sumbuddy
21.05.06, 23:21
a może raczej knot Leonarda...??? W wolnych chwilach, których ostatnio miałem
mało, postanowiłem czytać w końcu tę książkę Browna (to, że do tej pory tego
nie zrobiłem wynika z mojej nonkomformistycznej postawy i chyba przeczucia,
że to musi być szajs). I stwierdzam z przekonaniem, że ta książka to
maksymalne dno. Intryga naciągana, wyjaśnienia i rozwiązania poszczególnych
problemów bohaterów są po prostu żenujące. Większe emocje budzą we mnie
przygody Pana Samochodzika opisywane przez Zbigniewa Nienackiego. A co się
tyczy kwestii wiary, to dziwi mnie stanowisko Kościoła. Sam jestem
chrześcijaninem i nie uważam, żeby ta książka w jakikolwiek sposób obrażała
moje uczucia religijne. Wiara to wiara. W coś się wierzy albo nie. W ostatnim
wydaniu tygodnika OZON jest kilka artykułów, a wśród nich jeden, w którym
autor wytyka błędy Brownowi. Śmieszy mnie to, bo facet chyba zapomniał, że to
tylko sensacyjna powieść.
To tyle. Musiałem napisać, bo jestem mocno zdegustowany poziomem literackim
książki i żałuje czasu, który spędziłem czytając ją. A mogłem zamiast tego
więcej udzielać się na forum...;)W każdym razie na pewno nie sięgnę po inne
ksiązki Browna i nie pójdę do kina na film "Kod Da Vinci".