Dodaj do ulubionych

Recenzowanie "na vargę"

08.06.11, 13:52
1. Jak gdyby Franz Kafka, Samuel Beckett i Thomas Bernhard złączyli siły (...)
          (Laszló Krasznahorkai - Wojna i wojna)

2. Przyrównywana do prozy Márqueza i filmów Kusturicy debiutancka powieść (...)
          (Rolf Bauerdick - Jak Matka Boska trafiła na księżyc)

3. To jedyne w swoim rodzaju połączenie Zabić drozda i Buszującego w zbożu (...)
          (Craig Silvey - Jasper Jones)

Zastanawia mnie szczególnie ostatni przykład. Podobno w książce chodzi o to (wiem to z tej samej notki), że "chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni". Czyżby więc recenzowanie było aż tak proste?!!! Zabić..., bo ktoś nie żyje, i Buszujący..., bo w buszu?


Nazywam to "recenzowaniem na vargę", od nazwiska słynnego "recenzenta", który w ś.p. "Magazynie z książkami" nr 1(1) z 15 lutego 2001 r. opublikował tekst pt. "Zagubiony w city". Tekst ten powinien się znaleźć w każdym podręczniku recenzowania bez wcześniejszego czytania.

Ale wracam do tematu. Skoro to takie proste, i ja spróbuję swoich sił:

Zapierający smak w przełyku koktajl Pratchetta, Choromańskiego i Keseya!

No, kto zgadnie, jaką książkę Richarda Paula Evansa właśnie zrecenzowałem?
(I przy okazji: czy sądzicie, że ta brawurowa recenzja zwiększy sprzedaż książki w kręgach fanów Pratchetta?).
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Recenzowanie "na vargę" 08.06.11, 17:14
      kolory tamtego lata? :)
      • reptar Re: Recenzowanie "na vargę" 09.06.11, 11:12
        kubissimo napisał:

        > kolory tamtego lata? :)

        Zgadza się!

        Zachęcam wszystkich do podjęcia recenzenckiego wyzwania i podzielenia się tutaj swoimi zagadkami. Zachęcam też do dyskusji, dlaczego recenzenci mogą sobie pozwolić na takie podejście do pracy, a my - dlaczego na to się nabieramy / nie nabieramy.
        • Gość: en Re: Recenzowanie "na vargę" IP: *.dynamic.chello.pl 09.06.11, 11:40
          Wydaje mi sie, ze recenzenci odpowiadaja na zapotrzebowanie czytelnikow - zobaczcie chocby, ile na forum postow typu: Szukam ksiazki w klimacie... (tu tytul albo autor)
          A te przyklady to z recenzji czy z tego, co pisza wydawcy na okladkach?
        • kubissimo Re: Recenzowanie "na vargę" 09.06.11, 13:22
          dawno dawno temu temu pisalem tu o bridgetjonsyzacji rynku wydawniczego ;)
          forum.gazeta.pl/forum/w,151,997011,997011,_jak_Bridget_.html
          jak widac Bridget przeminela minela, ale ogolna tendecja pozostala ;)
          • reptar Re: Recenzowanie "na vargę" 10.06.11, 22:06
            Jest podobna tendencja w innej branży. Czytałem ostatnio, że przeciętna ilość podanych działań niepożądanych w ulotkach dołączanych do leków wynosi 94. Dodaje się do puli wszystko na zasadzie - ktoś kiedyś usłyszał, że być może właśnie z powodu zażycia tego leku wystąpiło... Gdyby więc tak wzorem koncernów farmaceutycznych na okładkach książek umieszczać średnio 94 nazwiska innych pisarzy, z których twórczością może się kojarzyć ten czy inny fragment bądź fragment fragmentu zawartości - nie byłoby to dobre wyjście?
          • reptar Re: Recenzowanie "na vargę" 10.06.11, 22:29
            Ciekawe jest też, jak się te wszystkie praktyki mają do praw autorskich, pojętych bardzo szeroko, tzn. i w sensie prawnym, i prestiżowym. Jak ktoś napisze piosenkę do złudzenia przypominającą inną piosenkę, to finał sprawy ma miejsce w sądzie, a autor drugiej piosenki zarzeka się, że ona nie ma nic wspólnego z pierwszą i nawet jej nie przypomina. Tutaj mamy odwrotnie. Brak własnego stylu, podrabianie innego autora uchodzi za coś, o czym trzeba trąbić na lewo i prawo i czym się należy szczycić. Ach, cóż za wspaniały pisarz, nie stworzył nic nowego!
            • kubissimo Re: Recenzowanie "na vargę" 12.06.11, 15:57
              mysle, ze tu trzeba rozdzielic a) literature i marketing, b) pisarzy i rzemieslnikow.
              a) dla dzialu marketingu ksiazka to po prostu kolejny produkt, ktory ma sie sprzedac, dlatego kazda z nich jest opatrzona hiperentuzjastycznymi recenzjami i obietnicami, ktore zwykle nie sa spelnione. No ale czy widziales kiedykolwiek na rynku ksiazke opatrzona haslem "wtorna i nudna"?
              b) Rzemieslnik bedzie pisal to co sie sprzeda, podpinajac sie pod to, co wlasnie kroluje na liscie bestsellerow. Pisarz raczej napisze to, co chce powiedziec. To tak w duuuuzym uproszczeniu ;)
              • Gość: en Re: Recenzowanie "na vargę" IP: *.dynamic.chello.pl 13.06.11, 22:50
                To dosc prosty zabieg - polecanie nieznanego poprzez znane. Ksiazke nielatwo sprzedac. Jezeli pojawi sie superbestseller, za nim ciagna legiony. Po Danie Brownie zalewala nas fala historycznych tajemnic (nawet tytuly mialy podobna konstrukcje jak "Kod Leonarda da Vinci" - byly np. szyfr, notatnik, tajemnica + nazwisko artysty, najlepiej powszechnie znanego: Michal Aniol, Szekspir itd.).
                Po "Zmierzchu" Meyer nadlecialy wampiry z haslami "czytaj przed zmierzchem", "to ksiazka, ktora uwiodla czytelnikow przed Zmierzchem" itp. Podobnie bylo po Harrym Potterze, Bridget Jones, Diable u Prady, powiesciach toskanskich Mayes czy prowansalskich Mayle'a i innych lokomotywach.
                Te strategie sa wykorzystywane tez przy promowaniu nieco ambitniejszej i calkiem ambitnej literatury. A ze krytycy je przyjmuja - widocznie uwazaja, ze to sluszne posuniecie, ze zainteresuje czytelnika (czytelnika recenzji). Jezeli w recenzji ktos nie ogranicza sie do takich efektownych porownan, ale pisze o ksiazce ciekawie, to mi nie przeszkadza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka