Dodaj do ulubionych

literatura: czy powinna być zaangażowana?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.06.04, 22:33
jak widzicie rolę literatury: czy powinna slużyć czystej rozrywce, czy starać
się kreować pewne postawy, wychowywać, ksztaltować "dobrego czlowieka",
uczicwego obywatela, czlowieka wrażliwego na krzywdę i zlo tego swiata?

inaczej czy pisarz to artysta czy spoleczny terapeuta

czy literatura powinna być spolecznie zaangażowana
PS: nie mówie to o zaangazowaniu a la ksiazki "jak hartowala sie stal" ;) czy
inne socrealizmy
Obserwuj wątek
    • Gość: itek Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? IP: *.pomorzany.v.pl 29.06.04, 23:00
      Pisarz to artysta, a nie spoleczny terapeuta. To chyba jasne :)
      Pozdrawiam :)
      • wlodekbar Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? 30.06.04, 04:37
        Moze tez btc jednym i drugim.
        Przykladem chocby 'Wiara i wina' śp. Jacka Kuronia.
    • Gość: ia Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 00:40
      Pisarz to biznesmen, w najlepszym wypadku dobry rzemieślnik.
      • Gość: traian pisarz = wychowawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 00:50
        dla mnie pisarz powinien być (przynajmniej cześciowo) wychowawcą, kreatorem
        pożadanych postaw (pożadanych z punktu widzenia lepszego funkcjonowania
        spoeczeństwa)
        powinien poczuwac się do odpowiedzialności za losy wspolnoty, ktorej jest
        częścią

        • Gość: ia Re: pisarz = wychowawca IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 02:22
          Idealista. Ale chyba ci tego trochę zazdroszczę.
          • Gość: traian Re: pisarz = wychowawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 02:29
            nie muszę chyba dodawać ze obecnie tego rodzaju pisarzy brakuje
            dzisiejsze trudne czasy, czasy w ktorych 60% spoleczenstwa zyje ponizej minimum
            socjalnego, w ktorych narasta przepasc miedzy wladza a obywatelami, w ktorym
            dominuje postawa AJMTWD wymagaja takich pisarzy
            • Gość: ia Re: pisarz = wychowawca IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 02:37
              myślisz że ktokolwiek by ich słuchał?

              Z drugiejstrony ten cały boom na Coelho i Whartona i im podobnych pokazuje, że
              ludzie rzeczywiście chcą czytać takie książki. Tylko czy to o takich
              nauczycieli ci chodzi? Bo to raczej jest natrętna dydaktyka, nastawiona na
              szybki i miły efekt.
              • Gość: traian Re: pisarz = wychowawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 02:44
                nie chodzi mi o whartona... jaki tam z niego wychowawca... przeciez problemy z
                jego ksiazek malo maja wspolnego z REALNYMI problemami naszego kraju
                o Coelho nie wspomne

                czy jest zapotrzebowanie na tego typu ksiazki...
                ksiazka Lisa "co z ta Polska" sprzedaje się wspaniale...

                ja szukam jednak poety nie dziennikarza
                brakuje nam Żeromskich
                • Gość: ia Re: pisarz = wychowawca IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 02:55
                  aha to Żeromski był poetą (rozumiem, że nie chodziło o to że pisał wiersze)
                  rochę toporne było to jego pisarstwo jak na poetę.

                  To nie czas dla wieszcza. Nawet jeżeli jest potrzebny to nie przebiłby się.
                  Wniosek: czas literatury utylitarnej skończył się.
                  Literatura zaangażowna? Tak - w robienie pieniędzy, tworzenie mitów, bajek,
                  ktrych miło jest słuchać. ale nie społecznie.
                  Zresztą chyba wogóle sztuka (może poza kilkoma wyjątkami) umywa rączki od
                  problemów.
                  • Gość: traian Re: pisarz = wychowawca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 08:16
                    > aha to Żeromski był poetą (rozumiem, że nie chodziło o to że pisał wiersze)

                    "poetą jest ten kto pisze wiersze i ten co wierszy nie pisze"
                    chodzi o typ wrazliwości

                    > rochę toporne było to jego pisarstwo jak na poetę.

                    kiedyś się nim zachwycano...

                    > To nie czas dla wieszcza. Nawet jeżeli jest potrzebny to nie przebiłby się.
                    > Wniosek: czas literatury utylitarnej skończył się.

                    jeszcze przyjdzie, nie bój

                    > Zresztą chyba wogóle sztuka (może poza kilkoma wyjątkami) umywa rączki od
                    > problemów.

                    no wlasnie drażni mnie nieco ten kwietyzm...
                    pisarz jest też obywatelem, jak każdy inny
                    w ogóle sztuka idzie w zlym kierunku
                    w stronę czystej prowokacji bez glębszego sensu
                    • Gość: klip Re: pisarz = wychowawca IP: *.chello.pl 30.06.04, 10:23
                      Dobry pisarz jest wrażliwym obserwatorem rzeczywistości na wszystkich jej
                      poziomach - także tym politycznym. Bez socjologicznego "oka" może się najwyżej
                      zająć pisaniem romansów. To jednak nie oznacza dawania recept i stawiania
                      diagnoz - jest tylko zapleczem twórczości literackiej. Jej właściwym tworzywem
                      zawsze był i będzie JĘZYK. Pisarz, który świadomie używa języka nie musi się
                      porywać na wychowawczo-moralistyczne zadania. Spełnia je i bez tego.
                • Gość: sol_bianca Re: pisarz = wychowawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 16:26
                  Gość portalu: traian napisał(a):

                  > nie chodzi mi o whartona... jaki tam z niego wychowawca... przeciez problemy
                  z
                  > jego ksiazek malo maja wspolnego z REALNYMI problemami naszego kraju
                  > o Coelho nie wspomne

                  I dalej:
                  > sorry ale kogo obchodza dylematy Millera poza nastolatkami w okresie
                  > dojrzewania i waską grupą intelektalistów
                  > podobnie jest a Kafka, uważam go za geniusza, ale czy ksiązki Kafki ucza jak
                  żyć???
                  > chyba tego ze swiat jest paskudny i najlepiej z niego zwiewać

                  Wiesz trajan, mam wrażenie, że dla ciebie jedyne realne problemy to patriotyzm,
                  olityka i "ciężkie" kwestie społeczne. Tak się składa, że większość ludzi tak
                  samo w naszym kraju, jak w każdym innym, zmaga się na codzień z zupełnie
                  innymi, równie realnymi problemami. Akurat problem Kafki wydaje mi się
                  uniwersalny, o Whartonie czy Coelho nie będę się wypowiadać, bo mnie ich
                  książki po prostu "nie podchodzą", ale jesli dla kogoś stanowią odpowiedź na
                  jakieś pytania o życiu, to czemu ma nie czytać?
                  Chcesz narzucić ludziom, Z JAKIMI problemami POWINNI sie borykać, a oni i tak
                  mają swoje dylematy, niekoniecznie pasujące do twojej wizji. Ciekawam: a
                  książka R. Doyle'a "Kobieta, która wpadała na drzwi" (jeśli nie znasz,
                  informuję: o kobiecie maltretowanej przez męża) opowiada według ciebie o
                  ważnych problemach?
    • braineater Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? 30.06.04, 14:01
      Zaczynam cię drogi traianie podziwiać - i to nie jest sarkazm tylko całkiem
      szczera wypowiedź...

      Odnoszę jednak wrażenie, że jesteś człowiekiem który urodził się jednak o
      jakieś 100-150 lat za późno i przynależysz do tamtych czaśów i tamtych
      ideologii. A literatura przede wszystkim powinna byc piękna - nie zaangażowana,
      gdyż służenie jakiejkolwiek idei czy prądowi politycznemu zabija literaturę
      skazując ją na ciemny kąt regału pomiędzy ulotkami reklamowymi, programmai
      politycznymi i bełkotem nawiedzeńców w stylu "Main Kampf" - czyli wyrobów
      literaturopodobnych. Każda próba podporządkowania literatury kończyła się z
      reguł powstawaniem takich koszmarów jak "Przedwiośnie", że "Wierną rzekę"
      pominę litościwym milczeniem, czy propagandowo-mityzujących bzdur w stylu
      twórczości pana Henia...Literatura ma opowiadać o człowieku, o JA, o
      przeżyciach a nie o jakiś nieistotnych sporach czy walkach, które tak naprawdę
      poza idealistami mało kogo obchodzą...Jak dla mnie najlepsze teksty to twe
      tworzone przez ludzi kompletnie odklejonych od "Zdrowej tkanki społecznej":)
      takich jak Miller, Kafka czy Rousel (Raymond) - to one coś wnoszą w naszą
      wiedzę o człowieku a nie kolejne bełkotliwe polityczne traktaty...
      Ale twoje prawo wyznawania takich nie innych ideałów i chwała ci za to że nie
      próbujesz ich maskować...
      Pozdrowienia:)
      • Gość: traian Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 14:37
        sorry ale kogo obchodza dylematy Millera poza nastolatkami w okresie
        dojrzewania i waską grupą intelektalistów
        podobnie jest a Kafka, uważam go za geniusza, ale czy ksiązki Kafki ucza jak
        żyć???
        chyba tego ze swiat jest paskudny i najlepiej z niego zwiewać

        zapewiam cie ze dylematy Kafki 90% spoleczeństwa polskiego sa calkowiecie
        obojętne

        pozdrowienia... potem dopisze cos jeszcze ale na razie zmykam
        • dr.krisk ZjadaczUmysłu ma rację.... 30.06.04, 17:52
          Gość portalu: traian napisał(a):

          > podobnie jest a Kafka, uważam go za geniusza, ale czy ksiązki Kafki ucza jak
          > żyć???
          Oczywiście. Chyba że potrzebne ci są porady dotyczące wywabiania plam z obrusu.
          Tutaj Kafka jest rzeczywiście bezradny.......


          > zapewiam cie ze dylematy Kafki 90% spoleczeństwa polskiego sa calkowiecie
          > obojętne
          Nie masz racji. 90% przeżywa podobne dylematy, tylko nie czyta Kafki, i przez
          to nie bardzo sobie z tym radzi.

          Wizja literatury jako "poradnika życia" raczej mnie odstęcza.

          Pozdrawiam.
          KrisK
          • Gość: traian aktualnosc Kafki haha IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.06.04, 19:56
            sorki ale wiekszosc spoleczenstwa martwi sie tym ze nie ma co do garnaka
            wlozyc, albo za co kupic dziecku nowe buty... inni martwia sie gdzie jechac na
            wakacje, albo jaka marke samochodu wybrać
            nie ma czasu na takie pierdoly na jakie mial czas kafka... facet przeminiajacy
            sie w robaka... rzeczywscie problem uniwersalny
            smieje sie do tej pory
            • braineater Re: aktualnosc Kafki haha 30.06.04, 20:58
              Poparty przez szacownego doktra K., nie mam innego wyjścia jak podjąć Kafkową
              rękawicę i z otwartą przyłbicą wejśc w pole, by zmierzyć się po raz kolejny z
              Tobą, drogi traianie (co zaczyna mi już wchodzić zresztą w nawyk:)
              Aktualnośc Kafki nie polega na tym, że biedne poczarnobylowe społeczeństwo
              zamienia się masowo w robaki (btw - przeczytaj przy jakiejś okazji opowiadanko
              Silverberga "Druga przemiana") a raczej na opisaniu sytuacji człowieka
              zniewolonego przez społeczeństwo, którego zasad działania nie rozumie a
              skrępowany tym, co można zawrzeć w frazesie "co ludzie powiedzą", poddaje się
              owym społecznym konwenansom - co okazuje się dlań zgubne - zarówno w "Procesie"
              jak i w "Zamku" . I to własnie Kafka jest odzewem na literaturę zaangażowaną,
              społeczną, obnażając niejako przy okazji wszystkie mechanizmy do jakich owe
              społeczeństwo się ucieka by zniewolić, to co najistotniejsze czyli "JA", które
              stanowi dla wszelakiej maści prawodawców i decydentów najgroźniejsze i
              permanentne zagrożenie...

              Pozdrowienia:)
    • j_karolak Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? 30.06.04, 14:36
      Czy muzyka winna służyć uwzniaślaniu, czy przytupywaniu?
      • noida Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? 30.06.04, 23:08
        Nawiązując do swojej wypowiedzi z wątku o przydatności literatury klasy B z
        entuzjazmem oświadczam- po stokroć przytupywaniu!
    • Gość: ia Re: literatura: czy powinna być zaangażowana? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 23:51
      Ale wiecie, traian ma rację! 'Wystarczy' wychować społeczeństwo - zaczynając od
      polityków, tzw. inteligencji (o ile o takiej można jeszcze mówić), trafić pod
      strzechy... Politycy staną się odpowiedzialni, rozwiążą problemy społeczeństwa,
      społoczeństwo wyedukuje się i będzie zaradne. Wszystko będzie piękne i dobre.
      Zniknie bezrobocie, przestępczość itd. I wtedy litratura będzie naprawdę wolna.

      Ktoś już nawet próbował zaproponować coś takiego, pisarz, a nawet kilku, jeden
      z nich chyba nazywał się Tomasz Moor, a jego dzieło 'Utopia'.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka