Gość: Mona C.
IP: *.zgora.dialog.net.pl
05.08.01, 15:39
Mój partner ma 50 lat, chociaż po wyglądzie i kondycji można ocenić na
max.45,sprawny, wysportowany, żadnych nałogów. Ja mam 39. Spotykamy się od 3
lat, chociaż ostatnio (ok. roku) widujemy się rzadziej (praca!). I właśnie
ostatnio nasze zbliżenia nie zawsze w pełni mnie satysfakcjonują. Za szybko
kończy, a najczęściej już drugi raz nie wychodzi z przyczyn "technicznych"-zbyt
słaby wzwód. Twierdzi, że ta szybkość wynika z tego, że za bardzo był
spragniony. A reszta - z przepracowania. I ja mu wierzę. Wiem też, że ten
drugi, czy trzeci raz bardziej może zależy ode mnie. Staram się więc, ale coraz
mniej mam do tego zapału, bo to zaczyna być monotonne. Ciągle ten sam z grubsza
scenariusz. Różnice tylko w szczegółach technicznych lub urozmaiceniach -
właściwie to moja działka. Bardzo kocham tego człowieka, bo łączy nas nie tylko
seks, ale bardzo dużo innych rzeczy. Naprawdę jestesmy przyjaciółmi. Nie chcę,
żeby moje czy jego uczucie osłabło. Co doradzilibyście w tej sytuacji? Nie
proponuję mu viagry, bo może pomyśleć, że uznałam go za niewydolnego dziadka.
Nie obraziłby się, ale... Zresztą on nie jest przekonany do medykamentów w
ogóle (może i słusznie) i stara się unikać, jeśli nie jest to bezwzględnie
konieczne w wypadku choroby. Macie jakieś swoje sposoby na przedłużenie
zbliżenia? Z góry dziękuję za pomoc!