Dodaj do ulubionych

nieakceptowane dziecko

12.01.07, 09:33
czy ktoś z was związał się kiedyś z rozwiedzioną kobietą z dzieckiem?
Jakie macie dowiadczenia.
Sam jestem rozwiedziony, po przejściach.Napotkałem w swoim życiu kilka
kobiet,ale muszę powiedzieć,że te samotne, są zwykle nie do zaakceptowania
(interesują mnie kobiety powyżej 30-ki).
Stąd też mój wybór.Niestety,jest jedno ale;nie mogę zaakceptować w pełni jej
syna.Dlatego proponuję jej układ, że oboje zachowujemy swoje mieszkania (też
zresztą wychowuję dziecko, a nie była żona jak to jest zwyczajowo).
Nie za bardzo chcę doprowadzić do sytuacji, w której moje dziecko (dużo
starsze od jej)będzie mieszkać z jej synem.Ona nie chce zaakceptować tego
układu i wyobraża sobie, że zamieszkamy wspólnie we czwórkę.
Obserwuj wątek
    • dzikoozka Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:37
      dziwny jestes. Taktujesz ja jak pogotowie seksualne? Tak bym sie poczuła
      właśnie.
    • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:39
      twoje dziecko jt jakieś aspołeczne, skoro nie moze zamieszkać z innym dzieckiem?
      Nie rozumiem twojego postępowania. Kto się bardziej boi: Ty czy twoje dziecko,
      jak sam piszesz starsze.
      • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:47
        różnica wieku dzieci jest duża - 10 lat.Mamy też różne zwyczaje.My jesteśmy
        bardziej mobilni,moje dziecko ma wielu przyjaciół,często gdzieś wychodzi, z
        kimś się spotyka.Jej (mimo, że to prawie nastolatek),całymi dniami przesiaduje
        w domu i absorbuje skutecznie dorosłych.Jest poza tym typowym flegmatykiem.
        Dodatkowo,ma zwyczaj wstawania o b.wczesnych porach,także w soboty i
        niedziele,gdy większość ludzi lubi sobie pospać.To może szczegóły, ale mnie i
        moje dziecko jakoś zniechęcają.
        • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:55
          tak samo twoja kobieta mogłaby powiedzieć: moje dziecko wcześnie wstaje, woli
          siedzieć w domu, a jego dziecko jt starsze, ruchliwsze, towarzyskie i woli
          wylegiwać sie do południa.

          Słuchaj, nowa sytuacja wpłynie na wszystkich. Ale to o czym piszesz to żadne
          przeszkody. Twoje dziecko to dorosły człowiek, więc skąd taka nadmierna troska.
    • ona_niepokorna Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:45
      wonhanys napisał:

      > czy ktoś z was związał się kiedyś z rozwiedzioną kobietą z dzieckiem?
      > Jakie macie dowiadczenia.
      > Sam jestem rozwiedziony, po przejściach.Napotkałem w swoim życiu kilka
      > kobiet,ale muszę powiedzieć,że te samotne, są zwykle nie do zaakceptowania
      > (interesują mnie kobiety powyżej 30-ki).
      > Stąd też mój wybór.Niestety,jest jedno ale;nie mogę zaakceptować w pełni jej
      > syna.Dlatego proponuję jej układ, że oboje zachowujemy swoje mieszkania (też
      > zresztą wychowuję dziecko, a nie była żona jak to jest zwyczajowo).
      > Nie za bardzo chcę doprowadzić do sytuacji, w której moje dziecko (dużo
      > starsze od jej)będzie mieszkać z jej synem.Ona nie chce zaakceptować tego
      > układu i wyobraża sobie, że zamieszkamy wspólnie we czwórkę.

      Byłam w takiej samej sytuacji...mogę Ci tylko odpowiedzieć ze strony
      kobiety....jak to dla mnie wygląda.
      Mój związek chyba między innymi rozpadł się dlatego że mój były facet miał obawy
      że nigdy mojego synka nie pokocha jak własne....mimo iż tego nie wymagałam;(.
      Wydaje mi się że żadna matka która kocha swoje dziecko ...nie zaakceptuje tego
      że Ty nie akceptujesz jej dziecka! Jeśli kochasz tą kobiete to nie rozumiem
      dlaczego nie jesteś w stanie dogadać się z jej dzieckiem???? przecież to dziecko
      tylko..pewnie też po jakiś emocjonalnych przejściach i dorosły facet nie może
      się dogadać z nim??? jak dla mnie to porażka.....lepiej poszukaj sobie kobiety
      bez dziecka
      • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:47
        i moze trafić na taką, która ze wzgledu na jego dziecko, będzie trzymać sie z
        daleka
      • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:54
        napisałem już wyżej, ale dodam,że na dłuższą metę wydaje mi się uciążliwym
        koniecznośc wstawania o np 6 rano w sobotę czy niedzielę.Nie potrafię spać, gdy
        słyszę jak ktoś krząta się po mieszkaniu, nawet w innym pomieszczeniu.
        Nie bardzo też zadowolony jestem z sytuacji, gdy każde nasze wyjście we dwójkę
        przerywane jest telefonami gdzie jesteśmy i kiedy wrócimy.
        • ona_niepokorna Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 09:59
          wonhanys napisał:

          > napisałem już wyżej, ale dodam,że na dłuższą metę wydaje mi się uciążliwym
          > koniecznośc wstawania o np 6 rano w sobotę czy niedzielę.Nie potrafię spać, gdy
          >
          > słyszę jak ktoś krząta się po mieszkaniu, nawet w innym pomieszczeniu.
          > Nie bardzo też zadowolony jestem z sytuacji, gdy każde nasze wyjście we dwójkę
          > przerywane jest telefonami gdzie jesteśmy i kiedy wrócimy.

          Ty widać nie chcesz być w związku...jeśli chodzi ci o szybki sex.,to pewnie
          jakoś sobie poradzisz!
          Ja już nic więcej nie napiszę.....bo i tak juz we mnie wrzy........
          facet opamiętaj się
          • kotkaaaa Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 10:47
            nie marnuj kobiecie zycia i zostaw ja, kazdej nastepnej tez nie marnuj i nie
            wiaz sie juz z nikim, mieszkaj ze swoim doroslym juz prawie synem i wyspiajcie
            sie do woli
            • chooligan Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:55
              kotkaaaa napisała:
              > nie marnuj kobiecie zycia i zostaw ja, kazdej nastepnej tez nie marnuj i nie
              > wiaz sie juz z nikim, mieszkaj ze swoim doroslym juz prawie synem i wyspiajcie
              > sie do woli

              A dlaczego nie maja się wysypiać do woli? Nie mogą? Mogą! Obcy bahor
              ma być organizatorem ich zycia? Kuriozalne! Ten syn konkubiny powinien
              najwyraźniej coś zacząć robić poza wdychaniem powietrza i wychodzeniem do WC.
              wonhanys - weś łebka w obroty i to szybko bo wyrośnie na pedełka albo innego
              zboka. Pierwszym efektem będzie to że zacznie spać jak zabity, i już masz
              pierwszy problem z głowy.
              • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:58
                dziwne, śpią razem, ale jednak nie mieszkają z sobą

                A co do twojego pomysłu z rozwiąaniem: już widze te awantury: On nie jt twoim
                synem! Nie jesteś moim ojcem!
                To chyba tylko zaogni sytuację;)
                • chooligan Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:16
                  menk.a napisała:
                  > dziwne, śpią razem, ale jednak nie mieszkają z sobą
                  > A co do twojego pomysłu z rozwiąaniem: już widze te awantury: On nie jt twoim
                  > synem! Nie jesteś moim ojcem!
                  > To chyba tylko zaogni sytuację;)

                  Takie ryzyko istnieje :)
                  • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:19
                    jt dosyć prawdopodobne;)
                    Zastanawiające jt tylko czemu facet nie pogada ze swoja kobietą? Ona powinna
                    nakreślić swojemu dziecku ramy, których nie może przekraczać. Zresztą dzieciak
                    nie może ingerowć w życie rodziców (w tym wypadku matki i jej przyjaciela) i
                    wymuszać poządanych zachowań.
                    Dorosli oboje muszą to rozwiązać;)
                • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:23
                  nie bardzo wiem, co tak trudno Ci pojąć.Ze śpimy razem, a mówię że mieszkamy
                  oddzielnie? Mamy różne mieszkanie,ale to chyba jasne, że dużo czasu spędzamy ze
                  sobą, więc kilka dni w tygodniu zostaję u niej na noc, a czasem ona i syn u
                  mnie.Jasne jest też, że są dni w tygodniu gdy śpimy każde u siebie.
                  Może to nienajlepsze rozwiązanie, ale nie widzę obecnie możliwości rujnacji
                  tego co mam i niejako na siłę mieszkania wspólnie.
    • koni42 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 10:44
      W jednym zdaniu: Nie dorosłeś jeszcze żeby się z kimś związać, no chyba że szukasz praczki,
      sprzątaczki, potulnej gosposi i kochanki w jednym. Czy nie łatwiej załatwić to wszystko bez
      zobowiązań? Rodzina to codzienne dopasowywanie się do siebie, a nie stawianie reguł typu:
      ktoś ma wstawać później, bo mnie to wkurza! Masz dziecko, sam je wychowujesz i wciąż masz
      postawę chłopca. A dlaczego kobiety samotne po 30 są nie do zaakceptowania? Bo
      nieakceptują Twojego dziecka? Jejku, jak mnie to wkurza! Sama jestem po rozwodzie, mam 5
      letnie dziecko, mój partner też ma dziecko w tym samym wieku. Nigdy nie powiedziałam mojej
      małej, że ma go kochać i w pełni akceptować. To nie jest jej ojciec. Ma być dla niej jak
      przyjaciel, ktoś bliski, ktoś kto będzie na codzień. Ja lubię jego córkę i sprawia mi frajdę, kiedy
      razem się bawią. Nigdy jej nie matkuję. Pomyśl jaki przykład dajesz swojemu dziecku na
      przyszłość, przekazując mu wartości takie, jakie wyznajesz...
      • wojtekp67 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:01
        Musisz sie zdecydowac czy chcesz rodzinę czy towarzyski układ z kobietą. A tak
        nawiasem mówiąc to wstawanie dziecka o 6 rano jest problemem do obejscia -
        ciche kapcie, przetrzymać go dłuzej dzień wczesniej wieczorem, itp :)
        • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:11
          życie składa się z szczegółów:)
          Na tle wczesnego wstawania miałem rozmowy.Ona jest zdania, że takie dziecko
          winno iść spać nie pózniej niż o 21.00.On ma dodatkowo mało ruchu, więc wstaje
          przed szóstą, po czym najpózniej koło 7-mej zanudza nas żądając śniadania i
          pytaniami czemu jeszcze leżymy.
      • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:05
        cieszę się, że dla Ciebie wszystko jest takie proste.Nie jest tak, że samotne
        kobiety nie akceptują mojej córki.Nie muszą.Ona robi maturę i w domu często nie
        bywa.To nie małe dziecko wymagające opieki.Ale kobieta, dajmy na to 35-38
        letnia,która nigdy nie żyła w uregulowanym związku i nie miała dzieci,siłą
        rzeczy ma inne widzenie świata.Nie mówię, że lepsze czy gorsze,ale trudno
        znalezć z kimś takim porozumienie.Ja też chciałbym mieć partnerkę, z którą mogł
        bym porozmawiać o problemach związanych z wychowaniem dziecka,nauką, dalszym
        rozwojem.Siłą rzeczy, ma się też takie towarzystwo.Kobieta samotna,jest
        specyficzna,tak jak i specyficzny jest facet pod 40-ke, nie mający dzieci,czy
        stałej partnerki.
        Stąd moja decyzja o poszukiwaniu kobiety, która ma jednak dziecko.Poznałem i
        takie, w których problem dzieci w zasadzie nie istniał, nawet jeśli była ich
        dwójka.Były nieuciążliwe, nie absorbowały nas swoimi problemami, że nudzą się,
        nic im się nie chce, co chwila przywołującymi pod byle pretekstem.
        Tu natomiast, trafiłem na sytuację, gdzie dziecko niemal terroryzuje nas.
        Myślę, że brak kolegów, czy koleżanek ma swoją wymowę.Być może jest i tak, że
        jej syn nie odpowiada mi charakterem.Wolę żywe dzieci,energiczne,ciekawe świata
        zewnętrznego, nawet jeśli trochę popsocą.A mam do czynienia z filozofującym
        chłopcem,mało zaradnym,wysiadującym w domu przed komputerem, nie mającym ochoty
        na ruch.I nic nie jest w stanie go zachęcić.Gdy tylko wychodzimy z tą kobietą z
        domu, jesteśmy terroryzowani telefonami i pytaniami.
        Ja wiem, że to młody chłopak, ale jednak.....
        • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:22
          i co? chcesz powiedzieć, ze nie da rady nic zrobić z tymi telefonami? Zostawcie
          komórkę w domu, a z dzieckiem matka moze porozmawiać, wysłać na jakieś zajęcia
          Może on jt zazdrosny o matkę i tyle.
        • koni42 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:31
          Mój Panie...Chłopiec najprawdopodobniej jest zazdrosny o względy matki. Trzeba nad tym po
          prostu popracować. Być może wszystko się ułoży, kiedy mały zda sobie sprawę, że nie jesteś
          zagrożeniem, a wręcz przeciwnie: Z TYM FACETEM WRESZCIE MAM SWOJE, MĘSKIE
          TEMATY!!!! Dobrze, że wreszcie ujawniłeś wiek Twojej córki. Robi maturę i wkrótce odleci z
          domu, więc jaki masz problem z tym, żeby związać się z bezdzietną kobietą po 30? O
          problemach wychowawczych obie Panie będą mogły porozmawiać z zupełnie innych poziomów.
          Jak koleżanki, a nie jak macocha i pasierbica. Nadal uważam, że nie dojrzałeś do mieszkania z
          TĄ kobietą. Nie potępiam Cię, tylko sądzę, że powinieneś szczerze porozmawiać z partnerką.
          Powiedzieć, że ty tak nie możesz, że nie potrafisz i nie dasz rady. Sądzę jednak, że bez
          ustępstw z obu stron...nic się nie uda. Poza tym wszystko to kwestia chęci...i uczucia. jeżeli nie
          ma WIELKIEJ miłości każda, nawet najdrobniejsza przeszkoda staje się barierą nie do
          pokonania. Pozdrawiam.
    • erimka nie chcesz mieć rodziny to jej nie zakładaj 12.01.07, 11:04
      -w sumie wniosek słuszny, zeby nie mieszkać razem, bo się do mieszkania z
      kimkolwiek po prostu nie nadajesz.

      ale to uzasadnienie które przedstawiłeś..... żenua propsze pana, żenuła.

      Mam nadzieje, że tak po sprawiedliwośći, zadna wolna kobietka, którą spotkasz i
      sobie wymyślisz że ją chcesz, -nie będzie chciała akceptowac ciebie i twojego
      dziecka razem. Tak gwoli tego, zebys coś zrozumial w swojej egocentrycznej
      główce. Bo niby po co wolnej 30latce facet z dorastajacym chłopakiem i burzą
      hormonów pod jednym dachem?

    • yuka4 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:04
      złej baletnicy przeszkadza i rąbek u spódnicy
      • kreola7 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 11:46
        Myślę, ogólnie, że Twój problem tkwi głębiej. Nie piszesz nic o ojcu tego
        chłopca...
        Podejrzewam, że nie chodzi tylko o lubienie sie czy nie, ale może o to, że
        chłopiec traktuje Cię jako rywala. Do tej pory to on był tylko w centrum
        zainteresowania matki, a tu inny facet...może kolejny partner matki...
        Podświadomie może być dla Ciebie niemiły, złośliwy itd. Walczy o względy matki,
        swoje terytorium-czysta natura. Swoja postawą chce Cię zniechęcić.
        Powiedziałabym schematyczne zachowanie :)

        A dodatkowo jeżeli ma dobre relacje z ojcem będzie jeszcze trudniej.

        Moja rada jest taka, jeżeli zależy Ci na tej kobiecie powinieneś dążyć do tego,
        żeby chłopiec odnalazł w Tobie partnera a nie wroga. Na pewno upłynie trochę
        czasu i musisz włożyć w to wielu starań, tym bardziej, ze macie inne
        temperamenty-choć do flegmatyków mam osobisty sentyment i zapewniam Cię że
        znając dośc dobrze ich naturę, sądzę,że ten filozofujący chłpiec w swych
        przemyśleniach z czsem na pewno odkryje w Tobie dobre intencje.

        Poza tym utrudnieniem dla Ciebie będzie również to, że nie miałeś doświadczenia
        w wychowywaniu chłpca/ów sam wychowujesz córkę(więcej o innych swoich dzieciach
        nie piszesz)i to, że ten mały wchodzi teraz w najtrudniejszy dla niego okres
        dojrzewania, buntu, kształtowania swoich pogladów itd.

        Jeżeli poważnie myślisz o tej kobiecie to potraktuj poprawę relacji z jej synem
        jako wyzwanie. Będzie to wymagać od Ciebie dużo starań, cierpliwośi i
        wyrozumiałości, ale jeśli będziesz mocno zdeterminowany to wierzę w Twój sukces.

        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:15
          dziękuję za opinię.
          Z ojcem ma istotnie,dobre relacje.Tyle, że to dość skomplikowana sytuacja, bo
          jego ojciec mieszka w innym kraju niż my.Tak więc widują się dość rzadko, ale
          dziecko tworzy sobie wyidealizowany obraz rodzica, zwłaszcza gdy jest
          traktowane wówczas jak król.
          U nas największym problemem jest żądanie mojej partnerki wspólnego zamieszkania.
          • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:20
            a ty się boisz dzieciaka?
            • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:33
              mieszkając razem na stałe,siłą rzeczy musiałbym się przystosować do tego
              dziecka.I nie ma co się oszukiwać, że my dorośli i ludzie po przejściach
              bylibyśmy w stanie dużo zmienić w tym zakresie.
              Są pewne nawyki,które trudno wykorzenić u 10 latka, zwłaszcza nie swojego
              dziecka.
              A dlaczego niby,jeśli jestem człowiekiem sporo pracującym, lubiącym sport,
              miałbym nie mieć prawa do np.wyspania się w sobotę czy niedzielę powiedzmy do
              9 - 10 co uważam za normalną godzinę do wstania, jak na dni wolne, tylko zrywać
              się przed 7-mą rano?
              Czy czas wolny ma ograniczać się do wysiadywania z dzieckiem w domu i dyskusji
              z nim?
              Czy nie mam prawa do bycia z partnerką choć przez kilka godzin sam na sam, a
              nie pędzić do domu, bo dziecko się nudzi, jest zaniedbywane?
              • menk.a Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:35
                co na to twoja kobieta? ona nie widzi problemu?
                • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:52
                  ona widzi, ale trochę inaczej.Zawsze chciała mieć rodzinę, a natykała się na
                  facetów, którzy jej nie odpowiadali, zdradzali, rzadko przebywali w domu.
                  Ja akurat w tym względzie jestem inny,sam miałem zdradzającą żonę,zostałem z
                  dzieckiem i nie chcę pakować się w coś, gdzie będzie zle mnie i mojemu
                  dziecku.Czuję po prostu, że z jej synem nie da się przebywać tak jak by to było
                  z własnym dzieckiem.Stąd wolę utrzymywać mieszkanie dla mnie i swojego dziecka,
                  a nie mieszkać razem na kupie, w nadzieji, że wszystko się dotrze, tylko trzeba
                  chcieć.
                  Ja uważam, że możemy być razem,ale nie tak, że mam pozbyć się własnego lokum i
                  połączyć nasze rodziny jednym mieszkaniem.A ona taki ma właśnie cel i to jest
                  jej ideał.
                • kreola7 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:53
                  Hmmm... po tym, co napisałeś mam wrażenie, że rzeczywiście zarówno Ty jak
                  również matka tego chłopca myślicie tylko o sobie, albo o was samych.
                  Ona widząc wasz konflikt "żąda" żebyś wprowadził się do nich, nie zważając na
                  to co czuje jej syn, bo pewno jest na "chwilę" totalnie zaangażiowana w wasz
                  związek, a Ty chyba jesteś tchórzem, bo nawet nie chcesz spróbować poprawić
                  relacji z jej synem, odsuwasz się od tego dzieciaka na zasadzie nie moje
                  dziecko nie mój problem, uciekam od problemu-interesuje mnie tylko jego matka.
                  Wiem, że to są skomplikowane sprawy, ale Ty chyba boisz się tego 10-latka.
                  Widzę, że ten mały świetnie sobie radzi z dorosłymi samcami:))
                  Jego cel został osiągnięty nie wprowadzisz się do nich.
                  Gratuluję mu.
                  • kreola7 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 12:57
                    A co do lokum, to zawsze możesz wynająć swoje mieszkanie, nie musisz go
                    przecież sprzedawaća. Poza tym jeszcze moment i Twoja córka na pewno nim nie
                    pogardzi.
                    • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 13:11
                      nie chcę wdawać się w szczegóły, ale w grę wchodzą wynajmy.Przebywamy za
                      granicą, z tym że ja jestem tam cudzoziemcem,a ona ma też miejscowe
                      obywatelstwo.Dlatego też m.in., dla mnie takie posunięcia są ciężkie do
                      podjęcia,ale powtarzam, główną przeszkodą dla mnie jest lęk, że z tym dzieckiem
                      nie dojdę do ładu.
                      • erimka Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 13:18
                        wonhanys napisał:

                        > główną przeszkodą dla mnie jest lęk, że z tym dzieckiem
                        > nie dojdę do ładu.


                        znaczy, ze dalej dziecko bezczelnie będzie wstawać wcześniej od ciebie? :)
                        czy o jakiś inny ład Ci chodzi...?
                      • kreola7 Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 14:40
                        No tak, wyjazd dla związku poza granice kraju to poważna decyzja...
                        Cóż w ostateczności nie musicie się z małym akceptować, możecie się
                        tolerować...- jeżeli ten związek przetrwa, bo czję, że to wszystko Cię
                        przerasta...
                        Mimo wszystko powodzenia.
                        • alfika Re: nieakceptowane dziecko 12.01.07, 19:01
                          już są za granicą i wynajmują... o ile dobrze czytam

                          a poza tym - jak ktoś drażni, niezależnie, czy to dziecko, czy dorosły - to
                          chyba można zrozumieć? czasem tak jest, totalne niedopasowanie - i co? ma na
                          siłę pokochać, dla kobiecej idei "bierz wszystko, skoro już się pojawiłeś, z
                          uśmiechem na ustach"? bez sensu

                          zaś z drugiej strony - szukałabym kompromisu za wszelką cenę, jeśli byłabym
                          pewna, że ten związek to moje własne, osobiste spełnienie;
                          kilometrowe rozmowy, ustalenia, szczere stawianie sprawy itd. - dla dobra
                          wszystkich zainteresowanych
                          coś by z tego wyszło

                          zaś gdybym nie miała takiej pewności - to nie ma mowy o wspólnym mieszkaniu

                          w zasadzie wszystko tu jest kwestią uczuć do kobiety - i powinno być sensownie
                          trzymam za Was kciuki, W.
    • gastaira Wyobraź sobie 12.01.07, 19:34
      Że poznałeś kobiete z którą chcesz być, mieć rodzinę, mieszkać razem, przytulać
      się co noc, jeść razem śniadania i kolacje. I ta kobieta stawia ci warunek-
      "będą z tobą bo tez tego chcę, ale twoja córka mi się nie podoba bo miewa
      humory a mnie się z nia dyskutować nie chce, więc będziemy razem ale pod
      warunkiem, że twoja córka się wyprowadzi, ma juz prawie 18 lat to moze sobie
      sama mieszkac, a bez niej bedzie nam wygodniej". I co? Przystaniesz na to z
      radością?
      • nabali Re: Wyobraź sobie 12.01.07, 21:50
        spotykalam się 2 miesiące z bardzo interesującym mężczyzną, podjęliśmy próbę
        zamieszkania razem i się zaczęlo piekielko
        on na 7 do pracy, pobudka o 6.00, najlepiej, żebym wstala i zrobila mu kanapki,
        wraca o 16 i chce dostać obiad, o 22 ma byc wg niego absolutna cisza,
        ja mam do pracy na 10, często docieram ok. 11, wracam przed 19 i chcę żyć do 24.

        i sielankę powoli szlag trafial

        to taka historia dla tych, którzy uważają, że pan, który zalożyl wątek nie
        nadaje się do życia w zwiazku i że te szczególy nie mają znaczenia
      • wonhanys Re: Wyobraź sobie 14.01.07, 11:43
        Sęk w tym, że córka nie przeszkadza,bo rzadko bywa w domu.Jeśli już, to zwykle
        uczy się zamknięta w pokoju.Wiadomo, że mając 20 lat, prędzej czy póżniej
        wymknie się z domu.
        Natomiast 10 letnie dziecko "skazuje" mnie na min.10 letni wspólny pobyt.
        Są różne dzieci,ja wychowywałem się w bloku,moja córka też.To uczyło
        samodzielności.W gronie kolegów i koleżanek uczyliśmy się grać w piłkę,kosza,
        badmintona,itp.On natomiast wychował się w domu jednorodzinnym.
        Partnerka oczekuje ode mnie, że to ja będę bawił się z nim w
        piłkę,kosza,pingponga itd.A ja się pytam,gdzie koledzy?
        Sam chciałbym trochę w weekendy zrobić coś dla siebie,lubię też sport, ale
        trudno żebym z chłopakiem stał na boisku i kopali będziemy do siebie piłkę.
        Może przejaskrawiam,ale mam prawo tak myśleć.Rodzic, czy ojczym może coś
        pokazać i od czasu do czasu brać udział w w tym,ale nie może to być regułą ani
        powinnością!

    • inwitacja Re: nieakceptowane dziecko 14.01.07, 13:22
      wonhanys
      w pełni Cie popieram
      moim marzeniem jest spotkanie kogos kto mysli tak samo
      mieszkam z synami, jest nam bardzo dobrze
      mamy własny swiat, ktory bydujemy juz bardzo długo
      w pełni rozumiem, ze ktos kogo poznam ma tak samo
      nie czułabym się tylko osoba do łóżka ale partnerką, z ktorą ktos chce bywac,
      spedzac czas, zawrzec przyjażń, a nawet kochac się
      mozemy sie przeciez odwiedzac rowniez w naszych domach
      spędzac razem czas..jakby okazjonalnie
      problem w tym, ze panowie komplikują
      kiedy dowiaduja sie, ze mam dwoch synow..to szukaja dalej
      • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 14.01.07, 18:36
        hej!Dzieci nie sa przeszkoda zbyt duza,gdy jest sie kowalem wlasnego losu.Ma sie
        prace,wlasne mieszkanie,nie jest sie od nikogo zaleznym.Taka moze byc i kobieta
        z dwojgiem dzieci.Mnie to by nie przeszkadzalo.Wczesniej poznalem taka wlasnie
        kbiete.I bylo nam dobrze,tylko ze ja nie bardzo czulem do niej pociag.A to tez
        wydaje mi sie b.wazne.Tutaj zas,mam ladna partnerke,dosc niezalezna,ale niejako
        na sile probujaca stworzyc wspolny dom,nie zwazajac na to, ze moge miec
        obiekcje,mimo ze ja kocham.Ona uwaza, ze jak bym ja kochal, to tak samo i jej syna.
        Ha!
        Dzis mialem smutny dzien,przypadkowo okazalo sie,ze ona utrzymuje kontakt z
        mezczyzna,ktorego znala przede mna.Miala te kontakty skonczyc i przy mnie
        rozmawiala z tamtym mezczyzna o tym,zeby nie dzwonil i ze to koniec.
        Tymczasem okazalo sie,ze on dzwoni do niej, choc ona zaklinala sie ze nie.
        Nawet na swieta zlozyl jej zyczenia, a i pyta sie jej dlaczego z nim
        skonczyla.(Krecila z nim nawet gdy juz sie znalismy,tylko ze on nie wiedzial o
        mnie).Czy mozna kogos takiego traktowac powaznie???
        Nie wiem,jak mozna rownoczesnie krecic z dwoma facetami i obu zachecac do
        wspolnego zwiazku.Z nim podobno miala sie nawet pobrac.O tym tez rozmawiala ze
        mna.A wszystko na przestrzeni jednego roku!Nic juz nie rozumiem.
        • goska_32 Re: nieakceptowane dziecko 14.01.07, 20:34
          Nawet nie staraj się zrozumieć kobiety. Możesz ją jedynie zaakceptować.
          Moim zdaniem jej zachowanie wynika z tego, iż tobie nie ufa. Dałeś jej do
          zrozumienia, że traktujesz ją jako obiekt zaspokojenia swojego pożądania.
          Oferujesz jej jedynie wspólne noce oraz wypad na miasto od czasu do czasu.
          Kobiecie nie jest łatwo zaakceptować taki układ, dlatego szuka innego
          rozwiązania. To, że nie zakończyła wcześniejszej znajomości może o tym
          świadczyć. A to, że on do niej dzwoni i utrzymuje z nią kontakty świadczy o
          jego zaangażowaniu. Najwidoczniej nie przestał jej kochać.
          Teraz to ona jest w trudnej sytuacji. Zastanawia się kogo wybrać.
          Tobie pozostaje jedynie czekać, ponieważ jak widzę, swojego nastawienie nie
          zmienisz i nawet nie będziesz się starał jego zmienić. Jesteś za wygodny.
          • wonhanys Re: nieakceptowane dziecko 14.01.07, 22:53
            Byc moze mi nie ufa.Mielismy moment rozstania na niemal 2 miesiace,bo ja, na jej
            nalegania probowalem rozmowic sie z zona,z ktora nie zyjemy razem (w domu i w
            ogole)od 4 lat.W tym czasie przyjechal do mojej nowej partnerki facet,ktorego
            znala jeszcze przede mna.Mimo to zeszlismy sie znowu,bo tamten wyjechal,a z zona
            oczywiscie nie dogadalem sie bo i jak po tylu latach?
            Od tego czasu minelo pare miesiecy i mam uklad,ze ta sprawa jest mi wypominana.
            Ciagle wypomina mi, ze mam z nia kontakty.A przeciez mamy dziecko w klasie
            maturalnej i sila rzeczy kontaktowac sie musimy.Nie kazdy rozchodzi sie w
            atmosferze skandalu,wypominan i wyzwisk.
            Dodatkowo dowiaduje sie, teraz,ze ona nie wie czy mnie kocha i czy w ogole
            kochala.Ze wymoglem to slowo na niej sila.A tamtego kochala,ale on nie wroci do
            niej bo ma swoje zasady,jest zbyt dumny, no i tak go oszukala.Gdy pytam co by
            zrobila,gdyby tak nagle tamten przyjechal do niej,odpowiada ze nie wie.
            Przyznam,ze uslyszec cos takiego po niemal roku znajomosci bylo dla mnie szokiem.
    • piekielnica1 Re: nieakceptowane dziecko 14.01.07, 20:13
      > Nie za bardzo chcę doprowadzić do sytuacji, w której moje dziecko (dużo
      > starsze od jej)będzie mieszkać z jej synem.Ona nie chce zaakceptować tego
      > układu i wyobraża sobie, że zamieszkamy wspólnie we czwórkę.


      Taki układ może się udać tylko wtedy jeżeli OBOJGU partnerom zależy wyłącznie
      na seksie. I tylko do takich celów są sobie potrzebni.
      Ale jeżeli jest to układ satysfakcjonujący oboje partnerów to czemu nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka