Dodaj do ulubionych

do oceny - co o tym sądzicie?

15.07.10, 08:51
Od jakiegoś czasu spisuję na swoim blogu przygody pewnej pary - facet nazywa
się Szwagier, dziewczyna - z racji wielkich oczu: Kiwaczek. Jest to jedna z
tych historii. Chciałabym się zmierzyć z jakąś krytyką, dlatego wklejam tu i
proszę o parę słów. Aha, Nobull - znalazałam zastosowanie do tego tytułu, co
nam kiedyś z brainstormu wyszedł:)
Zapraszam do lektury:
----------------------------------------------------------------

Dopóki sieć nas nie rozłączy

Weekend, pogoda jak drut. Jadę na Mazury, do Szwagra i Kiwaczka. Odpocznę.
Będzie fajnie, plaża, grill. Przyjeżdżam spocona i już się cieszę na te
jeziora, a tu… Niemcy w domu. Szwagier coś bąka na powitanie, wzrusza
ramionami i znika w mroku zasłoniętego roletami mieszkania. Kiwaczek
spuchnięta od płaczu:
- Musimy porozmawiać – oznajmia z grobową miną od progu.
Siadam więc na walizce, gdy mi peroruje histerycznym szeptem. Że się nie
dogadują. Ba. Nie gadają wcale. Nie ma co się, zresztą, dziwić, skoro Szwagier
ma te swoje tête à tête z panienkami w internecie. W kółko na gadu siedzi,
klepie i tylko fiu fiu fiu – słychać jak przysyłają sobie te cholerne posty!
Ona nie wie przecież, co piszą, nie zagląda, gówno ją obchodzi, lecz wyobrazić
sobie umie. W głowie się nie mieści, przecież człowiek ma swoją cierpliwość!
Jak na Facebooku dał opis, to szlag ją trafił, bo napisał, że coś tam
„blondynki”, że mężczyźni niby wolą! A przecież sam jej truł – tu Kiwaczek
naśladuje z obrzydzeniem: – „przemaluj się na rudo, ruda bądź, mnie rude
kręcą, ruda to jest to, sam seks, samo zło” - takie jej pierdzielił bzdury, a
teraz, o: blondynki! Jak ona ma z tego czerwonego na blond wyjść, to nie takie
proste! W ogóle skąd mu to do głowy strzeliło? Pewnie ta z internetu: blond!
Zresztą na Naszej Klasie sprawdziła – platynowa lodziara, zdzira z ulicy,
wstyd choćby patrzeć. Że też facetów coś takiego bierze, to chyba jakiś
kryzys, wiek średni, Jezu, ręce opadają…
To ja do lodówki po piwo, bo nie przełknę tego info, a tam oparty z
makiaweliczną miną Szwagier, bach:
- Musimy porozmawiać.
No i wali, że na Facebooku widział komenty, żeby jeden, ale nie – kilkanaście,
pod każdym zdjęciem Kiwaczka jakiś emo gnojek pisze rozklejony, a cokolwiek
tylko ona tam wstawi – Jezu, po co wstawia w ogóle?! – no, ale co tam tylko
wstawi, najmniejszą głupotę, ten zaraz trach – on lubi to, lubi! Od razu
zresztą widać, że to jakiś pedał, bo wiersze pisze. No może nie do niej, ale
zamieszcza. Tak o, niby do nikogo, a wiadomo przecież, do kogo. Oni myślą, że
on – Szwagier – durny jest jakiś ułom, bezmózg, niedorozwinięty, IQ
trzydzieści, roślina? Przecież widzi wszytko, jak na dłoni, orłem nie trzeba
być. On się w balona nie nabiję, jego w butelkę nie zrobią, no, chyba że,
kurwa, po jego trupie.
Schowałam się w kącie z piwem i żalem za udanym weekendem. Pogoda jak drut,
tylko nad jezioro skoczyć. A oni tu poobrażani, nabzdyczeni, z laptopami na
kolanach, mroczni, łypią na siebie i z zapamiętaniem jakimś tłuką w
klawiatury. I tylko, co chwila, korzystając z okazji, że ten drugi nie widzi –
cisną te swoje „musimy porozmawiać”. Ze sobą jednak – nawet pół słowa.
Jezioro szlag trafił, przepadł też i grill. Pogoda się także zepsuła, bo
tymczasem chmury niebo zasnuły i nastała ciemność.
Burza. Przedsionek apokalipsy.
Rozszalały się pioruny tłukąc przez całą noc bez litości, wiatr rwał dachówki,
instalacje, kable i straszył nieuchronną zagładą. Zagłada jednak nie przyszła,
nie nastał koniec świata, lecz stało się coś o wiele mocniejszego, przełom,
cięcie, czasu tąpnięcie.
Kiwaczek z pustką w oczach zastygł nad ranem bez ruchu. Szwagier także milczał
i patrzył w nieskończoność, jakby z niej chciał rozpaczliwie wywołać ratunek.
Wreszcie chrząknął i ochrypłym z przerażenia głosem nazwał jednym, straszliwym
zdaniem, to, co tragicznie nastało:
- Nie ma Internetu.
Kable zerwało. Dzwonić, naprawiać?! Weekend, nikt nie naprawi, nie zwiąże, nie
połączy. Koniec kropka. Nie ruszy, nie zadziała. Żaden mail nie przyjdzie,
żadne gadu - gadu. Facebook jak zaklęty, nieczynna Nasza – Klasa. Komentarzy
brak, nie ma na co liczyć. Najmniejsze lubię to – wykluczone.
Nie zabrzmi fiu fiu fiu żadnego postu, żadna koperta w rogu monitora – nie
zaświeci. Nastał kategoryczny, absolutny off line.
Opuszczam to oderwane od wirtualnego świata miejsce w niedzielne popołudnie.
Ptaki szaleją z radości, znów słońce. Komputery milczą pokornie, a Kiwaczek
smaruje Szwagra plecy oliwką do opalania. Oboje niemal płaczą z radości,
widząc mnie z walizką.
- Jaka szkoda – kłamią – że już musisz jechać. Pogoda jak drut, nad jeziorko
byśmy skoczyli, na grilla…
Obserwuj wątek
    • czepialska Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 09:30
      Niczego sobie... Z luzem i humorem.
      I choć język głównej bohaterki mnie razi - rozumiem Szwagra i Kiwaczka ale
      relacjonująca mogłaby pokusić się o większy kontrast.
      A Kiwaczek rzeczywiście musi mieć wyjątkowo "duże oczy" :)
    • amgranik Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 11:22
      Ledwie się zarejestrował a już się mądrzy.
      Ale do rzeczy, czyli po łbie autorkę. Oczekuję rewanżu, kiedy sam coś zamieszczę.
      Akapit pierwszy:
      Prawie telegraficznie starasz się przekazać atmosferę domu Szwagra i Kiwaczka i
      to fajny pomysł, lecz w tym akapicie kreska jest niewyraźna. Nasuwa się pytanie
      - co przebiega, "wisi" miedzy K a S oraz czy K taka zapuchnięta od przyjazdu
      narratorki, czy ona tak sobie od tygodni, które, jak rozumiem, spędzają na
      korespondencji internetowej.
      Wynurzenie Kiwaczka.
      Myślę, ze lepiej wyglądałoby jako wyraźny dialog. Wtedy Kiwaczek może sobie
      rzucać gównem a i jakaś kurwa nie raziłaby. Tu się zlewa z przekazem narracyjnym
      a narrator ma być "święty". Poza tym dzieląc na krótkie zdania z komentarzykiem
      w stylu "ze złości ciemniały jej oczy" albo "rzucała urywane zdania między
      napadami szlochu" uwiarygodniłabyś jej żal do S.
      Wynurzenia Szwagra.
      Dlaczego uśmiecha się makiawelicznie? Co mu po łbie chodzi, jakie świństwo? Nie
      dowiaduję się. Poza tym wracam do punktu wyżej. Podziel to sobie na dialog i
      zobacz jak brzmi. Tyrada S to wściekły wyrzut urażonej ambicji a kęs po kęsie
      łatwiej przyprawić na ostro.
      Oliwka.
      To smarowanie jakby tak erotycznie trochę, tak cós na kształt "zatrzymywała
      rękę...", "z nieukrywaną przyjemnością..." itd.
      Materiał na opowiadanko jednak bardzo zgrabny i traktuje o nieumiejętności
      dogadywania się przez ludzi a to moje fiksum dyrdum.
      Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego. Przepraszam, jeśli przesadziłem z krytyką.
      Każdy sądzi podług siebie a ja zdecydowanie wolę rzeczową krytykę, niż
      grzecznościowe ochy achy.
      • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 11:31
        dzięki, bardzo rzeczowa i fajna krytyka... póki co potraktuje tekst jako start
        do czegoś więcej, a taka analiza to bardzo cenny "motywator" ku doskonaleniu się:)
        • amgranik Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 11:51
          Cieszy mnie, że na coś się przydałem.
    • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 11:51
      skoro mam takich komentatorów, to korzystając z okazji wrzucam jeden z
      poprzednich "kawałków" o Szwagrze i Kiwaczku... z góry dziękuję za opinię:)
      -----------------------------------------------------------------
      Paragwaj - Włochy

      W trzydziestej dziewiątej minucie pierwszej połowy, z podania Torresa do
      Alcaraza, w festiwalowym stylu, strzałem z główki, padła wreszcie pierwsza
      bramka. Trybuny oszalały. Oszalałby też i Szwagier, gdyby tylko to widział.
      Jednak nie widział, bo mu w tym samym momencie zasłoniła mundial, oznajmiając,
      że tak ją łeb napieprza, że szajby dostaje. Poradził, by łyknęła aspirynę i
      usiadła, nie stoi. Niech mecz poogląda, to jej przejdzie.

      - Zwariowałeś? Kręci mi się w głowie, gdy widzę piłkę. – A mówiąc to, Kiwaczek
      zasłoniła tyłkiem cały stadion razem z imponującą hiszpańską falą, wymalowanych
      w paragwajskie barwy kibiców, i mokrą od potu i afrykańskiego deszczu,
      reprezentacją Włoch. Szwagier nacisnął w pilocie przycisk „volume” i wychylił
      się gwałtownie. Telewizor ryknął wuwuzelami, a co? Mistrzostwa w końcu.

      - Ja mam w dupie twoje mistrzostwa – wyznała boleśnie. – Weź, błagam cię, skocz
      po ibuprom maks, dwie paczki.

      Chciał dojrzeć wybicie z rzutu rożnego. De Rossi taranował Simona Pepe,
      Marchetti kulił się w najwyższym skupieniu. Dobra obrona, lecz… . Piłka
      odskoczyła od bramki, uspokojona sukcesem, pomknęła na pole karne. Komentator
      się dziko rozemocjonował, choć sercem był po stronie Paragwaju, jednak gol to
      zawsze gol. Wyrównali. Ryk kibiców sparaliżował i uciszył na chwilę Kiwaczka.
      Ale zaraz się ocknęła.

      - Mam migrenę, rozumiesz?

      Szwagier otworzył piwo. Za kilka sekund powtórzą tę akcję, nic straconego.

      - Nie masz pojęcia… – Kiwaczek znów zrobiła krok i stanęła dokładnie na linii
      widoczności. – … jaki to ból! Ty nie rozumiesz. Zresztą, co ty w ogóle
      rozumiesz? Faceci mają wszystko gdzieś. A my, a ja – cierpię. Głowa mi trzaska,
      pęka. Każdy jej fragment, każda część aż piecze z bólu. Skroń, czoło, szyja,
      uszy, oczy – wszystko. Zaraz tu zwymiotuję, a ty i tak nie zauważysz, bo tam,
      ósmy cud świata – piłka nożna. Będę do usranej śmierci czekać, kiedy łaskawie
      pan kibolski ruszy dupę do apteki, a przecież nie ruszy, dopóki mecz się nie
      skończy. A nie skończy się nigdy, przenigdy, bo zaraz następny, zaraz grają
      tamci, sramci…

      Sędzia gwizdnął, ostatnia akcja, może przedostatnia, cholera, nic…

      - Jeszcze, żeby to nasi grali, dobra, przeboleję. Ale co cię nagle jakiś
      zakichany Paragwaj interesuje? Czy ty w ogóle wiesz, baranie, gdzie Paragwaj
      leży? No, gadaj! W Europie? W Afryce? Może w Ameryce, co? No, strzelaj! Będę tu
      zdychać, czołgać się do łóżka, po omacku szukając tabletek, których nigdzie nie
      ma. A nie ma, bo mój ukochany jedyny wybrany leży przed telewizorem, piwo żłopie
      i gapi się na mistrzostwa świata.

      Wybicie z autu, czy karny? Nie… co? Słupek.

      - Wiesz, co ci powiem? Taka ignorancja, to jest właśnie mistrzostwo świata. RPA,
      wielkie aj, waj. Nie trzeba mi Afryki, ja mam tu, z tobą, codziennie,
      mistrzostwa. Rekord wszech czasów. W olewaniu. O wszystko bez wyjątku muszę
      prosić, błagać i groch o ścianę. Jak było cztery lata temu, kiedy prosiłam:
      przywieź mamę z pociągu, a ty nie, bo akurat gra Anglia z Czechami?

      - Z Francją.

      - Listwy, kurwa, pół roku proszę, przyklej – jak w studnię. A ten kinkiet, te
      kable, co ze ściany sterczą ruski rok? Ty tego nie widzisz, ty ślepy jesteś. Dla
      ciebie tylko jedno jest widoczne, jaskrawe: piłka. I cały świat kręci się, nie
      wokół słońca, panie Mikołaj Kopernik, myliłeś się. Świat kręci się, uwaga: wokół
      piłki nożnej!

      Ostatnie sekundy, widownia kipi, podanie pod bramką, zaraz, to chyba Torres…

      - Aspiryna? Kpisz sobie? Se w dupę wsadź. Bolała cię kiedyś głowa, miałeś
      migrenę? Ale Pan Bóg rychliwy. W przyszłości się odpłaci. A wtedy – pamiętaj!
      Jakby ci kiedyś ten głupi łeb z bólu urwało – pamiętaj, koniecznie: od razu weź
      aspirynę. Powodzenia ci życzę. A wspomnij wtedy, wspomnij mnie, jak konałam
      samotnie, podczas gdy ty, najspokojniej w świecie, mecz sobie oglądałeś.
      • amgranik Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 12:41
        Fajki mi się skończyli, to zara lecem do kiosku, ale odpowiadam.
        Potok słów K podoba mi się, bardzo kobiece, choć chyba niezbyt entuzjastycznie
        związałbym się z tą kobietą. Raczej zagryzłbym przy takim marudzeniu,
        szczególnie w trakcie pasjonującego meczu. Minie osobiście piłka nożna obchodzi
        tyle, co śnieg z roku 1633, ale S zdaje się pasjonat, to dlaczego milczy? Niech
        ją zbywa albo pogryzie, albo z miną skazańca wkraczającego na szafot, pójdzie do
        apteki. A najkrócej - brakuje mi w tej scence Szwagra.
        • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 12:43
          no, w tym rzecz, że ma brakować...
          • amgranik Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 13:12
            To się nie czepiam i rozumiem. Taki typ z piwem przed telewizorem, co gapi się
            na goniących za piłką, dorosłych facetów to rzeczywiście NIKT.
            Ale zafundowałbym mu ciężki ból głowy na następny dzień. Choć w takim przypadku
            aspirynka mogłaby pomóc. Może lepiej S rano słabym głosem poprosi o wodę a K
            odpowie - Nie ma. Są bułki z serem.
            K w każdym razie jest dobra. Tam wpadł mi w oko Kopernik i chyba należałoby użyć
            wołacza, ale to detale. Przeczytam jeszcze kilka razy uważnie, to się pewnie
            urodzi. Poza tym rzecz w tym, ze to Ty tworzysz, a ja jedynie mówię jak mi to
            brzmi, ale nie mam się za posiadacza słuchu absolutnego.
            Będę ogromnie wdzięczny za rzut oka na kawałek mojego tekstu pod nagłówkiem
            "Upraszam o krytykę, bezwzględną"
    • benetowna1 Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 14:55
      Kiwaczek to imię znanej bajkowej ( film) postaci. Mnie za bardzo
      się kojarzy. Od razu zabrzmiało znajomo.
      A po drugie,rozumiem , że zooloza jako stały człoenk zamieszcza
      kawałki do oceny, ale nie tak dawno besztano, że nie można tu
      pomamrotać o włąsnych kotach, a teraz już dwa posty z kawałkami do
      recenzji - jeden od nowego członka. Jest fajne forum - dla pisarzy
      i poetów tu w Gazecie, gdzie ludzie takie zamieszczają, może tam
      lepiej?
      • zooloza bo to nie jest forum o kotach...nie było... 15.07.10, 15:25
        Aż mi głupio że podejmuję taką rozmowę... tu od dawna zamieszczano utwory do
        oceny. Nie wiedziałam, że niedawno utworzone tu towarzystwo wzajemnej adoracji
        zmieniło forum wydawnicze na kącik poufnych rozmów na temat kotów.

        benetowna1 napisała:

        Jest fajne forum - dla pisarzy
        > i poetów tu w Gazecie, gdzie ludzie takie zamieszczają, może tam
        > lepiej?
        >
        to ja poproszę o ten link i zostawiam samych sobie radosnych wielbicieli
        czworonogów i wydawnictwa Nova Res
        • aga1972 Re: bo to nie jest forum o kotach...nie było... 15.07.10, 15:38
          Zupełnie niepotrzebne to było...
          Zupełnie...
          Zresztą w tym "sławetnym" poście przeprosiłam za mały offtop, więc
          kompletnie nie rozumiem jadu w Twojej wypowiedzi.
          A już jazda typu "ty, autorko, tego czy tamtego wydawnictwa"...
          Bez komentarza zostawię.

          I uśmiechy ślę:)
          A.
          • zooloza Re: bo to nie jest forum o kotach...nie było... 15.07.10, 16:32
            Bez urazy, odpowiedziałam jedynie do nawiązania do wiadomej dyskusji, a raczej
            dialogu dwóch psiapsiółek z tego samego wydawnictwa. Od kiedy pamiętam, (jeszcze
            Mamrotka nie było) zamieszczano na tym forum fragmenty twórczości i do tej pory
            nikt nie pisał: fora ze dwora, bo my o kotach wolimy. Ja też mam koty, nawet
            dwa, ale nie widzę związku i tu zaglądam w sprawach związanych z pisaniem,
            wydawaniem itp.
            A dialogi prowadzę przez email.
            Co też sugeruję w tym momencie, bo się dyskusja zrobiła nie na temat.
            adres email do dyspozycji:)

            dzięki za uśmiech
    • nobullshit Bardzo proszę 15.07.10, 17:05
      1. Nie odsyłać nikogo na inne fora. Jedynym limitem, jeśli chodzi o liczbę
      zamieszczanych próbek, jest cierpliwość potencjalnych czytelników. Jeśli będzie
      ich za dużo, po prostu nikt już nie skomentuje. Mam też nadzieję, że nie
      istnieje na forum podział na "starych" i "nowych".

      2. Nie odsyłać nikogo do motelu, jeśli się - grzecznie - zagada na prywatny
      temat, czy będą to koty, psy czy złote rybki. Można się z takich luźnych rozmów
      dowiedzieć o ludziach czegoś więcej. A jeśli kogoś nie interesuje, może przecież
      nie czytać.

      3. Nie rozrabiać do poniedziałku, bo Skaj sobie gdzieś wyjechał (pisorz to ma
      klawe życie) i zostawił mnie tu samą :((
      Ale skoro się do siebie uśmiechacie, to chyba wszystko już w miarę okay, co?
      • benetowna1 Re: Bardzo proszę 15.07.10, 22:29
        Solennie obiecuję nie rozrabiać do poniedziałku :)
        Tak trochę nudno było w tym upale, to sobie posłuchałam, co mi
        diabeł szepce do ucha. A on skubaniutki pamiętliwy jest - od czasu
        pewnego płynu do higieny... jakoś mu się dziwnie nie ze wszystkimi
        układa.
        Ale upał zelżał, anioł na moim ramieniu posypuje głowę popiołem.
        A skoro władza stwierdziła, że można, to w towarzystwie wzajemnej
        adoracji jeszcze sobie kiedyś pomamrotam i serdecznie zapraszam
        wszystkich chętnych. Spokojnej i chłodnej nocy dla wszystkich :)
    • nobullshit Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 17:11
      Pierwsze mi się podobało i cieszę się, że tytuł się przydał, nawet jeśli tylko
      "roboczo".
      Drugie nie. Dlaczego? Stereotyp na stereotypie. (Chłop z piwem ogląda mecz,
      marudna baba mu przeszkadza).
      Pytanie, co ma być z tym tekstem dalej. Jeśli to chałtura do prasy kobiecej -
      okay, napisane jest sprawnie, jest zabawne, czyta się. Jeśli jednak ma to być
      coś więcej, imho trzeba by wyjść poza te stereotypy. Chyba od tego są pisarze -
      tzn od pokazywania świata trochę inaczej?
      Zarzut numer dwa - w tym odcinku oboje są tak niesympatyczni, że czytelnik nie
      ma komu kibicować, a zazwyczaj by chciał.

      • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 17:27
        Dzięki, Nobull. Stereotypy miał podważyć fakt, ze sama jestem babą, ale to chyba
        za słaby argument. To nie jest do czegoś, po prostu przychodzą mi różne pomysły,
        dla treningu je zapisuję, tworzę oderwane teksty, zbieram opinie. Myślałam o
        Kiwaczku i Szwagrze - może mają potencjał? Ale chyba na razie szukam tematu do
        czegoś więcej.
        • nobullshit Re: do oceny - co o tym sądzicie? 15.07.10, 19:02
          zooloza napisała:

          > Stereotypy miał podważyć fakt, ze sama jestem babą, ale to chyba
          > za słaby argument.
          Czytelnik nie wie, kim jesteś. My w sumie też - może wcale nie masz syna
          większego od gitary i jesteś facetem? :))

          >To nie jest do czegoś, po prostu przychodzą mi różne pomysły
          > dla treningu je zapisuję, tworzę oderwane teksty, zbieram opinie.
          Napisane, jak mówiłam, jest to nieźle. A ja nie jestem targetem takich tekstów.
          Ale od autorów publikowanych - nawet jeśli książka dopiero się drukuje - wymagam
          więcej, więc czepiłam się stereotypów.

          I jeszcze obserwacja socjologiczna. Zgadzam się z kimś z przedmówców, że
          Kiwaczek okropnie przeklina. W pierwszym tekście uważa się za lepszą od
          "platynowych lodziar, zdzir ulicy", tymczasem, sądząc po języku, prezentuje te
          sam poziom. (Jeszcze raz, to nie zarzut wobec Ciebie, to zabawne, że krytykuje,
          choć jest taka sama.) Naprawdę takie są "współczesne młode kobiety"? To ja się
          nie dziwię, że Szwagier nie leci po Ibuprom, bo - parafrazując dowcip z brodą -
          Kiwaczek nie ma żadnej migreny, tylko ją łeb napierdala. Więc niech się tarmosi.

          • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 16.07.10, 11:07
            ta... właśnie taka jest Kiwaczek...
            • porcelina_melody Re: do oceny - co o tym sądzicie? 16.07.10, 13:01
              A mnie się podobają oba fragmenty. Są bardzo sprawnie napisane, a czyta się je bez większych zgrzytów. Nie przeszkadzają mi bluzgi Kiwaczka, może dlatego, że samej zdarza mi się użyć grubszego słowa. Obie scenki są na tyle realistyczne i osadzone w dobrze znanej rzeczywistości, że wulgaryzmy nie rażą jako coś nie na miejscu. W drugim fragmencie moim zdaniem wręcz pomagają wczuć się w stan emocjonalny Kiwaczka, w to, jak obojętność Szwagra powoduje u niej eskalację złości i sama się nakręca na coraz wyższe poziomy, brzydko mówiąc, wkurwu. Drugi fragment mimo wszystko trochę słabszy od pierwszego, i po zastanowieniu doszłam do wniosku, że chyba dlatego, że brakuje mu puenty. Amgranik kombinował coś z porannym kacem Szwagra, może to jest dobry trop. Tylko że ja bym napisała, że Kiwaczek jak przykładna samarytanka pobiegła do apteki, i jeszcze sporządziła ukochanemu kompres na głowę oraz jajeczniczkę. Bo kobieta zmienną jest, a ja nie wierzę w jednoznaczną negatywność postaci. Żadnych.
              Wiem, że "w prawdziwym życiu" takie scenki kończą się często właśnie nijak i obie strony po ochłonięciu przechodzą nad nimi do porządku dziennego, nie wyciągając wniosków. No ale to nie jest stenogram z awantury, to jest literatura, więc można wymagać więcej. Tak myślę. Bo przecież dla mnie jako czytelnika nie jest ważne, że relacje pary pierwowzorów wyglądają tak a nie inaczej. Jest natomiast ważne, JAK zostały przetworzone na literaturę. A tutaj po prostu brakuje zakończenia. Nie brakuje natomiast Szwagra, bo on jest, ogląda mecz i tylko to go interesuje.
              Dlatego pierwszy fragment czyta się lepiej - jemu nic nie brakuje. W obu natomiast podoba mi się to, że są nieprzegadane. Masz Zoolozo talent do precyzyjnego wyrażania myśli, moim zdaniem to jest bardzo cenne. Nie próbujesz czytelnikowi wcisnąć swojej interpretacji, po prostu sugerujesz pewne rzeczy za pomocą precyzyjnie dobranych środków. Dlatego zupełnie się nie zgadzam z Amgranikiem co do konieczności dodawania (moim zdaniem dość łopatologicznych) wskazówek, np co do intencji, z jaką Kiwaczek namaszcza Szwagra oliwką. To jest zupełnie jasne tak, jak jest, a do tego - nienachalne. Jak dla mnie zakończenie pierwszego fragmentu to właśnie świetna ilustracja złotej maksymy "mniej znaczy więcej."
              Również w pierwszym fragmencie sposób przytoczenia wypowiedzi obu zainteresowanych stron jest trafiony w punkt wg. mnie. Dialog "dosłowny" (nie wiem, jak to się fachowo nazywa) jest potrzebny wtedy, kiedy chcemy sprawić wrażenie, że rozmowa toczy się tu i teraz. W tym fragmencie, który jest przecież opowieścią narratorki o tym, czego doświadczyła, nie ma sensu przytaczać większych fragmentów. Co więcej, kwestia "Musimy porozmawiać", zapisana właśnie w takiej dosłownej formie, z pauzą, robi tym większe wrażenie. Nie ma potrzeby rozdmuchiwać dialogu (czy monologu) tylko po to, by móc powtrącać komentarze odautorskie o tym, że Kiwaczkowi trzęsła się broda lub, że ze złości plasnęła się po udzie. Stan jej i Szwagra i tak jest dla czytelnika jasny.
              Więc tak trzymać, Zooloza :)

              Małe zgrzyty, jakie rzuciły mi się w uszy:
              "Rozszalały się pioruny tłukąc przez całą noc bez litości, wiatr rwał dachówki" chyba lepiej byłoby: Rozszalały się pioruny i tłukły (...)
              "I tylko, co chwila, korzystając z okazji, że ten drugi nie widzi" raczej: to drugie, bo przecież para jest dwupłciowa.
              "Poradził, by łyknęła aspirynę i usiadła, nie stoi." usiadła, nie stała.
              • zooloza Re: do oceny - co o tym sądzicie? 17.07.10, 12:58
                hm... bardzo dziękuję:) jedno tylko słowo wyjaśnienia: wg mojego zamierzenia
                finałem drugiego fr. miały być przewrotne słowa: "...gdy ty najspokojniej w
                świecie mecz sobie oglądałeś".
                Być może za słabe to było.

                Ogólnie - jestem pod wrażeniem analizy moich tekstów:)

                Aż mnie korci, żeby Wam wysłać coś jeszcze, ale nie chcę zanudzać i
                monopolizować Mamrotka:)
    • jeepwdyzlu łyżka dziegciu 20.07.10, 15:32
      zooloza niestety nie podoba mi się
      język nieporadny, ale historia nudna jak flaki z olejem
      Pisarz musi chcieć opowiedziec jaka historię
      a Twoja jest przewidywalna
      i nieciekawa

      NIKT tego nie wyda
      Nie oszukuj się
      To jest nic nie warte..

      jeep
      • zooloza Re: łyżka dziegciu 22.07.10, 13:53
        No i co mam powiedzieć? Miałam dziś w perspektywie fajny wieczór, a tu taki
        wpis. I wieczór szlag trafił.
        Pocieszam się tylko tym, że, póki co, wcale nie szukam wydawcy.
        Bo już znalazłam.
        • jeepwdyzlu Re: łyżka dziegciu 22.07.10, 16:12
          no cóż
          przykro mi, że Ci zepsułem wieczór
          Niemniej - pytanie po co wklejasz fragmenty do oceny
          skoro nie oczekujesz ocen krytycznych...
          Nie będę ukrywał, że uważam, że lepiej żeby bolało krótko. Ból jest
          potrzebny - jako ostrzeżenie..
          Kiedy książka sie ukaże (zdziwiłbym się) - dopiero bedziesz
          rozczarowana...
          No chyba, że celowo wkleiłas najgorsze fragmenty.

          Nie martw się
          Ale zanim weźmiesz pióro/mysz do ręki
          zastanów się jaką chcesz opiwiedzieć historię
          i po co...
          pozdrawiam życzliwie
          jeep
          • jeepwdyzlu Re: łyżka dziegciu 22.07.10, 16:26
            podoba mi się Twój blog
            serio!
            :-)
            jeep
            • zooloza Re: łyżka dziegciu 22.07.10, 16:49
              Nno widzisz, nie taki diabeł straszny... może Kiwaczek ze Szwagrem Ci nie leżą
              po prostu. Zapewniam, że książka jest zupełnie o czym innym, a wklejam
              fragmenty, co do których nie mam po prostu pewności i potrzebuję opinii,
              wskazówek, być może nawet ostrej (jak Twoja) krytyki, aby zaniechać, zmienić,
              przemyśleć.
              Chyba po to jest to forum?
              • jeepwdyzlu Re: łyżka dziegciu 23.07.10, 10:23
                no to sie cieszę że sie nie irytujesz...
                tak - po to jest forum

                a na blogu widac Twój talent...
                gołym i nieuzbrojonym okiem
                :-))
                pozdrawiam serdecznie
                jeep
                PS.jestem całkowicie spoza branży. Nie piszę, nie wydaję.. Tylko
                czytam, czytam, czytam. Więc pewnie się nie znam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka