Problem z mężczyzną mojego życia

IP: *.kluczewo.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 09:03
Witam:)
Chciałabym abyście pomogli mi zrozumieć i wybrnąć z pewnej sytuacji. Mam
chłopaka, z którym chodzę od niedawna (choć znamy się już 2 lata i zawsze
żyliśmy na bardzo dobrej stopie). Wszystko jak do tej pory układało się
wspaniale, ale od tamtego tygodnia coś się zaczęło psuć. Podczas ostatniej
rozmowy (która odbyła sie w tamtym tygodniu) powiedział mi, że musimy
porozmawiać i jak do tej pory do tej rozmowy nawet nie doszło. Wogóle do mnie
nie dzwoni, nie daje żadnego znaku życia, a co najważniejsze nie odbiera
moich telefonów. Nie potrafię zrozumieć jego zachowania i nie wiem co mam
zrobić, wiem może jestem naiwna, ale w końcu nie jest mi obojętny. Proszę
poradźcie mi jak ma to wszystko wyjaśnić. Pozdrawiam.
    • mindo Re: Problem z mężczyzną mojego życia 17.10.03, 09:57
      To już nie jest mężczyzna twojego życia. Wszystko na to wskazuje. Niestety
      • samowolny Re: Problem z mężczyzną mojego życia 17.10.03, 10:21
        napisz do niego zwykłym listem i wyslij pocztą...
    • Gość: Kaśka Re: Problem z mężczyzną mojego życia IP: *.kasa / 82.160.7.* 17.10.03, 11:08
      Myśle że musisz troche poczekać!Ale nie za długo...Faceci to po prostu tchórze!
      Nie potrafia z nami-kobietkami rozmawiać!Nie wiem czy sie boją czy o co im
      chodzi...??? Ale chyba właśnie o to chodzi!TCHÓRZE! Boją się stalości i
      odpowiedzialności!(MAM NADZIEJĘ ŻE W PEWNYM WIEKU TO PRZECHODZI!!!) Wiem że
      jest Ci trudno(moja koleżanka właśnie przeżywa podobną sytuację)! Nie przejmuj
      się! Postaraj się jeszcze raz z nim sokntaktować!A jeżeli nic z tego, to wydaje
      mi się że nie jest tego wszystkiego wart! Nie będzie to łatwe bo Ci na nim
      zależy ale nie warto zawracać sobie takimi typkami głowy!Nie warto się męczyć!
      Znajdziesz sobie na pewno kogoś kto będzie odpowiedni!Albo ktoś Ciebie
      znajdzie! Nic na siłę! Pozdrawiam!
    • Gość: Mirka Re: Problem z mężczyzną mojego życia IP: 195.94.206.* 17.10.03, 14:40
      baska ! Glowa do gory ! To boli owszem ale postaraj sie nie wydzwaniac do
      Niego, daj Mu czas, jesli nie skorzysta z tej szansy to znaczy , ze nie byl
      Ciebie wart!!! wiem, wiem brzmi trywialnie, jak kazdy truizm ale jest w nich
      sporo prawdy ...
      PS: Na wlasnej skorze sprawdzone !!!!
      Trzymaj sie !!!
      • Gość: Basia Re: dzieki za wszystkie dobre słowa... n/t IP: *.kluczewo.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 14:49
        • Gość: anastazja Re: dzieki za wszystkie dobre słowa... n/t IP: *.broker.com.pl 18.10.03, 21:06
          Basiu, moze poprostu coś go trapi i chciał z Tobą o tym porozmawiać. To, ze
          kontakt nagle sie urawał nie świadczy na 100% ,ze z Ciebie zrezygnował.
          Przecież wiesz gdzie mieszka, zajdź tam i dowiedz sie o co chodzi. Moze leży w
          szpitalu, może....., może.....
          Jeśli dowiesz sie w koncu, dlaczego sie nie odzywa, będziesz miała pewnosć,ze
          to nie jest WŁAŚNIE TEN. Moze to zauroczenie i moze nawet nie jest wart twojego
          zaangażowania. Jestes młoda i napewno zakochasz sie nie raz.
          • Gość: fufu Re: dzieki za wszystkie dobre słowa... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.10.03, 15:31
            Miałam takie jedno doświadczenie. Facet, z którym spotykałam około półtora
            roku, nagle po którymś spotkaniu przepadł jak kamień w wodę. Był z innego
            miasta, więc pójść do niego nie mogłam, wysłałam w końcu smsa. Brak reakcji.
            Potem drugiego, trzeciego i czwartego(dostawałam potwierdzenia, że otrzymał te
            smsy). Myślę sobie - ki czort, może coś sie stało, może mu komórkę ukradli, w
            końcu się zdarza. Napisałam mu w końcu, że jeśli nie chce się ze mną spotykać,
            to przecież nie będę mu robić problemów, wyrzutów, bo ja nie z tych, ale żeby
            się chociaż odezwał, czy jest z nim wszystko w porządku. Dalej cisza. W końcu
            zadzowniłam do niego z innego numeru i... odebrał cały i zdrowy, hehe.
            Przedstawiłam sie i spytałam co jest grane, na co on mi odpowiedział, że nic.
            Ja na to, że chyba należy mi się chociaż jakieś słówko wyjaśnienia, a on na to -
            nie należy się. Szczena mi opadła. Powiedział jeszcze, że nie dzwonił, bo
            sprowokowałoby to niepotrzebne rozmowy. Pożegnałam sie więc grzecznie i
            wyłączyłam się.
            A teraz background całej sytuacji. Spotykaliśmy się przez 1,5 roku, raz na 2, 3
            tygodnie. Potem namiętność z mojej strony zaczęła wygasać (no cóż, był to
            związek z tak zwanych bez przyszłości, więc trudno, żeby było inaczej). Zaczął
            mnie oskarżać o brak uczucia, bo się nie rzucałam na niego jeszcze jak stał w
            progu. Zaczęła mi ta znajomość ciążyć, ale ciągle nie mogłam sie zdobyć na to,
            żeby z nim ostatecznie zerwać. A potem nastąpiło to, co opisałam wyżej, tak ni
            z gruszki, ni z pietruszki, bze żadnej kłótni, niczego w tym rodzaju.
            Najpierw byłam zniesmaczona, ale potem pomyślałam sobie, że stało sie po prostu
            najlepiej, jak tylko mogło. Problem rozwiązał sie bez mojej ingerencji, a ja
            nie miałam wyrzutów sumienia, a nawet lepiej sie poczułam.

            Tylko dalej nie rozumiem tego jego zachowania. Znał mnie przecież dobrze,
            wiedział, że nie należę do histeryczek, które będą się ciąć z powodu zerwania,
            więc dlaczego chociaż nie wysłał tego głupiego smsa ???
            • Gość: alfa Re: dzieki za wszystkie dobre słowa... IP: *.chello.pl 24.10.03, 18:29
              Fufu - to tak jakbym czytała o swojej sytuacji. Teraz mogę się tylko śmiać.
              Ale kiedy po czterech miesiącach codziennych rozmów, częstych spotkań, nagle
              zniknął, to myślałam, że mój świat rozleci się na kawałki... nie odpowiadał na
              telefony, smsy, listy. W końcu zadzwoniłam na inny numer, w ogóle nie potrafił
              mi tego wytłumaczyć. A ja byłam pewna, ze coś się stało. Spotykaliśmy się
              jeszcze, ale sytuacja powtórzyła się. Tym razem on się zdziwił, bo zadzwoniłam
              i nagrałam się na komórkę, grzecznie powiedziałam co o tym myślę. Potem
              dzwonił, przepraszał, prosił o spotkanie. Powiedziałam, że kilka razy za dużo
              zawiódł mnie. I tak się skończyło. To po prostu niedojrzali faceci, nie
              liczący się z naszymi uczuciami. Ale dobrze, że tak się stało, mam nauczkę na
              przyszłość.
              • Gość: sniezka Re: dzieki za wszystkie dobre słowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 11:22
                moj byly (juz byly, teraz sie bardzo z tego ciesze, ale wtedy.... )tez nagle
                zniknal.
                przestal przychodzic, dzwonic, smsowac
                zadzwonilam- nie odebral, pozyczylam telefon od mamy - odebral caly zdrowy i
                wesoly.
                w koncu dostalam wiadomosc na gg ze przenosi sie 300 km dalej i ze to koniec.
                jak ja wtedy plakalam
                a teraz sie ciesze, bardzo ciesze i okazalo sie ze ta "milosc "ktora wtedy
                poodbno czulam wcale nie byla taka wielka
                a on wcale sie nie przeprowadzil, po prostu mial inną...
                z czasem zapomnialm, ulozylam sobie zycie z kim innym i jestem teraz bardzo
                szczesliwa.
                a on teraz ucieka i chowa sie polkami w sklepach jesli przypadkiem sie
                spotkamy :)
                głowa do góry
                najwazniejsze to nie dzwonic, z doswiadczenia wiem ze nie warto.
    • Gość: Dżej J Re: Problem z mężczyzną mojego życia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.03, 12:04
      BABY !!!!!!!!!!!!!!!!!
      Co to za pogaduchy na forum "Mężczyzna" ????????????????
      Macie swoje forum "Kobita" to tam mleć ozorami
      my tu o piwie i d.pach chcemy gadać !

      dj
      • Gość: jjj Re: Problem z mężczyzną mojego życia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.03, 12:18
        bardzo dziekujemy za wyrazona opinie :)
Pełna wersja