reptar
08.06.11, 13:52
1. Jak gdyby Franz Kafka, Samuel Beckett i Thomas Bernhard złączyli siły (...)
(Laszló Krasznahorkai - Wojna i wojna)
2. Przyrównywana do prozy Márqueza i filmów Kusturicy debiutancka powieść (...)
(Rolf Bauerdick - Jak Matka Boska trafiła na księżyc)
3. To jedyne w swoim rodzaju połączenie Zabić drozda i Buszującego w zbożu (...)
(Craig Silvey - Jasper Jones)
Zastanawia mnie szczególnie ostatni przykład. Podobno w książce chodzi o to (wiem to z tej samej notki), że "chłopcy odkrywają w buszu ciało nieżyjącej dziewczynki i postanawiają na własną rękę wykryć sprawcę potwornej zbrodni". Czyżby więc recenzowanie było aż tak proste?!!! Zabić..., bo ktoś nie żyje, i Buszujący..., bo w buszu?
Nazywam to "recenzowaniem na vargę", od nazwiska słynnego "recenzenta", który w ś.p. "Magazynie z książkami" nr 1(1) z 15 lutego 2001 r. opublikował tekst pt. "Zagubiony w city". Tekst ten powinien się znaleźć w każdym podręczniku recenzowania bez wcześniejszego czytania.
Ale wracam do tematu. Skoro to takie proste, i ja spróbuję swoich sił:
Zapierający smak w przełyku koktajl Pratchetta, Choromańskiego i Keseya!
No, kto zgadnie, jaką książkę Richarda Paula Evansa właśnie zrecenzowałem?
(I przy okazji: czy sądzicie, że ta brawurowa recenzja zwiększy sprzedaż książki w kręgach fanów Pratchetta?).