niemamnie_35
23.03.09, 10:08
Mam troche ponad 30 lat. Jestem atrakcyjna kobieta, troszcze się o
swoje cialo. Moje cialo nie odnajduje się w moim małżeństwie. Mam
towarzystwo, wspolne podroze, zakupy, obecność w domu. Cenie to,
wiem ze byc moze najtrudniej towarzyszyc komus z przyjazni. Trwam w
tym od wielu lat. Wiem, ze nie ma szans by się zmienil nasz stosunek
do siebie. Nie spełniam się jako kobieta, nie mam pocałunków, nie
obejmuja mnie meskie ramiona, nie czuje meskiego ciala. Moje cialo
jest samotne. Czy tak niektórzy zyja do konca swych dni? Placzac za
drugim cialem? Może zbyt wiele oczekuje, mam chora oczekiwania, moze
mam za dobrze, wiec te potrzeby ciala się tak odzywaja?
Trwam w tym zyciu, zagryzam zeby, zaspokajam się sama ale zostaje
wciąż glod. Nasila się. Nie chce dlugiego zycia w tej samotności
ciala. Ale moze wszyscy tak mamy?
Mam takie fantazje, ze mezczyzna za mnie podejmuje decyzje,
przejmuje kontrole mentalna i wlada moim cialem. Wiem, ze nie
powinnam do tego się przyznawac.
Ale tu tylko mogę napisac, ze chciałabym być własnością mezczyzny,
kontrolowana, poddana i wykorzystywana cielesnie. Może to tylko
fantazja, która w rzeczywistosci bylaby nie do zniesienia? Może nie
ma takich mężczyzn, którym wystarczylaby taka kobieta?
Nie wiem, czego oczekuje od was. Może tego, żeby niektórzy z was
powiedzieli, ze tak to wlasnie wyglada i nic wiecej nie ma.