rubina80
18.07.08, 22:07
Musze to tu z siebie wyzucic!
Wyobrzcie sobie sytuacje - On, nazwijmy go Marcin. Zapracowany,
zajety sportem. Ma dziewczyne, nazwijmy ja Magda. Tak samo jak on
zajeta zyciem. Ale lubia sie, kochaja. Spotykaja. Z tym, ze Marcin
raz po raz pokazuje swoja nitaktownosc i gruboskornosc. Kiedy ona
pyta sie go - dlaczego. On twierdzi, ze ona jest djamentem, ktory
trzeba jeszcze poszlifowac... No ok. Dziewczyna ma cierpliwosc i
przymyka oczy na jego chlod.
Dzisiaj w ciagu dnia umawiaja sie na kolacje. O 19stej ta Magda nie
moze odbrac telefonu, gdyz jeszcze dyskutuje z szefem o waznym
projekcie. Kilkanasce minut przed 20sta oddzwania c Marcina, na co
on spokojnym tonem oznajmia, ze dzwonil do niej, ale nie odboerala i
juz jedza z kolega, nazwijmy go Tomek. I nic. Magda nie chce sie
napraszac. Czekaj oboje kilka sekund na jakakolwiek reakcje. On w
koncu mowi do niej - zdzwonimy sie. Magda odklada. Po minucie
dostaje od niego smsa - bardzo Cie lubie.
Pare dni wczesniej oznajmia mu, ze bedzie robic w domu kolacje i
zaprasza go z kolega, gdyz beda tez dwie kolezanki. Na co
jej "chlopak" Marcin odpowiada, ze ja sama chce zobaczyc, ale nie ma
checi na jakies spotkania z kolezankami...
CZY TAKI FACET MA JAKIS MANKAMENT?
Nie potrafi okazac uczuc? Nie czuje empati?
Takich sytuacji bylo kilka. Spotykaja sie od 5 miesiecy. On twierdzi
ze dazy ja uczuciem i jest do niej czuly kiedy sie widza. Mowy nie
ma o zwiazku bazujacym na seksie.
Wiem tylko ze ta Magda juz nie poczula smutku, tylko jedynie ochote
na zapomnienie i ignorowanie tego czlowieka, ktorego nazwala tu
Marcinem.