kiester
31.10.06, 13:41
Dluga i skomplikowana to historia, ale postaram sie ja uproscic najlepiej jak
moge. Bardzo prosze o szczere opinie.
Ogolnie rzecz biorac poznalam M. okolo miesiaca temu na szkoleniu (to on daje
to szkolenie). On 33, ja 10 lat mlodsza. Dodam, ze M. mieszka w innym
miescie, jednak jest to tylko 1h, a ze oboje posiadamy samochody, nie stanowi
to wiekszego problemu.
Po tygodniu znajomosci akurat zostawalam w jego miescie przez kilka godzin,
wiec M. zaproponowal kawe, przy ktorej nawiasem mowiac spedzilismy 2,5 godz,
rozmawiajac o wszystkim i o niczym. Bylo swietnie. Zegnajac sie powiedzial,
ze musimy pojsc na piwo, jesli on akurat przyjedzie do mojego miasta.
Kilka dni pozniej mialam kilka spotkan i planowalam zostac na noc w jego
miescie, wiec zaproponowalam wypad na piwo. Powiedzial, ze przyjdzie. Pozniej
dostalam sms-a, ze pomaga bratu naprawic samochod i sie nie wyrobi. Ok.
Rano dostalam kolejnego sms-a z zapytaniem jak bylo w pubie itp.
Pozniej zobaczylismy sie znow na szkoleniu i....po prostu bylo milo, ale nic
konkretnego sie nie wydarzylo.
Po paru dniach, mila rozmowa przez telefon (to on zadzwonil).
No i w koncu w zeszla sobote znow szkolenie, wszystko ladnie pieknie...
wyslalam mu smsa pozniej czy ma ochote wyskoczyc na kawe w poniedzialek
(wczoraj), odpisal od razu, ze pewnie (wyjezdzal w prawdzie i mial wrocic w
poniedzialek tylko nie wiedzial, o ktorej godz) i ze zadzwoni do mnie w
poniedzialek.
hmm....godzina 16...nic....pisze sms-a bardzo zartobliwego i tylko mala
wzmianka o kawie.
nic...
Wspomne tylko ze wczesniej prawil mi komplementy, ze jestem ladna, cytowal mi
pewien wiersz...i...ogolnie dawal pewne sygnaly, ze mu sie podobam.
Dodam, ze jestem kobieta atrakcyjna, wyksztalcona i z poczuciem humoru.
Jak mam rozumiec to, ze mi nawet nie odpisal... ze najpierw daje nadzieje, a
pozniej ja odbiera...
Naprawde zrobil mi wode z mozgu...
Bede wdzieczna za wszelkie szczere opinie!