tymczasowa80
25.05.07, 16:39
...od czasu do czasu otrzymywac od swojego partnera drobne prezenty, kwiaty,
dowody pamięci, to czy to jest już za duzo? Czy taką potrzebę odbieracie jako
księzniczkowatość? Czy jeśli facet bez wątpienia kocha, zabiera czasem do
kina, czasem na weekend za miasto, czasem na obiadek w knajpce, częsciej na
lody, kupuje porządne, staranne prezenty urodzinowo-imieninowo-innookazjowe,
ale kobieta mimo to tłumaczy, że to nie to samo, że chciałaby niespodzianki,
chociaż raz na miesiąc, bez okazji, to jest odbierana jako zachłanna i wciąż
niezadowolona księżniczka? Drobne dowody pamięci nie muszą kosztowac więcej,
niż parę zł (tulipanek to przecież max 5 zł), a są takie miłe... Czemu facet
tłumaczy, że on taki nie jest, że nie potrafi tak myśleć, że może i rozumie
tę potrzebę, ale nie umie być TAKI? Że życie to nie film, że ludzie którzy
się kochają nie robią sobie nawzajem prezentów (poza urodzinami, rocznicami
itd) tylko po prostu razem są i tyle... Wytłumaczcie mi to, proszę. Czy
pragnienie bycia adorowaną to taki grzech?