Dodaj do ulubionych

czy przeszkadzałoby...

16.09.06, 21:43
Czy przeszkadzałoby Wam, gdybyście wiedzieli, że Wasza partnerka przeżyła
swoją wielką miłość i ciągle czuje sentyment do tego kogoś? Czy lepiej wogóle
nie wspominać o tym? czy nie wspominanie byłoby jak oszustwo?
Obserwuj wątek
        • zeberdee24 Re: why? 16.09.06, 21:57
          Mentalności - mam koleżankę tego właśnie typu. Znam też tę jej pierwszą miłość,
          koleś niczym się specjalnie nie wyróżnia, zwykły gość(chociaż fajny kumpel) ale
          ona olewa kolejnych naprawdę konkretnych facetów, bo gdzieś tam jej się
          imprintowało w psychice w wieku 17 lat że ten to jest jedyny niezwykły. Szkoda
          laski:/
          • eleni80 Re: why? 16.09.06, 22:04
            ja też to sobie zakodowałam w wieku 20 lat... i odkodować nie mogę, nie wiem czy
            wspominać o tym nowo poznanym facetom, czuję , że ich tym odstraszę, ale
            jednocześnie myślę, że jeśli nie powiem, to oszukam...
            • zeberdee24 Re: why? 16.09.06, 22:14
              Odstraszysz - mężczyźni mają zakodowaną rywalizację w genach, bycie drugim albo
              n-tym od razu na starcie nie będzie odpowiadać żadnemu prawdziwemu
              facetowi(desperaci pewnie się skuszą). A co do kłamstwa - inteligentnego
              człowieka(męzczyznę bądź kobietę) trudno oszukać...
    • plec Re: czy przeszkadzałoby... 16.09.06, 21:54
      byłam z chłopakiem, który skończył związek ze swoją pierwszą miłością. Skończył
      go , choc jak był ze mną cały czas o niej wspominał. Podświadomie czułam (mimo
      mojego i jego ogromnego zaangażowania), że kiedys i tak do siebie wrócą...
      Teraz są małzeństwem...
      Lepiej nie opowiadać o swoich byłych wielkich miłościach - to zawsze budzi
      pewien lęk osoby z którą się spotykasz.
      • eleni80 może i dziewczynka 16.09.06, 22:06
        a jeśli to był jedyny facet w jej życiu, a ona nie może się z tego pozbierać, a
        jednocześnie chciałaby poznać kogoś nowego, bo nie uznaje życia w samotności?
        • szubrawiec76 Re: może i dziewczynka 16.09.06, 22:13
          Jeśli nie jest z nim oznacza to że nie był to jej wyśniony facet... bo by z nim teraz była a nie np. ze mną.
          Natomiast zauważ że wielkie miłoście są zawsze (tak podejrzewam) niespełnione i takie którym coś stanęło na drodze. Wtedy zawsze można taką osobę idealizować + działa tu schemat "coś bardziej niedostępnego = bardziej pożądane".

          Sam też mam takie doświadczenia... jednak nigdy nie będę wspominał o tym innym kobietom ponieważ to je rani. Zaś takie wspomnienia innych kobiet wobec mnie.. to mnie ranią.
          • eleni80 doskonała pamięć = destrukcja 17.09.06, 13:58
            Czy są jakieś sposoby, aby pozbyć się tego "doświadczenia" ? Czytałam w Focusie,
            że nasz umysł próbując nas chronić, sprawia, że po jakimś czasie pamiętamy tylko
            te przykre wydarzenia związane z byłym partnerem...
            Ja pomimo tych przykrych, ciągle pamiętam też i te dobre...
            Wiele się mówi o doskonaleniu pamięci i szybkim przyswajaniu wiedzy... teraz
            chciałabym sie czegoć dowiedzieć o skutecznym zapominaniu!
            • szubrawiec76 Re: doskonała pamięć = destrukcja 17.09.06, 15:07
              w tym fokusie to jakieś kity bo mam to samo co i Ty i sądzę że inni tak samo.
              Te dobre i złe doświadczenia jednakowo się pamięta. I nie sądzę żeby istniały jakieś techniki zapominania.
              Z perspektywy czasu pogodziłem się z tym, schowaj listy, pamiątki i zdjęcia w najciemniejszy kątek.
              Powodzenia
    • mar.was Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 00:45
      Ja uważałbym taką postawę za nieszczerą, w takim razie po co się wiązać z osobą
      A skoro do osoby B ma się się delikatnie mówiąc "wielki sentyment". Albo
      próbowac wrócic do dawnej miłości ( choc to dosyć wątpliwe) albo nie wiązac się
      z innymi osobami (nie możesz nikogo karac swoją postawą za twoje niespełnione
      miłości) No i jest też trzecia możliwośc - chyba najzdrowsza - spróbować
      wyleczyć się z tej miłości i zacząć żyć od nowa.
      A tak swoją drogą; postaw się na miejscu osoby, która byłaby w ten sposób
      oszukiwana i odpowiedz sobie co byś wtedy czuła??
      pzdr
      ---
      I umieć nie spaść, kiedy piersi pęd rozpiera
      A spadłszy, szepnąć jeszcze — equus polonus sum!
      • ja_kajka Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 01:32
        Najpierw uporządkować swoje życie po tej wielkiej miłości. I gdy wszystko mniej
        wiecej gra, to można zacząc szukac kogoś bliskiego. Ale nie na miejsce
        poprzedniego.Bo myślę, ze nikt nie może zając miejsca innego człowieka. Każdy
        na swoj sposob niepowtarzalny i miłośc inna przecież.A tzw"wielka miłość"
        czasami zdarza sie więcej niż jeden raz w zyciu.
      • eleni80 Re: koszmar. znowu jakas 16-to latka. 17.09.06, 13:52
        Od razu poznać, że jesteś smarkaczem, który dopiero co odczepił się od mamusi.
        Od razu poznać , że nigdy na poważnie nie byłes z kobieta i nie poznałes ich
        dylematów, nawet pewnie nigdy nie będziesz w stanie kobiet zrozumieć, skoro
        nawet nie potrafisz wyczuć ich wieku
        Świetny nick, pasuje do Twojego malutkiego ilorazu inteligencji, a raczej
        malutkiej wrażliwości
      • eleni80 nie potrafisz liczyć 17.09.06, 14:00
        a tak wogóle to nawet nie potrafisz liczyć i nie wiesz jak poradzić sobie z
        datami, jeśli ktoś się urodził w poprzednim stuleciu i nalezy dodać ilośc lat z
        kolejnego stulecia? W moim nicku jest tyle samo prawdy co w Twoim :)
    • tylko-slowa Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 14:05
      eleni80,
      rozstałam się z chłopakiem, jednak nie potrafimy odejsc tak do konca. czujemy do siebie sentyment(to było nasze drugie podejscie)to chyba nigdy ne minie. nie potrafie go definitywnie wyrzucic z mojego zycia. Boję sie ze nigdy mi sie to nie uda a nie nadaje się do zycia w samotnosci. może jak poznamy kogoś kogo pokochamy sentyment zniknie na zawsze bo takie zycie we trojke nie wydaje mi sie szczesliwe a przede wszystkim uczciwe, nie chcialabym aby moj facet kochajac mnie mial sentyment do kogos z przeszlosci
      • eleni80 Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 14:17
        ja też nie chciałabym być z kimś kto ma sentyment do kogoś innego, bo co to za
        związek... muszę najpierw uporządkowac jakos moje emocje, tylko nie wiem jak.
        Na forum Kobieta, internautki radzą znelezienie sobie kogoś innego, ale to
        właśnie się łączy z tym, że początkowo będę czuła jeszcze sentyment do
        poprzednika, a nawet nie mam gwarancji na to, że sentyment zniknie. Mam
        nadzieję, że czas jest skutecznym lekarstwem , bo nie chcę spędzić reszty życia
        sama ze swoimi wspomnieniami.
            • tylko-slowa Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 14:36
              a skad masz pewnosc ze ta wlasnie milosc byla ta prawdziwa, że w zyciu kocha sie tylko raz. moze to co piekne dopiero na Ciebie czeka:)
              mi tez trudno jest zagluszyc sentyment, nie potrafimy do konca odejsc i tu lezy problem, niestety nie potrafie powiedziec "nie" jak on potrzebuje pomocy, nie potrafie(albo nie chce)raz na zawsze wymazac go ze swojego zycia,a chce życ, kochac i byc kochana
              • sloonko18 Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 19:54
                PO 3,5-letnim związku rostałam się z moim męzczyzną.Od daty 02.02.2006 mienło
                już trochę czasu a ja dziś nadal płacze (dosłownie).Nie pomaga chowanie
                pamiatek,przeszłąm już okres jednenocnych znajomości,ciagłych imprez,teraz
                jestem w "związku".Tak mi się wydawało tylko na poczatku bo mój obecny partner
                przypominał mojego byłego. Wszystko prysło jak się zorientowałam,ze to nie
                ON.Mój były dziś do mnie napisał.To chyba miał być żart, bo przeczytałam ze w
                co drugm jego śnie występuję w roli głownej,że to nie w porządku i ze mam
                przestać mu się śnić.Odpisałam,ze jak ma problemy ze snami to ja mu nic na to
                nie poradze. Teraz siedze i płaczę.Wyłączam dźwięki w telefonie i udaję ze nie
                czekam az do mnie napisze.Dwa miesiące temu postanowaiłamz e zerwe z nim
                kontakt,ze może tak bedzie łatwiej. Trohę jest bo nie czekam całe dnie. Jak
                jestem w bracy,ze znajomi, w pizzerii, na siłowni,na basenie,w kinie nie czekam
                na sygnał od niego i nie tęsknie. Wreszcie przychodzi wieczór,samotne leżenie w
                łozku i zaciskanie zebów żeby się nie rozpłakać po raz kolejny.Mój obecny
                partner wie mniej więcej jka wygladał mój poprzedni zwiazek,jak się rozstaliśmy
                i co później przezyłam. Powiedziałam to bo chciałam być szczera. Boję się
                jednak o to ze on wyczuje ze się od niego odsuwam. Bo on wiekszość rzeczy robi
                nie tak. Nie tak przytula,nie tak głaszcze,nie tak się uśmniecha.Boję się ze
                tak już będzie zawsze.I na to nie ma rady. Poprostu musze poczekac. Pozdrawiam
                wszystkich którym chciało się mój emocjonalny bełkot.
                • eleni80 Re: czy przeszkadzałoby... 17.09.06, 20:11
                  myślę, że jestem w stanie zrozumieć jak się czujesz. Myślę, że po rozstaniu
                  lepiej się wstrzymać ze spotykaniem się z kimś innnym. Ja jestem po rozstaniu
                  zaledwie 3 miesiące. Raz spotkałam się z innym facetem, tylko na pogawędkę, ale
                  gdy wróciłam do domu wieczorem, po prostu się rozpłakałam z myślą, że przeciez
                  ja nie chcę nikogo innego ! :(
                  • sloonko18 Re: czy przeszkadzałoby... 18.09.06, 18:38
                    Mam niemal tak samo.Jednak radze sobie już coraz lepiej.Próbuję przekonać samą
                    siebie,ze nie czekam, ale tak nie jest. Nie życzę mu źle,ale może jeszcze
                    akurat ta nie zaciągne go do ołtarza.Najgorzej mi jest gdy zaczynam myślec o
                    tym czy już do końca zycia będę żałowała tego,ze zmarnowałam coś tak
                    cudownego.Myślisz,ze kiedyś da się zapomnieć? czy jest tu osoba która miała tak
                    jak ja a teraz jest w szczęśliwym związku??
                    • eleni80 Re: czy przeszkadzałoby... 18.09.06, 20:34
                      ja też sie boję, że będe żałowała, że coś zaprzepaściłam, ale duma nie pozwala
                      mi juz ubiegać się o niego... Próbuję go znienawidzieć, ponoć między miłością a
                      nienawiścią jest cienka linia...
                      Tak naprawdę mam cichą nadzieję, że się jeszcze zejdziemy... nie teraz to może
                      za dwa lata? będziemy silniejsi psychicznie? Widziałam taki fajny film,że para
                      po rozstaniu spotkała się za dwa lata, potem znowu za dwa lata... dopiero wtedy
                      zrozumieli czego chcą... wiem,że życie to nie film, ale nie można sie dołować.
                      Myślę,że na spokojnie najlepiej zapisać sobie wszystkie cechy, które naszym
                      zdaniem są najważniejsze u partnera i zastanowić się , czy ten "ukochany"
                      faktycznie te cechy posiadał i czy warto wogóle o nim myśleć ;)
    • krambambulia Re: czy przeszkadzałoby... 18.09.06, 18:44
      sentyment zawsze zostaje, jeśli się kogoś bardzo kochało (nie mówiąc już o
      sentymencie do kogoś, z kim sie przeżyło pierwszy raz). To chyba normalne?

      Gorzej, jeśli to nie tylko sentyment, ale wciąż tlące sie uczucie :(
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka