Dodaj do ulubionych

.......Intercyza.....

09.07.07, 01:43
Stając przed ołtarzem zawierasz umowę z której już nie ma odwrotu. słowa
przysięgi brzmią "bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej"
Podpisując intercyzę przyznajesz że jednak nie wierzysz w dozgonny związek bo
jak można przysięgać że się coś zrobi i zakładać porażkę jednocześnie? jak dla
mnie intercyza kłóci się z sensem małżeństwa- wiadomo, że istnieje pewne
prawdopodobieństwo (całkiem spore zresztą), że po pewnym czasie w małżeństwie
coś się posypie i może dojść do rozwodu W ogóle nie zakładam, że ktoś może
myśleć inaczej. Ale tu pojawia się sprzeczność. Wiemy, że idealnie wcale być
nie musi, ale nie wypada powiedzieć tego głośno (czytaj: podpisać intercyzy)

A może -trzeba mieć po prostu tyle kasy żeby w razie rozpadu, mieć wszystko w
d.upie a nie narzekać na ślepą miłość:)

Z optymistycznym pozdrowieniem!. Dobrej nocy życzę.
Obserwuj wątek
    • grzech_o_1 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 08:05
      Intercyza obecnie ma jeden sens główny.
      Wielu małżonków prowadzi obecnie jakieś biznesiki czy inne interesy. Zadłuża
      się. I spisana intercyza pozwala współmałżonkowi żyć sopkojnie. Nie odpowiada
      za długi drugiego. A przykładów, gdy mąż nabrał kredytów a komornik później
      nachodzi żonę mamy ostatnimi laty aż nadto.
    • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:12
      Dla tych, którzy nie chcą słyszeć o intercyzie
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66920,3483885.html
      Ten dokument czasami jt ratunkiem. I mozna ją podpisać w każdym momencie
      związku. Przed slubemm.. coż, to co każde zdobyło, kupiło, ma przed ślubem,
      zawsze będzie należało właśnie do tej osoby. Dopiero dobra zdobyte po ślubie są
      wspólne. Chyba, że jt rozdzielność majątkowa, którą również można podpisać w
      trakcie małżeństwa.
      ;)
      • grzech_o_1 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:18
        Witam.
        Tylko powiedz Marzenko, dlaczego u nas na słowo intercyza czy rozdzielnośc
        majątkowa ludzie tak powszechnie się wzdragają? Z mety węszą, że partner juz
        kręci jakieś niecne zamiary.
        • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:28
          Bo są romantykami.
          Co nie pzreszkadza im przy ewentualnym rozwodzie wywlekać wszystkich brudów,
          szkalować się nawzajem i dzielić fotela na pół za pomocą piłki do drewna;)
    • gipsygirl Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:26
      Troszkę mylisz pojęcia.. Ślubowanie, przyrzekanie soebie, to.. jedno. Umowa
      cywilno-prawna, to zupełnie co innego. A intercyza jest właśnie taką (o ile
      dobrze u mnie z nazewnictwem) - tak, jak ślub.. cywilny, przed Urzędnikiem.
      Tutaj nie ma miejsca na sentymenty i przyrzeczenia Nikogo nie interesują, a
      jedynie.. ustalenia, jakie prawa i obowiązki "po" i jakie prawa i obowiązki na
      wypadek rozwiązania związku małżeńskiego..

      Pozdrawiam:)
      • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:30
        gipsygirl napisała:

        > a jedynie.. ustalenia, jakie prawa i obowiązki "po" i jakie prawa i obowiązki
        na wypadek rozwiązania związku małżeńskiego..
        >
        No nie do końca tylko na wypadek rozwodu. To wpływa na sprawy majatkowe od
        momentu podpisania dokumentu, czyli już w czasie trwania związku;))
        • gipsygirl Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:34
          No.. to znaczy "po":)
          • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:34
            Si, macie rację kobieto;)
        • grzech_o_1 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:39
          Dodaj, że mimo interyzy związek bez przeszkód może być dozgonny. Przecież
          intercyza w trakcie normalnego trwania związku nie ma na niego wpływu.
          • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:43
            Niniejszym dodaję.
            Zreszta gdyby intercyza miała tak katastrofalne skutki dla związków, to te
            nieobarczone żadnymi zapisami powinny trwać w szczęśliwości do końca dni jej
            lub jego. A jak się okazuje wcale tak nie jt. Niemal 70 tys. rozwodów rocznie.
            Najczęściej po 2-3 latach małżeństwa. I nie z powodu podpisanych intercyz.;)
          • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:44
            ale ma po smierci.
          • gipsygirl Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 10:15
            heh:) Oj.. ma, ma.. w niektórych przypadkach BAAAAARDZO ma:))))
      • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:34
        Bardzo dobrze.
        Z tym , ze to "po", jest dwojakiego rodzaju.
        1 po rozwodzie.[załozmy , ze to odrzucamy]
        2 Po smierci jednego ze wspolmalzonkow.
        Sa stare rodziny ktore musza dbac o tzw spuscizne pokolen.
        Nie moga stare rodzinne pamiatki , bedece w posiadaniu rodziny setki lat,
        przechodzic na własnosc innej rodziny tylko i wyłacznie z powodu tego , ze ktos
        zawarł slub.
        • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:38
          Hmm tu mam mieszane uczucia. Czemu nie? Zn 'możesz korzystać ze wszystkiego,
          póki żyję, ale jeśli umrę to zapomnij, że cokolwiek może być twoje. Nawet ten
          stary fotel i komoda.' ?
          Jeśli to nie było zastrzeżone testamentem, rozdzielnościa majatkową, intercyzą,
          połowa majątku dostaje się współmałżonkowi. Reszta dla dzieci i ew. dalszych
          krewnych.;)
          • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:42
            A nadania krolewskie i ksiazece wydane na nazwisko, a sygnety , pieczecie,
            indygenaty , i tysiace innych tego typu rzeczy?
            Sygnet rodowy np, Sanguszkow, ma sie dostac w rece , Rodziny p. Pigolki tylko
            dlatego , ze dzieci wspolnych nie mieli a Sanguszko zmarł pierwszy?
          • grzech_o_1 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:46
            To są Marzenko już zawiłości życia, co do których Kodeks Cywilny podsuwa
            możliwości rozwiązań. Wybór nalezy oczywiscie do nas.

            A do tego co napisałaś wcześniej. Że sie wzragają, bo są romantykami. Tylko
            zdarza się, ze ta romantycznośc wychodzi kiedyś bokiem.

            Przykład prawdziwy z kręgu znajomych. Teść kupuje mieszkanie i coś mu pada na
            mózg i właścicielem robi, rzecz nie bywała - zięcia!!! Minęło chyba cztery lata
            i rozwód wisi na włosku.
            No i co? Mają ludzie rozum w głowie?
            • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:49
              Moze cofnac darowizne, ze wgledu na tzw "niewdziecznosc".
              Chyba , ze mu "kopsnał" kaske po cichu , pod stolem, no to ma w plecy!
              Byc moze podwojnie , bo jak sprawa trafi do sadu , to jeszcze urzad skarbowy
              moze w to "wejsc".
              • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:54
                A można było na wnuki zapisać albo na siebie.
                Ale fakt, darowiznę można cofnąć. ;)
                • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 10:00
                  gdyby ludzie nie ronbili głupstw i swinstw to prawnicy poumierali by z
                  głodu :))
                  Juz ja ich tam , do poprawnosci i rozumu , namawial nie bede. :))
        • gipsygirl Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:40
          wrrrrrr... "po" podp[isaniu Umowy.. następny:)) rozwiązanie związku jest kilka
          słów dalej:)
          • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:43
            ja zrozumiałem po jako zakonczenie zwiazku.
            • gipsygirl Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 09:45
              Menia też:)) Jakoś się dziwnie "po" tylko z końcem love-storry kojarzy,
              ciekawe.. czemu..;))
              • pawel19802 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 12:57
                >sigma napisała
                A może -trzeba mieć po prostu tyle kasy żeby w razie rozpadu, mieć wszystko w
                d.upie a nie narzekać na ślepą miłość:)

                albo kochać i wybaczać;)
                Tak w ogóle, to co warte jest uczucie mężczyzny do kobiety (albo na odwrót)
                jeżeli nie jest on w stanie zaryzykować dla niego połowy swego dobytku ;) ?


                Świetny wątek sigma:) .
                Przed ślubem warto do niego wrócic ;)
                Masz u mnie plus:)
                pozdrawiam

                • sss_29 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:05
                  A ja zapytam - zwłaszcza
                  zwolenników intercyzy - ilu znacie ludzi, którzy podpisali intercyze? Czy sami
                  ją podpisaliście, czy jestescie teoretykami? A zwłaszcza ilu z was jest takich,
                  którym, jako biedniejszym w związku, bogatszy partner kazał podpisać? Nie
                  wierzę, no po prostu nie wierzę, że taka propozycje nie ugodzi w czyjąkolwiek
                  godność. JA bym sie czuła podle.Pozdrawiam
                  • dziadek53 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:09
                    Gdy sie zenilem , wlasna mialem tylko poduszke, a zona nic.
                    Nie pisalismy intercyzy.Niech jej bezie. :))
                    • ww_28 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:40
                      dziadek53 napisał:

                      > Gdy sie zenilem , wlasna mialem tylko poduszke, a zona nic.
                      > Nie pisalismy intercyzy.Niech jej bezie. :))

                      intercyzę można podpisać i w trakcie małżeństwa, więc.. nic
                      straconego...:):)pozdrawiam
                  • ania74111 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:12
                    Nikt nie chce zakładac a priori, że jego wybranek/wybranka może okazać się
                    niegodny/a miłości jaką ich obdarzamy.
                    To bardzo ludzkie...taka postawa...troszkę uczuć wyższych i wszyscy zadowoleni:)
                    Ale... czasami jest tak, że mimo całej dobrej woli tej drugiej strony - niestety
                    - nie wyjdzie.
                    I dlatego intercyza bardzo sie przydaje.
                    Ja bym podpisała, aczkolwiek w odpowiednich okolicznościach.

                    Jestem, macham łapką Tobie, Sigma33 , i całej czeredzie dyskutantów. miłego
                    gdakania:)
                    • sigma33 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:33
                      Witaj Ania :)oki,też macham:) a teraz zawijam kiece i lecę.... aaaa!!!....
                  • kobieta.11 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:19
                    sss_29:)podpisałabym i nijak nie widze zeby to mialo nadszarpnac moja godnosc
                    (pomijam drobny fakt ze moglabym sobie w intercyzie np. zazyczyc 1mln $ za kazdy
                    rok malzenstwa tak jak zrobila to Catrina Z-Jones biorac slub z tym starcem M.
                    Douglasem :) a co :)! Pozdr
                    • sigma33 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:31
                      W myśl teorii wiekszości ludzi jestem naiwna i głupia. Wierzę w miłość i mam
                      zaufanie do mojego faceta. Wzięlismy ślub bez intercyzy i jestem pewna, że czeka
                      nas wspólna starość.W moim słowniku nie ma słowa "zdrada", nie wyobrażam sobie
                      siebie w ramionach innego.Może jestem niepoprawną optymistką, ale nie mam
                      powodów do obaw. Pozdrawiam wszystkich i życze udanych związków :^)
                      • ww_28 Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 13:41
                        Sigma
                        Zdrada zawsze była, jest i będzie. Jak ktoś jest aż tak naiwny, żeby ufać
                        bezgranicznie (chociaż istnieje zasada ograniczonego zaufania w ruchu drogowym)
                        to jest naiwny :) W zwiazkach miedzyludzkich, nie ma miejsca na bezgraniczne
                        zaufanie. Każdy coś knuje, pod siebie, a prawdziwych altruistów już nie ma (może
                        nigdy nie było?)...:)
                        Powodzenia:)
                    • menk.a Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 15:51
                      Podpisała i twierdziła i twierdzi, że kochała, kocha i będzie kochać, póki
                      śmierć itd. W tamtych kręgach intercyza nie budzi niezdrowych emocji.;)
                    • p.s.j Re: .......Intercyza..... 09.07.07, 15:59
                      > (pomijam drobny fakt ze moglabym sobie w intercyzie np. zazyczyc 1mln $ za kazd
                      > y
                      > rok malzenstwa tak jak zrobila to Catrina Z-Jones biorac slub z tym starcem M.
                      > Douglasem :)

                      Nie, nie mogłabyś :) w świetle polskiego prawa nie ma takich rozwiązań. A już na
                      pewno nie w intercyzie.
    • menk.a Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:29
      Chętnie. Nawet baaardzo;)

      Czy poponowanu komuś podpisanie tego papierka? Albo proponował coś takiego
      komuś?
      Kto ma rozdzielność majątkową? Jak to wpływa na związek?;)
      • gipsygirl Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:38
        Coś tam chyba dziadek podpisywał nt. Dzieci i czasu, w jakim mają się pojawić..
        to nie intercyza, ale.. jakaś tam "prekursorada" na polski grunt wtedy;)))))

        Nie ma problema;)
        • dziadek53 Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:50
          Nie wolno zawierac takich umow oficjalnie.
          One nie maja zadnej mocy prawnej.
          To była umowa typu , "na twarz".
          • gipsygirl Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:57
            No niby tak... coś, jak "Pani podpiszę, że przez okres pracy u nas nie zajdzie
            Pani w ciążę" - mogą sobie tym nos wytrzeć, jakby co.. a jeszcze beknąć za
            nękanie;))) Ale... o założenia mi chodziło:)
            • menk.a Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 12:01
              Jeśli jt pilotem to się nie dziwię takiemu zapisowi.:D
              Mnie nikt o ciążę w pracy nie pytał. A takie zapis... jt niezgodny z prawem
              (chyba że charakter pracy jt wyjątkowy, choć miałabym watpliwości).

              zgłoś się na pocztę:>
              • gipsygirl Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 12:05
                Zaraz luknę;)

                Czasami takie nadużycia się zdarzają nawet w biurach, czy sklepach.. kiedyś
                było o tym głośno nawet://
                • menk.a Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 12:11
                  Okropność.
              • grzech_o_1 Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 12:10
                W armiach świata, szczególnie w USA kobiety są pilotami samolotów bojowych. Nie
                wolno im być mężatkami, mieć dzieci i być oczywiście w ciąży, i takie
                oświadczenie podpisują. Do tego co miesiąc mają przymusowe badanie
                ginekologiczne.
      • grzech_o_1 Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:45
        Nawet nam to nie przyszło do głowy. Ale byliśmy niesamowicie młodzi. Można
        powiedzieć, dziećmi jeszcze. Nie mieliśmy dosłownie nic. Z USC jak to się mówi,
        wyszlismy goli i bosi, ale pewni że zawojujemy świat.
        A stan na teraz? Mamy od lat wspólne konto. I nawzajem spisane testamenty. Po
        krótce, że w razie śmierci współmałżonek jest jedynym spakobiercą.
        Mój ojciec nie spisał testamentu, mimo że już był bardzo chory. Nawet nie
        dopuszczał do siebie takiej myśli. Kłopotu później było kilka lat.
        Nie życzę tego nikomu.
        • dziadek53 Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:48
          Nawet jesli spisałes taki testament to i tak dzieci zachowuja prawo do
          zachowku, po smierci jednego z rodzicow.
          Chyba zebys je wydziedziczył ale to latwo w sadzie obalic.
          • grzech_o_1 Re:a wracając do tematu: ktoś podpisał intercyzę? 09.07.07, 11:55
            Wiem. Ale takie testamenty upraszczają sprawę. Dzieci nie mamy zamiaru
            wydziedziczać. I tak wszystko wcześniej czy później będzie ich.
        • menk.a Re:A propos testamentu. 09.07.07, 11:54
          Czy ważny jt testament spisany ręcznie, bez notariusza, prawnika? Czy potrzebni
          są do tego jacyś świadkowie? Czy ktoś może łatwo obalić taki testament?;)
          • grzech_o_1 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:04
            Można. I jest ważny. Ale testament spisany przed notariuszem jest praktycznie
            nie do obalenia. Natomiast z innymi jest już gorzej.
            Testament spisany bez obecności notariusza [byle prawnik odpada] jest ważny.
            Ale chyba musi być [ich dane osobowe i podpisy] dwóch świadków i to chyba nie z
            rodziny. Takie testamenty mają swą wagę, jeżeli są spisywane na 'łożu śmierci'
            lub w stanie wyższej koniecznosci.
            Jeśli dobrze pamiętam, na 'łożu smierci' ważny jest też testament
            wypowiedziany. Ale musi być chyba trzech świadków. Jeden spisuje oświadczenie
            woli, a jeszcze dwóch taki testament podpisuje.
            I chyba takie testamenty winny być niezwłocznie dostarczone do notariusza.
            • menk.a Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:07
              Hmmm stan wyższej konieczności lub w obliczu śmierci (w sumie można to rozumieć
              jako jedno). Zakłądając, ze wymagania formalne są spełnione: jt 2 świadków,
              nijak nie spokrewnionych, zachowanie dat, podpisów, opisane szczegółowo itd.
              Rzeczywiście trzeba iść z tym do notariusza i płacić mu od kilkuset do paru
              tysięcy PLN?
              • dziadek53 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:11
                Nie trzeba , składasz w sadzie własciwym dla miejsca zamieszkania testatora
                zamiar objecia lub odrzucenia spadku.
              • grzech_o_1 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:13
                Sporządzenie testamentu, opłata notarialna to śmieszne grosze. Chyba około 80
                zetów.:)))
                Skąd wzięłaś takie sumy?
                • dziadek53 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:17
                  Jej chodziło chyba o co innego
                  O sytuacje w ktorej testator juz nie zyje.
                  Czy wtedy musi isc do notariusza.
                  Nie musi a nawet nie moze .
                  Notariusz nie moze poswiadczyc podpisow jesli nie przy nim bnyły składane.
                  Nic mu do tego , tylko sad rejonowy.
                  • grzech_o_1 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:19
                    Masz rację.
          • dziadek53 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:07
            testamen napisany recznie bez bez notariusza i swiadkow jest jak najbardziej
            wazny.{musi byc podpisany]
            Aby go "obalic"[nie ma takigo pojecia w polskim prawie]. nalezy przedstawic
            testament pozniej datowany, udowodnic, ze testator był niepoczytalnyl lub , ze
            testament został sfalszowany.
            • grzech_o_1 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:17
              Nie chce mi się teraz grzebać w Spadkach i darowiznach, ale chyba bez świadków
              jest jednak nieważny.
              Oczywiście u notariusza nie potrzeba żadnych świadków.
              • dziadek53 Re:A propos testamentu. 09.07.07, 12:23
                art 949kc:
                Spadkodawca moze sporzadzic testamentw ten sposob , ze napisze go w całosci
                pismem recznym , podpisze i opatrzy data.
                Koniec , kropka.
                zadnych swiadkow , notariuszy.
    • p.s.j Prawnik mówi: ludzie, opamiętajcie się! 09.07.07, 14:35
      Tyle fałszów, nieporozumień i wymysłów w związku z instytucją tzw. "intercyzy",
      co w tym wątku, to chyba nigdy nie widziałem.

      Zacznijmy od kilku fundamentalnych spraw, które się tu w postach przewijały:

      1. intercyza jest ważna OD MOMENTU ZAWARCIA, a NIE od momentu śmierci, rozwodu
      albo ustania małżeństwa.

      2. podstawowym "zadaniem" intercyzy jest zachowanie odrębnych majątków W TRAKCIE
      TRWANIA MAŁŻEŃSTWA, a NIE po jego ustaniu.

      3. intercyza NIE WPŁYWA na dziedziczenie majątku po zmarłym małżonku, ani
      dodatnio, ani ujemnie.

      4. intercyza MA PRAKTYCZNY WPŁYW na stosunki majątkowe w trakcie trwania
      małżeństwa: podstawowy przykład: w małżeństwie bez intercyzy komornik może wejść
      na wspólny majątek małżonków, np. wysiudać ich ze wspólnego mieszkania, za długi
      tylko np. męża - pechowego businessmana. W małżeństwie z intercyzą w takiej
      sytuacji przynajmniej zostanie to, co jest w majątku żony (mogą mieć np.
      mieszkanie na współwłasność).

      5. intercyza przy rozwodzie NIE MA WPŁYWU na wysokość alimentów;

      6. ergo intercyza nie ma nic wspólnego z rozwodem czy jego przewidywaniem,
      wlaściwie co do swego zamysłu większe zastosowanie ma dla zabezpieczenia
      finansowego jednego małżonka przy ryzykownych posunięciach finansowych (z groźbą
      "bankructwa") drugiego małżonka W TRAKCIE małżeństwa.


      Specjalnie nie wchodzę tu w terminologię prawniczą ani w szczegóły (zwłaszcza w
      pkt. 4, żeby nie zaciemniać ogólnego obrazu dla "laika". Stąd innych prawników
      lub specjalistów proszę o niekręcenie nosem na konieczne uproszczenia.
      • menk.a Re: Prawnik mówi: ludzie, opamiętajcie się! 09.07.07, 14:37
        Bez wpływu na moją , pozdrawiam laicko;)
        • menk.a Re: Prawnik mówi: ludzie, opamiętajcie się! 09.07.07, 15:13
          menk.a napisała:
          > Bez wpływu na moją , pozdrawiam laicko;)

          ...wiedzę, ofc;)
          • p.s.j Hmm.. ale co? 09.07.07, 15:21
            mój post? No cóż, albo jest jeszcze zbyt niejasne, albo nie przyswajasz nowych
            informacji... :)
            • menk.a Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 15:47
              No cóż, może to ja mało jasno się wyraziłam albo Ty nie przyswajasz informacji;)
              Więc może inaczej: nie napisałeś niczego, czego bym nie wiedziała.
              • p.s.j Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 15:58
                No, widać nie przyswoiłem :) Nie mówiłem w swoim pierwszym poście o tobie
                konkretnie, ale o sigmie, dziadku i jeszcze tam kimś, którzy coś słyszeli, ale
                niedokładnie, nie do końca i w ogóle z daleka. :)
                • sigma33 Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 16:21
                  p.s.j napisał:

                  > No, widać nie przyswoiłem :) Nie mówiłem w swoim pierwszym poście o tobie
                  > konkretnie, ale o sigmie, dziadku i jeszcze tam kimś, którzy coś słyszeli, ale
                  > niedokładnie, nie do końca i w ogóle z daleka. :)

                  Ojejku!!:)Moze zle sformuowalam swoj watek :)Bardziej chodzilo mi o stonę
                  emocjonalna tego ''prpblemu'':)( intercyzy)
                  Jakby partner zaproponowal mi podpisanie przed slubem intercycyno i reakcja na
                  ta propozycje:)
                  No i troszeczke też podeszłam z humorkiem w końcówce mojego wątku:)Nie widać??

                  Pozdrawiam
                  >
                  >
                  • sigma33 Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 16:22
                    dodam dla wyjaśnienia ,że na prawie sie nie znam ani w ząb!!:) Nie interesuje
                    mnie te paragrafy art itp :) czarna magia :)
                    • p.s.j Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 16:28
                      Ja wiem, jakie było twoje _założenie_ w pierwszym poście. Ale im dłużej
                      rozprawialiście, tym więcej wpadało wam "przy okazji" do postów różnych
                      przeinaczeń lub gdybań nt. intercyzy. I stąd mój post, naprostowujący dyskusję
                      do rzeczywistości. :)

                      Humoru nie odmawiam :)
                      • p.s.j poza tym... 09.07.07, 16:31
                        nawet z tym pierwszym postem... napisałaś tam m.in. tak:

                        "Podpisując intercyzę przyznajesz że jednak nie wierzysz w dozgonny związek bo
                        jak można przysięgać że się coś zrobi i zakładać porażkę jednocześnie?"

                        Podczas gdy intercyza nie zakłada przecież rozwodu i czemu innemu ma służyć.
                        • sigma33 Re: poza tym... 09.07.07, 16:36
                          p.s.j napisał:

                          > nawet z tym pierwszym postem... napisałaś tam m.in. tak:
                          >
                          > "Podpisując intercyzę przyznajesz że jednak nie wierzysz w dozgonny związek bo
                          > jak można przysięgać że się coś zrobi i zakładać porażkę jednocześnie?"

                          Tak mysle .Dla mnie byloby to nie do przyjecia gdyby moj partner cos takiego mi
                          ''strzelił' ,ze mam podpisac :):)
                          >
                          > Podczas gdy intercyza nie zakłada przecież rozwodu i czemu innemu ma służyć.

                          Wiem o tym ze nie zaklada rozwodu:)Ale na WYpadek rozwodu:)
                          >
                          • p.s.j Re: poza tym... 09.07.07, 16:40
                            Hmm.. ale po co w ogóle przyjmować oświadczyny? Przecież jak się nie zawrze
                            małżenstwa, to na 100% rozwodu nie będzie!

                            Pokrętna logika.
                            • sigma33 Re: poza tym... 09.07.07, 16:58
                              Bo ja też jestem zakrecona ,pokręcona i wszystko na P:):)
                              Uciekam już:)
                              Pozdrawiam Prawniku:):)
                      • sigma33 Re: Hmm.. ale co? 09.07.07, 16:34
                        p.s.j napisał:

                        >

                        Ja nie ''rozprawialam'':) Poszlam spać .Dzis napisałam jeden komentarz pod
                        wszystkimi postami:):)jakbyś nie zauważył( ła):):)
                        >
                        > Humoru nie odmawiam :)
                        Cieszy mnie to baardzo:))
                        >
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka