Dodaj do ulubionych

Rok Gombrowiczowski

IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.02.04, 20:27
Za co musimy kochac Gombrowicza?! :(

... Czy za to ze nasze przekonanie ze jest on wielkim pisarzem pomaga nam
podniesc nasze poczucie narodowej wartosci?

... A on takim znowu wielkim pisarzem nie jest, zeby az rok mu poswiecac, i
nadymac sie nim w UNESCO, i gdzie indziej. Kudy mu do Dostojewskiego,
Conrada, Thomasa Manna, Musila....

Gombrowicz to ot, taki polski Pinter, czy Ionesco.

Osmieszamy sie tylko tym nadymaniem sie nim, jego rzekoma wyjatkowa
wielkoscia.

Autor artykulu wspomina przedstawienia gombrowiczowskie za granica. To
zapewne polskie przedstawienia, nie zagraniczne, prawda? Jesli tak, to czemu
autor nie podaje tego faktu?...
:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Immortal Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.icpnet.pl 18.02.04, 20:41
      Gombrowicz jest Gombrowiczem. Nikt, kto choć trochę poznał twórczość owego
      pisarza , nie będzie porównywać go do innych postaci z historii literatury. Nie
      sądzę, by większość tych, którzy - jak piszesz - "nadymają się" Gombrowiczem,
      wniknęła w istotę jego wizji świata - przecież właśnie to czynienie go wielkim,
      wychwalanie, organizowanie sympozjów, akademii "ku czci" jest tym, co pisarz
      wyśmiewał, krytykował, z czym walczył. Gombrowicz jest wybitny, ale w inny
      sposób, niż Mann czy Conrad. Nie rozumiem, co deprymującego jest w fakcie, że
      wybitność ta jest odkrywana i eksploatowana przez Polaków - czy światowa
      popularność świadczyć ma o klasie pisarskiej? Wobec tego pani Rowling jest od
      Gombrowicza wybitniejsza, tak?

      Wybitność Gombrowicza-twórcy polega w moim przekonaniu na wynikającej z jego
      dzieł - zwłaszcza "Pornografii", "Kosmosu", "Ślubu" a przede wszystkim
      "Dzienników" - całościowej koncepcji filozoficznej. W przeciwieństwie do Manna
      czy Conrada, którzy ślizgali się po powierzchni zjawisk, operowali pojęciami
      odziedziczonymi, Gombrowicz dokonuje dekonstrukcji świata (m.in. poprzez słynną
      demaskację Formy), a następnie próbuje skonstruować go na nowo, tworząc własny
      system pojęciowy, własną optykę patrzenia. Conrad? Dostojewski? Kudy im tam do
      Gombrowicza...
      • Gość: Marky Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.02.04, 03:20
        re:
        >Nie sądzę, by większość tych, którzy - jak piszesz - "nadymają się"
        Gombrowiczem,
        > wniknęła w istotę jego wizji świata - przecież właśnie to czynienie go
        wielkim,
        > wychwalanie, organizowanie sympozjów, akademii "ku czci" jest tym, co pisarz
        > wyśmiewał, krytykował, z czym walczył.

        - Precisely my point. Przy okazji, wyrazenie "nadymac sie" (kims) wzialem z G.,
        bodajze z "Dziennika" (gdzie szydzi on z Polakow ze "nadymaja sie" Kopernikiem
        i (o ile pamietam) Szopenem).

        re:
        >Nie rozumiem, co deprymującego jest w fakcie, że
        > wybitność ta jest odkrywana i eksploatowana przez Polaków - czy światowa
        > popularność świadczyć ma o klasie pisarskiej?

        - Czy Immortal uwaza ze ja gdzieskolwiek stwierdzilem ze jest
        cos "deprymującego... w fakcie, że wybitność [Gombrowicza] jest odkrywana i
        eksploatowana przez Polaków," oraz ze "światowa popularność świadczyć ma o
        klasie pisarskiej"? Jesli tak uwaza, to czy moze wskazac gdzie sie to moje
        stwierdzenie znajduje?...

        re:
        >Wobec tego pani Rowling jest od Gombrowicza wybitniejsza, tak?

        - Ja pani Rowling nie czytuje, wiec nie jestem w stanie odpowiedziec na pytanie
        I. Sorry.

        re:
        > Wybitność Gombrowicza-twórcy polega w moim przekonaniu na wynikającej z jego
        > dzieł - zwłaszcza "Pornografii", "Kosmosu", "Ślubu" a przede wszystkim
        > "Dzienników" - całościowej koncepcji filozoficznej.

        - Tak, znam te opinie. Ale prawda, G. to jest kawal mysliciela. Jest w nim
        spora glebia kwestionowania, ale to nie jest glebia np. nietzcheanska. Irytuje
        w G. jego potworne Ego, ktorego ten,hehe, burzyciel biednych polskich mitow
        narodowych (jakze latwo jest je burzyc, prawda?) nie byl w stanie dotknac.
        Dlugo by o tym wszystkim pisac; powiem jedynie, ze w G. irytuje mnie to jego
        niezdecydowanie co do - a raczej niemoznosc - bycia albo myslicielem, albo
        artysta (podobnie odczuwam np. Sartre'a). To nie jest, moim zdaniem, naprawde
        wielki pisarz, ale ot, blyskotliwy "dziennikarz." Wielu z tych ktorzy go
        wielbia czynia to zahipnotyzowani emanujacym z jego rzeczy jego wlasnym
        absolutnie niewzruszonym i samozoadowolonym przekonaniem ze ON wielkim pisarzem
        jest....

        re:
        >W przeciwieństwie do Manna
        > czy Conrada, którzy ślizgali się po powierzchni zjawisk, operowali pojęciami
        > odziedziczonymi

        - Co znaczy: "slizgali sie po powierzchni zjawisk, operowali pojeciami
        odziedziczonymi"?

        re:
        >Conrad? Dostojewski? Kudy im tam do
        > Gombrowicza...

        - Hmm... czy czytal Immortal "The Secret Agent," "Nostromo," nawet
        przedrukowywane do znudzenia "Heart of Darkness" Conrada? Np. "Nostromo" to
        naprawde wielka pionierska kreacja literacka (nie myli sie p. Najder kiedy
        twierdzi ze Conrad to najwiekszy nowator literacki 20-go wieku, czy cos w tym
        stylu....) To jest wielka, wielka literatura. Co do Dostojewskiego to, uwazam,
        ze to jest - jesli sie tak moge wyrazic - najjedynsze ze zjawisk jedynych w
        swoim rodzaju. - U niego olbrzymia, niemal niezmierzona glebia filozoficzna
        wspolistnieje idealnie z najwyzszym artyzmem literackim. Jeszcze nie bylo
        wiekszego prozaika niz on, i niepredko taki sie urodzi.

        ... Dziekuje za ciekawy komentarz. Wszystkiego najlepszego.
        :)





        • Gość: mamuna Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: 80.48.129.* 19.02.04, 04:15
          co do Conrada - nie umiem rozsądzić, którego wolę - prawda, głębia,
          dekonstrukcja "cywilizacji" w takim Heart of Darkness jest porażająca i
          niezwykła jak na tamte czasy;
          Dostojewski to stary pop i nudziarz;
          Gombrowicz płytszy od Nietzschego? A co u pana F. takie głębokie było? Że etykę
          wymyślili niewolnicy? Że wymyślił co prawda użyteczne, ale skrajnie
          trywializujące narzędzie w postaci podziału na kulturę ap. i dion.? Że trzeba,
          synku, Silnym być? No naprawdę. Fakt, że jego wpływ na myśl światową jest dużo
          większy od Gombrowicza; ale tym gorzej dla myśli światowej. No i był nieznośnym
          grafomanem.
          • Gość: Marky Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.02.04, 07:31
            re:
            > co do Conrada - nie umiem rozsądzić, którego wolę - prawda, głębia,
            > dekonstrukcja "cywilizacji" w takim Heart of Darkness jest porażająca i
            > niezwykła jak na tamte czasy;

            - Mnie "Heart of Darkness" "poraza" za kazdym razem kiedy czytam to opowiadanie.

            ... Serdecznie polecam "Nostromo;" to jest tez czysty geniusz - i czyta sie
            znakomicie. Niektorzy wybitni krytycy anglosascy (np. Seymour-Smith) uwazaja ze
            to w ogole najwieksza powiesc angielska, dorownujaca "Wojnie i pokojowi" (ich
            zdaniem, najwiekszej powiesci jaka kiedykolwiek napisano).

            re:
            >Fakt, że jego [Nietzschego] wpływ na myśl światową jest dużo
            > większy od Gombrowicza; ale tym gorzej dla myśli światowej.

            - Mozliwe! :) - Z drugiej strony, ilu tak naprawde rozumie to o czym Nietzche
            mowi?

            re:
            >No i był nieznośnym grafomanem.

            - Hmm... moze w mlodopolskich przekladach? Bo w oryginale to sa wyzyny
            stylistyczne. Spotkalem sie z opinia ze to jest w ogole najpiekniejsza
            niemczyzna.

            Cheers.
            :)
        • Gość: Immortal Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.icpnet.pl 19.02.04, 20:01
          > - Czy Immortal uwaza ze ja gdzieskolwiek stwierdzilem ze jest
          > cos "deprymującego... w fakcie, że wybitność [Gombrowicza] jest odkrywana i
          > eksploatowana przez Polaków," oraz ze "światowa popularność świadczyć ma o
          > klasie pisarskiej"? Jesli tak uwaza, to czy moze wskazac gdzie sie to moje
          > stwierdzenie znajduje?...

          Dokładnie to stwierdzasz, pisząc ironicznie, iż "Autor artykulu wspomina
          przedstawienia gombrowiczowskie za granica. To zapewne polskie przedstawienia,
          nie zagraniczne, prawda? "

          >
          > - Tak, znam te opinie. Ale prawda, G. to jest kawal mysliciela. Jest w nim
          > spora glebia kwestionowania, ale to nie jest glebia np. nietzcheanska. Irytuje
          > w G. jego potworne Ego, ktorego ten,hehe, burzyciel biednych polskich mitow
          > narodowych (jakze latwo jest je burzyc, prawda?) nie byl w stanie dotknac.
          > Dlugo by o tym wszystkim pisac; powiem jedynie, ze w G. irytuje mnie to jego
          > niezdecydowanie co do - a raczej niemoznosc - bycia albo myslicielem, albo
          > artysta (podobnie odczuwam np. Sartre'a). To nie jest, moim zdaniem, naprawde
          > wielki pisarz, ale ot, blyskotliwy "dziennikarz." Wielu z tych ktorzy go
          > wielbia czynia to zahipnotyzowani emanujacym z jego rzeczy jego wlasnym
          > absolutnie niewzruszonym i samozoadowolonym przekonaniem ze ON wielkim pisarzem
          >
          > jest....

          Ależ doskonale definiujesz wybitność Gombrowicza. Gombrowicz nie jest ani
          pisarzem, ani filozofem, jest Gombrowiczem - jednostką, której subiektywne,
          indywidualne odczucia są jedyną treścią twórczości. Starasz się narzucić podział
          artysta - myśliciel. Nie wiem, dlaczego... To jest coś, co nazywam "pojęciem
          odziedziczonym", co od razu prowadzi mnie do odpowiedzi na:

          >
          > - Co znaczy: "slizgali sie po powierzchni zjawisk, operowali pojeciami
          > odziedziczonymi"?
          >

          Klasycy, których przykłady przeciwstawiasz Gombrowczowi posługiwali się
          kategoriami istniejącymi wcześniej. Obrazowo: bawili się w układanie klocków,
          które otrzymali od poprzedników. Gombrowicz natomiast nie godził się na
          narzucony mu system wartościowania zjawisk, na dane mu "klocki"; wszystkie
          fragmenty rzeczywistości są a priori równorzędne, dopiero osobiste, jednostkowe
          ich odczuwanie buduje hierarchię. Świat odbierany jest przez Gombrowicza za
          pośrednictwem intuicji, sam się w nim - Gombrowiczu - tworzy, podczas gdy taki
          Dostojewski najpierw miał tezę, potem do tej tezy układał egzemplifikującą
          opowiastkę (sztandarowa "Zbrodnia i kara").
          Dostojewski to zresztą przykład intelektualizmu dla ludu - niby głęboki, a
          jednak standardowy, łatwy, czytelny - dlaczego to właśnie "Zbrodnia...", a nie -
          również nietzscheańska - "Pornografia" jest szkolną lekturą? Nie, nie dlatego,
          że Dostojewski jest "większym" pisarzem - jest po prostu bardziej przystępny,
          mniej wymagający. Gdyby zaś przystępność decydowała o klasie człowieka, na
          piedestale stawialibyśmy prostytutki ;) (ad absurdum, wiem, ale nie mogłem się
          powstrzymać ;))
          Ślizganie się po powierzchni zjawisk wg mnie polega na namiętnym
          uprawdopodobnianiu spisywanej historii, ta klasyczność opowieści z tradycyjnymi
          fragmentami: wstęp, charakterystyka, bohater etc. Ale to tylko moje odczucie...

          >
          > - Hmm... czy czytal Immortal "The Secret Agent," "Nostromo," nawet
          > przedrukowywane do znudzenia "Heart of Darkness" Conrada? Np. "Nostromo" to
          > naprawde wielka pionierska kreacja literacka (nie myli sie p. Najder kiedy
          > twierdzi ze Conrad to najwiekszy nowator literacki 20-go wieku, czy cos w tym
          > stylu....) To jest wielka, wielka literatura. Co do Dostojewskiego to, uwazam,
          > ze to jest - jesli sie tak moge wyrazic - najjedynsze ze zjawisk jedynych w
          > swoim rodzaju. - U niego olbrzymia, niemal niezmierzona glebia filozoficzna
          > wspolistnieje idealnie z najwyzszym artyzmem literackim. Jeszcze nie bylo
          > wiekszego prozaika niz on, i niepredko taki sie urodzi.
          >

          O Dostojewskim napisałem co myślę... Conrada nie jestem znawcą, więc nie będę
          wygłaszał autorytarnych sądów.

          Również pozdrawiam :)
          • Gość: Zdanka Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.04, 20:22
            "Świat schodzi na psy,razem z nim ty..." Powiedzmy,że to
            motto...oczywiście ,moje motto...
            Teraz cytat:

            podczas gdy taki
            > Dostojewski najpierw miał tezę, potem do tej tezy układał egzemplifikującą
            > opowiastkę (sztandarowa "Zbrodnia i kara").
            > Dostojewski to zresztą przykład intelektualizmu dla ludu - niby głęboki, a
            > jednak standardowy, łatwy, czytelny - dlaczego to właśnie "Zbrodnia...", a
            nie
            > -
            > również nietzscheańska - "Pornografia" jest szkolną lekturą? Nie, nie dlatego,
            > że Dostojewski jest "większym" pisarzem - jest po prostu bardziej przystępny,
            > mniej wymagający. Gdyby zaś przystępność decydowała o klasie człowieka, na
            > piedestale stawialibyśmy prostytutki ;)

            Problem w takim analizowaniu polega na tendencyjnym doborze materiału ,co
            dodatkowo poparte jest "upupiającym" argumentem o obecności konkretnego utworu
            w kanonie lektur szkolnych.Być może tezę tę można udowodnić na
            przykładzie "Zbrodni i kary",ale kiedy zmienimy tytuł na "Biesy" ,teza bierze w
            łeb.Trudno mówiś o standarcie,łatwości i przystępności "Biesów" - jedyne co
            wydaje się standardowe to sposób prowadzenia narracji...Mój Boże,gdyby lud
            identyfikował się z egzamplami Dostojewskiego,niechybnie żylibysmy w jakiejś
            koszmarnej malignie.Z ręką na sercu, zaanalizuj jeszcze raz "Biesy" i jesli
            utrzymasz tak autorytatywnie niesprawiedliwy sąd,pozostanie mi ubolewać .
            • Gość: Immortal Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.icpnet.pl 19.02.04, 21:29
              Teza moja jest prowokująca i przekorna, a przy tym w cechach tych swoich celowa.
              Bo przedmówca mój również sprowadza Gombrowicza do krytyka polskich przywar etc.
              Tymczasem Gombrowicz niejednokrotnie powtarzał, że jego zmagania z Polską są po
              prostu walką z jedną z usiłujących go definiować własności...

              Nie uważam, iż "lud identyfikuje się z tezami Dostojewskiego", nie tak przecież
              napisałem... A "Biesy"? Czy nie zauważasz, że to również jest opowieść z wyraźną
              tezą? Narzucająca, a nie prowokująca do poszukiwań? Nakazująca, a nie
              pobudzająca do buntu przeciw nakazowi? Nie twierdzę, że w chwili, gdy
              Dostojewski pisał swe dzieła, nie były one przełomowe. Twierdzę tylko, że teraz
              jego psychologizm jest jakiś taki - w moim odczuciu, oczywiście - "dęty".
              Ale odbiór literatury - jak i całego świata - jest bardzo subiektywny, ja dzielę
              sztukę na tę, która mnie inspiruje, zmusza do wysiłku myslowego, i na tę, która
              zieje wprost zwykłością, przewidywalnością, swojskością, nieodkrywczością - np.
              cały Żeromski, cały pozytywizm, nudziarstwo Mickiewicza, Sienkiewicza i innych
              usypiaczy. Wymagam od literatury, żeby dała czytelnikowi - w tym mnie - po
              mordzie! Żeby zaskakiwała, była żywa, nie tkwiła w ramach wypracowanych przez
              stulecia, żeby była bardziej jak świat, którym nie rządzą żadne reguły, żeby
              była kosmosem. Tyle.
          • Gość: Marky Re: Polski Mann? Polski Conrad? IP: *.dialup.sprint-canada.net 20.02.04, 05:50
            re:
            > Dokładnie to stwierdzasz, pisząc ironicznie, iż "Autor artykulu wspomina
            > przedstawienia gombrowiczowskie za granica. To zapewne polskie przedstawienia,
            > nie zagraniczne, prawda? "

            - A wiec sugerujesz ze piszac ze "Autor artykulu wspomina
            przedstawienia gombrowiczowskie za granica. To zapewne polskie przedstawienia,
            nie zagraniczne, prawda?" ja "dokladnie" stwierdzam ze jest
            cos "deprymującego... w fakcie, że wybitność [Gombrowicza] jest odkrywana i
            eksploatowana przez Polaków," oraz ze "światowa popularność świadczyć ma o
            klasie pisarskiej"?

            Co masz wlasciwie na mysli?

            re:
            >Starasz się narzucić podział artysta - myśliciel. Nie wiem, dlaczego...

            - Hmm... co zaczy ze ja staram sie "narzucic" taki podzial? - Faktycznie,
            podzial taki istnieje sam - w nieco razacy sposob - u Gombrowicza, bez mojego
            narzucania. A np. u takiego Dostojewskiego, czy Conrada, nie widac tego
            podzialu.

            re:
            >Świat odbierany jest przez Gombrowicza za
            > pośrednictwem intuicji, sam się w nim - Gombrowiczu - tworzy, podczas gdy taki
            > Dostojewski najpierw miał tezę, potem do tej tezy układał egzemplifikującą
            > opowiastkę (sztandarowa "Zbrodnia i kara").

            - Skad wiesz ze piszac swoje ksiazki Dostojewski "najpierw miał tezę, potem do
            tej tezy układał egzemplifikującą opowiastkę"? A nawet jesli Dostojewski
            naprawde tak pisal, jakie to ma znaczenie?

            re:
            > Klasycy, których przykłady przeciwstawiasz Gombrowczowi posługiwali się
            > kategoriami istniejącymi wcześniej. Obrazowo: bawili się w układanie klocków,
            > które otrzymali od poprzedników.

            - Co konkretnie masz na mysli kiedy twierdzisz ze Dostojewski i
            Conrad "posługiwali się kategoriami istniejącymi wcześniej. Obrazowo: bawili
            się w układanie klocków, które otrzymali od poprzedników"?

            re:
            > Dostojewski to zresztą przykład intelektualizmu dla ludu

            - Co znaczy ze D. to "przyklad intelektualizmu dla ludu"?

            re:
            - niby głęboki, a
            > jednak standardowy, łatwy, czytelny

            - Hmmm... na czym polegalaby "niby glebia" Dostojewskiego np. w "Karamazov
            Brothers"?

            re:
            >Gdyby zaś przystępność decydowała o klasie człowieka, na
            > piedestale stawialibyśmy prostytutki ;) (ad absurdum, wiem, ale nie mogłem się
            > powstrzymać ;))

            :)

            re:
            > Ślizganie się po powierzchni zjawisk wg mnie polega na namiętnym
            > uprawdopodobnianiu spisywanej historii, ta klasyczność opowieści z
            tradycyjnymi
            > fragmentami: wstęp, charakterystyka, bohater etc.

            - Czy namietne unieprawdopodobnianie spisywanej historii, nieklasycznosc
            opowiesci z tradycyjnymi fragmentami: wstep, charakterystyka, bohater, etc.
            jest tym, na czym polega slizganie sie po wnetrzu zjawisk?

            Cheers.
            :)










    • Gość: malkontentka Re: Rok Gombrowiczowski IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.04, 18:20
      Rok Gombrowiczowski zaczęłam od lektury "Jaśniepanicza" Siedleckiej. W tej
      książce można znaleźć sporo materiału do przemyśleń, czy, i dlaczego,
      Gombrowicz wielkim człowiekiem był.
      Był, bo chciał nim być. Był, bo uważał, że nim jest. Był, bo moda
      na "oryginalność" w życiu codziennym (tolerowaną zresztą tylko u osób "z
      towarzystwa", takich jak Witkacy i właśnie Gombrowicz), pociągnęła za sobą modę
      na udziwnianie literatury i nagle okazało się, że wielkim artystą nie jest ten,
      kto ukazuje świat w sposób poruszający w człowieku sumienie, budzący empatię,
      uczący wrażliwości - ale ten, kto potrafi go maksymalnie zbrzydzić, wynaturzyć,
      wywrócić na nice, zaszokować.
      Quodlibet.
      • Gość: Zdanka Re: Rok Gombrowiczowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 18:46
        Co do Gombrowicza,to zbyt słabo go znam na spór silnie intelektualny,ale
        Witkacego znam na tyle,że mogę z całą pewnością postawić tezę: "Witkacy
        wielkim człowiekiem był" i zobowiązuję się odeprzeć każdą antytezę :)

        PS.Do szału doprowadza mnie porównywanie Gombrowicza i Witkacego,bo co tu
        porównywać?Formę,filozofię,metafizykę? Dwaj zupełnie inni ludzie!
      • Gość: Marky Re: Rok Gombrowiczowski IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.02.04, 04:13
        Hello, Malkontentko.

        Wydaje sie ze polska percepcja ze Gombrowicz wielkim pisarzem jest pochodzi w
        duzej mierze takze z faktu ze Francuzi zaczeli twierdzic ze jest on wielkim
        pisarzem (podobnie jak w przeszlosci Francuzi uczynili "wielkimi" paru, ahem,
        takich sobie pisarzy amerykanskich, wlaczajac E.A. Poe, Hemingway'a, i
        Faulkner'a). Wydaje sie ze sam G., wespol ze swym przyjacielem Jelenskim,
        wplyneli na Francuzow by wyslawiali oni "wielkosc" G., dzieki "oryginalnemu," a
        bezczelnemu figlowi, ktorego celem bylo wmowienie francuskim krytykom ze G.
        jest wielkim piarzem i arystokrata polskim. Podczas spotkania z Francuzami
        Jelenski np. co rusz calowal celowo napuszonego G. w ramie.... Opisuje ten
        figiel tak, jak go pamietam z opisu bodajze samego (rozbawionego)
        G.,ogloszonego bodajze w Kulturze Giedroycia; przepraszam za mozliwe
        przeinaczenia.

        Czy pani Siedlecka opisuje to wydarzenie w "Jasniepaniczu"?...

        Pani Siedlecka to genialna kobieta, Maria Curie polskiego investigative
        journalism, np. odkryla oszustwa Jerzego Kosinskiego (niech mu, jak mowia
        Ruscy, ziemia bedzie puchem labedzim), co odnotowano w Ameryce, i dzieki czemu,
        jest nadzieja, ze szczetem spelzlo upierzenie z "Malowanego ptaka," tego
        nietoperza na reputacji Polakow w swiecie....

        Pozdrawiam.
        :)
        • Gość: malkontentka Re: Rok Gombrowiczowski IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 14:56
          Niestety tego wydarzenia nie opisuje, natomiast wspomina (a dokładnie nie ona,
          lecz jej rozmówcy), jak nasz BARDZO WIELKI twórca np.:
          - nagabywał Zofię Chądzyńską o możliwości wykorzystania jej "ambasadorskich
          koneksji" w celu poczynienia starań o przyznanie mu nagrody Nobla,
          - pouczał młodego literaturoznawcę (Michała Głowińskiego), że rozmawiając z
          wielkim pisarzem należy się wahać i mówić drżącym głosem,
          - opisywał, jak to listownie zgromił pewnego wydawcę, iż nie jest "jednym z
          najbardziej kontrowersyjnych pisarzy polskich", lecz "największym z
          współczesnych pisarzy polskich", a miało to miejsce w roku 1957, gdy żyli
          jeszcze : Iwaszkiewicz, Dąbrowska, Tuwim itd.
          WIELKI... megaloman, bez dwóch zdań!
          • Gość: Marky Re: Rok Gombrowiczowski IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.02.04, 22:09
            re:
            > - nagabywał Zofię Chądzyńską o możliwości wykorzystania jej "ambasadorskich
            > koneksji" w celu poczynienia starań o przyznanie mu nagrody Nobla,

            - Moj Boze, a przeciez w Dzienniku podsmiewa sie G. z Borgesa ze pragnal on
            Nobla. - Podsmiewa sie, bo, oczywiscie, G. byl przekonany ze Nobel nalezal sie
            wylacznie jemu.

            re:
            > - pouczał młodego literaturoznawcę (Michała Głowińskiego), że rozmawiając z
            > wielkim pisarzem należy się wahać i mówić drżącym głosem,

            - Ciekawym czy p. Glowinski dal sie przekonac - takze co do tego ze G.
            jest "wielkim pisarzem"?:)

            re:
            >listownie zgromił pewnego wydawcę, iż nie jest "jednym z
            > najbardziej kontrowersyjnych pisarzy polskich", lecz "największym z
            > współczesnych pisarzy polskich", a miało to miejsce w roku 1957, gdy żyli
            > jeszcze : Iwaszkiewicz, Dąbrowska, Tuwim itd.

            - Hm... kiedy sie mysli o G., trudno jest - w momencie najwiekszej szczerosci
            ze soba samym - przyjac nie tylko twierdzenie ze G. jest "największym ze
            współczesnych pisarzy polskich," ale takze twierdzenie ze jest on "wielkim
            pisarzem," nieprawdaz? Wydaje sie,ze gdzies gleboko wiemy intuicyjnie ze G. to
            zaden wielki, czy wybitny pisarz, ale jakis taki sofista, takie nie wiadomo co,
            jak bohomazy Dalego czy Picassa (rowniez w ich przypadku "powtarzacze" wbili
            nam w glowe ze mamy do czynienia z "wielka sztuka").

            re:
            > WIELKI... megaloman, bez dwóch zdań!

            - Oraz - nie bojmy sie tego slowa - egocentryczny matol. Hmm...jak to sie
            dzieje ze tacy ludzie przekonuja, jakos tak zniewalaja innych by ich czcili,
            wielbili, wyslawiali, nosili na rekach, bronili do upadlego? Tajemnicze
            zjawisko!
            ... Probowalem ostatnio czytac "Bakakaj" i "Kosmos." W przypadku tej pierwszej
            ksiazki, nie bylem w stanie doczytac do konca z powodu totalnej
            przewidywalnosci jaka bedzie puenta opowiadan. Zbanalizowal sie "Bakakaj"
            bezpowrotnie. Co do "Kosmosu," nudzi egocentryzm Narratora, oraz kukielkowatosc
            innych niz Narrator postaci.

            :)
            PS. Mysle ze Tuwim zmarl przed 1957 r.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka