Dodaj do ulubionych

powrót do alkoholika

14.06.07, 19:04
Moj mąz jest alkoholikiem. Obecnie przebywa na leczeniu. W lipcu terapia się
konczy.Nie mieszkamy ze soba od roku. Wyprowadził się gdyż leczenie było
warunkiem bycia z nami (mamy 3-letnią córeczkę) po roku radzenia sobie jakoś
w pojedynkę czuję wielką pustkę. jedyne co mnie spotkało w tym czasie to
romans z żonatym mężczyzną okupiony wielkim cierpieniem. W moim życiu gościł
głownie smutek, żal i tęsknota za innym życiem. Zaproponowałam mojemu męzowi
powrót. Czekam na jego decyzję i zakonczenie terapii. Czy moja propozycja
była słuszna? Czy można wierzyć ze alkohol nie wróci ze wszystko bedzie db a
nasze życie spokojne? Moze ktos z was był w podobnej sytuacji. Prosze o rade
Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: powrót do alkoholika 14.06.07, 19:45
      Za wcześnie. Jego abstynencja po paru miesiącach jest - nazwijmy to - chwiejna.

      Alkoholizm to nie jest coś, co się "leczy" jak zapalenie płuc. To raczej choroba
      przewlekła. W wielu ludziach zostaje na zawsze.

      I jeszcze jedno.
      Spójrz w lustro.
      Zaproponowałaś mu to, bo nie wyszedł "romans z żonatym" (ani z nikim innym).
      Zaproponowałaś mu to nie z miłości, a z samotności, bo on "jest".
      Kiepski prognostyk.

      Pewnie jesteś młoda.
      Jeśli czujesz pustkę, to posiadanie dziecka nie przekreśla Twoich szans na
      ułożenie sobie życia z kim innym. To nie musi być alkoholik ani żonaty. Ani -
      Boże broń - dwa w jednym ;)).

      Pomyśl, poczekaj. Rozejrzyj się.
      Ze świeżo niepijącym mężem na razie bym się wstrzymała.

    • aaugustw Re: powrót do alkoholika 14.06.07, 20:02
      axmka1 napisała:
      > Moj mąz jest alkoholikiem. Obecnie przebywa na....
      > ...W moim życiu gościł głownie smutek, żal i tęsknota za innym życiem....
      > ....Zaproponowałam mojemu męzowi powrót. Czekam na jego decyzję i zakonczenie
      terapii. Czy moja propozycja była słuszna? Czy można wierzyć ze alkohol nie
      wróci ze wszystko bedzie db a nasze życie spokojne? Moze ktos z was był w
      podobnej sytuacji. Prosze o rade
      ______________________________________________________________.
      Gdybym musial dac tytul temu mailowi, napisalbym; "Zagubienie".
      W podobnej sytuacji jest kazde malzenstwo, w ktorym jedno pije!
      Podziele sie wiec z Toba Axmka1 moim doswiadczeniem malzenstwa,
      ktore skutecznie przetrwalo...
      Kiedy ja szedlem na terapie (zrobiilem to dla zony) nasze
      malzenstwo (+ 2 corki) funkcjonowalo juz tylko "na papierze".
      Po terapii, w tej fazie poczatkowej budowania nowego zycia wcale
      nie bylo lepiej... ale zanim opuscilem te mury pewna doswiadczona
      terapeutka poprosila nas o decydujaca odpowiedz na pytanie;
      czy my wogole chcemy jeszcze raz sprobowac i zyc razem...!?
      To byla ta decydujaca iskra do zmiany naszej swiadomosci...!
      Potem czesto sie jeszcze klocilismy i "rozchodzilismy" ;-))
      Dzis wiem, ze to tylko od Was zalezy, czy zbudujecie sobie nowe,
      szczesliwe zycie, ktore polegac bedzie na wzajemnym zaufaniu,
      wzajemnym oparciu i milosci...!
      Nie wspominam juz nic o tym, ze to dziecko potrzebuja takze ojca...!
      Czy to wszystko co dotychczas wydarzylo sie miedzy Wami, mialoby
      pojsc teraz na marne...!? - To bylaby wielka szkoda...!
      Tobie radze uporzadkowac swoje uczucia - na trzezwo. Najlepszym
      w takich przypadkach jest Wspolnota Al-Anon...!
      Dzis - po 10 latach - wdzieczni jestesmy z zona za to co nas spotkalo i
      za to co wspolnie przeszlismy... - Nam, sie to oplacilo...!
      A... ;-))
    • drak02 Re: powrót do alkoholika 15.06.07, 09:17
      Obawiam się, ze ponieważ masz poczucie winy i wsytdu w zwaizku z romansem ,
      bedziesz bardziej sklonna do zaakcpetowania ewentualnych wpadek pijackich meza
      (jezeli takie sie trafia czego nie życze nikomu).
      Uwazam ze nie powinnas mieszac tych dwóch spraw. Niezalenzie od wszystkiego,
      warunki jego powrotu powinnym byc jasne i twarde, zero alkoholu, kontynuwanie
      leczenia , kontynuacja mityngow w AA itp. w przciwnym razie wylot.
      Jezlei chodzi o romans, gdybym byl na twoim miejscu zachowalbym to jako swoja
      tajemnice do konca zycia, i nigdy , przenigdy nie rozmawial o tym z mezem.
      Taka rozmowa i niepotrzebna szczerosc, moze kompletnie rozwalic wasz zwiazek na
      zawsze.
      • ona_bez_niego Re: powrót do alkoholika 15.06.07, 19:12
        drak02 napisał:

        > Niezalenzie od wszystkiego, warunki jego powrotu powinnym byc jasne i twarde,
        zero alkoholu, kontynuwanie leczenia , kontynuacja mityngow w AA itp.

        Czy alkoholik może obiecać, że będzie "zero alkoholu" ?
        A jeśli alkoholik będzie kontynuował leczenie, będzie chodził na mityngi i
        zdarzy się, ze zapije ? Wpadki przeciez bywają....
        Wtedy też natychmiast wylot ?
        • janulodz Re: powrót do alkoholika 15.06.07, 19:23
          ona_bez_niego napisała:
          zdarzy się, ze zapije ? Wpadki przeciez bywają....
          Wtedy też natychmiast wylot ?

          No po pierwszym razie nie, bo wpadki przecież się zdarzają, drugi raz też będzie pierwszym, bo przecież wpadki się zdarzają, trzeci raz...............

          Z takim podejściem jesteś idealną żoną dla alkoholika.
          Alkoholik ma nie obiecywać. Alkoholik ma nie pić. Do końca życia.
          Straszne.
          • ona_bez_niego Re: powrót do alkoholika 15.06.07, 19:40
            > Z takim podejściem jesteś idealną żoną dla alkoholika.

            Ehh, wiem. Jestem współuzależniona i od kilku miesięcy chodzę na terapię dla
            współuzależnionych.

            > Alkoholik ma nie obiecywać. Alkoholik ma nie pić. Do końca życia.

            Wiem o tym doskonale, że ma nie pić do końca życia. Mój były partner (bo w tej
            chwili nie jesteśmy razem, ale być może kiedyś...) leczy się, chodzi na
            mityngi, ale twierdzi nie może mi obiecać, że już nigdy nie wypije. On może
            tylko obiecać, że DZIŚ nie wypije.
            Czy tym stwierdzeniem, że "nie może mi obiecać, że nigdy nie wypije" zostawia
            sobie otwartą furtkę do ewentualnego picia ?

            • janulodz Re: powrót do alkoholika 15.06.07, 22:34
              Tak mówią na mitingach:
              "Dzisiaj się nie napiję ani nie zażyję żadnego środka zmieniającego świadomość". Taka modlitwa. Dni pełne lęku chociaż istnieje tylko dziś.
              To nie znaczy, że planuje sie napić kiedyś. On nie pije dzisiaj.
              Ja mam inaczej. Nie chodziłem na mitingi i mam trochę inną świadomość. Ja wiem, że nie mogę i nie chcę sie napić, bo mi to do niczego niepotrzebne, bo niepicie jest fajne.
              • yuraathor Re: powrót do alkoholika 16.06.07, 07:54
                Janu, na mitingi nie chodzisz a wiesz co tam mówią?????
                Ja tam chodzę i nigdy nia słyszałem takiego zdania, słyszałem jak ludzie
                mówią:dzien się jeszcze nie skończył, to nie wiem czy trzeźwy wieczorem będę.
                pewnie że świadomość masz inną, boś Janu a nie kto inny. A ja tam napić się
                mogę ,kto mi zabroni? Tyle że ja "chcę nie pić" bo dobrze mi z tym
                • janulodz Re: powrót do alkoholika 16.06.07, 09:14
                  Jura
                  Wziąłem stąd:
                  www.alkoholizm.akcjasos.pl/107.php
                  Ja tam wiem, że wieczorem będę trzeźwy. Bo po co miałbym się napić.
                  Niepicie jest fajne.
                  Pozdrowienia dla Parysa

            • aaugustw Re: powrót do alkoholika 16.06.07, 12:44
              ona_bez_niego napisała:
              > Wiem o tym doskonale, że ma nie pić do końca życia. Mój były partner (bo w
              tej chwili nie jesteśmy razem, ale być może kiedyś...) leczy się, chodzi na
              > mityngi, ale twierdzi nie może mi obiecać, że już nigdy nie wypije. On może
              > tylko obiecać, że DZIŚ nie wypije.
              > Czy tym stwierdzeniem, że "nie może mi obiecać, że nigdy nie wypije" zostawia
              > sobie otwartą furtkę do ewentualnego picia ?
              _______________________________________________.
              Nie. To nie jest furtka do kolejnego zapicia...!
              On dobrze mowi, bo nikt nie wie co bedzie jutro.
              To wzielo sie stad:
              "Wczoraj, Dzisiaj i Jutro...."

              Sa dwa dni w tygodniu, o ktore nie powinnismy sie martwic,
              dwa dni, ktore powinny byc wolne od leku i niepewnosci.

              Jednym z tych dni jest WCZORAJ,
              ze swymi bledami i klopotami, ze swymi bolami i cierpieniami.
              Wczoraj minelo juz na zawsze i nie mamy nad tym kontroli.
              Zadne pieniadze na swiecie nie wroca dnia wczorajszego.
              Nie mozemy zmienic nawet jednego slowa, ktore wypowiedzielismy wczoraj.
              Wczorajszy dzien przeminal.

              Drugim dniem, o ktory nie powinnismy sie martwic jest JUTRO,
              z mozliwoscia niepowodzen i ciezarow, z wieloma przyrzeczeniami i slabym ich
              dotrzymaniem. Dzien jutrzejszy jest rowniez poza zasiegiem naszej kontroli.
              Slonce dnia jutrzejszego wzejdzie w blasku albo spoza chmur, ale wzejdzie.
              Dopoki to nie nastapi, dzien jutrzejszy nie nalezy do nas.

              Pozostaje tylko jeden dzien –DZISIAJ.
              Kazdy czlowiek jest zdolny staczac bitwy jednego dnia.
              Tylko wtedy, kiedy dodamy ciezar tych dwoch strasznych wiecznosci - dnia
              wczorajszego i jutrzejszego, mozemy sie zalamac.
              Nie przezycia dzisiejszego dnia doprowadzaja czlowieka do utraty rozsadku,
              ale wyrzuty sumienia i rozgoryczenie za cos, co stalo sie wczoraj i lek przed
              tym, co moze przyniesc jutro.
              Dlatego wiec zyjmy jednym dniem.

              Zyj dniem dzisiejszym
              (zartobliwie mowia wielblad wytrzymuje bez picia 7 dni, a Ty nie
              wytrzymasz 24 godzin...?) ;-))
              - - -
              A...
              Ps. Dzisiaj, kiedy jestem juz stabilniejszy, zaplanowalem sobie, ze
              nie bede pil do konca zycia, co z tego wyjdzie...!???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka