Dobrywieczów (a może i nie taki dobry jednak).
Właśnie się zorientowałam, jak straszną głupotę popełniłam i potrzebuję porady.
Otóż w nieskończonej mej mądrości udało mi się w pierwszym tygodniu opakowania
pominąć jedną tabletkę. Problem w tym, że nie pamiętam kiedy, ale na bank nie
wczoraj (bo byłam poza domem i dokładnie pamiętam moment, w którym łykałam
tabletę

). Czyli scenariusz mógł być przykładowo taki: 2 dni po 1 tabletce->
dzień przerwy-> 2 dni po jednej tabletce- dzisiaj. Ulotka zakłada, że się
kobieta zorientuje następnego dnia, że coś nie gra w opakowaniu, a że ja biorę
automatem tabsy i czasem nie patrzę, to dziś na mnie blady strach padł, jak
zobaczyłam na blistrze, że wyciskam środową porcję.
Macie jakieś pomysły, co do dalszego postępowania? Wziąć dziś dwie i dalej
brać normalnie? Do końca opakowania używać dodatkowo prezerwatyw? Zaburzyła
się ochrona, czy nie zaburzyła? Niby w Cilestowej ulotce pisze, ze pominięcie
jednej tabletki w pierwszym tygodniu = zażycie tej pominiętej jak najprędzej,
ale nie wiem, czy autor ulotki wpadł na to, że można być aż tak roztrzepanym,
żeby się zorientować po kilku dniach.
Będę wdzięczna za pomoc, bo do mojego ginekologa się dopchać awaryjnie to
masakra, nawet z takim krótkim pytaniem