazycie Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:54
      no jeszcze nie do konca ale juz poczatkiem romansu mozna to nazwac.
      Cięzko jest zyc jesli lepiej rozumiesz sie z przyjacielem niz ze swoim facetem
      ale czesto tak bywa.uwazaj za chwile zakochasz sie w nim ....i bedzie coraz
      trudniej...bedzie bolało...
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 11:55
        Albo nawet nie za chwile, mam motylki w brzuchu. czarno to widze, normalnie
        równia pochyła.
    • jazycie Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:05
      no to juz nie zle jak czujesz motylki....jezeli uwazasz ze nie ma szans abyscie
      byli razem uciekaj jak najpredzej....wiem co mowie:)
    • mamba8 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:19
      tak-a przynajmniej preludium do niego.
    • gixera Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:23
      dla mnie to nic groznego, to tylko smsy, i pewnie nic z tego nie wyjdzie.
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 20.05.05, 12:25
        Bardzo mozliwa, ostatnia nadzieja w tym, ze jak sie w koncu spotkamy to nam
        przejdzie samo :-)
      • em.em.em Re: czy ja mam romans??? 23.05.05, 15:21
        tak w sumie, to ona sie chce upewnic, ze to JEST romans.
        Albo nie tyle romans, co pragnienie bycia wlasnie z ta osoba.
    • east_virginia :) 20.05.05, 12:32
      Wiesz co...fajnie Ci :)

      Moim zdaniem romans to nie jest, a jedynie flirt.
      • closer3 Re: :) 20.05.05, 14:08
        Ale jaki :-) Byc moze tak to na mnie działa, bo nie jest to jakiś przypadkowy
        koles, tylko któś kogo dobrze (?) znam . jest miedzy nami cała masa czułosci,
        chyba tak mozna to określic. Z jednej strony pojawiło sie pożądanie, ale z
        drugiej wciaz jesteśmy ze soba szczerzy. czasami piszemy smsy bardzo namietne,
        a potem znowu przyjacielskie. i strasznie sie boimy spotkac ze soba. on sam
        napisał mi , ze boi sie nawet do mnie zadzwonic. same rozterki, wybory. nie
        wiem skad sie to nagle wzieło.on mówi, ze to chemia. ale chemia tak nagle po 5
        latach? mówi, że to co jest miedzy nami jest piekne.i że bez przerwy o mnie
        mysli.ja tez mysle. cały czas.
        • closer3 Re: :) 20.05.05, 23:14
          Kurcze sama juz nie wiem... Moze mi sie coś uroiło??
          Do tej pory sie nie odezwał...
          • anisua Re: :) 20.05.05, 23:28
            closer3 napisała:

            > Kurcze sama juz nie wiem... Moze mi sie coś uroiło??
            > Do tej pory sie nie odezwał...

            nie odezwał się...bo wie, co wisi w powietrzu
            bo podkochuje sie w Tobie od dawna pewnie
            ale wie,że kochasz innego faceta
            nie chce się wpychać....
            potem trudno się będzie wycofać...
            i straci Ciebie....a tak ma Twoją przyjażń

            kurcze kobieto
            czego Ty chcesz od życia??
            • closer3 Re: :) 20.05.05, 23:36
              W tej chwili nie wiem sama czego chce:-( Do tej pory wszystko było proste, ale
              teraz. z jednej strony wiem, że najlepiej to jakos wyprostowac i poprzestac na
              dotychczasowym układzie. Tyle mówi mi rozsądek. Ale z drugiej strony...Dawno
              sie tak nie czułam, po prostu obudził we mnie cos takiego, co nie pozwala mi
              sie na niczym skupic. ciągnie mnie do niego jak diabli, nie potrafie tego
              wytłumaczyc w zaden racjonalny sposób. Dla czegos przelotnego i chwilowego w
              zyciu nie naraziłabym mojego zwiazku. Ale czuje przez skóre, ze to niezupełnie
              tak, za długo sie znamy. A jego milczenie tez mnie martwi, a przeciez nie
              powinno.
              • anisua Re: :) 21.05.05, 13:50
                closer3 napisała:

                > W tej chwili nie wiem sama czego chce:-(
                to widać;)

                Do tej pory wszystko było proste, ale
                > teraz. z jednej strony wiem, że najlepiej to jakos wyprostowac i poprzestac
                na
                > dotychczasowym układzie. Tyle mówi mi rozsądek. Ale z drugiej strony...Dawno
                > sie tak nie czułam, po prostu obudził we mnie cos takiego, co nie pozwala mi
                > sie na niczym skupic. ciągnie mnie do niego jak diabli, nie potrafie tego
                > wytłumaczyc w zaden racjonalny sposób. Dla czegos przelotnego i chwilowego w
                > zyciu nie naraziłabym mojego zwiazku. Ale czuje przez skóre, ze to
                niezupełnie
                > tak, za długo sie znamy. A jego milczenie tez mnie martwi, a przeciez nie
                > powinno.

                Osiołkowi w żłoby dano w jeden owies w drugi siano;)
                Wyjścia masz dwa...
                Albo zaczynasz nowa przygodę z przyjacielem, lądujecie w łóżku
                i co dalej...
                Kończy się przyjażń, ale czy zacznie się coś nowego?
                Czy nie będzie tak ,że stracisz kumpla ?
                A co z obecnym facetem? Rozstajecie się, bo była jakaś kłótnia?
                To chyba normalne po kilku latach bycia razem....
                Czy ukrywasz to przed nim i ciągniesz na dwa fronty?
                Ale w końcu i tak się wyda...i zostaniesz sama.
                Zastanów się dlaczego jesteś z obecnym facetem, a nie kumplem?
                Na pewno pociąga Cię nieznane, co by było gdyby, ale czy byłoby lepiej?
                Może przyjaciel dobry jest jako przyjaciel, ale nie jako partner życiowy.
                A milczy, bo chyba już dużo powiedział...
                Twoja decyzja teraz..

                I tak sobie jeszcze pomyślałam, dlaczego jego była dziewczyna
                nie była dla niego?
                Bo Ty byłabys lepsza?
                Sorry za to co powiem, ale myślę, że go krzywdzisz...
                Wykorzystujesz, dajesz nadzieję na coś, a on czeka,
                bo prawdopodobie Cię kocha.
                Spróbuj może trzymać go trochę na dystans, gdy potrzebujesz czegoś poproś
                swojego faceta, a jemu pozwól na ułożenie sobie życia i znalezienie nowej
                miłości...
                To tylko moje zdanie...
                Trzymaj się.
                • closer3 Re: :) 21.05.05, 17:44
                  Co do jego dziewczyny to niezupełnie tak.. Po prostu widziałam kiedys jak
                  wyglada kiedy jest zakochany - przy niej zero emocji.
    • armia5 Re: czy ja mam romans??? 21.05.05, 02:12
      Jestes na dobrej drodze do romansu , masz wybór . Nie zapomnij jednak , ze
      partnerowi twojemu taki wybor sie tez nalezy .
    • marmullo Re: czy ja mam romans??? 21.05.05, 12:35
      Jeszcze nie,ale wszystko jest na dobrej drodze.Maj i telefon z kochankiem w
      smsie zmknietym!Decyzja należy do Ciebie.Ja bym się pozbył telefonu.
    • hansii romans to sie zaczyna od 21.05.05, 14:23
      pierwszego pocalunku.
      Ty, to na razie, masz jedynie wielka ochote na romans.
    • papinian1 Re: czy ja mam romans??? 21.05.05, 14:23
      "(...) rozum, którego istotą jest wykraczanie poza obszar zmysłów, poza przyrodę."

      "Wykraczanie poza zmysły w aspekcie rozumu praktycznego polega na zdolności
      wyboru zachowania niezależnie od pobudek zmysłowych i popędów."

      ogarniasz Kanta? przełóż to na swoją sytuację.

      wg mnie zdradziłaś swojego partnera bo zasypiając razem z nim myslisz o innym.
      Romans jest już w Twojej głowie. Ewentulane kontakty fizyczne to tylko
      konsumpcja tego. Zastanów się czy to minie lub czy sobie z tym poradzisz, bo
      jezeli zrobisz coś głupiego raz to zrobisz to także kolejny raz. Poza tym
      okłamujesz kogoś.
      • hansii co? 21.05.05, 14:40
        takiego babskiego bajdurzenia juz dawno nie czytalem.

        polowe mezczyzn trzeba by zamknac za gwalt, bo widzac latem skapo ubrana ladna
        kobiete polowa z nich (i ja rowniez) ma w glowie jedna tylko mysl:
        - Ciebie to bym przelecial, mala...
        • papinian1 Re: co? 21.05.05, 15:04
          przeczytaj to jeszcze raz, policz do 10 i zastanów sie czy jest sens pisać.

          Closer ma konkretny problem z konkretna osoba. Ona nie napisala ze jak idzie po
          ulicach to mysli czy ten jest dobry w lozku czy tamten. I czy to jest
          romansowanie czy nie. Jej siedzi jakis gosc w glowie ktory dziala na nia tak ze
          ma motylki w brzuchu, a w zwiazku jest z innym. To jest problem. A nie to ze pan
          z autobusu ma fajny tylek i mozna by go poklepac po nim.

          eeeeeee nic nie zrozumiales
          • closer3 Re: co? 21.05.05, 17:27
            Własnie :-)Nie sprowadzajmy tego do pierwotnych instynktów :-)
            na razie postanowilam dac sobie troche czasu. Nie pisze , on tez nie.
            Spróbuje uratowac własny zwiazek, poki jeszcze nic sie nie stalo. Nie wiem czy
            mi sie uda, bo w sumie nie ma konkretnego problemu, oprócz tego, ze czegoś
            najwyraźniej w nim brakuje. Mi na pewno brakuje pewnosci, że posunie sie on na
            przód. jestesmy razem od 7 lat,a nawet nie mieszkamy jeszcze razem,i to on
            jeszcze nie dojrzał do tego.
            • karolinkkka Re: co? 22.05.05, 00:07
              Jezeli Twoja odczucia beda Ci towarzyszyc jeszzce przez dluzszy czas-to chyba
              stalo sie. Zakochałas sie :) A jak przejdzie, to znaczy ze bylo to krociutkie
              zauroczenie ktore wnioslo cos nowego do Twojego zycia w stalym zwiazku. Nie wiem
              jaki masz charakter-ja na Twoim miejscu czujac motyle, zaryzykowalabym z tym
              drugim chlopakiem(przyjacielem). Oczywiscie oznaczaloby to koniec z aktualnym
              chlopakiem, no trudno woz albo przewoz, dwoch srok za ogon bym nie utrzymala, i
              nie chcialabym zreszta. Wiem ze to tak latwo powiedziec, zerwij po tylu latach.
              ale zycie jest jedno, milosc to jeden z jego najp[iekniejszych aspektow i biorac
              pod uwage jakie to nasze zycie jest krociutkie, chyba warto sprobowac. ale
              mysle ze nawet jesli masz podobne zdanie do mojego to narazie nie powinnas miec
              tych dylematow. Najpierw najwazniejsze-spotkajcie sie, wtedy wszystko stanie sie
              jasne. Moze okaze sie tak jak bylo ze mna. Kiedys koledzy umowili mnie na randke
              w ciemno z takim K. Gadalismy wczesniej miesiac na gg(ja znalam go troszke z
              widzenia, on mnie rowniez), rozmowa byla no prawie idealna. myslalam
              superchlopak i jak sie nam dobrze rozmawia...Wkoncu po pierwszej randce czar
              prysl, nie bylo NIC.zdaje sobie sprawe ze to zupelnie inna sytuacja, ze Ty go
              znasz. ale z drugiej strony jak teraz sie spotkacie, bedzie inaczej. pierwszy
              raz bedzie to jakby forma PIERWSZEJ WASZEJ RANDKI. i moze okazac sie ze owszem
              jako pryjaciele super, ale jako para, nie! zaciekawil mnie Twoj problem, napisz
              jak sie sprawa potoczyla :) jestem chora , leze juz 5ty dzien w lozeczku i
              chetnie poczytam co u Ciebie. to lepsze niz telenowela! :P ps> oczywiscie
              zartuje sobie z ta telenowela, wiem ze to wszytsko nie jest dla Ciebie smieszne :)
              • closer3 Re: co? 22.05.05, 17:33
                Cięzko powiedzieć, ja juz sie pogubiłam. nie wiem o co moze mu chodzic. Dwa dni
                ciszy. dzisiaj rano sms ,że chce do mnie przyjść. Zaprosiłam. Cisza do tej
                pory. Bez sensu, nie wiem o co chodzi...
          • hansii Re: co? 22.05.05, 18:02
            To, co Ty zrozumialas, dziewcze ploche, z tego co ja napisalem,
            to mnie raczej stednio inresuje...

            Nie neguje tego, ze panienka ma problem, ale my go rozwiazac za nia nie damy
            rady.

            Powracam tylko do uwagi, ze ona ma dopiero wielka ochote na romans
            - a nie romans jako taki.

            Romans bowiem, zaczyna sie dopiero od pierwszego pocalunku.

            • closer3 Re: co? 22.05.05, 23:33
              Kurcze załamac sie mozna - dalej cisza !!! Jak ja mam to rozumieć? To po co
              pytał czy moze przyjsc??? czy ktos jest na tyle madry, zeby mnie
              oświecić?????????
              • closer3 Re: co? 23.05.05, 13:43
                dzisiaj napisał, że po tym jak wczoraj chciał sie spotkac to zadzwonił kumpel i
                musiał do niego jechac coś załatwic. I zrozum faceta !!! Moze ktos mi
                wytłumaczyc o co w tym chodzi??? Bez sensu. Ze skrajności w skrajnosc, on sie
                nigdy wczesniej tak nie zachowywał.
                • em.em.em Re: co? 23.05.05, 15:27
                  hmm?
                  wiesz co - zakochanego albo przestraszonego ta sytuacja (w sumie nie wiadomo co
                  jest do konca prawdziwe) faceta ciezko jest zrozumiec.
                  Wydaje mi sie, ze powinniscie sie spotkac i porozmawiac o tym, co do siebie
                  czujecie.
                  Tylko najlepiej spotkajcie sie, w takim miejscu, gdzie trudniej bedzie zrobic
                  jakies "glupstwo". Potem mogloby sie okazac, ze nie dosc ze skonczyl sie twoj
                  aktualny zwiazek, to jeszcze straciliscie przyjaciela.
          • hansii od ustalania zarowno pytan, jak i odpowiedzi 24.05.05, 23:41
            papinian1 napisała:

            > przeczytaj to jeszcze raz, policz do 10 i zastanów sie czy jest sens pisać.<

            od ustalania zarowno pytan, jak i odpowiedzi
            jak i ich SENSU - na tym forum jestem ja.
            czym szybciej to zrozumiesz, tym szybciej poczujesz sie szczesliwa.

            jasne, dziewcze blogie?



    • pendragon_pl Re: czy ja mam romans??? 24.05.05, 15:02
      Nie chciałbym widzieć tej awantury jaką zrobiłaby swojemu facetowi dziewczyna,
      gdyby wiedziała że ma taką przyjaciółkę na przykład.

      Od razu byłoby że ją perfidnie oszukiwał, zdradzał, że to cham i świnia itd.

      Tylko proszę drogie Panie nie piszcie tutaj że jesteście super wyrozumiałe.
      Ja jako facet mogę powiedzieć że nie chciałbym aby moja dziewczyna była z kimś
      innym w tak bliskim kontakcie, wiem że mnie by to bardzo bolało. Wiem również,
      że nie pozwolę na to abym ja miał taką przyjaciółkę, właśnie ze względu na moją
      dziewczynę.
      • beatasi Re: czy ja mam romans??? 24.05.05, 23:27
        Słusznie, pentagonie!
        Closer, posłuchaj, byłam w sytuacji podobnej do Twojego obecnego chłopaka, choć
        nie było aż takich poufałości emocjonalnych pomiędzy moim mężem a tą osobą.
        Uwierz mi, gdyby nie był moim mężem zerwałabym ten związek... Boli bardzo, nie
        ufam mu cały czas
        Powiedz sobie wprost(zakładam, że to pierwsza Twoja tego typu sytuacja i przez
        fascynację wielbicielem nie widzisz prawdy):
        Jesteś nieuczciwa wobec swojego obecnego faceta nie dajesz mu ani wyboru ani
        szansy aby zmienić coś w Waszym związku! Zastanów się nad swoimi uczuciami i
        porozmawiaj z nim. A Twojego "przyjaciela" odstaw na jakiś czas.
        Jeszcze jedno wyjście jest uczciwe: zerwij z obecnym sowim facetem i
        przeprowadź się do tamtego. Przynajmniej będzie wiadomo o co chodzi. I przestań
        sama się mamić o przyjaźni, koledze i o tym jaki on jest dla Ciebie
        dobrym "przyjacielem". Te bajki są dla nastolatek!
        • closer3 Re: czy ja mam romans??? 25.05.05, 00:20
          Z jednej strony masz racje. Ale z drugiej strony - przez 5 lat nie było ani
          jednej sytuacji, która mogła wzbudzic u mnie chociaż cien podejrzenia , ze to
          nie jest przyjaźń. Poważnie. Dopiero teraz , nagle . I po prostu sie troszke
          pogubiłam, gdyby to był pierwszy lepszy to od razu dalabym sobie spokoj. ale
          to jest człowiek , którego dobrze znam, bardzo wiele razem przeszlismy, równiez
          trudnych sytuacji, nawet traumatycznych. Zależy mi na nim przede wszytskim jak
          na przyjacielu, jest to dla mnie cos bardzo ważnego. Nie wiem co bedzie dalej.
          Nie mam zamiaru oszukiwac któregokolwiek z nich, ale jak na razie chyba za
          wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji, w koncu nawet sie nie
          spotkalismy. Przyznaje szczerze, ze jestem troszke oczarowana tym co sie
          dzieje, ale chyba każda normalna kobieta by była. To naturalne. Pierwsze szok
          mija i zaczynam mysleć trzeźwo:-)
          • closer3 Re: czy ja mam romans??? 04.06.05, 00:09
            Mineło troche czasu. Nic sie nie zmieniło, prawie. Smsy prawie codziennie,
            zarówno normalne jak i bardziej zmysłowe. Wstepnie umówilismy sie na dzis
            póznym wieczorem na piwo u mnie. To była jego propozycja. I cisza. Zalezało mi
            na tym spotkaniu, troche sie bałam jak to bedzie, ale chciałam wyjasnic
            wszystko, pogadac jak dawniej. A on nie przyszedl. Nie wiem co o tym myslec.
    • andromeda8 Re: czy ja mam romans??? 07.06.05, 17:37
      Witaj,
      ja jestem w podobnej sytuacji...ostatnio się nawet całowaliśmy...to, co się
      dzieje oboje nas zaskoczyło, nie wiem co będzie dalej, ale chyba na pocałunkach
      sie nie skończy. A oboje jesteśmy już z kimś związani.Ciężko mi z tym, ale
      niczego nie żałuję, ciągle o Nim myślę i wiem że On o mnie też...
      Pozdrawiam.
      Odezwę się jeszcze
      • closer3 Re: czy ja mam romans??? 09.06.05, 00:18
        Widzieliśmy sie w koncu :-)
        Troszke nas poniosło,jestem kompletnie oszołomiona.
        Nie wiem co bedzie dalej. Nie powstrzymam sie chyba.
        Tylko ten jeden raz. Naprawde jeden. Po prostu musze.
        Potem zrobie wszystko, zeby zapomniec.
        Możecie na mnie nawet nawrzeszczec, ale nie jestem w stanie sie powstrzymac.
        • andromeda8 Re: czy ja mam romans??? 09.06.05, 11:27
          No to pięknie...ja ze swoim Przyjacielem widziałam się dziś rano...nic nie było
          ale miałam takie myśli jak Ty...też si e waham czy to zrobić, ale wiem co robić
          Closer, poradzisz coś???
          • jsolt Re: czy ja mam romans??? 09.06.05, 12:08
            Ja ci poradzę - należy się w takiej sytuacji puknąć, to napięcie pewnie
            przejdzie, a potem ewentualnie zostanie wstyd, wspomnienia średniego jakościowo
            seksu i koniec przyjaźni, ewentualnie dodatkowo koniec aktualnego związku
            (jeżeli taki jest) jak wszystko wyjdzie na jaw. Takie są perspektywy dla osób
            nie umiejących panować nad swoimi emocjami (czyt. chcicą).
          • closer3 Re: czy ja mam romans??? 09.06.05, 20:26
            Nie uważam, ze wybuch emocji czy namietności musi zepsuc przyjaźń. Jeśli jest
            to uczucie naprawde silne, nic sie nie zmieni. Najwazniejsze to umiec o tym
            szczerze rozmawiac, nie udawać niczego, nie ukrywac. Na tym właśnie opiera sie
            prawdziwa przyjaźń. Predzej czy poźniej seks zacznie wisieć w powietrzu, nie ma
            sensu udawac, że jest inaczej. Przyjaźń nie wyklucza seksu, to nie są rzeczy
            istniejace tylko i wyłącznie oddzielnie :-)
            • alleyka Re: czy ja mam romans??? 11.06.05, 21:54
              closer3 napisała:

              > Nie uważam, ze wybuch emocji czy namietności musi zepsuc przyjaźń. Jeśli jest
              > to uczucie naprawde silne, nic sie nie zmieni. Najwazniejsze to umiec o tym
              > szczerze rozmawiac, nie udawać niczego, nie ukrywac. Na tym właśnie opiera sie
              > prawdziwa przyjaźń. Predzej czy poźniej seks zacznie wisieć w powietrzu, nie ma
              >
              > sensu udawac, że jest inaczej. Przyjaźń nie wyklucza seksu, to nie są rzeczy
              > istniejace tylko i wyłącznie oddzielnie :-)
              jesli poswiecasz przyjaciela dla seksu to nie jest przyjazn widocznie chcesz chwilowo zaspokoic swoje potrzeby...
              albo przyjazn albo seks inaczej nie ma

              • closer3 Re: czy ja mam romans??? 11.06.05, 22:43
                Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wcale nie poświecam przyjaźni dla seksu.
                Łączy nas tyle rzeczy, ze seks naprawde nie jest czymś ekstremalnym. Nie widze
                powodu, aby z powodu seksu rezygnowac zaraz z przyjaźni - gdyby tak sie stało,
                to nie byłaby to prawdziwa przyjaźń.
                • kasiaczek_168 Re: czy ja mam romans??? 12.06.05, 00:26
                  Tu sie z Toba zgodze-tez mam przyjaciela z ktorym laczy mnie seks,najciekawsze
                  ze od seksu sie zaczelo a potem przyjazn sie zrodzila..to nie sa odrebne
                  rzeczy..
                  ale ja na Twoim miejscu juz dano bym skonczyla zwiazek...to go zrani..
                • alleyka Re: czy ja mam romans??? 13.06.05, 19:40
                  closer3 napisała:

                  > Nie zgadzam sie z tym co piszesz. Wcale nie poświecam przyjaźni dla seksu.
                  > Łączy nas tyle rzeczy, ze seks naprawde nie jest czymś ekstremalnym. Nie widze
                  > powodu, aby z powodu seksu rezygnowac zaraz z przyjaźni - gdyby tak sie stało,
                  > to nie byłaby to prawdziwa przyjaź
                  nie przyjazni i seksu nie ma rownoczesnie albo fascynacja albo czysta przyjazn nie wierze ze taki zwiazek przetrwa
                  a jesli przetrwa to uklad a nie przyjazn... moze i mozna sie zaprzyjaznic z kims z kim sie sypialo jesli fascynacja juz minela
                  na tym chyba polega przyjazn ze patrzysz na druga osobe jak na bezplciowy "obiekt", i nie ma pomiedzy wami aluzji i niedomowien jakie sa kiedy pojawia sie pozadanie... nie seks wyklucza przyjazn
                  inaczej niz ukladem na pewno bym tego nie nazwala
                  o swoim przyjacielu wiem tyle rzeczy ze seks nie bylby z nim mozliwy i tylko wtedy mozna sobie pozwolic na pelna otwartosc bez obawy ze zostanie to kiedys wykorzystane... ale nie kazdemu taki przyjaciel dany

                  • closer3 Re: czy ja mam romans??? 28.06.05, 23:17
                    Nie pomogło. Wczoraj sie z nim widziałam. Napisałam, ze nie powinnismy sie
                    spotykac przez jakis czas. Przyjechał w ciagu 5 minut. Powiedział, ze wie,ze
                    mam racje. Potem sie kochalismy . Ostatni raz. Bylo pieknie. Gadalismy o
                    wszystkim i o niczym kilka godzin. Dzisiaj rano sms : czy sie nie gniewam że
                    wczoraj przyjechał? I ze postara sie nie wpływac na moje decyzje. Jak mam to
                    rozumieć? Rozwala mnie od środka.
                    • drak62 Re: czy ja mam romans??? 29.06.05, 09:08
                      Te wszystkie bajdurzenia o przyjaźni damsko męskiej można włożyc między bajki.
                      Twój post jest ostrzeżeniem dla wszystkich mężczyzn - gonić na zbity pysk
                      wszystkich tzw. "przyjacielów domu".:)
                    • martasiec Re: czy ja mam romans??? 29.06.05, 19:39
                      hmmm jak Cie przyjaciel tak od srodka rozwala a ten twoj facet nie to sprawa
                      jest prosta nie ma po co byc z facetem ktorego i tak zdradzilas, i ktorego
                      chyba nie kochasz tak postepujac
                      jesli Ci tak dobrze z przyjacielem idz na calosc i badz z nim on wlasnie chyba
                      tego chce tak sie zachowujac,
                      radze jednak najpierw skonczyc jeden zwiazek i brac sie za drugi
                      powodzenia i z ciekwoscia czekam na ciag dalszy twojej histori:)
                    • aga_aga5 Re: czy ja mam romans??? 30.06.05, 00:06
                      Jeśli w Tobie jest miejsce na takie emocje i nie tylko... to raczej nie jesteś
                      zbyt mocno zaangażowana w zwiazek w którym tkwisz. Ja osobiscie uważam, że mąż
                      to: przyjaciel, kochanek, pokrewna dusza, towarzysz na dobre i złe chwile..itd
                      Wygląda na to, że Twój przyjaciel to taki właśnie facet dla Ciebie, to może...
                      przestań go nazywać tylko przyjacielem (bo właściwie to już jest kochankiem) i
                      pomyśl o tym związku poważniej. Wcześniej jednak skończcie wasze stare związki-
                      na kłamstwie nic fajnego się nie zbuduje.
                      pozdrawiam
    • heureka7 Re: czy ja mam romans??? 29.06.05, 09:27
      a wlasciwie dlaczego nie chcesz sie z nim zwiazac? przyjazn to podstawa udanego
      zwiazku; a teraz jeszcze odkryliscie namietnosc... moze Was czekac swietlana
      przyszlosc ! ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja