Dodaj do ulubionych

do jakich poświęceń jesteście zdolni....???

06.06.06, 13:30
dla osoby, którą kochacie, darzycie jakimś uczuciem,lubicie, szanujecie ??
Czy mając tu wszystko... mieszkanie, pracę, znajomych... pojechalibyście
np.5000km dla niej i razem z nią, gdyby Ona chciała ???
Bo ja po dłuższym zastanowieniu i takim gdybaniu stwierdziłem,że gdyby tylko
mi zaproponowała, zostawiłbym wszystko i tak jak stoję - pojechałbym...
Obserwuj wątek
    • gumowy_kaczor Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 06.06.06, 13:46
      To wszystko są poświęcenia dla siebie. Miłość jest stanem zaburzenia
      świadomości, w którym robi się różne głupstwa. Taką 5000 km podróż można
      rozpatrywać po prostu w kategoriach przymusu narkomańskiego. Zdroworozsądkowo o
      tym rozmawiać się nie da.
      • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 06.06.06, 23:56
        narkotyki to przy Niej nic, od nich jest szansa się uwolnić, od niej chyba nigdy...

        "Dlaczego musi przyjść kiedyś w życiu taki moment, kiedy wszystko zaczyna się
        pierd****"?...
        • havana06 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 00:05
          Ja miałam taki dylemat 35 lat temu.
          Nie pojechałam.
          Do dziś żałuję i żałować nie przestanę!
          Dziś, gdybym miała nawet 35 lat 5000 km byłoby dla mnie niczym.
          Inna za nin pojechała...
          I miała rację.
          Szkoda gadać!
    • waldek1610 jestesmy zdolni do wzajemnych poswiecen :) 07.06.06, 00:18
      frederic1 napisał:

      > dla osoby, którą kochacie, darzycie jakimś uczuciem,lubicie, szanujecie ??
      > Czy mając tu wszystko... mieszkanie, pracę, znajomych... pojechalibyście
      > np.5000km dla niej i razem z nią, gdyby Ona chciała ???
      > Bo ja po dłuższym zastanowieniu i takim gdybaniu stwierdziłem,że gdyby tylko
      > mi zaproponowała, zostawiłbym wszystko i tak jak stoję - pojechałbym...


      Nie kazdy jest zdolny do takich poswiecien, kiedys mialem dziewczyne Junko,
      nasza znajomosc byla prawie w calosci na odleglosc, ja nie zastanawialem sie
      wiel i kupilem bilet lotniczy zeby ja odwiedzic choc mieszkala 1600 km odemnie.

      Sotkalismy sie na Okinawie, a ona mieszkala w Osace w Japoni. Potem ja wrocilem
      do USA, i ona miala przyjechac na studja do USA, ale aj sie okazalo nie kochala
      mnie na tyle zeby poswiecic sie choc troche i znalzec sobie stuja blizej mnie,
      wymagala zebym to ja zawsze ja odwiedzal i zabieral na wakacje, ale ja wlasnie
      czekalem na to zeby zobaczyc czy ona zdobedzie sie na to zeby sie odwdzieczyc
      na moje powsiecenia.

      To byla jej kolej zeby tym razem to Ona cos dla mnie zrobila, no i ona jak
      zwykle przecenila siebie, albo niedocenila mnie, bo nie mialem innego wyjscia
      tylko musialem dac sobie spokoj.

      Wiec jesli sie pytasz czy warto sie poswiecac to jak najbardziej "TAK"!! ale te
      poswiecenia musza w koncu choc po czesci byc odwzajemnione w innym przypadku
      nie sa warte zachodu. Jak ktos madry kiedys powiedzal, ze "szczescie innych
      nigdy nie powinno byc wazniejscze od naszego szczescia" :)
      • frederic1 Waldku.... 07.06.06, 15:11
        Rzecz w tym ,że ona mi tego nie zaproponowała i chyba już zdania o mnie nie
        zmieni... Chciałbym tylko, żeby wiedziała, że ja nie zastanawiałbym się ani
        minuty, bo dla niej zostawiłbym wszystko... ale chyba jej tego nie powiem, bo i
        tak nie chciałaby tego słuchać :(

        " Nieszczęśliwie zakochany, kiedyś popełniający błędy..."

        • nikosik Re: Waldku.... 07.06.06, 17:13
          dla milosci jestesmy w stanie robic wszystko i los nam pomaga:)
          ja mimo tego, ze nie wierzylam ma prace w jego miescie, moze i druga

          watpie ze on zostawi dla mnie miejsce pracy:)
          ale mysle, ze wiele zrobil:)
        • waldek1610 Re: Waldku.... 10.06.06, 10:25
          frederic1 napisał:

          > Rzecz w tym ,że ona mi tego nie zaproponowała i chyba już zdania o mnie nie
          > zmieni... Chciałbym tylko, żeby wiedziała, że ja nie zastanawiałbym się ani
          > minuty, bo dla niej zostawiłbym wszystko... ale chyba jej tego nie powiem, bo
          > i tak nie chciałaby tego słuchać :(


          Nie bardzo rozumiem czego ona Tobie nie zaproponowala? Dlaczego jej tego nie
          powiesz, jesli jestes w stanie zrobic dla niej wszystko...
          Pozatym to zalezy od tego czy ona Ciebie rowniez kocha, bo o tym "szczegole"
          nie wspomniales :)

          Jesli twierdzisz ze Ona nie chce o tym slyszec to jest raczej pewnie, ze ona
          nie chce sie angazowac, i miec Ciebie na glowie. Byc moze ona ciebie lubi, ale
          nie na tyle zeby miec faceta 24/7...Rozumiesz roznice?

          Zreszta sytuacja byla podobna z moja ex Junko, ona chciala trzymac mnie na
          dystans, i odpowiadalo jej ze mieszkam tak daleko, malo tego nawet gdy wkoncu
          przyjechala do USA...to wybrala college na przeciwleglym wybrzezu, a w USA
          odleglosci sa duze, jak wiesz.

          Wiec ja to odebralem jako gwozdz do trumny naszego zwiazku, i bylem zmuszony
          zerwac ta beznadziejna znajomosc, choc Ona wymyslila sobie ze bedziemy sie
          spotykac w czasie wakacji i feri...ale kto by nie chcial...Ale ja nie mialem
          aspiracji zeby byc dla niej "vacation boyfriend"...wiec to byl koniec.

    • osiolek113 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 17:17
      Ja jestem gotów oddać swoje drugie śniadanie!

      No...może nie całe.

      Jedną kanapeczkę chyba mogę sobie zostawić?
      • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 17:44
        fajne:)))

        lubie taki humorek:P


        walczyc isc w ogien, on tak zawsze mowił...

        iść w ogien:)

        juz jestem w tym ogniu:)
        a co do zmiany miejsca pracy, to nie jestem egoistka wiem, ze tam ja ma.
        No chyba ze by był manwriter, oj to wtedy i w lesie moglby pracowac:P
    • domisku_21 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 17:48
      kiedys wieczorna pora powiedzial mezowi,ze chce kroliczki-nawet sie nie
      odezwal...a rano,gdy wstalam juz mialam male,dwa,zakochane jak my kroliki:)moze
      to dla was male poswiecenie,ale dla mnie to bylo cos:):):):)
      • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 18:19
        TO PIEKNE:)

        ALBO dzis mowie ale bym paczka zjadla, a jutro on przyniosl do lo cala fure
        paczke, tosmy sie z koleznkami objadly:)
    • jaona27 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 18:54
      to zalezy,ale jestem zdolna sie tak poswiecic...to jest fajne...do jakich
      poswiecen jeszcze jestem zdolna?
      jestem zdolna przyniesc sniadanie do lozka,zrobic kawe,jajecznice na bekonie i
      takie tam...jeszcze zdolna jestem sie rozebrac i czekac naga na niego...nawet
      jakbym musiala dlugo czekac,bo o takim poswieceniu tutaj mowa...ale
      powaznie,jestem poswiecic wiele jesli wiem,ze warto:)
    • mamba8 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 07.06.06, 19:40
      byłam zakochana, bardzo zakochana....i kiedy było tak ostatecznie źle.....mimo
      że mieszka niedaleko chciałam zrobić coś...niezwykłego spontanicznego wręcz
      filmowego-ale dzięki Bogu (bądź nie) wszystkie baby koleżanki mnie powstrzymały
      i powiedziały nie rób tego i wytłumaczyły mi że wyjdę na kretynkę-wątpię
      faktycznie żeby coś zmieniło jeszcze by pomyślał że jestem jakaś nachalna czy
      coś......w każdym razie nie ma co rozpamiętywać.
      Innym razem kiedy mi tak mniej zależało mój kolega z dalekich stron z którym
      spędziałm wakacje oszczędzał trochę i chciał poprostu tu przyjechać spędzić ze
      mną czas-ale czułam się tym stłamszona jakbym mu coś miała w obowiązku "dać" i
      wahałam sie do ostatniej chwili (czego nie moze mi do tej pory zapomnieć) a
      teraz tylko co chwile mówi żebym do niego jechała-heh.
      Co chcę powiedzieć? Chyba lepiej spróbować do końca...niż żałować tego i
      rozpamiętywac do końca życia-jedź!
      • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 09.06.06, 15:13
        Postanowiłem trochę poczekać i jechać, może zrozumie jak bardzo mi na niej
        zależy i że nie jestem wcale takim jak myśli, odnajdę ją nawet na końcu
        świata... jeśli kazała mi będzie wracać , wrócę, ale będę już wszystko wiedział,
        bedę pewny że Ona wie do czego dla niej byłbym zdolny i jak mógłbym się
        poświęcić żeby być przy niej i żeby zmieniła zdanie o mnie...
        • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 10.06.06, 10:04
          dobrze postanowiłeś:)))
          • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 12.06.06, 10:38
            Zapewniam Cię że wcale nie dobrze.
            • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 13.06.06, 16:19
              dobrze postanowił!
              i nie wtracaj sie:P

              dobrze, i nikt ut nikogo nie uszczesliwia na sile:)
              tu jets milosc
              • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 14.06.06, 08:35
                > dobrze postanowił!
                > i nie wtracaj sie:P

                Zapewniam Cię, że ŹLE postanowił. BĘDĘ się wtrącać, bo dziwnym trafem MNIE
                dotyczą jego plany.

                > dobrze, i nikt ut nikogo nie uszczesliwia na sile:)

                Coś takiego! A ja mam zupełnie inne wrażenie 8-/

                > tu jets milosc

                buahahahahahahahahahahahah!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Dziecinko, najgorszemu wrogowi takiej miłości nie życzę, wierz mi!
                • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 14.06.06, 20:17
                  > Zapewniam Cię, że ŹLE postanowił. BĘDĘ się wtrącać, bo dziwnym trafem MNIE
                  > dotyczą jego plany.
                  >

                  nie bedziesz sie wtraac, bo te plany ciebie nie dotycza, nigdy nie dotyczyly!!!
                  miej godnosc kobieto! jestes az do spziku blachara????
                  > buahahahahahahahahahahahah!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  > Dziecinko, najgorszemu wrogowi takiej miłości nie życzę, wierz mi!

                  ja tez nie, ty nie umiesz kochac, cenisz kase i prestiz:P blachara jak nic
                  • frederic1 Nikosik jest w tym chyba odrobina prawdy... 16.06.06, 11:41
                    ... Miałem się już nie odzywać ,zapomnieć, w niedzielę rozmawialiśmy, miałem 39
                    stopni gorączki, rozmowa mi się nie kleiła,,, ale to nie ważne...
                    pasuję!, może o to jej chodziło, żeby powiedzieć mi to co powiedziała, lepiej
                    myśleć tak niż wierzyć ,że to prawda... Bo teraz wyszło wszystko na wierzch...
                    W ogóle jej nie znałem... kiedyś mówiła,że mnie kocha, chce dzieci ze mną,że
                    tylko ja, na zawsze razem,,, teraz powiedziała,że nigdy mnie nie kochała i ,że
                    nigdy nie było jej dobrze. Zenada, świetnie jest okłamywać kogoś kilka miesięcy,
                    albo mówić chociaż takie rzeczy teraz, a pozatym jeszcze kłamać w innych
                    kwestiach, nie rozumiem po co to wszystko, wydaje się jej chyba ,że zadawała się
                    z facetem bez mózgu , bez marzeń, bez wyobraźni ? na szczęście tak nie było!
                    A co do tego ,ze nie umie kochać podpisuję się.NIE UMIE.blacharą totalną może
                    nie jest ale trochę tych cech posiada, jak większość pięknych kobiet ;).Na pewno
                    jest zimną kobietą, z problemami , które sama sobie wyrzeźbiła idąc przez
                    życie.Jeżeli nie chce mojej miłości, ciepła, prawdziwego domu,,, nie mam zamiaru
                    nalegać, już dość... Mam tylko nadzieję, że zastanowi się nad swoim zachowaniem
                    i już nigdy nie oszuka żadnego faceta i nie powie mu ,że go kocha jeżeli tak
                    nie będzie i tego jej życzę, mam nadzieję, że czasami mnie wspomni i pomyśli o
                    mnie dobrze, bo tak i ja jej życzę. A to ,że ją kocham i zawsze będę i tak już
                    nic nie zmieni...Pozostają tylko marzenia...
                    • caprissa Re: Nikosik jest w tym chyba odrobina prawdy... 16.06.06, 16:02
                      A to ,że ją kocham i zawsze będę i tak już
                      nic nie zmieni...Pozostają tylko marzenia...


                      co ty opowidasz, przeciez ona cie kocha:)
                      Okauzje to cala soba, meczy sie bez ciebie:)
                      Chce ciebie, twoja milosc, opieke, czulosc, dzieci jak ty chesz:)

                      Nie tylko panie zmieniaja zdanie a tez panowie, zatem te dzieci beda:)

                      Ona nie mowial o tobie, a o osobach wokol, ktore maja jakies powiazania z toba,
                      i tak to odebiarsz. Ale i ona emocjlanie odbeiar to co ty robisz, mowszi:)
                      tak jets jak sie kochaaaa, bardzo kocha:)

                      pamietaj, ze deyzja podjeta jako pierwsza jest wazan i najlepsza:)
                      nie zmieniaj dezycji:)
                      jak ona ma ci okazac ze kocha? musisz przybyc aby sie temu dac okazac:)
                      • tamara_t Re: Nikosik jest w tym chyba odrobina prawdy... 18.06.06, 12:25
                        Chryste, nogi mi się uginają kiedy to czytam. Boże widzisz i nie grzmisz?!
    • siostra-milosierdzia Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 10.06.06, 10:04
      witam!
      temat jak znalzał. Właśnie jestemw sytuacji ,że facet z którym rozważam dalsza
      przyszłość mieszka na drugim końcu Polski. Aktualnie ja kończe studia w
      mieście, które kocham, o którym mówiłam, że zawsze w nim będę mieszkać, że nie
      ma innego miasta, w którym czuła bym się tak świetnie jak właśnie to obecne.
      Dojżewam chyba do większych spontanów, bo widząc, że On ma pracę u siebie, aja
      jeszcze poszukiwaczka jej, to jako osoba która najmniej "traci", "poświęca"
      jestem w stanie się przeprwoadzić do Niego. Powiedziałąm Mu o tym, hm... był
      miło zaskoczony i ciut poczuł się zobowiązany, a raczej poczuł,że trafił a
      osobę co nie uważa,że inni tylko on ma dawac, poświecać, że sa tacy co i dla
      Niego zrobią wiecej.Przyznam szczerze, że rozpatrywałam za i przeciw, i co by
      nie było, lepiej być w inym miście z ukochaną osobą niż pozostać w obecnym
      samej i marznąć w chłodne wieczory, a jak sie nie uda (ja zawsze lusy i minusy
      analizuje) to przecież zmienić meijsce zamieszkaia zawsze można. z pracą
      gorzej, ale ... co by nie było czegoś w między czasię się nauczę i o sobie i o
      życiu :)

      Zanim jednak tak na dobre wyjade On ma przjechać do mnie. Czuje sie lekko
      zobowiązana, bo to spory wydatek dla Niego, ale co tam, w końcu obojgu nam
      zależy więc podjmujemy decyzję razem o stym spotkaniu u mnie jak i rozmawiamy z
      własnym sumieniem, czyli nic wbrew sobie ale z myślą o nas razem.


      Zatem jak tylko się znajdzie odpowiedni moment wyjadę do Niego. A co tam, nie
      chcę potem załować, że nie zaryzykowałam. a co do oczekiwań z jego strony.
      Skoro Mu ufam, to wiem, że bez słów i głośnych dyskusji będzie w stanie z
      czegoś dla mnie zrezygnować, choć wcale obecnie niczego takiego nie ma, nie
      oczekuje...

      Pozdrawiam
      • nikosik Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 10.06.06, 10:33
        :)))

        milosc to wzajemnosc:)))
        • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 12.06.06, 10:39

          > milosc to wzajemnosc:)))

          ALLLELUJA ZA TE SŁOWA! W Z A J E M N O Ś Ć!
          A nie uszczęśliwianie N A S I Ł Ę I WBREW CZYJEJŚ WOLI!
          • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 16:03
            Ona jest nieszczesliwa bez niego..
            to znim miala zbierac stokrotki, to dla niego kupila sukienki
            to jego usta chciała calowac

            tylko jego kocha:)
            • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:26
              Litości, bo stracę wiarę w zdrowy rozsądek! Żeście rozumy postradali chyba
    • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 12.06.06, 10:36
      Mam nadzieję, że ten absurdalny plan uszczęśliwiania na siłę wybiłeś już sobie
      z głowy? Jak można być tak bezczelnym by planować komuś życie wbrew jego woli?
      Nie mieści mi się to w głowie...!
      Zapewniam Cię, że w UK Policja działa dużo sprawniej niż w Polsce i nie
      omieszkam skorzystać z jej pomocy jeśli zobaczę Cię choć z daleka.
      I zakonotuj sobie dobrze w głowie co Ci wczoraj powiedziałam i DAJ MI WRESZCIE
      SPOKÓJ.
    • seth.destructor Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 13.06.06, 18:49
      Zadnych. Zwiazek nie ma byc kompromisem, w ktorym ktos sie zle czuje, albo ktos
      oznajmia, jak bardzo sie poswieca.
    • bleman Wielkanocnych 14.06.06, 01:17

    • chijana Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 14.06.06, 08:38
      frederic1 napisał:

      > dla osoby, którą kochacie, darzycie jakimś uczuciem,lubicie, szanujecie ??
      > Czy mając tu wszystko... mieszkanie, pracę, znajomych... pojechalibyście
      > np.5000km dla niej i razem z nią, gdyby Ona chciała ???
      > Bo ja po dłuższym zastanowieniu i takim gdybaniu stwierdziłem,że gdyby tylko
      > mi zaproponowała, zostawiłbym wszystko i tak jak stoję - pojechałbym...
      >

      poswiecenia nie sa zdrowe...predzej czy pozniej moze sie to odbic negatywnie na
      zwiazku.
      jesli mam meza, ktorego kocham i ktory otrzymuje oferte pracy 5000 i wiecej km
      od domu to jade z nim, ale nie nazwalabym tego poswieceniem. to jest po prostu
      milosc, malzenstwo dom rodzina.
    • anxiety3 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 14:31
      ja byłam w stanie zostawic wszystko, tj. kraj, rodzine i wyjechac, zeby byc z
      nim. Nie z dnia na dzien, bo tak nie moglabym, ale chciałam. Zanim doszlo do
      tego, wszystko sie rozsypalo. Dzis to nie ma znaczenia, ale wtedy nie byłabym w
      stanie inaczej postapic.
      Jesli wiesz, ze chcesz być z Nią, to szerokiej drogi..:-D
      • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 15:19
        Zadziwiające że nikt nie zastanawia się czy ONA chce być z NIM. To niewiarygodne
        jak jednowymiarowo ludzie myślą - on chce - HURA! A nikomu do głowy nie
        przychodzi, że ona może NIE CHCIEĆ tej jego miłości. Niewiele wartej zresztą.
        • anxiety3 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 15:31
          a z kim ja rozmawiam? z nią czy z nim? co moge powiedziec o jej miłosci, skoro
          to nie ona sie tutaj wypowiada? a Ty wybralabys sie w swiat za osobą, ktora Cie
          nie chce? o co pytał, na to usyskal odpowiedz, nie bylo tu nic o analizie jej
          uczuc, nie sadzisz.
          • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:32
            > a z kim ja rozmawiam? z nią czy z nim? co moge powiedziec o jej miłosci, skoro
            > to nie ona sie tutaj wypowiada?

            heh. Zabawne, naprawdę.

            a Ty wybralabys sie w swiat za osobą, ktora Cie
            >
            > nie chce?

            Nie, nie wybrałabym się. Bo do miłości nie można zmusić.

            o co pytał, na to usyskal odpowiedz, nie bylo tu nic o analizie jej
            > uczuc, nie sadzisz.

            Jaką odpowiedź usłyszał? Że ma jechać skoro kocha? A chu**j ją obchodzi że on
            kocha, skoro ona go nie chce?! On dobrze wie, że ona go nie chce, ale sprawia mu
            przyjemność fakt, że ją unieszczęśliwia, męczy, dręczy, prześladuje, szpieguje w
            życiu i w necie, opowiada bzdury znajomym. To jest chore, nie sądzisz?
            • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 16:26
              tamara_t napisała:

              > > a z kim ja rozmawiam? z nią czy z nim? co moge powiedziec o jej miłosci,
              > skoro
              > > to nie ona sie tutaj wypowiada?
              >
              > heh. Zabawne, naprawdę.
              >
              > a Ty wybralabys sie w swiat za osobą, ktora Cie
              > >
              > > nie chce?
              >
              > Nie, nie wybrałabym się. Bo do miłości nie można zmusić.
              >
              > o co pytał, na to usyskal odpowiedz, nie bylo tu nic o analizie jej
              > > uczuc, nie sadzisz.
              >
              > Jaką odpowiedź usłyszał? Że ma jechać skoro kocha? A chu**j ją obchodzi że on
              > kocha, skoro ona go nie chce?! On dobrze wie, że ona go nie chce, ale sprawia
              m
              > u
              > przyjemność fakt, że ją unieszczęśliwia, męczy, dręczy, prześladuje,
              szpieguje
              > w
              > życiu i w necie, opowiada bzdury znajomym. To jest chore, nie sądzisz?
              >


              ma jechac bo ona go bardzo kocha, chce go, marzy by byl jej ukochanym do konca
              jej dni:)
              On ja tez kocha:)

              piekne 2 milosci, polacza sie juz wkortce:)

              • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 21.06.06, 10:10
                to już tylko złudzenia...
                życie nie jest tak piękne, jakbyśmy tego oczekiwali...
                • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 21.06.06, 10:23
                  jest:)
                  tylko my tworzymy zycie, dobrze jak robimy to sami, bez rad trzecich, ze leci
                  na kase, ze leci na slodkie slowka..
                  mala dygresja...

                  jelsi ona ma nie byc na ofrum, necie, to trzeba sie spotykac, bo jets tam dla
                  ciebie. Dwa nie mozna zakladac, ze ona szuka sobie innego, bedac na forum. Bo
                  to to samo jakby rzec: ona rozmawia z kazdym w pracy, w skelpie, ona leic na
                  slodkie slowka, uwzaj bo kogos znajdzie.. net i real to samo, jak sie kocha to
                  jedna osobe:)

                  ona kocha, ale nie mozesz ciagle dawac jej czekac, długo czekała, nie bede
                  liczyc ile:) A obiecales to dotrzymaj słowa.
                  Myślę, że nie ma takiej rzeczy, którą miłośc nie pokona:)
                  dajcie sobie ostatnią szansę.
                  Ale tak jak mówię, bez oceniania jej według innych kobiet. Ona jets inna,
                  bardzo inna:)

                  Kocha, tęsknie i cierpii, bo nie ma nic piekniejszego jak chwile z Ukochanym:)
                  Mam nadzieje ze On w koncu uwierzy ze ona jets na tak. A nie tak, bo tak sobie
                  pisze:)

                  kocha:)
                  • iiyama_9 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 21.06.06, 10:52
                    Nie mogę już więcej pisać.

                    Pozdrawiam
                    • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 21.06.06, 17:02
                      I rozsypie dla Niej płatki róż.
                      I rozpali morze świec.
                      A w Jego oczach zatańczą ogniki..
                      iiyama_9 napisał:

                      > Nie mogę już więcej pisać.
                      >
                      > Pozdrawiam

                      tak, to co piekne stanie sie:)
                      pozdrawiam:)
        • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 15:57
          Ona bardzo chce tak jak i on!!!

          Nie ryczałaby po nocach, gdyby nie chciała!!
          gdyby nie kochała:)
          • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:41
            ????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 17.06.06, 04:00
          nie rań już proszę , zniknij ale nie rań niewiasto,,, bo nie wiesz co mówisz....
          • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 17.06.06, 19:40
            Pewnie, ze nie wie:)
            Ona bardzoo cche jego, a Milosc jego piekna, bezcenna:)
          • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:30
            To Ty jesteś na moim podwórku, a nie ja na Twoim. Ty włazisz z buciorami w moje
            życie nie ja w Twoje. Powiedziałam Ci już wszystko, a jeśli nadal
            sadomasochistycznie chcesz się męczyć - proszę Cię bardzo, ale mnie w to nie
            mieszaj.
            Nie chcę Cię w moim życiu. I mogą sobie tu wypisywać najgorsze bzdury - ja
            powiedziałam już co myślę i czego NIE czuję. Jesteś zupełnie zaślepiony jeśli
            tego nie rozumiesz nadal. Pół roku normalnemu człowiekowi starcza by zrozumieć,
            że NIE JEST CHCIANY ani kochany. Najwyższa pora byś i Ty to zrozumiał.
    • camel_3d Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 16.06.06, 16:00
      pewnie, nawet to rzucenia super dobrej pracy i wyjechania w ciemo, do kraju
      ktorego jezyka si enie zna:)))
    • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 17.06.06, 04:21
      wiecie co to jest jedyna osoba , za którą oddałbym życie,,, to chyba ważne
      prawda ?, boże ile ja bym dał,żeby ją mieć przy sobie, dlaczego się tak ślepo
      zakochałem. capri... nie pisz tgak proszę , bo się pobeczę....
      • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 17.06.06, 19:39
        frederic1 napisał:

        > wiecie co to jest jedyna osoba , za którą oddałbym życie,,, to chyba ważne
        > prawda ?,
        bardzo ważne:)
        Bo miłośc to właśnie to, i tak:)

        Jak widzisz Ona tez i w ogien:)

        >boże ile ja bym dał,żeby ją mieć przy sobie, dlaczego się tak ślepo
        > zakochałem. capri... nie pisz tgak proszę , bo się pobeczę....
        A ile ona by dała by byc przy Tobie:)

        slepo? Cos Ty, slapeo to jest wtedy gdy on mowi nie, a ona mowi oj kocha mnie:P
        A tu jets tak:
        Ona mowi tak, Ty tak:) Nie ma slepiej Milosci, jets ta co widzi:)


        • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:28
          Co za bzdury...!
        • iiyama_9 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 11:12
          W białych zim białych wierszach
          Złotych sierpnia pokojach
          Moja miłość największa
          Nic nie wie, że jest moja
          Czas ją syci jak wino
          Wyobrażnia upiększa
          Moją miłość jedyną
          Moją miłość największą

          I nic nie powiem jej, broń Boże
          Nie powiem nic umyślnie
          Bo póki milczę to ją mnożę
          Gdy wyznam wszystko pryśnie
          Więc nie wyśpiewam mej miłości
          Niech nie wie co się dzieje
          I nieświadoma swej piękności
          Niech w mych myślach pięknieje

          W białych zim białych wierszach
          Złotych sierpnia pokojach
          Moja miłość największa
          Nic nie wie, że jest moja
          Czas ją syci jak wino
          Wyobraźnia upiększa
          Moją miłość jedyną
          Moją miłość największą

          Może kiedyś po latach
          Jednak szepnę nieśmiało
          "Kiedyś tamtego lata
          Strasznie panią kochałem"
          A ty przerwiesz w pół słowa
          Me wyznania zabawne
          "I ja pana kochałam
          Wtedy latem i dawniej"

          I nic prócz małej chwilki żalu
          Nie złaczy nas kochana
          W tym dziwnym życiu, śmiesznym balu
          Miłości niewyznanych
          Bladym tancerzom gra cichutko
          Orkiestra salonowa
          A pod orkiestry nutką
          Podpisać można słowa:

          W białych zim białych wierszach
          Złotych sierpnia pokojach
          Moja miłość największa
          Nic nie wie, że jest moja
          Czas ją syci jak wino
          Wyobraźnia upiększa
          Moją miłość jedyną
          Moją miłość największą


          Nie wiem, czyj to wiersz.


          Moja miłość już wie :)))))))))))))

          A dla taaakiej miłości........WSZYSTKO:)))))
          No może..nie wszystko;)



          • frederic1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 11:17
            Świetne :)
            • iiyama_9 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 11:30
              I rozsypie dla Niej płatki róż.
              I rozpali morze świec.
              A w Jego oczach zatańczą ogniki..
            • caprissa Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 16:23
              bardzoo miłosnie i romantycznie:)
              płatkowy wiersz:)
          • boni01 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 19.06.06, 14:07
            Jakie to romantyczne. Dziś już wiem.....
    • piekielnica1 Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 12:50
      frederic1 napisał:
      > > Bo ja po dłuższym zastanowieniu i takim gdybaniu stwierdziłem,że gdyby tylko
      > mi zaproponowała, zostawiłbym wszystko i tak jak stoję - pojechałbym...

      To po prostu jedź. Chyba, że jest to gdybanie.
    • swawolny.diabel Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 18.06.06, 13:33
      no widzisz jakis ty kochajacy jest :)
    • frutinka Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 21.06.06, 19:22
      Ktoś kiedyś powiedział, że w życiu żałuje się z reguły nie tego, co się
      zrobiło, ale tego, czego się nie zrobiło... I coś w tym jest...
      • tamara_t Re: do jakich poświęceń jesteście zdolni....??? 23.06.06, 13:55
        Tia. Ja żałuję, że nie odeszłam dużo dużo wcześniej :(
        • frederic1 Kiedy wreszcie przestaniesz... 27.06.06, 10:59
          ile jeszcze ? jeżeli nie myślisz, jezeli po wszystkim, to po co drążysz, po co
          czytasz i piszesz, daj temu wreszcie kres, przecież tego chcesz, po co
          rozpaczasz po rozlanym mleku...
          • caprissa Re: Kiedy wreszcie przestaniesz... 27.06.06, 11:48
            zajmij się ukochaną, a raczej przyjazdem do Niej:)
            Niczym innym:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka