waldek1610
08.05.06, 10:20
Wydaje mi sie ze jestem "skazany" na kochanke. Zawsze bylem w trudnych,
bardzo wymagajacych zwiazkach z kobietami, bylem romantyczny i zakochiwalem
sie bardzo latwo i gleboko i trudno bylo mi sie odkochac, i powiem ze kobiety
wykorzystywaly moja slabosc do nich, bo wielbilem je jak boginie.
W koncu 5 lat temu poznalem moja zone, i po roku pobralismy sie, sadzilem ze
jest nagroda za te wszytkie poprzednie niespelnione do konca zwiazki. Moja
zona jest cudowna, kochajaca, chce dzieci i daje mi absolutnie
wszystko...wrecz szaleje na moim punkcie.
Niestety na ironie losu, teraz ja odmienilem sie nie do poznania, czuje ze
nie kocham jej, i potrzebuje luznego zwiazku, takiego jak przedtem mialem z
Junko i Chanieng, mieszkam w USA i jakos tak wyszlo ze moje obie poprzednie
dziewczyny obydwie byly azjatkami.
Wiem ze moze zabrzmi to egoistycznie, ale nie czuje sie szczesliwy z zona
ktora jest Polka, bo Ona jest zbyt normalna, zbyt latwo wszystko mi dala, a
ja jestem raczej artysta, mysle niekonwencjonalnie, zawsze o wszystko
musialem walczyc i potrzebuje wyzwania i wiem na pewno ze nie bede z zona
dlugo.
Mysle ze zawsze uciekalem od codziennosci, dlatego lepiej czulem sie z
kobietami z innych nacji, choc one dla mnie nie byly nigdy takie dobre jaka
jest moja zona.
Czy jestem skazany na kochanke, albo na nowa partnerke?
PS. Nie jestem zainteresowany w opiniach tepiacych moje zachowanie, nie
potrzebuje moralizownia ani tym bardziej publicznego ukamienowania. Raczej
spowdziewam sie ze ktos kto byl lub jest w podobne sytuacji podzieli sie ze
mna swoimi doswiadczeniami i porzytecznymi radami.