Friends with benefits

14.03.07, 18:26
Wlasnie mi zaoferowal facet, z ktorym myslalam, ze bedzie cos wiecej. Wyznal,
ze na nic wiecej nie jest gotowy, jego czas, ktory moze poswiecic kobiecie
jest limitowany, ma inne pasje, hobby, przyjaciol. Jestem w rozterce, bo
wiem, ze nie jest latwo, zwlaszcza kobiecie, wyciagac max przyjemnosci
jedynie ze strony fizycznej, bo przeciez innej nie moze byc. Czy byl ktos w
takim ukladzie? Rozum mi podpowiada, zeby sie nie pchac w to, bo w rezultacie
to ja bede zraniona, nie on. No a z drugiej strony, coz to byl za seks.....!!!
    • poprioniony Re: Friends with benefits 14.03.07, 18:33
      > No a z drugiej strony, coz to byl za seks.....!!!

      Slyszaly wyraznie jaki jestem rebajlo?
      Zgloszenia przyjmuje na gazetowa skrzynke.
      • avital84 Re: Friends with benefits 14.03.07, 19:48
        ale benefits są także pieniężne?:)
    • eeela Re: Friends with benefits 15.03.07, 01:15
      Nie mam pojecia, co trudniejsze - partnera wytresowac na kochanka, czy kochanka
      na partnera :-)

      Mam nadzieje, ze los oszczedzi mi tego typu dylematow... Na twoim miejscu nie
      pchalabym sie. Ale to jest twoj wybor.
      • onapo30 Re: Friends with benefits 15.03.07, 03:10
        Gdybym widziala choc cien nadziei, ze da sie wytresowac na partnere, to pewnie
        bym sie nie zastanawiala, ale powiedzial mi jasno, ze to tyle, co moze
        zaoferowac. Jak widac ma inne priorytety w zyciu.
    • nowainnaja Re: Friends with benefits 15.03.07, 08:22
      > Czy byl ktos w takim ukladzie?

      ja jestem od kilku miesięcy

      > Wyznal, ze na nic wiecej nie jest gotowy, jego czas, ktory moze poswiecic
      > kobiecie jest limitowany, ma inne pasje, hobby, przyjaciol.

      tak naprawdę jak ktoś chce mieć czas to zawsze go znajdzie, a taka wymówka
      oznacza mniej więcej tyle co "nie mam odwagi zaryzykować prawdziwego związku,
      bo to pociąga za sobą pewną odpowiedzialność, ale to nie zmiania faktu, że
      jestem człowiekiem i mam potrzebę bliskości (nie tylko fizycznej), ale wolę bez
      zobowiązań..."

      > wiem, ze nie jest latwo, zwlaszcza kobiecie, wyciagac max przyjemnosci
      > jedynie ze strony fizycznej, bo przeciez innej nie moze byc

      nie jest trudno wyciągać max przyjemności pod warunkiem, że decydujesz się na
      taki układ z facetem, który naprawdę jest twoim przyjacielem, któremu możesz
      ufać, którego szczerze chociaż lubisz i najlepiej z wzajemnością, bo tylko przy
      równowadze uczuć i oczekiwań po obu stronach to ma szansę nikogo nie zranić.

      > Rozum mi podpowiada, zeby sie nie pchac w to, bo w rezultacie
      > to ja bede zraniona, nie on. No a z drugiej strony, coz to byl za seks.....!!!

      zastanów się czego oczekujesz. jeśli jesteś w stanie przyjąć tyle ile on jest
      gotów ci dać i nie żądać więcej i przede wszystkim jeśli naprawdę się
      przyjaźnicie i są między wami jakiekolwiek pozytywne uczucia (nie chodzi mi tu
      o miłość, pożądanie itp) to tylko wtedy można zaryzykować.
      w końcu lepszy rydz niż nic ;) i szkoda by było takiego seksu :D jak sama
      stwierdziłaś. ja zaryzykowałam i nie żałuję (tylko trzeba mieć świadomość że to
      nie będzie miało finału "i żyli długo i szczęśliwie" żeby się nie zoczarowywać
      niepotrzebnie)
      • saqqara Re: Friends with benefits 16.03.07, 08:43
        nowainnaja napisała:

        > tak naprawdę jak ktoś chce mieć czas to zawsze go znajdzie, a taka wymówka
        > oznacza mniej więcej tyle co "nie mam odwagi zaryzykować prawdziwego związku,
        > bo to pociąga za sobą pewną odpowiedzialność, ale to nie zmiania faktu, że
        > jestem człowiekiem i mam potrzebę bliskości (nie tylko fizycznej), ale wolę
        bez zobowiązań..."

        uwazasz, ze faceci tak wlasnie mysla? obawiam sie, ze dla niego znacznie
        bardziej interesujace jest wyjscie z kolesiami na piwo niz siedzenie z toba i
        sluchanie opowiesci dziwnej tresci. a bzykac trzeba.
        • nowainnaja Re: Friends with benefits 16.03.07, 10:01
          > uwazasz, ze faceci tak wlasnie mysla? obawiam sie, ze dla niego znacznie
          > bardziej interesujace jest wyjscie z kolesiami na piwo niz siedzenie z toba i
          > sluchanie opowiesci dziwnej tresci. a bzykac trzeba.

          uważam, że to łatwo przełożyć:

          dla niego "wyjście z kolesiami na piwo" jest równie interesujące, jak dla mnie
          wyjście na imprezę z koleżankami.

          a "siedzenie ze mną i słuchanie opowieści dziwnej treści" równie nudne jak dla
          mnie siedzenie z nim i słuchanie opowieści dziwnej treści w jego wykonaniu.

          jednak czasem się zdarza tak, że ludzie mają o czym ze sobą pogadać nawet
          gdy "siedzą" razem bez kolesi i koleżanek.. a w przerwach i pobzykać można ;)
          ...i nie dostrzegam tu jakiejś wielkiej przepaści między myśleniem kobiet i
          mężczyzn...
      • kookardka Re: Friends with benefits 16.03.07, 10:43
        > nie jest trudno wyciągać max przyjemności pod warunkiem, że decydujesz się na
        > taki układ z facetem, który naprawdę jest twoim przyjacielem, któremu możesz
        > ufać, którego szczerze chociaż lubisz i najlepiej z wzajemnością, bo tylko
        przy
        >
        > równowadze uczuć i oczekiwań po obu stronach to ma szansę nikogo nie zranić.

        > zastanów się czego oczekujesz. jeśli jesteś w stanie przyjąć tyle ile on jest
        > gotów ci dać i nie żądać więcej i przede wszystkim jeśli naprawdę się
        > przyjaźnicie i są między wami jakiekolwiek pozytywne uczucia (nie chodzi mi
        tu
        > o miłość, pożądanie itp) to tylko wtedy można zaryzykować.
        > w końcu lepszy rydz niż nic ;) i szkoda by było takiego seksu :D jak sama
        > stwierdziłaś. ja zaryzykowałam i nie żałuję (tylko trzeba mieć świadomość że
        to
        >
        > nie będzie miało finału "i żyli długo i szczęśliwie" żeby się nie
        zoczarowywać
        > niepotrzebnie)

        Bardzo zdrowe i rozsądne podejście. Sytuacja jasna od samego początku,
        obie strony wiedzą, na co się decydują i gdzie są granice tego układu.
        Potem ani jedno ani drugie nie może mieć pretensji do drugiej strony,
        że nie odwazjemnia uczuć głębszych.

        No i ten seks ;)

        Ja w takiej sytuacji wygląda sprawa wierności ?
        Bo ja szczerze przyznam miałabym lekkie obawy, gdyby okazało się,
        że poza mną jest jeszcze gdzieś kilka takich "układów"
        • onapo30 Re: Friends with benefits 16.03.07, 16:09
          Ja w takiej sytuacji wygląda sprawa wierności ?
          > Bo ja szczerze przyznam miałabym lekkie obawy, gdyby okazało się,
          > że poza mną jest jeszcze gdzieś kilka takich "układów"

          No wlasnie! Moj dylemat rowniez. Spytalam wprawdzie ile takich "friends with
          benefits" aktulanie ma i powiedzial, ze obecnie nie ma nikogo ale jak tu
          wierzyc mlodemu, zdrowemu, atrakcyjnemu facetowi, ktory moze zyc bez tego dwa
          tygodnie (taka byla u nas czestotliwosc)??? Interesuje mnie czy facet, ktory
          lubi seks i ktory bez watpienia sam tez sie zadawala moze tak dlugo zyc bez
          tego?
          • myyks Re: Friends with benefits 16.03.07, 16:15
            onapo30 napisała:

            > Ja w takiej sytuacji wygląda sprawa wierności ?
            > > Bo ja szczerze przyznam miałabym lekkie obawy, gdyby okazało się,
            > > że poza mną jest jeszcze gdzieś kilka takich "układów"
            >
            > No wlasnie! Moj dylemat rowniez. Spytalam wprawdzie ile takich "friends with
            > benefits" aktulanie ma i powiedzial, ze obecnie nie ma nikogo ale jak tu
            > wierzyc mlodemu, zdrowemu, atrakcyjnemu facetowi, ktory moze zyc bez tego dwa
            > tygodnie (taka byla u nas czestotliwosc)??? Interesuje mnie czy facet, ktory
            > lubi seks i ktory bez watpienia sam tez sie zadawala moze tak dlugo zyc bez
            > tego?

            Może.. ale nie chce.
            Kłamią bydlęta...
    • brak.polskich.liter Re: Friends with benefits 15.03.07, 23:12
      onapo30 napisała:

      > Czy byl ktos w takim ukladzie?

      W ukladzie typu fuck buddies? Owszem. Takie uklady sa fajne pod warunkiem, ze
      obydwie strony bzykaja sie rekreacyjnie i absolutnie niczego od siebie nie
      oczekuja. Czaisz? Zero oczekiwan, nadziei, planow, zaangazowania, czegokolwiek.
      Ty od oczekiwan nie jestes wolna i to widac juz teraz, na poczatku znajomosci. A
      im dalej w las tym gorzej Ci bedzie, bo taka juz specyfika tej imprezy. Na to,
      ze panu sie zmieni bym nie liczyla na Twoim miejscu, bo prawdopodobnie sie
      przeliczysz. Koles lojalnie Cie informuje, na co mozesz liczyc z jego strony i
      to jego dobre prawo, ale nie ma sensu czarowac sie, ze Tobie to wystarczy - bo
      juz teraz nie wystarcza.
      Proponuje albo zrezygnowac z blizszej znajomosci z tym panem juz teraz, albo
      powiedziec sobie "wchodze w to, najwyzej za pare miesiecy poplacze troche w
      poduszke, trudno, ale co uzyje przez ten czas, to moje". Pytanie, czy za tych
      pare miesiecy bedziesz gotowa zakonczyc znajomosc. Ryzykowna gra, szczerze mowiac.
      • kookardka Re: Friends with benefits 16.03.07, 11:37
        > Pytanie, czy za tych
        > pare miesiecy bedziesz gotowa zakonczyc znajomosc.

        zakończyc bez wyrzutów w stronę faceta, że wykorzystał i zostawił,
        bez złości na niego, że się nie zakochał. reguły gry są znane
        od początku i wiesz w co wchodzisz.
        • onapo30 Re: Friends with benefits 16.03.07, 16:13
          kookardka napisała:

          > > Pytanie, czy za tych
          > > pare miesiecy bedziesz gotowa zakonczyc znajomosc.
          >
          > zakończyc bez wyrzutów w stronę faceta, że wykorzystał i zostawił,
          > bez złości na niego, że się nie zakochał. reguły gry są znane
          > od początku i wiesz w co wchodzisz.


          Teoretycznie jest tak, jak mowisz. Zadnych wyrzutow, zlosci itd Ale jak to w
          praktyce bedzie wygladac? Kobiety maja jednak z reguly troche bardziej miekkie
          serce, sa bardziej romantyczne, nie sposob przewidziec czy uda sie tylko tak
          dla samego seksu. To przeciez nie jest tak, ze sie idzie do hotelu, bzyk, bzyk
          po ciemku i do domu.
          • romantyk40 Re: Friends with benefits 16.03.07, 16:35
            a ja uważam, ze to faceci są bardziej romantyczni od kobiet,
            i że to faceci mają miękkie serce w tych sprawach,
            a kobiety wbrew pozorom, są twarde
            • zielonooka_bez_tyja Re: Friends with benefits 16.03.07, 17:03
              To chyba jednak nie tak...
              Kobiecie "wypada" to uzewnętrzniać. Facet jest postrzegany, jako mięczak...
              Choć uzewnętrznianie poprzez Sztukę cierpienia Mężczyzn, jest zawsze
              kwintesencją Piękna - czy to poezja, czy muzyka, czy architektura (choćby Tadź
              Mahal)
              Cierpią, myślę, tak samo (oczywiście, Każdy ma swoją skalę, ale nie mozna
              powiedzieć, która płeć bardziej)
    • mahadeva Re: Friends with benefits 17.03.07, 21:14
      to jest ok jesli naprawde sie jest przyjaciolmi, a nie gdy wasze spotkanie
      ograniczaja sie tylko do seksu, a Ty masz ochote na szersza przyjazn

      ja np chyba nigdy sie nie zdecyduje na zwiazek, wiec mi to pasuje :)
    • mahadeva Re: Friends with benefits 17.03.07, 21:18
      sama musisz zdecydowac czego chcesz w zyciu
      czy chcesz meza i dzieci
      czy chcesz byc egoistyczna singielka, ok egoistyczna stara panna :)
      • onapo30 Re: Friends with benefits 18.03.07, 02:10
        mahadeva napisała:

        > sama musisz zdecydowac czego chcesz w zyciu
        > czy chcesz meza i dzieci
        > czy chcesz byc egoistyczna singielka, ok egoistyczna stara panna :)

        Sa jeszcze inne opcje. Nic z tego, co wymieniles mi nie grozi, dzieci juz mam i
        wiecej nie planuje, egoizm tez chyba nie. Na pewno taki zwiazek nie jest tym, o
        czym marzylam i jesli sie zdecyduje to tylko tymczasowo, zeby jeszcze
        posmakowac tego, co mi zasmakowalo.
        • onapo30 Re: Friends with benefits 04.04.07, 14:18
          No wiec jednak sie zdecydowalam tymczasowo smakowac tego miodu z owym facetem.
          Chyba sie wyleczylam z jakiegokolwiek zwiazku z nim wiec mysle, ze to ma rece i
          nogi (na razie, dopoki mam nadzieje nie poznam kogos, kto bedzie oczekiwal
          czegos wiecej)Obym sie nie rozczarowala.
          • ryko Re: Friends with benefits 04.04.07, 14:41
            Doceń w tym facecie bezpośredniość, szczerość i uczciwość... niewielu na to stać.

            A Ty jak się zdecydowałaś, to mniej oczy otwarte i szukaj okazji (tzn. faceta,
            który będzie chciał się zdeklarować, bo próbować to chce każdy...).
            • mahadeva Re: Friends with benefits 04.04.07, 21:14
              Racja Misiu :) Zwykle faceci klamia o zakochaniu, zeby zaciagnac dziewczyne do
              lozka, a potem panicznie sie boja, zeby ona sie nie zakochala... A mi sie marzy
              powazne traktowanie kochanki :) Cale szczescie zdarzaja sie tez bezposredni :)
              Licze na przyjazn z oboma :)
    • lilyrush Re: Friends with benefits 17.03.07, 23:06
      Czysty rachunek zysków i strat- czy Twoje zranienie bęidze mniejsze niż ten
      cudowny seks. Jeśli tak- nie Wam łóżko miekkim bęidze. Jeśli nie- uciekaj daleko
      zanim zacznie mocnije bolec. I nie licz,z efacet nagle zmieni zdanie.
      • dziewczynaartura Re: Friends with benefits 04.04.07, 20:08
        znaczy sie chodzi o fuck friends? :)swego czasu i angelina jolie przyznawala
        sie do takiego ukladu:)
        ja bym sie bala-zwlaszcza jakby koles zblizyl sie niebezpiecznie do mojego typu
        faceta:)ze potem ja bede wchodzic coraz mocniej a on sie obroci na piecie i
        powie zegnaj malenka wiesz jaki byl uklad.
        za duze ryzyko za twarde reguly
        • mahadeva Re: Friends with benefits 04.04.07, 21:15
          ale tacy nie 100% nasz typ sie swietnie nadaja :))
        • onapo30 Re: Friends with benefits 04.04.07, 22:11
          Tak, fuck friends, fuck buddies...jak kto woli:-)

          Ten akurat jest 100% w moim typie, ale jak juz pisalam, wyleczylam sie, wiem,
          ze z tej maki chleba nie bedzie, chodzi mi jedynie o jedno. Zreszta nie beda to
          na szczescie zbyt czeste spotkania, (facet ma rozne inne przyjemnosci, ktore
          stawia wyzej niz zwiazek z kobieta, niestety)wiec glebiej w to nie wejde.
          Niestety ten uklad to duze ryzyko i wielka niewiadoma, zwlaszcza dla kobiety.
          • ryko Re: Friends with benefits 05.04.07, 00:28
            napo30 napisała:

            > Tak, fuck friends, fuck buddies...jak kto woli:-)

            Lub po naszemu kochanka albo chętna przyjaciółka... najbardziej podoba mi sie
            określenie przyjaciółka... fajna sprawa taka przyjaciółka :DDD
          • mahadeva Re: Friends with benefits 05.04.07, 19:08
            Traktuj go jak kumpla.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja