Dodaj do ulubionych

samotnosc ciala w zwiazku

23.03.09, 10:08
Mam troche ponad 30 lat. Jestem atrakcyjna kobieta, troszcze się o
swoje cialo. Moje cialo nie odnajduje się w moim małżeństwie. Mam
towarzystwo, wspolne podroze, zakupy, obecność w domu. Cenie to,
wiem ze byc moze najtrudniej towarzyszyc komus z przyjazni. Trwam w
tym od wielu lat. Wiem, ze nie ma szans by się zmienil nasz stosunek
do siebie. Nie spełniam się jako kobieta, nie mam pocałunków, nie
obejmuja mnie meskie ramiona, nie czuje meskiego ciala. Moje cialo
jest samotne. Czy tak niektórzy zyja do konca swych dni? Placzac za
drugim cialem? Może zbyt wiele oczekuje, mam chora oczekiwania, moze
mam za dobrze, wiec te potrzeby ciala się tak odzywaja?
Trwam w tym zyciu, zagryzam zeby, zaspokajam się sama ale zostaje
wciąż glod. Nasila się. Nie chce dlugiego zycia w tej samotności
ciala. Ale moze wszyscy tak mamy?
Mam takie fantazje, ze mezczyzna za mnie podejmuje decyzje,
przejmuje kontrole mentalna i wlada moim cialem. Wiem, ze nie
powinnam do tego się przyznawac.
Ale tu tylko mogę napisac, ze chciałabym być własnością mezczyzny,
kontrolowana, poddana i wykorzystywana cielesnie. Może to tylko
fantazja, która w rzeczywistosci bylaby nie do zniesienia? Może nie
ma takich mężczyzn, którym wystarczylaby taka kobieta?
Nie wiem, czego oczekuje od was. Może tego, żeby niektórzy z was
powiedzieli, ze tak to wlasnie wyglada i nic wiecej nie ma.
Obserwuj wątek
    • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 10:37
      a nie lepiej tę ofertę było zamieścić na forum "towarzyskie".
      Weź się nie lam "syndrom chronicznego niedopchnięcia" to jedna z łatwiejszych do
      usunięcia dolegliwości. A i środki łatwo i powszechnie dostępne.

      polecam się uwadze :-)
      • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 10:47
        chyba źle ją oceniłeś. ona z tych "normalnych kobiet" a nie z "uczciwych". :D
    • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 10:57
      Jestem w podobnej sytuacji, z ta roznica, ze na pewno nie jest to wina mojego
      meza a moja. Swiadomie, kilka lat temu, wybralam na mojego partnera zyciowego
      mezczyzne, ktory daje mi poczucie bezpieczenstwa i cieplo, sex nie byl wtedy
      moim priorytetem. Teraz pozostaja mi tylko moje marzenia i wyobrazenia, o tym
      jak moze wygladac namietny, spontaniczny sex z mezczyzna, ktorego ciala porzada
      sie bardziej niz czegokolwiek innego. Kobiety to takie wyjatkowo glupie istoty,
      ktore trudno zadowolic.... jak facet jest dobry i kochajacy , to tesknia za
      skur... ktore je porzadnie wyr... jak skur... to tesknia do czulego i
      romantycznego... Co mozna zrobic? Mozna poszukac kochanka, mozna sie rozwiezc...
      jest wiele mozliwosci. Przede wszystkim trzeba sobie zadac pytanie ... co jest
      dla nas najwazniejsze w zwiazku... Namietny sex, czy poczucie , ze mamy przy
      boku osobe, na ktora zawsze mozna liczyc....? A moze powinnas porozmwiac o
      swoich fantazjach z mezem?
      • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 11:12
        wiesz, tez jest tu sporo mojej winy. dokladnie jak Ty wybralam
        mezczyzne-przyjaciela, bo wowczas seks nie byl kryterium wyboru. ale
        i tak bylo wtedy lepiej niz teraz, bo on mial ochote. ja to w nim
        bedac niedojrzala zabilam, zagluszylam. mowie o moich potrzebach od
        lat ale zbyt pozno by w nim to odwrocic.
        intuicyjnie czuje, ze wybralabym znowu jego jesli mialabym do wyboru
        super seks z mezczyzna, ktory poza tym mnie nie interesuje.
        tak jak mowia chlopaki, mowienie obcym facetom (tak jak powyzej)
        owocuje tylko wysmianiem, ponizeniem i nazwaniem suka. coz lepszego
        dostalabym od mezczyzny?
    • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 11:39
      hahaha oj, jak bym sama siebie sluchala... smieszne to i za razem
      przerazajace... Myslalam, ze tylko ja jestem "taka madra" hehe.. wiesz... mysle,
      ze nasz problem polega na tym, ze z tych czy innych przyczyn,/psycholog pewnie
      powiedzialby, ze wynika to z problemow dziecinstwa tzw rodzina dysfunkcyjna
      hehe/ na partnerow wybralysmy facetow, ktorzy zupelnie nas nie kreca, ale daja
      poczucie stabilnosci i bezpieczenstwa... Pierwszy dotyk, pierwszy sex...
      koszmar, ale z czasem, jak sama pewnie wiesz, mozna sie do tego przyzwyczaic...
      fakt, jestesmy klodami , ktore nie potrafia w stosunku do meza wykrzesac z
      siebie odrobiny hmmm spontanicznoisci>? porzadania? jak zwal tak zwal...Wiem, ze
      moje zachowanie jest dla meza, w jakims stopniu upakarzajace i bolesne, ale
      niestety.. z tego dymu ognia juz nie bedzie... Wiem tez /z wlasnego
      doswiadczenia niestety/ , ze potrzeby mam spore i potrafie zuplnie zatracic sie
      w sexie, drze, na sam dotyk, jestem jak wulkan, i piep... moge sie 24 h na dobe
      z mala przerwa na papieroska... To naprawde strarszne i nie jest mi z tym
      fajnie... Mam duzo do zaoferowania , ale nie mojemu mezowi... Nie szukam jednak
      romansu, to moze glupie, ale wychodze z zalozenia , ze to byl moj wybor i nie
      wolno mi byc podla w strosunku do mojego partnera. Poza tym , nawet gdybym
      odeszla, czy znajde kogos kto procz super sexu da mi to co mam teraz? czy ktos
      mnie bedzie w stanie az tak pokochac?Chyba nie. A z drugiej strony.. moze moj
      maz takze zasluguje na szczescie i na to by czyc sie porzadany? Sama nie wiem,
      co lepsze...
      • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 11:53
        ja nie mialam wzorca w rodzinie, moze stad wygorowane,
        nierealistyczne oczekiwania?

        albo wcale ne pomylilysmy sie, to nie byl zly wybor partnera,
        nie bylo wyboru tak naprawde
        bo nie chcialybysmy zyc z kims kto poniza, wysmiewa, zostawia a daje
        tylko seks

        a naszym problemem jest jedynie to, ze sie wydaje nam, ze ten dran
        od seksu moglby byc taki jak ten dobry, a naprawde nie da sie
        zespolic cech najlepszych tych 2 typow w jednym mezczyznie
    • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 11:46
      a tak na marginesie... czy nie zrobil sie to juz przypadkiem temat do
      (Brak) Seks(u) w małżeństwie ??? hahaha
      • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:00
        jasne :)
        ale tam mezczyzni sa bardziej ludzcy, tu sa tacy "nieokrzesani",
        prawdziwi, esencja tego, co tkwi w tych zlych
        co przewrotnie sprawia, ze zaczynam rozumiec, ze ich jednak nie
        chce :)
        • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:08
          jasne :)
          > ale tam mezczyzni sa bardziej ludzcy, tu sa tacy "nieokrzesani",
          > prawdziwi, esencja tego, co tkwi w tych zlych
          > co przewrotnie sprawia, ze zaczynam rozumiec, ze ich jednak nie
          > chce :)

          i bardzo dobrze, Twoje zdrowie
          tutejsi Panowie maja bowiem dzialac 'terapeutycznie' a nie jak
          portal randkowy :)))
        • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:08
          > co przewrotnie sprawia, ze zaczynam rozumiec, ze ich jednak nie
          > chce :)

          a ty w ogóle wiesz czego chcesz od tych nieokrzesanych?
          kochanego misia i tatusia a zarazem bandyty z brutalnym rżniątkiem?
          te typy się nie krzyżują kochana!!
          • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:14
            no wlasnie wyzej napisalam:
            "naszym problemem jest jedynie to, ze sie wydaje nam, ze ten dran
            od seksu moglby byc taki jak ten dobry, a naprawde nie da sie
            zespolic cech najlepszych tych 2 typow w jednym mezczyznie"

        • poprioniony Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:45
          > ale tam mezczyzni sa bardziej ludzcy, tu sa tacy "nieokrzesani",
          > prawdziwi, esencja tego, co tkwi w tych zlych
          > co przewrotnie sprawia, ze zaczynam rozumiec, ze ich jednak nie
          > chce :)

          Kolejny supergleboki, superporuszajacy i superwzruszajacy watek.
          Mam prosbe, czy mozesz z laski swojej strzelic sobie w leb
          i tym samym zakonczyc te werterowskie lkania?
      • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:06
        to nic niezwyklego wbrew pozorom
        z punktu widzenia biologii tzw dojrzale kobiety powinny najlepszych
        partnerow do sexu znajdowac wsrod mezczyzn o co najmniej 10-15 lat
        od nich mlodszych

        cos za cos
        cen to, ze jest dobry, sama nie jestes przeciez idealna
        wiele par malzenskich, jesli nie wiekszosc zdecydowana przechodzi
        taki etap w zwiazku
        ale tak naprawde liczy sie, kto Ci poda przyslowiowy kubek herbaty
        gdy bedziesz stara i zniedolezniala
        a nie chwilowe odpaly nie poparte wzajemnym szacunkiem

        • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:10
          lofbergs.lila napisała:

          > ale tak naprawde liczy sie, kto Ci poda przyslowiowy kubek herbaty
          > gdy bedziesz stara i zniedolezniala
          >

          problem w tym, że wówczas nie chce się pić
          • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:12
            desz-cz napisał:

            > lofbergs.lila napisała:
            >
            > > ale tak naprawde liczy sie, kto Ci poda przyslowiowy kubek
            herbaty
            > > gdy bedziesz stara i zniedolezniala
            > >
            >
            > problem w tym, że wówczas nie chce się pić

            chyba nie bylas nigdy stara :))
        • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:14
          lofbergs.lila napisała:

          > to nic niezwyklego wbrew pozorom
          > z punktu widzenia biologii tzw dojrzale kobiety powinny najlepszych
          > partnerow do sexu znajdowac wsrod mezczyzn o co najmniej 10-15 lat
          > od nich mlodszych
          >

          W zasadzie masz racje, ale., co to za sex z 25 latkiem??? Moze i fajny, ale z
          takim dzieckiem???? ja osobiscie bym nie mogla...

          cos za cos
          > cen to, ze jest dobry, sama nie jestes przeciez idealna
          > wiele par malzenskich, jesli nie wiekszosc zdecydowana przechodzi
          > taki etap w zwiazku
          > ale tak naprawde liczy sie, kto Ci poda przyslowiowy kubek herbaty
          > gdy bedziesz stara i zniedolezniala
          > a nie chwilowe odpaly nie poparte wzajemnym szacunkiem


          to akurat jest oczywiste, nie wiem tylko czy wiesz jak to jest swoja seksualnosc
          schowac gleboko do szafy.... To rezygnacja z czesci siebie...
          • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:20
            pol_zartem napisała:


            > >
            >
            > W zasadzie masz racje, ale., co to za sex z 25 latkiem??? Moze i
            fajny, ale z
            > takim dzieckiem???? ja osobiscie bym nie mogla...

            niekoniecznie
            znam wielu starszych ode mnie, ktorzy zatrzymali sie mentalnie na
            poziomie liceum
            a tacy mlodzi, jesli inteligentni sa to i ich naiwnosc bywa urocza
            trzeba po prostu dobrze trafic
            zeby bylo jasne, mowimy tu o seksie a nie o wspolnym zyciu
            bo wspolne zycie, to bardzo trudna sprawa, z wiekiem coraz
            trudniejsza

            >
            >
            >
            >
            > to akurat jest oczywiste, nie wiem tylko czy wiesz jak to jest
            swoja seksualnos
            > c
            > schowac gleboko do szafy.... To rezygnacja z czesci siebie...

            byc moze to Twoja cena
            kazdy placi swoja
            nie wiem, rob co chcesz, chcesz miec kochanka miej, nie chcesz nie
            miej, chcesz sie rozwiesc, rozwiedz sie, nie chcesz...etc.etc.
    • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:08
      Czyli co? Jestesmy do konca zycia skazane za "mlodzienczy wybor"? Ale to
      wszystko pokrecone hehe, moze ktos powinien wydac poradnik, "jak porzadac i
      zakochac sie we wlasnym mezu" haha A moze tak jak napisalam wczesniej... lepiej
      byl by odejsc, moze wtedy i my i nasi partnerzy bylibysmy szczesliwsi.. Przeciez
      to musi byc okropne zyc z kims i miec swiadomosc , ze nie jest sie
      porzadanym... dlaczego nasi mezowie musza placic za nasze bledy?
      • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:10
        pol_zartem napisała:

        > Czyli co? Jestesmy do konca zycia skazane za "mlodzienczy wybor"?
        Ale to
        > wszystko pokrecone hehe, moze ktos powinien wydac poradnik, "jak
        porzadac i
        > zakochac sie we wlasnym mezu" haha A moze tak jak napisalam
        wczesniej... lepiej
        > byl by odejsc, moze wtedy i my i nasi partnerzy bylibysmy
        szczesliwsi.. Przecie
        > z
        > to musi byc okropne zyc z kims i miec swiadomosc , ze nie jest sie
        > porzadanym... dlaczego nasi mezowie musza placic za nasze bledy

        znam takie osoby, ktore twierdza, ze obowiazkowo nalezy zmienic
        meza, gdy pewien etap dobiega konca, jak tu np Twoj brak
        satysfakcji, czy gdy nastepuje 'syndrom pustego gniazda'
        kazdy ma wolny wybor
        • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:13
          lofbergs.lila napisała:

          > znam takie osoby, ktore twierdza, ze obowiazkowo nalezy zmienic
          > meza, gdy pewien etap dobiega konca,


          i odwrotnie !!
          • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:24
            desz-cz napisał:


            >
            >
            > i odwrotnie !!

            i odwrotnie, ale przeciez tu, na forum sie o tym pisze
            o zmianach mezow, znacznie rzadziej jednak
          • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:31
            desz-cz napisał:

            > lofbergs.lila napisała:
            >
            > > znam takie osoby, ktore twierdza, ze obowiazkowo nalezy zmienic
            > > meza, gdy pewien etap dobiega konca,
            >
            >
            > i odwrotnie !!


            Ale czy to jest dojrzale? Wlasne szczescie i zadowolenie ponad wszystko inne?
            Jakos mi to niepasuje...
            • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:37
              pol_zartem napisała:

              > Ale czy to jest dojrzale? Wlasne szczescie i zadowolenie ponad wszystko inne?
              > Jakos mi to niepasuje...


              dojrzałe moja droga to jest wówczas, kiedy akceptuje się rzeczywistość a nie
              nagina się własnych marzeń i oczekiwań do życia codziennego. dojrzałe to jest
              to, że facet ma dbać o własne dzieci, ma dbać o ich matkę ale niekoniecznie ma
              się naginać do jej wymogów i bzykać tylko ją bo ona tego oczekuje.
              • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:43
                desz-cz napisał:


                >
                >
                > dojrzałe moja droga to jest wówczas, kiedy akceptuje się
                rzeczywistość a nie
                > nagina się własnych marzeń i oczekiwań do życia codziennego.
                dojrzałe to jest
                > to, że facet ma dbać o własne dzieci, ma dbać o ich matkę ale
                niekoniecznie ma
                > się naginać do jej wymogów i bzykać tylko ją bo ona tego oczekuje


                krotko mowiac, desz-cz Ci wlasnie tlumaczy sposob widzenia facetow
                mozesz miec z nim romans vel bzykac sie, ale na prezenty i
                deklaracje nie licz :)

                p.s. powiem Ci na ucho, jak juz chcesz miec kochanka to radze jednak
                mlodego, studenta sobie znajdz, nie bedzie tak zgryzliwy i
                przebiegly jak ci starzy :)
              • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:51
                desz-cz napisał:

                > pol_zartem napisała:
                >
                > > Ale czy to jest dojrzale? Wlasne szczescie i zadowolenie ponad wszystko i
                > nne?
                > > Jakos mi to niepasuje...
                >
                >
                > dojrzałe moja droga to jest wówczas, kiedy akceptuje się rzeczywistość a nie
                > nagina się własnych marzeń i oczekiwań do życia codziennego. dojrzałe to jest
                > to, że facet ma dbać o własne dzieci, ma dbać o ich matkę ale niekoniecznie ma
                > się naginać do jej wymogów i bzykać tylko ją bo ona tego oczekuje.


                Deszcz.. Z calym szacunkiem, ale albo nie rozumiesz o co chodzi w tej dyskusji,
                albo pobieznie przeczytales niektore wypowiedzi... My tu z "niemamnie"
                pietnujemy siebie, nasze chore wybory, ktore unieszczesliwiaja naszych mezow, a
                nie facetow!!!
            • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:39
              pol_zartem napisała:

              >
              >
              > Ale czy to jest dojrzale? Wlasne szczescie i zadowolenie ponad
              wszystko inne?
              > Jakos mi to niepasuje


              czy potrafisz samodzielnie myslec?
              to, ze przedstawiamy Ci tutaj kilka wariantow nie znaczy, ze masz je
              wszytstkie realizowac,
              przeciez napisalam Ci w poscie ponizej ze to tylko Twoj wybor

              a ja Cie oceniac nie bede
              jest mi obojetne, co zrobisz
              jak chcesz byc dojrzala wedlug akurat tej teorii to badz
    • tytus_flawiusz tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało :-) 23.03.09, 12:44
      teza, że niemożliwe jest połączenie dobrego rżnięcia z szacunkiem,
      odpowiedzialnością, stabilnością i bezpieczeństwem jest równie bzdurna jak to,
      że drewniany impotent, będzie dobry mężem i ojcem.

      Niczym nie udowodnione brednie, funkcjonujące w głowach niedopchniętych
      frustratek. No ale cóż, każdy się pociesza jak może :-)
      • lofbergs.lila nie siej propagandy 23.03.09, 12:53




        agitujesz tu biedne niewiasty w -bzdurnym -celu -szukania- prawie-
        niemozliwego jako wolontariusz czy co?

        nie wysilaj sie
        masz jakas kobiete, ktora rzniesz zarazem i szanujesz? a ktora moze
        jest Twoja druga lub trzecia zona?
        czy masz ich moze cale zastepy?
        harem masz moze?
        i wszystkie obdarzasz atencja, adorujesz i finansujesz?

        czy moze waz Ci reke w kieszeni kasa jak masz zaplacic za kawe
        kobiecie( tak jak tu niejednemu prawdziwemu mezczyznie na forum)?


        jakos malo przekonujacy jestes






        tytus_flawiusz napisał:

        > teza, że niemożliwe jest połączenie dobrego rżnięcia z szacunkiem,
        > odpowiedzialnością, stabilnością i bezpieczeństwem jest równie
        bzdurna jak to,
        > że drewniany impotent, będzie dobry mężem i ojcem.
        >
        > Niczym nie udowodnione brednie, funkcjonujące w głowach
        niedopchniętych
        > frustratek. No ale cóż, każdy się pociesza jak może :-)
        • tytus_flawiusz Re: nie siej propagandy 23.03.09, 12:59
          lofbergs.lila napisała:


          > agitujesz tu biedne niewiasty w -bzdurnym -celu -szukania- prawie-
          > niemozliwego jako wolontariusz czy co?

          a możesz jaśniej ? I które to niby są te "biedne" kobiety ?

          > nie wysilaj sie masz jakas kobiete, ktora rzniesz zarazem i
          > szanujesz?

          a co ? czyżby te niebagatelne (jej) umiejętności nie zasługiwały na szacunek

          > a ktora moze jest Twoja druga lub trzecia zona?
          > czy masz ich moze cale zastepy, harem masz moze?

          spokojnie i dla Ciebie miejsce się znajdzie :-)

          > i wszystkie obdarzasz atencja,

          tak

          > adorujesz

          zależy co przez to rozumiesz :-), staram się im dupy nie zawracać :-)

          > i finansujesz?

          no bez przesady :-) sponsoring, weź przestań

          > czy moze waz Ci reke w kieszeni kasa jak masz zaplacic za kawe
          > kobiecie( tak jak tu niejednemu prawdziwemu mezczyznie na forum)?

          chcesz się organoleptycznie przekonać ?
          • lofbergs.lila Re: nie siej propagandy 23.03.09, 13:11
            tytus_flawiusz napisał:

            >
            >
            > a możesz jaśniej ? I które to niby są te "biedne" kobiety ?

            jak nie rozumiesz to glupi jestes :)

            >
            > > a ktora moze jest Twoja druga lub trzecia zona?
            > > czy masz ich moze cale zastepy, harem masz moze?
            >
            > spokojnie i dla Ciebie miejsce się znajdzie :-)


            dzieki, propozycja odrzucona, na sama mysl robi mi sie niedobrze
            kijem bym Cie nie dotknela
            stary zgorzknialy fagasie :)
            pisalam wyzej, ze gustuje w studentach czy nie?

            >
            >
            > > i finansujesz?
            >
            > no bez przesady :-) sponsoring, weź przestań

            'mean as Scottish'

            >
            > > czy moze waz Ci reke w kieszeni kasa jak masz zaplacic za kawe
            > > kobiecie( tak jak tu niejednemu prawdziwemu mezczyznie na forum)?
            >
            > chcesz się organoleptycznie przekonać

            nie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            cmok cmok
            • tytus_flawiusz Re: nie siej propagandy 23.03.09, 13:20
              > jak nie rozumiesz to glupi jestes :)

              cóż, za wyrafinowana argumentacja "za", doprawdy jestem pod wrażeniem (jeszcze tylko tupnij nóżką)

              > dzieki, propozycja odrzucona, na sama mysl robi mi sie niedobrze
              > kijem bym Cie nie dotknela
              > stary zgorzknialy fagasie :)

              ale nerwy to masz słabe, Ślicznotko :-) (zresztą jak większość kreujących się na "inteligentne" luzaczki :-) )

              > pisalam wyzej, ze gustuje w studentach czy nie?

              taka jesteś zadufana w sobie, że zakładasz, że każdy twój pierd musi być przeczytany ?

              > 'mean as Scottish'

              albo, nie dziwkarz :-) (na tych studencikach to się raczej majątku nie dorobisz :-)
              • lofbergs.lila Re: nie siej propagandy 23.03.09, 13:34
                tytus_flawiusz napisał:

                >
                > cóż, za wyrafinowana argumentacja "za", doprawdy jestem pod
                wrażeniem (jeszcze
                > tylko tupnij nóżką)


                jaki aktor, czyli Ty, taki moj teatr

                >
                >
                > ale nerwy to masz słabe, Ślicznotko :-) (zresztą jak większość
                kreujących się n
                > a "inteligentne" luzaczki :-) )

                j.w.
                ja sie nie kreuje, to najwyzej Ty probujesz to robic nieustannie
                i nie nazywaj mnie slicznotka, nie zycze sobie
                to dla mnie jak obelga

                >
                >
                > taka jesteś zadufana w sobie, że zakładasz, że każdy twój pierd
                musi być przecz
                > ytany ?

                bla bla bla

                >
                > > 'mean as Scottish'
                >
                > albo, nie dziwkarz :-) (na tych studencikach to się raczej majątku
                nie dorobisz)

                rozlozyles mnie na lopatki, tym razem to ja jestem pod wrazeniem
                (negatywnym zreszta) Twojej dojmujacej glupoty

                • tytus_flawiusz Re: nie siej propagandy 23.03.09, 13:41
                  lofbergs.lila napisała:


                  > jaki aktor, czyli Ty, taki moj teatr

                  byłas ty kiedykolwiek w teatrze, Kluseczko ?

                  > i nie nazywaj mnie slicznotka, nie zycze sobie
                  > to dla mnie jak obelga

                  he he, no to jeszcze jeden żałosny stereotyp - "jestem brzydka ale za to mądra i atrakcyjna... i lepiej się bzykam niż te ładne" - łudź się łudź, Pączusiu :-)

                  >
                  > rozlozyles mnie na lopatki, tym razem to ja jestem pod wrazeniem
                  > (negatywnym zreszta) Twojej "dojmujacej" glupoty

                  a co to jest "dojmująca", o moja ty chodząca mądrości :-)
                  • lofbergs.lila Re: nie siej propagandy 23.03.09, 13:50
                    tytus_flawiusz napisał:

                    >
                    > byłas ty kiedykolwiek w teatrze, Kluseczko ?


                    z Toba nie Panie Schabowy
                    >

                    >
                    > he he, no to jeszcze jeden żałosny stereotyp - "jestem brzydka ale
                    za to mądra
                    > i atrakcyjna... i lepiej się bzykam niż te ładne" - łudź się łudź,
                    Pączusiu :-)

                    przeczytaj sam siebie, raz jeszcze i jeszcze raz i jeszcze ..i tak
                    pewnie nie wystarczy
                    nic z tego nie napisalam a Ty nie probuj wmowic mi dziecka w brzuch

                    >

                    >
                    > a co to jest "dojmująca", o moja ty chodząca mądrości :-)

                    "Dojmujący

                    dojmujący «wywołujący silne, przykre doznania psychiczne lub
                    fizyczne"

                    Paczus, Kluseczka ach jak slodziutko, zaraz w glowie pojawia mi sie
                    Butch jak wracajac po zegarek przez przypadek strzela Ci w dupe bo
                    stanales obok tostera
                    • tytus_flawiusz Re: nie siej propagandy 23.03.09, 14:01
                      lofbergs.lila napisała:

                      >
                      > przeczytaj sam siebie, raz jeszcze i jeszcze raz i jeszcze ..i tak
                      > pewnie nie wystarczy
                      > nic z tego nie napisalam a Ty nie probuj wmowic mi dziecka w brzuch

                      a no tak, sorry zagalopowałem się. Ty się nie bzykasz... ty tylko teoretyzujesz :-)

                      > dojmujący «wywołujący silne, przykre doznania psychiczne lub
                      > fizyczne"

                      hmm... chodziłaś do jednej klasy z Mikołajem Rejem, białogłowo ?
                      • modrooka Re: nie siej propagandy 23.03.09, 14:11
                        >
                        > a no tak, sorry zagalopowałem się. Ty się nie bzykasz... ty tylko teoretyzujesz
                        > :-)
                        >
                        > > dojmujący «wywołujący silne, przykre doznania psychiczne lub
                        > > fizyczne"
                        >
                        > hmm... chodziłaś do jednej klasy z Mikołajem Rejem, białogłowo ?

                        Tytusie, przy całym moim uwielbieniu dla Twojej inteligencji, słaba ta wymiana
                        zdań. Masz zdecydowanie większe warunki od rozmówczyni, by wygrać pojedynek
                        słowny a tu taka mamałyga. Wstyć się flawi.
                        • tytus_flawiusz Re: nie siej propagandy 23.03.09, 14:14
                          modrooka napisała:


                          > Tytusie, przy całym moim uwielbieniu dla Twojej inteligencji, słaba ta wymiana
                          > zdań. Masz zdecydowanie większe warunki od rozmówczyni, by wygrać pojedynek
                          > słowny a tu taka mamałyga. Wstyć się flawi.

                          Weź mnie na ambicje Pięknooka nie wchodź, przecież widzisz, ze się kajam, żem
                          się zagalopował :-)
                          • modrooka Re: nie siej propagandy 23.03.09, 14:23
                            Popraw się Tytusie i żeby mi to było ostatni raz :)
                        • lofbergs.lila 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:22
                          chodź raz!!!!'
                          :D

                          milej zabawy

                          • modrooka Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:25
                            Osoby które nie mają nic do powiedzenia czepiają się ortografii. Masz jeszcze
                            coś ciekawego i inteligentnego do przekazania?
                            • tytus_flawiusz Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:30
                              Sama widzisz, Habrowooka, że z dyskusji z gaunem trudno utrzymać poziom :).
                              • lofbergs.lila Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:38
                                owszem, tak zenujaco niski poziom, jaki tu praktykujesz -
                                rzeczywiscie trudno ze mna osiagnac

                                p.s. a i tak sie staram, uwierz :P

                                koniec na dzis, zegnam Panstwa
                              • modrooka Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:47
                                Faktycznie. Przyganiał kocioł garnkowi. Poniosło mnie :)
                            • lofbergs.lila Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:35
                              modrooka napisała:

                              > Osoby które nie mają nic do powiedzenia czepiają się ortografii.
                              Masz jeszcze
                              > coś ciekawego i inteligentnego do przekazania?

                              zamiast tu sie wysilac idz lepiej dyktanda pisac
                              kolejna z klubu 'dysortografii i dysleksji'

                              mam wiele ciekawego do powiedzenia ale nie lubie wywnetrzniac sie
                              przed oslami na forum
                              bez odbioru
                              • modrooka Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:46
                                > zamiast tu sie wysilac idz lepiej dyktanda pisac
                                > kolejna z klubu 'dysortografii i dysleksji'
                                >
                                > mam wiele ciekawego do powiedzenia ale nie lubie wywnetrzniac sie
                                > przed oslami na forum
                                > bez odbioru

                                No cóż. Pozostało tylko pomachać CI chusteczką na drogę i życzyć Ci nie
                                zaglądania na tutejsze forum, by za dużo nie przebywać z osłami. To bywa
                                zaraźliwe, jak zresztą widać powyżej. Co znaczy "wywnętrzniać się"?
                                • tytus_flawiusz Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 14:52
                                  > No cóż. Pozostało tylko pomachać CI chusteczką na drogę i życzyć Ci > nie
                                  zaglądania na tutejsze forum

                                  nie licz na to, taki typ zawsze wraca, choćby się zarzekał i żegnał dziesiątki
                                  razy (zresztą w tym temacie już mamy tego przykład)
                                  • lofbergs.lila Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 19:54
                                    tytus_flawiusz napisał:

                                    > > No cóż. Pozostało tylko pomachać CI chusteczką na drogę i życzyć
                                    Ci >
                                    > nie
                                    > zaglądania na tutejsze forum
                                    >
                                    > nie licz na to, taki typ zawsze wraca, choćby się zarzekał i
                                    żegnał dziesiątki
                                    > razy (zresztą w tym temacie już mamy tego przykład)

                                    roznica miedzy moim pisaniem tutaj a Twoim jest taka, ze ja i owszem
                                    odchodze i wracam
                                    Ty zas tu ugrzazles na dobre i tak trwasz caly czas...
                                    to zupelnie nie Twoja sprawa
                                    czy tu jestem, czy nie

                                    pouczaj i moralizuj dalej na zdrowie z wtorujacym echem
                                    typu 'modrooka'
                                    ale nie mnie :)



                                    • modrooka Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 22:06
                                      > roznica miedzy moim pisaniem tutaj a Twoim jest taka, ze ja i owszem
                                      > odchodze i wracam

                                      To po co się żegnasz? Robisz tylko wszystkim nadzieję.
                                      • lofbergs.lila Re: 'wstyć sie, wstyć 23.03.09, 22:11
                                        To po co się żegnasz? Robisz tylko wszystkim nadzieję

                                        wszystkim..Twoim nickom
                                        wszystkim kochankom Twojej matki
                                        wszystkim sasiadom
                                        czy komu? :)))
                      • lofbergs.lila Re: nie siej propagandy 23.03.09, 14:17
                        a no tak, sorry zagalopowałem się. Ty się nie bzykasz... ty tylko
                        teoretyzujesz

                        nie tak CZESTO jak Ty, to oczywiste przeciez :)


                        p.s. odczep sie w koncu ode mnie
      • niemamnie_35 Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 12:55
        jednak niemozliwe jest to polaczenie, za czym przemawia teoria o
        rozwoju milosci, jej stadiach. namietnosc wygasa, taka jej natura.
        bezpieczenstwo jest jej wrogiem
        a z idiota rznac sie mozna w nieskonczonosc wlasnie dlatego, ze nie
        ma w takim ukladzie ani stabilnosci ani bezpieczenstwa, tym samym
        namietnosc trwa i trwa
        a ze nawpychano nam w glowe bajek to teraz cierpimy nie mogac tego
        zrozumiec
        • lofbergs.lila Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 12:57
          a ze nawpychano nam w glowe bajek to teraz cierpimy nie mogac tego
          > zrozumiec

          nie wyrazaj sie w liczbie mnogiej
          nie my, tylko Ty :)


          p.s. ale wesolutko sie zrobilo ;) ho ho ho
          • niemamnie_35 Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 12:58
            ok ok :)
            ja :)
            wazniejsze, ze zaczynam lapac :)
        • desz-cz Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 12:58
          niemamnie_35 napisała:

          > jednak niemozliwe jest to polaczenie, za czym przemawia teoria o
          > rozwoju milosci, jej stadiach. namietnosc wygasa, taka jej natura.
          > bezpieczenstwo jest jej wrogiem
          > a z idiota rznac sie mozna w nieskonczonosc wlasnie dlatego, ze nie
          > ma w takim ukladzie ani stabilnosci ani bezpieczenstwa, tym samym
          > namietnosc trwa i trwa
          > a ze nawpychano nam w glowe bajek to teraz cierpimy nie mogac tego
          > zrozumiec


          nareszcie, misio do kasy i dzieci a ja tu chcę HYDRAULIKA!!!!
          • lofbergs.lila Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 13:01
            nareszcie, misio do kasy i dzieci a ja tu chcę HYDRAULIKA!!!

            a Ty co? masz jakis kompleks?
            nastepny NAJMADRZEJSZY-Z-MADRYCH-NAJPRAWDZIWSZY-Z-PRAWDZIWYCH-
            MEZCZYZN hehe
        • tytus_flawiusz Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 13:03
          niemamnie_35 napisała:

          > jednak niemozliwe jest to polaczenie, za czym przemawia teoria o
          > rozwoju milosci, jej stadiach. namietnosc wygasa, taka jej natura.
          > bezpieczenstwo jest jej wrogiem

          co niechybnie zostało "udowodnione" naukowo w "Pani domu"

          > a z idiota rznac sie mozna w nieskonczonosc wlasnie dlatego, ze nie ma w takim
          ukladzie ani stabilnosci ani bezpieczenstwa, tym samym namietnosc trwa i trwa <

          bla, bla, bla... jak ktoś ma libido z betonu i fantazje jamochłona to pozostaje
          mu jedynie "bezpieczeństwo i stabilizacja"

          > a ze nawpychano nam w glowe bajek to teraz cierpimy nie mogac tego
          > zrozumiec

          o tak, bzdur to ci rzeczywiście nawpychano. Co zrobić skoro wierzysz w nie
          dogmatycznie
          • niemamnie_35 Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 13:11
            tytus_flawiusz napisał:

            > niemamnie_35 napisała:
            >
            > > jednak niemozliwe jest to polaczenie, za czym przemawia teoria o
            > > rozwoju milosci, jej stadiach. namietnosc wygasa, taka jej
            natura.
            > > bezpieczenstwo jest jej wrogiem
            >
            > co niechybnie zostało "udowodnione" naukowo w "Pani domu"

            tez? :)
            ja mialam na mysli teorie milosci Strenberga
            i B. Wojciszke (Psychologie milosci)

            • tytus_flawiusz Re: tak, okłamujcie się dalej, cóż wam pozostało 23.03.09, 13:22
              niemamnie_35 napisała:

              > tez? :)
              > ja mialam na mysli teorie milosci Strenberga
              > i B. Wojciszke (Psychologie milosci)

              no tak, jeszcze jedna teoretyczka z kiepskimi wynikami praktycznymi :-)
    • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:51
      Ja pierniczę ale czaderski wątek! To co napisałaś jest bardziej potłuczone niż
      kilo gwoździ. Czytam to i nie wiem co autor miał na myśli. Super teks, tak
      absurdalny że nadaje się do monty python lub na jakiś monolog do misia/rysia. :)

      > Mam troche ponad 30 lat. Jestem atrakcyjna kobieta,

      A taki oksymoron dodaje całości smaczku


      • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 12:57
        to sie usmialam
        tak sie czuje i moje prawo :)
    • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 13:26
      watek zaczyna sie robic ciekawy hahaha. Faceci jak zwykle,nie rozumieja sedna
      sprawy, a moze to ja juz sie poprostu pogubilam hahaha Okazuje sie ze kobieta 35
      letnie nie moze byc juz atrakcyjna, jedyne co jej pozostaje to zawinac sie
      szczelnie w biale przescieradlo i wolnym krokiem /bo szybko z racji swojego
      wieku nie da nawet rady hehe/ udac sie w strone cmentarza... Coz... moze
      faktycznie, zupenie nie potrzebnie my kobiety wpedzamy sie w jakies poczucie
      winy...
      • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 13:31
        pol_zartem napisała:

        > watek zaczyna sie robic ciekawy hahaha. Faceci jak zwykle,nie rozumieja sedna
        sprawy, a moze to ja juz sie poprostu pogubilam hahaha Okazuje sie ze kobieta 35
        letnie nie moze byc juz atrakcyjna,
        <

        tak, pogubiłaś się. Jak na razie napisał to jeden facet (liczba pojedyncza), w
        dodatku w formie żartu.
        Tylko co z tego, że jest atrakcyjna fizycznie... skoro duch, a w zasadzie chuć w
        niej mdła... co komu po masturbacji kobietą (a raczej beznamiętną kłodą).
        • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 13:42
          > Tylko co z tego, że jest atrakcyjna fizycznie... skoro duch, a w
          zasadzie chuć
          > w
          > niej mdła... co komu po masturbacji kobietą (a raczej beznamiętną
          kłodą).

          jesli to moja charakterystyka to musze skorygowac
          chuc jest jak najbardziej ok i w tym problem, wlasnie ten zar,
          ochota utrudnia zycie, wypelzajac na powierzchnie jako potrzeba nr 1
          probowalam juz byc bezczelna i wprost mowilam "...." i dzialo sie
          ale blokuje mnie brak takiego samego postawienia sprawy z drugiej
          strony i swiadomosc ze jako wieloletnia partnerka nie jestem
          interesujacym obiektem, ze ten czas bezpowrotnie przgapilo moje
          cialo bedac niedojrzale w tym momencie gdy nasze potrzeby mogly sie
          spotkac
          • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 13:50
            niemamnie_35 napisała:

            > jesli to moja charakterystyka to musze skorygowac
            > chuc jest jak najbardziej ok i w tym problem, wlasnie ten zar,
            > ochota utrudnia zycie, wypelzajac na powierzchnie jako potrzeba nr 1

            chwila, chwila. Piękna teoria...a teraz wyobraź sobie praktykę. Facet dorwał się
            do Ciebie z siłą wodospadu, szmaty latają na prawo i lewo, nogi wysoko zarzucone
            na pagony... zaczynasz się ciec jak stara zardzewiała i podziurawiona rura...
            zaczynasz odpływać z rozkoszy... i WTEDY.... wtedy do łba przychodzą Ci, ci twoi
            posrani psycholodzy plus te parę natchnionych teoretyczek wariatek z tego
            forum..... i cały czar, całą rozkosz chooj strzela... zaczynasz gorączkowo
            rozmyślać: "Boże !!! przecież on mnie rznie jak bura sukę, przecież on mnie
            wogóle nie szanuje, pewnie już nie kocha, traktuje przedmiotowo, jestem upodlona
            i wykorzystana... ratunku !!!"... :-)
            No bo przecież nie jest możliwy namiętne dzikie chędożenie i szacunek
            jednocześnie, prawda ? Chłe, chłe
            • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:00
              tytus_flawiusz napisał:

              > niemamnie_35 napisała:
              >
              > > jesli to moja charakterystyka to musze skorygowac
              > > chuc jest jak najbardziej ok i w tym problem, wlasnie ten zar,
              > > ochota utrudnia zycie, wypelzajac na powierzchnie jako potrzeba
              nr 1
              >
              > chwila, chwila. Piękna teoria...a teraz wyobraź sobie praktykę.
              Facet dorwał si
              > ę
              > do Ciebie z siłą wodospadu, szmaty latają na prawo i lewo, nogi
              wysoko zarzucon
              > e
              > na pagony... zaczynasz się ciec jak stara zardzewiała i
              podziurawiona rura...
              > zaczynasz odpływać z rozkoszy... i WTEDY.... wtedy do łba
              przychodzą Ci, ci two
              > i
              > posrani psycholodzy plus te parę natchnionych teoretyczek wariatek
              z tego
              > forum..... i cały czar, całą rozkosz chooj strzela... zaczynasz
              gorączkowo
              > rozmyślać: "Boże !!! przecież on mnie rznie jak bura sukę,
              przecież on mnie
              > wogóle nie szanuje, pewnie już nie kocha, traktuje przedmiotowo,
              jestem upodlon
              > a
              > i wykorzystana... ratunku !!!"... :-)
              > No bo przecież nie jest możliwy namiętne dzikie chędożenie i
              szacunek
              > jednocześnie, prawda ? Chłe, chłe
              >

              hahaha gdyby nie te wtrety z psychologii to prawie dzis bym doszla
              a nastroj strzela nie w trakcie, tam sie wylacza myslenie
              ale po owszem, moze tak byc, chociaz zalezy to od faceta, nie mojego
              myslenia - jesli zmyka, przepada to jasne, ze poczucie wartosci leci
              w dol

              • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:05
                > - jesli zmyka, przepada to jasne, ze poczucie wartosci leci
                > w dol

                a o kim mowa ?

                1.) o teoretycznym mężu, który nie spełnia psychologicznych standardów czyli nie jest słodkim impotentem, tylko jurnym jebaką, a jednocześnie opiekuńczym, niepodpowiedzianym człowiekiem (Yeti takie)

                2.) o dzikim niewyżytym suplemencie męża impotenta niedojdy ?

                bo jeśli o tym drugim, to cóż on "po" ma zrobić ? Oświadczyć się ?
                • tytus_flawiusz errata 23.03.09, 14:06
                  "a jednocześnie opiekuńczym, odpowiedzialnym człowiekiem (Yeti takie)"
                • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:22
                  tytus_flawiusz napisał:

                  > a o kim mowa ?
                  >
                  > 1.) o teoretycznym mężu, który nie spełnia psychologicznych
                  standardów czyli ni
                  > e jest słodkim impotentem, tylko jurnym jebaką, a jednocześnie
                  opiekuńczym, nie
                  > podpowiedzianym człowiekiem (Yeti takie)
                  >
                  > 2.) o dzikim niewyżytym suplemencie męża impotenta niedojdy ?
                  >
                  > bo jeśli o tym drugim, to cóż on "po" ma zrobić ? Oświadczyć się ?

                  mowa o rzeczywistosci, chociaz moze to Yeti gdzies zyje ale jest
                  trudno spotykane
                  • lofbergs.lila Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:25
                    mowa o rzeczywistosci, chociaz moze to Yeti gdzies zyje ale jest
                    > trudno spotykane

                    na pewno nie tutaj :)
                  • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:33
                    niemamnie_35 napisała:

                    > mowa o rzeczywistosci,

                    a potrafisz prosto odpowiedzieć na proste pytanie ?
                    Który to niby przypadek odchodzi "po" ?

                    > chociaz moze to Yeti gdzies zyje ale jest trudno spotykane

                    Ty takiego na pewno nie spotkasz, nawet gdyby po Tobie przeszedł i był wielki
                    jak stodoła Amiszów. Bo Ty nie dopuszczasz do siebie możliwości istnienia kogoś
                    takiego, zbyt bardzo zaburzyłby Twe "ustabilizowane", "bezpieczne" postrzeganie
                    świata.
                    • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:51
                      no wszak nie maz, ten jest tym dobrym, co nie zrobi nic zlego ani
                      nawet ne wyru..a
                      i nawet nie to, ze odchodzi po ale robi cos raniacego albo wiele
                      rzeczy raniacych, ze zycie z nim staje sie niemozliwe
                      • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:54
                        niemamnie_35 napisała:


                        > i nawet nie to, ze odchodzi po ale robi cos raniacego albo wiele
                        > rzeczy raniacych,

                        a konkretnie ?

                        > ze zycie z nim staje sie niemozliwe

                        chwila, a co oznaczałoby, że życie "byłoby z nim możliwe". Zamieszkałby z Tobą i
                        mężem ? I mąż byłby na porządku dziennym, a on nocnym ?

                        nie zachowuj się jak 12-letnia dziewczynka, która nie rozumie, że nie można
                        zjeść i mieć ciastka ?
                        • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 15:05
                          wszak mowimy tu o facetach spotkanych w zyciu i o naszych wyborach
                          i dlaczego ci mili zostaja mezami i tylko tyle
                          ci od jeba.ia mili nie byli i tyle
                          blad moze byl taki, ze te wady tych zlych mogly byc roznego kalibru.
                          jedne bardziej inne mniej akceptowalne, a my ich odrzucilysmy nie
                          rozumiejac, ze musza byc troche tacy by zachowali meskosc
                          a ci nasi wytresowani przez nas z naszej winy utacili to co w nich
                          bylo, a w niektorych moze nawet nie bylo?
                          nie wiem, to ja tu szukam wytlumaczenia

                          • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 15:11
                            niemamnie_35 napisała:

                            > wszak mowimy tu o facetach spotkanych w zyciu

                            nigdzie tego jasno i wprost nie powiedziałaś

                            > i o naszych wyborach
                            > i dlaczego ci mili zostaja mezami i tylko tyle
                            > ci od jeba.ia mili nie byli i tyle

                            no to masz/miałaś pecha

                            > blad moze byl taki, ze te wady tych zlych mogly byc roznego kalibru. jedne bardziej inne mniej akceptowalne, a my ich odrzucilysmy nie rozumiejac, ze musza byc troche tacy by zachowali meskosc>

                            ??? czyli jak facet jest za miły to mu męskość odpada ? :-), no patrz... a mnie się wydaje, że Ty (choć wypowiadasz się w liczbie mnogiej ? ktoś Cię namaścił ?) pomyliłaś po prostu "bycie miłym" ze zwykłą ciotowatością i tyle.

                            > a ci nasi wytresowani przez nas z naszej winy utacili to co w nich > bylo, a w niektorych moze nawet nie bylo?

                            no przynajmniej jedno zdanie z sensem

                            > nie wiem, to ja tu szukam wytlumaczenia

                            a jednocześnie formułujesz ogólnospołeczne teorie, o tym, że brak negatywnych cech urywa facetom jaja ( a koleżanki Ci radośnie wtórują)
                    • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:53
                      tytus_flawiusz napisał:

                      > Ty takiego na pewno nie spotkasz, nawet gdyby po Tobie przeszedł i
                      był wielki
                      > jak stodoła Amiszów. Bo Ty nie dopuszczasz do siebie możliwości
                      istnienia kogoś
                      > takiego, zbyt bardzo zaburzyłby Twe "ustabilizowane", "bezpieczne"
                      postrzeganie
                      > świata.

                      dopuszczam, tesknie za kims takim tyle ze wiem, ze to takie
                      fantazjowanie, glupota
        • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:21
          tytus_flawiusz napisał:

          > pol_zartem napisała:
          >
          > > watek zaczyna sie robic ciekawy hahaha. Faceci jak zwykle,nie rozumieja s
          > edna
          > sprawy, a moze to ja juz sie poprostu pogubilam hahaha Okazuje sie ze kobieta 3
          > 5
          > letnie nie moze byc juz atrakcyjna,
          > <
          >
          > tak, pogubiłaś się. Jak na razie napisał to jeden facet (liczba pojedyncza), w
          > dodatku w formie żartu.
          > Tylko co z tego, że jest atrakcyjna fizycznie... skoro duch, a w zasadzie chuć
          > w
          > niej mdła... co komu po masturbacji kobietą (a raczej beznamiętną kłodą).
          >
          hm... bylam przekonana, ze desz-cz to tez facet.. Tytusie-flawiuszu... niestety
          nie zrozumiales... Na poczatku prowadzilysmy sobie z "niemammnie' polemike o
          naszych pragnieniach, marzeniach i jak to sie ma do rzeczywistosci, lojalnosci i
          konsekwencji naszych wyborow. To my sie masturbujemy mezami, a nie mezowie
          nami... przeczytaj, prosze, wszystkie nasze wypowiedzi , a moze zrozumiesz....


          Desz-cz - "będziemy już szczęśliwy jeżeli kobiety zaczną same siebie rozumieć."

          Popieram w calej rozciaglosci tematu... jak pieknie by bylo, zrozumiec
          siebie.... ale czy to wyogole mozliwe hehehe
          • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:28
            >To my sie masturbujemy mezami, a nie mezowie
            > nami... przeczytaj, prosze, wszystkie nasze wypowiedz

            i twierdzisz, że byłabyś w stanie, (z całą tą Twoją filozofią wykluczającą namiętny seks z kimś kochanym ?), nie być sztywna jak szyna tramwajowa w przypadku gdybyś dostała się w łapy jakiegoś namiętnego łachudry ?
            Przypuszczam, że wątpię. Cała ta Twoja "wiedza" skutkowałaby paraliżem.

            Wyjaśnij mi dlaczego namiętność wyklucza lojalność, ale taki prostymi logicznymi słowy... powoływania się na zjawiska nadprzyrodzone, ok ?
            • niemamnie_35 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:41
              tytus_flawiusz napisał:
              > Wyjaśnij mi dlaczego namiętność wyklucza lojalność, ale taki
              prostymi logicznym
              > i słowy... powoływania się na zjawiska nadprzyrodzone, ok ?

              to ja napisze od siebie :)
              bo namietnosc zywi sie brakiem obecnosci, dostepnosci bo jest
              mieszanka negatywnych i pozytywnych emocji. nie bedzie wiec
              namietnosci jak facet jest takim misiem co nie trzasnie drzwiami jak
              trzeba i wszystko robi po naszej mysli.
              ale rzeczywiscie namietnosc lojalnosci nie wyklucza, moze ona
              istniec jako jeden z pozytywow ale dla rownowagi musi tez byc cos
              negatywnego i tu zalezy co mozemy jako kobiety scierpiec u tego
              faceta i na ile pozwolic mu byc tym zlym, zaakceptowac w nim te
              ciemna strone
              • tytus_flawiusz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:50
                > ale dla rownowagi musi tez byc cos
                > negatywnego i tu zalezy co mozemy jako kobiety scierpiec u tego
                > faceta i na ile pozwolic mu byc tym zlym, zaakceptowac w nim te
                > ciemna strone

                no i ta wiara, w te czysto teoretyczne (za to jak ładnie patetycznie brzmiące) pseudonaukowe (ze szczypta fantazy) wywody, nie mające żadnego odbicia w statystycznej rzeczywistości, powoduje te Twoje problemy z zaspokojeniem.

                Nie wiem jak moją namiętność mógł wzmóc fakt, że dany towar ma brzydkie nogi (zamiast ładnych) albo jest głupi jak nie przymierzając Lila.
        • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 15:03
          > tak, pogubiłaś się. Jak na razie napisał to jeden facet (liczba >pojedyncza),
          w dodatku w formie żartu.

          To wcale nie był żart, tylko nazwanie rzeczy takimi jakim są, bez owijania gówna
          z papierek
      • desz-cz Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 13:40
        pol_zartem napisała:

        > Faceci jak zwykle,nie rozumieja sedna
        > sprawy, a moze to ja juz sie poprostu pogubilam hahaha


        będziemy już szczęśliwy jeżeli kobiety zaczną same siebie rozumieć.
      • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 14:59
        > watek zaczyna sie robic ciekawy hahaha. Faceci jak zwykle,nie >rozumieja sedna
        sprawy, a moze to ja juz sie poprostu pogubilam >hahaha Okazuje sie ze kobieta
        35 letnie nie moze byc juz >atrakcyjna,


        Nie rozumiem sedna sprawy bo sprawa została wyłożona w sposób pokrętny.
        Absurdalność tego wyłożenia nadal mi się bardzo podoba.
        Nie widzę powodu by oszukiwać 35letnie kobiety i twierdzić że są super hiper
        atrakcyjne. Gdybym twierdził inaczej było by to obelgą dla ich inteligencji.
        Jeśli rzeczone kobiety same nie są w stanie zauważyć, lub przyznać sie przed
        sobą i innymi że czas się dla nich nie zatrzymał to znaczy że na umyśle słabują
        i mają mocno zachwianą możliwość obiektywnej oceny rzeczywistości.
        Czas nie ch... nigdy nie staje, i płać nie ma tu znaczenia, natomiast udawanie że
        ten czas sie dla jakiejś osoby zatrzymał jest naprawdę bardzo ale to bardzo
        żałosne.
        • elegia Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 22:40
          ..jesli juz to cialo CZLOWIEKA sie starzeje...bo chyba nie myslisz, ze faceci
          pozostaja wiecznie mlodzi geniuszu....
          rany ale ty musisz miec kompleksy....i nie wyrzywaj sie na starszej siostrze!
          • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 22:53
            Przecież na nikim się nie wyżywam. Piszę jedynie o tym że dorośli ludzie powinni
            zdawać sobie sprawę z upływającego czasu i konsekwencji z tym związanych. Jak
            pisałem płeć nie ma znaczenia i udawanie że dla kogoś czas nie płynie jest
            żałosne niezależnie czy udaje facet czy kobieta.
            • elegia Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 23:26
              ....jesli ktos udaje to jego sprawa, jestem pewna, ze pol zycia grasz jakas role
              i pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy!
              odwal sie od kobiet kochajacych sie w mlodszych kolesiach onanisto!
              • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: samotnosc ciala w zwiazku 28.03.09, 02:00
                > ....jesli ktos udaje to jego sprawa,

                oczywiście że jego sprawa, ale to że ktos udaje nie jets jeszcze powodem bym ja
                udawał razem z nim. Nie mogę się odwalić od kobiet kochających siew młodszych
                facetach z tego powodu że nigdy sie do nch nie dowaliłem.
    • amira43 Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 15:12
      masakra..czy ,moze zyczysz sobie kilka adresow kancelarii adwokackich?;-DD...ale
      tu ryzykujesz utrate kasy i "przyjaciela";-)
      w rezerwie pozostaje "sprawny" kochanek,z "duzym" IQ;-)
    • pol_zartem do Tytusa Flawiusza... 23.03.09, 15:46
      >To my sie masturbujemy mezami, a nie mezowie
      > nami... przeczytaj, prosze, wszystkie nasze wypowiedz

      i twierdzisz, że byłabyś w stanie, (z całą tą Twoją filozofią wykluczającą
      namiętny seks z kimś kochanym ?), nie być sztywna jak szyna tramwajowa w
      przypadku gdybyś dostała się w łapy jakiegoś namiętnego łachudry ?
      Przypuszczam, że wątpię. Cała ta Twoja "wiedza" skutkowałaby paraliżem

      Ktora z moich wypowiedzi nasunela Ci wniosek , z wykluczam namietny sex z kims
      kochanym?? Nie tu tkwi problem.. Nawiazala sie dyskusa miedzy mna a "niemamnie"
      o tym Jak to czasami, nasze niby swiadome wybory, niszcza zycie zarowno nam jak
      i naszym bliskim, o tym, ze, ze wzgledu na priorytety jakimi kierowalysmy sie
      przy doborze partnera, dostajemy teraz po dupie /nie jestesmy zadowolone z
      sexu/, a nasi mezowie, partnerze, czuja sie nieporzadani! Nie rozwazalysmy
      mozliwosci znalezienia sobie kochanka, brutala, sex-maszyny... Ubolewalysmy
      jedynie, nad faktem, ze jestesmy zdolne do namietnego sexu, jednak nie z naszymi
      mezami... zastanawiajac sie jednoczesnie czy , nie powinnysmy byc jednak
      szczesliwe, bo pomimo nie spelnienia w sexie, mamy przy swoim boku lojalnych ,
      oddanycvh i kochajacych parnerow... Tylko naszych mezow zal....oj, zal...
      A co do Twojego pytania o namietnego lachudre i sztywnea szyne... nie wiem,
      trudno mi powiedziec, nie sypiam z facetami ktorych tylko i wylacznie porzadam
      fizycznie...

      Wyjaśnij mi dlaczego namiętność wyklucza lojalność, ale taki prostymi logicznymi
      słowy... powoływania się na zjawiska nadprzyrodzone, ok ?
      Nigdy nie twierdzilam, ze namietnosc wyklucza lojalnosc? moze to nie bylo
      pytanie do mnie...
      • tytus_flawiusz Re: do Tytusa Flawiusza... 23.03.09, 15:58
        Jezu, a nie możesz trochę krócej

        > Ktora z moich wypowiedzi nasunela Ci wniosek , z wykluczam namietny sex z kims kochanym?? <

        ta (poniżej)

        > "jak facet jest dobry i kochajacy , to tesknia za
        > skur... ktore je porzadnie wyr... jak skur... to tesknia do
        > czulego i romantycznego..."

        dosyć jasno napisane, że porządnie wyrypać potrafi tylko sku...syn, a czuły potrafi być tylko bezbarwny impotent

        i tu zresztą tez poniekąd to powtarzasz

        > "Nie rozwazalysmy mozliwosci znalezienia sobie kochanka, brutala, > sex-maszyny"

        dobry seks, gwarantuje tylko brutal (sex maszyna) ? Nie przeczę, że są kobitki, które kręci tylko taki typ, ale wy obie próbujecie czynić z tego ogólnoludzką regułę

        i znów....

        > nie sypiam z facetami ktorych tylko i wylacznie porzadam
        > fizycznie...

        choć tak a propos z ciekawości, skąd pewność, że pociągający fizycznie będzie jeszcze potrafił ?


        cały czas bardziej lub mniej otwarcie jak mantrę powtarzacie - "dobry seks możliwy jest tylko ze sku...synem"

        no i sąd mój wniosek, że gdyby kiedyś w przypadkowo doszło waszym przypadku doszło do zbliżenia z takim sku...synem... leżałabyś sparaliżowana swymi moralitetami
        • pol_zartem Re: do Tytusa Flawiusza... 23.03.09, 16:30
          Jezu, a nie możesz trochę krócej
          hahaha no jak widac, nie moglam, ale teraz postaram sie zwiezlej!

          ta (poniżej)

          > "jak facet jest dobry i kochajacy , to tesknia za
          > skur... ktore je porzadnie wyr... jak skur... to tesknia do
          > czulego i romantycznego..."

          a to Tystusie Flawiuszu, jest kompletnie wyjete z kontekstu..
          "Kobiety to takie wyjatkowo glupie istoty,
          ktore trudno zadowolic...." to wlasnie bylo napisane przed cytowanym przez
          Ciebie fragmentem... To uogulnienie,o kobiecym niezdecydowaniu... Nie napisalam
          nigdzie, ze chcialabym "zatracac sie cielesnie" ze skur... Napisalam jedynie, ze
          .."Teraz pozostaja mi tylko moje marzenia i wyobrazenia, o tym
          jak moze wygladac namietny, spontaniczny sex z mezczyzna, ktorego ciala porzada
          sie bardziej niz czegokolwiek innego". Gdzie tu mowa o brutalu? Szczerze kochac
          i byc kochanym, porzadac i byc przadanym przez mezczyzne, ktory, jest czuly,
          wrazliwy itp.. to w moim mniemaniu szczyt marzen kazdej kobiety, a na pewno moj...
          Jak widac kobieta z mezczyzna sie raczej nie dogada haha ja swoje Ty swoje.. ;))))
    • pol_zartem do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 16:10
      Nie widzę powodu by oszukiwać 35letnie kobiety i twierdzić że są super hiper
      atrakcyjne. Gdybym twierdził inaczej było by to obelgą dla ich inteligencji.
      Jeśli rzeczone kobiety same nie są w stanie zauważyć, lub przyznać sie przed
      sobą i innymi że czas się dla nich nie zatrzymał to znaczy że na umyśle słabują
      i mają mocno zachwianą możliwość obiektywnej oceny rzeczywistości.
      Czas nie ch... nigdy nie staje, i płać nie ma tu znaczenia, natomiast udawanie że
      ten czas sie dla jakiejś osoby zatrzymał jest naprawdę bardzo ale to bardzo
      żałosne.


      hahaha, trudno mi powiedziec jak wygladaja kobiety, po 30-stce, ktore znasz, nie
      mam tez pojecia ile masz lat...
      Jesli jestes po 20 to zgadam sie ze kobieta po 30-stce to stara baba...
      Jesli zas jestes po 30-stce i twierdzisz , ze kobiety 30plus, sa nieatrakcyjne,
      to jestem bardzo zdziwiona.
      Zgadzam sie ze czas nie stoi w miejscu, a juz na pewno sie nie zatrzymal! Ale
      nie atrakcyjne 35 latki??? hmmm ze co? cialo nie takie jak u 18stki? pewnie, ze
      nie, bo bardziej naciagniete przes stosowanie super kremow
      wyszczuplajaco-ujedrniajacych haha, no i tradziku juz brak... Facetem nie
      jestem, wiec moge sie myslic, ale wydaje mi sie ze zadbana 35 latka, swiadoma
      swoich zalet, inteligencji, atutow, moze byc dla faceta bardziej atrakcyjna niz
      22 latka, zastanawiajaca sie co "jak utrzymac przy sobie faceta", "co on mial na
      mysli mowiac mi..." i pytajaca sie kolezanek "czy jesli facet od razu po sexie,
      odwraca sie i zasypia , to czy to znaczy , ze mnie nie kocha.." Coz...
      oczywiscie atrakcyjnosc dla kazdego znaczy co innego.... widocznie fajne mlode
      cialo, dla co poniektorych jest priorytetem...
      • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 21:23
        Nie jest ważne czy jestem po 20 czy po 30. Mój wiek nie ma znaczenia. 30letnia
        kobieta ma już młodość za sobą i nic na to nie poradzi. Jedyne co może zrobić to
        pogodzić się z tym ze młodość minęła.
        Ten motyw z kremami to juz totalne przegięcie. Chcesz mi wmówić że 30+ letnia
        baba jest ładniejsza od 18nastki dlatego że stosuje kremy przeciwzmarszczkowe?
        Zastanów sie dlaczego 30latka stosuje te kremy i dlaczego 18latka ich nie
        stosuje. Logika tego wywodu zabija :)
        piszesz że 22lata ma schizy na umyśle i zadaje sobie dziwne pytania. To co w
        takim razie myśleć o starej babie której się zdaje że jest winem i z wiekiem
        zyskuje na wartości :)
        • amira43 Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 21:28
          diabolo,jak z czyms wypalisz,to tylko łzy leca...:-))
          jak dorosniesz,to pogadamy;-D
          • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 21:38
            ale o co chodzi?
            • amira43 Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 21:54
              diabełku,prowokatorku,kruszynko,misiaczku...wiesz o co chodzi,a jak nie wiesz
              ,to sie domysl;-DDD
              • diabel-tasmasnki-reaktywacja-d Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 22:56
                przypuszczam że chodzi o to że podobnie jak wielu ludzi nie potrafisz pogodzić
                się z tym że upływ czasu dotyczy również ciebie. Tyle ze to jest twój problem
                i mnie nic do tego. Jeśli masz wolę udawać że zawsze będziesz piękna młoda i
                powabna twoja sprawa
          • lofbergs.lila Re: do diabel-tasmasnki-reaktywacja-d 23.03.09, 21:40
            amira43 napisała:

            > diabolo,jak z czyms wypalisz,to tylko łzy leca...:-))
            > jak dorosniesz,to pogadamy;

            plonne Twe nadzieje o naiwna :)
    • showmessage Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 16:42
      Bałabyś się, tak naprawdę być czyjąś własnością. Myślisz że umiałabyś
      zrezygnować ze swojego człowieczeństwa, z własnej woli? Obejrzyj film "Histoire
      d'O". Naprawdę byś potrafiła?
      • pol_zartem Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 17:24
        showmessage, masz racje, zreszta jak przyznala sama "niemamnie" "Mam takie
        fantazje, ze mezczyzna za mnie podejmuje decyzje,
        przejmuje kontrole mentalna i wlada moim cialem." jak na razie pozostaje to
        tylko i wylacznie w sferze jej fantazji...
        • showmessage Re: samotnosc ciala w zwiazku 24.03.09, 00:18
          Wiele kobiet, hmm właściwie chyba każda miewa takie marzenia. Mniej lub bardziej
          intensywne, związane z przemocą. Ciekawe, wydaje mi się, że to jest po prostu
          wpisane w naturę, jakiś atawizm. Bardzo niewiele jednak się odważa sprawdzić jak
          to jest naprawdę. Myślę że trzeba naprawdę dużej odwagi żeby umieć spojrzeć na
          siebie, swoje potrzeby bezpośrednio. Bez sztucznej skromności i tego wszystkiego
          co niesie ze sobą cywilizacja. Zastanawiam się ile osób spośród czynnie
          uprawiających seks robi to całkowicie się w tym zatracając, pozwalając sobie na
          wszystko co podpowie im ta cicha drzemiąca w głębi dzika natura człowieka.
    • otaliaa Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 22:09
      Jak dla mnie to za Twój dziwny stan i dywagacje odpowiadają 3 sprawy:

      1. Twój miś okazał się nudną partią (zmęczenie materiału)
      2. Potrzebujesz tylko ostrego r_żnięcia i po krzyku
      3. Przypomniałaś sobie bajki o rycerzyku i zapragnęłaś pierdu-pierdu wielkiego
      romantycznego porywu

      Do wyboru, do koloru.
      • elegia Re: samotnosc ciala w zwiazku 23.03.09, 22:35
        namietny kochanek, wladajacy cialem kobiety i " w ciagu dnia" kochajacy, czuly,
        oddany facet....to nie sa fantazje, tacy kolesie istnieja:)
        ..ale trzeba sie na cos takiego umiec otworzyc!
    • andreas3233 Re: samotnosc ciala w zwiazku 24.03.09, 00:15
      1. Stanelas przed wyborem, ktory spotka wiele kobiet: albo opieka i
      przyjazn, albo dobre geny. W pakiecie wym. polaczenie; praktycznie -
      nie wystepuje.
      2.Sprobuj seksu analnego, moze to odbuduje Twoj zwiazek.
      Powodzenia:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka