Dodaj do ulubionych

mój facet to mazgaj

10.08.08, 20:59
od paru miesięcy jesteśmy razem. zawsze wydawał mi się lekko niedojżały (to też część jego uroku ;)) ale ostatnio już zaczyna przeginać i mnie denerwować.
ostatnio się pokłuciliśmy. i jak to wyglądało? ja byłam maksymalnie wkurzona a on się.. popłakał!
podobnie jak coś go zaboli: nie wiem, spadnie z roweru np. siada na chodniku łapie się za kolano i beczy.
coś z nim jest nie tak czy ze mną? dodam że ma w tej chwili 24 lata..
Obserwuj wątek
    • mikkaz nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 21:03
      mazgaj, czy nieuk sadzący w każdym zdaniu byki ortograficzne...
      • menk.a Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 21:42
        mikkaz napisała:

        > mazgaj, czy nieuk sadzący w każdym zdaniu byki ortograficzne...

        prawie w co 2 linijce, więc nie bądźmy aż tacy surowi dla ....
        gimnazjalistów? :D
        • justyn_bobr Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 21:50
          "A mogła zabić" ;)
          • menk.a Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 22:34
            Aż tak?;)
          • uysykon Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 23:52
            e do stalina to jej jeszcze troche brakuje ;)))
        • black-raszpla Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 22:19
          przepraszam mam dysleksję i nic na to nie poradzę. najważniejsze żeby było wiadomo o co mi chodzi.
          • menk.a Re: nie wiem co gorsze.. 10.08.08, 22:33
            black-raszpla napisała:

            > przepraszam mam dysleksję i nic na to nie poradzę. najważniejsze
            żeby było wiad
            > omo o co mi chodzi.

            Nie wiem jeszcze jak nazywa się ta przypadłość, ale ja mam trudności
            ze zrozumieniem tekstów naszprycowanych błędami.;)
            Twój oceniam na 3;)
            • g.suss Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 13:52
              > przepraszam mam dysleksję i nic na to nie poradzę.

              Jasny gwint, z księgarń wycofali słowniki?!
              • samson.miodek Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 15:10
                Dyslektyk ma to do siebie ze jest przekonany ze pisze poprawnie.Ale
                ja mam watpliwosci ze osoba zapoczatkowujaca to forum ma dysleksje
                bo dziwnym trafem kolejne zdanie jej wyszlo bez bledow, a powinna
                zrobic jakis jedne badz dwa...Teraz dosc czesto sie tlumacza
                dysleksja, dysgrafia dyskalkulia .....
                • joanna182-0 Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 15:30
                  ja też mam dyslekcję i co ty na to. Potrafię pisac bezbłednie lub z
                  masą błedów, na dodatek zdarza mi się zamienić przy pisaniu litery i
                  tego nie zauważyć. Dziwi mnie tylko to, że po angielski pisze
                  bardziej poprawnie niż w ojczystym języku.
                  • scrappy.1 Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 16:39
                    Jest jeszcze coś takiego jak microsoft word. Tam można napisać tekst - program
                    sprawdzi pisownię i tak poprawnie napisany tekst można wkleić na forum. Ale po
                    co się męczyć. Jeszcze przypadkiem się zobaczy gdzie się robi błędy i się je
                    zacznie korygować. Aby się nie przemęczać word-em zawsze można też sobie
                    zainstalować do przeglądarki (np. Firefox 3.0) słownik i sprawdzać pisownię od
                    razu podczas pisania na forum. Trzeba tylko chcieć a nie się wymigiwać dysleksjami.
                    • 4g63 Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 21:08
                      ej, czy to jest forum języka polskiego? idźcie się pocmokać w tą ortografię gdzie indziej, tutaj został poruszony pewien temat, a ten o ortografii nikogo nie interesuje, macie paranoje na punkcie błędów - nie dziwie się, jak zakuwaliście w pierwszej klasie to teraz trzeba się tym pochwalić, a co, godziny przed książkami nie mogą pójść na marne, pozatym zawsze można się poczuć lepszym i komuś dokopać, a teraz, moja prośba, spadajcie na forum dla nauczycieli polskiego, a dziewczynie dajcie święty spokój ok?!
                      • 4g63 Re: nie wiem co gorsze.. 20.08.08, 00:19
                        a co do tematu, to masz rację, to bardzo dziwne że facet w wieku 24 lat siada i płacze bo ma obtłuczone kolano... dziwne, i niebezpieczne, wyobraź sobie co będzie jak zatakuje was pijak? schowa się pod spódnicą i zacznie beczeć?? dziwie Ci się że jeszcze z nim jesteś! to nie facet tylko jakiś palant! ciekawi mnie czy się rozbeczy jak go rzucisz ;), jak już to zrobisz - napisz jaki skutek!
                  • samson.miodek Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 16:39
                    A ze sie zapytam - kto stwierdza ze piszesz bezblednie - Ty?Bo
                    jezeli napiszesz akuratnie bez bledow ort. a jednak pozamieniasz
                    literki czy nawet postanowisz sobie w srodku wyrazu napisac literke
                    jedna czy druga drukowana - to to juz jest blad.Ale dyslektyk nad
                    tym nie panuje i to jest jego urok.
                    Mnie drazni ze jak ktos walnie blad, co kazdemu moze sie przytrafic,
                    moze nawet durna literowka, to od razu zwala na dysleksje( nie bierz
                    tego jako ataku na siebie ze twierdze ze bajki opowiadasz).Ale nagle
                    taki wysyp dyslektykow, a przed obowiazkowa matematyka na maturze
                    dyskalkulia ze rece idzie zalamac.Jestem ciekawa ilu z tymi
                    dysfunkcjami nadal mialoby owe dysfunkcje jakby wpisywalo sie ze
                    dany delikwent ma taka i taka dysfunkcje na swiadectwie i na dodatek
                    MUSIALBY w szkole chodzic na dodatkowe zajecia.Mysle ze ilosc
                    spadlaby drastycznie.A z dysleksji mozna wyciagnac tylko nalezy
                    pracowac i to od samego poczatku.A przynajmniej jakos nad tym
                    zapanowac.Tylko trzeba chciec.
                    Zycze powodzenia i jak najmniej bledow bo po co nam one:)
                    • hxo Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 23:24
                      Po pierwsze piszesz nie na temat. Po drugie uporczywie czepiasz się, podobnie
                      jak reszta "literatów" (skąd was tylu na wszystkich forach?). A po trzecie
                      kompromitujesz się, bo pouczasz innych, a sam piszesz niechlujnie (źle
                      powstawiane spacje, brak polskich czcionek i przecinków) oraz z błędami (np.
                      "ilość dyslektyków" zamiast "liczba dysletyków).
                • joanna.pio Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 21:33
                  Jeśli już, masz dyslekSję. A każde dziecko, ze zdiagnozowaną dysleksją powinno
                  trenować ortografię. Tym samym cechą "porządnego" dyslektyka, któremu można
                  ewentualnie pozwolić na robienie błędów, jest NIEPEWNOŚĆ ortograficzna, a nie
                  pewność, że pisze dobrze.
                • kochaj.swoje.zycie Re: nie wiem co gorsze.. 22.08.08, 19:54
                  samson.miodek napisała:

                  > Dyslektyk ma to do siebie ze jest przekonany ze pisze poprawnie.Ale
                  > ja mam watpliwosci ze osoba zapoczatkowujaca to forum ma dysleksje
                  > bo dziwnym trafem kolejne zdanie jej wyszlo bez bledow, a powinna
                  > zrobic jakis jedne badz dwa...Teraz dosc czesto sie tlumacza
                  > dysleksja, dysgrafia dyskalkulia .....

                  A ja mam dyskomfort i nikogo to nie rusza.
                • bas-122 Re: nie wiem co gorsze.. 23.08.08, 08:26
                  dysortografia...
              • mofodogg Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 15:41
                Na wszystko znajdzie się sposób, na twoje schorzenie proponuje Mozille.
          • gatsbys.american.dream Re: nie wiem co gorsze.. 11.08.08, 09:58
            dobra, dobra, każdy tak mówi...pokaż zaświadczenie lekarskie to uwierzymy :)
          • 1stanczyk To zadne tlumaczenie szczegolnie na Internecie 19.08.08, 13:00
            sjp.pwn.pl/
            Takie pisanie jest wyrazem niechlujstwa, które znalazło sobie dobry "naukowy"
            parawan.
            Firefox ma korektor, który na bieżąco poprawia, podkreślając na czerwono błędy.
            Wystarczy kliknąć (w zależności od ustawienia) na prawy przycisk myszki by
            pojawiły się opcje wyrazu źle napisanego.

            Re: nie wiem co gorsze..
          • little_lola Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 16:52
            Jasne.. teraz kazdy komu sie nie chce przysiasc nad nauka w szkole,
            ma zalatwiane zaswiadczenie o dysleksji, dyskalkulii lub innych
            pie..ch.. Dziw, ze jak ja chodzilam do szkoly, to nikt na to nie
            chorowal - nikogo nie przerastalo nauczenie sie paru prostych zasad..
            • titta Re: nie wiem co gorsze.. 20.08.08, 03:18
              To chyba masz krutka pamiec. Bo po podobnym stwierdzeniu moi
              rodzice, postawieni pod murem, wyliczyli, ze i owszem, kilku milo,
              ale mieli tez opinie idiotow, wiec to dysleksja nie byla... Trudno
              bylo sie pogodzic, ze ich wlasna corka jest idiatka, wiec uwierzyli
              jednak, ze dysleksja jednak istnieje.
              (Dysleksyk najczesciej wie, jak sie co pisze (wypoczety i
              niezdenerwowany), tylko mu napisanie tego za kazdym razem inaczej
              wychodzi - a moze to byc nawet wlasne imie).
          • mallard Re: nie wiem co gorsze.. 22.08.08, 08:33
            black-raszpla napisała:

            > przepraszam mam dysleksję

            Dysleksja, to kłopoty z czytaniem - jak sama nazwa mówi...
          • prawieemeryt Re: nie wiem co gorsze.. 22.08.08, 10:17
            Ty masz dysleksję (zawsze to próba jakiegoś wytłumaczenia swego
            nieuctwa) a on jest mazgajowaty, ale może błędów ortograficznych nie
            robi. Robi za to inne. A inny to zadać się z taką jak ty. Nie ma
            moja panno ideałów na świecie!
      • dodek1 Re: nie wiem co gorsze.. 19.08.08, 16:09
        stary czepiasz się dziewczyny. Dwa błędy ortograficzne i dwa kolokwializmy poza
        tym brak kilku przecinków i masz kłopot ze zrozumieniem i odczytaniem ? Myślę że
        podstawówka się kłania.
    • justyn_bobr Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 21:49
      Oj tam, podobno mężczyzna, który nie wstydzi się łez to marzenie... ;)
      • black-raszpla Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 22:19
        ale nie wstydzi sie w jakichś poważniejszych sytuacjach wielkiego bólu psychicznego albo fizycznego a nie w przypadku takich pierduł :/
        • silverray Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 23:01
          Łzy dla faceta to chyba zawsze wstyd. Nawet w przypadku fizycznego bólu bardzo silnego jest jakaś taka presja że trzeba być twardym i nic nie okazywać.
        • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 15.08.08, 01:59
          Taka "męskość" to także ukrywanie obrażeń, mówienie że nic się nie
          stało a stało się. Przerabiałem i wiem że to się nieopłaca. Nauczyła
          mnie tego żona-łzy są środkiem komunikacji. Bólu się nie zagada. Ból
          to kumunikat że coś się stało-ogranizm nie pracuje normalnie.
          • havokkk Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 22:00
            buuuuuuhuhu, ciotunia
          • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 00:22
            > to kumunikat że coś się stało-ogranizm nie pracuje normalnie.

            tak, płacz to sygnał że facet nie pracuje normalnie i to bardzo nie normalnie - tu masz rację, dlatego płaczących facetów - dziewczyny, rzucajcie natychmiast!!!
      • silverray Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 22:58
        Temat w sumie jest dosyć ciekawy... Faktycznie mężczyźni którym zdaża się płakać uznawani są chyba przez większość za "niemęskich". Sam miałem taką sytuację swego czasu że ze względu na pewne przypadłości dopadał mnie taki ból że musiałem pożerać tony różnych środków przeciwbólowych żeby jakoś wytrzymać. A że czasami nie było pod ręką to zdażało mi się nie wytrzymywać i wtedy faktycznie pojawiały się łzy. To była dodatkowa porcja cierpienia niestety bo wstydziłem się strasznie tych łez jako "babskich". I teraz pytanie czy słusznie?
        • uysykon Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 23:51
          lekcja z tego taka żeby zawsze trzymać leki przy sobie ;D
          • silverray Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 00:07
            Akurat moj lek okazało się że wycofali z aptek w takich opakowaniach na które miałem receptę (i refundację) a wprowadzili w innych na które nie miałem ani recepty ani refundacji. Lekcję powinni mieć biurokraci którzy mi taką przygodę zafundowali.
            • iwanov Re: mój facet to mazgaj 17.08.08, 22:20
              mam ten sam problem chyba ;) ale na szczęście też dobrą farmaceutkę która mi wyjaśniła co i jak
              • trzyzerozero Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 08:55
                To masz farta. Jeśli chodzi o ketonal, to mi dopiero w trzeciej aptece zasugerowali zamiennik (refastin).
    • grzehuu Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 22:24
      kolejne zwierzania 12latek o ich 8 letnich chłopakach?? Sugeruje
      napisać do Bravo Girl
      • silverray Re: mój facet to mazgaj 10.08.08, 22:59
        Napisała że ma 24 ten chłopak.
    • nom73 Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 08:09
      black-raszpla napisała:

      > coś z nim jest nie tak czy ze mną? dodam że ma w tej chwili 24 lata..

      Wszystko z nim w porządku, po prostu uległaś stereotypowi, że chłopaki nie
      płaczą. :-)
    • gatsbys.american.dream Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 10:03
      jedyna dopuszczalny płacz u faceta, to płacz ze śmiechu!!!

      beksa lala w kącie stała...
      • trzyzerozero Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 08:56
        A co jak to z niego się śmieją? ;)
    • kolo.r Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 11:18
      Wadliwy model. Teraz przecieka gora, potem na dole zawory mu pewnie puszcza. Do wymiany.
      • rachela25 Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 13:48
        Heheheheh dobre. Ja bym wymieniła
    • trust2no1 Re: mój facet to mazgaj 11.08.08, 17:34
      Oczywiście, że to z nim jest coś nie tak. Prawdziwy facet posypuje
      papryczki jalapeno tłuczonym szkłem, żeby było ostrzejsze - i nawet
      oczy mu się nie zaszklą gdy to przełyka. Prawdziwy facet uzywa kwasu
      siarkowego jako "zapitki" do czystego spirytusu. Prawdziwy facet
      rozprawi się z gniazdem szerszeni, miażdżąc je własnym fiutem i
      śmiejąc się w głos. Ale prawdziwy facet też miewa chwile słabości:
      gdy cudem wyjdzie z wypadku drogowego w którym zginęła jego
      partnerka, a jemu urwało rękę - pozwala sobie na kilka łez
      uronionych nad porysowanym szkiełkiem od roleksa...
      Jeśli twój facet nie ma takich przymiotów - zostaw go, co będziesz
      sobie życie z mięczakiem marnowała :)
      • iwanov Re: mój facet to mazgaj 17.08.08, 22:19
        hehe. to prawie jak ja ;)
      • rarely odwrotna logika 19.08.08, 16:52
        Oczywiście, że to z nim jest coś nie tak. Prawdziwy facet posypuje
        > papryczki jalapeno tłuczonym szkłem, żeby było ostrzejsze - i nawet
        > oczy mu się nie zaszklą gdy to przełyka. Prawdziwy facet uzywa kwasu
        > siarkowego jako "zapitki" do czystego spirytusu. Prawdziwy facet
        > rozprawi się z gniazdem szerszeni, miażdżąc je własnym fiutem i
        > śmiejąc się w głos. Ale prawdziwy facet też miewa chwile słabości:
        > gdy cudem wyjdzie z wypadku drogowego w którym zginęła jego
        > partnerka, a jemu urwało rękę - pozwala sobie na kilka łez
        > uronionych nad porysowanym szkiełkiem od roleksa...
        > Jeśli twój facet nie ma takich przymiotów - zostaw go, co będziesz
        > sobie życie z mięczakiem marnowała :)

        szef go opierdzieli w płacz zabraknie kasy w płacz dziecko dostanie pałe w
        szkole w ryk

        płacze na reksiu ogladajac go z synem straci prace to juz w histerie niech
        wyje miesiacami przeciez ma dotego prawo

        kobieta go zrozumie i ona bedzie zarabiac na dom
      • hxo Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 23:30
        Święte słowa. Ja od czasu Jelonka Bambi nie płakałem ani razu.
    • mojsukces1 Re: mój facet to mazgaj 15.08.08, 11:08
      To nie jest normalne..taki laluś i mazgaj. Co innego jak jest wielki ból,
      cierpienie, a co innego, jak mu sie naskórek otarł, a on płacze...po prostu
      synek mamusi. Przy takim kolesiu nigdy nie poczujesz się jak kobieta, bo on już
      jest wrażliwy, płaczący, zajął miejsce kobiety w związku. Mogę się z Tobą
      założyć, że jak będziesz chciała się z nim rozstać (przykład hipotetyczny), to
      zacznie beczeć i uwiesi Ci się na szyi, nie będzie chciał odejść...on szuka mamy
      ;-) Dobrych decyzji życzę!
      • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 15.08.08, 16:29
        Tylko że bardzo często pozornie niewielkie obrażania ukrywają
        znacznie cięższe. Tak, pewnie nie należy płakać. Mnie skutecznie ze
        strachu przed łzami wyleczyła żona. To to przecież alarm. Często
        jest to tak naprawdę jedyna oznaka że stało się coś złego. Jeżeli
        tobie to przeszkadza to kup sobie lalkę. Ona płacze na zawołanie a
        nie wtedy kiedy jest to konieczne.
      • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 00:45
        Odpowiem ci tak. Parę lat temu podczas pobytu w W-wie potknąłem się
        na Żwirki i Wigury (w ciemnościach nie zauważyłem wystającego z
        chodnika kawałka słupka). Niby nic. Jednak tego dnia na tym
        skrzyżowaniu zakończyłem swój wieczorny spacer po W-wie. I
        najbliższe dni spędziłem na ortopedii (chyba to była Barska). Powód?
        Doszło do poważnego stłuczenia stopy. Oczywiście że udawałem że nic
        się nie stało. No bo co to takiego zwykłe potknięcie się. Żona
        wiedziała lepiej. Wyczuła że to jest coś poważniejszego. Pozwólcie
        więc swoim facetom na łzy. Bo ból łatwo ukryć a skutki leczy się
        długo. Wcześniej ze swojej głupoty udawałem że poślizg na moście w
        Pułtusku to nic takiego. Efekt? Po powrocie z delegacji w
        Gdańsku/Gdyni musiałem pomaszerować na łódzką ortopedię. Kłopoty z
        kością ogonową.
        • havokkk Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 22:07
          my kiedyś z kumplami głupio bawiliśmy się na oblodzonym chodniku w podcinanie i
          kumpel niefortunnie zapodał mi z całej siły w goleń. Efekt: stluczony goleń i
          wewnętrzny krwiak taki, ze mi krew do stopy odeszła czyniac ją całą siną.
          pokulałem 1 tydzien, potem poszedłem na squasha. dziś jestem cały i zdorwy.
          gdybym poszedł do ortopedy to pewnie zakazałby mi jakiegokolwiek ruchu na 2
          miesiace. chlopczyno, hipochondryk z ciebie
          • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 10:09
            Też tak myślełem. Lekarz z łódzkiej ortopedii zwymyślał mnie jak mu
            powiedziałem że cztery dni próbowałem funkcjonować z poobijaną
            kością ognową. Jak powiedział miałem więcej szczęścia niż rozumu
            i cała sprawa skończyła się dla mnie dobrze. Jednak nie musiała.
            Ty lub twój kumpel też mieliście sporo szczęścia. Te wypadki
            nauczyły mnie jednego-jak coś się stało poważnego to kontakt z
            lekarzem jest wskazany. A o skali wypadku mówi też ból i łzy. To
            takie trudne do zrozumienia?
            • gixera Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 13:27
              Ja kiedys spadłam z roweru i skręciłam kostkę, nie poszłam do
              lekarza, noga była spuchnieta jak bania, ale miesiąc się pomęczyłam,
              trochę pobolało, a wyleczyłam się jak założyłam buty na obcasie i
              poszłam na wesele, wszystko się rozruszało i do dzisiaj mam z tym
              spokój.
              Dwa razy rozwaliłam nogę o różne elementy wystające z ziemi, raz
              słupek, raz kran, w obu rana była dosyć głęboka (nie byłam u
              lekarza, chociaż miałam możę z 10-12 lat), ale się zagoiła, mam
              blizny, ale czy po zszywaniu bym ich nie miała?
              Tylko raz poszłam do lekarza, jak grając w siatkówkę wybiłam palec,
              wsadzili mi rękę w gips na 10 dni, następnym razem już nie poszłam i
              szybciej doszłam do zdrowia.
              Przypadek z mojej rodziny: mój ojciec, przez przypadek, uciął sobie
              kawałek palca i siedział w domu przez pół dnia z owiniętym palcem i
              czekał aż matka wróci z roboty i powie mu, czy ma jechać do szpitala.
              I Inny przypadek: mój teść jak tylko ma 39 stopni gorączki, to od
              razu pędzą z teściową na ostry dyżur, trzęsą się nad sobą i użalają.
              Morał: Trzeba być twardym nie miękkim.
              A ciekawe co Tobie na tej ortopedii napomagali?
              • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 13:44
                W Łodzi dostałem ochrzan za próbę amodzielnego leczenia urazu kości
                ogonowej. Na Barskiej jak po prześwietleniu wyjechałem z propozycją
                aby lekarz wypisał co trzeba i wołam taksówkę na Okęcie to o mało co
                nie zabił mnie śmiechem. Twady byłem. Ale skończyło się dobrze.
                Nóżki sprawne, kręgosłup też. Do lekarza chodzę tylko wtedy kiedy
                jest to potrzebne. Nie latam z byle katarem, byle skaleczeniem. Wiem
                jednak że poważnych urazów ortopedycznych leczyć samodzielnie nie
                wolno. Bo to się nie opłaca. A skali urazu powie lekarz. Pewną
                wskazówką jest ból i łzy.
              • dr_kulczyk Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 14:32
                To jebnij mu z byka, jak ci nie odda tylko się rozpłacze to go rzuć
              • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 12:14
                Nie bądź taka pewna że sama wyleczyłaś uraz stopy. Nie chcę cię
                straszyć ale niekiedy skutki źle leczonych uszkodzeń wychodzą po
                latach.
                Pozdrawiam
                mic
        • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 00:23
          > Odpowiem ci tak. Parę lat temu podczas pobytu w W-wie potknąłem się
          > na Żwirki i Wigury (w ciemnościach nie zauważyłem wystającego z
          > chodnika kawałka słupka). Niby nic. Jednak tego dnia na tym

          no ale co to ma wspólnego z płaczem?!
          • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 10:03
            Udawałem że nic się nie stało. Tłumiłem łzy i próbowałem dojść na
            lotnisko. Pewnie bym tak zrobił. Według lekarza który mnie prowadził
            na Barskiej źle by się to skończyło, bardzo źle.
            • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 19:52
              nadal nie rozumiem... skoro coś Ci się stało to trzeba iść do lekarza, to naturalne.. nadal nie rozumiem co to ma wspólnego z płaczem, chyba masz rozsądek i wiesz że jak coś się dzieje to trzeba temu zapobiegać odpowiednio?!...
              • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 23:49
                Tyle że mędrcy tego forum ustalili że:
                1.facet ma nie płakać,
                2.lepiej się leczyć samemu,
                3.lekkie wypadki/urazy nie wymagają ingerencji medycznej.
                Jak wam próbuję udowodnić że:
                1.łzy są jednym z podstawowych alarmów organizmu informujących że
                dzieje się coś złego,
                2.samo-leczenie to bardzo ryzykowna metoda,
                3.lekki uraz według nas może mieć poważne konsekwencje.
                I na tym skończę.
                • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 00:58
                  płacz jest oznaką bezradności i słabości, a nie żadnym alarmem organizmu, alarmem organizmu jest ból a nie płacz.
                  co do leczenia, to nie wiem kto, ale naturalne że jak się stanie coś co w naszej ocenie może mieć konsekwencje to należy poszukać specjalistycznej pomocy - to chyba oczywiste...
                  ale gdyby tak z każdym zadrapaniem biegać do lekarza.. no bez przesady!
                  • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 01:10
                    No nie. Płacz/łzy coś wywołuje? Silne wzrusznie, radość i ból. I
                    właśnie o to mi chodziło. A co pomocy lekarskiej. Nasza ocena
                    skutków wypadku nie jest miarodajna. Tego może dokonać tylko lekarz.
                    • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 20:48
                      ból???
                      płacz to oznaka bezradności, ostatnia rzecz którą człowiek robi jak nie potrafi rozwiazać otaczającej go rzeczywistości która go przytłacza! im wcześniej płaczesz tym bardziej świadczy to o twojej nieporadności. Ale nie rozumiem jaki związek ma płacz z bólem fizycznym.. hmm może nie rozumiem, bo jestem twardym facetem i nie doświadczyłem takowego, ...
                      • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 21:17
                        POwalasz mnie na kolana. Naparwdę. Płacz to oznaka słabości? Hahaha.
                        Łzy pojawiają się wtedy kiedy człowieka coś boli. Im silniejszy ból
                        tym więcej łez. Są jednak ludzie-roboty którzy nawet krojeni na
                        żywca nie zapłaczą. Tyle że zazwyczaj tacy ludzie nie mają wyższych
                        uczuć.Nie mają emparii.
      • katjah Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 14:39
        hmm, to rolą kobiety w związku jest być wrażliwą i płaczącą?
    • pyzz Re: mój facet to mazgaj 15.08.08, 12:05
      "Ani miłość, kiedy jedno płacze, a drugie po nim skacze"

      Sądzę, że powinnaś zawrzeć związek, w którym oboje się nawzajem kochają, a nie
      taki, w którym oboje kochają tylko JĄ. W takim związku tego typu defekty nie są
      przeszkodą.
      • trzyzerozero Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 08:53
        Niestety, takie związki, gdzie oboje kochają tylko JĄ zwykle kończą się tak, jak małżeństwo tej śpiewaczki z Alternatywy 4.
        • pyzz Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 09:44
          Gorzej, jak takie małżeństwa TRWAJĄ w takim stanie.
        • delayla Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 14:51
          A jeśli oboje kochają tylko jego?
          Wydaje mi się, że mój taki jest:/...
    • martica ciesz sie kobieto! 19.08.08, 12:44

      Chetnie sie zamienie - moj jest gruboskorny i nie okazuje zadnych
      uczuc; nigdy nie wiadomo co mysli, czy to co mowi to prawda czy na
      niby. Juz wolalabym mazgaja - w naszym zwiazku to ja staje sie
      mazgaje, bo nie moge zniesc tej jego ucieczki do skorupki :). Moze
      on z tego samego powdu sie mazgai, bo nie moze Cie w zaden
      sposob 'rozgryzc'. I mu wstyd, i mu zal i cierpi...
      • antypisiorek ale Was wypuściłą ta analfabetka :))) 19.08.08, 14:12
        podpucha na maksa
    • paseo Kto wymysla te idiotyczne tematy 19.08.08, 14:14
      czy naprawde wystarczy rzucic byle bzdure,zeby tlum sie rzucil do
      dyskusji??
    • poe Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 14:22
      Wspolczuje. Poprosilas o opinie a ci kretyni najpierw sie popisywali, ze pisza
      tak cudownie bezblednie. A potem zaczeli, ze lez nie trzeba sie wstydzic...
      Ludzie! Jesli facet zaczyna plakac w czasie klotni, albo jesli noge sobie
      obetrze to to przypadek do psychologa!!! Mozna zaklac, wkurzyc sie zdenerwowac,
      ale placz... ??? Pierwszy raz o kims takim slysze. Czy to nie jest przypadkiem
      jednoczesnie mamisynek? Taki bezwstydny placz (nie oszukujmy sie, jesli cos nas
      srednio boli to mozemy mowic, ale plakac? To chyba niemowleta raczej) to sygnal,
      ze w ciagu 24 lat zycia ta metoda nie zawodzila, czyli przy nim zawsze byla
      mamusia coby lzy obetrzec i pocieszyc i w ogole. Uciekaj! Albo idz z nim do
      psychologa. Bo takie wybuchy placzu sa nienormalne i raczej swiadcza o
      problemach psychicznych niz o wrazliwosci. Raczej sa swiadectwem przekonania, ze
      lzy to doskonaly sposob na zycie. A tak nie jest. Nie dajmy sie zwariowac
      ludzie. Lzy zachowujmy na prawdziwe cierpienie a nie otarcie naskorka...
      • michal_powolny12 Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 17:34
        Oczywiście że masz rację. Drobne otarcia nie są przecież groźne.
        Pewnie że nie. Co tam drobne nawet średnie są bez znaczenia. Tylko
        kurczę czemu bardzo wielu takich mocarzy ląduje potem na ortopiedii
        czy na innych oddziałach? No czemu?
    • dymscha gastroskopia 19.08.08, 14:56
      Mi pociekła łezka po policzku, podczas gastroskopii. Jak mi wetknęli rurę w
      przełyk, normalnie się wzruszyłem;)
      • xtrin Re: gastroskopia 20.08.08, 20:50
        dymscha napisał:
        > Mi pociekła łezka po policzku, podczas gastroskopii.
        > Jak mi wetknęli rurę w przełyk, normalnie się wzruszyłem;)

        Wy faceci to miękcy jesteście...
    • rrosemary Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 14:57
      W Japonii zachowanie kamiennej twarzy w każdej sytuacji to bohaterstwo, w
      Indiach płaczący ojciec na ślubie córki to norma (że nie wspomnę o płaczących w
      filmach bollywodzkich).
      Płacz jest potrzebny i pożądany w różnych momentach i nie powinno się go
      wstydzić - ani mężczyźni ani kobiety.
      Moim zdaniem takie zachowanie jak opisane tutaj to przesada zarówno u kobiet
      jak i mężczyzn. Są po prostu ludzie, którzy płaczą z byle powodu (ew. mają niski
      próg wrażliwości na wszystko). Ja do nich nie należę i nie przepadam za takimi,
      wręcz irytuje mnie to i to bez znaczenia jakiej płci jest osobnik płaczący.

      Z drugiej strony być może jest to objaw nerwicy, nadopiekuńczej matki lub zwykła
      manipulacja - inna odmiana to hipochondria - by zdobyć czyjeś
      zainteresowanie,opiekę.

      • titta Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 03:03
        Albo po prostu odreagowac?
        Fakt, kobieta jestem ale czesto placze. Pomaga chlono podchodzic do
        sytuacji...
    • turbo_wesz Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 15:08
      > część jego uroku ;)) ale ostatnio już zaczyna przeginać i mnie denerwować.

      sama sobie odpowiedziałaś. nie zastanawiaj się czy wszyscy faceci powinni
      płakać, zastanów się czy chcesz mieć faceta, który cię denerwuje
    • siris Z Tobą coś nie tak... 19.08.08, 16:25
      ...płacz jest naturalną reakcją i nie powinno się jej hamować. Jeśli przeszkadza
      Ci w drugim człowieku cecha, która tak naprawdę jest dla Ciebie nieszkodliwa, to
      postaraj się zmienić Twoja interpretację zachowań tej osoby. Jeśli jednak nie
      osiągasz w swej wewnętrznej zmianie sukcesów a wręcz przeciwnie stajesz się
      coraz bardziej agresywna i rosną w Tobie napięcia, to zdecyduj o odejściu,
      zwłaszcza, że kilka miesięcy to niedługi okres czasu. Życzę powodzenia,
      stąpająca po ziemi doskonałości i może zainteresuj się robotyką - tam pewnie
      znajdziesz faceta idealnego.
    • mieczyslaw.dyrektor Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 16:30
      Ale może wszyscy niepotrzebnie panikujecie? Może facet jest po prostu emo (imoł jak mawia młodsza młodzież) i przejdzie mu, kiedy nastanie kolejna moda subkulturowa, a bycie emo stanie się passe?
      Nie jest przypadkiem podobny do Chrisa Crockera? ;) www.youtube.com/watch?v=rOjlApz6rII&feature=related
      • gregthebest Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 16:50
        Prawdziwy facet płacze tylko wtedy, gdy zdobywa złoty medal olimpijski :-)
        G.
        • viviene Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 16:58
          i gdy rodzi sie mu syn
    • e-skin prawdziwy mężczyzna (prawie) nigdy nie płacze 19.08.08, 17:15
      pewnie jest maminsynkiem albo co gorsze homoseksualistą.. ciepłe kluchy.. aczkolwiek są chwile kiedy i facet beczy jak bóbr..
      np gdy straci swą ukochaną kiedy urodzi mu się syn kiedy ona powie mu tak no gdy jego ulubiona druzyna np piłkarska wygrywa mecz zdobywa mistrzostwo itp
      • wardog1 Re: prawdziwy mężczyzna (prawie) nigdy nie płacze 19.08.08, 20:26
        poczytałem sobie te wszystkie wpisy na tym forum,
        i co mogę o swoich łzach opowiedzieć. jedyny raz kiedy płakałem
        było gdy znalazłem się w sytuacji jak znalazłem starą kobietę pochyloną nad
        zwłokami najprawdopodobniej jej syna, kturego
        ok 5 min. temu ....
    • godlus Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 20:28
      z dysleksją można walczyć :) wiem coś o tym :)
      na problemy z facetem znalazłem jedną stronę która pomaga przy problemach z
      nimi: www.jak-poderwac-faceta.tajnastrona.pl/ nie sugeruj się tytułem
      tylko zapisz się na na newsletter :)

      podrawiam!
    • tomek_na_forum Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 21:51
      Jestem lekarzem i zdarza mi się przeprowadzać procedury medyczne
      niewymagające znieczulenia a cokolwiek bolesne od czasu do czasu.
      Niestety muszę przyznać, że jest dużo facetów mazgai z progiem
      tolerancji bólu na poziomie 14 letnich dziewczynek. Uważam, że jest
      to cokolwiek żałosne – na szczęście dotyczy to jakiś 10% z moich
      obserwacji.
      • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 00:25
        racja, to żałosne, dobrze ujęte.
      • titta Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 02:58
        Skoro jestes lekarzem, to powinienes wiedziec, ze prog tolerancji na
        bol przecietnego mezczyzny jest nizszy niz przecietnej kobiety (nie
        wazne, ze 14-letniej). Inaczej kobiety nie mogly by dzieci rodzic.
        Jesli juz to mozemy mowic o opanowaniu...
        • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 20:11
          ból rodzenia to najpiękniejszy ból we wszechświecie :)... tylko pozazdrościć..
          • jacek226315 Re: mój facet to mazgaj 21.08.08, 11:46
            4g63 napisal:
            > bol rodzenia to najpiekniejszy bol we wszechswiecie:)..tylko
            pozazdroscic..
            po co mnasz zazdroscic -urodz
            • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 22.08.08, 00:36
              > po co mnasz zazdroscic -urodz

              gdyby facet mógł, to z przyjemnością

              - a jeśli nie rozumiesz o co chodzi, to dowiedz się, że orgazm też jest bólem, i spróbuj teraz powiązać jedno z drugim i na tej podstawie spróbować zrozumieć o co mi chodzi... a jeśli masz wątpliwości, zajrzyj do fachowej literatury na ten temat!
              • jacek226315 Re: mój facet to mazgaj 22.08.08, 07:35
                Ty chyba nie masz co robic "twardzielu" siedziasz przed kompem
                znecasz sie nad klawiszami i prawisz banialuki.Wez sie za jakas
                porzyteczna prace,no chyba,ze boisz sie bolu,bo jest ryzko,ze
                uronisz lezke,a to bybylo juz dla Ciebie za duzo
                • 4g63 Re: mój facet to mazgaj 22.08.08, 18:11
                  jesteś jednym z tych którzy uważają że myślenie boli?
                  Właściwie to co masz do mnie?
                  Napisałeś że się znęcasz nad klawiszami, nie wiem tylko po co.
                  Może sam się zajmij czymś pożytecznym?!
                  Chyba że może chcesz uronić łezke jak ci przywale w morde?! chcesz sprawdzić kto jest bardziej wytrzymały na ból palancie?!
                  • Gość: jacek226315 Re: mój facet to mazgaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.08, 18:36
                    I am shaking in my shoes
      • thehard Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 09:35
        Kolejny felczer, wg którego procedura medyczna musi boleć. Jeżeli dla pacjenta
        procedura medyczna może być bolesna, to Twoim psim obowiązkiem jest mu tego
        cierpienia zaoszczędzić. Ale Ciebie też jakieś choróbsko kiedyś trafi, a nie ma
        gorszych pacjentów niż lekarze. Tak, że te wszystkie przyjemności jeszcze przed
        Tobą.
    • perun1984 Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 22:05
      Też jestem facetem z krwi i kości ale kurde nie ryczę aż tak...;/ to z nim jest
      coś nie tak.. proponuję dla niego wizytę u psychologa, bo koleś ma ewidentnie lęki.
    • havokkk Re: mój facet to mazgaj 19.08.08, 22:16
      Twój "facet" to "baba"
    • grogreg Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 13:34
      Doprowadzasz dorosłego faceta do łez i się jeszcze pytasz czy coś z Tobą nie tak?
    • kajpirinja27 Re: mój facet to mazgaj 20.08.08, 14:13
      Niedawno spotkalam faceta, ktory bardzo mocno chcial i cce ze mna
      byc - ja nie. Poniewaz byl i jest mazgajem. Uczuciowy - ok, ale za
      bardzo - to odraza. Mnie przynajmniej. Wedlug mni takie mazgajstwo,
      takie filozofowaie nad wszystkim, rozczulanie si - nie jest
      autentyczne. W kazdym badz razie z racji tego, ze mnie ostatnio
      coraz czesciej kontaktowal i konkretnie namawial d zwiazku -
      postanowilam postawi sprawe jasno i stanowczo powidezic nie oraz
      poprosic o spokoj. On sie rozryczal a przedtem filozofowal o
      wszystkim - mnie to odrazilo tym bardziej. Kazdy musi sam wiedziec,
      co lubi a co nie :-)
      Powodzenia
      • grogreg Ryczałem ja bóbr. 20.08.08, 15:16
        Czytając powyższy tekst.
        Wiem, że mazgaj jestem. Jednak takie niechlujstwo w pisaniu musi doprowadzić do
        łez.
        • lacido Re: Ryczałem ja bóbr. 21.08.08, 00:05
          :)))))))))
          przeczytałam powyższy post bo mnie zastanowiło dlaczego tak ryczałeś :)) łącze
          się w bólu
          • kajpirinja27 Re: Ryczałem ja bóbr. 22.08.08, 15:04
            Lacido - zdaje sobie z tego sprawe ze nie przypadlysmy sobie do
            gustu. Roznimy sie. Ja lubie gotowac i wkladac bielizne z koronki.
            Ty nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka