sigma33
09.07.07, 01:43
Stając przed ołtarzem zawierasz umowę z której już nie ma odwrotu. słowa
przysięgi brzmią "bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej"
Podpisując intercyzę przyznajesz że jednak nie wierzysz w dozgonny związek bo
jak można przysięgać że się coś zrobi i zakładać porażkę jednocześnie? jak dla
mnie intercyza kłóci się z sensem małżeństwa- wiadomo, że istnieje pewne
prawdopodobieństwo (całkiem spore zresztą), że po pewnym czasie w małżeństwie
coś się posypie i może dojść do rozwodu W ogóle nie zakładam, że ktoś może
myśleć inaczej. Ale tu pojawia się sprzeczność. Wiemy, że idealnie wcale być
nie musi, ale nie wypada powiedzieć tego głośno (czytaj: podpisać intercyzy)
A może -trzeba mieć po prostu tyle kasy żeby w razie rozpadu, mieć wszystko w
d.upie a nie narzekać na ślepą miłość:)
Z optymistycznym pozdrowieniem!. Dobrej nocy życzę.