vesper_lynd
07.11.06, 23:19
Jestem w połowie drugiego opakowania yasmin. Nie wiem, czy się nie uprzedziłam przeczytanymi tu wypowiedziami, nie wiem, czy to nie kwestia listopada i pogody. Ale chodzę jak struta, co noc płaczę, popadam w paranoje w związku, ogólna apatia i pesymizn najczarniejszy. Nie miałam tak i nie chcę mieć! Nie chce mi się pracować (a mam tak zwany wolny zawód, czyli od mojego "chciejstwa" wiele zależy), wstawać, ubierać. Co, porozmawiać z gin, która wiem że raczej to zleje (jest z gatunku, "Dzień dobry, majteczki w dół, do widzenia"), odstawić sama pigułki i zobaczyć jak będzie?