Dodaj do ulubionych

ja mówię...on milczy

17.10.05, 00:16
w naszym związku (w sumie bardzo udanym; czteroletnim) w sytuacjach gdy np.
mamy rozbieżne zdanie na jakiś temat, mój facet nie wyraża swojego poglądu
tylko zacina się i milczy jak zaklęty. Dochodzi do takich paradoksalnych
sytucji, że przez dwa dni głowię się (on milczy), w którym momencie zrobiłam
coś nie tak, bo on nie raczy mi powiedzieć. Czsami dość mam roli wróżki. Jak
skłonić go do DYSKUSJI??? PS. zpewnienia, że otwarta jestem na jego
propozycje(które najpierw musiałby mi oczywiście przedstawić i ewentualnie
krotko uzasadnić), nie skutkują.
Obserwuj wątek
    • asiulka81 Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 00:18
      jak bylam w zwiazku tez tak mialam, nic nie rob, nie mow, nie zlosc go, samo mu
      przejdzie i sie w koncu odezwie :)))
    • prasa_menstruacyjna Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 00:28
      ma cie w d. ale jak znajdzie druga to mu przejdzie.
      • bollocollo Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 04:50
        Moze po prostu za duzo nadajesz?????,a nie umie Ci tego powiedziec,bo nie chce
        urazic??
    • neita33 Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 08:44
      Nie skłaniaj go na siłę do dyskusji,to odniesie odwrotny skutek
      faceci nie lubią gadających papug(bez obrazy)no chyba,
      że jest to dobry adwokat.Pomilczcie sobie razem,to czasem
      daje lepsze efekty niż roztrząsanie tematu. :)


      Pozdrawiam
      • sugarfreak Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 09:04
        To niestety jak na faceta jest stan normalny. Jakby dyskutowal czy w inny
        sposob uzewnetrznial swoje uczucia, to dopiero bylby ewenement
        • ksiezniczka29 Re: ja mówię...on milczy 17.10.05, 11:28
          mam nadzieję, że jeszcze nie ma mnie w d...:). Co więcej, wydaje mi się, że
          jestem dla niego bardzo ważna (i nasz synek też). On po prostu nie potrafi chyba
          przyjąć do wiadomości, w przypadku sporu między nami, ja nie czepiam się jego,
          tylko mam inny stosunek do problemu. Albo ja gdzieś po prostu nie widzę
          problemu, a on np. tak. Dlaczego więc nie może mi o tym powiedzieć. Tylko
          milczy... uffff. Zaznaczam, że po jakmś czasie, umiemy o tym rozmawiać, ba
          wspominać jako anegdotę i dziwię się tylko dlaczego nie można bylo tak od razu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka