Dodaj do ulubionych

Ciche dni...

31.05.07, 17:31
Witam wszystkich forumowiczów. Od jakiegoś czasu małżonka się nie odzywa,
oczywiście było niewielkie starcie (naprawdę niewielkie) chodziło o
krytykowanie jej osoby, że cały czas to robię i niby to żarty ale ona nie lub
i tego typu żartów, naprawdę wydawało się niezbyt przełomowo czy przesadnie.
I od tamtego czasu ni cholery ani słowa, coś do niej zagadaywałem a ona nic.
No więc postanowiłem się też nie odzywać i tak już 3 dzień - jeszcze tak
długo nigdy nie było co tu począć - niby jest normalnie tylko cisza non stop -
fajnie jest bo nie mówi co mam robić a z drugiej strony nie wiadomo czego
nie robić, żeby nie dolać nitrogliceryny do płonącej już rafinerii. Co
radzicie????
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Ciche dni... 31.05.07, 17:40
      Przepros. Po co sie gryzc bez potrzeby. Nie krytykuj jej tyle, nawet w zartach,
      najwyrazniej ciezko to znosi. Co w tym skomplikowanego?
      • izabellaz1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 17:43
        eeela napisała:

        > Przepros.

        Ale jeśli nie przegiął to dlaczego ma przepraszać???
        • eeela Re: Ciche dni... 31.05.07, 17:48
          > Ale jeśli nie przegiął to dlaczego ma przepraszać???


          Dlatego, ze ja zranil. Jak komus niechcacy nadepniesz na noge, to tez nie
          przepraszasz?
    • izabellaz1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 17:42
      rumcajs1980 napisał:

      > fajnie jest bo nie mówi co mam robić

      A normalnie to ONA mówi TOBIE co TY masz robić???

      > a z drugiej strony nie wiadomo czego nie robić

      To dostajesz również wytyczne czego nie robić???
      • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:02
        Nie tu chodzi o to, że normalnie w ciągu dnia to mówi "zrób to zrób tamto -
        idziemy tam idziemy tu a ja z reguły nie jestem do
        wszystkich "wytycznych "przychylny ale dla świętego spokoju robię to mimo, że
        burzy to jakiś tam mój harmonogram. Teraz robię tylko to co dla mnie słuszne i
        potrzebne i mam czas na wszystko:)
        A jeśli chodzi o to czego nie robić to głównie chodzi o to że poszedł bym z
        kolegą na piwo - bo mnie zaprosił ale nie wiem jaki skutek to wywoła. W końcu
        wychodząc na wieczór sadzam niechcący ją w domu (małe dziecko:) i może to być
        kolejnym powodem do nieodzywania się lub zaostrzenia strajku :)
        • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:08
          ??????????????????????
          Przepraszam, ale jaki staż ma Wasze małżeństwo i po ile macie lat?
      • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:05
        Ciche dni.
        Największa głupota jaka może zaistnieć w małżeństwie.
        • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:43
          Zgadzam sie z Toba Grzechu.
          Ja nawet pół godziny nie porafie milczeć.
          Tylko rozmowa choćby za głośna ale trzeba się jasno określić.
          Taka cisza przed burza narobi dużo szkody .

          • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:04
            Hejka Wininia.
            Od samego początku, niepisana umowa.
            W małżeństwie jest różnie, kontrowersje i sprzeczki niuniknione.
            Ale, idziemy spać, nigdy osobno, mimo że nadąsani, to razem.
            A rano, 'tematu' nie było. Nie wspomina się o tym słowem.
            Ciche dni, dni stracone. Jeszcze jedno przed drugim unosi się ambicją, kto
            pierwszy 'pęknie' i zagada.
            I znam przypadki, gdzie nie gadają do siebie tygodniami. Nawet już taka
            paranoja, że piszą do siebie karteczki i zostawiają na stole w kuchni. Obłęd.
            A najgorsze, że dzieci na to patrzą. Piękne wzory zyciowe mają.

            Wieczorka Wininia i weekendu.:))))))))
            Jutro górki.
            Coś mi się przypomniało. Może na sprzedawczynię? Zawsze widzę w Rynku i w
            uliczkach przyległych, że poszukują sprzedawczyń.
            To jako wakacyjna, to dobra praca.
            Bo za kelnerkę, to ma rację. Ja też odradzam.

            Ps.
            Wininia. Mówię o sprzeczkach małżeńskich. Nie o awanturach, z rękoczynami
            itd.
            O tym nie mam zielonego pojęcia.
            • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:15
              "Kiebyś Ty tak za mną jako jo za Tobą....

              Powinni sobie małżonkowie dośpiewać.

              Miłego wypoczynku:) Hej!

              Kurcze właśnie juro zaczyna w Rynku jak kelnerka:)
              Była na przeszkoleniu i uczy się cennika .
              A będzie sie działo w Krakowie.750-lecie

              • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:23
                Winninia.
                Za Twym pośrednictwem udzielam jej ostatecznego instruktażu.
                Znam Rynek i wiem.
                Napiwki ma drzeć bez żadnych skrupułów. Żadnych. Żadnych wyrzutów sumienia.
                I powiedz jej to. Bo to jeszcze młodziutkie.
                Po to będzie zasuwać 2 miesiące dziewczyna, by zarobić.

                Jeszcze w czerwcu i na początku lipca przewalimy się przez Rynek. Może ją
                poznam? Świt jest mały.:)))))))))
          • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:07
            U mnie dni w ogóle nie mają prawa bytu. Jak już to godziny. Wtedy mam dwoje
            heroldów pod ręką, którzy przesyłają wiadomości w obie strony;)
            • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:19
              To takie ogniwa łączace.
              Ale trzeba je szczędzać.
              Pozdrawiam
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:25
                Heroldowie służą w zależności od wagi sprawy. Mają czasem ubaw i potem my
                wychodzimy na głupków:)A co tak gubisz litery?;)
                • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:46
                  Bo latam u za takim jednym,kóry mnie oczarwał swą mądością:)
                  I Tobie polecam jego kmentarze.
                  Godne uwagi.
                  • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:14
                    Coraz mniej Ciebie:) Może kubeł zimnej wody na odczarowanie?:)))
                    • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:23
                      Polej,polej:)
            • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:13
              Dwoje heroldów?
              A może jeszcze na karteczkach wiadomości wagi małżeńskiej roznoszą i dmą w
              trąby, w celu uroczystego ogłoszenia?
              Ej Pendulka, Pendulka.
              Ty i On i ciche dni, świat by się musiał zawalić.
              ;))))))))

              Weekendziku w Twej puszczy i borze na siedlisku.
              Zważaj na żmije, tako ostrzega Lit.
              Aż się boję jechać w te górki. Bo górska, to 'miedzianka'.
              Dziabnie i po mnie.
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:52
                To miłego łikendowania. Zabierz buty gumowe na węże. U mnie pod dostatkiem
                świerszczy i szerszeni. Dobranoc :))))
    • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:03
      Nitrogliceryna nie eksploduje od temperatury czy ognia. W płomieniu, spala się.
      Ekspoduje od impulsu uderzeniowego.

      Raczej, nie dolewaj oliwy do ognia.
      • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:12
        Aby zagasić płonący szyb naftowy serwuje się nitro, którego eksplozja zabiera
        tlen z pobliża płomienia szybu co "dusi" ów płomień (tak w pigułce).
        Termin "dolewania" zaporzyczyłem z tego właśnie powiedzonka Mądralo:). Zwróć
        uwagę na merytorykę mojego zapytania a nie stylistykę...
        • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:39
          Powtarzam. Od impulcu uderzeniowego [jeżeli wiesz, co to jest].
          A starego filmu [wprawdzie kultowego], staremu dziadkowi nie opowiadaj. Bo
          znam go na pamięć, klatka po klatce.
          • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:49
            nie wiem co to impulc (jak się czepiasz to ja też) no a jak znasz film to co
            się dziwisz - no a wpewnym wieku to film się ogląda klatka po klatce, czasami
            przewija do tyłu jak się nie załapie albo akcja za szybka:)
            Daruj sobie bo też potrafie być uszczypliwy.
      • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:29
        Zgadza się. Jak trzasnęłam kiedyś drzwiami to szyba poleciała i dopiero się
        zaczęło;)
        • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:15
          Wprawił szybę? Wprawił.
          No to o co chodzi?
          :)))))
          • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:25
            Ale wygaduje po TYLU latach :(
            • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:49
              Boś nie wyraziła podziwu dla jego wrawności w szybkim wprawianiu
              szyby.:))))))))) I o to żal przez lata.

              Ciesz się, że Ci nigdy nie sprawił laski barynitu powietrznego pod poduszkę i
              nie odpalił lonta.
              To by była delikatna pieszczota jeszcze. Bo by jak laska dynamitu skalnego? To
              już gorzej.
    • zielonooka_bez_tyja Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:34
      Przeczekać. I przesunąć granice żartu z już "ranić" na jeszcze "bawić" -
      najlepiej zarówno Żartującego, jak i Obiekt żartów.
    • kookardka Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:43
      No to pewnie chłopie pojechałeś po niej, a nie pożartowałeś,
      albo żarty bawiły tylko Ciebie ... pogadaj z nią o co chodzi,
      dlaczego czuje się urażona tymi żartami, po to żebyś zrozumiał
      w czym jest problem. Dla Ciebie to nic a ją najwyraźniej zabolało.

      Po co Wam ciche dni - to chyba najgorsze z możliwych rozwiązań ...
      rozumiem, że czasem ludzie pokłócą się porządnie i dają sobie czas
      na przemyslenie sprawy, wyciągnięcie wniosków, przeanalizowanie,
      ale jak widać w Twoim przypadku ani przemysleń nie ma, ani wniosków,
      ani analizy bo nie wiesz o co chodzi ... marnowany czas a w niej cały
      czas rośnie żal ... przytul i łagodnie zapytaj dlaczego się nie odzywa ...
      • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:16
        Kokardko.
        Wiesz jak wygląda cisza po sprzeczce?
        Godzina ciszy. Nc się nie dzieje. Każde zajęte sobą. Ale w domu musi się
        zadziać coś, co normalnie jest wspólnym dzianiem. I nie da się tego uniknąć.
        No to się zaczyna.
        Jedno drugiemu pokaże język żartobliwie i po zawodach. Czyli po ciszy.

        Koooko. Sprzeczki małżeńskie maja swe źródło w niesamowicie drobnych i
        nieistotnych powodach. Wprost smiesznych. Nigdy kłótni powaznej, awantury, nie
        wywoła poważny problem dotyczący małżeństwa i rodziny. Nigdy.

        Pomijam tematy zdrady, niewierności, chorobliwej zazdrości itp. To inna
        kategoria. W mym rozumieniu, ocierająca się, eeee, nie bedę mówił.
        • kookardka Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:19
          Wiem jak wyglada cisza po sprzeczce ...
          mam za sobą dwa długie związki, w sumie będzie ponad 10 lat ...
          i wiem jak to jest gdy rośnie żal, gdy druga strona bagatelizuje problem
          • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:22
            A może pierwsza ten problem wyolbrzymia.
            • kookardka Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:25
              Różnie to bywa, to fakt ... czasem ktoś się za bardzo czymś przejmie,
              albo nie do końca złapie intencje, ale od tego jest rozmowa by to wyjaśnić
              i albo przestać brać coś do siebie, albo zaprzestać pewnych zachowań ...
              jak ludzie chcą się dogadać to się dogadają, nic nie może dziać się kosztem
              drugiej strony ...
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:20
                Otóż to właśnie! Jak chcą. Róznie z tym bywa. Najgorzej jak jeden czeka na
                drugiego ruch:)
                • kookardka Re: Ciche dni... 01.06.07, 05:49
                  Jeśli są to błahostki i pierdołki to faktycznie dziecinada ...
                  ale są sytuacje, że już się nie chce ... i wtedy Ci wisi,
                  czy zgoda będzie za dwie godziny dwa dni dwa tygodnie czy wcale ...
            • zielonooka_bez_tyja Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:26
              To, co rani, jest kwestią odczuwania Ranionego, nie Raniącego... Coś, co
              dotknie Ciebie, dla mnie może być bzdetem... i odwrotnie. Trudno tu mówić o
              wyolbrzymianiu. Lepiej nie wchodzić na teren, który jest zaminowany wcale -
              zamiast usiłować slalomem omijać miny.
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:21
                Ja tam się nie pcham na miny. Wolę rzucić kapciem;)
                • zielonooka_bez_tyja Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:23
                  On w pewnym sensie też "rzuca kapciem":) Siłę rzutu musi jedybie wyregulować;)
                • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 21:56
                  Jak dotychczas - celnie.
                  :)))))))))
            • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:17
              Strzał w środek tarczy.
              :)))))))
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:23
                Trzeba mieć dobre oko i nie trzęsąca się rękę:))))
        • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 01.06.07, 09:41
          Każda para nie zależnie od tego czy jest w małżeństwie czy nie ma specyficzny
          sposób porozumiewania się. Jeśli ja w tej sytuacji pokazał bym przy tak
          poważnej potyczce język to żona porozumiewawczo pokazała by mi żebym się
          stuknął w główkę ale przełamania lodów by napewno nie było. Poza tym moja
          małżonka ma bardzo specyficzny sposób "wysypywania" wszelkich bóli i doskwierań
          za jednym zamachem - ot tak jak się miara przeleje. Traktować je
          jako "niesamowicie drobne i nieistotne" było samobójstwem.
    • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 18:49
      I po Wam to?
      Podejdz,przytul i przeproś.
      Jak Wy to wytrzymjecie?

      • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:07
        Też tego nie rozumiem.:)))
        • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:20
          Ja rozumię. Idą na wytrzymałość:))
          • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:20
            Czyli, kto kogo zegnie?
            czaja się wokół siebie. 2 tygodnie.
            Niczym ojownicy sumo.:)))
            • wininia Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:26
              A może to taki afrodyzjak dla nich:)
              • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:35
                Szczególnie te 'majteczki'
              • grzech_o_1 Re: Ciche dni... 31.05.07, 20:51
                Nie wiem.
                Ja pijam napary z łąkowych ziół i kwiatostanów.
                :))))))))))))))))))))))))))))))))
    • pendula Re: Ciche dni... 31.05.07, 19:18
      Czyli też jesteś uparty. Napisz smesa lub liscik. Cokolwiek żeby przełamać lody.
      Ja bym nie wytrzymała nawet pół dnia.
    • frankhestain daj larwie w leb pokaz ze jestes facet 31.05.07, 19:56
      • pendula Re: daj larwie w leb pokaz ze jestes facet 31.05.07, 20:34
        A chcesz patelnią oberwać? Widziałam już skutki tego na żywo. Więc patrz w
        lustro i naciesz się swoją facjatą;)
      • rumcajs1980 Re: daj larwie w leb pokaz ze jestes facet 01.06.07, 09:42
        Do tego stopnia w życiu:)
        Chyba żart jakiś...
    • krzysztof76pila Re: Ciche dni... 01.06.07, 09:55
      Uwazam ze powininenes przestac jak krytykowac tak dla zabawy.
      Wyglada na to ze ja to bardzo rani i mozesz sie zdziwic jak ja zniszczysz.
      Kropla drazy skale, tak samo z pozoru niewinne glupie zarty moga zniszczyc
      czlowieka po jakims czasie.
      • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 01.06.07, 10:39
        Zgadza się, może troszkę przecholowałem, będę się starał ze wszystkich sił
        mniej krytykować - zobaczymy czy coś da.
    • nemo1968 Re: Ciche dni... 01.06.07, 10:00
      Witaj,

      - gra

      Twoja żona aktualnie prowadzi z tobą grę w "milczenie". Nie zgadzaj sie na to,
      to jej gra i jej reguły. W zaden sposob nie odniesiesz z tego korzysci.
      Ona teraz probuje wymusic na tobie okreslone zachowanie. Badz sobą, zachowuj
      sie normalnie, rozmawiaj z nia normalnie, wrecz powiedz jej, ze ciche dni to
      nie jest metoda na rozwiazywanie problemow.

      - potrzeby zony

      Musisz zrozumiec, ze ona chce miec mezczyzne w domu. Nie mozesz unikac
      podejmowania decyzji i uciekac przed nią. Wiecej angazuj sie w sprawy domu, bo
      mam wrazenie, ze uciekasz od nich. Podejmowanie calej odpowiedzialnosci i
      troski o prawidlowe, codzienne funkcjonowanie domu jest zbyc duzym ciezarem dla
      zony i musisz jej pomoc.

      - twoj czas

      Wyjątkowo cenny, ulotny i niepowtarzalny. Gospodaruj czasem swiadomie, nie
      dawaj go sobie krasc przez glupstwa. Musisz na codzien oprocz pracy znalezc
      czas dla: siebie (prywatnosc), domu (zadania gospodarcze typu stukanie
      mlotkiem), dziecko, żona. Odpusc sobie gazetki, a szczegolnie TV, tego
      ochydnego zlodzieja czasu i wyobraźni :).

      - prywatnosc

      Wytłumacz swojej zonie, ze masz potrzebe prywatnosci i potrzebujesz chwili
      spokoju i samotnosci jak wrocisz z pracy do domu i nie jest to oznaka kryzysu w
      zwiazku, tylko porzebujesz sie wyciszyc i "zebrac mysli". Nie myl tego z
      czytaniem gazety lub bezmyslnym wslepianiem sie w TV (najlepiej wyrzuc TV z
      domu !)
      Czy masz w domu swoje wlasne miejsce : garaz, pokój, fotel w roku salonu,
      cokolwiek, co sprawia, ze jestes chwile sam ze sobą ? Musisz miec takie miejsce
      lub jego substytut.

      - koledzy

      Twoja zona powinna rozumiec, ze potrzebujesz towarzystwa innych mezczyzn dla
      normalego rozwoju (tak, rozwijasz sie jeszcze - az do śmierci). Potrzebujesz
      miec swiadomosc stalej obecnosci i wsparcia "starszyzny plemiennej". Chodzic na
      piwo, wedkowanie, granie w gałę. Chyba, ze naduzywasz alkoholu i obawy twojej
      zony maja inny charakter. Chyba, ze uciekasz z domu do kolegów, zeby
      odstresowac żone - nie tedy droga !
      Dla rownowagi zapros czasem do domu jakiegos kolege z jego zoną na cisto twojej
      zony, zeby nie czuła sie wyeliminowana z towarzystwa.:)

      - partnerstwo w zwiazku

      Nie daj sobie narzucic roli meza fajtlapy, nieudacznika, na ktorego zona
      wiecznie narzeka. Masz swoj rozum, uczucia i wolę, nie daj sie uprzedmiotowic.
      Z drugiej strony uswiadom zonie, ze nie moze ci ciagle mowic co masz robic i
      ciagle "wrzucać" nowych tematow do zalatwienia. Ulegasz dla swietego spokoju
      ale efekt jest taki, ze tracisz szacuinek sam do siebie a i ona o tobie ma
      coraz gorsze zdanie. Byc moze twoja zona musi pojąc, ze wbrew jej checiom i
      intencjom zawsze w wszym domu bedzie panowal pewien rozgardiasz i uroczy chaos,
      ale w tym jego urok.... :)) Ale angazuj sie w sprawy domowe; (1/2 h na dobę dla
      infrastruktury domowej - cieknący kran, odłażaca tapeta...itd. - polubisz to:).

      Pozdrawiam - nemo :))
      • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 01.06.07, 10:46
        gra-
        tu się zgadzam w 100%;

        potrzeby żony-
        ja w tym domu robie zakupy,sprzątam w 70%,piorę i prasuję a także przez
        większość czasu zajmuje się dzieckiem - czyli 95 % czynności w domu wykonuje
        ja. Żona chodzi do pracy ja od 4 miechów mam wolne;

        mój czas-
        nie narzekam;)

        prywatność-
        nie narzekam:)

        koledzy-
        to ona mnie czasem wygania na impre:)

        parterstwo związku-
        chyba tu diebeł śpi!!!

        Dziękuję Nemo:)
        • wininia Re: Ciche dni... 01.06.07, 11:14
          Przemówiliście już?
          Dziś jest okazja:)
          • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 01.06.07, 12:42
            NO STAŁO SIĘ !!! Wziąłem ją na ławeczkę i zagadałem. Zapytałem by mi
            wytłumaczyła o co ten dym i co mogę zrobić by zapobiegać takim zajściom. No to
            ta jak z pacieża:wtedy to a wtedy tamto a to mi się nie podoba a zmieniłeś się
            a koleżanki mówią a ja tak nie chce itp itd ze 2 godziny. Aż mnie głowa
            rozbolała.
            Bo tak to właśnie jest ja mówie z grubej rury: nie rób tak bo zzepsujesz, ułuż
            naczynia tak to się umyją dobrze,nie wrzucaj patyczków do kibla bo się zatka i
            luz. A ona nic nic nic a potem sruuuuuuuuuuuuuuuu za cały rok z górki....
            No ale przeprosiłem ją, powiedziałem że również sama wiele z tych rzeczy
            praktykuje wieć niech tego typu hipokryzji nie odprawia. Ostatecznie ZGODA:)
            • nemo1968 Re: Ciche dni... 01.06.07, 12:48
              Moim zdaniem na razie zawieszenie broni :))) raczej niz zgoda, ale jestescie na
              dobrej drodze. Zauwaz tylko, ze znowu zapytałeś "co mogę zrobić" zamiast: "Co
              możemy i chcemy zrobić.." Dostrzegasz roznicę ? :)
              W kazdym razie, nie pozwólcie, zeby patyczki w kiblu załatwiły wam małżeństwo,
              bo to brzmi jak z taniej komedii ;)))
              • rumcajs1980 Re: Ciche dni... 01.06.07, 12:54
                Nie no zgadza się : zapytałem w swoim imieniu bo czułem że to ja nabroiłem,
                gdybym zapytał :"co możemy zrobić aby było lepiej??" usłyszałbym na 99
                % "MY???? Jakie My ??? Chyba co Ty masz zrobić aby było lepiej !!!".
                A jeśli chodzi o patyczki w kiblu no cóż najlepsze scenariusze pisze życie -
                komedii również:)
                • nemo1968 Re: Ciche dni... 01.06.07, 13:06
                  Idzie mi o to, ze Ty sie dostosowujesz, wolisz ustąpić, zapytac co mam zrobić,
                  zebys znowu powiedziala, ze jestem grzeczny. Tymczasem lepiej by bylo dla jej i
                  waszego wspolnego dobra nie zaczynac asekurancko, ze ty z góry bierzesz winę na
                  siebie.A jak ona łaskawie tez przyzna, ze zbroiła - to dobrze, a jak nie
                  przyzna to trudno - dla świetego spokoju bierzesz to na siebie.

                  W sumie te ciche dni sa wynikiem jej reakcji na Twoją zmianę postepowania.
                  Zwroc uwage, ze pierwsza reakcja jest zwykle spontaniczna i powiela utarte
                  schematy - czyli dac ci po nosie, az zmiekniesz. Przygotuj sie na cięższy oręż -
                  brak seksiku. To bedzie troche trwalo, bądz cierpliwy. Daj jej czas na
                  zrozumienie, nie wymagaj deklaracji od razu, moze miec potrzebe przemyslenia
                  tego w spokoju. Zyczę powodzenia ! :))
      • wininia Re: Ciche dni... 01.06.07, 10:47
        Rewelacja:)
    • camel_3d i ty sie przejmujesz? 01.06.07, 11:29
      t chyba lepsze niz miala by trajkotac caly czas.
    • braun_f Re: Ciche dni... 02.06.07, 12:42
      > chodziło o krytykowanie jej osoby,

      predzej czy pozniej sie odezwie:
      wynies smieci, posprzataj, nie pij tyle, zdradziles mnie, wypie***
      typowe obiawy mlodych malzenstw
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka