Dodaj do ulubionych

Mieszkanie razem

05.01.07, 19:42
Znamy sie z moją dziewczyną od niemal 3 lat- jest nam razem super- mam wobec
niej powazne zamiary i ona o tym wie, jednak problem polega na tym ze ona
wciaz nie chce ze mna zamieszkać. Jak myslicie normalne to jest czy jednak ona
nie traktuje mnie powaznie? Pozdrawiam J.
Obserwuj wątek
    • heart_of_ice Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 19:45
      nie wiem, ile ona ma lat, bo moze za malo na taka decyzje... ale wiem po sobie:
      jak ja nie chcialam, zeby sie moj facet do mnie wprowadzil to dlatego, ze nie
      chcialam z nim spedzic reszty zycia (chociaz tez nam bylo dobrze i wlasciwie
      wtedy sama nie umialam powiedziec, dlaczego nie chce)

      Pauli
      --
      bywam na Łysej Górze:)
    • silic Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 19:50
      Albo ona jest z gatunku tych co bez ślubu się nie wprowadzi albo nie ma
      poważnych zamiarów.
      Zresztą - po co ci ona w domu ?
      • jarek766 Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 20:15
        silic napisał:

        > Albo ona jest z gatunku tych co bez ślubu się nie wprowadzi albo nie ma
        > poważnych zamiarów.
        > Zresztą - po co ci ona w domu ?
        A to takie dziwne ze jak Ją kocham to chciałbym zeby była przy mnie a nie tylko
        bywała od czasu do czasu?
        • silic Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 20:36
          Nie ma nic w tym dziwnego. Zaproponuj jej ślub - sytuacja będzie jasna.
        • forumowicz_pospolity Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 20:51
          jarek766 napisał:

          > silic napisał:
          >
          > > Albo ona jest z gatunku tych co bez ślubu się nie wprowadzi albo nie ma
          > > poważnych zamiarów.
          > > Zresztą - po co ci ona w domu ?
          > A to takie dziwne ze jak Ją kocham to chciałbym zeby była przy mnie a nie tylko
          > bywała od czasu do czasu?

          a jakie ona ma argumenty przeciw?
          • jarek766 Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 21:40
            po prostu sie boi jak to bedzie- ale dla mnie to niezbyt powazne argumenty
            • forumowicz_pospolity Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 21:51
              jarek766 napisał:

              > po prostu sie boi jak to bedzie- ale dla mnie to niezbyt powazne argumenty

              jak sie boi to trza wziąć na kolano i podyskutowac za i przeciw
              no i spróbowac przekonać, no bo co więcej?:)
      • wielorak [...] 08.01.07, 10:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hultaj78 Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 20:12
      może myśli że będzie Ci musiała prać, prasować i gotować, a jeszcze nie ma na
      to ochoty? Po ślubie to mógłbyś chcieć na nią krzywo za to patrzeć, ale póki co
      może się spokojnie migać.
      • cynick1 Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 20:29
        i odwrotnie
        kolega mysli ze bedzie sie byczyl
        gapil w tv

        tymczasem
        zupelnie od niechcenia
        potencjalne walenie placze sie po mieszkaniu z odkurzaczem

        zyc nie umierac

        zdradz nam tajemnice
        ile zarabiasz
        czy jestes w stanie utrzymac chlewik na poziomie?

        pzdr.
        • szymanski.tomek Re: Mieszkanie razem 05.01.07, 22:06
          mieszkam ze swoja partnerka. oboje balismy sie tej decyzji, choc z roznych
          powodow. ja dlatego, by nie zamknac sie na świat, by nie spedzac całego dnia
          razem, a ona ze wzgledow swiatopogladowych.
          ja sie realizuje, robie dokladnie tyle samo rzeczy ile robiłem do tej pory,
          czasami mi sie zdaje, ze nawet wiecej, poniewaz jest ona dla mnie motywacja.
          wstajemy razem rano, robimy wspolne sniadanie, w tygodniu mamy tylko jedno
          wspolne popoludnie, spotymay sie czesto bardzo pozno, a do jeszcze pozniejszych
          godzin rozmawiamy. wspieramy sie, dzielimy obowiazkami (zupełnie inaczej nie wg
          stereotypow)
    • madzior84 Re: Mieszkanie razem 06.01.07, 11:56
      To zrealizuj najpierw te 'poważne zamiary' i wtedy ona będzie chciała z Tobą
      mieszkać;)
      Z perspektywy czasu - gdybym miała szansę zdecydować jeszcze raz o wspólnym
      mieszkaniu, to poczekałabym do ślubu... Chociaż mieszkam z moim facetem już
      półtora roku. Jakoś tak przestał się starać i zaczął uważać, że wszystko mu się
      należy. Może Twoja dziewczyna właśnie tego się boi? Będzie Ci prała skarpetki,
      gotowała obiadki, robiła kanapki do pracy, a Tobie się ten stan tak spodoba, że
      z Twoich poważnych zamiarów ostanie się tylko wspomnienie? No bo po co się
      chajtać (jeżeli to jest ten poważny zamiar), jak już się wszystkie przywileje
      małżeńskie ma... Ja tak sobie wiszę w fazie 'narzeczonej' dosyć długo, a ślubu
      ni widu, choć obietnice przez 'narzeczonego' wciąż powtarzane. Tylko coś mu
      oszczędzanie na wesele nie idzie i termin się ciągle odsuwa...;) Tak sobie
      myśle, że gdybyśmy razem nie mieszkali, to miałby większą motywację;]
      • urszula.slo Re: do Madzior84 07.01.07, 20:20
        Po co ci ślub? Sądzisz, że gdybyście mieskzali razem jako małżonkowie, to byłoby
        inaczej? To on by nie uważał, że wszystko mu się należy? Byłoby dokładnie TAK SAMO.
        I co? Czułabyś się lepiej tylko z powodu, że jesteście małżeństwem? I znosiłabyś
        wszystkie jego kaprysy? NIe rozumiem cię najlepiej.
        Człowiek musi się starać zawsze, nie tylko przed czy po ślubie. Bo miłość to miłość.
        • madzior84 Re: do Madzior84 08.01.07, 10:41
          Jak nie rozumiesz, to się nie czepiaj;]
          Rzeczywiście sądzę, że gdybyśmy byli małżeństwem, to byłoby inaczej. Nie
          musiałabym chować jego gatek i szczoteczki do zębów przed każdym nalotem
          rodziców. Potrzebny mi papierek dla świętego spokoju. Do podziału obowiązków
          nic nie mam;}
    • urszula.slo Re: do Jacka 07.01.07, 20:30
      Ile macie lat? Może twoja dziewczyna (albo jej rodzina) ma jakieś ograniczenia
      światopoglądowe? Mieszkanie razem bez ślubu - to grzech itd....? Jeśli tak, to
      masz problem :)
      Jeśli nie, to musicie porozmawiać szczerze.
      Osobiście uważam, że mieszkanie razem PRZED ślubem jest najlepszy 'egzamin'.
      Jeśli go zdacie (tj. jeśli wytrzymacie razem minimum 2 lata), to możecie wziąć
      ślub, bo w tym jest sens. Najgorzej jest to, że ludzie biorą ślub, dopiero potem
      zamieszkują razem i widzą, że ... to nie to. Dramat gotowy.
      Sama mieszkam z chłopakiem już od trzech lat (znamy się 6 lat) i jest wspaniale.
      Chcemy się pobrać - nie dlatego, że ktoś z rodziny uważa, że to się należy albo
      że chcemy mieć dzieci (bez ślubu też można mieć i wychowywać dzieci). Po prostu
      dlatego, że się kochamy. Ślub oczywiście nie będzie kościelny, weźmiemy go
      gdzieś zagranicą, w wąskim gronie przyjaciół ...

      Powodzenia
      • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 10:25
        i tak po ślubie w 80 przypadkach na 100 wszystko się zmienia :) Nagle zupa jest
        za słona skarpetki nie tak położone :) on za gruby ją boli ciągle głowa :)
        • djo4 Re: do Jacka 08.01.07, 11:22
          ja wlasciwie od poczatku bycia w zwiazku mieszkalem ze swoja luba.
          Teraz kiedy odeszla, czuje pustke nie tyle w sercu (bo pojawila sie nowa
          kobieta) ale w mieszkaniu:( Bardzo lubie sprawy kobiece w zyciu codzienym.
          Brakuje mi tego a zwiazek z obecna nie jest na tyle bliski abysmy mieszkali juz
          razem!:(
          mieszkanie z kobieta jest zarabiste:))
          wspolne sniadania, intymnosc prawie non stop i wspolne sprzatanie.
          radocha nie z tej ziemi.
          Uwazam ,ze zwiazek z kobieta jest pelny jak sie razem mieszka.

          • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 11:26
            wspólne sprzątanie = radocha nie z tej ziemi ??? aby napewno jesteś
            facetem :DDDDDDDDDDDDD
            • menk.a Re: do Jacka 08.01.07, 11:34
              jedno bałagani, drogie sprząta
              nie znasz tego?;)))
              • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 11:35
                a chyba że tak :D
                • menk.a Re: do Jacka 08.01.07, 11:41
                  czy nie jt wtedy radośnie? :DDDD
                  • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 11:46
                    :) bardzo tylko potem nie ma się do kogo przytulić i embargo na seks jest
                    wprowadzone :D
                    • menk.a Re: do Jacka 08.01.07, 11:58
                      to głupia kara i tyle, bo obie strony nie mają tej przyjemności;)
                      można wymyleć coś innego:P
                      • djo4 Re: do Jacka 08.01.07, 12:13
                        ale zescie sie czepili tego sprztania:P
                        nie widze nic zlego w sprzataniu:)
                        • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 12:13
                          dobrze dobrze :)
                          • menk.a Re: do Jacka 08.01.07, 12:17
                            czepili się jak pijany płota;)
                            • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 12:20
                              :) czegoś trzeba się czepiać, żeby nie upaść :D przyczepiłbym się do
                              właścicielki postu ale jest wyjątkowo odporna na zaczepki :) nie lubię tego u
                              kobiet ;)
                              • lambert77 Re: do Jacka 08.01.07, 12:20
                                o k.rwa :) nałożyły mi się wątki :D he he pisze w jednym a myślę o innym ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka